Dodaj do ulubionych

Rick Wright nie żyje

15.09.08, 19:22
pl.wikipedia.org/wiki/Richard_Wright_(muzyk)
Zły jestem, że akurat z tego powodu odzywam się na tym genialnym forum.
Wrzucę sobie dzisiaj "Wet Dream".
Obserwuj wątek
    • moore_ash Richard Wright nie żyje 15.09.08, 19:28
      od pol h szukam jakeijkolwiek informacji na ten temat, bo mignelo mi
      to wtrojce ale jakos nie moglem uwierzyc...

      news.bbc.co.uk/2/hi/entertainment/default.stm
      ...

      r.i.p.
      • t.o.m.e.k Re: Richard Wright nie żyje 15.09.08, 19:41
        Wielka, wielka szkoda... Ale cóż - po prostu 'z tych roczników już
        zaczynają brać'. DObrze, że widzieliśmy go w Gdańsku - Echoes i
        Astronomy Domine przejdą do historii.

        "From morning to night I'd stayed out of sight..."
    • tomash8 Re: Rick Wright nie żyje 15.09.08, 19:39
      Kurcze, akurat dzisiaj przed południem coś mnie naszło żeby sobie "wish you were
      here" posłuchać...

      --

      24.09 Czeladź "Excalibur" ABNORMAL SICKNESS + DUAL COMA
      • getiton Re: Rick Wright nie żyje 15.09.08, 20:03
        szara eminencja odsunęła się w cień...
        • cze67 Re: Rick Wright nie żyje 15.09.08, 20:43
          Nieoczekiwana i bardzo smutna wiadomość. W sumie chyba mój ulubiony
          Floyd, bez przerośniętego ego, w cieniu. Szkoda, szkoda.
          • cze67 Re: Rick Wright nie żyje 15.09.08, 21:11
            blog.davidgilmour.com/2008/09/richard.html
    • nienietoperz Re: Rick Wright nie żyje 15.09.08, 21:41
      Grrrr, co prawda uwielbienie codzienne dla PF minęło mi już lat temu chyba
      jakieś 10, to i tak strasznie smutno. Dobrze, że choć zdążyli z Watersem zagrać
      przez chwilkę raz. No i jest nadzieja, że zorganizują końcert wspominkowy
      podobnej klasy jak ten dla Harrisona. Jakoś podobne postacie.
      • ihopeyouwilllikeme Re: Rick Wright nie żyje 15.09.08, 21:50
        Nie pamiętam kiedy ostatni raz słuchałem PF, ale kurde, smutno.
    • pagaj_75 Re: Rick Wright nie żyje 15.09.08, 22:28
      Żal, chociaż faza na Floydów minęła mi, jak chyba wszystkim na tym
      forum, z 10 lat temu najmarniej. Brzmienie syntezatorów Wrighta,
      choćby na "Wish You Were Here", w dużej mierze odpowiedzialne jest
      za moją fascynację instrumentami elektronicznymi. Plus kosmiczna
      improwizacja na organacha Farfisa w środkowej części "Set the
      Controls for the Heart of the Sun" w wersji z "Live at Pompeii".
      Trochę dobrego gówna wyczarował swoimi paluchami, no doubt.
    • sss9 Re: Rick Wright nie żyje 15.09.08, 22:56
      Ło ja pierole!!!
      (SZOK)
      (chwilowe zagubionko)
      (TRAUMA)
      I co tera bedzie???!



      Kamanda Pinak Floyda sie rozpadnie?
      • teddy4 Re: Rick Wright nie żyje 16.09.08, 11:47
        Drogi Pagaju,

        Mam tak samo. Kiedy usłyszałem pierwszy raz Pink Floyd (1976?), to od razu
        rzuciło mi się w uszy brzmienie klawiszy Ricka. Od tego momentu postanowiłem
        zostać klawiszowcem - cel częściowo zrealizowany. Organy Farfisa z dwoma
        manuałami posiadam:)

        Drogi Cze,
        To też był mój ulubiony Floyd. Bardziej floydowski od pozostałych.
        • maff1 Re: Rick Wright nie żyje 16.09.08, 19:26
          jakoś intuicyjne sobie kiedyś wmówiłem, i trzymałem sie tej wersji
          ze pink to był waters, a floyd to wright.
          A gdzies w spacji jest gilour i inni.
          ted dobrze to ujął "bardziej floydowski"
          "... The time is gone, the song is over, ..."
          • luukasz4 Re: Rick Wright nie żyje 21.09.08, 18:46
            hmm, a tak mialem nadzieje, ze jeszcze kiedys cos razem nagraja,
            nawet o tym kiedys tu pisalem...
            Szkoda, naprawde szkoda, PF na pewno jest i bedzie w mojej
            pierwszej piatce , razem z beatlesami, zeppelinami i policjantami.
    • nauma Re: Rick Wright nie żyje 22.09.08, 12:44
      Tak tu wszyscy piszą, że moda na PF im minęła. Ze mną jest odwrotnie, ale to
      była naturalna konsekwencja rozwoju kogoś, kto do 30-tki zachwycał się
      Beatlesami i muzyką elektroniczną pospołu. Jak zmiksowało się to ostatecznie, to
      wzrosła estyma dla takich ludzi jak Lord, McDonald i właśnie Wright, którego z
      klawiszowców grających w zespołach ceniłem najbardziej. Za eksperymenty i za to,
      że bez niego PF byłoby czymś zupełnie innym.
      Dwa razy w życiu łza zakręciła mi się w oku - gdy umarł Harrison i teraz, gdy w
      piątek w Trójce był wieczorek poświęcony Rickowi i PF. Za wstęp do "Shine...",
      za całe Dark Side, za klimaty wczesne i te z Division Bell, za "Echodes" - dzięki...
      • jazzfoxy Re: Rick Wright nie żyje 22.09.08, 13:38
        Akurat u mnie to nie moda na PF minęła. Kiedyś to był dla mnie
        bardzo ważny zespół. "The dark side of the moon", to była pierwsza
        poważna płyta, po którą sięgnęłam. "The great gig in the sky"
        Wright'a, wałkowany do bólu w bólach i spazmach :)
        To było sto lat temu, jeszcze na czarnym krążku. Teraz został
        ogromny sentyment i szacunek. PF to jeden z nielicznych zespołów,
        którego nadal mogę słuchać.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka