Dodaj do ulubionych

Chów wsobny

23.02.05, 22:29
Czy Wy wiecie, co to znaczy chów wsobny? Gdzie ludzie i ich sprawy kiszą sie
w coraz to bardziej skisłym, bo nigdy nie przewietrzanym, sosie? To Wam
propnuje Kizdam and company w B2.
A przecież już niektóre z Was zauważyły, że już to forum działa na nie
niszcząco, że wywołuje u nich syndrom winy ( mylnie zwany postaborcyjnym-
mylnie, gdyż jego działanie zasadza się na wzbudzaniu ogromnego poczucia
winy, które z kolei szuka ujścia w racjonalizacji tego ogromnie
traumatyzujacego syndromu ( poczucie iwiny jest wyniszczające) i znajduje go
najprościej w nadodpowiedzialnosci za świat( czyli w Waszym przypadku- za
wszystkie aborcje świata.
Gdybyście wiedziały, jak bardzo polityczne są korzenie owego "syndromu"
postaborcyjnego..Gdybyście to wiedziały, to wiedziałybyscie, że Wasze
zachowanie to wynik traumy, która trzeba klinicznie leczyć, bo to kliniczna
jednistka chorobowa. Tyle tylko, że to forum nie leczy. Wzmaga chorobę, którą
wcześniej samo wywołuje.
Ciekawanm, czy stać Was jeszce na samodzielną, wolną od naleciałości
tygrysich wypowiedź. O ile zdążycie ją przeczytać, oczywiście.
Obserwuj wątek
    • grrrrw Re: Chów wsobny 24.02.05, 05:50
      A ja tez jestem za leczeniem winy. Pokuta. Pomaga jak reka odjal.
      • nabakier Re: Chów wsobny 24.02.05, 08:47
        Wmówionej winy także?
        • smutna44 Re: Chów wsobny 24.02.05, 09:03
          Jeszcze do nabakier - wiesz aborcja to naprawdę poważna sprawa, więc nie dziw
          się poczuciu winy - tej niewmówionej.Czy to dziwne,że zabijając dziecko ma się
          poczucie winy?To nie ma nic wspólnego z polityką... Ja to zrobiłam w Stanach i
          jakoś dziwnie miałam później niepolityczne wyrzuty sumienia, w kraju, gdzie
          nikt się na mnie z tego powodu dziwnie nie patrzył - tam to nie jest takie
          dziwne...Religijnie byłam wówczas również z tych delikatnie mówiąc niechętnych
          i długo trwało zanim się zrobiłam chętna.
          Wiesz nabakier, jeśli mogę Ci doradzić - nie śmiej się z odczuć innych, nie
          wyrażaj się o nich ironicznie - postaraj się po prostu ich zrozumieć bez
          uprzedzeń i niechęci..
          Pozdrawiam.
      • smutna44 Re: Chów wsobny 24.02.05, 08:55
        Tak jest, pokuta...
        Zadałam sobie taką pokutę, uwierzyłam w Boże miłosierdzie i idę do
        przodu...Chystus przecież powiedział, Ze często "celnicy i cudzołożnice"
        pierwsi wejdą do Królestwa Niebieskiego, od tych pseudosprawiedliwych. I tego
        się trzymajcie dziewczyny, nie potępiajcie siebie samych, uwierzcie w swoją
        wartość...
        Mnie bardzo pomaga wiara, tam znalazłam ponownie radość życia i siłe do zmiany
        mojego życia na dobre. Przeszłam trudne chwile, naprawdę trudne, ale w moim
        przypadku właśnie powrót do Boga i odkrycie niesamowitych treści o ludzkiej
        naturze przekazanych przez Chrystusa dało mi prawdziwy napęd.
        Piszę tu dużo o wierze, bo to moje osobiste doświadczenie. Kiedyś śmiałam się z
        niej, ale teraz znajduję tam prawdziwe kojenie.
        Uprosiłam dużo. Dobre małżeństwo, miłość mężą, zdrowe dzieci.Mam to...
        Dziewczyny - bateryjko, nat.london, kizdam : nie jesteście złe, zrobiłyście
        żle, ale dalszym swoim życiem możecie zło przemienić w dobro.
        Pozdrawiam Was gorąco - stara niepoprawna romantyczka...
        • nabakier Re: Chów wsobny 24.02.05, 09:47
          Tyle tylko, że wiara to wyłacznie opcja, która powinna mieć się nijak do samego
          faktu aborcji. Co ma wiara do dobrego życia? Ani wiara ani kwestie aborcji nie
          mają tu nic do rzeczy. Mnóstwo ludzi nie ma z jednym ani z drugim nic
          wspólnego, a wiedzie życie zupełnie przyzwoite.

          Jeżeli byłaby to wina "zawiniona", to byłaby taką obiektywnie, a nie dopiero
          jako warunkowana wiarą. Jednakże Wy wmawiacie ją wszystkim kobietom, które
          aborcję wykonały. Wierzącym i niewierzącym. Traumtyzujecie je, tylko lekarstwa
          na tę traumę nie macie...Bo chyba nie wiara ma być owym lekarstwem.
          Proponujecie im racjonalizację- zapętlenie, które doprowadzi je w końcu do
          czegos strasznego.
          Nie potepiajcie samych siebie? - ależ Wy właściwie to robicie bez przerwy! Nie
          widzisz tego? Wmawiacie im, że dokonały złego czynu. Czy to nie jest
          rozbudzaniem poczucia winy? Nie widzisz sygnałów, że niektóre mają dość? Że nie
          wytrzymują? Bateryjka, Nat london, inne też. To się może skończyć źle. Któraś z
          nich w końcu coś sobie zrobi. Rozbudzone poczucie winy, pomieszane z religijnym
          fundamentalizmem może stanowić mieszankę piorunującą. Już samo poczycie winy,
          zwłaszcza to zakłamane, czyli takie, które wyniak z racjonalizacji, wymaga
          prowadzenia przez psychologa, wymaga kwalifikowanej terapii. Czy Ty jesteś
          psychoterapeutką? Tygrysia jest? Bierzecie za te kobiety odpowiedzialność?
          Jesteście, niestety, dyletantkami, tanimi moralizatorkami- takimi z programu
          Pospieszalskiego. Coś rozgrzebiecie, a potem bezradnie rozłożycie ręce. Albo
          dołozycie do tego teoryjkę, że oddała życie za swoje nienarodzone dziecko.

          Jesteście głuche na inny punkt widzenia. Jesteści lekkomyślne. Mnie
          interesyujecie m.in dlatego, że zajmuję sie właśnie zapętleniami
          psychologicznymi w konstruklacach religijnych. Innymi słowy- zakłamaniami, w
          które wikła się "człowiek SYSTEMU religijnego" ( nie: wierzący, jeśli
          rozumiesz, o co idzie- podpowiedź: Drewermann). A Wy jesteście niestety,
          klinicznymi tego przypadkami.

          Bardzo mi WAs żal. I to nie jest ironia.




          • smutna44 Re: Chów wsobny 24.02.05, 11:17
            Nabakier, ty też nie jesteś chyba psychologiem, a teraz dokonujesz
            wszechstronnego przeglądu niektórych dziewczyn. Rozumiem, że możesz mieć takie
            odczucia, ale wiesz - syty nie zrozumie głodnego...

            Powtarzam aborcja to traumatyczne przeżycie nie tylko dla osób wierzących... Tu
            wiara nie ma nic do rzeczy, u mnie jest to kwestia wtórna...Dlatego jeśli
            możesz uszanuj ból niektórych kobiet... Jest Ci ich żal - tak, to
            oczywiste..Gdy ktoś cierpi, wzbudza żal...

            Kiedyś czytałam o tym, jak pewien człowiek człowiek spowodował wypadek
            samochodowy i zabił dziecko. Niechcący. Strasznie cierpiał, bo wiedział,że
            zrobił rzecz straszną, chociaż niechcący.Płakał, cierpiał... Tak i my - kobiety
            po aborcji płaczemy bo zrobiłyśmy coś bardzo złego. Ale pozwólcie nam płakać.

            Pozwólcie nam opłakać nasze nienarodzone dzieci. Ja zrobiłam to wiele lat temu
            i jestem już dawno w równowadze, ale na to trzeba czasem czasu...
            Jeżeli Ci żal, to żałuj.. Ale jeśli możesz, to zrozum, że religijność,
            polityka, hipokryzja i nademocjonalność tu nie ma nic do rzeczy.

            Ale w jednym masz rację, nie należy wpadać w skrajne długotrwałe samoosądzanie.
            Dla mnie najlepsza okazała się spowiedź i mądre słowa spowiednika.Zrozumiałam,
            że jestem kimś, kto może uczynić jeszcze bardzo dużo dobrego...Ale wiedziałam
            jedno - nigdy więcej tego nie zrobie i moje stanowisko odnośnie aborcji jest
            już tylko jedno - NIE...

            Tyle, pozdrawiam wszystkich równie gorąco...
          • jol5.po Re: Chów wsobny 24.02.05, 11:20
            Nabakier, Ty się tak dziwnie angażujesz. Dziwne, tak się zachowujesz, jak byś miała jakąś misję.
            Przyjęłaś opcję, że syndrom poaborcyjny nie istnieje. Tak myślisz. Starsz się przekonać do tej tezy innych, wszystkich innych. Chciałabyś, żeby myslały też tak dziewczyny tutaj. I po zabiegu i przed. I w ogóle wszyscy. Postanowiłas na tym terenie być bardzo aktywna. Własnie nie wiem dlaczego (to co napisałam to też nie ironia, ja, sie zastanawiam).
            Nie wiem, nie mogę wyczuć czy piszesz z doświadczenia - nie piszesz o sobie. Przyjmując jeden punk wyjścia starasz się dopasować go do każdej sytuacji - oceniłaś Tygrysią i inne dziewczyny tu piszące ze swojego punktu widzenia, napisałas co uważasz o aborcji ze swojego punktu widzenia. Teraz próbujesz upolować nowe osoby i też przekonac je do swojego punktu widzenia.
            To wygląda trochę jak misja.
            Przy całej komplikacji tego problemu proponujesz jedno wyjście i jeden punkt widzenia. Do tego zdanie osób, które znają sytuację z własnego doświadczenia dezawuujesz.
            Niestety cechy tego co piszesz (brak oparcia się na własnym doświadczeniu, jednowymiarowość podejścia, ogromna aktywność i chęć przekonania do własnego zdania) pachną ideologicznym podejściem do sprawysad(
            A takie punkty widzenia są ideologiczne od pączatku do końca. Czy Ty weźmiesz odpowiedzialność za losy osób, na których decyzji zaważysz. To nie tak, że na forum króluje przekonywanie. Ja tu widzę kobiety, które przez to przeszły - i mówiące o sobie. Na decyzję człowieka nie tak łatwo wpłynąć (patrz onkobus). Tu nowa osoba może poczytać o mozliwych skutkach decyzji.
            Pamiętaj, ze zakładając, iż żadne skutki sie nie pojawią i pisząc to np. nowym osobom pojawiającym sie tutaj z problemem, trafiasz na ich bardzo ciężki moment, właśnie one są wtedy podatne na manipulację. A jak one należą do tego procenta osób, które bedą bardzo cierpieć - czy jesteś w stanie wziąść odpowiedzialność za to cierpienie??
            Czy jesteś z ręką na sercu w stanie powiedzieć takiej osobie - nie będziesz cierpieć.
            Osoby piszące tutaj piszą z doświadczenia, kiedy sie wczytać w to co piszą - widać szarpanie się, czesto ból i cierpienie. I one piszą nie o tym co inni powinni odczuwać, tylko sęk w tym, że piszą najczęsciej o swoim bólu i cierpieniu.
            I taka jest różnica między Twoimi postami a ichsad((

        • grrrrw Re: Chów wsobny 24.02.05, 12:47
          Czy naprawde nie ma na swiecie kobiet niewierzacych, albo takich których
          religia ( Japonia) pozwala na nie tylko na antykoncepcje ale i zabicie dziecka
          nieurodzonego, które maja poczucie winy, bo dziecko zabily ?

          Ale mysle, ze sa oczywiscie osoby, które o bardzo niskim rozwoju
          intelektualnym, emocjonalnym i/lub spolecznym, czyli niewrazliwe, bezduszne,
          czy jak chcesz tak je nazywaj, ktore winy nie czuja. Ani nie maja potrzeby
          ekspiacji.
          Czytanie tych postow moze byc poczatkiem terapii, pokuty, wyzdrowienia... Ale
          terapia jest dla odwaznych, a nie chowajacych glowe w piasek ze strachu przed
          wlasnym sumieniem.

    • agacz2905 Re: Chów wsobny 13.03.05, 20:18
      www.mateusz.pl/wdrodze/nr378/01.htm Pozdrawiam,
      Agnieszka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka