Gość: TRAGIC
IP: *.123.15.245.dyn.user.ono.com
17.12.08, 00:50
Witam,
stoję w obliczu poważnego problemu. Od 3 miesięcy mieszkam w Walencji w
mieszkaniu wynajmowanym przez pewną kobietę. Podpisaliśmy umowę wszystko było
ok, jednak ostatnio zaczęły pojawiać się pewne nieścisłości co do płatności i
kosztów utrzymania. Problem tkwi w tym, że nie mogę w żaden sposób odszukać
swojej umowy - nie wiem kiedy zniknęła z miejsca, w którym ją trzymałem, ale
od czasu przyjazdu byłem już na kilku wycieczkach w różnych miejscach
Hiszpanii. Nie było podejrzeń co do nieuczciwości tej osoby, tak więc nie
zadbałem o kopię umowy. Nie oskarżam jej o kradzież, ale od kilku dni ona nie
chce mi pokazać swojej kopii.
Zastanawiam się teraz, jak wybrnąć z sytuacji, w której mogę być praktycznie z
dnia na dzień wyrzucony z mieszkania? Niedługo są święta więc niełatwo będzie
odnaleźć nowe miejsce, poza tym niedawno zapłaciłem za kolejny miesiąc, do 15
stycznia.
Co mam:
- zdjęcia z domu, w tym ze znajomymi, którzy mnie odwiedzali
- klucze dla siebie
- sąsiedzi mnie jako tako znają
- dzwoniłem do elektryków, dwa razy, aby coś tam u nas poprawili
- z 2 razy odbierałem pizze z Telepizzy (adres i moje dane są w elektronicznym
zamówieniu)
- odebrałem list z banku
- mam taką karteczkę-liścik, w której odręcznie ta kobieta napisała kilka
zasad co do wspólnego mieszkania, zapewnienia, że reguluje wszystkie płatności
itd,.
Co mnie martwi:
- nie mam dowodu, że zawarłem z nią umowę - pieniądze wręczam jej do reki
- obawiam się, że ona wynajmuje mieszkanie z agencji i trzyma mnie tu na lewo
Zastanawiam się co zrobić w sytuacji, gdy zostanę z dnia nadzień zmuszony do
opuszczenia tego miejsca? Jak bronić się w przypadku, gdyby zarzucono mi
nielegalne mieszkanie(?).
Dziękuję serdecznie za każdą pomoc.
Pozdrawiam