witam moje drogie. wczoraj minęło 14 dni. w sumie, to mam mieszane uczucia.
zgubiłam około 1,5-2 kg. trochę mniej niż się spodziewałam, i przyznam że
mnie to trochę zbiło z tropu. może jadłam za dużo, mimo, że tylko to, co
dozwolone? sama nie wiem. grzeszków było niewiele, z reguły o kilka migdałów,
czy orzeszków więcej, poza tym nic niedozwolonego, a tutaj... nie ma
rewelacji. myślałam by przedłuzyć I fazę, ale 1. przeczytałam to, co na ten
temat napisała Gosia, a 2. przyszły tydzień, począwszy już od weekendu będzie
pod znakiem wyjazdów i delegacji, więc cieżko by było latać po kraju i szukać
dozwolonych produktów....
no cóż. nie zamierzam zaprzestać moich wysiłków, by na trwałe pozbyć się
jeszcze z 5-6 kg, i mimo lekkiego rozczarowania przechodzę do II fazy, i
tylko muszę pomyśleć, czy czegoś jednak w tym funkcjonowaniu nie zmienić.
może macie jakieś pomysły, jak sobie pomóc?
poza sportem, bo ten uprawiam dość czynnie, i to od bardzo dawna. ech.
szkoda, że nie jestem książkowym przykładem efektów.....
trzymajcie kciuki, bo jak nie ma spodziewanych efektów, to i motywacja
mniejsza, a chciałabym wytrwać.....
pozdrawiam cieplutko