i wytrwałam w I fazie, niewiele grzesząc. Zgubiłam 3-3,5 kg
ale już za drugim, trzecim, czwartym...... razem idzie mi kiepsko

powiem szczerze, że chyba na zawsze rozstałam się z ziemniakami i rzadko jem
pieczywo, przestałąm słodzić.. ale zazwyczaj moja I faza koncentruje się na
niejedzeniu marchewki, buraczków i owoców. Za to ciasteczka i czekoladki
wcinam jak leci, sałatki z majonezem zagryzam smażonym mięskiem... O, a potem
tęsknię za soczystą brzoskwinią i sałatką z buraczków...
Mam tak od maja, ciągle zaczynam i nie kończę. W sumie trwale zgubiłam 2 kg
(muszę jeszcze ze 3-4), ale jaki to ma sens? Jestem niekonsekwentna, że hej.
Myślę, że to dlatego, że I faza trwa tylko 2 tygodnie i ciągle siebie
przekonuję, że jak nie dziś to jutro, a czas leci...
Muszę chyba publicznie coś obiecać, to wtedy będzie mi wstyd i wytrwam: ale
najpierw muszę zasycić się owocami, poza tym urlop przede mną, a potem chyba
muszę założyć, że daję sobie nie 2 tygodnie, ale 2 miesiące na przestawienie
organizmu na zdrowe nawyki (oczywiście pamiętając o fazach) i może to
pomoże

pozdrawiam wszystkie Plażowiczki, te wytrwałe, jak również i te mniej
konsekwentne w swych postanowieniach


)))