Dodaj do ulubionych

Czy feminizm to ideologia brzydoty?

19.03.10, 15:51
Piszę z męskiego punktu widzenia, o problemie, którym w dzisiejszych czasach
jest toksyczna sztuka. Jest to dosyć świeże i groźne zjawisko: wykorzystywanie
sztuki jako służebnicy w imieniu głupiej ideologii. A wszystko to pod pięknym
pozorem działań mających uwieńczyć emancypację kobiet.

Mówiąc tonem weterana, przeżyłem już niejedno i większość absurdów naszej
codzienności łykam taśmowo jak pacjent swoją dawkę proszków w „Locie nad
kukułczym gniazdem”. Jednak mam swoją „ulubioną” grupę ludzi, których głupota
poraża mnie za każdym razem.

Ci, którzy czytają mnie regularnie, wiedzą o czym mowa. Tak, nigdy nie
ukrywałem, że feministki to wg mnie najniższa rasa gatunku zwanego potocznie
kobietami. Pół biedy, gdyby ich głupota, wzorem licha co okrąża stodołę,
dopadała same zainteresowane. Problem w tym, że głupota znalazła pas
transmisyjny, który rozprzestrzenia ją niczym złośliwego wirusa po różnych
zakątkach ekosfery, trafiając do głów pod postacią modnej ideologii „gender”.
Tym pasem transmisyjnym są nasze media, coraz bardziej opanowywane przez
neurotyczne babska i facetów bez osobowości, sami siebie określających mianem
„feministów”. Razem tworzy to obraz mediów, które propagują nowoczesne,
ukierunkowane na równouprawnienie, liberalne wartości. Mediów, które sławią
prawa zapisane w konstytucji i szerzą postęp w duchu Oświecenia. Mediów, które
tak jak „Gazeta Wyborcza”, chcą brać udział we wzniosłym procesie uwieńczonym
zupełną emancypacją kobiet.

Wszystko to nieprawda. Gdyby gazety w rodzaju „Wyborczej” brały na serio swą
misję, nie zamieszczałyby artykułów tak jaskrawo ociekających głupotą, jak ten
dzisiejszy pt. „Płeć w krajach byłego bloku”. Z trudem przychodzi mi
„reklamowanie” tego gniota, jednak czynię to jakby w dobrych intencjach
psychiatry-klinicysty – wypociny Doroty Jareckiej zawierają wszystkie
przykłady debilizmu, którym jest skażona ideologia „gender” (swoją drogą, cóż
za obleśne słowo: idealne dla neurotycznych babsztyli, pragnących swoim
przykładem raz na zawsze obrzydzić kobiety reszcie ludzkości). Kiedyś
zadziwiła mnie ostrość pewnego forumowicza twierdzącego, że kobiety w sztuce
nie tworzą piękna – potrafią je tylko degradować i ośmieszać. Sprzeciw wobec
wzniosłych, klasycznych ideałów piękna wytworzonym przez gatunek męski – oto,
przez co tylko potrafi określać się sztuka kobieca. Po czasie przyznaję temu
człowiekowi częściową rację: potwierdzeniem jego tez wydaje się wszystko to,
co publikuje na swym blogu autorka strasznejsztuki2. Ja ze swej strony dodam,
że śpiew Niny Simone, Edith Piaf czy Macy Gray nadal uważam za przykłady tego,
że kobiety zdolne są do tworzenia wielkodusznych arcydzieł. Tak więc, mimo
całego oburzenia na głupotę dzisiejszą, pozostawiam margines zachwytu dla
owoców kobiecego geniuszu z lat poprzednich.

Jednak obraz sztuki współczesnej jest przygnębiający, a dowodem na to –
najnowsza wystawa w Zachęcie. Już samo pobieżne obejrzenie umieszczonych tam
„wypłodów” dowodzi, że sztuka współczesna jest wyrazem nerwicy dzisiejszych
kobiet, wypierania pierwiastka męskiego, którego nie pojmują, i eksponowania
kobiecości, z której czynią argument w sporze społeczno-politycznym. Wszystko
to nie służy tworzeniu piękna, ale jego degradacji, wyszydzaniu, zamienianiu w
brzydotę, która ma szokować. Zniżyć wzniosłą kobiecość do poziomu doraźnych,
politycznych sporów – oto jak najłatwiej ją obrzydzić. To właśnie jest celem
sfeminizowanej sztuki dzisiejszej – obrzydzenie ludziom tego, co zawsze niosło
przyjemność, pocieszenie i poczucie harmonii. Jak zdeprymować dotychczasowe
wartości płynące z pierwiastka żeńskiego – oto jedyny „problem”, przed którym
stoi ta toksyczna sztuka. Uczynić z abstrakcyjnie, mistycznie, poetycko ujętej
kobiecości coś pospolitego, ordynarnego i odpychającego – oto główna ambicja
tej „sztuki”.

Ps. Wpis z blogu, jestem ciekaw co Wy na to (główna teza - sztuka jako wyraz
neurozy dzisiejszych kobiet)? Zapraszam do rozmowy.
Obserwuj wątek
    • clarissa3 Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 19.03.10, 16:27
      ze nie podoba ci sie ze kobiety sa ludzmi?

      No to istotnie masz problem!
      • sdfsfdsf Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 21.03.10, 03:57
        "kobiety sa ludzmi?"
        he he he
        no i widzisz czlowieku
        po co sie meczyc i tyle pisac
        do kogo to bylo
        • clarissa3 Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 21.03.10, 23:54
          chyba do ciebie.
    • kalllka Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 21.03.10, 17:32
      z Twego opowiadania zacheta raczej wynika i do ukierunkowania w sztuczke, a nie w zycie..
      coz, widac chcesz "widziec" feminizm w takim stylu by miec o czym blogowac:)
      sporo wiec uzasadnionych pretensji wobec <gender> znalezc mozna w Twoim klinicystycznym punkcie widzenia zawartym w post_buncie przeciwko brzydocie-cielesnosci;
      bowiem miast piekna calosci -nieodmiennie widzisz tylko wlasne odbicie wojujacego. w Dodatku w krzywo usmiechnietej masku(l) izmow
      • wentyl77 Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 21.03.10, 19:32
        > coz, widac chcesz "widziec" feminizm w takim stylu by miec o czym blogowac:)

        Przecież gdyby nie było problemu, dałbym sobie spokój. Myślący, względnie obyty
        w sztuce i wykształcony człowiek chciałby myślącej, względnie wykształconej
        sztuki. Ideologia feminizmu potrafi wywlekać z siebie tylko brzydotę i
        ordynarność. Estetyka jest zaprzęgnięta do doraźnej walki ideologicznej, co już
        samo z siebie wyklucza trwałość i uniwersalizm wartości.

        Przepis na taką "sztukę" jest prosty - bierzemy jakiś problem społeczny (albo
        to, co za problem uchodzi) i wyolbrzymiamy go za pomocą najprostszych skojarzeń,
        w myśl założenia, że młotkowa symbolika dodaje głębi. Na końcu, gdy do swej
        roboty przychodzą krytycy i komentatorzy (sztuka dzisiejsza nie istnieje bez
        komentarza - widać twórcy zakładają, że widownia jest za głupia, aby pojąć nawet
        tak miałki przekaz) - dorabiamy ideologię. A wszystko to cynicznie obliczone na
        wywołanie skandalu i rozgłos z mediach.

        Przy okazji, czy nie rzuca się Wam w oczy, że twórczynie tej "sztuki" traktują
        własną płeć z dwornością typowej szowinistycznej świni? Często słyszy się
        zarzuty, że faceci traktują kobietę jak kawał bezmyślnego ciała, jak "skórę"
        stworzoną do radochy męskiej części społeczeństwa. Daje się kobietom możliwość
        wypowiedzi i co widać? - właśnie kobiecość zredukowaną do głupiego tyłka,
        klęczącą w seksownych pończochach, ze "skórą" na wierzchu itp. A to niejedyny
        paradoks.
    • kobza16 Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 21.03.10, 20:43
      Jak zwykle bełkot, lanie wody dla samego lania. Feministki wypierają
      męski pierwiastek? Haaa, ja bym powiedziała, że bardziej go w sobie
      oswajają.
      - sztuka zawsze była, jest i będzie służyć okreslonej ideologii.
      - dlaczego kobiecość nie ma byc argumentem w sporze społeczno-
      politycznym. Rozumiem, że kobiety zyją w próżni?
      - ignorancja autora bloga mnie poraża. Totalny brak szerszego
      zrozumienia problemu, prawie żadna znajomość zagadnienia.
      - Lepiej jak kobiety były poniewierane przez wieki, kopniakami
      uczone posłuszeństwa, magrinalizowane do roli piastunek domowego
      ogniska?
      - oczywiście autor bloga ma patent na głupote, on zapewne należy do
      tego najinteligentniejszego gatunku;) Pazerny lekarzyna ze
      wschodznią patriarchalną mentalnością po prostu odrzuca coś czego
      nie rozumie, neguje zjawisko - ktorego nie ogarnia - z pozycji
      intelektualnego guru...
      - jednak najbardziej rozwala mnie ta "toksyczna sztuka", którą
      tworzą kobiety - sam wartościujący bełkot!!!
      • wentyl77 Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 21.03.10, 21:19
        Proponuję uspokoić emocje. Z jakiego to powodu uważasz że sztuka zawsze służyła
        ideologii? Nie ma na to argumentów i być nie może. To właśnie największa zmora -
        traktowanie sztuki instrumentalnie, z wyrachowaniem spin-doctora. Prawdziwy
        artyzm powstaje tam, gdzie przekazujemy cząstkę siebie. A ja tu widzę tylko
        chłodny cynizm i zaprzaństwo. Przeczytałem ostatnio "Pamiętnik Doriana Gray'a",
        prawdziwe arcydzieło bez cienia ideologii. O.Wilde pisze:

        "Kto w pięknie odnajduje sens brzydki, jest zepsutym, wcale nie będąc
        czarującym". Na tym właśnie polega działanie tej toksycznej sztuki -
        odnajdywanie w pięknie (kobiecie) sensu brzydkiego. Jakby znając moje poglądy,
        pisarz dodaje: "Żaden artysta nie jest neurasteniczny".

        Kobiety nie muszą oswajać pierwiastka męskiego - to nie jest dzikie zwierzę.
        Wystarczy, żeby go naprawdę odnalazły, zrozumiały i zaakceptowały. Ale chyba
        właśnie to (jak widać) jest największym wyzwaniem. Na razie tyle mojej
        odpowiedzi. Pora odejść od kompa, i nie oburzaj się tyle; przemyśl co napisałem
        bo nie jestem przeciw kobietom tylko przeciw neurotycznym babskom zagłuszającym
        rozsądek. Im nigdy nie odpuszczę.
        • anbale Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 21.03.10, 22:03
          Przede wszystkim to twoj pierwszy post jest tak naładowany emocjami, że też
          miałam zamiar ci zaproponowac, żebyś wypił meliskę i ochłonął trochę, więc nie
          rozumiem dlaczego się czepiasz koleżanki...
          A po drugie- rozumieć, ze uważasz, ze wszelka sztuka i jej pochodne powinna być
          realizowana jedynie w ramach, ktore ty nakreślasz? Czyli kobiety powinny tworzyc
          tylko to, co ty uważasz za ładne i słuszne dla nich- martwe natury z kwiatkami,
          olejne Matki Boskie, jelenie na rykowisku i haft krzyzykowy? Oczywiście każda
          powinna wyglądać przy tym jak Wenus z Milo, bo tak to dopiero będzie uroczo...
          Pomijając już kwestie ideologii, każda twórca tworzy tak, jak mu w duszy gra.
          Może po prostu czegoś nie zrozumialeś, może jesteś głuchy i ślepy na jakiś
          przekaz- oczywiście to twoje niezbywalne prawo, ale weź pod uwagę, że może
          jakieś kobiety nie chcą być postrzegane jako obiekt estetyczno-rozrodczy, nie
          chcą być jak Marilyn Monroe, chcą być brzydkie, tak się czują, tak są być może
          postrzegane i tak tworzą.
          • lonely.stoner Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 21.03.10, 22:17
            a to pierwsze slysze ze kobieta ma byc ladna. Moze miec wasy, smierdziec cygarem
            i nosic spodnie. I juz.
            • anbale Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 21.03.10, 22:29
              A jesli ma ochote- to co, jest jakis zakaz?:)
            • kalllka Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 21.03.10, 23:04
              sourvey loner,
              malutka erracinka do preferowanego obrazy kobiety:



              ... a to tatatata tatata ta tatatat ta tat tatat. Tata tata tata, tatatatata tatata
              i tatat tatatat. I w tyle

              ---
              dziko lupie
        • kobza16 Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 23.03.10, 00:17
          "Prawdziwy artyzm powstaje tam, gdzie przekazujemy cząstkę siebie. A
          ja tu widzę tylko
          chłodny cynizm i zaprzaństwo"

          cząstkę sibie mozemy z roznych powodów pokazywać - mamy w tym jakiś
          cel. Nic nie dzieje się w próźni - zapamiętaj! Nigdy nie istnieje
          sztuka dla samej siebie (chyba, ze sama sztuka jest odpowiednio
          traktowana i też coś daje)


          Przeczytałem ostatnio "Pamiętnik Doriana Gray'a",
          prawdziwe arcydzieło bez cienia ideologii. O.Wilde pisze:

          "Kto w pięknie odnajduje sens brzydki, jest zepsutym, wcale nie
          będąc
          czarującym".

          Powiadasz bez cienia ideologii, otóż powyższy cytat wskazuje na
          pewne wartościowanie, a to już zalatuje swiatopoglądem. Za duzo
          lejesz wody, mam wrazenie ze uzywasz wyuczonych zwrotów, silisz się
          na jakies skomplikowane porównania, aby podratować swoje płytkie
          tezy.
      • hipnozaur Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 22.03.10, 11:14
        "sztuka zawsze była, jest i będzie służyć okreslonej ideologii."

        Tak to prawda, ale w innych kanonach estetycznych.


        "dlaczego kobiecość nie ma byc argumentem w sporze społeczno-
        > politycznym. Rozumiem, że kobiety zyją w próżni?"

        Bo wówczas mamy cykl pt "słoń a sprawa polska"
        Ideologia szukania dziury w całym i interpretowania pod zapatrywania
        feministyczne w tym ruchu gender.
        To samo jest z homosiami. Już widzę interpretatorów nowelki Panny z
        Wilka jak interpretują niejasność Wiktora Rubena jako
        homoseksualisty czy bi alter Iwaszko. Może i słusznie, ale co z tego
        jeśli ta nowelka porusza czułe struny uniwersalnych doznań
        związanych z dojrzewaniem, przemijaniem, niespełnieniem,
        niedomówieniami?

        Uniwersalność poruszanych zgadnień, nie wąski horyzont.

        Co do sztuki to obecny zalew chłamu i pseudobełkotu zarówno sztuki
        tworzonej przez kobiety i mężczyzn to popuczyny po uznawaniu
        powtarzalności pewnych zdarzeń w historii. Ze niby Van Gogh był
        niedoceniany za życia i niezrozumiany i sztuka wartościowa nie
        akademicka jest zawsze kontrowersyjna i niezrozumiała. Gówno prawda.
        Van Gogh to intensywność koloru, ekspresja lini. Doznaję
        fantastycznych intuicyjnych zachwytów oglądając te obrazy. Jednak
        ewolucja abstrakcji do przysłowiowej czarnej kropki na białym tle to
        nadużycie i szmelc i bełkot.

        Antyestetyzm w sztuce to dzisiaj prawdziwa zmora. Kazdy artysta boi
        sie piękna bo boi się łatki kiczu. Nieumiejętność tworzenia
        uniwersalnego piekna bez posądzeń o kicz i banał. Oto dzisiejszy bat
        dla artystów.

        Szczepkowska ostatnio spuściła powietrze z jednego nadętego
        kabotyna, więc sprawa brzydoty ponoć feministycznej jest cechą
        ogólną współczesnej "sztuki".
        • sabinac-0 Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 22.03.10, 11:33
          Niezle prawisz.
          Jedna malutka uwaga - badz laskaw nie uzywac slowa "homos" - wiesz, wszyscy
          jestesmy ludzmi i to niezaleznie od orientacji.

          Co do sprawy "feminizm a brzydota" - jestem feministka i wcale nie jestem
          milosniczka brzydoty, potrafie zachwycac sie obrazami przedstawiajacymi pieknych
          ludzi, rowniez piekne kobiety.

          Chodzi tylko o to malutkie rozroznienie - czym innym sa obrazy, czym innym zywi
          ludzie.
          • hipnozaur Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 22.03.10, 11:36
            sabinac-0 napisała:

            > Jedna malutka uwaga - badz laskaw nie uzywac slowa "homoś" - >
            ludzie.

            Przepraszam, będe już grzeczny.
            :)
        • hipnozaur Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 22.03.10, 11:34
          Oczywiście homosie od razu by uznali, że skrywane tęsknoty Rubena
          do tej samej płci i jego neuroza jest wynikiem konserwartyzmu
          społecznego i te kajdany po zrzuceniu otworzyły by go na jakąś
          powszechną szczęśliwość czyli utopię. A przecież nikt nie dosięga.

          Ale jak ma się horyzont ograniczony własnym widzeniem krzywdy to
          wówczas ci inni są szczęsliwi, ja nie, a powinienem, należy się.
          • kalllka Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 22.03.10, 22:27
            o ile pamietam, sam Iwaszko, jakes mile rzekl o autorze panien.. tesknice Rubena zgrabnie zaplodnil idea (lecz w buduarach bujnej plciowosci siostr) walki klasowej..
            bo gdziezby temu podstarzalemu lowelasowi, w glowie postalo.. dotykac Tuni czy inszych homofobii.
            zgrabnie tylko bo w oficerkach strzelal na prawo i lewo slepakami, jak nie przymierzajac,,,w kaczki.
    • lonely.stoner Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 21.03.10, 22:22
      hmm, ja uwazam ze za jakies kilkadziesiat lat (w Polsce za 100 hehe) takie
      swiatle ideologie rozgraniczajace swiat kobiecy i meski pozostana w jakims tam
      skansenie. Moze swiat muzulmanski bedzie nadal kultywowal te wszystkie
      streotypowe biologiczne roznice, ale reszta swiata pozostanie na to nieczula i
      bedzie traktowac to jako ewentualny dobrowolny wybor.
    • witch.l Feminizm nie jest ideologia. 21.03.10, 22:29
      Jest walka kobiet o prawo do rownosci i poszanowania swojej
      integralnosci.

      Piszesz duzo na temat feminizmu, nie czytalam calego watka, ale
      wydaje mi sie ze pojecia nie masz o zyciu kobiet, chocby w latach
      50. Poszperaj w hostorii, a zobaczysz, ze los kobiet nie byl
      bardziej rozny od losu pospolitego bydlecia.
      Fakt,ze w obecnych czasach zyjemy w Europie we wzglednym relatywnie
      spokoju rowniez ma wspolnik w duzej emancypacji kobiet w Europie.

      Takiego prawdziwego femiznizmu po prostu nie ma ale ...powoli do
      niego dorastamy.
    • sdfsfdsf Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 22.03.10, 11:52
      znajac kobiecy charakter gdyby zabronic chodzenia na czworaka
      po przedpokoju to zaczelyby to permanentnie uprawiac
      Logicznie rozumujac proponuje kategorycznie kobietom zakazac:
      1.uprawiania wyszukanych technik seksualnych w celu zaspokojenia partnera
      2.przyrzadzania wysmienitych posilkow
      3.milczenia
      4.milczenia
      no i 5.milczenia
      • cotbus76 Miałąm ubaw po pachy. Moje doświadczenia jasno 22.03.10, 13:31
        wskazują, że to właśnie faceci lubią łamać wszelkie ustalenia i
        uzgodnienia a w szczególności wszelkie zakazy. Takie pozostałości
        człowieka pierwotnego : podejść do mamuta w pojedynkę i narażając
        życie i zdrowie zabić go, stanąć przed samicą nad ścierwem gadziny i
        waląc się w klatę wrzeszczeć z radochy wywołanej sukcesem tak aby
        ww. przedstawicielka drugiej płci wiedziała kto tu ma największe
        jaja. W przypadku porażki oczywiście odejść w chwale w ogóle nie
        myśląc jak partnerka ma utrzymać przy życiu wkład takiego macho w
        ludzką pulę genową. A odnosząc się do twojego "dekalogu" zakazów dla
        kobiet proszę o kilka wyjaśnień :
        ad 1. Co masz na myśli pod terminem wyszukane ? Coś poza typowy
        męski standard : przelotny buziak, kilkusekundowe mizianie a potem
        kilka minut maratonu robienia pompek lub innych ćwiczeń opartych na
        technice studni żurawia (tj. zanurz/wynurz) a potem szybciutko w
        kimonko ewentualnie dymek.
        ad 2. A co panom Bozia rączki urąbała u samej d..y ? Wbrew pozorom
        sztuka gotowania nie jest jeszcze częścią genomu człowieka płci
        żeńskiej. My też się musimy tego uczyć z lepszym lub gorszym
        skutkiem :) I tak samo jak panom świata czasami mamy ochotę uwalić
        się na foteliku i się poopierd....ć w oczekiwaniu na podsunięte pod
        nos ambrozje.
        Ad. 3 -5 A jak ma powiedzieć misiaczkowi gdzie jest ostatnia czysta
        para skarpet, slipek oraz uprasowana koszula ? Na migi ?
        Na poważnie waliłeś w swojej wypowiedzi takie antyfeministyczne
        slogany, że nie mogłam sobie odmówić odpowiedzenia na nie w stylu
        nawiedzonej stereotypowej feministki.
        Mówiąc krótko jako facet miałbyś takie pojęcie o kobiecym
        charakterze (gdyby w ogóle istniało coś takiego jak jednolity
        charakter dla każdej z płci) jak ja o bólu faceta po kopnięciu go w
        jego klejnoty rodowe.
        • wentyl77 Re: Miałąm ubaw po pachy. Moje doświadczenia jasn 22.03.10, 15:25
          > Czyli kobiety powinny tworzyc tylko to, co ty uważasz za ładne i
          > słuszne dla nich- martwe natury z kwiatkami,
          > olejne Matki Boskie, jelenie na rykowisku i haft krzyzykowy?

          Za dużo tu ironii, bym nie potraktował tej wypowiedzi jako retorycznego pytania.
          Oczywiście, że uznaję (a nawet podkreślam) prawo sztuki do prowokacji, łamania
          przyzwyczajeń i stereotypów. Ale sztuka o której piszę robi to za pomocą nowych
          i jeszcze głupszych stereotypów, dyktowanych przez ideologię.

          Dlaczego żłobki i przedszkola stały się ofiarą argumentów politycznych? To
          głupie i szkodliwe twierdzić, że nowe żłobki i przedszkola służą "wyzwoleniu"
          kobiet. Służą tak samo kobietom, jak i mężczyznom, bo przypominam, że FACECI TEŻ
          WYCHOWUJĄ SWOJE DZIECI. Wykrzykiwanie tego argumentu to tylko dowód babskiej
          zachłanności i tendencji do przywłaszczania dziecka, traktowania dziecka jak
          własność. Kolejny nowy stereotyp wysunięty do walki z poprzednim.

          > Pomijając już kwestie ideologii, każda twórca tworzy tak, jak mu w > duszy gra.

          Sztuka feministyczna nie wynika z porywów duszy, tylko z doraźnej ideologii. W
          tym cały problem.

          >[...] weź pod uwagę, że może
          > jakieś kobiety nie chcą być postrzegane jako obiekt estetyczno-
          > rozrodczy, nie chcą być jak Marilyn Monroe, chcą być brzydkie, tak > się
          czują, tak są być może postrzegane i tak tworzą.

          A może największym wyzwaniem byłoby ukazanie Matki Boskiej tak, abyśmy
          uwierzyli, że była żywą kobietą - ale bez kpiny, szyderstwa i sarkazmu? Piękną,
          ale bez kiczu i przerysowań; wzniosłą ale nie: patetyczną; płciową i nie
          wyjałowioną. To jest coś, czego sztuka feminizmu nie potrafi - pokazać piękno
          połączone z niewinnością i szczerym zachwytem, emocjami. Nie potrafi, bo
          neurotyczki tak naprawdę nie wiedzą co to piękno, a ich emocje są zeszmacone w
          służbie bezdusznej ideologii.
          • anbale Re: Miałąm ubaw po pachy. Moje doświadczenia jasn 22.03.10, 17:15
            Tylko widzisz, sztuka jest dziedziną demokratyczną i jest w niej miejsce również
            dla wszelkich neurotyków. Czy Egon Schiele albo Edward Munch tworzyli
            "przeurocze" obrazy? Albo znajdź mi harmonię w późnych dziełach Picassa-
            przecież to totalna dekonstrukcja. Już nawet nie wspomnę niemieckich
            performerów, którzy "dla sztuki" niemalże w dosłowny sposób wypruwali z siebie
            flaki, jeden nawet się sam wykastrował. Możesz to zaakceptować, możesz zupełnie
            odrzucić bo na przykład wolisz krajobrazy malarzy flamandzkich- to jest twoje
            niezbywalne prawo jako odbiorcy; ale zupełnie nie rozumiem dlaczego tak się
            przyczepiłeś do tych kobiet i uważasz, że one akurat są zobowiązane tworzyć
            piękno, które ma cieszyć twoje oko. One najwyraźniej postrzegają świat inaczej.
        • rzeka.suf Re: Miałąm ubaw po pachy. Moje doświadczenia jasn 22.03.10, 17:45
          ale ty gupia jestes, od razu znac zes kobita ;)
          'jak ma powiedzieć misiaczkowi gdzie jest ostatnia czysta
          para skarpet, slipek oraz uprasowana koszula ? Na migi ? '
          nie trzeba nic mowic, wystarczy przyniesc i polozyc w zasiegu meskiego wzroku.
          • wentyl77 Re: Miałąm ubaw po pachy. Moje doświadczenia jasn 22.03.10, 18:33
            > zupełnie nie rozumiem dlaczego tak się
            > przyczepiłeś do tych kobiet

            Mówiąc ściśle: nie do kobiet, tylko do neurotycznych babiszonów, które sprzedają
            własne nierozwiązane kompleksy pod postacią pseudo-sztuki. A przy okazji -
            zarażają kolejne słabe głowy niepoprawną ideologią.

            Mam prawo ostro krytykować zjawisko, które uważam za szkodliwe. Sztuka też ma
            prawo być odrażająca, niepokojąca itp. - ale pod warunkiem, że wypływa z
            wewnętrznych przeżyć autora. Wypłody feministyczne są zaś cyniczną pozą, szytą
            grubymi nićmi manipulacją, obliczoną na szokowanie dla samego szokowania. Nie
            wywołują żadnego głębszego przeżycia, bo też nie wynikają z żadnych głębszych
            przeżyć - są tylko świadectwem zeszmacenia uczuć.

            Sztuka feministyczna występuje przeciwko systemowi opartemu na patriarchacie,
            który właśnie uwzniośla i adoruje kobiecość; przepuszcza ją w drzwiach i tworzy
            poematy na jej cześć. Sztuka feministyczna zwalcza patriarchat, który ustanowił
            urlop macierzyński, dał kobietom status emeryta 5 lat przed mężczyznami i zamyka
            ją w domach - dla ich bezpieczeństwa. W tym samym czasie "wstrętny" patriarchat
            przydzielił mężczyznom najcięższe rodzaje pracy, aby "wypoczywali" sobie na
            budowach, w kopalniach itp. Dlatego średnia długość życia kobiet, tak bardzo
            prześladowanych, jest dłuższa o 7 lat od życia mężczyzn.


            Cały feminizm nie ma sensu, dlatego sztuka feminizmu też nie ma wartości.
            • rzeka.suf Re: Miałąm ubaw po pachy. Moje doświadczenia jasn 22.03.10, 18:37
              sie zle podpiales. mi sie nie chce tutaj wiecej wypowiadac.
            • sabinac-0 Re: Miałąm ubaw po pachy. Moje doświadczenia jasn 22.03.10, 19:30
              wentyl77 napisał:

              > Mówiąc ściśle: nie do kobiet, tylko do neurotycznych babiszonów

              Moze jeszcze "zaplutych karlow reakcji". Tez niezle brzmi.

              > A przy okazji -
              > zarażają kolejne słabe głowy niepoprawną ideologią.
              >
              Juz przezylam czasy gdy dyktowano mi jaka ideologia jest poprawna a jaka nie.
              Nie mam ochoty na powtorke z rozrywki.

              > Mam prawo ostro krytykować zjawisko, które uważam za szkodliwe. Sztuka też ma
              > prawo być odrażająca, niepokojąca itp. - ale pod warunkiem, że wypływa z
              > wewnętrznych przeżyć autora. Wypłody feministyczne są zaś cyniczną pozą, szytą
              > grubymi nićmi manipulacją, obliczoną na szokowanie dla samego szokowania. Nie
              > wywołują żadnego głębszego przeżycia, bo też nie wynikają z żadnych głębszych
              > przeżyć - są tylko świadectwem zeszmacenia uczuć.
              >

              Jak juz wspomniales, masz prawo krytykowac i niniejszym z tego prawa skorzystales.
              Skrytykowales.
              Wyraziles swoja prywatna opinie.
              Dziekujemy za zabranie glosu.

              > Sztuka feministyczna występuje przeciwko systemowi opartemu na patriarchacie,
              > który właśnie uwzniośla i adoruje kobiecość; przepuszcza ją w drzwiach i tworzy
              > poematy na jej cześć. Sztuka feministyczna zwalcza patriarchat, który ustanowił
              > urlop macierzyński, dał kobietom status emeryta 5 lat przed mężczyznami i zamyk
              > a
              > ją w domach - dla ich bezpieczeństwa.

              No, z tym ostatnim zdziebko przesadziles. Moze jeszcze powinno sie nas zamknac w
              klatkach - jeszcze bezpieczniej bo w domu mozna np. potknac sie o prog.

              Zreszta - najpiekniejsze poematy slawiace urode kobiet tworza Arabowie.
              W jednym z tych porywajacych wierszy mozna znalezc slowa, ze "nie ma
              piekniejszej muzyki niz krzyk gwalconej dziewicy".
              Ich prawo sankcjonuje bicie kobiet, obcinanie im nosow i zabojstwa "honorowe" -
              tez stwierdzisz, ze dla ich dobra?

              W tym samym czasie "wstrętny" patriarchat
              > przydzielił mężczyznom najcięższe rodzaje pracy, aby "wypoczywali" sobie na
              > budowach, w kopalniach itp.

              Rowniez na fotelach dyrektorskich, na biznesowych bankietach i w biurach politykow.

              Dlatego średnia długość życia kobiet, tak bardzo
              > prześladowanych, jest dłuższa o 7 lat od życia mężczyzn.
              >
              Wedlug statystyk, zawarcie malzenstwa wydatnie wydluza zycie mezczyzn i skraca
              zycie kobiet :D

              > Cały feminizm nie ma sensu, dlatego sztuka feminizmu też nie ma wartości.
              >
              Domyslalam sie, ze to nie sztuka cie uwiera.
            • clarissa3 coz za balwan! 22.03.10, 19:42
              czyli jednak nie ludzmi sa wg ciebie kobiety?

              Przestudiuj sobie moze rozne konwencje Praw Czlowieka! Tu dla
              ulatwienia link: www.prawaczlowieka.edu.pl/index.php?
              dok=b843e1c5333255b3f375fb3e82e18d41b4f2ab43-d1


              Coz za balwan! I rasista!
              • wentyl77 Re: coz za balwan! 22.03.10, 20:37
                sabinac-0 napisała:

                > Moze jeszcze "zaplutych karlow reakcji". Tez niezle brzmi

                Pisząc o neurozie, mam na myśli nierozwiązane kompleksy. W skrócie - feminizm
                jest wynikiem nerwicy, która powstała na tle podstawowej nierównowagi między
                pierwiastkiem męskim a żeńskim. Zdrowy psychicznie człowiek znalazł równowagę,
                ponieważ uznaje oba pierwiastki za równie ważne dla rozwoju psychiki. Nerwica u
                feministek powstała na tle wyparcia ze świadomości postaci ojca, jest wynikiem
                nienawiści, która rozciąga się na cały gatunek męski. Niszcząc ojca, zyskujemy
                dostęp do matki - stąd wiele z nich wygląda jak lesbijki.

                > Moze jeszcze powinno sie nas zamknac w
                > klatkach - jeszcze bezpieczniej bo w domu mozna np. potknac sie o > prog.

                Marny kawał, ale zapewniam cię, że wiele kobiet o tym marzy;)
                A co na temat innych argumentów, np. żłobków. Nie uważasz, że pomijanie w tej
                kwestii ojców jest właśnie grubą przesadą?
                Jeśli już mowa o Arabach, w jednym mają rację - matka nadaje się do opieki nad
                dzieckiem, ale wychowanie to sprawa mężczyzn. Mój postulat - przywróćmy rodzinom
                ojca.

                > Rowniez na fotelach dyrektorskich, na biznesowych bankietach i w
                > biurach politykow.

                Dobrze, że wspomniałaś o biurach - rozejrzyj się, ile bezproduktywnych stanowisk
                w biurokracji zajmują kobiety. Niestety, biurokracja jest bardzo sfeminizowana.

                > Cały feminizm nie ma sensu, dlatego sztuka feminizmu też nie ma wartości.
                >
                > Domyslalam sie, ze to nie sztuka cie uwiera.

                Uwiera mnie toksyczna sztuka będąca wykwitem głupiej ideologii. Nawiązałaś do
                komunizmu - komunizm upadł, bo był nielogiczny, opierał się na sojuszu
                robotniczo-chłopskim. Feminizm też powinien upaść, bo opiera się na postulacie
                równouprawnienia, który jest równie nielogiczny. Jednak znając pokrętną ironię
                dziejów, jestem w tej kwestii pesymistą.
                • clarissa3 Re: coz za balwan! 22.03.10, 21:28
                  Pisząc o neurozie, mam na myśli nierozwiązane kompleksy. W skrócie -
                  feminizm jest wynikiem nerwicy, która powstała na tle podstawowej
                  nierównowagi między pierwiastkiem męskim a żeńskim.

                  Idz ty sie czlowieku leczyc!


                  Szkoda czasu cie czytac:(
                • sabinac-0 Re: coz za balwan! 22.03.10, 22:26
                  wentyl77 napisał:

                  > Pisząc o neurozie, mam na myśli nierozwiązane kompleksy. W skrócie - feminizm
                  > jest wynikiem nerwicy, która powstała na tle podstawowej nierównowagi między
                  > pierwiastkiem męskim a żeńskim. Zdrowy psychicznie człowiek znalazł równowagę,
                  > ponieważ uznaje oba pierwiastki za równie ważne dla rozwoju psychiki. Nerwica u
                  > feministek powstała na tle wyparcia ze świadomości postaci ojca, jest wynikiem
                  > nienawiści, która rozciąga się na cały gatunek męski. Niszcząc ojca, zyskujemy
                  > dostęp do matki - stąd wiele z nich wygląda jak lesbijki.

                  Cymesik tekscik.
                  :DDD
                  Moze jeszcze zaczniesz nauczac, ze "nienaturalne" dla kobiet zamilowania, np. do
                  szkol i nauk, sa wynikiem neurozy, obledu, waporow i nierownowagi miedzy
                  fluidami (krwia, flegma, zolcia i czarna zolcia).

                  > Mój postulat - przywróćmy rodzinom ojca.
                  >
                  Spelnij go, bedac dobrym ojcem dla swych dzieci (jesli takowe masz).
                  Od cudzych rodzin sie odp...

                  > Dobrze, że wspomniałaś o biurach - rozejrzyj się, ile bezproduktywnych stanowis
                  > k
                  > w biurokracji zajmują kobiety. Niestety, biurokracja jest bardzo sfeminizowana.
                  >
                  Wywalic!!! Wszystkie!!! Do garow!!! Pozamykac w chalupach!!! Bedzie raj na ziemi!!!
                  Tylko... kto mnie wyleczy? Kto mi basen poda? Kto mi dzieci uczyc bedzie?

                  > Uwiera mnie toksyczna sztuka będąca wykwitem głupiej ideologii.

                  Tak nazywasz kazdy wytwor rak i mysli ludzkiej, ktory nie odpowiada twym gustom?

                  > Nawiązałaś do
                  > komunizmu - komunizm upadł, bo był nielogiczny, opierał się na sojuszu
                  > robotniczo-chłopskim.

                  Komunizm nie byl zadnym "sojuszem" tylko dyktatura.
                  Musiales miec w tym czasie niezle wyprany mozg, by uwierzyc w te brednie o
                  radach i sajuzach.
                  Chociaz - byc moze w czasach komunizmu mowiles na chleb beb i na ptaki plapla i
                  teraz jedyna wiedze o tej epoce czerpiesz z gugla i wlasnej wyobrazni...

                  > Feminizm też powinien upaść, bo opiera się na postulacie
                  > równouprawnienia, który jest równie nielogiczny.

                  Na zasadzie (nie, jak sugerujesz, postulacie) rownouprawnienia opiera sie
                  nowoczesna demokracja, nie widze w tym nic nielogicznego.

                  > Jednak znając pokrętną ironię
                  > dziejów, jestem w tej kwestii pesymistą.

                  Daruj sobie dzieje.
                  Cos mi sie zdaje, ze twym najwiekszym marzeniem jest pozbycie sie polowy
                  konkurencji do korporacyjnych konfitur.
                • hipnozaur Re: coz za balwan! 22.03.10, 22:36
                  Trudno się zgodzić.
                  Współczesna sztuka jest w kryzysie (tylko bez dospisków, że wielka
                  sztuka rodzi się z kryzysów) i wszelkie jej dzielenie na
                  feministyczną i inną (jaką?) jest niepoprawne.

                  Głupota jest po obu stronach.
                • kobza16 Re: coz za balwan! 23.03.10, 01:07
                  i to co od początku podejrzewałam, z twardogłowymi betonami sie nie
                  dysktutuje logicznie!

                  Nerwica u
                  > feministek powstała na tle wyparcia ze świadomości postaci ojca,
                  jest wynikiem
                  > nienawiści, która rozciąga się na cały gatunek męski. Niszcząc
                  ojca, zyskujemy
                  > dostęp do matki - stąd wiele z nich wygląda jak lesbijki.

                  głebia prze ciebie przemawia. niedlugo zaczniesz wrozyc z fusów i
                  rzucac zaklecia na wredne feministyczne babsztyle. jak ja nie lubie
                  takich pseudointelektualistów.

                  wiele kobiet marzy aby je zamykać w klatkach? rozumiem ze prowadzisz
                  sąde społeczną i dysponujesz dowodami w tej sprawie. wszak
                  taki "męzczyzna" jak ty przeszywa nature kobiet na wskroś!!!

                  Mój postulat - przywróćmy rodzino
                  > m
                  > ojca.

                  mart sie najpierw oto,aby twoj a rodzina miała ojca. bo narazie go
                  nie ma!

                  chłopino, tak jak i upadł komuniazm tak i rozłożyles na łopatki
                  swoją teorię.
            • kobza16 Re: Miałąm ubaw po pachy. Moje doświadczenia jasn 23.03.10, 00:50
              > Cały feminizm nie ma sensu, dlatego sztuka feminizmu też nie ma
              wartości.

              I to zdanie jest kwintesencją twojego jazgotu. Patriarchat tylko w
              twoich snach ubostwia kobiety. Nawet nie wiesz jak bredzisz.
              powtarzam, podszkol się, doinfomuj, przemyśl zjawisko, a dopiero
              potem ignorancie zabieraj głos. Przykłady (przepuszczanie w
              drzwiach, zamykanie w domach dla bezpieczenstwa to kpina). Emerytura
              owszem, ale kobiety w ciągu swojego zycia mają wieksze relatywnie
              obciązenie dla organizmu - ciąża, poród, maciezynstwo. Nie wspominam
              o obciązeniu społecznym.

              Feminizm nigdy nie negował konstytutywnych roznic miedzy kobietami a
              mezczyznami - sprawnosc fizyczna człowieka predysponuje go do
              okreslonej pracy (mylisz ideologie z naturą).

              Patrairchat swoją drogą wciąż pokutuje w krajach arabskich.
              Rozumiem, ze takie rozwiązanie ci odpowiada. chcesz zniewolenia dla
              kobiet, chcesz ją trzymac jak pas. a jak ona mowi nie, to nazywasz
              ją neurotycznym babsztylem. Sorry frejerze, za nie te warunki, nie
              te czasy.



              "A może największym wyzwaniem byłoby ukazanie Matki Boskiej tak,
              abyśmy
              uwierzyli, że była żywą kobietą - ale bez kpiny, szyderstwa i
              sarkazmu? Piękną,
              ale bez kiczu i przerysowań; wzniosłą ale nie: patetyczną; płciową i
              nie
              wyjałowioną. To jest coś, czego sztuka feminizmu nie potrafi -
              pokazać piękno
              połączone z niewinnością i szczerym zachwytem, emocjami. Nie
              potrafi, bo
              neurotyczki tak naprawdę nie wiedzą co to piękno, a ich emocje są
              zeszmacone w
              służbie bezdusznej ideologii"

              i figurka matki boskiej jest dla ciebie kwintesencją sztuki!
              buahahahaha. Ty facet czepiasz się dla samego czepiania!!!



              "Sztuka też ma
              > prawo być odrażająca, niepokojąca itp. - ale pod warunkiem, że
              wypływa z
              > wewnętrznych przeżyć autora.

              Może chodzi ci o wyplywanie z wnętrzności? bo to moge zrozumiec;)

              Wypłody feministyczne są zaś cyniczną pozą, szytą
              > grubymi nićmi manipulacją, obliczoną na szokowanie dla samego
              szokowania. Nie
              > wywołują żadnego głębszego przeżycia, bo też nie wynikają z
              żadnych głębszych
              > przeżyć - są tylko świadectwem zeszmacenia uczuć.

              A zszokowanie to nie głębsze przezycie? Sztuka bazuje na emocjach.
              Głębie najszybciej znajdziesz w swojej d...
            • kalmia_latifolia Re: Miałąm ubaw po pachy. Moje doświadczenia jasn 23.03.10, 16:07
              wentyl77 napisał:

              > > zupełnie nie rozumiem dlaczego tak się
              > > przyczepiłeś do tych kobiet
              >
              > Mówiąc ściśle: nie do kobiet, tylko do neurotycznych babiszonów, które sprzedaj
              > ą
              > własne nierozwiązane kompleksy pod postacią pseudo-sztuki. A przy okazji -
              > zarażają kolejne słabe głowy niepoprawną ideologią.


              [Feministka=babiszon=nierozwiązane kompleksy]

              Zatem upierasz się, że potrzeba poszanowania godności, integralności, prawa do
              samostanowienia, umysłowości, indywidualności, potrzeba posiadania równych praw
              - tzn bycia jednostką przynajmniej na starcie wyposażoną w te same szanse
              społeczne (bo co z nimi zrobi się dalej, to inna sprawa) - to wynik kompleksów?
              U Ciebie też tak jest? Jeśli odczuwasz takie potrzeby, to znaczy, że jesteś
              zakompleksionym chłopo-coś tam?
              A w feminizmie o nic innego niż powyższe wartości, nie chodzi. To Ty chcesz go
              widzieć tak, jak to przedstawiasz - widocznie masz w tym jakiś żywotny interes.
              Od samego początku tej dyskusji, wydaje się, że "brzydka sztuka", którą nazywasz
              feministyczną, to tak naprawdę marginalny problem, nie ona jest Twoją prawdziwą
              bolączką...
              Zresztą twoje własne słowa z tego postu:

              > Cały feminizm nie ma sensu, dlatego sztuka feminizmu też nie ma wartości.>

              pokazują to aż nadto wyraźnie.

              To powyższe "wynikanie" ("dlatego") sugeruje przecież, że jakkolwiek wyglądałaby
              sztuka "feministyczna", będzie śmieciem DLATEGO, że jest feministyczna. Dlatego,
              że tworzą ją osoby wyznające "bezsensowny" światopogląd (czytaj: taki, który
              Tobie się nie podoba).

              Do samej sztuki chciałabym jeszcze później się odnieść, ale tu celowo zajmuję
              się tym, co jawi się jako najbardziej poruszające dla samego autora wątku.

              Oto dalej, jakby na potwierdzenie moich interpretacji, piszesz:


              > Sztuka feministyczna występuje przeciwko systemowi opartemu na patriarchacie,
              > który właśnie uwzniośla i adoruje kobiecość; przepuszcza ją w drzwiach i tworzy
              > poematy na jej cześć. Sztuka feministyczna zwalcza patriarchat, który ustanowił
              > urlop macierzyński, dał kobietom status emeryta 5 lat przed mężczyznami i zamyk
              > a
              > ją w domach - dla ich bezpieczeństwa. W tym samym czasie "wstrętny" patriarchat
              > przydzielił mężczyznom najcięższe rodzaje pracy, aby "wypoczywali" sobie na
              > budowach, w kopalniach itp. Dlatego średnia długość życia kobiet, tak bardzo
              > prześladowanych, jest dłuższa o 7 lat od życia mężczyzn.
              >
              >

              "Patriarchat uwzniosła i adoruje kobiecość" , "tworzy poematy na jej cześć" - a
              zarazem obiekty tych uwzniośleń i pieni, pozbawia prawa do samostanowienia, nie
              mówiąc o wspóldecydowaniu o kształcie społeczeństwa; czyni z nich własność i
              przedmiot do użytku; traktuje jak umysłowo niepełnosprawne i duchowo
              niedorozwinięte.
              Przepuszcza grzecznie w drzwiach i wręcza goździka, jednocześnie mówiąc im, już
              prozą, nie wierszem, że są stworzone do roli służebnej, wyłącznie do aktywności
              uznawanych za niższe, do garów, prania, gotowania, rodzenia i oczywiście
              seksualnego zaspokajania mężczyzn. A nierzadko podczas tego przepuszczania w
              drzwiach uroczo podszczypuje w tyłek albo i wkłada rękę pod spódnicę(powinna się
              cieszyć, że kogoś ten tyłek zainteresował, czyż nie? bo że nie jest własnością
              tej, która go z tyłu nosi, to oczywiste samo przez się, "zawsze tak było",
              "naturalny porządek rzeczy". zrozum sens. )
              Mówi im, że ich odczucia, pragnienia, aspiracje, to nieporozumienie, coś co nie
              ma racji bytu, bo rzekomo "natura" wyznaczyła im miejsce jedynie przy garach.
              Naprawdę chciałbyś być w taki sposób "adorowany"?
              Rozumiem, że jeśli powstają poematy na twoją cześć, to już mniejsza o godność,
              wolność, szacunek i podobne bzdury, kto by się tym przejmował:)

              >i zamyka ją w domach - dla ich bezpieczeństwa.

              O tak - to jest właśnie to, o czym piszę :) Dokładnie to.
              Odbierzmy komuś wolność i zamknijmy go "dla jego dobra", przed czym nie będzie
              ucieczki, i oczekujmy wdzięczności za troskę. Wiadomo, że niezamknięty zrobi
              sobie krzywdę. Trzeba za niego zdecydować o jego życiu. Może jesteś chętny na to
              miejsce?
              Nie wiem, jak bardzo trzeba być przewrotnym i pokrętnym mentalnie, żeby
              wytworzyć takie rozumowanie, podając je w dodatku jako dowód wyniesienia kobiet
              na piedestał przez patriarchat. Takie wypowiedzi (niestety, nie będące tylko
              słowami, bo cała masa myślących w podobny sposób, a właściwie w podobny sposób
              racjonalizujących sobie WŁASNE potrzeby była i nadal jest wyposażona w środki,
              które umożliwiają wprowadzenie tego w życie- realne życie realnych ludzi) - to
              jest coś, wobec czego często przysłowiowo "brakuje języka w gębie". I jest to
              jedną z sił tego systemu.

              Naprawdę daleka jestem od atakowania mężczyzn. Tym postem chcę tylko coś
              unaocznić, jeśli chodzi o twój sposób rozumowania i rzeczywistość społeczną,
              który wychwalasz.
              W patriarchacie powstało wiele dzieł sztuki, stworzonych przez mężczyzn, a
              zainspirowanych przez kobiety, ale przy tym patriarchat jakoś ma problem z
              uznaniem gwałtu za przestępstwo, nie mówiąc już o takich "duperelach", jak
              przyznanie praw wyborczych połowie społeczeństwa pozbawionej go - nie wiem czy
              wiesz, ale w Szwajcarii kobiety nie miały ich do lat 70-tych XX wieku. Trudno
              uwierzyć? A jednak.
              Jak myślisz, co jest ważniejsze, gożdziki i pierwszeństwo w drzwiach, czy
              ludzkie prawa i godność?
              Generalnie, patriarchat ma problem z zobaczeniem w kobiecie CZŁOWIEKA.
              A feminizm nie chce odwracać proporcji. Chce, żebyśmy byli dla siebie ludźmi. I
              żeby pojedynczy człowiek miał prawo do definiowania siebie, a nie był zmuszony
              sprowadzać swoje życie do spełnienia cudzych oczekiwań.

              O sztuce będzie później.













    • s.p.7 Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 22.03.10, 20:42
      analziowalem feminim, i skonfrontowalem czest z feministkami.

      Napsialem artykulik ale w formie dialogu, na innym forum, nie stety zostal
      skasowany.

      W wielkim skrocie.

      Feminizm to ideologia panwoania czesci ludzi nad innymi ludzmi rozbudzana przez
      strach, agresję i egoizm.

      U podstaw ideologi leża organizacje miedzynarodowe, stosujace to jako
      "rozmiękczacz spoleczny"
      czyloi destrukcja podstawowych struktur spolecznych poprzez antagoznizowanie
      spoelczne

      ososbiscie rozumeim femiznizm i feministki dosc dobrze
      • sabinac-0 Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 22.03.10, 22:36
        Male pytanko: Co to jest "krejzolka"?
        • s.p.7 Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 23.03.10, 07:01
          sabinac-0 napisała:

          > Male pytanko: Co to jest "krejzolka"?

          hęę, krejzolka moze być uzyte jako STAN, opis sytuacji: NIezła "krejzolka"
          Albo tez okreslenie osoby "jaka krejzolka"

          Jak oosoba Krejzolka topewien typ słodkiej kobietki, nmilej, sympatycznej,
          beztroskiej, osadzonej w kulturze dosc specyficznej, nastawionej na zabawe,
          "szalenstwo", kontakty z ludzmi, to jakas naturalna forma bycia jako wesoła
          dziewczyna. Krojzolka sie nie martwi za wiele szuka pozytywow w otoczeniu, szuka
          smiechu i zabaway. To tez podejsce do rzczywistosci, i styl bycia glownie.


          JEsli chodzi o stan: "krejzolka to cos szalonego, dziwnego, smiesznego, ryzykownego.
          Archaicznie mozna by powiedziec "ale heca"
    • s.p.7 moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusji 23.03.10, 07:05
      <naoisalem go jako odpowiedz-sprostowanie-stanowisko na forum feminizmu w
      jakiejs dyskusji ale go skasowali, (jak zwykle zresztą)
      feminizm nie konfrontuje sie bpowiem bo ideologicznie nie ma racji bytu, to
      tylko forma uzasadniania zialania przeciw komus na rzecz jakiejs grupy>


      W sumei jest duzo kwesti jescze nie wyjasnionych. A mam aspiracje by poznac
      feminizm bardzo dokładnie, lduzi ktorzy feministkami są, oraz tego co tak
      naprawdę czują.
      Nei przyszedlem tu mowic jaka postawa jest wlasciwa a jaka niewlasciwa, bo to
      zawsze zostaje w kwesti osoby wyznajace jakies idee i podejmujące kroczeniem
      jakąs sciezką zycia.

      Moglbym zadac pyanie w sumei jescze raz: co rozumeicie pod pojeciem feminizm, co
      przyczynilo sie do przyjecia takiej filozofi zycia, jak widzicie to indywidualnie.

      Reszta to w sadzie domysly wynikajace z braku odpowiedzi na te pytania.

      Czy mozna oceniac ideologie, bo tak troche femiznim odbieram? Niektorzy
      oceniaja, katolicyzm oceniają, faszym, komunizm, demokracje, itd.
      Wg mnie mozna oceniac ale dosc łagodnie oddzielajac ideologie od jej skutkow, a
      takze jej inspiratorów od "zolnierzy".
      Komunizm w teori wygladał jak piekna utopia w praktyce byla to barzdie
      jideologia wykorzystana do podbijania i zniewalania narodów, a zarzarci
      komunisci, pionki nie mieli zazwyzcaj więkrzego pojecia czym tak naprawde
      komunizm jest, z czym sie wiaze i co oznacza. Powelali tylko slogany i
      manipulacyjna progpagande, a w momencie weryfikacji tych teporie poslgiwali sie
      emocjonalnym antagonizowaniem w ppostani: wy burzuje, kułaki, kapitalistyczne
      swinie.
      Wrog zawsze spaja ideologie i jej wyznawcow, poczucie zagrozenia wyzwala chec
      walki, wszedzie widzi sie wrogow i "Zawsze pozostaje sie czujnym wobec
      kontrewolucjonistycznych wrogow".
      Zwykli komunisci byli tylko pionami, nawet ci wysoko psotawieni, prawdziwi
      decydenci mieli swoje siedziby w innych miejscach i ich cele takze byly inne od
      deklaratywnych.

      Podobnie widze tez feminizm ktory w moim odczuciu z jednej strony nie oceniajac
      tego jak ocalosci, jest kolejna ideologią dezintegrujacą naród, ludzi. Podobne
      dzialanie mają ideologie hedoznistyczne, merkantylne. Dezintegruja ldzi
      sporwadzajac do jednostkowego indywidualizmu w samotnosci. Taka kupa
      zdezintegrowancyh jednostek nei jest w stanie bronic sie przed zadna
      zorgqazniwaowana silą. Łątwo ich manipulowac i kontrolowac.

      NIe trzeba strzelac z karabinu - kraj am sie rozwala od srodka, a strzelaja kule
      manipulacji i ideologi.

      Tak jak komunizm femiznim ma kilka obliczy, czesc z nich moze pieknie brzmiec.

      Aktualnie wydaje mi sie ze, Feminizm to bardziej adaptacja zmian kulturowych i
      ubranie ja w nową antagonistyczna formę którą spala wróg. NA czym te zmiany
      kulturowe polegają: na egoizmie, indywidualizmie, hedoznimie.
      W sumienie ma w tym nic zleg, zwyzajny trend kulturowy jakich wiele choc
      oczywiscie widze go szerzej jako jedena z broni ideologicznego arseanlu ktorym
      szafuja rózne miedzynarodowe organizacje.

      NIe chia bym porownywac jakos femiznim do komunizmu szczegolnie ale idee wroga
      iwalki permanentnej itp sa wrecz zabwanie podobne.
      Tak jak psialem zalerzy mi na tym by FEMINIZM ZROZUMIEC.

      Ale nie po to tu przyszedłem, bo bardziej zalerzalo mi na zrozumieniu ludzi
      któzy za feministów/feministki sie uwazaja.

      I z takiej perspektywy wyglada mi to bardziej na jakąs forme reakcji na widzenie
      swiata jako zawierajacego elementy:
      -meczyna dominuje, zniewala i wykorzystuje
      -meczyzna nie docenia kobiety a jej dobra wole obraca przeciw niej
      -kierunkiem dazen nie powinn obcy wspieranie kogokolwiek tylko dazenie do rzeczy
      takich jak pieniadze, wladza

      Ma mwiec wrazenei z caly feminizm w odbiorze przecietnej feministki bierze sie z
      ogolnikowego - stereotypowego zatemw zasadzie widzenia meczyny, czy roli i formy
      rodziny, mimo ze mma wrazenie ze deklaratwynie feministki ze steoretypami walczą.
      Ja kwiec rozmuiec fakt walki ze steoretypami i opieraniu głownego nurtu na
      steoretywpie złego-meczyny?


      Jak zatem wygladał by femiznim gdyby wszyscy mezczyni byli... "DOBRZY"?
      tzn czuji, troskliwi, kochajacy, wspierajacy, wyrozmiwali, madrzy, stawiajacy na
      idee zwiazkow partnerskich spojnych, symbiotcznych lu bnawet w jakims stopniu
      przechyllonych na dawanie i wspieranie kobiety.
      tzn na taki ktory by byl,,, nei taki moze jak chca femiznistki a by byl ale w
      moim odczuciu nie chial bym napsiac tak ijak ja, bo zabrzmialo by to smeisznie
      ale w czyms co oglnie zawieralo by sie w idei wspolpracy.

      Ale zrobmy ten krok dalej.
      I zadajmy pytanie: Jak feministki widząwzór meczyny, jego role w spoleczenstwie,
      w zwiazkach? Jego psotawy, emcojee i charakter spoelczny - indwyiduwalny?
      Co mial by robic taki mezczyna?

      Otuz dochodzimy tutaj do tego ze mam wrazenei ze fiministki po 1. - nie widza
      ideie wspolpracy w ogole a tawiaja na model egoistyno-egocentryczny w ktorym
      wszsytko na okolo i tak zawsze bedzie antagonizowane. Wiec jakiekolwiek modele
      nei maja sensu bo konczyc sie to bedzie jakas forma dominacji.

      Bedzie wiec tworzona jakas projekcja złą która miała by usprawiedliwac jakies
      formy dzialania przeciwko komus.
      tak ajk by nie bylo juz jakiejklowiek checi i woli dialogu. A meczyna widnial by
      jak owrog w kazdej psotaci nie wazne jaki by byl.
      Wróg który cos ma a ktoremu mozna cos zabrac by samemu meic wiecej.
      Z tego punktu widzenia idea lazcenai sie feministek zawse bedzie egoistyczna -
      wynikajaca z wlasnych pragnien ubranych w ideologie.
      W zwiazku z tym jakos ciezko rokuje nurt feministyczny na zaawansowane formy
      wspolpracy, wspoldzialania w mysl zabiranai meczyna byc dac sobie. tym bardziej
      ze podejrzewazm ze wiele feministek predzej czy poziej jesli uzna to za
      korzystniejsze oderwie sie od tego nurtu.

      Teoretycznie bowiem nie ma szans wiekrzych na totalne zdominowanie meczyn i
      sprowadzenie ich do roli niewolnikow, trzymanych w klatkach i na smyczy,
      spowadzonych do roli pracownikow ficzynych, czy dawcow nasienia do rozplodu i
      zadaowalania kobiet.

      Natomiast w perspektywie 1 meżczyzny - łątwo znalesc i zmanipulwoac a pozniej
      zdominowac jakiegos kapcia, który był by zywym wibratorem i cos tam jeszcze by w
      domu robil i ogolnie byl jaj podległy.
      Okazuej sie ze takich kobiet i zwiazkow w spoleczenstwie jest calkiem sporo.
      MEczyna nei ma wslanego zdania, o wszystkim decyduej kobieta, on jej przynosi
      pieniadze i to ona nimi zarzadza.

      W zsadzie jest to ideał feministyczny wprawadzony w zycie ale w skali
      rodziny-zwiakzu domu.

      Jaki mial by bcy zatem sens przesniesiania tego na nurt ogolnospoleczny? Ogolnie
      zadna kobieta nei bezdie tego beneficjentem chybaze bedzie zasadziala w jakis
      suto finasowancyh wladzach i zarzadach zorientowancyh wokol feminizmu.

      Femiznim tworza chyba zatem kobiey ktore po psrostu juz nie maja zadnych szans
      na znalezienie i zdominoanie jakiegos mezczyzny-kapcia.

      Z punktu widzenia strategcznego lepiej by nawet bylo zgrywac ulegla kobietą i
      choldowac tradycjonalizmowai po to by latwiej bylo przyciagnac jakas
      potencjalnąofiarę czy skrywac sie pod jamimis pozorami normalnej rodziny - mimo
      ze byla by to rodzina w gruncie rzeczy feministyczna.




      • clarissa3 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 10:46
        proponuje wziac slownik i sobie to dokladnie przetlumaczyc, i nie
        tworzyc durnych teorii:

        A feminist is a person who answers "yes" to the question, "Are women
        human?"

        Feminism is not about whether women are better than, worse than or
        identical with men. And it's certainly not about trading personal
        liberty - abortion, divorce, sexual self-expression - for social
        protection as wives and mothers, as pro-life feminists propose. It's
        about justice, fairness, and access to the broad range of human
        experience. It's about women consulting their own well-being and
        being judged as individuals rather than as members of a class with
        one personality, one social function, one road to happiness.

        It's about women having intrinsic value as persons rather than
        contingent value as a means to an end for others: fetuses, children,
        the "family," men.

        (Katha Pollitt)

        • sdfsfdsf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 11:22
          tak, tak, bardzo ladnie, uczciwie, poprawnie i fair
          tak jak w socjalizmie
          • clarissa3 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 11:28
            a wiesz ile na terapii moglbys zaoszczedzic gdybys zechcial te
            oczywista prawde dostrzec?
            • sdfsfdsf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 11:34
              sorry jezeli obrazilem twojego guru
              widocznie jako ulomny mezczyzna nie jestem w stanie
              dostrzec "oczywistej prawdy"
              • clarissa3 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 11:56
                to ty bedziesz zyl w swiecie ktory sobie stworzysz. Oprzesz go na
                przemocy takim tez bedzie. Amen.
        • s.p.7 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 12:01
          nie mam zamiaru tworzyc teorii.

          AKzdy ma prze iez wlasną. Tym bardziej feminizmu i samych feministek definiowac
          ogolnei sie nie da.
          Ktokolwiek cokolwiek napisze bedzie to jakas mniejsza, wieksza wyzsza lub nizsza
          szuflada.

          KAzda feministka zdaje sie byc indywidualną jednoskąwyjatkową w swoim
          feministycznym spojrzeniu na to kim jest jako feministka oraz czym jest sam
          feminizm i jaka jest jego rola.

          W wielu przypadkach "agresywnego" feminizmu, feministki to po prostu osoby które
          swoj swiatopoglad, egoizm ubieraja w spoleczna ideologię, której celem ejst
          zyskanie jak najwiecej kosztem kogos.

          Feminizm jest wiec wojną ubraną w ideologie któe sprawiaja ze nei brzmi to az
          tak radykalnie.

          Podobnie bylo z rewolucjąfrancuską któa byla wojną wymierzoną przeciw kosiolowi,
          księzom i klerowi w ktorej zgineło ponad milion ludzi, wszystko ubrane w piekne
          hasla wolnosci rownosci i braterstwa majace w rzeczywistosci zniewolic Francuzow
          i naród Francuski, zdezitegrowac, zandagonizowac, rozpalcelowac.

          Reasumujac feminizm to tylko agresja i rodzaj wojny ubrany w ideologiczna
          propagande.

          Jednym z wyraznich dowodow posrednich jest calkowity brak woli dialogu.
          Nie da sie z zadna feministka porozmwoac o feminizmie bo to ejj do niczego nie
          potrzebne.
          bedzie unikala argumentow... poniewaz w wojnie nie ma argumentow a jest jedynie
          prawo sily oparte o przemocy i pustoslowie polegajace na przedstwianiu swojego
          spojrzenia na swiat
          • clarissa3 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 12:09
            czego ty nie rozumiesz?

            Nie rozumiesz ze w feminizmie chodzi o przemoc? O zaprzestanie jej?
            Dajcie zyc! Dajcie oddychac! Nie kopcie! Nie bijcie! Dajcie sie
            swobodnie poruszac! rozwijac! dorabiac! Nie okradajcie!

            Popatrz na statystyki: www.epacvaw.org/spip.php?article435

            Nic nie uzasadnia przemocy! Rozumiesz juz???
            • s.p.7 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 13:23
              Wg mnie następuje cos w rodzaju kreacji wroga.

              oto mamy wroga któego musimy się bać, okrada, kopie, bije, wyzyskuje, pastwi
              sie, znaeca sie itd.

              KAzda ideologia przechodzaca w nurt spoleczny dokonywała kreacji wroga. To
              spaja, dodaje energi i sił by walczyc.

              W Hitleryzmie byli to żydzi. Okradali, zabierali, niszczyli, pasozytowali itd.

              W komunizmie burzuje, wyzyskiwali, przywlaszczali mienie ploretariatu itd...

              Oczywiscie to bylo tylko cos co pozawalało ponaowac tłum za pomocą rządzy walki,
              agresji. Tłum nie mysli racjonalnie, mysli emocjonalnie, czujac zagrozenie chce
              walczyc.

              Podobnie jest z Feminizmem.
              Bierze sie on ze STRACHU w duzym stopniu kreaowanego stereotypami.

              PRzemoc?
              Nei znam rodzin w kórych męczyna stosował by przemoc fizyczna wobec kobiet, mam
              wrazenie ze występuje ona tylko w patologicznych rodzinach i to w sferze
              spolecznych oscylujacych wokol sily fizycznej.

              To są sprawy marginalne,

              Natomiast naprawde niebezpieczna jest PRZEMOC PSYCHICZNA.
              Jest znacznie trudniejsza do wykrycia, nei zostawia sladow, za to niszczy
              czlowieka od srodka i to znacznie bardziej.

              Przemoc psychiczna, manipulacja jest znacznie bardziej powszechna, jak na moje
              oko to z 10-30 razy powszechniejsza niz przemoc fizyczna wsrod rodzin.
              Szczegolnei niebezpieczna wobec dzieci i zniacznie dotkliwsza dla nich bo
              odciska sie na cale zycie czasami uposledzajac je.

              I co? kto o tym mowi? pisze?
              To o czym ty piszesz to tylko kreacja wroga wirtualnego.
              Statystyki i proporcje są odwrotne,

              Kobieta ma wszelkie mozliwosci robienia tego co męczyna ze strony prawnej.
              Czego wiecej potrzeba?

              I co zrobimy z przemoca kobiet wobec dzieci i meczyn? przemocy psychicznej?
              Utworzyc ruch męski dązacy do zniewolenia kobiet? Pod halami oberony przed ich
              agresją?

              Problemy sie rozwiącuje a nei zabija rzekomego wroga.
              Wiekszosc ludzi robi cos na poziomei emocji będac jedynie marionetkami w rekach
              orgaznizacji o których nigdy nie slyszala.

              nie musisz sie mnie pytac czy cos rozumiem. POniewaz zazwyczaj rozumiem
              rzeczywistosc kilak razy głebiej niz przecietny czlowiek.
            • sdfsfdsf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 13:24
              moze zastanow sie nad swoim problemem
              a nie pakuj sie w glupia i umarla ideologie
              nie przenos swoich problemow w inny wymiar tylko
              zajmij sie nimi sama
              to co sie wdajesz to jest tzw wojna plci
              ktora od podstawy nie ma zadnego sensu
              a ta twoja "przemoc" jest tylko w twojej glowie
              oczywiscie istnieje przemoc na swiecie
              ale nie personalizuj tego bo to jest bzdurne myslenie
              to tak jakbys powiedziala faceci zabili dinozaury
              • clarissa3 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 13:42
                a te statystyki to z palca wyssane, prawda?

                ...i taki to poziom dyskusji z wami. nic tylko swoje:(
              • anbale Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 14:00
                Jesteś śmiertelnie uprzedzony do kobiet i nawet nie zamierzasz
                traktować ich jak ludzi, więc praktycznie nie z czym dyskutować, bo
                z uprzedzeniami się nie da, ale spróbuję:)
                Jeśli naród A czuję się dyskryminowany względem narodu B i
                sygnalizuje to np. na międzynarodowym forum, czy to oznacza
                wypowiedzenie wojny i eksterminację narodu B ?? A własnie takie
                podejście prezentujesz. Powiedzieć narodowi A, że jest bandą
                idiotów, skoro czuje to co czuje, wykpić, zabić ironią. To chyba
                jest jakaś forma przemocy, no nie?
                Wysłuchanie argumentów drugiej strony, jakaś konstruktywna dyskusja
                w której dane kwestie mogą okazać się czymś innym niż się wydają
                wymaga szacunku, uwagi i próby empatii. A facetom takim jak Ty czy
                te inne "wentyle" zwyczajnie tego brakuje...
                • sdfsfdsf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 14:38
                  mam takie dziwne wrazenie ze narod A bedzie
                  sie czul zawsze dyskryminowany
                  niezaleznie od okolicznosci
                  dazac do dominacji nad narodem B
                  po trupach
                  • clarissa3 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 15:02
                    a coz ci takiego kobiety zrobily ze sie ich tak boisz?
                    • sdfsfdsf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 15:24
                      boisz? nie ta liga
                      myslenie logiczne jest pozaklasowe
                      • anbale Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 18:02
                        Ale jaka logika? To jest z góry przyjęta teza, do której naginasz rzeczywistość.
                        Nie ma to nic wspólnego z logiką, to faktycznie wygląda na tok rozumowania
                        przestraszonego zająca pod miedzą, który na wszystko szczeka na wszelki wypadek.
                        Zresztą twoje wypowiedzi na pierwszy rzut oka wygladają jakby to pisał rozżalony
                        gimnazjalista, który pięć razy pod rząd dostał kosza. On oczywiście zahacza o
                        geniusz, więc to z dziewczynami musi być coś nie tak. Zdziwiłam się, ze masz
                        tyle lat...
      • sabinac-0 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 12:36
        s.p.7 napisał:

        > [i]<naoisalem go jako odpowiedz-sprostowanie-stanowisko na forum
        feminizmu
        > w
        > jakiejs dyskusji ale go skasowali,

        Nie skasowali.
        To ty odszedles, bo cie tam zaglodzono.
        (jak zwykle zresztą)
        >
        > W sumei jest duzo kwesti jescze nie wyjasnionych. A mam aspiracje
        by poznac
        > feminizm bardzo dokładnie, lduzi ktorzy feministkami są, oraz tego
        co tak
        > naprawdę czują.

        Twoje "poznawanie" trwalo bodajze jeden dzien.
        Powiedziales co wiedziales to znaczy koncert stereotypow
        (typu "mezczyzna jest madry a kobieta krejzolka") po czy obraziles
        sie ze nikt nie padl na kolana przed tym niezwyklym blyskiem
        intelektu.

        > Reszta to w sadzie domysly wynikajace z braku odpowiedzi na te
        pytania.
        >
        No wlasnie.


        >
        Taka kupa
        > zdezintegrowancyh jednostek nei jest w stanie bronic sie przed
        zadna
        > zorgqazniwaowana silą. Łątwo ich manipulowac i kontrolowac.

        Nie uwazasz, ze znacznie latwiej manipulowac zintegrowanym stadem
        niz "kupa zdezintegrowanych jednostek"?
        W spolecznosci stadnej wystarczy przekonac barana a wszystkie owce
        ze zgodnym bekiem podazaja za nim.
        >
        > NA czym te zmiany
        > kulturowe polegają: na egoizmie, indywidualizmie, hedoznimie.

        Nie moge sobie przypomniiec zadnej epoki, w ktorej egoizm,
        indywidualizm i hedonizm nie wystepowalyby.
        Jedynie dawniej byly one akceptowane u pewnej waskiej grupy ludzi
        (np. w starozytnosci u mezczyzn nie bedacych niewolnikami) i
        konsekwentnie tepione u narodow i stanow podleglych oraz... u kobiet.

        > W sumienie ma w tym nic zleg, zwyzajny trend kulturowy jakich
        wiele choc
        > oczywiscie widze go szerzej jako jedena z broni ideologicznego
        arseanlu ktorym
        > szafuja rózne miedzynarodowe organizacje.

        Czy bylbys uprzejmy podac nazwy tych instytucji ilustrujac to
        odpowiednim,i fragmentami z ich statutow?
        >
        >
        >
        > Jak zatem wygladał by femiznim gdyby wszyscy mezczyni
        byli... "DOBRZY"?

        A jak wygladalaby demokracja, gdyby wszyscy dyktatorzy byli DOBRZY?


        > Ale zrobmy ten krok dalej.
        > I zadajmy pytanie: Jak feministki widząwzór meczyny, jego role w
        spoleczenstwie
        > ,
        > w zwiazkach? Jego psotawy, emcojee i charakter spoelczny -
        indwyiduwalny?
        > Co mial by robic taki mezczyna?

        Po co wywazasz otwarte drzwi? Zajrzyj do "Feminoteki" lub poczytaj
        pare ksiazek to sie dowiesz.
        Radzilam ci to juz kilka miesiecy temu, ale widze, ze nadal wolisz
        wiercic dziure w brzuchu po forach niz rzeczywiscie zaspokoic glod
        poznawczy.
        >
        > Otuz dochodzimy tutaj do tego ze mam wrazenei ze fiministki

        Dobrze napisales - "mam wrazenie".
        Nie ma ono zbyt wiele wspolnego z rzeczywistoscia, ale wrazenia i
        wyobrazenia z natury sa subiektywne.
        >
        >>
        > Teoretycznie bowiem nie ma szans wiekrzych na totalne zdominowanie
        meczyn i
        > sprowadzenie ich do roli niewolnikow, trzymanych w klatkach i na
        smyczy,
        > spowadzonych do roli pracownikow ficzynych, czy dawcow nasienia do
        rozplodu i
        > zadaowalania kobiet.
        >
        Czyzbys sie zasugerowal "Seksmisja"?
        Nie wiem, czy pojales niuanse, ale w zalozeniu miala to byc satyra
        na komunizm. Zapewne nawet Stuhr nie pomyslal, ze ktos to pojmie
        doslownie i jeszcze zbuduje na tym swoje prywatne fobie.

        > Okazuej sie ze takich kobiet i zwiazkow w spoleczenstwie jest
        calkiem sporo.

        Jesli masz problemy w zwiazku, chyba lepszym adresem niz forum
        bylaby poradnia rodzinna.

        > chybaze bedzie zasadziala w jakis
        > suto finasowancyh wladzach i zarzadach zorientowancyh wokol
        feminizmu.
        >
        Nie za duzo tych spiskow?

        > Z punktu widzenia strategcznego lepiej by nawet bylo zgrywac
        ulegla kobietą i
        > choldowac tradycjonalizmowai po to by latwiej bylo przyciagnac
        jakas
        > potencjalnąofiarę czy skrywac sie pod jamimis pozorami normalnej
        rodziny - mimo
        > ze byla by to rodzina w gruncie rzeczy feministyczna.
        >
        Gloryfikujesz strategie pani Dulskiej?
        >
        >
        • s.p.7 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 13:55
          > Nie skasowali.
          > To ty odszedles, bo cie tam zaglodzono.
          > (jak zwykle zresztą)


          na formum femiznim kasowano mnie notorycznie
          i zwyczajnei przestalem tam cokolwiek pisac bo rzalosnie to wyglada.

          bo cie tam zaglodzono.
          > (jak zwykle zresztą)

          bo cie tam zgladzono... popatrz na język.. to jezyk wojny który uzywasz, zgladzic, zniszczyc, wygrac.
          Ja nie chcialem z nikim walczyc, tylko dowiedziec sie czegos i porozmawiac. Wiekszosc podeszla jednak do tego jak do konfrontacji ktorą chccieli wygrac a jedyne co sie stalo to obnazyli w wiekszosci swoja prawdziwa twarz.

          > Twoje "poznawanie" trwalo bodajze jeden dzien.
          > Powiedziales co wiedziales to znaczy koncert stereotypow
          > (typu "mezczyzna jest madry a kobieta krejzolka") po czy obraziles
          > sie ze nikt nie padl na kolana przed tym niezwyklym blyskiem
          > intelektu.


          MOje pzonawanie trwalo wiele lat, poniewaz nei urodzilem sie w dniu w ktorym zakladalem jakis tam watek i podejmwoalem dyskusję

          W kontekscie formum femiznim sprawa ma sie jednak tak ze posty zbyt prawdziwe zbyt jesdnoznazcne są kasowane,
          nie bede się produkował po to by moje posty byly uisuwane.
          Bo to są metody walki a nie dyskusji, jesli ktos na dyskusje nie ma ochoty to nie bede sie wpraszal.

          Wszystko to jest chowanie prozorow "wygrywania" z kims kto "przegrywa" wygrywa femiznim przegrywa sła rasa.
          Sami nei wiedza o co walczą i dlazcego.
          W wiekszosci wynika to z zagunbienia badz z egoizmu.

          Nei ma pelnej dyskusji a szczegulnie akiwj w ktorej jakies podstawy feminizmu mogly by sie wydac niesluszne irracjonalne.

          Jest kasacja niewygodnych postow i potem trąbienie "wygrywamy" to przypomina strzelanie sobei goli w szale bycia "na topie".
          To ejst dosc infantylne i chore. Barzdiej zaczyna przypominac chyba formęrozrywki znudzonych zyciem kobie które nie za bardzo maja pomysl na to co w nim robic.

          Co do stereotypow. To wygladało to ze te stereotypy ktos zwyczajnei chce uslyszec.
          Występowala niemalze kreacja tego ze ktos - ja, mysli steoretypami męczyna mądry, kobieta - krejzolka.
          Nie ja tak nie mysle. Jesli wyrazam jakies uogolnienie to mowie to i zaznaczam to i to wlasnie zrobilem w tamtej dyskusji. Powiedzialem wyranie ze to ogolniki, ktore ktos staral sie ze mnie wyciagnac po to by muc mi cos zarzucic.

          Przeciez to ejst tak widoczne. Ktos chial sobie tym cos udowodniC?
          Mi? Nie... przeciez ja wiem co o kim mysle. Wic po co ktos imputuje mi jakeis myslenie stereotypowe? Poto aby przypasowac obraz czlowieka dla wlasnych stereotypow w ktorych wszyscy mezczyni czy niemal cale spoleczensto mysli szkodliwymi stereotypami a to przeciez kłamstwo.
          Pozatym kazdy ma prawo sobie myslec jak chce.
          Ale dlaczego kogos oskarazac o to ze w fomach ogolnikowych spostrzega rzeczywistosc w swoj subiektywny sposob?

          NIe jestem pruzny, nei zalerzy mi na tym by ktos "klękał przedemną".
          To twoja projekcja, Masz w glowie jakis model kogos i prubujesz mnie w niego wpasaowac...

          > Nie uwazasz, ze znacznie latwiej manipulowac zintegrowanym stadem
          > niz "kupa zdezintegrowanych jednostek"?
          > W spolecznosci stadnej wystarczy przekonac barana a wszystkie owce
          > ze zgodnym bekiem podazaja za nim.


          To o czym pialem to nei typ integracji "stadnej" która jest pozbawiona myslenia. Która jest tylo slepym zbijaniem sie w kupe w jakims celu.
          Mialem na mysli integracje w sensie porozumienia, tworzenai prawdziwych wiezi opartych o dialog, otwartosc, prawde, wspolne dobro.
          W takich zintegrowancyh grupach infromacja krązy i jestp oddawana ocenie, krytyce, analizom, łatwiej uniknac zagrozen, jesli ktos odkryje szokujaca prawde łątwiej przekazac ja innym.

          W spoleczenstwach zdezintegowancyh nie ma objegu informacji. Nei m jej weryfikacji. Jesli jedna jednostka wybitna cos odkryje nikomu nie bedzie w stanie tego przekazac.
          To jak ludzie zyjacy w bloku, ktoryz nigdy nie rozmawiali o niczym ze swoim sasiadem, kazdy zyje swoim zamknietym zyciem jedostki, kazdy odbiera to amo z TELEWIZJI, jesli telewizja zacznie manipulowac to zmanipuluje wiekszosc.
          W zintegorwanym srodowisku manipulacja znacznie latwiej jest wykrywalna i dementowana o czym informowane są wszystkie osoby w grupie.

          > Nie moge sobie przypomniiec zadnej epoki, w ktorej egoizm,
          > indywidualizm i hedonizm nie wystepowalyby.
          > Jedynie dawniej byly one akceptowane u pewnej waskiej grupy ludzi
          > (np. w starozytnosci u mezczyzn nie bedacych niewolnikami) i
          > konsekwentnie tepione u narodow i stanow podleglych oraz... u kobiet.


          Pewne zjawisja zawsze beda występowały nawet jesli bedą marginalne.
          W perspektywie czasu cywilizacja oparta o hedoznim, dezintegracje, egoizm upada (ogolne zalozenie)

          > Czy bylbys uprzejmy podac nazwy tych instytucji ilustrujac to
          > odpowiednim,i fragmentami z ich statutow?

          Jasne, ale by zbadac stan twojej wiedzy moze na pozcatek opowiedz co wiesz o działalnosci poltajnych i tajnych orgaznizacjach zydowskich w stanach zjednoczonych, np zachaczajc o te wystepujace w europie srodkowej w okresie przed drygą wojna swiatową.
          Oraz konotacje femiznimu z komunizmem.

          > A jak wygladalaby demokracja, gdyby wszyscy dyktatorzy byli DOBRZY?
          dlaczego wuaaszasz ze wszyscy mezczyni to "dyktatorzy"?

          > Po co wywazasz otwarte drzwi? Zajrzyj do "Feminoteki" lub poczytaj
          > pare ksiazek to sie dowiesz.
          > Radzilam ci to juz kilka miesiecy temu, ale widze, ze nadal wolisz
          > wiercic dziure w brzuchu po forach niz rzeczywiscie zaspokoic glod
          > poznawczy.

          nei widze w tej wypowiedzi zadnej merytoryzcnej trsci wnaoszacej cos do syskusji.
          Przeczytaj sobie XXX...
          czy ja dyskutuje z Toba czy z ksiazkami?


          > Dobrze napisales - "mam wrazenie".
          > Nie ma ono zbyt wiele wspolnego z rzeczywistoscia, ale wrazenia i
          > wyobrazenia z natury sa subiektywne.


          To ze cos jest subiektywne to nei znaczy ze nie dązy do obiektywnej prawdy.

          > Czyzbys sie zasugerowal "Seksmisja"?
          > Nie wiem, czy pojales niuanse, ale w zalozeniu miala to byc satyra
          > na komunizm. Zapewne nawet Stuhr nie pomyslal, ze ktos to pojmie
          > doslownie i jeszcze zbuduje na tym swoje prywatne fobie.


          NIe, nie zasugerowalem sie seksmisją
          Ciekawi mnei jednak jak wygladała by utopia feministyczna. Czyli ostateczna wyzja spoleczna, rzeczywista wizja w której najbardziej "radyklane" feministki powiezialy by ze "no to wszystko zostalo zrobione"

          > Jesli masz problemy w zwiazku, chyba lepszym adresem niz forum
          > bylaby poradnia rodzinna.

          Nie, nie ma mproblemow w zwiazkach.
          Dlaczego robisz "wyjscia osobiste"? czemu to ma słuzyc? Merytoryce? czy nei ejst to jezyk pozamerytorczyny?
          Jak na moje oko to w okolo 10% rodzin kobiety całkowicie zdominowały męzczyn, któzy są ich niewolnikami, robiątylk oto na co ona im pozwoli, to ona kontroluej finanse, to on jej oddaje wszyskie pieniadze.
          Mnie to smieszy ale widze to, widze tyh kapci i iwdze jak nawet nei sa swiadomi tego ze wychowuja nie swoje dzieci.


          > Nie za duzo tych spiskow?

          Co zywskuje feministka na femiznimi? czy to nie zabawa w organizacje harytatywne badz w hodole kotów dla kobiet którym brakuje sensu w zyciu?


          > Gloryfikujesz strategie pani Dulskiej?
          to jakis serial w TVP? ;)
          lektur szkolnych nei czytalem.
          • wentyl77 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 15:18
            sabinac-0 napisała:

            > Pisząc o neurozie, mam na myśli nierozwiązane kompleksy. W skrócie - feminizm
            > jest wynikiem nerwicy, która powstała na tle podstawowej nierównowagi między
            > pierwiastkiem męskim a żeńskim. Zdrowy psychicznie człowiek znalazł równowagę,
            > ponieważ uznaje oba pierwiastki za równie ważne dla rozwoju psychiki.

            > Cymesik tekscik.:DDD
            > Moze jeszcze zaczniesz nauczac, ze "nienaturalne" dla kobiet
            > zamilowania, np. do szkol i nauk, sa wynikiem neurozy, obledu,
            > waporow i nierownowagi miedzy fluidami

            Po części sama napisałaś prawdę - pociąg do nauki jest niczym innym jak
            rekompensowaniem sobie męskiego poweru wynikającego z wiedzy. Zresztą, jakie są
            wyniki tej zbiorowej histerii na punkcie studiowania - czy kobiety obdzieliły
            nas jakąś odkrywczą teorią, nowym sposobem patrzenia? Gros z tych studiujących
            to neurotyczne studentki psychologii i pedagogiki, próbujące zdiagnozować swą
            neurozę i rozwiązać nieuświadomione kompleksy albo za pomocą nabytej wiedzy
            manipulować swymi facetami.

            Kobiety nie są w stanie stworzyć żadnego spójnego, logicznego systemu
            religijnego, naukowego czy etycznego. Nawet ich tzw. zdobycz, za jaką uważają
            feminizm jest wynikiem odkrycia pigułki antykoncepcyjnej, dokonanego zresztą
            przez faceta.

            Tak, wiem; reakcją na prawdę jest zawsze skurcz macicy i agresja. Odkrycie
            prawdy u kobiet zawsze wywołuje albo agresję albo szyderstwo albo złośliwą
            ironię. Kobieta doprawdy jest pod pewnym względem doskonała - doskonała jest jej
            impregnacja na głębszą refleksję i zastanowienie. Dlatego nie piszę tego do
            kobiet, lecz głównie do mężczyzn w nadziei, że kiedyś wychowają swoje
            neurotyczne babska na ludzi.
            • clarissa3 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 15:28
              STRACH! I kolejny przestraszony ... wentyl;( ktory nawet partnerem
              do dyskusji nie potrafi byc. Smutny ten swiat.
            • wentyl77 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 15:45
              kobza16 napisała:

              Nerwica u
              > feministek powstała na tle wyparcia ze świadomości postaci ojca,
              jest wynikiem
              > nienawiści, która rozciąga się na cały gatunek męski. Niszcząc
              ojca, zyskujemy
              > dostęp do matki - stąd wiele z nich wygląda jak lesbijki.

              > głebia prze ciebie przemawia. niedlugo zaczniesz wrozyc z fusów i
              > rzucac zaklecia na wredne feministyczne babsztyle. jak ja nie lubie
              > takich pseudointelektualistów.

              Wolę być pseudointelektualistą niż neurotycznym kobietonem - doprawdy,
              najżałośniejszym gatunkiem człowieka.

              Widzisz, już tak mam, że ilekroć czytam twoje (i inne w podobnym stylu )
              agresywne ataki, zawsze widzę tylko lęk przed prawdą. Ilekroć oglądam wypłody
              "sztuki" feminizmu - widzę tylko nierozwiązane kompleksy, którymi ofiara dzieli
              się ze swymi odbiorcami w nadziei na ich rozwiązanie. Jestem dziwnie wyrozumiały
              - może dlatego, że sam mam już za sobą trudną drogę od neurozy do zrozumienia.

              Neuroza jako potencjał agresji rozprzestrzenia się niczym wojskowa fala.
              "Sztuka" feminizmu może i mogłaby mieć terapeutyczne działanie - pod warunkiem,
              że zawierałaby choć cząstkę prawdy - a jest tylko sztuczną pozą wygenerowaną
              przez załganą ideologię. Nic tak bardzo nie przeraża neurotyka jak prawda o jego
              chorobie.

              A prawda jest taka, że feminizm jest tylko kolejną postacią, którą obrała sobie
              neuroza, aby skutecznie infekować nowe ofiary. Tym wirusem jest właśnie
              feministyczna "sztuka".

              W głębi duszy żal mi każdej feministki, ponieważ służalczość wobec załganej
              ideologii raz na zawsze przekreśla jej szanse, aby stać się człowiekiem.
              • sdfsfdsf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 16:08
                nie no sorry
                co to za bzdury wypisujesz
                fanatyk zwalcza fanatykow?
                • wentyl77 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 16:28
                  Fanatyk jest zaślepiony ideologią nienawiści, zaś moja pisanina wynika z
                  wyrozumiałości i troski, chrześcijańskiej caritas.

                  Byłbym fanatykiem, gdybym był odporny na argumenty. Jak na razie, nie widzę
                  argumentów tylko agresję i kolejne wyzwiska.
                  A to chyba robi różnicę?
                  • sabinac-0 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 16:48
                    wentyl77 napisał:

                    > Fanatyk jest zaślepiony ideologią nienawiści, zaś moja pisanina wynika z
                    > wyrozumiałości i troski, chrześcijańskiej caritas.
                    >
                    No, zwlaszcza kawalki o "miedzynarodowych organizacjach zydowskich przed wojna
                    na terenie Polski" - az przelewa sie agape i caritas. :P

                    > Byłbym fanatykiem, gdybym był odporny na argumenty. Jak na razie, nie widzę
                    > argumentów tylko agresję i kolejne wyzwiska.
                    > A to chyba robi różnicę?
                    >
                    >
                    Robi, ale inaczej, niz myslisz.

                    Calkowita opornosc na argumenty jest typowa dla urojen.

                    Fanatyzm charakteryzuje sie przede wszystkim widzeniem i interpretowaniem
                    argumentow nie przypadajacych do gustu jako asgresje i wyzwiska.
                  • sdfsfdsf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 17:00
                    tak, ja rozumiem ze jestes samarytaninem
                    ale jaki jest w tym cel?
                    proszzz
                  • kalmia_latifolia Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 17:22
                    wentyl77 napisał:

                    > Fanatyk jest zaślepiony ideologią nienawiści, zaś moja pisanina wynika z
                    > wyrozumiałości i troski, chrześcijańskiej caritas.
                    >
                    > Byłbym fanatykiem, gdybym był odporny na argumenty. Jak na razie, nie widzę
                    > argumentów tylko agresję i kolejne wyzwiska.
                    > A to chyba robi różnicę?
                    >
                    >
                    "chrześcijańskiej caritas" - ponury humor niskich lotów
                    a może naprawdę uważasz, że Jezus Chrystus byłby zachwycony twoim przesyconym
                    pogardą stosunkiem do człowieka i zaklapkowanym, stereotypowym myśleniem
                    ja takiego Jezusa nie spotkałam na kartach Biblii
                    nie spotkałam też Jezusa dzielącego ludzi na lepszych i gorszych
                    • rzeka.suf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 17:29
                      puf, ale chrzescijanstwo to nie tylko jezus, ale i sw. pawel - mizogin pierwszej
                      wody ;)
                      • kalmia_latifolia Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 17:48

                        rzeka.suf napisała:

                        > puf, ale chrzescijanstwo to nie tylko jezus, ale i sw. pawel - mizogin pierwsze
                        > j
                        > wody ;)

                        Paweł nie był taki jednoznaczny, z jednej strony kultywował patriarchalne
                        rozwiązania (choć raczej werbalnie, wydając dyspozycje wiernym w swoich listach
                        odnośnie zebrań, porządku rodzinnego), z drugiej w Dziejach Apostolskich i w
                        samych Listach można znaleźć sporo słów wskazujących, że w praktyce i
                        bezpośredniej relacji nie był takim znów szowinistą, np z dużym szacunkiem i
                        serdecznością zwracał się do kobiet - współpracownic w głoszeniu nauki i
                        budowaniu wspólnoty; takie fragmenty nie wskazują na to, aby uważał je za istoty
                        niższe
                        również Paweł chyba jako pierwszy zaczął mówić o WZAJEMNYM poddaniu sobie męża
                        i żony (choć w innych znów miejsach, fakt, polecał żonie posłuszeństwo)
                        • rzeka.suf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 18:27
                          dzieki za wyklad, szczerze :)


                          • krytykantka07 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 23:15
                            Temat raczej na forum Religia, ale skoro się tu pojawił...
                            Chrześcijaństwo to nie Jezus, ale Paweł z Tarsu.
                            Faryzeusz ten do końca pozostał faryzeuszem, a chodziło mu tylko o
                            władzę i zapłacił cenę władzy.
                            Gdyby chrześcijaństwo było tym o czym mówił Jezus tej dyskusji jak i
                            wielu innych by nie było.

                            ---
                            Z pewnością najdalej idącym wnioskiem jest ten, że JEZUS BYŁ KOBIETĄ
                            1. Musiał nakarmić tłumy akurat wtedy, kiedy nie było nic do
                            jedzenia.
                            2. Usiłował nauczać facetów, którzy NIC NIE KUMALI
                            3. Nawet gdy był już martwy musiał wstać, bo ciągle miał coś do
                            zrobienia.
                            • rzeka.suf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 23:30
                              o boze, i ty tutaj ;)

                              moze juz zostawmy jezusa z pawlem w spokoju? to tylko watek poboczny, choc
                              oczywiscie, po odpowiednim przedefiniowaniu, wyjdzie szydlo z worka ;]
                        • rzeka.suf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 18:28
                          tylko skad i po co takie rozbieznosci? nie mogl sie zdecydowac czy jak?
                          • kalmia_latifolia Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 18:51

                            Tego do końca nie wiadomo, może pod wpływem Jezusa kiełkował w nim również pod
                            tym względem nowy sposób myślenia, ale jako człowiek wychowany w określonej
                            kulturze (ściśle patriarchalnej) sam nie mógł sobie pewnych rzeczy poukładać czy
                            zwyczajnie nie mógł być wolny od schematu, który tylko częściowo mu się udało
                            przełamać..
                            Bardzo też możliwe, że większa wolność i prawa kobiet (ale nie mylmy tego z
                            równouprawnieniem) niż w innych religiach, gorszyły potencjalnych nowych
                            wyznawców, którzy widzieli w tym chaos i rozprężenie, a najważniejsza jednak
                            była Ewangelia. Pozostawałoby przy tym pytanie, dlaczego ważniejsi byli
                            kowertyci- mężczyźni, od konwertytek.. Może dlatego, że tam i wtedy mężczyzni
                            byli "generalnie" ważniejsi i nikt nawet nie rozwazał, dlaczego, uznawano to za
                            oczywistość?
                            Ten trop, ochrony przed oskarżeniami o chaos, nieobyczajność, burzenie
                            społecznego porządku potwierdzałoby takie krótkie uzasadnienie
                            "hierarchizujących" poleceń, które Paweł podaje w Liście do Tymoteusza: "ŻEBY
                            NIE URĄGANO SŁOWU BOŻEMU".





                            > tylko skad i po co takie rozbieznosci? nie mogl sie zdecydowac czy jak?
                            • rzeka.suf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 20:14
                              jesli sama opoka chrzescijanstwa ( i nastepujace po niej rzesze swietych mezow)
                              nie dala rady przeciwstawic sie staremu prawu ( (boskiemu, podobno zreszta), a
                              raczej z wysokosci swego autorytetu slowem je umacniala, to czy mozna wiecej od
                              wentyla wymagac? czy mozna dziwic sie, ze chrzescijanska caritas, wyrozumialosc
                              i troske laczy w jedno z wyrazna pogarda dla 'wypaczonej' kobiecosci?
                              • clarissa3 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 20:21
                                mam komus przypomniec ze to XXI wiek i Europa?
                                • rzeka.suf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 22:16
                                  mozesz sprobowac, ale nie wszyscy posluchaja
                              • kalmia_latifolia Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 20:29
                                pogarda dla kobiecości i wyznaczanie komukolwiek roli niewolnika, to NIE jest
                                prawo Boskie
                                • rzeka.suf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 20:32
                                  mozna dojsc do zgola innych wnioskow czytajac biblie czy koran, ktore przeciez
                                  okresla sie mianem zapisu woli boga.
                                  szczerze dodam, ze w sumie to ani biblii ani koranu w calosci nie czytalam.
                                  myslisz, ze mam wypaczony wybiorczymi cytatami obraz sprawy?
                                  • kalmia_latifolia Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 20:36

                                    tak myślę.
                                    ja kiedyś miałam podobny.
                                    • rzeka.suf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 22:11
                                      no to ja moze kiedys bede miec inny :)
                                      ale z obecnej perspektywy wydaje mi sie to malo prawodopodobne
                                • clarissa3 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 20:35
                                  jest prymitywne, slepe na postep cywilizacji, zaparcie
                                  nieinteligentne. Jak wentyl.
              • wentyl77 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 16:17
                s.p.7 napisał:

                > nie mam zamiaru tworzyc teorii.

                > AKzdy ma prze iez wlasną. Tym bardziej feminizmu i samych
                > feministek definiowac
                > ogolnei sie nie da.
                > Ktokolwiek cokolwiek napisze bedzie to jakas mniejsza, wieksza
                > wyzsza lub nizsza szuflada.

                Widzę, że wykazujesz tendencję do myślenia, a więc MYŚL. Nie dostrzegaj
                różnorodności tam, gdzie jest wyraźna prawidłowość. A prawidłowość jest jedna -
                feminizm jest tylko skutkiem ubocznym, wynikiem głębokiej nierównowagi
                psychicznej i nierozwiązanych kompleksów.

                Zas wspólnym mianownikiem tych kompleksów jest emocjonalne wygnanie postaci ojca
                po to, aby zyskać miłość matki. Taka patologia powstaje w rodzinach, gdzie
                "wychowaniem" dzieci zajmują się kobietony. Być może sam miałeś nieszczęście
                tego doświadczyć, a twoje próby "zrozumienia" są tylko próbą odcięcia toksycznej
                pępowiny - urodzenia się na nowo.

                > KAzda feministka zdaje sie byc indywidualną jednoską wyjatkową w
                > swoim feministycznym spojrzeniu na to kim jest jako feministka
                > oraz czym jest sam feminizm i jaka jest jego rola.

                Dobrze powiedziane - tylko się wydaje. Ta pozorna indywidualność jest tylko
                wabikiem i maską, którą dobiera sobie neuroza, aby ukryć swe cele. Tylko wiedza
                poparta długoletnią obserwacją pozwala stworzyć spójną, logiczną teorię. I ilość
                agresji, która ujawnia się na tym forum jest dowodem na prawdziwość teorii.

                > W wielu przypadkach "agresywnego" feminizmu, feministki to po
                > prostu osoby które
                > swoj swiatopoglad, egoizm ubieraja w spoleczna ideologię, której
                > celem ejst zyskanie jak najwiecej kosztem kogos.

                No, nareszcie widzę nieśmiałe próby dochodzenia do prawdy.
                • s.p.7 wentyl77 23.03.10, 17:36
                  A prawidłowość jest jedna -
                  > feminizm jest tylko skutkiem ubocznym, wynikiem głębokiej nierównowagi
                  > psychicznej i nierozwiązanych kompleksów.


                  ogolnie to...
                  trudno imputować jakaś prawidłowość wszystkim feministkom,
                  tak jak np w komunizmie, byli tacy którzy traktowali to jak religięale tez i
                  tacy któzy po prostu chcieli 'Aby bylo lepiej" nei za bardzo cokolwiek rozumiejąc.

                  Jest wiele feministek które nie maja "nierownowagi psychicznej" bo... chorobe
                  psychiczną mozna zainputoawc kazdemu, i piszac cos takeigo sam zbytnio nie
                  roznil bys sie od feministycznego jadu.
                  Kompleksy ma wielu ludzi, kazdy "leczy" je na swoj sposob.

                  Ja widze feminizm jako ideologiktóa zasaina na podatny grunt łatwo sie przyjmuje.
                  Tym podantnym gruntem są kobiety które nie za bardzo widza mozliwosc wspolpracy
                  z mezczynami.
                  Bo np są brzydkie i nieatrakcyjne, lub wyiniosly pewne wartosci z domu i tam
                  albo nie podobala im sie postawa ojca albo powielaja feministyczny wzor rodziny
                  na grunt ideologii.

                  To ze postac ojca zostala wygnana to jedno, druga sprawa to jak ta posta ojca
                  wygladała. Bo moze to byc skrajnie rozne.

                  Kobiety zajmuja sie wychowaniem dosyc czesto.
                  Moga one jednak eg mnie tworzyc dobre i zle wartosci,
                  Kobieta szanujaca swojego meza i podziwjajaca go jednoczesnie jesli ten ojciec
                  naprawde jest dobry... raczej w twojej teorii nie wytworzyla by tego mechzanizmu
                  o ktorym piszesz.

                  którą dobiera sobie neuroza, aby ukryć swe cele.

                  to jakie są cele?
                  czy feministka sama moze byc ich swiadoma?


                  > > W wielu przypadkach "agresywnego" feminizmu, feministki to po
                  > > prostu osoby które
                  > > swoj swiatopoglad, egoizm ubieraja w spoleczna ideologię, której
                  > > celem ejst zyskanie jak najwiecej kosztem kogos.
                  >
                  > No, nareszcie widzę nieśmiałe próby dochodzenia do prawdy.


                  No ok a co z tym wspolnego maja jakies tam "neurotyzmy" itd?

                  Zawsze tak bylo i będzie, ze powstaja jakies organizacje ktore chca cos zyskac
                  kosztem kogos, wcielaja tez żolnierzy którzy nie za bardzo wiedza o co chodzi
                  ale wojuja na rzecz danej ideologi.
            • kalmia_latifolia Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 16:30

              No proszę, po co ja się wysilałam kilka postów wyżej próbując pisać jak do
              kogoś, kto właśnie nie jest jeszcze do końca "zaimpregnowany"?
              Teraz już nie ma żadnych wątpliwości, o co w tym temacie chodziło- nie o żadną
              sztukę, nie o żadne wyższe wartości.
              Ale po prostu o to, że przeszkadza Ci emancypacja kobiet. Którymi - nawet nie w
              głębi ducha, bo wyrażasz to już całkiem otwarcie- gardzisz.
              Nie ma też już wątpliwości, że dyskusja z Tobą nie jest możliwa.
              Jeśli należałbyś do ludzi,z którymi jest ona możliwa,"niezaipregnowanych" to już
              poddanie tej swojej wypowiedzi, na którą teraz odpowiadam, ponownej analizie i
              refleksji, dałaby Ci odpowiedź, skąd się bierze "agresja", o której coś wspominasz.
              A może jakiegoś światła dostarczyłoby Ci wyobrażenie sobie własnego życia w
              stanie parmenentnego osaczenia, pogardy i poniżania ze strony innych, który to
              stan się nie zmieni, przed którym nie uciekniesz, kimkolwiek byłbyś jako
              człowiek - bo urodziłeś się mężczyzną, a "druga strona" posiada siłę i władzę.
              Jak sądzisz, kim wtedy byś się stał?
              Zarówno pod względem umysłowym, jak emocjonalnym i każdym innym?
              Jak byś reagował na ludzi?
              Jaka byłaby twoja wiara w siebie?
              Co ciekawego byś w życiu stworzył?
              Pytania można mnożyć i mnożyć.

              Jest jednak również jakaś możliwość, że twoje wypowiedzi to prowokacja, bo
              chwilami trudno uwierzyć, że człowiek inteligentny - a o tym świadczy sposób
              formułowania myśli - może prezentować takie kierunki myślowe i takie
              zadziwiające zablokowanie percepcji w określonych (niewygodnych?) zakresach.

              Mimo wszystko pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego. Jesteś człowiekiem, to
              wystarczy.


              Ale jest też możlwość, że to prowokacja.
              • kalmia_latifolia Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 16:32
                Przepraszam za to powielone niepotrzebne zdanie na końcu poprzedniego posta, nie
                zauważyłam, że się wkradło
            • kalmia_latifolia Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 17:06
              wentyl77 napisał:

              > sabinac-0 napisała:
              >
              > > Pisząc o neurozie, mam na myśli nierozwiązane kompleksy. W skrócie - femi
              > nizm
              > > jest wynikiem nerwicy, która powstała na tle podstawowej nierównowagi mię
              > dzy
              > > pierwiastkiem męskim a żeńskim. Zdrowy psychicznie człowiek znalazł równo
              > wagę,
              > > ponieważ uznaje oba pierwiastki za równie ważne dla rozwoju psychiki.
              >
              > > Cymesik tekscik.:DDD
              > > Moze jeszcze zaczniesz nauczac, ze "nienaturalne" dla kobiet
              > > zamilowania, np. do szkol i nauk, sa wynikiem neurozy, obledu,
              > > waporow i nierownowagi miedzy fluidami
              >
              > Po części sama napisałaś prawdę - pociąg do nauki jest niczym innym jak
              > rekompensowaniem sobie męskiego poweru wynikającego z wiedzy. Zresztą, jakie są
              > wyniki tej zbiorowej histerii na punkcie studiowania - czy kobiety obdzieliły
              > nas jakąś odkrywczą teorią, nowym sposobem patrzenia? Gros z tych studiujących
              > to neurotyczne studentki psychologii i pedagogiki, próbujące zdiagnozować swą
              > neurozę i rozwiązać nieuświadomione kompleksy albo za pomocą nabytej wiedzy
              > manipulować swymi facetami.
              >
              > Kobiety nie są w stanie stworzyć żadnego spójnego, logicznego systemu
              > religijnego, naukowego czy etycznego. Nawet ich tzw. zdobycz, za jaką uważają
              > feminizm jest wynikiem odkrycia pigułki antykoncepcyjnej, dokonanego zresztą
              > przez faceta.
              >
              > Tak, wiem; reakcją na prawdę jest zawsze skurcz macicy i agresja. Odkrycie
              > prawdy u kobiet zawsze wywołuje albo agresję albo szyderstwo albo złośliwą
              > ironię. Kobieta doprawdy jest pod pewnym względem doskonała - doskonała jest je
              > j
              > impregnacja na głębszą refleksję i zastanowienie. Dlatego nie piszę tego do
              > kobiet, lecz głównie do mężczyzn w nadziei, że kiedyś wychowają swoje
              > neurotyczne babska na ludzi.
              >
              Ciekawe, skąd masz tę zadziwiającą znajomość motywów, którymi kierują się - jako
              grupa - studentki podejmując naukę. Zwierzają Ci się z tego na skalę masową albo
              prowadziłeś badania?

              Prawdą jest natomiast, że zdecydowana większość tych studentek nie stworzy
              żadnego dzieła w postaci wynalazku, albo,jak to określiłeś, spójnego systemu
              filozoficznego itp - podobnie jak zdecydowana większość studentów.

              Jaki procent całego społeczeństwa stanowią twórcy wielkich teorii, wielkich
              wynalazków, geniusze? Maleńki?
              I jakie znaczenie wobec powyższego, miałby mieć fakt, że w tej garstce więcej
              jest mężczyzn niż kobiet?
              W jaki sposób miałoby to determinować prawa i zakazy dla 99% populacji, mężczyzn
              i kobiet, którzy nie stworzą w życiu nic wielkiego?
              Co łączy z tą garstką geniuszy tych krzykaczy płci męskiej, którzy na fakcie, że
              "wielcy twórcy to zazwyczaj mężczyźni" budują teorie o swojej wyższości nad
              kobietami i podpierają nim uzurpowanie sobie prawa do dominacji, czy odmawianie
              kobietom dostępu do jakichś sfer życia? Doprawdy, penis to trochę za mało.
          • sabinac-0 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 16:07
            s.p.7 napisał:

            > bo cie tam zaglodzono.
            > > (jak zwykle zresztą)

            > bo cie tam zgladzono... popatrz na język.. to jezyk wojny który uzywasz, zgladz
            > ic, zniszczyc, wygrac.


            ZA-GLO-DZO-NO (jak trolla), nie "zgladzono".
            Boze moj, bozyczku, jak mawial swiety Hiacynt!!!!

            Czasem, przed wymysleniem kolejnej teoryjki, warto nauczyc sie czytac.
            >

            > > Czy bylbys uprzejmy podac nazwy tych instytucji ilustrujac to
            > > odpowiednim,i fragmentami z ich statutow?[/i]
            > Jasne, ale by zbadac stan twojej wiedzy moze na pozcatek opowiedz co wiesz o dz
            > iałalnosci poltajnych i tajnych orgaznizacjach zydowskich w stanach zjednoczony
            > ch, np zachaczajc o te wystepujace w europie srodkowej w okresie przed drygą wo
            > jna swiatową.
            > Oraz konotacje femiznimu z komunizmem.

            Dziekuje za odpowiedz. Starcza za wszystko.

            >
            > NIe, nie zasugerowalem sie seksmisją
            > Ciekawi mnei jednak jak wygladała by utopia feministyczna.

            No, jak w Seksmisji - wredne baby beda sie zbierac i orzekac, ze "Kopernik byla
            kobieta i nawet Curie-Sklodowska tez" a Stuhr bedzie jadl rogaliki z plastiku i
            wzdychal.


            > Jak na moje oko to w okolo 10% rodzin kobiety całkowicie zdominowały męzczyn, k
            > tózy są ich niewolnikami, robiątylk oto na co ona im pozwoli, to ona kontroluej
            > finanse, to on jej oddaje wszyskie pieniadze.
            > Mnie to smieszy ale widze to, widze tyh kapci i iwdze jak nawet nei sa swiadomi
            > tego ze wychowuja nie swoje dzieci.

            Czemu obwiniasz o to feminizm? Felicjan Dulski zyl dluuugo przed ruchem
            feministycznym a urocze, tradycyjne metody pani Dulskiej zachwalales ledwie dwa
            posty wczesniej.
            >
            >
            > Co zywskuje feministka na femiznimi? czy to nie zabawa w organizacje harytatywn
            > e badz w hodole kotów dla kobiet którym brakuje sensu w zyciu?

            Nie.
            • s.p.7 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 17:03
              > ZA-GLO-DZO-NO (jak trolla), nie "zgladzono".
              > Boze moj, bozyczku, jak mawial swiety Hiacynt!!!!


              zagłodzono... a kto wysnuł teze o tym ze ktoś kto ma ochotę na otwartą dyskucje
              jest trollem?
              Rozne rzeczy mi zarzucano w większosci wiem jakie byly motywy tych zarzutów.
              W tym wypadku wyglada to bardzie j jak: Nazwijmy go trollem i zignorujmy, dajmy
              sobie prawo i przywolenie do kasacji, w ten sposob jego merytoryka bedzie
              zignorowania poprzez projekcje personalną : oto nie czlowiek godny dyskusji
              tylko troll, czyli ktos kto nie szuka prawdy a np. leczy kompleksy.

              Ataki personalne jakos rozumiem ,ten tez jest dosc dobry, lepszy niz odsylanie
              do przedszkola.

              > Czasem, przed wymysleniem kolejnej teoryjki, warto nauczyc sie czytac.
              Generalnie mimo ze zle odczytalem wyraz, to okazuje sie ze wciaz jet to samo.
              Zadal bym pytanie jak personbalne ataki maja sie do merytoryki dyskusji? (tak to
              widze znajac defincje troll)
              to wpisuje sie w atmosfere, ktora tam panuje.

              I zacznasz mi cos radzic... zastanow sie, czy ja potrzebuje takich rad?
              To jest jezyk ktory uzywa matka wobec dziecka ktore jej "przeszkadza".
              Na mnei to nei dziala, w ogole zaden rodzaj manipulacji na mnie nie dziala.
              Wiec na co liczysz piszac cos takiego?


              >
              > Dziekuje za odpowiedz. Starcza za wszystko.


              piszesz tak jak bys cos juz wiedziala, rozumiala mnie i schemat odpowiedzi.
              MZoesz w to wiezyc, tak jest wygodniej, niewielu jest ludzi któzy przekraczaja
              pewna bariere swiadomosci, to są ludzi myslacy niezaleznie oraz stale uczacy sie
              i analizujacy,
              znam tylko kilka kobiet w swoim zyciu ktoryz osiągneły taki poziom,
              czy ty do nich nalezysz?




              > No, jak w Seksmisji - wredne baby beda sie zbierac i orzekac, ze "Kopernik byla
              > kobieta i nawet Curie-Sklodowska tez" a Stuhr bedzie jadl rogaliki z plastiku i
              > wzdychal.


              a bez ironi?

              > Czemu obwiniasz o to feminizm? Felicjan Dulski zyl dluuugo przed ruchem
              > feministycznym a urocze, tradycyjne metody pani Dulskiej zachwalales ledwie dwa
              > posty wczesniej.


              a czy ja w ogole uwazam to za cos zlego? natura tak chciala to tak jest... co mi
              do tego? to moj problem? nie.
              dlazcego tym bardziej mial by o to obwiniac feminizm? NIe ja go nie wobwiniam o nic.
              Po prostu rozmiwam sobie o femiznimie, prubuje go zroumiec. a mam wrazenie ze to
              co ty widzisz to kogos kto chce feminizm atakowac.
              Ja mam gdzies atakwoanie femiznimu, nie jestem w takim punkcie zyciowym zeby ten
              feminizm mial by mi w czymkolwiek przeszkadzac.
              Na swiecie jest znacznie wiecej znacznie powazniejszych spaczen czy ideologi
              spolecznych które są dosc "dziwne", feminizm nie jest nawet w polowie stawki.

              Glownie chodzilo mi teraz o zrozumienie samej przecietnej feminzistki.

              skad to sie bieze w niej?
              Co feministka widzi w mezczynach?

              • sabinac-0 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 17:35
                s.p.7 napisał:

                >
                > Glownie chodzilo mi teraz o zrozumienie samej przecietnej feminzistki.
                >
                > skad to sie bieze w niej?

                Roznie.
                Czasem - z patrzenia jak brat gra w noge w czasie gdy sie pierze jego skarpetki
                - bo mama powiedziala, ze pilka nozna nie jest dla dziewczynek a pranie nie jest
                dla chlopcow.
                Czasem - gdy co wieczor widzi sie matke z zelazkiem i ojca z gazeta.
                Czasem - z macanek wesolego wujka i sprosnego rechotu rodziny.
                Czasem - z arbitralnego stwierdzenia nauczyciela, ze zadna dziewczyna nie wezmie
                udzial w olimpiadzie matematycznej bo "one sie na tym nie znaja".
                Czasem - z prymitywnych dowciapow wykladowcow, ze najlepsza metoda nauki dla
                studentki jest odpowiednio krotka spodnica na egzaminie.
                Czasem - ze zlosliwosci instruktora jazdy, ze "baba to do kotletow a nie za kolko".
                Czasem - gdy po raz kolejny przedluzaja umowe o prace tylko na pol roku, by w
                razie ciazy moc rozwiazac ja z dniem porodu.
                Czasem - gdy ubiegajac sie o dobrze platna prace otrzymuje sie odmowe z
                tlumaczeniem, ze "to za odpowiedzialna praca dla milych dam".
                Czasem - ze swiadomosci, ze ledwo jest sie w stanie utrzymac siebie i dzieci,
                podczas gdy kolega z sasiedniego biurka bierze duzo wyzsza pensje za te sama prace.
                Czasem - z jowialnego stwierdzenia szefa, ze dla "pieknych pan" bedzie premia
                jesli sie spotkaja z nim w cztery oczy po pracy.
                Czasem - gdy sie widzi kolezanke, jak pod ciemnymi okularami ukrywa podbite oko.
                Czasem - z prymitywnych docinkow policjantow gdy zglasza sie pobicie przez meza
                lub gwalt.
                Czasem - z suchego chleba z herbata na przymusowej wczesniejszej emeryturze.

                > Co feministka widzi w mezczynach?
                >
                Ludzi - takich samych jak ona.
                • s.p.7 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 17:53
                  > Czasem - z patrzenia jak brat gra w noge w czasie gdy sie pierze jego skarpetki
                  > - bo mama powiedziala, ze pilka nozna nie jest dla dziewczynek a pranie nie jes
                  > t
                  > dla chlopcow


                  No dobrze... ale to wszystko...
                  To jesst dzialanie na zasadzie WSPÓŁPRACY.
                  Gra w pilkę to symulacja wojny.
                  On gra po to by zabijac innych męzzczyn (z behavioryzmu) po to by zapewniac cos
                  w rodzaju przestrzeni zyciowej.

                  Kobieta piorąc skarpetki zyska u męzczyny bardzo wiele poniewaz on bedzie jej
                  za to wdzieczny ze wspieral go w jego rozwoju.

                  To troche myslenie na zasadzie: ja chce strzelac bramki.
                  Ktos strzela bramki, ktos stoi na obronie, ktos jest bramkarzem. ejst pewien
                  podzial rol.

                  Oczywiscie podzial meskie role- kobiece role jest dosc schematyczny.

                  Tylko glupek prubowal by zamykac kogos na sile w danej roli kidy kto odnajdywal
                  by sie w innej znacznie lepiej

                  Jedyn zatem co tu widzac to: brak horyzontu do wspolpracy z meczynami, oraz
                  zaufania.

                  Feminzim bierze sie z braku horyzontow na wspolpracę?

                  Czasem - gdy co wieczor widzi sie matke z zelazkiem i ojca z gazeta.
                  ale co to ma do czego?

                  > Czasem - z macanek wesolego wujka i sprosnego rechotu rodziny.
                  tu jest moa raczej o patologi. jesli ma ca wujek czy ciotka... to jest molestowanie.

                  Femiznim bierze sie z tego ze są ludzie z patologiami? Ja kniby on mial by
                  zwlaczyc patologie molestowania dziewczynek i chlopcow przez kobiety i mezczyzn?

                  > Czasem - z arbitralnego stwierdzenia nauczyciela, ze zadna dziewczyna nie wezmi
                  > e
                  > udzial w olimpiadzie matematycznej bo "one sie na tym nie znaja".


                  Mysle ze to kto jak dobry jest z matematyki zalerzy od tego jak dobry jest naprawde.
                  Akurtat szkola jest miejscem odtworczym gdzie liczy sie skrupulatnosc, kobieta
                  nie msui rozumiec matematyki by zadania dobrze rozwiazywac. wystarczy logiczne
                  myslenie.

                  Feminzim bierze sie z głupoty nauczycielow?
                  Jak femzinim mialby nauczycieli nauczyc madrosci?

                  > Czasem - z prymitywnych dowciapow wykladowcow, ze najlepsza metoda nauki dla
                  > studentki jest odpowiednio krotka spodnica na egzaminie


                  Czy femiznim sprawi ze ludzie będa zartowac bardziej mądrymi dowcipami? O jasiu?
                  albo o zydach?

                  Czasem - ze zlosliwosci instruktora jazdy, ze "baba to do kotletow a nie za kol
                  > ko".

                  Czesto widze ze i kobiety za kierownica mowia podobne rzeczy na inne kobiety.
                  to jego swiatopoglad. Podobne rzeczy slyszy sie o mezczynach ktorzy zabieraja
                  sie za neimeskie zadania.
                  Co z tym wspolnego ma femiznim. Ze ktos ma taki a nie inny poglad na dana sprawe?

                  Femiznim ma zmienic poglad tego pana na to jak dobrze potrafi kieroawac kobieta?
                  Sa kobiety ktore prowadza wysmienicie

                  > Czasem - gdy po raz kolejny przedluzaja umowe o prace tylko na pol roku, by w
                  > razie ciazy moc rozwiazac ja z dniem porodu.


                  No tu rozmuemim: wystarczy powiedziec: jestem feministkąnie bede miala dzieci bo
                  jestem wysteryliowana niech pan sie nie martwi o ciąze.

                  > Czasem - gdy ubiegajac sie o dobrze platna prace otrzymuje sie odmowe z
                  > tlumaczeniem, ze "to za odpowiedzialna praca dla milych dam".


                  Prawa rynku. Biznesmen robi wszystko by zatrudniac najlepszyhc, jesli on sie
                  pomyli to strai a zyska ten ktory dosttrzeze potencjal w kobiecie.

                  Nie wierzysz w liberalizm?
                  zawsze samemu mozna zacac atrudniac jako bizneswoman.

                  > Czasem - ze swiadomosci, ze ledwo jest sie w stanie utrzymac siebie i dzieci,
                  > podczas gdy kolega z sasiedniego biurka bierze duzo wyzsza pensje za te sama pr
                  > ace.


                  prawa wolnorynkowe.
                  Feminzim chce obalic demokracje i wolny rynek?

                  > Czasem - z jowialnego stwierdzenia szefa, ze dla "pieknych pan" bedzie premia
                  > jesli sie spotkaja z nim w cztery oczy po pracy.


                  A kto ci sie kaze na to godzic?
                  nie musisz.
                  niekt nei musi.
                  Lduzie ą głupi, czy femiznim uczyni ich madrzejszymi czy mneij popędliwymi?
                  w jakim stopniu szkadza tym kobiecie?
                  Zawsze mzoe wybrac lepszego pracodwace ktory mzoe tez byc kobietą.

                  > Czasem - gdy sie widzi kolezanke, jak pod ciemnymi okularami ukrywa podbite
                  oko


                  przemoc jest wszedzie. aktualnei 10 razy wiecej jest przemocy kobiecej: przemocy
                  psychizcnej.

                  jak femiznim zwalacza oba rdzoej przemocy?

                  > > Co feministka widzi w mezczynach?
                  > >
                  > Ludzi - takich samych jak ona.


                  wiec w czym problem?

                  • sabinac-0 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 19:56
                    s.p.7 napisał:

                    Wyjasnie kilka drobiazgow:

                    > Kobieta piorąc skarpetki zyska u męzczyny bardzo wiele poniewaz on bedzie jej
                    > za to wdzieczny ze wspieral go w jego rozwoju.
                    >
                    Musisz wziac pod uwage, ze nie zawsze nadrzednym celem kobiety jest wdziecznosc
                    mezczyzny.

                    >
                    > Femiznim bierze sie z tego ze są ludzie z patologiami? Ja kniby on mial by
                    > zwlaczyc patologie molestowania dziewczynek i chlopcow przez kobiety i mezczyzn
                    > ?
                    >
                    Patologie zawsze beda istniec, na to nawet feminizm niewiele poradzi.

                    Zwracam uwage na odmienny odbior tej patologii. Jesli macany jest chlopiec,
                    zawsze spotka sie to z oburzeniem i stanowczymi posunieciami.
                    Jesli macana jest dziewczynka, to cala rodzina lacznie z jej rodzicami peka ze
                    smiechu na widok jej rumiencow a jesli dziewczynka powie ze macania sobie nie
                    zyczy, zostaje okreslona niegrzeczna, egoistka (bo wujkowi przykro), bez
                    poczucia humoru lub...feministka.

                    > > > Co feministka widzi w mezczynach?
                    > > >
                    > > Ludzi - takich samych jak ona.

                    >
                    > wiec w czym problem?
                    >
                    No wlasnie - w czym jest twoj problem?
                    • s.p.7 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 20:48
                      > Musisz wziac pod uwage, ze nie zawsze nadrzednym celem kobiety jest wdziecznosc
                      > mezczyzny.


                      No nie, a kto ej do tego zmusza? wyodna matka? to problem twoj z twoja matką.

                      > Patologie zawsze beda istniec, na to nawet feminizm niewiele poradzi.
                      >
                      > Zwracam uwage na odmienny odbior tej patologii. Jesli macany jest chlopiec,
                      > zawsze spotka sie to z oburzeniem i stanowczymi posunieciami.
                      > Jesli macana jest dziewczynka, to cala rodzina lacznie z jej rodzicami peka ze
                      > smiechu na widok jej rumiencow a jesli dziewczynka powie ze macania sobie nie
                      > zyczy, zostaje okreslona niegrzeczna, egoistka (bo wujkowi przykro), bez
                      > poczucia humoru lub...feministka.


                      no to patologia jest ogolno spoleczna.
                      Ciotka ciagajaca sistrzeca za siusiaka wygladała by dziwnie, jesli chlopaczek by
                      by wrazliwy mogla by tym wywolac u niego traume.

                      Podobne rzezy robiące w rodzinie i majace byc aprobowane są patologią,
                      zachoaniem z marginesu.

                      Wystepuja one na wielu plaszczynach nie tlk osieksitowskim trkatowaniu kobiet.

                      Nie mowi ze to dobrze, nie pzyklaskuje temu.
                      Masz racje spoelzenstwo jest chore w wielu miejscach czasem dotyka to mezczyn
                      czasem kobiet czasem dzieci czasem starcow.
                      Czasem nazwiko moze przeszkadzac czy dziwne imie wybrane przez rodzicow.

                      Rozwijajmy wiec poleczensto a nie walczmy z nim.
                      uczmy kultury, wartosci wyzszych.
                      Antagonizowanie spoelczenstwa to po prostu atakwoanie kogos za cos, a nie cos co
                      bylo by skutezne i wlasniwe czyli: rozwoj spoleczny w ktorym to spoleczenstwo
                      kuleje.

                      jesli feminizm potrafi rozwijac spoelczenstwo to ja wspieram feminzim w takim
                      wydaniu.


                      > No wlasnie - w czym jest twoj problem?

                      ;) ja nie mam problemow
                      • sabinac-0 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 20:54
                        Po pierwsze - tlumacze ci po raz kolejny, ze zabieganie o rownorzedne miejsce
                        NIE JEST antagonizowaniem.
                        Po drugie - odp. sie od mojej matki.
                        Po trzecie - dobranoc, kwiecie rozany, odwroc sie czym chcesz do sciany.
                        • s.p.7 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 20:59
                          > Po pierwsze - tlumacze ci po raz kolejny, ze zabieganie o rownorzedne miejsce
                          > NIE JEST antagonizowaniem.


                          Nie twierdze ze rownosc to antagoniowanie, nigdy tak nie twierdzilem, to nie
                          moje poglady.

                          > Po drugie - odp. sie od mojej matki.

                          nie mam nic do towjej matki, wychowala cie na taka wspaniala kobietę ;)
                          nie ale bez zartow, to ty masz z nia problem a nie ja, to oan kazal ci prac te
                          skarpetki. Do niej mniej pretensje

                          > Po trzecie - dobranoc, kwiecie rozany, odwroc sie czym chcesz do sciany.
                          ładne wierszyki, mama cie ich nauczyla? :)

                • kalmia_latifolia Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 18:04

                  Całkiem podobnie napisałam, tzn podobne znaczenie...
                  Tyle że ty to ujęłaś krócej i bardziej obrazowo

                  forum.gazeta.pl/forum/w,210,108945100,109115682,Re_Mialam_ubaw_po_pachy_Moje_doswiadczenia_jasn.html
                  • s.p.7 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 18:20
                    Ale to wszystko to tylko steoretypowe ogolne myslenie spoleczne które dotyka
                    zarowno kobiety jak i męzczyn.

                    Jesli był by mezczyna który chial by być nianiką do dzieci, mogl by sie zalic
                    jaki to on jest dyskryminowany ze odrzucaja jego propozycje dlatego ze jest
                    męzczyną.

                    Bardziej przypominało by to zrzędzenie zycowego frustrata.
                    Który co chal by zrozic? powiedziec calemu swiatu ze męzczyna tez potrafi dobrze
                    dzieckiem sie opiekaoc?

                    Ino potrafi i wiekszosc ludzi wie o tym ze mezczyan to potrafi, sądzi sie jednak
                    ze ogolnei nie tak dobrrze jak kobieta kóra wyspozaona jest w swojego rodzaju
                    naturalny instynkt macierzyski ktory pomaga jej w tej roli.

                    Meczyna chcacy opiekowac sie zdieckiem mzoe sie jednak zareklamwoac, przekoanc
                    klientow, rodziny ze on potrafi zrobic to lepoiej nie z kobieta, nie bedzie mu
                    latwo ale moze to osiagnąc i bedzie do tego dązył.

                    Z punktu feministycznego powienien on utworyzc ideologię któa zwalaczal by
                    kobiety i naprzyklad chial by ustalac parytety 50% kobiet zajmuje sie pracą
                    niani oraz 50% mężczyn.
                    Czyli prawem "naprostowuje" spoleczne wyobrazenie i stereotyp.

                    Jest to ejdnak stereotyp zawierajacy ogolnikową prawdę. po rzeczywiscie kobiety
                    sa bardziej predysponowane do tej roli.
                    dlaczego wiec wymuzac cos na kims? zcy wolny rynek nei zajmie sie ty msam?
                    czy nei ciala bys miec nianki do cdziecka lepszej i tanszej nawet gdyby byłą to
                    męzczyna?
                    Niektorzy tak niektrozy nie, dajmy ten wybor ludziom.

                    To oni na tym tracą.
                    A mezczyna nanika jesli jest dorby - bedzie potrafil sie zareklamowac zdobyc
                    przychylnosc i zaufanie,
                    jesli bedzie to za trudne... nic pozostaje wzdechnąc nad spoleczna głupotą i
                    zajac sie czyms co praktycznie go usatysakcjonuje.

                    femiznim w tym zachouje sie tak jak by... prawem mialo sie cos sankcjonowan
                    naprawiajac tym "spoelczne wybory".
                    Femiznim wiec zniewala spoleczenstwo narzucajac mu cos, czego ono nie chce.
                    Chesz przekonwyac ludzi: prosze bardzo, dlaczego jednak mu cos narzucac?

                    Prawnie masz wszystko co mezczyna, w czym problem?
                    • kalmia_latifolia Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 19:24
                      Z punktu feministycznego powienien on utworyzc ideologię któa zwalaczal by
                      > kobiety i naprzyklad chial by ustalac parytety 50% kobiet zajmuje sie pracą
                      > niani oraz 50% mężczyn.
                      > Czyli prawem "naprostowuje" spoleczne wyobrazenie i stereotyp.
                      >

                      A dla Ciebie nadal zwalczanie przez kobiety niesprawiedliwości, to to samo co
                      zwalczanie przez nie mężczyzn?
                      Jeśli czarny nie chce być w Polsce bity na ulicy za to,że jest czarny, i
                      protestuje, i walczy o swoje bezpieczeństwo, tzn że zwalcza białych?
                      Co do naprostowywania prawem - niestety, jest tak - praktyka wielokrotnie to
                      pokazała - że zmiany prawne muszą poprzedzać zmiany mentalności na szerszą
                      skalę, w drugą stronę to nie chce działać.
                      Chyba, że chciałeś powiedzieć, iż naprostosywanie czegokolwiek przez prawo jest
                      w ogóle nie na miejscu, niezależnie jak krzywdzący byłby to stan rzeczy i
                      niezależnie dla jak wielkiej grupy ludzi? Jeśli coś nie zmienia się bez udziału
                      prawdodawstwa, tzn, że tak ma być?
                      A dlaczego się nie zmienia samo- to jest proste - status quo jest wygodny dla
                      grup uprzywilejowanych i trzymających władzę.


                      est to ejdnak stereotyp zawierajacy ogolnikową prawdę. po rzeczywiscie kobiety
                      > sa bardziej predysponowane do tej roli.
                      > dlaczego wiec wymuzac cos na kims? zcy wolny rynek nei zajmie sie ty msam?
                      > czy nei ciala bys miec nianki do cdziecka lepszej i tanszej nawet gdyby byłą to
                      > męzczyna?
                      > Niektorzy tak niektrozy nie, dajmy ten wybor ludziom.

                      Jeśli wolny rynek Twoim zdaniem wszystko świetnie reguluje, to dlaczego do tej
                      pory nie uregulował nierówności płac? Dlaczego mam zarabiać o 30% mniej za tę
                      samą pracę, co kolega za biurkiem obok? Sprawy szklanych sufitów i lepkich
                      podłóg, skreślania kobiet na wstępie przy próbie zdobycia ambitniejszego i
                      lepiej płatnego zajęcia itp.
                      A to tylko kwestie pracy- dyskryminacja nie tylko na tym polega. Pod tym
                      względem sytuacja poprawia się, wolno i z oporami, ale to następuje - i
                      zapewniam Cię, że bez feminizmu nie zostałby osiągnięty nawet stan dzisiejszy,
                      daleki jeszcze od dobrego...

                      To oni na tym tracą.
                      > A mezczyna nanika jesli jest dorby - bedzie potrafil sie zareklamowac zdobyc
                      > przychylnosc i zaufanie,
                      > jesli bedzie to za trudne... nic pozostaje wzdechnąc nad spoleczna głupotą i
                      > zajac sie czyms co praktycznie go usatysakcjonuje.
                      >

                      Wiesz, to tylko tak ładnie brzmi. Teoretycznie do polityki też mamy "równy
                      dostęp" i wszystko zależy od umioejętności zareklamowania się. Jest to jednak
                      obszar obsadzony i rządzony w większości przez mężczyzn i choć jakieś kobiety są
                      dopuszczane, to jednak oni decydują, które (niewygodne szybko zostaną
                      wyeliminowane, nawet jeśli wybierze je społeczeństwo) i zostają te, które dla
                      własnych partykularnych korzyści nie zawahają się działać wbrew interesom kobiet
                      jako grupy (vide wypowiedzi pani Wujkowskiej, pomysły pani Kopacz).
                      W dodatku w świadomości społecznej kobiety wciąż "mniej się nadają" do tej
                      prtzestrzeni.

                      Tak mniej więcej działa wykluczanie. Nie tylko w polityce.


                      Konstytucja "gwarantuje" równość - i co z tego wynika?
                      Znasz dane odnośnie


                      >>Prawnie masz wszystko co mezczyna, w czym problem?

                      Za chwilę prawnie będę miała przymus badań cytologicznych i mammograficznych w
                      ramach medycyny pracy ("w celu profilaktyki nowotworów" - a patrząc na to, jak
                      są w Polsce traktowani pacjenci onkologiczni i ludzie, którzy z własnej woli
                      dbają o profilaktykę- takie wytłumaczenie tego pomysłu to kpina). Pomijając brak
                      związku ginekologii z jakąkolwiek pracą, o ile nie jest to praca w domu
                      publicznym, okazuje się, że nawet moja d...nie jest moją własnością i będzie
                      usankncjonowane prawnie odmówienie mi zatrudnienia lub zwolnienie z pracy z
                      powodu odmowy rozłożenia nóg. Dodam, przed odgórnie wyznaczonym konowałem, z
                      którym to i z przychodnią, w której pracuje, podpisano akurat umowę.
                      Coś takiego funkcjonowało w Rumunii za czasów Ceausescu.
                      Potrafisz sobie wyobrazić, że wyrzucają Cię z pracy, bo nie poddałeś się
                      przymusowej profilaktyce raka prostaty i raka grubego, odmawiając badania per
                      rectum i kolonoskopii?

                      Jeśli Cię to interesuje, możesz poczytać artykuły i dyskusje na Gazecie Prawnej.
                      A nie wiem, czy będzie - nikt z pewnością nie wpadnie na analogiczny pomysł
                      odnośnie mężczyzn (którzy mniej dbają o zdrtowie niż kobiety, a których
                      wymienione nowotwory zabijają nie rzadziej niż kobiety rak piersi i szyjki
                      macicy) bo to by nigdy nie przeszło, a sam zostałby wyśmiany i pewnie szybko
                      usunięty ze stanowiska. Z kobietami natomiast, można.
                      Nie trzeba wspominać, że ktoś na tym zarobi.

                      W tej sprawie były już pisane skargi do RPO. Odpowiedzi cytowane również na GP.
                      Sens odpowiedzi na nie: w Polsce kobiety i mężczyźni nie mają i nie będą mieć
                      równych praw, interwencji nie będzie, nie zawracać (nomen omen) dupy.

                      Rzeczywiście, jestem traktowana z całą godnością i prawnie mam wszystko co
                      mężczyzna.




                      • kalmia_latifolia Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 19:29
                        Zapomniałam dodać, że bardzo możliwe, iż koszta tych dodatkowych badań dla
                        kobiet pokryje pracodawca. Muszę tłumaczyć, co to oznacza?
                        • s.p.7 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 20:39
                          > A dla Ciebie nadal zwalczanie przez kobiety niesprawiedliwości, to to samo co
                          > zwalczanie przez nie mężczyzn?


                          Nie, chial bym by wyraznei własnie odruznic i rozgraniczyc to co ejst zwalczaniem niesprawiedliwosci od tego co jest po prostu jakąs realziacją swojego egoizmu w danym spoleczenstwie i naginaniem reguł po to by cos zyskac kosztem kogos innego.

                          Wchodzilibysmy tu jednak w sfere panstwa. Panstwo szczegolnie Polskie jest chore w wielu miejscach.
                          To szerszy temat.

                          Wielu lduzi uwaza ze sprawiedliwe jest to ze oni dostają cos a ktos inny nie.
                          Stalinowscy kaci, skazujacy na smierc żołnierzy AK pobieraj dzi wysokie emerytury.
                          Czy to ejst sprawiedliwosc?

                          Sprawiedlowsc w panstwie demokratycznym w zsadzie pojecie dosc trudne i wzgledne, to raczej roszarypwanie zwierzyny przez stado wilków, W konteksciePanstw Poslkiego w obecnym ustroju mowienie o jakiejkolwiek sprawiedliwosci jest raczej czyms co sie wyklucza.

                          > Jeśli czarny nie chce być w Polsce bity na ulicy za to,że jest czarny, i
                          > protestuje, i walczy o swoje bezpieczeństwo, tzn że zwalcza białych?

                          nie, nei twierze tak, nie twierdzilem.
                          Jesli czarny nie chce byc bitty na ulicy... mamy jakeis tam prawo, kór powinno go chronic, jest to jakis twor legislacyjny realizowany przez egzekutywę.
                          mozna spekulowac na ile dane prawo jest skuteczne.
                          W gruncie rzeczy mozna by przydzielic kazdemu murzynowi w polsce całodobową ochronę wyszkolonych komandosów, ktorzy non stop zcuwali by nad jego bezpieczenstwem z naszych podatkow.
                          Jesli tak zadecyduej spolezcensto, niech tak bedzie.
                          Pytanie jednak czy stac nas na przydzielanie takiej ochrony przestraszonym murzynkom?
                          Dlaczego ich ochrona miala by byc lepsza niz przecietnych obywateli?

                          > Co do naprostowywania prawem - niestety, jest tak - praktyka wielokrotnie to
                          > pokazała - że zmiany prawne muszą poprzedzać zmiany mentalności na szerszą
                          > skalę, w drugą stronę to nie chce działać.

                          Prawo w swoim zamysle ma sluzyc ludziom.
                          Aktualnie wychodzi na to ze prawo sluzy tym którzy chca by im sluzylo, politykom, biznesmenom, lduziom któryz maj wplyw na dane prawo.
                          rozwscieczeni gornicy szturmujacy miasto dostaja to co chcą.
                          Nie ma to wiele wspolnego z mentalnoscia w danej dziedzinie.

                          Cale prawo wyglada jak sespol przepisow majacych sluzyc okreslonym grupom spolecznym. Na tym polega demokracja.
                          Jesli feministki chca jakis szczeglnych przywilejow, np parytetów, wiekszych zarobkow itd. naginajac prawa wolnego rynku... oczywiscie maja mozliosc cos takiego robic.
                          W zsadzie mozna by dawac ludziom pieniadze za darmo tylko daltego ze mają 185 cm wzrostu, bo grupa ludzi tego wzrostu wywalzcyla to w polskich organzach ustawoawczych...
                          taki ammy system, nie podoba mi sie on, ale to inna historia.

                          Twierdzenie natomiast ze zmiany w prawie powinny wyprzedzac zmiany mentalne jest... dziwne.
                          Bo to jak by mowic ze nasze spojrzenie na swiat jest lepsze i sluszniejsze, i inni powinni sie do tego dostoswoac poprzez akceptacje zmiane przepisow prawnych idacych w kierunku swiatopogladu okreslonych ludzi.

                          > Chyba, że chciałeś powiedzieć, iż naprostosywanie czegokolwiek przez prawo jest
                          > w ogóle nie na miejscu, niezależnie jak krzywdzący byłby to stan rzeczy i
                          > niezależnie dla jak wielkiej grupy ludzi? Jeśli coś nie zmienia się bez udziału
                          > prawdodawstwa, tzn, że tak ma być?

                          to co ejst krzywdzace a co nie co jest sprawiedliwe a co nie to raczej subiektywna ocena danej grupy ludzi.
                          Pielegniarki beda zculy sie niedoceniane ze zarabiaja XXX meisiecznie, potem kolejrze, Dla nich wszystkich bedzie to niesprawiedliwosc, oraz krzywda, któa naprawic mozna zwiekszajac zarobki.
                          To po prostu realizacja grupowego egoizmu. Ale to zaczyna sie na poziomie panstwa.
                          Ustalenie tego co jest sprawiedliwe a co nie jest jest bardzo trudne.

                          Cala koncepcja panstwa opierajaca sie na dawaniu jestwg mnie chybiona.
                          Panstwo powinno wspierac, wykorzystywac potencjal ludzi, zwiekszac ich mzlwiosci, budowac kulturę.
                          To bardzo trudne zadanie, obecne pansto i aktualna sytuacja ustrojowo-prawno-polityczna jest bardzo daleka od tego. Szkoly sa archaiczne, odtworcze itd...
                          Kierunkiem powinno byc jednak dobro calego spoleczenstwa, panstwa, rozumianego wysoko, mądrze, prszyslosciowo.
                          Realizacja egoismow jakiejs grupy jakos nie wpisuje sie w koncepcje dobra ogolnego, ktokolwiek by sie za tą grupą nie krył.

                          > A dlaczego się nie zmienia samo- to jest proste - status quo jest wygodny dla
                          > grup uprzywilejowanych i trzymających władzę.


                          tak jest, grupa "trzymajaca wladze" jest jednak bardzo silan i ugruntowana w prawie, polityce mediach... po prostu wplywy sa bardzo szerokie, tworzone dekadami.
                          W pewnym sytuacjach tylko rewolucja moze przyniesc spodzewane zmiany.


                          > Jeśli wolny rynek Twoim zdaniem wszystko świetnie reguluje, to dlaczego do tej
                          > pory nie uregulował nierówności płac? Dlaczego mam zarabiać o 30% mniej za tę
                          > samą pracę, co kolega za biurkiem obok? Sprawy szklanych sufitów i lepkich
                          > podłóg, skreślania kobiet na wstępie przy próbie zdobycia ambitniejszego i
                          > lepiej płatnego zajęcia itp.


                          Wg mnie wolny rynek nie tyle wszystk oswietnie reguluje co daje wykazac sie czlowiekowi, daje niemal nieograniczone mozliwosci.
                          To powoduje ze tylko nieudacznicy staja sie frustratami.
                          Sam wolny rynek to oczywiscie za malo, powinien on funkcjonowac jako mechanim w dobrze zorganiowanym panstwie i spoleczenstwie.
                          NIemniej kazd naruszanie naturalnych mechanizmow wolnego rynku ejst szkodliwe dla tej idei oraz w praktyce.
                          Zamiast wymuszac cos prawem czemu by nie uswiadomic kogos? Przeciez kto troaci an tym? traci ten ktory nei docenia dobrej pracy, poniewaz niedoceniona osoba sama znajdzie sobie lepsza pracę u osoby ktora ja doceni. sama w koncu mozesama dac sobei pracę, i wykonczyc konkurencję udowadniajac swoja efektywnosc w jakiejs dziedzinie.

                          Pytasz dlaczego masz zarabiac 30% mniej? nic nie stoi na przeszkodzie by zarabiac 300% więcej - to daje wolny rynek.
                          Byc moze to ze ktos jest kobietą sprawi ze w innych dziedzinach bedzie zarabial wiecej czy edzie miala wieksze mozliwosci.
                          KAzde dzialanie czy pytanie "dlazego on/ona, to i tamto.." to po postu frustracje ludzi majacych problemy z radzeniem sobie z rzeczywistoscią.

                          > A to tylko kwestie pracy- dyskryminacja nie tylko na tym polega. Pod tym
                          > względem sytuacja poprawia się, wolno i z oporami, ale to następuje - i
                          > zapewniam Cię, że bez feminizmu nie zostałby osiągnięty nawet stan dzisiejszy,
                          > daleki jeszcze od dobrego...

                          Jesli femiznim poprawia swiadomosc ludzi, nakirowywuje go na prawdę, to ja przyklaskujętakiemu feminizmowi. Cos co poszerza horzyonty zawsze dziala dobrze na mechaznimy wolnorynkowe.
                          Mysle ze to bardzo potrzebne ludzi z natury sa w swojej masie glupi i uposledzeni, maja ograniczone zdolnosci poznawcze.
                          udowadnianie jak bardzo efektyna kobieta moze byc na danym stanowisku pozwala doceniac prace w oderwaniu od schematow koloru skóry, rasy, ilosci wlosow na glowie, dialektu czy płci.

                          Dzieje sie to i powinno sie dziac niew sferze wymuszania na kims czegos ale pokazywania mu zcegos wg mnie.

                          > Wiesz, to tylko tak ładnie brzmi. Teoretycznie do polityki też mamy "równy
                          > dostęp" i wszystko zależy od umioejętności zareklamowania się. Jest to jednak
                          > obszar obsadzony i rządzony w większości przez mężczyzn i choć jakieś kobiety s
                          > ą
                          > dopuszczane, to jednak oni decydują, które (niewygodne szybko zostaną
                          > wyeliminowane, nawet jeśli wybierze je społeczeństwo) i zostają te, które dla
                          > własnych partykularnych korzyści nie zawahają się działać wbrew interesom kobie
                          > t
                          > jako grupy (vide wypowiedzi pani Wujkowskiej, pomysły pani Kopacz).
                          > W dodatku w świadomości społecznej kobiety wciąż "mniej się nadają" do tej
                          > prtzestrzeni.


                          Piszesz o tym jak trudno jest kobietom zaistn
                          • s.p.7 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 20:41
                            > Wiesz, to tylko tak ładnie brzmi. Teoretycznie do polityki też mamy "równy
                            > dostęp" i wszystko zależy od umioejętności zareklamowania się. Jest to jednak
                            > obszar obsadzony i rządzony w większości przez mężczyzn i choć jakieś kobiety s
                            > ą
                            > dopuszczane, to jednak oni decydują, które (niewygodne szybko zostaną
                            > wyeliminowane, nawet jeśli wybierze je społeczeństwo) i zostają te, które dla
                            > własnych partykularnych korzyści nie zawahają się działać wbrew interesom kobie
                            > t
                            > jako grupy (vide wypowiedzi pani Wujkowskiej, pomysły pani Kopacz).
                            > W dodatku w świadomości społecznej kobiety wciąż "mniej się nadają" do tej
                            > prtzestrzeni.

                            Piszesz o tym jak trudno jest kobietom zaistniej w polityce a nie widzisz tego
                            jaktrudo w ogole ludziom z poza pewnych kregów w ogole zaistniec w politycye bez
                            znaczenia jakiej jest plci?
                            To o czym piszesz to sąwadliwe mechaznimy dzialania demokracji.
                            Mi tez zbytnio sie one nie podoba, Jakie jest zatem rozwiazanie? wykazanie
                            ogolnie nieprawidlowych mechaznimow nie w kontekscie kobiet ale w kontekscie
                            kazdego czlowieka. Prawda bowiem dotyczy wszsytkich w takim samym stopniu bez
                            znaczenia jaki ma kolor oczu.


                            > Tak mniej więcej działa wykluczanie. Nie tylko w polityce.
                            >
                            >
                            > Konstytucja "gwarantuje" równość - i co z tego wynika?


                            konstytucje podpiał żydek na polecenie swoich zwierzchników, konstytucja nie
                            sluzy ani Polsce anie Polakom a tym bardziej czesciom narodu czy jakiejs płci.
                            Konstytucja to tylko lista rzczyczeniowa którąniewielu lduzi ma ochotę realnie
                            wypelniac, lub za rownosc i sprawedliwosc uwazaja zapelnianie swoich kies.




                            > Za chwilę prawnie będę miała przymus badań cytologicznych i mammograficznych w
                            > ramach medycyny pracy ("w celu profilaktyki nowotworów" - a patrząc na to, jak
                            > są w Polsce traktowani pacjenci onkologiczni i ludzie, którzy z własnej woli
                            > dbają o profilaktykę- takie wytłumaczenie tego pomysłu to kpina). Pomijając bra
                            > k
                            > związku ginekologii z jakąkolwiek pracą, o ile nie jest to praca w domu
                            > publicznym, okazuje się, że nawet moja d...nie jest moją własnością i będzie
                            > usankncjonowane prawnie odmówienie mi zatrudnienia lub zwolnienie z pracy z
                            > powodu odmowy rozłożenia nóg. Dodam, przed odgórnie wyznaczonym konowałem, z
                            > którym to i z przychodnią, w której pracuje, podpisano akurat umowę.
                            > Coś takiego funkcjonowało w Rumunii za czasów Ceausescu.
                            > Potrafisz sobie wyobrazić, że wyrzucają Cię z pracy, bo nie poddałeś się
                            > przymusowej profilaktyce raka prostaty i raka grubego, odmawiając badania per
                            > rectum i kolonoskopii?


                            Prawo jest durne i absurdalne w wielu punktach, byc moze kase bija na tym
                            koncerny farmakologiczne lub jakies lobby ginekologiczne.
                            Wiekszosc udeza w cale spoelczenstwo, chociaz jak przyjzec sie blizej, to
                            partykularnie bije okreslone grupy, mezczyn, dzieci, starszych, bezrobotnych,
                            mieszkoancow danych rejonow, czy specyficznych grup, oczywiscie takze niektore
                            moga dotknac bardziej kobiety,
                            Dlaczego jednak robic z tego jakies wrazenia jakoby bylo by to elementem wojny
                            plci? to jakis nonsens. Zawsze ktos traci na fglupocie czy zlej woli instytucji
                            ustawodwaczych.
                            Klucz to umiejetnosc spojrzenia na to calkowicie obiektywnie i neutralnie.
                            Co mozna zrobic? zmieniac prawo tak by bylo dla ludzi a nie przeciw nim.
                            Doszukwianie sie w tym zego wymirzonego przeciw kobietom wydaje sie jednak
                            infantylne.
                            Kobiet jest nawet wiecej niz mezczyn w spolezenstwie, maja takei same mozliwosci
                            gloowania, kobiety mogą głosowac tylko na kobiety i prosze bardzo bezdie 50%
                            kobiet w sejmie lub znacznie wiecej. W czym problem? By zliwkidowac jakies
                            niepotrzebne badania?

                            Oczywiscie mozna tu dyskutowac o ulomnosci panstwa ale dotycy ona wszystkich
                            grup z wszystkich zakresow spolecznych.


                            > A nie wiem, czy będzie - nikt z pewnością nie wpadnie na analogiczny pomysł
                            > odnośnie mężczyzn (którzy mniej dbają o zdrtowie niż kobiety, a których
                            > wymienione nowotwory zabijają nie rzadziej niż kobiety rak piersi i szyjki
                            > macicy) bo to by nigdy nie przeszło, a sam zostałby wyśmiany i pewnie szybko
                            > usunięty ze stanowiska. Z kobietami natomiast, można.
                            > Nie trzeba wspominać, że ktoś na tym zarobi.


                            z tego co sie orientujeto ten rak szyjki macicy to jakas bujda. ktos po prostu
                            cos wymyslil by zbic na tym pieniadze, ze zagroznei jest minimalne a chca zmusic
                            wszystkich do badan bo to by rzecz jasna zyskac na tym.
                            Podobnei jest ze szczepieniami itd.
                            Piszesz ze nikt nie wpadnie na analogiczny pomysl odnosnie mezczyn...
                            rzeczywiscie podobny pomysl w stosunku o mezczyn wydał by sie irracjonalny i
                            zbyteczny, ale jesli prawo by tka stanowilo pewnie trzeba bylo b ysie
                            dostosowac... czeu mialo by to sluzyc? pewnie jak zazwyzcaj splnianiu interesow
                            jakis koncernow farmaceutycznych lub grup zawodowych.
                            Ty bedziesz tu widzila jakies formy dysporoporcji plciowej w prawie czy fpormy
                            nierownego trkatowania.
                            takie roznice zawsze beda w obrebie kazdej z grup - wies-miasto, starzy-mlodzi,
                            itd...
                            jak ktos chial by poszukac to tych roznich i podzialwo mogl by znalesc mnostwo,
                            ty koncentruejsz sie na tym plciowym... ok wg mnie to po prsotu nie widzenia
                            tego co jest tu tak naprawde istotne, to ze panstwo jest chore a buble prawne to
                            tylko konsekwencja tej choroby.
                            ni wiem jednak o co twoj pretencje, ze wiekszosc kobiet da sie przekonac do tych
                            badan... to jest kwestia kultury kobiet w danym kraju w stosunku do danej
                            sprawy. Po co robic z tego pseudo argumenty dyskryminacyjne? Wieze ze jestes
                            madra, i widzisz to tak jak ja ;)



                            > W tej sprawie były już pisane skargi do RPO. Odpowiedzi cytowane również na GP.
                            > Sens odpowiedzi na nie: w Polsce kobiety i mężczyźni nie mają i nie będą mieć
                            > równych praw, interwencji nie będzie, nie zawracać (nomen omen) dupy


                            Ale zcego zadasz? meczenia takze meczyn jakimis durnymi przepiami w imie
                            sprawiedliwosci krzywdzenia ludzi bublami prawnymi?
                            Przezucenie kamykow do ogrodu sasiada?
                            Co to za mentalnosc?



                            > Rzeczywiście, jestem traktowana z całą godnością i prawnie mam wszystko co
                            > mężczyzna.


                            ojej a czego ci brakuje?

                            ok, pytanie bonusowe, wierzysz w miłość?
                          • kalmia_latifolia Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 24.03.10, 18:36
                            { A dla Ciebie nadal zwalczanie przez kobiety niesprawiedliwości, to to samo c
                            zwalczanie przez nie mężczyzn?]

                            >>>Nie, chial bym by wyraznei własnie odruznic i rozgraniczyc to co ejst
                            zwalczaniem niesprawiedliwosci od tego co jest po prostu jakąs realziacją
                            swojego egoizmu w danym spoleczenstwie i naginaniem reguł po to by cos zyskac
                            kosztem kogos innego.

                            na pomysł, że feminizm chce coś zyskać czyimś "kosztem", można wpaść tylko
                            mając założenie, że większe prawa i możliwośc decydowania w zasadzie o wszystkim
                            w społeczeństwie bez udziału kobiet (a nawet o najbardziej osobistych aspektach
                            życia samych kobiet), to naturalne prawo mężczyzn, sytuacja zupełnie nromalna -
                            więc kobiece dążenie do szacunku, poszanowania godności, indywidualności, prawa
                            do decydowania o sobie i wspóldecydowania o społeczności, w której żyją, do
                            równych praw i wpływów to "zabieranie" czegoś mężczyznom. No cóż, bardzo długo
                            mieli niewolnice, a teraz się im zabiera - co za krzywda.
                            w myśl takiej zasady również właśnie abolicjonizm po prostu dążył do "zyskania
                            cxzegoś kosztem kogoś innego":)

                            >>>>Wchodzilibysmy tu jednak w sfere panstwa. Panstwo szczegolnie Polskie jest
                            chore w wielu miejscach.
                            To szerszy temat.

                            >>>Wielu lduzi uwaza ze sprawiedliwe jest to ze oni dostają cos a ktos inny nie.
                            Stalinowscy kaci, skazujacy na smierc żołnierzy AK pobieraj dzi wysokie emerytury.
                            Czy to ejst sprawiedliwosc?

                            Nie, to nie jest sprawiedliwośc. Ale o czym my mówimy? Porównujesz feministki
                            czy wogóle kobiety ze stalinowskimi katami, czy co?
                            Albo może istnienie jednej niesprawiedliwości usprawiedliwia inną?

                            >>>Sprawiedlowsc w panstwie demokratycznym w zsadzie pojecie dosc trudne i
                            wzgledne, to raczej roszarypwanie zwierzyny przez stado wilków, W
                            konteksciePanstw Poslkiego w obecnym ustroju mowienie o jakiejkolwiek
                            sprawiedliwosci jest raczej czyms co sie wyklucza.

                            Nie, sprawiedliwość w państwie demokratycznym powinna się opierać na uznaniu
                            równej godności wszystkich obywateli. A godność jest sprawą najbardziej
                            podstawową. Żądanie jej poszanowania to nie jest "szarpanie, kto wyrwie więcej".


                            [Jeśli czarny nie chce być w Polsce bity na ulicy za to,że jest czarny, i
                            protestuje, i walczy o swoje bezpieczeństwo, tzn że zwalcza białych?]

                            >>>nie, nei twierze tak, nie twierdzilem.
                            Jesli czarny nie chce byc bitty na ulicy... mamy jakeis tam prawo, kór powinno
                            go chronic, jest to jakis twor legislacyjny realizowany przez egzekutywę.
                            mozna spekulowac na ile dane prawo jest skuteczne.
                            W gruncie rzeczy mozna by przydzielic kazdemu murzynowi w polsce całodobową
                            ochronę wyszkolonych komandosów, ktorzy non stop zcuwali by nad jego
                            bezpieczenstwem z naszych podatkow.
                            Jesli tak zadecyduej spolezcensto, niech tak bedzie.
                            Pytanie jednak czy stac nas na przydzielanie takiej ochrony przestraszonym
                            murzynkom?
                            Dlaczego ich ochrona miala by byc lepsza niz przecietnych obywateli?

                            Jest jakieś zapętlenie w tym twoim rozumowaniu.
                            "Przeciętnego obywatela" nikt nie tłucze w Polsce za to, że jest
                            Polakiem/białym. Polskie prawo oczywiście zabrania tłuczenia również Murzynów,
                            na poziomie werbalnymn nie wprowadzając rozróżnienia, ale skoro mimo tego oni są
                            szczególnie narażeni na przemoc i dyskryminację, tzn że albo prawo nie jest
                            egzekwowane a wykroczenia karane odpowiednio, albo jest niedoskonałe- są w nim
                            jakieś luki, albo...
                            jest społeczne przyzwolenie na bicie Murzynów i stąd tyle takich zajść a prawo
                            sobie jest, jako atrapa? Grupa stanowiąca prawo i mająca je egzekwować to też
                            ludzie i ludzie ukształtowani w określonym klimacie mentalnym;
                            przykładem "beztronności" organu powołanego do ochrony praw obywateli są
                            odpowiedzi Rzecznika Praw Obywatelskich na protesty przeciw pomysłowi
                            zastosowania instytucjonalnego przymusu wobec kobiet - o czym już pisałam i
                            wrócę do tego w odpowiedzi na twój drugi post.
                            Jeśli więc są grupy społecznie upośledzone, szczególnie podatne na krzywde,
                            przymus, których dyskryminacja nawet już na poziomie języka (który dobrze oddaje
                            stan świadomości) jest wrośnięta w spoleczeństwo, to oczywiste, że trzeba
                            wprowadzić dodatkowe środki, by je chronić.
                            zmiana mentalności to proces bardzo długi.



                            [Co do naprostowywania prawem - niestety, jest tak - praktyka wielokrotnie to
                            pokazała - że zmiany prawne muszą poprzedzać zmiany mentalności na szerszą
                            skalę, w drugą stronę to nie chce działać.]

                            >>>Prawo w swoim zamysle ma sluzyc ludziom.

                            Znaczy , wybranym ludziom? Silniejszym?

                            >>>Aktualnie wychodzi na to ze prawo sluzy tym którzy chca by im sluzylo,
                            politykom, biznesmenom, lduziom któryz maj wplyw na dane prawo.
                            rozwscieczeni gornicy szturmujacy miasto dostaja to co chcą.
                            Nie ma to wiele wspolnego z mentalnoscia w danej dziedzinie.

                            Owszem, ma sporo wspólnego z mentalnością - przykłady które podajesz, dowodzą,
                            że posłuch znajdują postulaty grup silnych - no bo dlaczego akurat górnicy są
                            słuchani, a strajkujące pielęgniarki nie?
                            Może dlatego, że są mężczyznami, którzy mają w ręku argument ostateczny - siłę
                            fizyczną, a samo górnictwo to duża kasa, dziedzina bez której nie ma naszej
                            gospodarki?
                            Czyli, jaki to rodzaj mentalności, do którego można przemówić jedynie siłą i
                            która przed siłą się cofa, podczas gdy wszystkim innym gardzi?



                            >>>Cale prawo wyglada jak sespol przepisow majacych sluzyc okreslonym grupom
                            spolecznym. Na tym polega demokracja.
                            Jesli feministki chca jakis szczeglnych przywilejow, np parytetów, wiekszych
                            zarobkow itd. naginajac prawa wolnego rynku... oczywiscie maja mozliosc cos
                            takiego robic.
                            W zsadzie mozna by dawac ludziom pieniadze za darmo tylko daltego ze mają 185 cm
                            wzrostu, bo grupa ludzi tego wzrostu wywalzcyla to w polskich organzach
                            ustawoawczych...
                            taki ammy system, nie podoba mi sie on, ale to inna historia.

                            TAK, jasne - "szczególnych przywilejów". Tu wracamy do punktu wyjścia, czyli
                            początku posta - dla kobiet równe prawa, to już "szczególny przywilej".( bo
                            "normalność" polega przecież na tym, że są one grupą społecznie upośledzoną, a
                            mężczyźni biorą wszystko co chcą - to jest właśnie mentalność patriarchalna)
                            Parytet - nie wiem czy wiesz - to nie jest żądanie posiadania większości (to
                            byłby właśnie szczególny przywilej. posiadanie połowy, nie jest szczególnym
                            przywilejem. chyba że znów się wyjdzie z założenia, iż rzeczą naturalną i
                            właściwą jest, że mężczyźni mają więcej).
                            sprytnie próbujesz też manipulować określeniem "większe zarobki" - a który
                            feminizm postuluje, że kobiety mają zarabiać więcej od mężczyzn? ja takiego nie
                            znam. zarobki mają być - większe niż są w tej chwili. bo teraz są o wiele
                            mniejsze od męskich na tych samych stanowiskach i za tę samą pracę.
                            a kto chce pieniądze za darmo?
                            feministki, chcą by im płacić za to że istnieją, albo że są kobietami, a nie za
                            pracę?



                            >>>Twierdzenie natomiast ze zmiany w prawie powinny wyprzedzac zmiany mentalne
                            jest... dziwne.
                            Bo to jak by mowic ze nasze spojrzenie na swiat jest lepsze i sluszniejsze, i
                            inni powinni sie do tego dostoswoac poprzez akceptacje zmiane przepisow prawnych
                            idacych w kierunku swiatopogladu okreslonych ludzi.


                            No wybacz, a twoim zdaniem nie istnieją spojrzenia na świat lepsze i gorsze,
                            słuszniejsze i mniej słuszne?
                            Może totalitaryzm ma taką samą samą rację bytu co demokracja, nie jest ni trochę
                            od niej gorszy, może faszyzm i nazizm, a wcześniej niewolnictwo też były całkiem
                            OK, w końcu to takie same światpoglądy jak każdy inny, dlaczego by "zmieniać
                            przepisy idące w stronę czyjegoś światopoglądu"?

                            A łagodniej i w realiach bardziej powiązanych z naszym tematem, Twoim zdaniem
                            walka z niesprawiedliwością stoi w jednym szeregu (jak równy z równym:) z
                            dążeniem do utrzymania niesprawiedliwości? Całkiem tak, jak abolicjonizm stał w
                            jednym szeregu z ruchem włascicieli niewolników, którzy uważali, że to im się
                            dzieje krzywda :)

                            W ta
                            • kalmia_latifolia Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 24.03.10, 18:39
                              CD


                              W taki sposób można zamanipulować wszystkim i stracimy jakiekolwiek rozróżnienie
                              między dobrem a złem. Zapewne gdyby chodziło o twoje prawa, to nie wszystko
                              byłoby tak samo względne :)



                              [ Chyba, że chciałeś powiedzieć, iż naprostosywanie czegokolwiek przez prawo jest
                              w ogóle nie na miejscu, niezależnie jak krzywdzący byłby to stan rzeczy i
                              niezależnie dla jak wielkiej grupy ludzi? Jeśli coś nie zmienia się bez udziału
                              prawdodawstwa, tzn, że tak ma być?]

                              to co ejst krzywdzace a co nie co jest sprawiedliwe a co nie to raczej
                              subiektywna ocena danej grupy ludzi.
                              Pielegniarki beda zculy sie niedoceniane ze zarabiaja XXX meisiecznie, potem
                              kolejrze, Dla nich wszystkich bedzie to niesprawiedliwosc, oraz krzywda, któa
                              naprawic mozna zwiekszajac zarobki.
                              To po prostu realizacja grupowego egoizmu. Ale to zaczyna sie na poziomie panstwa.
                              Ustalenie tego co jest sprawiedliwe a co nie jest jest bardzo trudne.



                              >>>>Cala koncepcja panstwa opierajaca sie na dawaniu jestwg mnie chybiona.
                              Panstwo powinno wspierac, wykorzystywac potencjal ludzi, zwiekszac ich
                              mzlwiosci, budowac kulturę.
                              To bardzo trudne zadanie, obecne pansto i aktualna sytuacja
                              ustrojowo-prawno-polityczna jest bardzo daleka od tego. Szkoly sa archaiczne,
                              odtworcze itd...
                              Kierunkiem powinno byc jednak dobro calego spoleczenstwa, panstwa, rozumianego
                              wysoko, mądrze, prszyslosciowo.
                              Realizacja egoismow jakiejs grupy jakos nie wpisuje sie w koncepcje dobra
                              ogolnego, ktokolwiek by sie za tą grupą nie krył.



                              Ale jakim dawaniu? Kto tu chce coś za darmo?
                              "Egoizmy jakiejś grupy", czyli prawa kobiet - nie wpisują się w "koncepcję dobra
                              ogólnego"; natomiast dominacja mężczyzn świetnie się w tę koncepcję wpisuje:)





                              [A dlaczego się nie zmienia samo- to jest proste - status quo jest wygodny dla
                              grup uprzywilejowanych i trzymających władzę.]

                              tak jest, grupa "trzymajaca wladze" jest jednak bardzo silan i ugruntowana w
                              prawie, polityce mediach... po prostu wplywy sa bardzo szerokie, tworzone dekadami.
                              W pewnym sytuacjach tylko rewolucja moze przyniesc spodzewane zmiany.


                              [ Jeśli wolny rynek Twoim zdaniem wszystko świetnie reguluje, to dlaczego do tej
                              pory nie uregulował nierówności płac? Dlaczego mam zarabiać o 30% mniej za tę
                              samą pracę, co kolega za biurkiem obok? Sprawy szklanych sufitów i lepkich
                              podłóg, skreślania kobiet na wstępie przy próbie zdobycia ambitniejszego i
                              lepiej płatnego zajęcia itp.]


                              >>>Wg mnie wolny rynek nie tyle wszystk oswietnie reguluje co daje wykazac sie
                              czlowiekowi, daje niemal nieograniczone mozliwosci.
                              To powoduje ze tylko nieudacznicy staja sie frustratami.

                              To tylko teorie, piewcy wolnego rynku żyją nieco oderwani od rzeczywistoścvi
                              albo widzą jedynie te jej fragmenty, które potwierdzają ich światopogląd; nie
                              trzeba być nieudacznikiem, żeby odebrano ci szanse - (pewnie 33 % mieszkańców
                              mojego miasta to nieudacznicy i dlatego jedynie są bezrobotni. żeby nie było
                              wątpliwości, to tylko na marginesie i out of main topic, a ja pracę posiadam)
                              Mogłabym z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że właśnie twój punkt widzenia
                              zależy ściśle od punktu siedzenia - ja jestem nieudacznikiem, a Ty miałeś farta
                              i widzimy całokształt na wzór osobistego doświadczenia? :) ale nie, to nie jest
                              takie proste.

                              problem jest w tym że godny zarobek, posiadanie pracy w ogóle, godne traktowanie
                              zarówno w pracy jak poza - nie zależą ani jedynie, ani głównie od kompetencji,
                              cech charakteru czy umysłu - trzeba naprtawdę mieć złą wolę, aby tego nie
                              dostrzegac


                              >>>Sam wolny rynek to oczywiscie za malo, powinien on funkcjonowac jako mechanim
                              w dobrze zorganiowanym panstwie i spoleczenstwie.
                              NIemniej kazd naruszanie naturalnych mechanizmow wolnego rynku ejst szkodliwe
                              dla tej idei oraz w praktyce.
                              Zamiast wymuszac cos prawem czemu by nie uswiadomic kogos? Przeciez kto troaci
                              an tym? traci ten ktory nei docenia dobrej pracy, poniewaz niedoceniona osoba
                              sama znajdzie sobie lepsza pracę u osoby ktora ja doceni. sama w koncu mozesama
                              dac sobei pracę, i wykonczyc konkurencję udowadniajac swoja efektywnosc w
                              jakiejs dziedzinie.


                              To zrób tak, żeby to osiągnąć, wszystko po dobroci, łagodnym tłumaczeniem i
                              cierpliwym uświadamianiem i bez potrzeby stanowienia prawa. Zobaczymy co wskórasz.



                              >>>Pytasz dlaczego masz zarabiac 30% mniej?

                              Właśnie, podobnie jak feministki, uważam że, nie ma takiego powodu. Ale taka
                              jest rzeczywistośc, dlatego protestuję.


                              >>>nic nie stoi na przeszkodzie by zarabiac 300% więcej - to daje wolny rynek.

                              Nie chcę 300% więcej za identyczną pracę, jaką wykonuje mój wspomniany kolega za
                              biurkiem obok. Ku temu również nie ma powodu (tym się chyba różni nasze
                              myślenie...).



                              >>>>Byc moze to ze ktos jest kobietą sprawi ze w innych dziedzinach bedzie
                              zarabial wiecej czy edzie miala wieksze mozliwosci.
                              KAzde dzialanie czy pytanie "dlazego on/ona, to i tamto.." to po postu
                              frustracje ludzi majacych problemy z radzeniem sobie z rzeczywistoscią.

                              Zrozum, że nie chodzi o żadne "więcej". Skąd Ci się to wzięło? Chodzi o równość
                              szans. Czy te szanse, na wstępie takie same, poszczególne jednostki własciwie
                              wykorzystają, to już inna sprawa.
                              I w tej kwestii nie wymagam już żadnej interwencji państwa i prawa.
                              Natomiast równośc na starcie ma być realna, nie werbalna. Obecnie mamy to drugie.
                              I dlatego wciąż potrzebny jest feminizm. Wierz mi, że chciałabym dożyć dni,
                              kiedy przestanie być potrzebny.





                              • clarissa3 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 24.03.10, 20:07
                                wystarczyloby gdyby nie bylo przemocy wobec kobiet!

                                Ty, wentyl, jestes za nia, wyraznie. A taka postawa zasluguje
                                jedynie na pogarde.
                              • s.p.7 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 24.03.10, 22:59
                                na pomysł, że feminizm chce coś zyskać czyimś "kosztem", można wpaść tylko
                                mając założenie, że większe prawa i możliwośc decydowania w zasadzie o wszystkim
                                w społeczeństwie bez udziału kobiet (a nawet o najbardziej osobistych aspektach
                                życia samych kobiet), to naturalne prawo mężczyzn, sytuacja zupełnie nromalna -
                                więc kobiece dążenie do szacunku, poszanowania godności, indywidualności, prawa
                                do decydowania o sobie i wspóldecydowania o społeczności, w której żyją, do
                                równych praw i wpływów to "zabieranie" czegoś mężczyznom. No cóż, bardzo długo
                                mieli niewolnice, a teraz się im zabiera - co za krzywda.
                                w myśl takiej zasady również właśnie abolicjonizm po prostu dążył do "zyskania
                                cxzegoś kosztem kogoś innego":)


                                jednym z elementow który twki w mojej swiadomosci to wizja dązen ostatecznych feminzimu. NA ich podstawie można się domyslac do czego feminzim dązy. Po kilku opiniach roznych feminizstek, oraz „liznieciu” ideoligi feministycznej, radykalne feministki dązą do stworzenia „feministyzcnej utopii”, w niej męzczyna sprowadzony jest do czegos w rodzaju sługusa-niewolnika majacego reazliwaoc kobiece potrzeby, zajmowac się prostymi czynnosciami fizycznymi itp. Konkluzją myslową jaka się nasuwa po poznaniu tego typu wizji jest to ze femiznim jest walką o zniewolenie, walka zawiera elementy niszczenia pozycji czyli także zabierania komuś cośpo to by samemu mieć wiecej, na tym polega wojna.
                                O tym ze femnizm zabiera miałem na mysli cos w tym rodzaju jako element wojny gdzie feminizm prawnie chce cos uzyskiwac dla siebie, w zsadzie majac te same mozliwosci co mezczyni by mieć to co oni posiadaja we wszystkich aspektach. Bardziej na zasadzie strajkujacych górników zadajacych podwyzek, bo oni ich chcą i basta. To ejst wg mnei zabieranie czegos czymims kosztem czyli szczypanie z budrzetu pieniedzy po to by cos na tym zyskac wymuszajac.
                                Nie miałem na mysli tego co piszesz. Wg mnie kobeita ma pelne prawo decydowac o sobie i być wybranądo reprezentowana kogokolwiek kto jąwybierze we wszystkich organach wlacdzy na kazdym jej szczeblu. Te prawa są zagwarantowane, tu i teraz. Kobiety z nich korzystają. Oczywiście mogly robic by to bardziej efektywnie, ale to kwestia efektywnosci ich dzialania a bardziej być może zaufania i popularnosci wśród głosujacyhc na nie.
                                Jak dla mnie kobiety mogą stanowic nawet 100% reprezentacji wyborczej, i jest taka mozliwosc prawna. W czym to szkodzi? W niczym.
                                W perspektywnie radykalnego feminizmu, wizja rzadzenia kobiet i wykorzystania tej wladzy to sego rodzaju „walki plci” rzeczywiscie mogla by się spotkac z karykaturalnymi wizjami pokroju „Seksmisji” co jzu by nie było do konca takie smieszne ; )
                                Nie, to nie jest sprawiedliwośc. Ale o czym my mówimy? Porównujesz feministki
                                czy wogóle kobiety ze stalinowskimi katami, czy co?
                                Albo może istnienie jednej niesprawiedliwości usprawiedliwia inną?

                                Czy ja porównuje feministki do stalinowskich katów? Nie. Czy wykorzystuje to jako przykład na to ze w Polsce nie ma sprawiedliwości? Tak. I nie ma, w wielu jej punktach, moim życzeniem jest to aby wszyscy ludzie byli sprawiedliwie traktowani przez panstwo. Myslisz w dziwnych kategoriach… tak jak bym chial atakwoac feminizm poruwnujac ich do stalinowskich katow, czy chcąc usprawiedliwac inan niesprawiedliwość. Nic z tych rzeczy, to nie mój sposób myslenia, ja działam i mysle odwrotnie dążąc do sprawiedliwości.

                                Nie, sprawiedliwość w państwie demokratycznym powinna się opierać na uznaniu
                                równej godności wszystkich obywateli. A godność jest sprawą najbardziej
                                podstawową. Żądanie jej poszanowania to nie jest "szarpanie, kto wyrwie więcej".


                                Mowimy o stanie realnym i idealnym. Stan realny to taki w którym pansto demokratyczne wyglada jak wor z ze złotem do którego sypią przedsiębiorczy ludzie a z k™órego każdy chce cos umszczknąc dla siebie.
                                Kradna bezpiosrednieo, koradajac panstwo a także zlatwiajac sobie przepisy które pozwalaja im w nieuczycwej konkurencji sporo zyskiwac. Takei SA reala czy nam siep odoba czy nie.
                                Godnosc… to dosc subiektywna sprawa. Przyjdzie lekaz zarabiajacy 5000 i powie ze to eni SA godne zarobki dla niego. No i co?
                                Oczywiście te wszytkie marzenia wypisane w konstytucji powinny być realziwoacne, w tym i prawo do godności, Nikt jednak tego nigdy nei zdefiniuje oraz dla każdego subiektywnie oznacza to co innego, to razej poczucie…

                                Jest jakieś zapętlenie w tym twoim rozumowaniu.
                                "Przeciętnego obywatela" nikt nie tłucze w Polsce za to, że jest
                                Polakiem/białym. Polskie prawo oczywiście zabrania tłuczenia również Murzynów,
                                na poziomie werbalnymn nie wprowadzając rozróżnienia, ale skoro mimo tego oni są
                                szczególnie narażeni na przemoc i dyskryminację, tzn że albo prawo nie jest
                                egzekwowane a wykroczenia karane odpowiednio, albo jest niedoskonałe- są w nim
                                jakieś luki, albo...
                                jest społeczne przyzwolenie na bicie Murzynów i stąd tyle takich zajść a prawo
                                sobie jest, jako atrapa? Grupa stanowiąca prawo i mająca je egzekwować to też
                                ludzie i ludzie ukształtowani w określonym klimacie mentalnym;
                                przykładem "beztronności" organu powołanego do ochrony praw obywateli są
                                odpowiedzi Rzecznika Praw Obywatelskich na protesty przeciw pomysłowi
                                zastosowania instytucjonalnego przymusu wobec kobiet - o czym już pisałam i
                                wrócę do tego w odpowiedzi na twój drugi post.
                                Jeśli więc są grupy społecznie upośledzone, szczególnie podatne na krzywde,
                                przymus, których dyskryminacja nawet już na poziomie języka (który dobrze oddaje
                                stan świadomości) jest wrośnięta w spoleczeństwo, to oczywiste, że trzeba
                                wprowadzić dodatkowe środki, by je chronić.
                                zmiana mentalności to proces bardzo długi.

                                To prawda polaka nie tlucze się za to ze jest bialy, ale może dostac w morde za to ze ma fajna torebkę która wyglada na wypelniaoną cennymi przedmiotami, alebo za to ze się krzywo spojrzał, czy ma szalik druzyny ktorej w okolicy nei dazy się sympatią.
                                Piszesz ze osoby dyskryminowane powinny dostawac wieksza ochrone. No to ok., Wesmy 2 kluby pilkarskie które się nienawidzą. Nie jestem jakims fanem tego sportu ale wiem mniej wiecej ze jeśli z szalikiem np. Arki Gdynia znalazł bym się w Gdansku szczególnie kolo stadionu w cczasnie waznego mezczu kolo Lechi Gdańsk to szanse na to ze musial bym się skonfrontowac z „kibicami”, bojowkami czy po prostu atakiem są ko 10.000 razy wieksze niż przeciętnego obywatela w „przeciętnym miejscu”. Miał bym zatem prosić policje o ochrone poniwaz chial bym sobie pochodzic z szalikiem druzyny która przez okolicznych mieszkańców jest znienawidzona? Kto by za to placil? A niby mam prawo chodzic sobei gdzie chce jak chce. Moje prawo wolonsciowe. I może sobie bym nawet chodzil tak dla zabawy. Ale wstawiając w ten przykład dowolna osobe naraza się nia na pobicie ze względu na dyskryminacje preferencji sportowych.
                                Osobiscie nie czuje się zagrozony w żaden sposób w zadnej sytuacji, jestem dobrze zbudowany itd, ale czy slabe osoby maja mieć stala ochrone poniwaz dla bandytow wygladają na łatwe ofiary?
                                Może dajmy tez ochrone każdej zamorznej rodzinie gratis, ponieważ np. dzieci bogatych biznesmenow narazone SA na porwania.
                                Itd. Może dajmy każdemu kto czuej się zagrozny…
                                Jeśli ja ma m z czyms „problem” to go rozwiazuje we wlasnym zakresie. Nie proszę panstwa o pomoc bo tej pomocy nie potrzebuje. Amam srodki, możliwości, potrafie się rozwiajac, dostosowywac do sytuacji, Radzic z rzeczywistością. Nie potrzebuje protekcji panstwa, jeśli już raz na jakis czas potrzebuje bo raz w zyciu np… żłamei sobei reke i musze skorzystac ze szpitala to robią to beznadziejnie tak ze leoiej isc do prywatnego lekarza. Panstwo jest dla mnei chore i ulomne, nie korzystam ja zego nawet darmowych usług bo SA beznadziejne. Niedawno miałem do czynienia z policja, to jest smiech na Sali. Pytanie tylko dlaczego mam placic swoje pieniadze z
                                • s.p.7 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 24.03.10, 23:02
                                  Pytanie tylko dlaczego mam placic swoje pieniadze z podatkowo na taką błazenade? Pomagac ludziom? Pomagam, jestem altruistai kazda swoja złotowke w pomoc ludziom zainwestuje leoiej niż panstwo.
                                  Dlatego dla mnei każdy ktos chce moim kosztem kozystac z jakis „gratisowych usług” panstwoych jest pasożytem w jakims stopniu.
                                  Panstwo powinno wychodzic z ręka do potrzebujących biednych i slabszych, ale nie na zasadzie latania dziur tylko likwidacji przyczyn ich powstawania. Biją murzynkow, to wyslijscie ich na kursy samoobrony, rozpocznijcie kampanie kochajmy murzynki. Panstwo powinno myselc ekonomicznie a nie spełniać zachcianki roznych ludzi czy grup interesu.
                                  Znaczy , wybranym ludziom? Silniejszym?
                                  Wg mnei prawo powinno bardzo szeroko i głęboko dbac o wiele rzeczy i robic to strategocznie oraz kompleksowo, myśląc daleko w przod kierując się dobrem ogolu.
                                  Owszem, ma sporo wspólnego z mentalnością - przykłady które podajesz, dowodzą,
                                  że posłuch znajdują postulaty grup silnych - no bo dlaczego akurat górnicy są
                                  słuchani, a strajkujące pielęgniarki nie?
                                  Może dlatego, że są mężczyznami, którzy mają w ręku argument ostateczny - siłę
                                  fizyczną, a samo górnictwo to duża kasa, dziedzina bez której nie ma naszej
                                  gospodarki?
                                  Czyli, jaki to rodzaj mentalności, do którego można przemówić jedynie siłą i
                                  która przed siłą się cofa, podczas gdy wszystkim innym gardzi?

                                  To był tylko przykład, ty starasz się tu oczywiście dopatrywac niesprawiedliwości. Ci gornicy maja rodziny, w tych rodzinach są kobiety, te kobiety będą korzystac z tych pieniędzy. Doszukujesz się wszedzie neisprawiedliwosci płciowej. Pielegniarki tez dostały jakies tam podwyżki, ponieważ akurat ich prostesty były na reke opozycji, i fajnie było pokazac strach i lzy nawet jeśli reżyserowane. Twoje myslenie jest infantylne, przypomina sposób myslenia 7 latka. Ojej panpowie dostali bo SA brudni i silni a panie nie. To smieszne. Regula jest jedna i tak sama dla wszystkich. Spoleczne „kohorty” majace sile mogą wywierac wpływ na rzad. Tą sila może być brutalna przemoc, mogą to być tez dziedziny strategoczne takie jak lotnictwo, kolej, komunikacja, telekomunikacja, nie wazne czy pracuja tam kobiety czy mezczyni. Jeśli wystepuje element szantazu-niacisku szanse na „wyrwanie” czegos wiecej wzrastają. Doszukiwanie się tu elementow niesprawioedliwosci płciowej jest śmieszne.

                                  TAK, jasne - "szczególnych przywilejów". Tu wracamy do punktu wyjścia, czyli
                                  początku posta - dla kobiet równe prawa, to już "szczególny przywilej".( bo
                                  "normalność" polega przecież na tym, że są one grupą społecznie upośledzoną, a
                                  mężczyźni biorą wszystko co chcą - to jest właśnie mentalność patriarchalna)
                                  Parytet - nie wiem czy wiesz - to nie jest żądanie posiadania większości (to
                                  byłby właśnie szczególny przywilej. posiadanie połowy, nie jest szczególnym
                                  przywilejem. chyba że znów się wyjdzie z założenia, iż rzeczą naturalną i
                                  właściwą jest, że mężczyźni mają więcej).
                                  sprytnie próbujesz też manipulować określeniem "większe zarobki" - a który
                                  feminizm postuluje, że kobiety mają zarabiać więcej od mężczyzn? ja takiego nie
                                  znam. zarobki mają być - większe niż są w tej chwili. bo teraz są o wiele
                                  mniejsze od męskich na tych samych stanowiskach i za tę samą pracę.
                                  a kto chce pieniądze za darmo?
                                  feministki, chcą by im płacić za to że istnieją, albo że są kobietami, a nie za
                                  pracę?

                                  Szczegolny przywilej – jeśli urzadzimy zawody np. w podnoszeniu ciężarów, wszyscy będą mieli takei ame warunki. Okaze się ze mezczyni w wieku 25-45 lat będą mieli największe rezultaty, kobiety silne będą mogly mieć lepsze niż przeciętni męzczyni, uzdolnione dzieci tez, jednak starcy, kobiety, Male dzieci, będą mialy stosunkowo i statystycznie najnizesze wyniki. Wszyscy maja takei same przywileje czyli nikt nie ma zadnego. Teraz jednak jakas grupa chce meic szczególny przywilej. Dzieci chcą aby dla nich ciezary eni były z metalu ale z balonikow, dodatkowo ciezar będzie się mnożyło przez 10 aby wyrównać szanse. W ten sposób polowe medali zdobędą dzieci a druga polowe meczyni silni w wieku 25-45 lat, szczególny przywilej sprawil ze naturalny mechanizm zostal wykrzywiony i medale dostaly te osoby które nie były najsilniejsze.
                                  Aktualnie po co kobietom parytet? Przeciez maja szanse zdobyc np. 99% w stanie obecnym, wystarczy się wykazac, przekoanc wyborcow, dkaczego chca 50% skoro mogą mieć 99%? Reguły są proste, każdy ma szanse: starzy młodzui, grubi i brzydcy, wybiranie są raczej ci przystojniejsi. Wiec mielibysmy zrobic parytet dla grubych i brzydkich? Niscy tez SA zadko wybierani, może zrobmy parytet dla niskich, a upośledzeni psychicznie? Tych nikt nie wybiera, a stanowia 1% obywateli, niech oni tez zarabiaja godnie i maja udzial we władzy… parytetem… Jaki to ma sens?
                                  Zasada jest prosta wybiorą cie: jestes. Sznase dostaje każdy wystarczy ze się wykaze. Parytet to szczególnie przywileje dla osob które chialy by czego z c czym nei mogla sobie poradzic z przyczyn naturalnych lub z wlasnych słabości.
                                  Niemniej męczyni wybieani mogą prowadzic bardzo pro kobiecą politykę… wuazam ze kobiet powinno być w polityce jak najwięcej, jeśli społeczeństwo tego chce to tak wybierze, kobiet jest przeciez ponad 50%. Zrobmy parytet wiekum wagi, wzrostu, i urody.

                                  No wybacz, a twoim zdaniem nie istnieją spojrzenia na świat lepsze i gorsze,
                                  słuszniejsze i mniej słuszne?
                                  Może totalitaryzm ma taką samą samą rację bytu co demokracja, nie jest ni trochę
                                  od niej gorszy, może faszyzm i nazizm, a wcześniej niewolnictwo też były całkiem
                                  OK, w końcu to takie same światpoglądy jak każdy inny, dlaczego by "zmieniać
                                  przepisy idące w stronę czyjegoś światopoglądu"?

                                  Wg mnei nei ma zcegos takiego jak ustalenie które spojrzenie na swiat jest lepsze a które jest gorsze. To jest wlanie totalitaryzm, mowienei jak powinno się mylec które myslenie jest dobre a które jest złe. Każdy ma prawo do własnych opini, zdań, do swojego światopoglądu. Mogę wygłaszać swoja opinie o czyms, analziowac, ale nie można mowic ze jekies spojrzenie na rzwycziistosc jest gorsze lub lepsze ponieważ każdy AM wlasne kryteria, wiare i punkty odniesienia.
                                  Systemy polityczne zostaly z pewnych względów nacechowane emocjonalnie. Nie ma czegos takiego jak dobry czy zly system, każdy w czym się sprawdza, wazne SA kryteria. Można mieć system totalitarny i ludzie będą w nim szczesliwi, ponieważ zady będą sprawowane wysmienicie z mysal o ludziach. Demokracja może prerdzoic się w system niewolniczy zarzadzany przez pseudo burzuazje, kontrolujaca spolezcenstwo. To tylko system to jak wykorzystuje się system to inna sprawa. Komunizm mogl by najwspanialszym systemem na swiecie podobnie jak każdy inny, wszystko zalerzy kto i w jaki sposób odnajduje się w danej sytuacji czy bardziej – w jakis sposób sprawuje wladze. Kumunizm zostal wykorzystany dl kontroli ludzi i ich zniewalania , niemniej w swoje formie wzorcowej i idealnej był utopia spoleczna majaca dawac wszystki mszczescie, i rzeczywiście, jeśli wszystko zostalo by przeprowadzone dobrze były by na to szanse. Nie można oceniac sytemu tak jak nie ocenia się broni to tylko narzedznie istotne jest to kto i jak dane narzedzie i do czego wykorzystuje.


                                  A łagodniej i w realiach bardziej powiązanych z naszym tematem, Twoim zdaniem
                                  walka z niesprawiedliwością stoi w jednym szeregu (jak równy z równym:) z dążeniem do utrzymania niesprawiedliwości? Całkiem tak, jak abolicjonizm stał w jednym szeregu z ruchem włascicieli niewolników, którzy uważali, że to im się
                                  dzieje krzywda :)


                                  Wg mnie to co jest sprawiedliwe a co nie ejst subiektywne, każdy za sprawiedliwość będzie chial uznawac co innego. W takim ujeciu sprawiedliwość można traktowac tylko jako pewna rozbudowana ideę, bardziej był by to jednak kontekst filozoficzny o tym czym jest spawiedliwosc i co oznacza.

                                  • s.p.7 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 24.03.10, 23:05
                                    W taki sposób można zamanipulować wszystkim i stracimy jakiekolwiek rozróżnienie
                                    między dobrem a złem. Zapewne gdyby chodziło o twoje prawa, to nie wszystko
                                    byłoby tak samo względne :)

                                    No wiesz ja ma m swoje spojrzenie na rzeczywisotsc, ludzi i swiat. Wg mnei to
                                    zle jeśli kobiety czuja się niedoceniane… Czy czuja ze ich potencjal nei jest w
                                    pelni wykorzystany. Nie poznałem takich kobiet zbyt wiele, większość bya
                                    zadowolona z ycia i czerpala z niego co się da prubujac się w nim odnalesc, i
                                    zawyczaj dobrze im to wychodzilo, nei czuly się dyskryminowane płciowo.
                                    Poznalem kiedys jedna taką półfeministkę, troche rozmwaialismy, chialem z nia
                                    porozmiwac o tym feminizmie i… jakby problem znikł, przestal być już feministką
                                    i nigdy wiecej o tym nie wspominala, wiedziała ze ma we mnei pelne oprcie, ze
                                    ejst wiez emocjonalna i może mi zaufac… wszystko co ja miałem moglo być dla
                                    niej, ja byłem dla niej, wiec po co walczyc o cos z mezcyną skoro ona ma
                                    wszystko co on ma od niego, i sama nie musi w zamian nic dawac.
                                    Ale jakim dawaniu? Kto tu chce coś za darmo?
                                    "Egoizmy jakiejś grupy", czyli prawa kobiet - nie wpisują się w "koncepcję dobra
                                    ogólnego"; natomiast dominacja mężczyzn świetnie się w tę koncepcję wpisuje:)

                                    Dobro ogolne dla mnie opiera się na pewnyh wartościach wspolnych, ideach. Jedna
                                    z tych idee wg mnei powinna być idea JEDNOSCI ta idea mowi ze wszyscy azymy do
                                    tego by być jednym organizmem wzajemnie się uzupełniającym wspierajacymm,
                                    dającym to co możemy dac innym. Egoizmy zamknietych gupw w obrebie panstwa nie
                                    wspisująsie w ideał JEDNOSCI, to raczej partykularyzm. Oczywiście, prawa,
                                    roznosc, bedące idealami WOLNOSCI i SZANS, nie są egoizmem. Natomiast wymusanie
                                    np. parytetów jakies grupie z jakiegos względu to już jest forma grupowego
                                    egoizmu, tak jak np. strajki wymuszajce podwyżki itp. (abstrachujac od tego na
                                    ile te podwyżki SA sluszne)
                                    To tylko teorie, piewcy wolnego rynku żyją nieco oderwani od rzeczywistoścvi
                                    albo widzą jedynie te jej fragmenty, które potwierdzają ich światopogląd; nie
                                    trzeba być nieudacznikiem, żeby odebrano ci szanse - (pewnie 33 % mieszkańców
                                    mojego miasta to nieudacznicy i dlatego jedynie są bezrobotni. żeby nie było
                                    wątpliwości, to tylko na marginesie i out of main topic, a ja pracę posiadam)
                                    Mogłabym z dużym prawdopodobieństwem powiedzieć, że właśnie twój punkt widzenia
                                    zależy ściśle od punktu siedzenia - ja jestem nieudacznikiem, a Ty miałeś farta
                                    i widzimy całokształt na wzór osobistego doświadczenia? :) ale nie, to nie jest
                                    takie proste.

                                    problem jest w tym że godny zarobek, posiadanie pracy w ogóle, godne traktowanie
                                    zarówno w pracy jak poza - nie zależą ani jedynie, ani głównie od kompetencji,
                                    cech charakteru czy umysłu - trzeba naprtawdę mieć złą wolę, aby tego nie
                                    dostrzegac

                                    Nie jestem „piewcą wolnego rynku” wiec nei nazywaj mnie tak. To twoje
                                    wyobrażenie. Zwracam tylko uwagę ze mechanizmy zwiazen np. z wolnością i
                                    równością daja wszystkim bez wyjatku jednakowe szanse, to już kto je wykorzysta
                                    to inna sprawa. To sprawia ze ludzie mobilizuja się, pracuja nad sobąa nie
                                    Czekaja na zbawienie, lub mysal ze jak maja dyplom szkoly xxx to wszystko
                                    powinno być załatwione. Rozumeim ze większość ludzi pozbawiona jest wielkich
                                    ambicji, i p oprostu che się dobrze bawic i np. „godnie zyc”, cos tam trobią
                                    przynasza co meisiac jakies pieniadze, itd… Osobiscie to wnie wytrzymal bym w
                                    takim stylu zycia. Pachnei szroscią. Ale nie mowie ze oni SA gorsi czy ja
                                    sjestem lepszy, to SA style zycia, podejścia do niego. Panstwo szwankuje na
                                    wielu promach w wielu miejscach, echem tego jest np. strukturalne bezrobocie. Ja
                                    to widze i rozumiem. Rozumiem tych ludzi i wspolczuje im troche. Tak glosowali
                                    i wybierali, zostali zmanipulowanie „oszukani”, no trudno, idzie się do przodu i
                                    uczy na bledach żeby ich wiecej nie popełniać.

                                    To zrób tak, żeby to osiągnąć, wszystko po dobroci, łagodnym tłumaczeniem i
                                    cierpliwym uświadamianiem i bez potrzeby stanowienia prawa. Zobaczymy co
                                    wskórasz.

                                    Być może ci lduzie maja racje, być może kobiety SA mniej efektywne. To a ich
                                    decyzje i wybory. Wg mnei to co szwankuej to np. edukacja która oducz ludzie
                                    niezależnego i obiektywnego myslenia, co sprawia ze lduzie msyal intuicyjnie
                                    bądź stereotypami.
                                    Celem nie jest doprowadzenie do tego żeby ktos dostawal jakies pieniadze w
                                    stosunku do kogos innego. Celem jest to aby dany przedsiebiorca kierował
                                    swojąfirmąnajlepiej jak to możliwe w celu maksymalizacji zysku. Wlasciwa
                                    polityka kadrowa jest tego elementem. Czlowiek niedoceniony nie jest tak
                                    efektywny, może z firmy odejść do kogos kto doceni jego potencjal. Nei można
                                    wymagac od wszystkich mądrości, ostatecznie asmemu można w pelni Stanowic o
                                    sobie i swoich zarobkach.
                                    Głupi ludzie którzy nei doceniaja swoich pracownikow i tak odpadaja z obieu, bo
                                    jeśli ktos jest głupi to po całości zazwyczaj.
                                    Jeśli chodzi np. o sprzedawcow, - to wiadomo ze ci z dobrą aparycja będą
                                    dostawali wiecej, bo np. przyciągają klientów, nei jest to regula ale tak dziala
                                    ten mechanizm. Jest wolność, nie zabierajmy tej wolności ludziom
                                    zatrudniających kogos, jeśli on ma kaprys dac 50% wiecej za mily uśmiech lub 50%
                                    mniej za pryszcza na nosie to jego sprawa.
                                    Niedawano byłem na wakacjach. Dawalem napiwki wg swojego uznania, jak ktos był
                                    mily i mi się spodobal dostawal Duzy napiwek, jak nie to wcale, i nie było
                                    czegos takiego ze jakas kobieta pzychodzila do mnie i ze się zalila ze jej
                                    koelga dostal 5 doalrów a ona tylko 1, mówiąc ze to dyskryminacja :)
                                    >>>Pytasz dlaczego masz zarabiac 30% mniej?

                                    Właśnie, podobnie jak feministki, uważam że, nie ma takiego powodu. Ale taka
                                    jest rzeczywistośc, dlatego protestuję.

                                    Porozmowaiaj z ta osoba która płaci ci te 30% mniej. Pracodawca może rozdzielac
                                    kazse tak jak Usza ze obi to najlepiej. To on kieruje swoja firmą. Podpisuje
                                    umowy z pracownikami, wyplaca im pencje.
                                    Koelzanka może dostawac 30% wiecej za to ze ma piegi na nosie a on lubi bardzo
                                    te piegi, Lu bza błękitne oczy ponieważ znał kogos kto tez miał błękitne oczy i
                                    dobrze go zapamiętał. Może dawac premie za usmeich czy kolor włosów.
                                    U mnei np. mogla bys dotac np. 50% wiecej niż ten kolega bo tAK mi się podoba.
                                    Czy wtedy tez zaczela bys jecze o walczyc o sprawiedliwość i rzadac dla koelgi
                                    50% wiecej lub rozloenia tego po 25% na głowę?
                                    Nie chcę 300% więcej za identyczną pracę, jaką wykonuje mój wspomniany kolega za
                                    biurkiem obok. Ku temu również nie ma powodu (tym się chyba różni nasze
                                    myślenie...).
                                    Ale gdybys dostała 300% wiecej? Odmówiła bys? Zy rozdała biednym? Nakarmila
                                    kotki za to? Albo oddała połowe koledze?

                                    Zrozum, że nie chodzi o żadne "więcej". Skąd Ci się to wzięło? Chodzi o równość
                                    szans. Czy te szanse, na wstępie takie same, poszczególne jednostki własciwie
                                    wykorzystają, to już inna sprawa.
                                    I w tej kwestii nie wymagam już żadnej interwencji państwa i prawa.
                                    Natomiast równośc na starcie ma być realna, nie werbalna. Obecnie mamy to drugie.
                                    I dlatego wciąż potrzebny jest feminizm. Wierz mi, że chciałabym dożyć dni,
                                    kiedy przestanie być potrzebny.

                                    Oto mi tez chodzi: o równość szans. Tak aby kazdy mail te same warunki bazowe. I
                                    tak wlasnie jest, to jest zagwarantowane prawnie, te same zasady, te same reguly
                                    gry, to samo boisko.
                                    Powiedz mi na czym rzekomo polega na nierwonosc niewerbalna o której piszesz? NA
                                    czym miala by polegać?
                                    W którym miejscu feminizm ma być potrzebny i jakie jest jego zadanie? Konkretnie.

                                    lol na 3 stony weszlo ;)
                                    ciekai mnie jak z wizja jednosci z przedstawicielami płi gorszej i złej (nie
                                    tyle co brzydkiej), uwazasz ze da sie ją uzyskac?
                                    • clarissa3 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 24.03.10, 23:36
                                      ty chyba nie myslisz ze ktokolwiek to przeczyta?
                                    • hipnozaur Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 24.03.10, 23:45
                                      s.p.7 napisał:
                                      a upośledzeni psychicznie? Tych nikt nie wybiera,
                                      ---------------------------------------------------------------------
                                      Oj jest wielu w Sejmie i polityce uposledzonych. Nawet jeden taki z
                                      krótkimi łapkami-Uczciwy?
                                    • kalmia_latifolia Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 27.03.10, 14:01
                                      Nawet nie poczekałeś na moją odpowiedź na drugi z twoich postów, przed moim
                                      ostatnim, zamiast tego wrzucając przytłaczającą ilość tekstu, który piszesz
                                      "obok" moich wypowiedzi, tak jakbyś bardzo się starał, żeby ich nie zrozumieć. A
                                      może rzeczywiście nie rozumiesz tak prostych spraw, nie wiem.
                                      Po tej wymianie zdań do tej pory nie daję Ci w każdym razie wiary, że starasz
                                      się zrozumieć, czym i po co jest feminizm, dlaczego jest potrzebny i kto to
                                      naprawdę jest feministka; nie, Ty dążysz jedynie do potwierdzenia z góry
                                      przyjętych założeń, zasadzających się - przykro to mówić - w wielkim stopniu na
                                      twoich lękach i urojeniach (rzekoma feministyczna wizja kobiecego "rządu
                                      światowego" i redukcji mężczyzn do roli reproduktorów czy czegoś tam). Twoje
                                      myślenie: "albo ja ciebie, albo ty mnie. jeśli nie chcesz się poddać dominacji,
                                      to znaczy że chcesz dominować. jeśli nie chcesz pozwolić deptać swojej godności,
                                      to znaczy, że chcesz zdeptać moją" - typowy schemat patriarchalnego myślenia, w
                                      którym ktoś po prostu musi być upodlony, wzajemny szacunek jest niemożliwy.
                                      Mimo że nie widzę już większych szans na porozumienie, spróbuję odpisać na część
                                      spraw z twoich postów dzisiaj wieczorem, zaczynając od tego, w czym nie
                                      zaczekałeś na odpowiedź. Niestety, nie mam tyle czasu, by siedzieć na forum po
                                      pół dnia, bywa, że w ogóle nie daję rady tu zajrzeć.

                                      • s.p.7 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 27.03.10, 14:51
                                        Nawet nie poczekałeś na moją odpowiedź na drugi z twoich postów, przed moim
                                        ostatnim,

                                        Nie wiem zbytnio o któ®ym „drugim” poscie piszesz… Ostatnią moja wypowiedz byłą jednym postem w dwoch czesciach. Jeśli chiala poczekac na to Az dasz pełną odpowiedz, wystarczyło powiedziec, mi się nie spieszy, poczekał bym z moim ustosunkowaniem się do tego jeśli na tym ci zależy bo mi to bez roznicy.


                                        zamiast tego wrzucając przytłaczającą ilość tekstu, który piszesz
                                        "obok" moich wypowiedzi, tak jakbyś bardzo się starał, żeby ich nie zrozumieć.

                                        Tak jakos pisze z reguly szybko z bledami i dosc rozwlekle, ponieważ złapałem się na tym ze często ludzie kiedy wszystko nie jest wyjaśnione klarownie i do konca maja tendencje do gubienia sensu wypowiedzi. Rzeczywiście może nie przyłożyłem do nich wielkiej wagi ale mam nadzieje ze są „odczytywalne” ;)


                                        A
                                        może rzeczywiście nie rozumiesz tak prostych spraw, nie wiem.

                                        Nei zakladam ze wszystko rozumiem jak nie wiem to zazwyczaj się pytam ale jak zauwarzysz ze gdzies cos mogłem błednie zinterpretowac to daj znać.



                                        Po tej wymianie zdań do tej pory nie daję Ci w każdym razie wiary, że starasz
                                        się zrozumieć, czym i po co jest feminizm, dlaczego jest potrzebny i kto to
                                        naprawdę jest feministka;

                                        Nie musisz dawac temu wiary, nei zależy mi, jednak tak jest. Rzeczywiscie może za Malo tam pytań, czasem wybieram taką metodę mini konfrontacji w którym zwyczajnie przedstawiam swoje opinie o czyms, zadaje pytania mniej wprost, jest to bardziej swobodne ale bbyc może rzeczywiście trudniejsze w odbiorze.


                                        nie, Ty dążysz jedynie do potwierdzenia z góry
                                        przyjętych założeń,

                                        To Twoja wizja, nie zalerzy mi na potwierdzaniu moich opini czy tez lecz na poznawaniu prawdy i dążeniu do niej, jeśli gdzies się myle, to super jeśli ktos będzie potrafil pokazac cos z innej strony bo moja świadomość się rozwinie



                                        zasadzających się - przykro to mówić - w wielkim stopniu na
                                        twoich lękach i urojeniach (rzekoma feministyczna wizja kobiecego "rządu
                                        światowego" i redukcji mężczyzn do roli reproduktorów czy czegoś tam).

                                        Hehe, ja nie mam problemow z kobietami ;) jakos daleki jestem od wizji „zagrozeń” z ich strony, no chyba ze jaks będzie chiala mnie pod ołtarz zaciągnąc ale to inne bajki.
                                        ;) chyba nawet jak bym chial nie potrafil bym się bać ludzi, w ogole,, kobiet tym bardziej. Wizja swiata rzadzonego przez kobiety jest nawet ciekawa, zabawana, hehe nawet fascynująca. To wszystko jednak teoretyzowanie, niewiele jest społeczności w których matriarchat panował by w jakims znaczącym stopniu (moze szkoda), wyjątkiem mogą być jakies małe komorki społeczne jak rodzina w których kobieta może zdominowac męzczyne i dzieci.
                                        Ta wizja „feministycznej utopii” była tylko pewnym myślowym odnośnikiem, dotyczącym tego czego tak naprawde radykalny feminizm chce i jak tą wizje chiał by urzeczywistnic co jest ostatecznym dążeniem oraz jak to wpisuje się w wizje spoleczną.

                                        Twoje
                                        myślenie: "albo ja ciebie, albo ty mnie. jeśli nie chcesz się poddać dominacji,
                                        to znaczy że chcesz dominować.

                                        Nie absolutnie nie moje myslenie, hehe, chyba jestem ostatnia osoba która chiala by kogos dominować… nie po to wykrztałcilem w sobie umiejętności współpracy w grupie i budowania relacji by marnowac to na dominacje, pyzatym z moralnego punktu widzenia jest to dla mnei niestety niedopuszczalne i tak.
                                        A uzasadnione wg mnei jest tylko w pewnych ekstremalnych przypadkach i sytuacjach. Ludzi z zamierznia powinni być wolni wg mnie.


                                        jeśli nie chcesz pozwolić deptać swojej godności,
                                        to znaczy, że chcesz zdeptać moją" - typowy schemat patriarchalnego myślenia,

                                        Nie wiem na czym polega patrialhalne myslenie ale skoro tak wyglada jak to przedstawiasz to nei msyle na tej zaadzie. To o czym tu piszesz wyglada na zlozone mechanizmy obronne wynikajace ze strachu, słabości, obrony, ataku. Występują w zdezintegrowanych (bez wiezi emocjonalnych) społecznościach bazujących na prawie sily.

                                        w
                                        którym ktoś po prostu musi być upodlony, wzajemny szacunek jest niemożliwy.

                                        Przykre jest ze Są luzdie którzy mysla na takiej zasadzie, pewnie by się znaleźli, no ale nikt nei ejst doskonaly, mysle ze tacy ludzie jeśli troche nad nimi popracowac mogli by zaczac być bardziej ludzcy, mzoe wystarczy dac im troche miłości, dla innych nie ma ratunku i najczęściej laduja w wiezieniach.


                                        Mimo że nie widzę już większych szans na porozumienie, spróbuję odpisać na część
                                        spraw z twoich postów dzisiaj wieczorem, zaczynając od tego, w czym nie
                                        zaczekałeś na odpowiedź.

                                        Hehe, jeśli nei widzisz to trudno, choc to dziwne dla mnie bo wg mnie to porozumienie jest od podatku, przeciez jedyne czego chce to zrozumiec cos, dowiedziec się, przedstawic swoja opinie i wysłuchać innej szanując odbiorce, wyjaśniając cos kiedy ktos czegos nie rozumie. Możesz odpisac wtedy keidy chcesz i kiedy znajdziesz czas, poczekam nie sprawi mi to problemu, jeśli chesz by w ktoryms miejscu wstrzymac się z odpowiedzia by nie robic chaosu to po prostu to zaznacz lub napisz mi cos na priva

                                        Niestety, nie mam tyle czasu, by siedzieć na forum po
                                        pół dnia, bywa, że w ogóle nie daję rady tu zajrzeć.

                                        Nic nie szkodzi, akurat tak gospodaruje czasem ze mam możliwość napsiac cos na co mam ochotę, coprawda pisze bardzo szybko i z bledami ale co za cos, mysle ze az tak bardzo komunikacji to eni przeszkadza
                                        • e.exp Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 27.03.10, 16:06
                                          s.p.7 napisał:

                                          > Nic nie szkodzi, akurat tak gospodaruje czasem ze mam możliwość
                                          napsiac cos na
                                          > co mam ochotę, coprawda pisze bardzo szybko i z bledami ale co za
                                          cos, mysle ze
                                          > az tak bardzo komunikacji to eni przeszkadza



                                          bardzo lubie cie czytac, uwielbiam
                    • kalllka Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 22:12
                      problem w latwym bo odruchowym stosowaniu tzw prawa zwyczajowego jakim jest patriarchat. wszechobecnego patriarchalnego myslenia. kategorycznego myslenia o wyzszosci sw. bozegonarodzenia nad wielkanoca; zobnego w efekt jak ja Tobie chce to Ty mnie-musisz.
                      o tym pisala sabina podajac przyklady z domu. pisala rozgoryczona wszechobecnym autorytarnym empiryzmem patriarchatu.

                      oczywiscie, zdarzaja sie swietlane przyklady, ktorych na szczescie coraz wiecej.. tyle ze wciaz sa to jako i Ty, ewenementy potwierdzajace tylko smutna regule.

                      dobrze jest wiec wszczac watek,w ktorym serdeczna retoryka budzi usmiech, a jej merytoryczna strona.. jakby nie patrzac - powszechna i wazna dyskusje- poszerzajac tym samym horyzonty myslowe.
                      lecz
                      malo zabawnie jednak sie dzieje gdy po ferworze dyskusji przystepujemy do zwyklej akcji odwetowej- umniejszajac w myslach internetowemu przeciwnikowi - spokojnym siadaniem w fotelu, za plecami wlasnie prasujacego partnera.

        • kalllka Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 16:56
          sabino, czy chcesz powiedziec, ze na forach dzialaja
          grupki "oddanych jedynie wlasciwie rozumianej sprawie" i swiadomie wiec skutecznie eliminuja (zaglodzenie) badz wykluczaja niewygodne jednostki?
          ze istnieje cos jak zmowa milczenia w traktowaniu innych, ktorzy nie zgadzaja sie z opinia tzw providerow, jak trolli czy tredowatych bo z wyzszosci "forklasowego wtajemniczenia"?
          oswiec mnie prosze, bo zabraklo mi jezyka w gebie wobec takiego stanu rzeczy...
          • sabinac-0 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 17:37
            Czy ja jestem jakims ekspertem?
            Poczytaj fora, to sobie wyrobisz wlasna opinie.
          • sdfsfdsf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 17:40
            kalka siedzisz w londynie?
            • kalllka Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 17:44
              uhym,pod Londynem.
              • sdfsfdsf Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 17:47
                szkoda
              • kalllka Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 18:05
                a dlaczemuz szkoda?
                bo przeciez nie smiem domniemywac, ze Twoja szkoda spowodowana jest jego
                rodzajem.. takim, takim meskim, szowinistycznym.. Jack Londynem!
                • kobza16 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 18:46
                  nie karmcie trola wentyla. szkoda z nim dyskutować. to
                  zakompleksiony nienawidzący kobiet urojeniec, zatwardziały w swojej
                  męskiej wyzszosci gatunkowej. Niech spierdaaaala w podskokach na
                  drzewo.
                • wentyl77 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 19:26
                  kalmia_latifolia napisała:

                  > "chrześcijańskiej caritas" - ponury humor niskich lotów
                  > a może naprawdę uważasz, że Jezus Chrystus byłby zachwycony twoim > przesyconym
                  > pogardą stosunkiem do człowieka i zaklapkowanym, stereotypowym
                  > myśleniem
                  > ja takiego Jezusa nie spotkałam na kartach Biblii
                  > nie spotkałam też Jezusa dzielącego ludzi na lepszych i gorszych

                  Uwierz mi, że drugą stroną mojej pogardy wobec kobietonów (termin Witkacego na
                  złośliwe babska) jest wielki podziw i miłość do wszystkich tych, w których
                  dostrzegam KOBIETY. Kobiety, czyli ludzi rodzaju żeńskiego, u których równowaga
                  między składnikami obu płci prowadzi do zrównoważenia emocjonalnego, do
                  wewnętrznej harmonii i mądrości.

                  Tak, przyznaję się do pogardy - gardzę wszystkim tym, co uważam za szkodliwe,
                  niskie i koniunkturalne. A taka właśnie jest sztuka feminizmu: doraźnie
                  publicystyczna, pełna ordynarnego politykierstwa, karmiąca nas brzydotą i
                  podpierająca się hasłami krzyczącymi, że budowa żłobków i przedszkoli "wyzwala"
                  kobiety.

                  Wyzwala kobiety w takim stopniu jak i mężczyzn, bo oni też zajmują się dziećmi
                  (niedostrzeganie tego jest oznaką właśnie stereotypów, z którymi rzekomo
                  feminizm walczy). Czy nie zauważyłaś, że dostrzeganie w typowej gospodyni
                  domowej człowieka zniewolonego to właśnie stereotyp - znam wiele szczęśliwych
                  kur domowych, tak jak wiele zadowolonych mężczyzn, zmieniających pieluchy i
                  prowadzących wózki. Dlaczego oni nie krzyczą, że są zniewoleni? Dlaczego
                  "sztuka" feminizmu nie dostrzegła tego, jak wielu mężczyzn na nowo odkrywa uroki
                  ojcostwa, co przecież odciąża kobiety; nie widzi tej wielkiej liczby ojców z
                  wózkami (kiedyś zjawisko prawie nieistniejące). Podpowiem - dlatego, że to
                  burzyłoby wygodny stereotyp, w myśl którego macierzyństwo = zniewolenie?

                  Pewnie odpowiesz, że rola matki to wybór, i chodzi o to, aby dać kobietom wybór.
                  Debilizm myślenia feministek polega na tym, że zamienia przywilej, darowany
                  przez naturę kobietom (macierzyństwo), w źródło zniewolenia. Widzi w bonusie od
                  natury, dającym większą żywotność, wytrzymałość na ból itp. - obciążenie,
                  skaranie boskie i przykrość. Fakt, jest w tym też ciężar, obowiązek - ale w
                  ostatecznym rozrachunku macierzyństwo daje przewagę (choćby tych 7 lat
                  dodatkowych lat życia). A poza tym - nie wszystko w życiu jest kwestią wolnego
                  wyboru i nie wszystko ma być miłe i przyjemne.

                  Jezus Chrystus jest dla mnie postacią ambiwalentną i nie szukam w nim źródła
                  autorytetu. Jest w pewnym sensie zaprzeczeniem moralności i prawa wyrażonego w
                  Starym Testamencie, ze swoim nadstawianiem drugiego policzka, namaszczaniem
                  kobiet i obroną jawnogrzesznic. Jezus to postać dająca przykład mężczyznom, jak
                  stawać się ofiarą - cały jego los to los kozła ofiarnego w sensie symbolicznym i
                  dosłownym. Nie oczekuj, że będę kierował się wskazówkami i przykładem pewnego
                  żydowskiego proroka, który skończył na krzyżu.


                  A poza tym wszystkim, cieszę się z głosu kobiecego rozsądku, który nie obrzuca
                  wyzwiskami i nie kąsa złośliwą ironią. W moich oczach uratowałaś honor kobiet.

                  Ps. Być może jutro odpowiem na resztę pytań, bo na razie nie czuję weny.
                  • kalmia_latifolia Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 20:27
                    napisałam bardzo długiego posta w odpowiedzi na ten, i mi skasowało, tzn sejsa
                    wygasła, nim zdążyłam wysłać.
                    nie wiem, czy będzie mi się chciało jeszcze raz to klepać.
                    na razie tylko to:

                    ....A poza tym wszystkim, cieszę się z głosu kobiecego rozsądku, który nie obrzuca
                    wyzwiskami i nie kąsa złośliwą ironią. W moich oczach uratowałaś honor kobiet.


                    Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego niby Twoja pogarda, agresja, inwektywy,
                    złośliwośc własnie, w najlepszym przypadku lekceważenie, miałyby nie wywoływać
                    reakcji? Albo dlaczego w odpowiedzi na to miałbyś się spotykać z łagodnością,
                    anielskim i cierpliwym tłumaczeniem, usiłowaniami merytorycznej dyskusji mimo że
                    już naprawdę nie ma do czego się odnieść, bo wszystko jest emocjonalnym
                    zapętleniem i atakiem?
                    Oczekujesz od innych nad- człowieczeństwa?
                    A Ty wszak odrzucasz nadstawianie drugiego policzka...
                  • sabinac-0 Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 20:47
                    wentyl77 napisał:


                    > Uwierz mi, że drugą stroną mojej pogardy wobec kobietonów (termin Witkacego na
                    > złośliwe babska) jest wielki podziw i miłość do wszystkich tych, w których
                    > dostrzegam KOBIETY. Kobiety, czyli ludzi rodzaju żeńskiego, u których równowaga
                    > między składnikami obu płci prowadzi do zrównoważenia emocjonalnego, do
                    > wewnętrznej harmonii i mądrości.

                    Podziwiasz i kochasz tych, ktorzy spelniaja twoje oczekiwania i gardzisz tymi,
                    ktorzy ich nie spelniaja.
                    Czy konieczna jest taka ilosc zawilych filozofii by to wyznac?
                    >

                    > Wyzwala kobiety w takim stopniu jak i mężczyzn, bo oni też zajmują się dziećmi
                    > (niedostrzeganie tego jest oznaką właśnie stereotypów, z którymi rzekomo
                    > feminizm walczy).

                    Tyle ze to kobiety sa pytane o ilosc i wiek dzieci w czasie rozmowy
                    kwalifikacyjnej, to one narazaja sie w pracy biorac zwolnienie w razie choroby
                    dziecka, to one sa oskarzane w razie wypadku dziecka lub niewlasciwej opieki nad
                    nim, to one rezygnuja z pracy, rozrywek i planow zyciowych jesli dziecko jest
                    niepelnosprawne.

                    Czy nie zauważyłaś, że dostrzeganie w typowej gospodyni
                    > domowej człowieka zniewolonego to właśnie stereotyp - znam wiele szczęśliwych
                    > kur domowych, tak jak wiele zadowolonych mężczyzn, zmieniających pieluchy i
                    > prowadzących wózki. Dlaczego oni nie krzyczą, że są zniewoleni?

                    Znam zarowno szczesliwe, jak i nieszczesliwe kury domowe.
                    Nie znam nieszczesliwych kurow domowych.

                    Dla kobiety zywot kury domowej czasem jest wyborem, czasem przymusem.
                    Dla mezczyzny ZAWSZE jest wyborem.
                    Malutka roznica, nie?

                    Dlaczego
                    > "sztuka" feminizmu nie dostrzegła tego, jak wielu mężczyzn na nowo odkrywa urok
                    > i
                    > ojcostwa, co przecież odciąża kobiety; nie widzi tej wielkiej liczby ojców z
                    > wózkami (kiedyś zjawisko prawie nieistniejące).

                    Nie sadzisz, ze moze tatusiowie w parku to mezowie feministek, ktore, aby oddac
                    sie sztuce, wysylaja rodzinke na spacer :)

                    Podpowiem - dlatego, że to
                    > burzyłoby wygodny stereotyp, w myśl którego macierzyństwo = zniewolenie?
                    >
                    Nikt nie twierdzi, ze macierzynstwo jest zniewoleniem - pod warunkiem, ze wynika
                    ono z WOLNEGO WYBORU kobiety.

                    Panowie tez sie czuja zniewoleni, gdy zostaja tatusiami bez wlasnej zgody.


                    > Debilizm myślenia feministek

                    Uwazaj - obrazasz dyskutantow!

                    > polega na tym, że zamienia przywilej, darowany
                    > przez naturę kobietom (macierzyństwo), w źródło zniewolenia.

                    To czemu tylu panow nie skacze z radosci na wiesc, ze zostanie ojcem, tylko
                    widza w tym radosnym wydarzeniu... zniewolenie wlasnie?

                    > Widzi w bonusie od
                    > natury, dającym większą żywotność, wytrzymałość na ból itp. - obciążenie,
                    > skaranie boskie i przykrość.

                    Masz bole krzyza? Rozstepy? Osteoporoze? Suchosc pochwy? Nietrzymanie moczu? Nie?
                    To zes szczesciasz, wielorodki to maja.
                    Nadmiar bonusow nie zawsze wychodzi na zdrowie.


                    Fakt, jest w tym też ciężar, obowiązek - ale w
                    > ostatecznym rozrachunku macierzyństwo daje przewagę (choćby tych 7 lat
                    > dodatkowych lat życia).

                    Zgon spowodowany powiklaniami porodu raczej dodatkowych 7 lat zycia nie da.:)

                    > A poza tym - nie wszystko w życiu jest kwestią wolnego
                    > wyboru i nie wszystko ma być miłe i przyjemne.

                    Zeby tego dowiesc, zamierzasz polowie ludzkosci odebrac wonosc wyboru - by nie
                    miala za dobrze.
                    Oczywiscie ze nie tej polowie ludzkosci do ktorej ty sie zaliczasz.

                    A tak wogole, zdecyduj sie, czy macierzynstwo to wedlug ciebie samo szczescie i
                    dar od natury czy tez niemily i nieprzyjemny przymus?

                    • ir1.easy Re: moj fragment o feminizmie z forumowej dyskusj 23.03.10, 23:33
                      Przyznaję, nie prześledziłam całego wątku. Ale mam do czynienia z lesbijami. One
                      generalnie nie są aktywistami. Ale wszystkie są raczej męskie "w obyciu", są
                      życzliwe mężczyznom, i łapią z nimi b. dobry kontakt, pod warunkiem, że ci
                      mężczyźni nie są dla nich zagrożeniem w "starcie" do konkretnych kobiet. Jeśli
                      stanowią takie zagrożenie - ci mężczyźni- stają się wręcz potworami /w ich opinii/.
    • iluminacja256 Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 24.03.10, 12:39
      > Sprzeciw wobec
      >wzniosłych, klasycznych ideałów piękna wytworzonym przez gatunek
      >męski – oto,
      >przez co tylko potrafi określać się sztuka kobieca

      Nie ma czegos takiego jak gatunek męski i zeński - jest tylko jeden
      gatunek taksonomiczny - ludzki.

      A co do "klasycznych idealów piękna wytworzonych przez męzczyzn" -
      to taka sama ilosc męzczyzn je wytwarzała i taka sama ilosc je
      przekreslała i negowała wszelką wznioslość klasycyzmu.
      Odpowiedzią na pierwotną surowość gotyku był gotyk płomienisty, z
      maszkaronami i postaciami defekującymi rzezbionymi na kolumnach,
      odpowiedzią na akademizm z jego ciemną mania odzwierciedlania
      dokladnie i solidnie był impresjonizm, a potem surrealizm i kubizm
      wyczyniajacy z klasycznym cialem takei cuda, jak wrysowywanie w nie
      szuflad lub zwierząt. A wszystko to, o straszliwa straszliwosci,
      robili sobie nawzajem w sztuce mezczyzni :D

      • wentyl77 Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 24.03.10, 14:19
        > Zastanawiałeś się kiedyś, dlaczego niby Twoja pogarda, agresja,
        > inwektywy, złośliwośc własnie, w najlepszym przypadku
        > lekceważenie, miałyby nie wywoływać
        > reakcji? Albo dlaczego w odpowiedzi na to miałbyś się spotykać z
        > łagodnością, anielskim i cierpliwym tłumaczeniem

        Agresja i pogarda zostały wtłoczone w ramy dopuszczalnej z punktu widzenia
        demokratycznego państwa prawa polemiki - w temacie, który uważam za dyskusyjny.
        Gdybym tak nie uważał, nie wisiałby tu na forum, gdzie moje poglądy poddawane są
        różnym próbom podważenia i ośmieszenia.

        To wszystko mieści się w założeniach mojej pisaniny, która w oczach innych może
        uchodzić za wysoki koszt, jaki płacimy za wolność słowa. Nie spodziewam się
        głaskania po głowie i go nie otrzymuję. Forma gorącej debaty to najlepszy pas
        transmisyjny dla moich poglądów.

        Czy to prowokacja? Jeśli uważasz, że dostarczenie komuś zakwasów do myślenia w
        formie kontrowersyjnych tez jest prowokacją, to zgadzam się: Tam, gdzie nie ma
        przeszkód, myśl nie znajduje oparcia, jak pisała Simone Weil. ;)
        • wentyl77 Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 24.03.10, 15:02
          sabinac-0 napisała:

          > Tyle ze to kobiety sa pytane o ilosc i wiek dzieci w czasie rozmowy
          kwalifikacyjnej, to one narazaja sie w pracy biorac zwolnienie w
          > razie choroby dziecka...

          To wszystko jest rekompensowane:
          1. 5 lat wcześniejszą emeryturą dla kobiet;
          2. Urlopami macierzyńskimi i wychowawczymi (w tym samym czasie wstrętny
          patriarchat dopiero zastanawia się nad urlopami "tacierzyńskimi"!)

          > nie znam nieszczęśliwych kurów domowych

          Może dlatego, że faceci mają dość rozumu i pokory, by nie krzyczeć, że
          obowiązek, któremu się poddali jest zniewoleniem?

          > Dla kobiety zywot kury domowej czasem jest wyborem, czasem
          > przymusem.Dla mezczyzny ZAWSZE jest wyborem.

          > Nie sadzisz, ze moze tatusiowie w parku to mezowie feministek, ktore, aby
          > oddac sie sztuce, wysylaja rodzinke na spacer :)

          Sama sobie zaprzeczasz. Albo wolny wybór – albo poddanie się woli innego.

          > Nikt nie twierdzi, ze macierzynstwo jest zniewoleniem - pod warunkiem, ze
          > wynika ono z WOLNEGO WYBORU kobiety.

          Nikt?... hm. Przeczytaj artykuł Doroty Jareckiej z piątkowej GW, która pisze, że
          wyzwalane ludy postbloku na nowo zniewoliły kobiety poprzez „zaostrzenie
          przepisów antyaborcyjnych i polikwidowanie przedszkoli i żłobków”. Takiego
          właśnie słowa użyła. A więc zwiększenie prawdopodobieństwa porodu jest
          „zniewoleniem”. Właśnie z takim debilizmem walczę.

          Podsumowując – spodziewałem się, że ten temat przerodzi się w licytację własnych
          cierpień i wyliczanie krzywd. Poczucie krzywdy jest zawsze wygodnym argumentem:
          wytwarza wrogów tam, gdzie są partnerzy, daje pozorne oczyszczenie moralne i
          możliwość atakowania bez wyrzutów sumienia.

          Wbrew pozorom, nie czuję się „emocjonalnie zapętlony”. Czuję się wyzwolony z
          dawnych kompleksów, czego niestety nie potrafi dokonać załgana i koniunkturalna
          „sztuka” feminizmu.
    • e.exp Re: Czy feminizm to ideologia 27.03.10, 19:34
      wentyl77 napisał:

      > Piszę z męskiego punktu widzenia

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      watek jak z rekawa niewiesciego, ale jak piszesz tylko z meskiego
      punktu widzenia,coz, kazdy pisac moze, troche lepiej troche gorzej
    • aries-sf Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 30.03.10, 12:21
      A kto powiedział, że sztuka ma być wyłącznie piękna??? najlepiej gdy
      pobudza do myślenia, na kicz zawsze można sobie popatrzeć tylko co
      to da, ja już wolę popatrzeć na prawdziwy pejzarz. co do tej
      toksyczności na pewno tam jest ale trzeba się zastanowić skąd się
      wzięła, czy nie stąd że przez setki lat kobiaty były tą "gorszą"
      częścią homo sapiensa, lekceważone, wyszydzane, wyśmiewane,
      potępiane przez KK, znikąd ten przesadzony krzyk twórczości i
      nerwica się nie wzięła, przecież to nic innego jak wyraz naturalnego
      buntu przeciw tym schematom, a że przy okazji zalatujący
      wynaturzeniem, cóż gorzkie korzenie urodzą raczej gorzkie owoce.
      • wentyl77 Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 30.03.10, 21:38
        aries-sf napisał:

        > A kto powiedział, że sztuka ma być wyłącznie piękna??? najlepiej gdy
        > pobudza do myślenia, na kicz zawsze można sobie popatrzeć tylko co
        > to da, ja już wolę popatrzeć na prawdziwy pejzarz.

        Pisząc, że sztuka ma tworzyć piękno, miałem na myśli nowy rodzaj estetyki.
        Zaprzeczeniem paradygmatu piękna była twórczość wielu artystów, których
        "szczerość" przybierała różne formy i zdobywała różne etykietki - od skrajnego
        realizmu po turpizm. Znamy i ekspresjonizm Oskara Kokoshki, Emila Nolde, i
        obrazy Egona Schielle i odpychający surrealizm Kantora, lub nawet Dudy-Gracza
        (przepraszam za ew. pisownię, ale piszę z pamięci i brak mi czasu). Ale to
        wszystko już było i mam przemożne wrażenie, że sztuka feminizmu nie wnosi tu nic
        nowego. W warstwie estetycznej posługuje się najczęściej wyolbrzymioną metaforą,
        i to też raczej niskich lotów.

        Podsumowując - brzydota też może być "piękna", i na tym polega wyłączna zaleta
        sztuki, zamiana brzydoty w nowy rodzaj estetyki. Ja w brzydocie omawianej
        "sztuki" widzę tylko brzydotę, wulgarną, bezduszną i jednowymiarową.

        Natomiast w warstwie ideologicznej do znudzenia powiela wizerunek kobiety jako
        odwiecznej ofiary patriarchatu - co nie jest prawdą, i zasypuje nas kolejnymi
        stereotypami, z którymi jakoby walczy. Razi doraźną publicystyką i tanim
        politykierstwem. Denerwuje pretensjonalnością, pozerstwem i manieryzmem. Sili
        się na powagę społeczno-politycznej problematyki, której tak naprawdę nie jest w
        stanie zgłębić.

        Walka z materializmem, komercją, doktrynerstwem? Wytykanie konsumpcjonizmu,
        kwietyzmu i hedonizmu? Było i lepiej, i ciekawiej.

        co do tej
        > toksyczności na pewno tam jest ale trzeba się zastanowić skąd się
        > wzięła, czy nie stąd że przez setki lat kobiaty były tą "gorszą"
        > częścią homo sapiensa, lekceważone, wyszydzane, wyśmiewane,
        > potępiane przez KK, znikąd ten przesadzony krzyk twórczości i
        > nerwica się nie wzięła, przecież to nic innego jak wyraz naturalnego
        > buntu przeciw tym schematom, a że przy okazji zalatujący
        > wynaturzeniem, cóż gorzkie korzenie urodzą raczej gorzkie owoce.

        Oczywiście, sztuka od zawsze była formą autoterapii. Ale to, co widzimy, nie
        przekazuje żadnej ciekawej prawdy o świecie. Co najwyżej właśnie prawdę o
        neurozie, która, jak zauważyłeś, jest toksyczna i potrafi wydawać tylko
        toksyczne owoce.
        • sabinac-0 Re: Czy feminizm to ideologia brzydoty? 30.03.10, 23:23
          wentyl77 napisał:

          >
          > Pisząc, że sztuka ma tworzyć piękno, miałem na myśli nowy rodzaj estetyki.
          > Zaprzeczeniem paradygmatu piękna była twórczość wielu artystów, których
          > "szczerość" przybierała różne formy i zdobywała różne etykietki - od skrajnego
          > realizmu po turpizm. Znamy i ekspresjonizm Oskara Kokoshki, Emila Nolde, i
          > obrazy Egona Schielle i odpychający surrealizm Kantora, lub nawet Dudy-Gracza
          > (przepraszam za ew. pisownię, ale piszę z pamięci i brak mi czasu). Ale to
          > wszystko już było i mam przemożne wrażenie, że sztuka feminizmu nie wnosi tu ni
          > c
          > nowego. W warstwie estetycznej posługuje się najczęściej wyolbrzymioną metaforą
          > ,
          > i to też raczej niskich lotów.
          >
          > Podsumowując - brzydota też może być "piękna", i na tym polega wyłączna zaleta
          > sztuki, zamiana brzydoty w nowy rodzaj estetyki. Ja w brzydocie omawianej
          > "sztuki" widzę tylko brzydotę, wulgarną, bezduszną i jednowymiarową.
          >
          Czyli - jesli antyestetyczna sztuke tworza mezczyzni, jest to tylko kolejny
          srodek wyrazu, artystyczne odkrycie. Jesli stworza ja kobiety, jest wulgarne i
          nic nie wnosi.
          Nie za bardzo to plaskie?

          > Natomiast w warstwie ideologicznej do znudzenia powiela wizerunek kobiety jako
          > odwiecznej ofiary patriarchatu - co nie jest prawdą

          To akurat twoja prywatna opinia.
          Mysle, ze tu kazda kobieta z osobna moze powiedziec, czy w jakis sposob
          ucierpiala od patriarchatu, czy nie.

          , i zasypuje nas kolejnymi
          > stereotypami, z którymi jakoby walczy. Razi doraźną publicystyką i tanim
          > politykierstwem. Denerwuje pretensjonalnością, pozerstwem i manieryzmem. Sili
          > się na powagę społeczno-politycznej problematyki, której tak naprawdę nie jest
          > w
          > stanie zgłębić.

          To juz twoje prywatne przemyslenia. Do sztuki maja sie nijak.

          > Oczywiście, sztuka od zawsze była formą autoterapii. Ale to, co widzimy, nie
          > przekazuje żadnej ciekawej prawdy o świecie. Co najwyżej właśnie prawdę o
          > neurozie, która, jak zauważyłeś, jest toksyczna i potrafi wydawać tylko
          > toksyczne owoce.

          To, ze cos tobie osobiscie sie nie podoba, jeszcze nie oznacza toksycznosci.
          >

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka