Dodaj do ulubionych

Pracowac czy nie?

21.02.02, 20:22
Od dwoch lat z wlsnego wyboru jestem gospodynia domowa. Moje "gospodarstwo "
jest jeszcze niewielkie-moj maz i ja. Dopiero sie urzadzamy,o dzieciach jeszcze
nie myslimy.Jestem osoba towarzyska i kontaktowa. I brakuje mi teraz
ludzi,kiedy tak sobie siedze w domku. Z drugiej jednak strony,kiedy slucham
opowiesci innych pracujacych-ranne wstawanie,szef burczy nad glowa itp,itd, to
sie ciesze,ze siedze w domku. Maz ma taka prace,ze spokojnie utrzyma nas i dom.
Moj powrot do pracy bylby moim,ze sie tak wyraze,"kaprysem", bo nie musze tam
isc dla pieniedzy.
Gryze sie strasznie ze soba. Glupio mi,ze jestem "nieuzyteczna spolecznie".
Brakuje mi innych ludzi. Marudze czasem, ze mi sie nudzi,a moj mezczyzna na
mnie krzyczy,ze "daj kurze grzede,a ona ci powie wyzej siede",ze przesadzam,ze
powinnam sie cieszyc,z tego co mam,ze wiele kobiet by tak chcialo. I ja to
wiem,ale...Zastanawiam sie,czy jak bym poszla do pracy, to po jakims czasie
zatesknilabym za domem? Tak zle i tak nie dobrze.
Obserwuj wątek
    • Gość: ida Re: Pracowac czy nie? IP: *.csk.pl 21.02.02, 20:43
      a nie obawiasz sie, że z czasem możesz przestać być dla swojego męża partnerką
      do rozmowy?
      Z punktu widzenia mężczyzny to pewnie fajnie mieć kogoś, kto zdejmuje z niego
      cały ciężar domowych obowiązków, ale ja na przykład bym tak nie mogła...
      • Gość: ida i jeszcze jedno... IP: *.csk.pl 22.02.02, 09:09
        czy jesteś pewna, ze potrafisz być tak naprawdę szczęśliwa będąc całe życie
        zależna finansowo od kogoś?...

        jesli tak, to nie ma sprawy...
      • kasia_76 Re: Pracowac czy nie? 22.02.02, 09:56
        To akurat najmniejszy problem. To ze sobie siedze w domku,nie znaczy,ze sie nie
        rozwiajam umyslowo. Moze nawet bardziej,gdyz mam wiecej czasu na czytanie...
        • Gość: ida Re: Pracowac czy nie? IP: *.csk.pl 24.02.02, 21:37
          chodziło mi nie tyle o rozwój intelektualny co niebezpieczeństwo pewnego
          oderwania od rzeczywistości. Siedzisz sobie w domku, jest przytulnie i
          bezpeicznie, czytasz ksiązki, robisz coś tam jeszcze i wszystko jest bardzo
          fajnie tylko w którymś momencie przestajesz rozumieć problemy innych ludzi. I w
          zasadzie każdy może Ci wówczas wyjechać z tekstem "a co Ty tam możesz wiedzieć!
          Nigdy przecież nie miałaś szefa-idioty... itd". No i faktycznie takie rzeczy
          znasz tylko z opowiadań...
          Oczywiście przeżywanie stresów związanych z pracą do szczęścia nie jest potrzebna
          ale chyba musisz sie liczyć z tym, że z czasem wykruszy Ci sie część znajomych
          bo sie okaze, że nie macie ze sobą o czym rozmawiac, bo niestety nie tylko
          literaturą człowiek zyje.

          Poza tym, naprawdę tak niewiele osób dopuszcza myśl, że mozna pracować nie tylko
          dla pieniędzy, ale także (a może przede wszystkim) dla własnej satysfakcji?
    • Gość: Andrzej Re: Pracowac czy nie? IP: *.unl.edu 21.02.02, 20:56
      kasia_76 napisał(a):

      > Od dwoch lat z wlsnego wyboru jestem gospodynia domowa. Moje "gospodarstwo "
      > jest jeszcze niewielkie-moj maz i ja. Dopiero sie urzadzamy,o dzieciach jeszcze
      >
      > nie myslimy.Jestem osoba towarzyska i kontaktowa. I brakuje mi teraz
      > ludzi,kiedy tak sobie siedze w domku. Z drugiej jednak strony,kiedy slucham
      > opowiesci innych pracujacych-ranne wstawanie,szef burczy nad glowa itp,itd, to
      > sie ciesze,ze siedze w domku. Maz ma taka prace,ze spokojnie utrzyma nas i dom.
      >
      > Moj powrot do pracy bylby moim,ze sie tak wyraze,"kaprysem", bo nie musze tam
      > isc dla pieniedzy.
      > Gryze sie strasznie ze soba. Glupio mi,ze jestem "nieuzyteczna spolecznie".
      > Brakuje mi innych ludzi. Marudze czasem, ze mi sie nudzi,a moj mezczyzna na
      > mnie krzyczy,ze "daj kurze grzede,a ona ci powie wyzej siede",ze przesadzam,ze
      > powinnam sie cieszyc,z tego co mam,ze wiele kobiet by tak chcialo. I ja to
      > wiem,ale...Zastanawiam sie,czy jak bym poszla do pracy, to po jakims czasie
      > zatesknilabym za domem? Tak zle i tak nie dobrze.

      Przestan prosze z ta "nieuzytecznoscia spoleczna". Poza tym...
    • Gość: jaro Re: Pracowac czy nie? IP: 172.30.23.* 21.02.02, 21:03
      Ja bym umarł z nudów bez pracy. Praca musi być związana z podróżami lub
      niebezpieczna. I na prawdę jest fajnie jak coś się niebezpiecznego wydarzy.
      Zmaganie się z szefami też jest ciekawe, jak nie musisz pracować, to masz
      większą motywację do tej walki, bo nie musisz się trzymać zarobku za wszelką
      cenę.
      Póki co mam niebezpieczną pracę, dużo się dzieje i Tobie też życzę radości z
      życia.
      • Gość: A27 Re: Pracowac czy nie? IP: *.proxy.aol.com 21.02.02, 21:13
        Kasiu, a czy przy takim cholernym bezrobociu uda sie znalezc prace? Jesli tak
        to idz za glosem instynkty. Jesli nie to zawsze jeszcze jest tworczosc
        artystyczna (pisanie felietonow, malowanie, grafika komputerowa.)
        • Gość: Mart@ Re: Pracowac czy nie? IP: *.astercity.net / 10.136.128.* 22.02.02, 00:46
          Gość portalu: A27 napisał(a):
          > zawsze jeszcze jest tworczosc
          > artystyczna (pisanie felietonow, malowanie, grafika komputerowa.)
          Taak. I parę jeszcze zupełnie bezużytecznych zajęć: wymyślanie nicków i pisanie
          na forum...

          Marta, żyjąca z zajęć bezużytecznych

    • hal9000 Re: Pracowac czy nie? 21.02.02, 21:34
      kasia_76 napisał(a):

      > Dopiero sie urzadzamy,o dzieciach jeszcze nie myslimy.
      ...
      > Glupio mi,ze jestem "nieuzyteczna spolecznie".

      To moze jednak pomyslcie... :-)
      • Gość: Renka Re: Pracowac czy nie? IP: *.home.cgocable.net 22.02.02, 04:05
        Kasiu, moze ci to poprawi humorek.. ja bym baaardzo pragnela krecic sie ciagle
        przy domu. Dom jest najfajniejsza sprawa.Nigdy bym sie zreszta nie nudzila.
        Prawdopodobnie nie mialabym czasu na nude.Dla niektorych kobiet najwazniejsza
        jest praca zawodowa , dla innych nauka, a jeszcze dla innych dom, dzieci,
        slowem bycie tradycyjna kobieta, westalka ogniska domowego.Prawde mowiac w moim
        zyciu przeszlam wszystkie etapy, ale najbardziej mi odpowiadal ZAWSZE dom i
        wszystko wokol, kwiaty, sciezki, balkoniki, zakupy, sprzatania i gotowania.Nie
        ukrywam, ze najlepsze momenty sa , kiedy zamykasz drzwi za mezem i dziecmi i
        zapraszasz kumpelki na ploteczki :)))
        • alka_xx Re:Renka- Pracowac czy nie? 22.02.02, 15:13
          Gość portalu: Renka napisał(a):

          > zyciu przeszlam wszystkie etapy, ale najbardziej mi odpowiadal ZAWSZE dom i
          > wszystko wokol, kwiaty, sciezki,...
          Nie ukrywam, ze najlepsze momenty sa , kiedy zamykasz drzwi za mezem i dziecmi i
          > zapraszasz kumpelki na ploteczki :)))



          A etap, na ktorym aktualnie sie znajdujesz, to Twoj swiadomy wybor czy po prostu
          koniecznosc zyciowa tzn. zwykly brak pracy , u nas zwany " bezrobotnym"???

          Bo te momenty o ktorych piszesz , rzeczywiscie sa super, ale ...

          alka

          • Gość: Renka Re:Renka- Pracowac czy nie? IP: *.home.cgocable.net 23.02.02, 14:45
            Pracuje tyle ile moge, tzn 7 dni w tygodniu , srednio 60/80 godzin tygodniowo.
            Ale ja moja prace kocham. Starcza mi czasu na bycie z rodzina ,ploteczki z
            kumpelkami i kumplami, na pranie(!!!), sprzatanie, koncerty, sluchanie muzyki
            na codzien i zajmowanie sie moimi ukochanymi roslinami. Do tego moja praca
            zawodowa , ktora jest sama przyjemnoscia, a praca konieczna to "sprzedawanie"
            zupy za darmo i czyszczenie kibli.Nigdy nie bylam bezrobotna w swoim dlugim
            zyciu, bo pewnie masz na mysli pobieranie jakichs zasilkow. Niestety, zamiast
            zasilkow udzielalam korepetycji z matematyki i chemii oraz angielskiego.To bylo
            w Polsce.Tutaj tez nie wiem co to welfare, bo nigdy mi nie przyslugiwal. Nie
            jestem polskim uchodzca politycznym (wow), ani alkoholikiem (tak, tak, nagminne
            zasilki dla alkoholikow, bo sa biedacy chorzy). Jakos zawsze bylo (i jest) do
            przodu :)Czego i wam zycze, kochani !
            Sprawdzcie, co kochacie robic i z tego sprobujcie cos zarobic.
            • kasia_76 Re:Renka- Pracowac czy nie? 25.02.02, 21:38
              Ojej,80 godzin tygodniowo i masz czas na te wszystkie rzeczy,ktore opisuesz?
              Podziwiam!
    • Gość: Pastwa Re: Pracowac czy nie? IP: 172.17.15.* 22.02.02, 04:18
      Wierz mi Kasiu, że prace łatwiej rzucić niż zdobyć, jak nie spróbujesz to się
      nie sparzysz, ale jak się nie sparzysz to nie przestaniesz tez marudzić:))
      Działaj forum nie powie Ci czy będziesz zadowolona z pracy czy nie, sprawdź
      sama!

      Przesyłam trochę energii na zrobienie pierwszego kroku i pozdrawiam
      Pastwa
    • Gość: Senin Re: Pracowac czy nie? IP: *.prem.tmns.net.au 22.02.02, 06:48
      A ja Ci powiem: Nie gryz sie. A juz na pewno nie przykladaj do siebie miarki
      innych ludzi. Czy zauwazylas jak kazdy tu podaje kategoryczne argumenty,
      dlaczego powinnas lub nie powinnas pracowac. Kazdy argument jest jednak inny.
      Zalezy od osoby i jej osobistych upodoban. Jeden twierdzi, ze musi byc
      niebezpiecznie, drugi, ze praca ksztalci( lub pobudza intelektualnie, jeszcze
      inny, ze to blogoslawienstwo( zwlaszcza gdy finanse nie takie). Podejscie ludzi
      do ich problemow zyciowych, bylo, jest i bedzie oparte na indywidualnych
      doswiadczeniach, upodobaniach, przekonaniach wyniesionych z domu.
      To ich zycie, nie Twoje.
      Czy Twoje zycie okaze sie w rezultacie owocne, czu tez nie, wcale nie zalezy od
      tego, czy pracujesz, czy wychowujesz dzieci, czy robisz cos uznanego z
      spolecznie pozyteczne. Moze zostajac w domu, pielegnujac swoja rodzine i swe
      upodobania staniesz sie ... chocby szczesliwa, usmiechnieta osoba ,
      roztaczajaca aure przyjaznosci i inspirujaca innych. Mozna pisac wiele co
      pieknego moze z tego wyniknac.
      Bo moze. Ktos pisze: "Ja bym tak nie mogla!" Tez dobrze .Jesli jest Ci to
      potrzebne do szczescia by pracowac - pieknie, pracujcie i badzcie z tym
      szczesliwi. Ale dajcie tez innym prawo robic to, co ich czyni szczesliwymi.

      Kasiu,
      Nie chcesz pracowac - a kto i gdzie powiedzial, ze POWINNAS ??

      Senin
    • Gość: alka_xx Re: Pracowac czy nie? IP: *.eflservice.pl / 10.10.10.* 22.02.02, 12:27
      Kasiu, nie ma co sie oszukiwac, kazdy z nas pracuje wlasciwie wylacznie dla
      pieniedzy, duzych czy malych , niewazne! Ale to dla ich zdobycia ponosimy trud
      rannego wstawania, znosimy fochy szefa i kolegow z pracy! Wiec jezeli nie mamy
      innego wyjscia, po prostu idziemy do pracy...!

      A te inne wyjscia , to oprocz pracy dla samego siebie / zarobkowej / wlasnie
      mozliowosc bycia w domu z wyboru!

      Tylko ze tu wlasnie czesto wykazujemy sie niekonsekwencja, bo gdy pracujemy,
      uwazamy za wielkie dobrodziejstwo stan przeciwny, a nie pracujac mamy znow
      watpliwosci...

      Uwazam, ze majac stale zrodlo utrzymania, kobieta moze sprawdzic sie w domu ,
      wszak jest tam co robic, a dobrze organizujac sobie dzien , moze miec swoje
      male, prywatne satysfakcje i czas / i checi!!! /na to na co nie ma kobieta
      pracujaca / kosmetyczka, fryzjer, ploteczki, czytanie ksiazek, teatr...!/

      Ale czy taka satysfakcja moze trwac wiecznie? Jednak w naszym modelu zycia
      czlowiek realizuje sie przewaznie w pracy za pieniadze i to glownie poprzez
      kontakt z innymi ludzmi!!
      Jej wersja optymalna moze byc wiec praca zarobkowa dla siebie / dzialalnosc
      gospodarcza.../ skupiajac w sobie to co najwazniejsze :daje pieniadze bez
      "podlizywania sie " szefowi, pozwala dluzej byc w domu , a kobiecie stwarza
      tez poczucie samowystarczalnosci tak wazne ze wzgledow ambicjonalnych, a takze
      dlatego, ze zycie trzyma dla nas w zanadrzu rozne niespodzianki /pulapki/ wiec
      moze lepiej sie zabezpieczyc...?

      pozdr.
      alka
    • Gość: KASIA28 Re: Pracowac czy nie? IP: *.atol.com.pl 22.02.02, 14:03
      Kasiu, ja od 10 lat jestem w domu. Wychowuje dzieci(10 i 3 lata), prowadzę dom
      itd. Na poczatku małżeństwa po dwóch latach miałam serdecznie dość dziecka i
      domu, chciałam koniecznie iść do pracy. I poszłam, po 4 m-cach zrezygnowałam.
      Powód: brak satysfakcji, a przede wszystkim dezorganizacja życia rodzinnego.
      Mąż pracuje na zmiany i ma oprócz tego firmę, często nie ma Go w domu i gdy
      jeszcze mnie nie było to był horror. Poza tym obydwoje zgadzamy się, że
      rodzina jest najważniejsza, dla dzieci jest bardzo ważne by mieć dom, taki
      prawdziwy.Np. moja córka kiedys powiedziała mi, ze cieszy się, ze gdy wraca do
      domu zawsze tam jestem, jest obiad, jest ktoś z kim można porozmawiac o tym co
      było w szkole itd. A jej koleżanki pół dnia spędzają w szkole i w swietlicy,
      albo same w domu. Poza tym będąc w domu mogę bardziej dbać o nasz związek:
      jestem wypoczęta, uśmiechnięta, mam więcej czasu na uczenie sie i rozwijanie,
      na pielegnowanie swych zainteresowań i dzięki temu jestem wciąż atrakcyjna dla
      męża. Gdy mąż jest w domu zawsze mam dla niego czas. Gdy chodziłam do pracy,
      on przychodził "z nocki", ja wychodziłam do pracy, albo ja przychodziłam, a on
      wychodził na noc. Gdy był cały dzień w pracy nie widzielismy się wogóle, a gdy
      wracał ja już spałam. I tak w kółko.
      Stwierdziliśmy, ze takie życie nie ma sensu, my i dzieci są wazniejsze i
      zostałam w domu. Po zrezygnowaniu z pracy dopiero doceniłam mozliwośc bycia w
      domu i nie żałuje. Choc też czasami mam wyrzuty, ze nie pracuje, bo niektórzy
      dają mi odczuć, ze jestem zła bo nie pracuję. Ale mój mąż mówi, ze to nasza
      sprawa i pewnie więcej w życiu robię niż te wszystkie "pracowite" kobiety.
      Więc nie przejmuj się. Jeśli czujesz, ze tak chcesz życ to żyj, jeśli czujesz
      potrzebe pracy-pracuj. Ale nie rób nic na siłe i nie przejmuj sie gadaniem.
      Ijeszcze jedno jeśli zdecydowałaś się siedzieć w domu nie narzekaj i nie
      marudź mężowi, bo on bedzie sie źle czuł. Jeśli postanowiłaś być gospodynią to
      bądź nia i ciesz się z tego, przeciez nikt Cię do tego nie zmuszał, prawda?
      Pozdrawiam.
    • Gość: moi Re: Pracowac czy nie? IP: 213.25.85.* 22.02.02, 14:24
      Może, skoro mąż jest w stanie Ciebie utrzymac, siedź w domu i "bądź użyteczna"
      nie blokując miejsca pracy kobiecie, która musi pracować aby mieć środki
      finansowe do przeżycia.
      • Gość: trolka Re: Pracowac czy nie? IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.02, 07:31
        Kilka miesięcy zadawałam sobie to samo pytanie, tylko, że mam 5l i 2,5l dzieci.
        Znalazłam pracę b ciekawą i mało angażującą czasowo, mało płatną(zarabiam tylko
        na opiekunkę, przedszkole, benzynę i jakiś ciuch lub kosmetyk). I co? Jestem
        spełniona, szczęśliwa, dzieci zyskały radosną mamę. Oczywiście gdybym pracowała
        8 g dziennie, byłabym zmęczona i trudno by mi było. Ale Ty nie masz dzieci.
        Warto poszukać pracy choćby dla samorealizacji, życie jest 1. Oczywiście jeśli
        wolisz być w domu-to inna sprawa. Ale jeśli czujesz, że czegoś Ci brakuje ,
        jakiegoś ruchu, nowego sensu w życiu-nie wahaj się ani chwili. W końcu co Cię
        powstrzymuje przed spróbowaniem?
        • Gość: Kulka Re: Pracowac czy nie? IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.02.02, 11:50
          Odpowiedż jest prosta: nie pracować! jak tu ktos wczesniej powiedział, nie
          zajmować miejsca tym co muszą pracować niestety:) Jesli brakuje ci kontaktu z
          ludźmi, zajmij sie działalnościa charytatywną ,albo wlontariatem,a jesli nie
          lubisz ,mozesz tez swój rozwój skanalizować, robiąc drugi czy trzeci
          fakultet,tam tez będziesz miała kontakt z ludźmi. Pzdr serdecznie, tez bym
          chciała, robic to co mi sie podoba, u mnie by sie to sprowadziło do podrózy po
          całym swiecie...ech ,fajnie nie byc zaleznym od pracy:)
          • Gość: Senin Re: Chciec to moc. IP: *.prem.tmns.net.au 23.02.02, 13:40
            Gość portalu: Kulka napisał(a):

            > tez bym
            > chciała, robic to co mi sie podoba, u mnie by sie to sprowadziło do podrózy po
            > całym swiecie...ech ,fajnie nie byc zaleznym od pracy:)



            • Gość: Senin Re: Chciec to moc. IP: *.prem.tmns.net.au 23.02.02, 13:58
              Cos sie pokopalo i stracilam wene,
              Jednakze - glowna teza mojego watku " chciec to moc" !! I tyle! Nauczylam sie
              tego od ludzi z kregu innych kultur. To oni wiedza o tym i wierza, i moga, i
              czynia to naprawde chca. No coz, moze nie sa za TAK pracowici, wspaniale
              ineligentni, odpwiedzialnie..... jak my.(chyba im nawet na tm nie zalezy - no i
              dobrze) Ale do konca zycia bede wdzieczna facetowi wylegujacemu sie na plazy
              Pacyfiku, ktory (na dodatek- beszczelnosc - stwierdzil, ze nie pracuje i jakos
              mu sie nie chce zmienic tego stanu rzeczy) powiedzial mi przygwozdziwszy mnie
              wzrokiem, ze ...jesli to o czym mowilas jest naprawde mazreniem Twojego zycia,
              to nic nie stoi na przeszkodzie by sie spelnilo.


              I sie spelnilo. Bez zadnej interwencji, bez pieniedzy, bez dzialania z mojej
              strony.

              Pewnie dlatego nigdy nie bede rasistka. Inny swiat, inni ludzie. Jak ktos
              powiedzial" pieknie sie roznic" - to wzbgaca, to otwiera...zmienia perspektywe.
              • Gość: Kulka Re: Chciec to moc. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 23.02.02, 16:05
                no to racja:) ale jest jeszcze kwestia odpowiedzialnosci za innych:) skoro
                jednak spełniają się marzenia bez naszego działania w tym kierunku, to widać
                nie jest to moim marzeniem ,skoro się nie spełniło? ale jest jednak,więc jak?
                • Gość: Senin Re: Chciec to moc. IP: *.prem.tmns.net.au 23.02.02, 23:47
                  Gość portalu: Kulka napisał(a):

                  > no to racja:) ale jest jeszcze kwestia odpowiedzialnosci za innych:) skoro
                  > jednak spełniają się marzenia bez naszego działania w tym kierunku, to widać
                  > nie jest to moim marzeniem ,skoro się nie spełniło? ale jest jednak,więc jak?

                  Nie doszukuj sie tu logiki, bo jej tu nie ma. I tak juz jest.
                  Odpowiedzialnosc za innych??? Czy chodzi ci o wychowywanie dzieci???
                  • Gość: Kulka Re: Chciec to moc. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 24.02.02, 11:41
                    dokładnie,o to ,a czasem tez o rodziców albo jeszcze innych...rózne sa
                    sytuacje...dzieci szczegolnie...w koncu to my powołujemy je na świat,jak się
                    powiedziało A trzeba powiedziec B - do końca:) Pzdr wszystkich marzycieli
          • kasia_76 Re: Pracowac czy nie? 25.02.02, 21:30
            Gość portalu: Kulka napisał(a):

            > Odpowiedż jest prosta: nie pracować! jak tu ktos wczesniej powiedział, nie
            > zajmować miejsca tym co muszą pracować niestety:) Jesli brakuje ci kontaktu z
            > ludźmi, zajmij sie działalnościa charytatywną ,albo wlontariatem,a jesli nie
            > lubisz ,mozesz tez swój rozwój skanalizować, robiąc drugi czy trzeci
            > fakultet,tam tez będziesz miała kontakt z ludźmi. Pzdr serdecznie, tez bym
            > chciała, robic to co mi sie podoba, u mnie by sie to sprowadziło do podrózy po
            > całym swiecie...ech ,fajnie nie byc zaleznym od pracy:)

            Hmmm,ale zeby podrozowac trzeba miec za co,czyli trzeba pracowac....
        • kasia_76 Re: Pracowac czy nie? 25.02.02, 21:27
          Gość portalu: trolka napisał(a):

          > Kilka miesięcy zadawałam sobie to samo pytanie, tylko, że mam 5l i 2,5l
          >
          > Znalazłam pracę b ciekawą i mało angażującą czasowo, mało płatną(zarabiam tylko
          >
          > na opiekunkę, przedszkole, benzynę i jakiś ciuch lub kosmetyk). I co? Jestem
          > spełniona, szczęśliwa, dzieci zyskały radosną mamę. Oczywiście gdybym pracowała
          >
          > 8 g dziennie, byłabym zmęczona i trudno by mi było. Ale Ty nie masz dzieci.
          > Warto poszukać pracy choćby dla samorealizacji, życie jest 1. Oczywiście jeśli
          > wolisz być w domu-to inna sprawa. Ale jeśli czujesz, że czegoś Ci brakuje ,
          > jakiegoś ruchu, nowego sensu w życiu-nie wahaj się ani chwili. W końcu co Cię
          > powstrzymuje przed spróbowaniem?


          No to chyba calkiem niezle zarabiasz,skoro stac sie na to wszystko w nawiasie!:-
          )
    • Gość: milka Re: Pracowac czy nie? IP: 217.153.44.* 25.02.02, 15:15
      Kasiu,
      nie zrozum mnie źle, nie chcę uprawiać czarnowidztwa, ale weź pod uwagę jeszcze
      inną ewentualność. Opowiem Ci historię mojej bardzo dobrej przyjaciółki, weź ją
      pod rozwagę. Jako młoda dziewczyna Monika spotkała wspaniałego mężczyznę, który
      był dla niej mężczyzną jej życia. Okazało się, że są dla siebie wręcz
      stworzeni. Wzięli ślub, wkrótce urodziło im się dziecko. Z racji tego, że jej
      mąż świetnie zarabiał zdecydowali, że Monika zajmie się domem i dzieckiem. Po
      dwóch latach zdecydowali się na drugie dziecko. Wszystko było o.k., życie bez
      problemów finansowych, mąż piął się do góry, ona prowadziła dom. Sielanka
      trwała siedem lat, niestety zaczęło coś nie grać i oboje zdecydowali się na
      rozwód. Oczywiście dostała alimenty na dzieci, ale nie na tyle wysokie by mogła
      pozwolić sobie na luksus nie pracowania. Mąż z czasem związał się z inną
      kobietą i załozył z nią rodzinę. A Monika stanęła przed koniecznością podjęcia
      pracy zarobkowej. Tylko że nikt nie chciał zatrudnić trzydziestoletniej
      kobiety, która nie miała żadnego doświadczenia zawodowego, bo nigdy nie
      pracowała.
      To prawdziwa historia. Mam nadzieję że u Ciebie się nie powtórzy, ale nikt nie
      może przewidzieć przyszłości, wszystko się może zdarzyć: rozstanie, śmierć, i
      co wtedy? Trzeba się starać być niezależnym, by w razie czego potrafić stanąć
      na własnych nogach.

      Pozdrawiam
    • Gość: za załóż własną firmę IP: *.pressmedia.com.pl 25.02.02, 19:40
      Do licha, to o bezrobociu nie słyszałaś??? Popracujesz z nudów, a ktoś będzie
      klepał biedę, bo ty jemumu (częściej jej) zabierzesz miejsce, to dopiero będzie
      fest użyteczność społeczna. :-(
      Załóż firmę, dwie rzeczy załatwisz za jednym zamachem - i sobie dasz zajęcie i
      pracę komuś jeszcze, jak nie zarobisz niewielka to przecież dla ciebie strata.
      Albo zajmij się wolontariatem, działalnością charytatywną, załóż fundację itd.
      nie tylko pracując za pieniądze można spotykać się z ludźmi.
    • Gość: Irma Re: Pracowac czy nie? IP: 3.40.128.* 26.02.02, 14:02
      O NAIWNE DZIEWCZĘ!!!!!!!!!!!! Oczywiscie, ze pracowac! nie musi to byc super
      praca na super stanowisku z super pensja, ale UWIERZ MI -nigdy, przenigdy nie
      mozesz byc w 100% pewna jutrzejszego dnia. mozesz zostac sama, bo on Cie
      zostawi, bo on zginie (odpukac), moze wydarzyc sie WSZYSTKO. moja mama chodzi
      do manikiurzystki: mlodej, przesympatycznej dziewczyny z dzieckiem; ukochany
      maz kopnal ja w tylek dla innej; poniewaz nigdy nie pracowala, z trudem
      znalazla zatrudnienie jako manikiurzystka, a on usiluje jej teraz odebrac
      dziecko ("bo nie jest w stanie utrzymac malucha"). optymizm optymizmem a zycie
      swoje.
      POMYSL O SOBIE, otworz sie na ludzi, praca to nowe kontakty, znajomosci,
      doswiadczenia, to nie musi byc diable z wielkimi rogami, to moze byc cos
      naprawde fantastycznego. wiem, że praca w domu daje mnostwo satysfakcji, ale
      trzeba byc przygotowanym na wszystko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka