Dodaj do ulubionych

przerwana terapia

27.04.11, 15:39
Mam pytanie, cyz ktos z was przerwał terapię? Ja własnie to zrobiłam. Czy dobrze? hmmm, nie wiem. mam wiele wątpliwości, ale nie byłam usatysfakcjonowana. Nie jest to moje pierwsze dośw. terapeutyczne. wczesniej juz mialam i obie terapie doprowadizłam do konca, choć było cięzko. teraz juz mi się nic nie chce. straciłam wszelaką nadzieję. Czy ktoś przerwał? jakie macie z tym doświadczenia?

pozdr.
Obserwuj wątek
    • mskaiq Re: przerwana terapia 27.04.11, 22:59
      Zawsze w czasie terapii pojawia sie opor. Jesli jest silniejszy to oznacza ze
      Twoje problemy sa wieksze niz potrzeba pomocy sobie.
      Czy byl jakis powod dla ktorego zerwalas terapie, brak kontaktu z terapeuta,
      nier realizowanie kontraktu terapeutycznego ?
      Serdeczne pozdrowienia.
      • sowanka Re: przerwana terapia 27.04.11, 23:38
        hmmm, teraz tak na chłodniej, to być może była to złość na nich. Miałam wrażenie zaniedbania. Była to grupa i nie czułam się tam bezpiecznie.
        • gadagad Re: przerwana terapia 27.04.11, 23:53
          Terapia nie jest od przygarniania. Szukasz akceptacji? Terapie burzą indywidualne przekonania o tym co jest we mnie dobre i wymaga akceptacji.Burzą - moje- racje.
          • sowanka Re: przerwana terapia 28.04.11, 00:00
            pewnie tak, z tymże ja własnie czułam się non stop zdołowana. Nie widziałam sukcesów. co ciekawe, to nie jest moja 1 terapia. w 1 miałam wrażenie, że mogłam zobaczyć co jest we mie dobre, w obecnej/byłej raczej co nie jest. Jak Dr Jekkyll/Mr Hyde. Myślę i z trudem do tego sie przyznac, ale moze to była jakas manipulacja :/
            • gadagad Re: przerwana terapia 28.04.11, 00:20
              Czego szukasz w terapii? To, że korzystasz z kolejnej, znaczy, że ich nie rozumiesz. Nie szkodzi, może po piątej doznasz olśnienia. Ale terapia terapi nie równa, może idziesz po problemie, któy ciebie nie dotyczy.
            • terrapeutka Re: przerwana terapia 28.04.11, 09:45
              sowanka napisała:

              > pewnie tak, z tymże ja własnie czułam się non stop zdołowana. Nie widziałam suk
              > cesów. co ciekawe, to nie jest moja 1 terapia. w 1 miałam wrażenie, że mogłam z
              > obaczyć co jest we mie dobre, w obecnej/byłej raczej co nie jest. Jak Dr Jekkyl
              > l/Mr Hyde. Myślę i z trudem do tego sie przyznac, ale moze to była jakas manipu
              > lacja :/

              terapia grupowa ma to do siebie wlasnie, ze mozesz czuc sie czasem jak dr jekkyl/mr hyde.
              Z czego to wynika- grupa blokuje cie zwyczajnie, masz problem z wyrazeniem emocji, nie podoba ci sie cos i masz ochote nabluzgac czy nie wiem co jeszcze. pozostaje jedno ale- grupa, zwyczajnie nie wypada, bo wezma cie za wariatke.
              CD dr jekkyl/mr hyde- moze masz prace, gdzie musisz byc non stop w dobrym humorze, ludzie maja widziec cie usmiechnieta, radosna, zawsze zadowolona... pora na emocje przychodzi w domu. To wlasnie zdarza sie czesto w zawodzie lekarzy, ktorzy w pracy sa zawsze usmiechnieci, przychylni pacjentowi, cierpliwi, a pozniej domownikom robia z zycia pieklo, tez tak byc moze.
              Czy myslalas o indywidualnej terapii u psychiatry?
      • krytyk2 Re: przerwana terapia 28.04.11, 15:38
        ten opór nie jest związany z ogólnie rozumianymi "duzymi problemami"psychicznymi tylko z jednym problemem-relacją wobec autorytetu.Istnieją bardzo mocno pokiereszowane psychicznie osoby ,ktore wchodza w relacje z terapeuta jak w masło.Z drugiej strony-osoby o niewielkich 'odchyłkach' nie sa nawiazać zadnej wspolpracy z terapeuta ,bo w ich swiadomosci terapeuta jest nosnikiem autorytetu ,który takie osoby stale podważaja.
    • leda16 Re: przerwana terapia 28.04.11, 07:29
      Do kamieniołomów egocentryczna panienko! Tam Ci wszelkie fochy, dąsy i pretensje do całego świata - z wyjątkiem samej siebie - przejdą. To szokujące, jak NFZ pod wpływem zabobonnej wiary w skuteczność mody na mielenie ozorem trwoni nasze podatki potrzebne na leczenie dzieci chorych na białaczkę, nowotwory złośliwe, SM, chorych kardiologicznie, hospicja dla umierających, i wiele innych. Ta dwa seanse mielenia ozorem za naszą forsę zaliczyła, trzeci zaczęła, do czwartego się szykuje. Roszczeniowa, niedopieszczona i choćby Jej tyłek miodem smarował, zawsze będzie źle. Założę się, że bez skrupułów pasożytujesz na starych rodzicach, uczyć Ci się nie chce, do mopa też chęci nie masz, tylko kombinujesz jak by się od obowiązków wobec społeczeństwa wykręcić ucieczką w wyimaginowaną "chorobę".
      • adriana_ada Nazarles sie gratis somalijska swinio? 30.04.11, 21:06
        To wypie...j!
    • adriana_ada Re: przerwana terapia 28.04.11, 08:45
      Nie wiem jaka terapie masz na mysli, czy farmakologiczna, czy psychologiczna?
      Przy terapii farmakologicznej (depresja, nerwice,) czesto zdarza sie, ze organizm po pewnym czasie sam odrzuca dotychczas przyjmowane leki i pacjent sam zglasza sie do lekarza z prosba o jej przerwanie. Po prostu nie sa juz dluzej potrzebne. Przez okres ok. miesiaca czasu moga pojawic sie pewne objawy abstynecji, takie jak zmiennosc nastroju, problemy z zasypianiem, czy niechciane mary nocne. Tego typu objawy tez zazwyczaj lagodzi sie lekami z serii tych "slabych" podawanymi czasowo, zazwyczaj do miesiaca czasu, zazwyczaj po okresie 2 tygodni objawy abstynencji zanikaja i pacjent powraca do normalnego zycia bez koniecznosci korzystania z dobrodziejstw farmakologii.
      Co do terapii psychologicznej nie mam pojecia.
      • adriana_ada Re: przerwana terapia 28.04.11, 08:46
        Ok, przeczytalam tylko pierwszy post
    • koala_tralalala Re: przerwana terapia 28.04.11, 18:07
      Dlaczego trzecia terapia? Borykasz sie z tym samym problemem czy szkukasz pomocy przy roznych sprawach?
      • sowanka Re: przerwana terapia 28.04.11, 22:03
        szczerze- wydaje mi sie, ze nie do konca takimi samymi.
        Wpierw byla to terapia typowa dla dda. Rozgrzebałam nieco żal, okazało się, że dam się lubić, nawet nawiążę i podtrzymam jakieś relacje. Na terapie przyszlam (nie bedac swiadoma bycia ddd, z depresją).
        Po tym wszystkim wiekszośc m minęła. Tzn miałam akceptację na siebie i się usamodzielniłam. I tu bach do pewnego momentu.... załoba taka mega zakopana zaczeła mi wyłazić, ale jak. Normalnie mnie rozwalila. Poszlam na konsultacje chcac sie tez czegos dowiedziec o sobie samej, wlasnej kobiecosci, czy seksualnosci i raczej tez to był mój główny motyw podjęcia terapii, ktory wogóle nie ruszyłam wczesniej. Pozniej zaczełam dogrzebywać się do złości, ktorą tłumiłam. Miedzy czasie nadszedł czas zmian - pracy i terapii - z indywidualnej na grupowa. co ciekawe, poczatkowo bylam chętna, nawet sama zaproponowalam terapeutce. Jednak im bardziej zaczelam sie dogrzebywac do zalu i zlosci, tym bardziej nie mialam ochoty na zmiany. jednak zmiana zaszla. Nie przygotowałam sie i .. zafiksowałam się przed grupą.
        Wydaje mi się, że jest we mnie regres, bo bywało, że emocje jasniej wyrażalam, mówiłam wprost. mam różne doswiadczenia terapeutyczne, i szłam do przodu wychodziłam z bagienka, a tu bach. wqrff, foch, sama juz sie zastanawiam, czy to nie było impulsywne. Zdaje sobie sprawe co to wogole znaczy dla grupy, dla mnie. Coraz mniej akceptuje, jakoś te wszystkie fundamenty przepadły. Zreszta ja mam tendencję do tego, by sobie burzyc grunt pod nogami.
        Moja praca polega na tym by pomagac innym, tak mysle, czy to tez nie to, że na terapii tez pełnie fukncję "dobrej cioci" i zamiast o sobie myśli o innych i taka reakcja to chęć ochrony siebie :/.
        Nie mam pojęcia. Najgorsze ze nie wiem, czego chce, bo ogromne problemy z rozpoznawaniem potrzeb.
        • terrapeutka Re: przerwana terapia 28.04.11, 22:24
          Chcac naprawde sobie pomoc, zacznij od zaprzestanie doszukiwania sie jakichkolwiek dysfunkcji w sobie i w rodzinie.
          Gdzie chcesz potwierdzenie swojej atrakcyjnosci/ seksualnosci odnalezc? W grupie sfrustrowanych bab, ktore maja same na glowie setki problemow?

          Przestan podchodzic do terapii, ktora ma ci pomoc jak do wypracowania szkolnego. Olej to, czy sie przygotowalas czy tez nie. Ja dawniej przejmowalam sie tym, co o mnie plotkuja, dzis mam to w duzym powazaniu.

          Twoja praca polega na pomaganiu innym. To moze idz na polroczny urlop, pomoz sobie w pierwszej kolejnosci a pozniej wroc do zawodu pomagania innym. Egozim ponad wszystko.
          Prztsluguje polroczne zwolnienie niemal kazdemu w takich przypadkach.
        • gadagad Re: przerwana terapia 28.04.11, 22:38
          Masz potrzebę akceptacji i umiejętność grać rolę, nawet na terapii. A jak terapeuta , grupa,chce ci dopiec byś wyszła z siebie, to uciekasz. A na czym ci zależy, prócz tego by być niewidzialną. Bo potrzeba akceptacji, to bycie niewidzialną, nikt nic z ciebie nie zaneguje, bo niczego do negacji nie widać.
          • sowanka Re: przerwana terapia 28.04.11, 22:47
            myślę, że tak. I t tez mnie wqffia. Gubie się w tym. Zdaję sobię sprawę, że tez nie zawsze tak było (odgrywanie roli), ale dosyć często teraz jest. Najbarziej mnie martwi fakt, ze ja dosyc szybko wszystko przekreslam, usuwam to czego mozna by sie przyczepic.. I wielokrotnie bylam wytrwała, bywalo róznie po dole byl ruch do przodu. Ja mam ogromny lek przed złością i boję się, że jak sie zezloszcze, to mnie odrzuca, zniszcze cos itd. wchodzi tu nadodpowiedzialnosc itd, itd.
            Z tymze mleko juz sie rozlalo. Nie wiem, czy mam szanse powrotu a nawet jesli ona jest, czy ja tego chce. Wogóle czego chcę od grupy.
            No i domyslam sie, ze skoro grupe odrzucilam, to grupa juz nie koniecznie bedzie chciala ze mna przebywac - traci sie zaufanie, sama tez odczuje zlosc (co tez juz odczulam) itd, itd.
    • gadagad Re: przerwana terapia 28.04.11, 23:17
      wcięło post. Chodzi o to, że przy tak zawyżonej potrzebie akceptacji, jesteś sparaliżowana życiowo. Oczywiście terapie nastawione na inny problem ci nie pomogą.Mogłyby, jakbyś nie podejmowała decyzji o nieakceptacji siebie za innych.
      • sowanka Re: przerwana terapia 29.04.11, 14:49
        smutna prawda, jestem impulsywna a najgorsze wg mnie jest to, że ja to zauważam po fakcie czy to np. publicznie sie ponizylam, a potem w myslach (nie, nie, nie, znów to zrobiłam). Automat odtwarza. Co ztego, że znam mechanizmy, mam samoswiadomosc siebie, jak korzytsanie z tej wiedzy idzie mi nadwyraz topornie i stad ten brak motywacji. Sama tez jestem zaskoczona sama sobą. no ale cóż, mysle, że wiecej w temacie pisac chyba juz nie trzeba. :/

        pozdrawiam
        • gadagad Re: przerwana terapia 29.04.11, 15:43
          Co uważasz za poniżenie? Jakiekolwiek pokazanie siebie? Czujesz się bezpiecznie tylko w roli i kostiumie? A jak wymknie się spod tego kawałek twojego ja, to poczucie zażenowania i wrażenie, że zawiodłaś, bo twoim obowiązkiem jest utrzymanie roli, skręca cię?
          • sowanka Re: przerwana terapia 29.04.11, 16:01
            Poniżenie siebie- cześto po prostu sobie dowalam i robie to swietnie. A robie to wowczas, gdy mam kryzys. I to prawda, ze w momencie nie spelnienia oczekiwan czuje dyskomfort. Nie ufam tez grupie/innym, że to zniosą :/. ZŁość, mam MAAASĘ złości, której własnie nie potrafię skontrolować. Jak wybuchnie to po bandzie! Idzie wszystko. Tak jakby wyrzuciło kran. Nie potrafię delikatnie odkręcać korka. Z prostej przyczyny, nie czuję "ciśnienia". Jak pisałam, mam wrażenie jakby jakiś demon we mnie wstapił. Czuję się taka zła, agresywna, manipulacyjna, złośliwa. I trudno mi zaakceptowac tą stronę. I taka też byłam na ostatniej sesji. Niby do widzenia, a jednak złość wzięła górę i "pożegnanie" było bardzo emocjonalne. Tak naprawdę to moja decyzja, czy się pojawię, czy też nie.
            A tak naprawdę najbardziej boli mnie to, że odrzucam innych, ale tak, wiem z jakiego powodu. I koło się zamyka.

            • sowanka Re: przerwana terapia 29.04.11, 16:04
              Wiem, co mna powodowało, ale mam wrażenie, że się tłumaczę, ale teraz nie ma to znaczenia. Czuję mase emocji: żal, złość, rozgoryczenie, smutek, rozczarowanie itd. Rozbabrałam się i pozostałam z tym sama, na własne życzenie. Zresztą to był jeden z "powodów" - bo czuje się "opuszczona" i rozczarowana.
              • gadagad Re: przerwana terapia 29.04.11, 16:17
                Przecież nie uczestniczysz w sesji, by innym zrobić przyjemność. Ani ty tam leczysz nikogo, prócz siebie. Wróć i jeżeli potrzebujesz, dla siebie, klucz do wejścia, to powiedz - przepraszam, ale to jest właśnie mój problem. Chcę się go pozbyć, a dopóki się go nie pozbędę, takie zachowanie może się powtórzyć.
                • mona.blue Re: przerwana terapia 02.05.11, 13:30
                  Też tak myslę, jeżeli potrzebujesz tej terapii to wróć, trudno, schowaj dumę do kieszeni, w końcu każdy tam ma jakieś problemy, wiadomo, że jesteście tam po to, aby sobie pomóc.
                  • sowanka Re: przerwana terapia 02.05.11, 15:31
                    Niby tak, ale czuje ogromny wstyd, ponieważ... cóż zachowałam się po chamsku, nie nazwałabym to wyrzuceniem złosci, ale mam wrazenie, ze w pewnym momencie sie zagalopowałam.. Grupa może być zła i sęk w tym, czy podołam temu. Może być wrogo nastawiona, zaufanie napewno zaburzone. Oni do mnie, ja tez. No nic. Jakies konsekwencje tak czy siak poniose. Zaczęłam też "dowalać" terapeutkom. Robić worek treningowy. Ech.
                    Muszę się zastanowić na spokojnie co ja tak naprawdę chcę i coś postanowić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka