Dodaj do ulubionych

wrocilam...

24.09.04, 18:50
jestem w domu znowu..nie bylo mnie ponad tydzien...sama nie wiem za co sie
wziac...mam tyle zaleglosci,tutaj na forum tez..46 nowych wiadomosci w
skrzynce..i tyle do powiedzenia...ale zanim napisze co u mnie,przejrze
poprzednie posty.
Obserwuj wątek
    • mostena Re: wrocilam... 24.09.04, 18:57
      Hej, bylas u babci, tak? Mam nadzieje, ze wypoczelas;) Napisalam do Ciebie
      maila, odpisz jesli bedziesz miala jakies pytania.
      pozdrawiam cieplutko;))
      • kasiolda Re: wrocilam... 24.09.04, 18:59
        dzieki.dostalam majla.jak tylko znajde chwile czasu napisze na pewno.3maj sie
        cieplo!!!!
        • kasiolda Re: wrocilam... 24.09.04, 20:24
          skonczylam czytac..dziwne uczucie..ciezko mi teraz cokolwiek pisac..czuje
          jakbym nagle w ciagu tych kilku dni stala sie obca,jakbym sie nie liczyla,nie
          lubie tego gdy mnie nie ma a potem wracam i widze ze cos sie dzialo a mnie przy
          tym nie bylo,przegapilam cos waznego i tego nie nadrobie..tak samo mam gdy
          poznaje nowych ludzi ktorych juz ktos znajomy zna..chce w tego za wszelka
          cene "nadrobic" kontakty z ta osoba by znac ja tak dobrze jak ta druga
          osoba..nie wiem czy rozumiecie o co mi chodzi...

          nie udalo mi sie dostac na studia..moze to dziwne ale nie jest mi wcale
          przykro..jestem co najwyzej przerazona co teraz ze mna bedzie..co bede robic
          przez najblizszy rok..co inni sobie pomysla..w koncu taka dobra uczennica..ja
          wiem ze nie udalo sie bo zle wybralam to nie jest kierunek dla mnie..wiedzialam
          o tym jeszcze przed egazminami,ale balam sie przyznac przed rodzicami,tak czy
          inaczej zlozylam papiery musialam jechac..szczerze to myslalam ze juz po
          egzmainie pisemnym odpadne i bede miec spokoj,zdaze sprobowac gdzies indziej,na
          kierunek ktory wymarzylam sobie niedawno,ale jakims cudem przeszlam,pomyslalam
          ze moze nie jest tak zle,ale wiedzialam tez ze ustne nie sa moja mocna strona,i
          rzeczywiscie poszlo mi fatalnie ale zdalam..tylko ze bylo duzo chetnych..5 osob
          na miejsce no i sie nie udalo..to dobrze bo bym sobie nie poradzila,meczyla bym
          sie,wiem juz ze nie chce zglebiac jezyka angielskiego,historii i literatury
          brytyjskiej i amerykanskiej,jestem dobra z gramatyki,rozumiem co sie do mnie
          mowi rozumiem co czytam mniej wiecej,ale gdybym miala codziennie miec kontakt z
          jezykiem jak to bylo do tej pory,szybko by mi sie znudzilo.moe sie uczyc
          jezykow obcych ale tak dodatkowo nie na pelen etat ;)qrcze wiem ze to dziwne ze
          wczesniej bylam przekonana ze to jest to a teraz zmieniam zdanie..ale ze mna
          tak zawsze..cos mi sie podoba,wnikam w to,a pozniej sie nudze,dochodze do
          wniosku ze nie jestem wystarczajaco dobra,pare razy juz moje plany co do
          studiow sie zmienialy..najpierw dekoracja wnetrz,potem grafika
          komputerowa,geografia,dziennikarstwo.a teraz zamarzyla mi sie turystyka i
          rekreacja..posiadanie wlasnego pensjonatu,praca w biurze podrozy,w
          hotelu.ciekawe na jak dlugo??

          odpoczelam...ale pare razy w ciagu pobytu u babci zdazyly mi sie napady..gdy
          nikogo nie bylo..przy babci jadlam normalnie..duzo ale normalnie.zaczelam nawet
          byc bardziej otwarta.bylam sama zdana tylko na siebie i dalam rade.tylko ze
          nadal nie jestem z siebie zadowolona..dalej wydaje mi sie ze nie jestem
          soba..ze gram..nie wiem czy kiedykolwiek uda mi sie polubic siebie do konca??
          chcialabym zyc normalnie,nie zastanawiac sie czy to co zrobilam/powiedzialam
          spodoba sie komus czy nie,czy bylo glupie...
          zaczynam powoli odczuwac brak potrzeby objadania sie, nie wiem czy wynika to z
          tego ze po prostu znudzilo mi sie to,ze juz nie bawi mnie to,nie sprawia
          radosci,moze dlatego ze o tym pisze duzo,mysle,a moze powoli dostrzegam ze nie
          w tym rzecz ze nie ma sensu uzalac sie nad soba,3ba byc twardym,wziac sie w
          garsc,ze jedzenie nic nie zmieni..chcialabym ze to byla prawda...to narazie
          tyle.moze pozniej jeszcze cos napisze..a co u was??jak minal wam dzien??
          piszcie!!!
          • horlaa Re: wrocilam... 24.09.04, 20:53
            wiesz,
            zabrzmi brutalnie, ale może dobrze, że nie dostałaś się na to, czego i tak nie chciałaś tak naprawdę.
            teraz masz taki "gap year", możesz zobaczyć, czego naprawdę chcesz... zrób sobie fajne, dumne CV, idź poszukać pracy np. w biurze podróży... daj sobie szanse na rozwój...
            nie przejmuj się, nie teraz, to za rok, a wcale nie musisz tego czasu przeleniuchować i przechorować... no nie?

            trzymaj się mocno,
            głowa do góry
            :)
            • kasiolda Re: wrocilam... 24.09.04, 21:18
              wcale nie zabrzmialo brutalnie.tez tak uwazam.i wcale nie zamierzam
              leniuchowac.zadzwonie do szkoly o ktorej pisalam,moze jeszcze sa miejsca na
              turystyce i rekreacji,z praca bedzie ciezko ale moze zalapie sie gdzies na
              staz,a jesli nie to moze pojade do anglii jak mostena jako au pair.w kazdym
              razie nie lamie sie.dziwne..zawsze myslalam ze to koniec swiata,ale teraz
              czuje ogromna ulge,spokoj,czuje ze swiat stoi przede mna otworem,ale tez sie
              boje,jestem juz w gruncie rzeczy dorosla,ale tak naprawde czuje ze nie
              doroslam,ze zatrzymalam sie gdzies na etapie podstawowki..ze jestem za naiwna
              na swoj wiek,ze jestem nie do zycia,ze w dzisiejszym swiecie trzeba byc
              wyrachowanym,falszywym,bezczelnym,trzeba myslec tylko o sobie a ja tak nie
              potrafie...dobrze ze sie odezwalas horlaa,lece odwiedzic twojego bloga poczytac
              co nowego napisalas..ty tez sie 3maj!!!!
              • kasiolda Re: wrocilam... 24.09.04, 22:32
                wyglada na to mostena ze i tym razem nie moge ci wyslac majla.nie wiem co sie
                dzieje,znowu do mnie wrocil.jestem wsciekla!!!!
                na dodatek ehhh myslalam ze jak wroce,ze wszystko sie ulozy,ze juz sobie
                wszystko przemyslalam poukladalam,ale znowu jest tak jak bylo,nie chodzi o
                objadanie sie,nie mialam napadu,jem wiecej niz normalnie i na co mam ochote i
                kiedy mam ochote,ale nie obzeram sie do nieprzytomonosci,chodzi o stosunki z
                bliskimi i wogole podejscie do zycia..jestem zdenerwowana,gadam co mi slina na
                jezyk przyniesie,nie moge sie dogadac z rodzicami,znowu zaczely sie
                docinki,pretensje,mnostwo pytan,gdy ja nie zdaze jeszcze odpowiedziec na te
                poprzednie i to sprawia ze robie sie zla..grrr..mowia mi co mam
                robic,krytykuja...
                na dodatek chyba juz nie ma miejsc na moim wymarzonym kierunku..nigdzie juz nie
                ma miejsc..wszedzie juz dawno skonczyly sie terminy skladania papierow..ogarnia
                mnie panika..nie wiem co teraz..mnie to nie rusza ale czuje presje ze strony
                innych..zwlaszcza rodzicow,nie tego sie pewnie spodziewali po ukochanej
                coreczce,nie powiedzieli tego ale wiem ze sa zli,ze nagle zmienilam
                upodobania,ze tyle czasu i co najwazniejsze pieniedzy poswiecilam na angielski
                a teraz tak po prostu mowie ze to mnie nie interesuje ze to nie dla mnie..chce
                mi sie plakac,ale nie jesc..zawiodlam rodzicow i nie chce przy nich jesc,nie
                zasluguje na to..
                • horlaa Re: wrocilam... 24.09.04, 22:43
                  zastanow sie co jest dla ciebie wazniejsze: spelnianie ambicji rodzicow czy wlasnych.
                  wiesz, mialam (i mam) podobne walki z rodzicami w kwestii zyciowych wyborow. wiadomo, ze ich to boli ,ze nie dostalas sie na studia itp. ale najwazniejsze wiedziec czego sie chce (moze nie na cale zycie, bo to sie zmienia, ale w danej chwili) i po prostu to robic. oni jak zobaczą, że działasz, że cos fajnego robisz, pogodzą się z sytuacją. a jak nie, no to juz trudno.

                  co do tych wolnych miejsc... moze jeszcze cos znajdziesz... trzymam kciuki... a jak nie to wymyslisz cos innego na pewno... :)

                  to, ze mnostwo czasu i pieniedzy poswiecilas na angielski nie znaczy ze to STRACILAS, poki uzywasz jezyk to nie zapomnisz tego, czego sie nauczylas - wiec wszystko pasuje, nic nie stracone...

                  spokojnie, nie dawaj sie presji, spokojnie :)
                  jesli chce ci sie plakac, popłacz!!!

                  trzymaj sie,
                  uściski :-*


                  ps. zaslugujesz. na wszystko, co chcesz, po prostu.
                  • kasiolda Re: wrocilam... 24.09.04, 22:52
                    dzieki horlaa.dobrze ze jestes...tylko tutaj jestem naprawde szczera i pisze to
                    co mysle i czuje..i nie boje sie tego co o mnie ktos pomysli,ze jestem jakas
                    niezrownowazona osoba ktora sie cieszy a za chwile placze..
                    masz calkowita racje ale wiesz jak to jest..ciezko walczyc z chorymi myslami w
                    glowie..moze troche przesadzam ale ze mna tak juz jest ze czasem dopada mnie
                    totalne czarnowidztwo..
                    wielkie dzieki raz jeszcze.
                    a ty co studiujesz?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka