12.06.20, 23:21
Witam,
Przechodzę kryzys osobowości i wszystkich ideałów. 2 lata temu byłam beztroska, młoda dziewczyna chcąca poznawać świat, ludzi, chcąca się rozwijać i podróżować. Zakochałam się w osobie z kryminalna przeszłością, nigdy nie dostałam tyle ciepła i zrozumienia. Kochałam dojrzałe podejście mojego partnera, dokładność, troskę, sama dawałam od siebie wszystko. Żeby pomóc mu się uporać z deportacja wzięłam z nim ślub, mój partner wiele razy zapewniał mnie o uczuciu. W między czasie wyprowadziłam się za granicę z tytułu, że nie pochodził z zamożnego kraju, ja nie znałam jego języka ojczystego żyliśmy na odległość. Kiedy poprosił mnie pewnego wieczoru dość ostro żebym się przeprowadziła do niego spanikowałam, on stwierdził, że nie wie czy mnie kocha. Potem było coraz gorzej, miał problem z moim wyglądem, gardzil mną często. Usłyszałam, że jestem nikim, nie zrobiłam nic, nie radzę sobie, nie nadaję się na żonę, matkę, nie jestem kobietą. W życiu nikomu tak nie zaufałam więc te słówa mnie złamały. Taka osoba się poczułam, w między czasie zrobiłam tatuaż z którym dodatkowo czuję się infantylnie i nieodpowiedzialnie, wstydzę się reakcji innych, rodziny. Kiedyś miałam dobra, odpowiedzialna pracę, pracowałam też z dziećmi, byłam z siebie dumna, miałam wyniki w sporcie. Od kilku miesięcy mam kryzys, nie wiem jak sama mogłam na tyle nie znać siebie, tatuaż chcę usunąć, czuję, że do niczego się nie nadaje, nie dbam i siebie, otoczenie, palę, czas poprostu zabijam, wszystkim w okol próbuję pokazać, że jest w porządku żeby ich nie obciążać. Codziennie płacze, śpię jak najdłużej, żeby nie musieć gospodarować czasu, jestem bezproduktywna. Wiem ile osób w okole mnie się o mnie troszczy, ale wiem że coś we mnie peklo. Zawsze chciałam kochać, podróżować, obecnie nie chcę nic. Nie umiem sobie poradzić. Zaczęłam terapię, osoba z którą ja mam próbowała mi uświadomić, jak toksyczna była moja relacja, ale ja nadal w pewnym aspekcie tęsknię za tymi magicznymi wspomnieniami. Czuję, że nie czeka mnie już nic. Nadal czuję wyższość mojego partnera, nawet przy sprawie rozwodowej. Wiem, mnie zawiódł, że mógł żyć ze mną za granicą mając równe szanse. Zdaję sobie sprawę, że ludzie mają poważniejsze problemy, ale mimo wielu złych aspektów swojego związku czuję, że wiele z tych zarzutów mogę sama sobie wypunktować. Czuję, że zawiodłam siebie i innych i najgorsze, że nie mogę znaleźć w sobie tej siły i iskierki bu być chociaż cieniem siebie, nie wiem jak sobie pomóc.
Obserwuj wątek
    • astroblaster Re: Depresja 12.06.20, 23:33
      Idealizacja-dewaluacja.
      Doinformuj się o tych mechanizmach.
      NPD.

      Jest prawdopodobne, że nie masz depresji a depresja jest tylko objawem odstawienia.

      Byłaś w klasycznym przemocowym związku.
      I jesteś klasycznie i głęboko uzależniona od huśtawki.

      Dobrze, że jesteś w terapii. Wypracujesz co było powodem i wiesz o nim będzie tam najmniej.

      Etapy żałoby jeszcze nie nastąpiły. Dasz sobie radę.
      Po tak ok. 1 roku będzie lepiej, po 2 jeszcze lepiej, po 3 będzie git, ale nie zapomnisz nigdy.

      Good luck
    • yadaxad Re: Depresja 13.06.20, 10:04
      Sprowadzać się do roli jętki i umierać po jednym locie, to chyba nie świadczy, że przed tym było tak wartościowo. Terapia jak jest, to dobrze, bo raczej nieuchronna i bardziej rozszerzona, bo tu nie tyle odbudowywać, co wreszcie zbudować. Coś w tym musi być, że wszystkie działania i wyobrażeniu o życiu były tak powierzchowne i nietrwałe.
      • astroblaster Re: Depresja 13.06.20, 10:20
        Idę o każdy hajs, że to nie był pierwszy lot i nie wtóry. Każdy taki był, ten ostatni był Jej ratunkiem.


        Ogarnie to. Dobrze rozpoczęła.
        Wisi na jego haku mocno i na skinięcie może wrócić, ale obudowuje się granicami: otoczenie, rodzina-uśmiechy i TERAPIA.

        FANJA jesteś NIEKONWENCJONALNA.
        Kibicuję Ci.

        Jak chcesz to tu pisz. Będziemy wspierać. U mnie hard, ale sprzyjam Ci. Bardzo.

        Będzie git
        • niekonwencjona Re: Depresja 13.06.20, 10:59
          Bardzo dziękuję za wszystkie słowa wsparcia, nigdy w życiu bym nie powiedziała, że to ktoś będzie musiał je kierować do mnie, to ja zazwyczaj byłam ta osoba. Swoją relację odcięłam, wiem,że nie mogła niczemu służyć. Mam w okol mnóstwo wspaniałych ludzi, nikt nie wypomina mi już błędów, każdy słucha więc narazie staram się dla nich. Do reszty jak tatuaż którego uważam albo przez kinwencje społeczne, albo zmianę we mnie nigdy nie zaakceptuje chociaż sama mam wiele wspólnego ze sztuką chcę poprostu na spokojnie usunąć. Staram się nie wchodzić na razie w żadne relacje partnerskie skoro nie czuję, że moje własne życie jest poukładane, próbuję wrócić do sportu. Co do terapii tak stwierdziłam, że bez tego sobie nie poradzę.
          • astroblaster Re: Depresja 13.06.20, 11:33
            Wiesz, jesteś bardzo mądrą Kobietką.
            Imponujesz mi tym co napisałaś.
            Minie a przerobisz wszystko tak, żeby nie powtarzać. Nie stracisz już czujności i upilnujesz wszystkie swoje granice.

            Szukaj uśmiechów. UNIKAJ jak ognia wszystkich, którzy Ochoczo będą Chcieli ‚pomagać’. Życzliwość, uśmiech, dobre rozkminy i tyle.

            Na resztę masz dobry sposób. Ty naprawdę jesteś zajebista i wiesz, jesteś silna.

            Tą drogą idź; dokładnie jak opisałaś i chuj w tattoo. przerób na meduzę.

            Astro jest Twoim kumplem. Mega Panna. Sztos.
            • astroblaster Re: Depresja 13.06.20, 11:35
              Aaa i zapomnij o punkcie sprzed dwóch lat. Przeszłość nie istnieje.

              Tu i teraz jest życie. Zrobisz inaczej i będzie git.
              Nie rozkminiaj tego zagubienia. Rozkminiaj tylko Siebie. Dobrego weekendu. Sportowego. Popierammmmm. Wszystko!
      • niekonwencjona Re: Depresja 13.06.20, 11:02
        Ciężko mi wartościować swoje życie sprzed 2lat, ale czułam, że wszystko jest na miejscu, przyjaciele, rozwijająca się relacja, praca w klinice, praca z dziećmi, rozwój, nie wiem w którym momencie tego wszystkiego tak się sama zgubiłam, ale w tym momencie do punktu sprzed 2lat chciałabym wrócić
        • yadaxad Re: Depresja 13.06.20, 12:44
          Zafundowanie sobie "egzotycznej" miłość nie jest niczym niczym nienormalnym. Niby standardowe związki kończą równie łatwo katastrofami. Taka nieumiejętność odnalezienia się w krachu relacji nie dotyczy "egzotyki". To raczej inny problem, który dzięki tej historii wydostał na zewnątrz, co by tak, może w gorszej wersji, stało się. Jak skorzystasz z terapii, to do niczego nie będziesz chciała wracać, tylko zbudujesz się lepiej.
          • astroblaster Re: Depresja 13.06.20, 13:27
            Jedno tylko w Twoim opisie niepokoi, że starasz się dla nich.

            Po pierwsze działaj a nie staraj się; po drugie i najważniejsze: DLA SIEBIE

            Prawdopodobnie też „Starałaś” się dla niego.
            Na terapii to sobie wypracujesz zajebista NIEKONWENCJONALNA.

            • niekonwencjona Re: Depresja 13.06.20, 18:27
              I dziękuję jeszcze raz za wszelkie wsparcie, ogólnie jak motywuje sama siebie żeby chociażby pójść na rower jest lepiej, co do mojej relacji cały czas wracam do tego co w niej podziwiałam, planów, ile straciłam, ale nie sądzę, że mąż który kocha krzyczy, każe przekraczać granice które do pewnego czasu miałam czy wypomina kobiecie cały czas ile mu w niej brakuje,w szczególności, że słuchałam, zmieniałam, troszczyłam się, zabrakło mnie we mnie
              • yadaxad Re: Depresja 13.06.20, 19:23
                To go zmywaj, w końcu nie trzeba chodzić w butach, które nie pasują, chociaż były drogie. Ale na prawdę ktoś ci musi mówić jaka jesteś? Cudze żądania cię zbudują i skompletują? Wróble na każdym rogu ćwierkają, że podporządkowywanie się osobowość niszczy nie tworzy. A z dziećmi miałaś do czynienia. W twój osobisty ból trawienia tej sprawy nie zamierzam się wtrącać, czy oceniać, lekceważyć. Ale przejdzie, jak każda niestrawność, byle by się nie przytruwać kompulsywnie dalej. Jakiś nieodpowiedni mechanizm w tobie tkwi i traktuj to doświadczenie jako szansę naprawdę wskoczenia w lepszą satysfakcję z życia. To szansa i wykorzystaj ją.
                • niekonwencjona Re: Depresja 13.06.20, 20:52
                  Pięknie powiedziane co do pierwszego zdania. Zdaję sobie sprawę,że w tym momencie mam problem z samooceną i siebie i swojego życia, ale staram się codziennie przekłuć to wszystko w coś pozytywnego i nie rozdmuchiwać. Dziękuję
                  • astroblaster Re: Depresja 13.06.20, 22:02
                    Yada zawsze mówi z gracją i pobudza a Ty jesteś bardzo unikatowa. Już dobrze z sobą pracujesz. Lubisz adrenalinę, ale wyjdziesz z tego mocna i będziesz komplementarna do Yady. Wow
                    • yadaxad Re: Depresja 13.06.20, 23:58
                      Jedni lubią adrenalinę, a drugich ona lubi. Wyrzuć, a oknem wróci. Genialne wyreżyserowane szaleństwo przeznaczenia z przypadku, moje również, choć poniekąd, bo z postem -wyprowadzania- się wiąże.
                              • yadaxad Re: Depresja 14.06.20, 12:41
                                W dychę? Ja totalnie zgłupiałam. W zasadzie nawet nie muszę przepraszać, że wpisałam się w temat Niekonwencjonalnej, bo ta adrenalina żywi się sytuacją niekonwencjonalną. Chciałam do tego komentarz, z czego się ta paralela bierze i co może poradzić, ale nie zdołałam. I chyba dobrze, bo nie ogarniam. W prawdzie w sytuacji jestem na trzeciego, ale to ja spuściłam mechanizm. I też jestem wpasowana z zegarmistrzowską precyzją. Ok, deklarowałam kiedyś, że na swoje życie patrzę jak na jakiś koktajl walniętych seriali. Ale myślałam, że już szlus, skończyło się nadprzyrodzone, teraz łatwo i nieprzyjemnie jak w realu ma być. A tu mi kosmos walnął przeznaczenie, nie wierzysz to masz. I nie tam jeden do jeden, skomplikowane rzeczy, nie do rozwiązania bez młotka, nie jedne, detaliczne schodzą się w siebie jak mechanizm szwajcarskiego zegarka. I to wszystko przypadkiem. Tak że trochę mi dycha ucieka.
                                • afq Re: Depresja 14.06.20, 12:44
                                  yadaxad napisał(a):

                                  > A tu mi kosmos walnął przeznaczenie, nie wierzysz to masz.

                                  ile to razy tak było :-)
                                  dowcipnis z tego kosmosu ;-)
                                  • niekonwencjona Re: Depresja 14.06.20, 12:59
                                    To ciekawe stwierdzenie, jedni lubią adrenalinę innych ona, chyba jestem z tego drugiego sortu. Żyjąc na wiecznej krawędzi uczyć i emocji, szukam spokoju w sobie i u innych, dlaczego nie znajduje, po co zarówno moje własne wybory jak i zachowania innych doprowadzają człowieka do jakiejś skrajnej granicy, czego ma być to lekcją? Zaufałam komuś z kryminalną przeszłością, bo poprostu poznałam ja za późno, bo wierzyłam, że mnie nie skrzywdzi, a sam pchnął mnie do sytuacji ekstremalnych, szukałam w życiu, wyrazu siebie tu też popełniłam błąd, godzę się powoli z tą ścieżką, ale zdecydowanie nie chcę nią iść.
                                    • astroblaster Re: Depresja 14.06.20, 13:12
                                      I nie skrzywdził.
                                      Weszłaś dla Siebie.
                                      DOJDŹ szybko do TEGO punktu wyjścia.
                                      Od tego momentu zacznie zmiana*. Wyzwolenie już się zaczęło.

                                      Ja w tymże koktailu jestem surowcem. Paliwem. Adrenaliną. Adrenaliną napędzającą się adrenaliną.

                                      *Kryzys to po starochińsku (czy innemu jakiemuś tam) ZMIANA.

                                      Jest inaczej. Nowe jest.
                                  • yadaxad Re: Depresja 14.06.20, 13:01
                                    Coś takiego, w tak skondensowanej formie i to nie banały, dosłownie sprawy życia i śmierci... , w życiu bym nie uwierzyła. W żadnym głupim filmie by nie przeszło, jako zbyt niewiarygodne zazębianie się przypadków. Jak już kosmos, to czekam na meteoryt, który walnie w ten mechanizm i wszystko wróci do normy.
                                • kalllka Re: Depresja 14.06.20, 12:58
                                  To tylko nieudolne programowanie, którego padałas ofiara, yadax.
                                  Żaden kosmos tylko przykład niewłaściwego używania systemu.
                                  zdystansuj się do siebie, pzastopuj na jakiś czas pisaninę na forach bo już strasznie bełkoczesz.
                                  to co masz to efekt przeładowywania ciebie / twojego loginu i kont / pod strony które otwierasz- /
                                  Ktoś cię i resztę psychologii / zasoby/ nieudolnie testuje, „inspirując” brednie / np trzy małpy itd..../
                                  Pocieszę, może „ przemowie ci do wyobraźni, ale na pewno udostępnię bazowa dla starych użytkowników wiedzę wiedzę- jesteś typowym przykładem tzw programowania od dupy strony- anonimowego wykorzystania czyjejś językowej sraczki, pobudzenia i napięcia.
                                  • astroblaster Re: Depresja 14.06.20, 13:32
                                    Kalka,

                                    Zobacz co cię omija
                                    youtu.be/qMglBwfhsN4

                                    Można zamiast robótek, klejenia pierogów, gołąbków i bujanego fotela.

                                    I zmień proszę to ukośnikowe narzecze
        • afq Re: Depresja 13.06.20, 13:02
          moze sie tez okazac ze jak popracujesz ze soba i przy jakiejs okazji wrocisz wspomnieniami do zycia sprzed tego krachu
          to uznasz ze wiele niezrozumialych juz dla ciebie decyzji podejmowalas znacznie wczesniej
          pracujesz ze sobą, a nie nad krachem, pewnie kiedyś uznasz że całe szczęście krach się zdażył :-)

          p.s.
          tez mam taki tatuaz
          ale go nie usune
          kartka w pamietniku
          • niekonwencjona Re: Depresja 13.06.20, 13:48
            Zgadzam się, że może ostatnio nie żyłam dla siebie. Może rzeczywiście budując inne podejście ucieszę się, że ten stan mnie zbudował, co do tatuażu, to w sumie oddzielny wątek, to poprostu motyw kwiatowy, ale wpływa jakoś na moją samoocenę jako kobiety i nie czuję się przez niego rzetelną osobą. Oczywiście to abstrakcja patrząc logicznie, ale ja swojego wyboru, który teoretycznie był przemyślany i pracy, która jest wykonana idealnie nie mogę zaakceptować, owszem mój mąż kochał też klasyczne kobiety, może dlatego sama jakoś wpisałam w sobie tą konwencję. Tak czy inaczej skoro mamy xxi w, ja mam na to środki i są ku temu możliwość dla swojego spokoju zechce to zrobić. Reszte bałaganu w sobie, może widząc jakiekolwiek efekty starań by życiu, poczuję więcej motywacji i jakkolwiek poczuję się dumna ze swojego życia.
              • niekonwencjona Re: Depresja 13.06.20, 14:08
                **nierzetelna, niepoważna, tak obawiam się iż może mieć to wpływ chociażby na moją pracę zawodową, co do moich znajomych nikt nie ocenił za to, ja oceniam to subiektywnie jako coś to wyrazu mnie nie pasuje
                • afq Re: Depresja 13.06.20, 14:16
                  ok, rozumiem, nie pasuje to nie pasuje
                  z tatuazem trzeba sie po prostu dobrze czuc
                  to w koncu staje sie kawalkiem ciebie

                  a co do oceny
                  mam troche tautazy
                  wykonuje cos co raczej wymaga zaufania klienta i jego poczucia ze sklada swoje sprawy w rzetelne ręce
                  tez mi jest czasem trudno olac i nie chowac
                  czesto na 1sze spotkanie zakladam "sztywną" koszule, rękawy opuszczone, mankiety zapięte
                  nigdy w tym nie dotrwałem do konca projektu i nigdy nie wplynelo to potem na ocene mojej osoby, mojej pracy, zaufania.. takie mam obserwacje :-)

                  a poza tym.. tatuaze mozna przykrywac :-) ale to dalej tatuaz
                    • afq Re: Depresja 13.06.20, 14:20
                      tak mi sie jeszcze przypomnialo.. niedawno z moim wspolpracownikiem jechałem do inwestora.. wysiedlismy z auta, zaczalem spuszczac rękawy, zapytał nie bedzie ci gorąco? no to mowie.. a wiesz.. po co straszyc ludzi.. a on na to - co ty pierdolisz? to sa dziela sztuki!

                      no i tyle
                      nie opuscilem wiec
                      • niekonwencjona Re: Depresja 13.06.20, 14:26

                        Absolutnie nigdy nikogo z tatuażem nie oceniam w ten sposób, też traktowałam je jako sztukę, bo de facto profesjonalne nią są, jednak sama swojego nie akceptuje,nie chcę musieć go chować cały czas, ale dziękuję za Twoje obserwacje,co do rzetelności trudno się nie zgodzić to szufladkowanie, ja mogę być zła na siebie iż zamalo poznałam swoje granice więc skoro mogę skorzystać z lasera chcę.
                        • afq Re: Depresja 13.06.20, 14:46
                          tatuaż w czasie krachu, zrobiłem tak samo
                          wylanie emocji, demonstracja, wyzwolenie, w nosie mam rozwagę :-)

                          będzie dobrze jak cie czytam to tak sądzę
                          możliwe że samo usunięcie też będzie mieć swój mały terapeutyczny wkład w twoje nowe życie
                            • yadaxad Re: Depresja 13.06.20, 16:52
                              Realizacja nagłego zanegowania i owszem, bywa silna. Jak coś przez okno, do kominka. Trochę, a może bardzo, nie mieć zawsze przy sobie pamięci. Taki paskudny jest ten tatuaż? Blizna jakaś zostaje, nie będzie przypominać gorzej? Może łatwiej go oswoić, a decyzję podjąć po pogodzeniu się.
                              • niekonwencjona Re: Depresja 13.06.20, 18:16
                                Nie jest, uważam, że praca
                                Została wykonana super, ale ja naprawdę czuję się z nim źle. Łamie w tym momencie jakieś schematy mojej głowie jakimi chcę pójść, jest na kostce-noga, jest dość spory, dałam radę się skonsultować oprócz idiotycznych kosztów które poniosę, ale ze swojej pracy, jest szansa, że wiele po nim nie
                                Zostanie
      • niekonwencjona Re: Depresja 14.06.20, 23:34
        Co do moich własnych problemów z samooceną i zachowań ludzkich jakie muszę ocenić, może kontakt z moim 'mezem' mi szkodzi, czasami jednak udowadnia mi moją racjonalność. Nie zamierzam dodawać miliona sytuacji prowadzących do tego punktu, bronić swojej prywatności, wierności, a już zapominając o wyglądzie, nie wiem czy komentarz tego mi cos pomoze
        • afq Re: Depresja 14.06.20, 23:50
          to z dziś? dopiero co?
          wciąż na świeżo to wszystko
          takie dyskusje przestaną cie interesowac
          kiedy pójdziesz dalej przed siebie

          p.s.
          durne tłumaczenia uprawia
          ale to sama wiesz
        • yadaxad Re: Depresja 14.06.20, 23:53
          Nie wiem, w tym ci nie pomogę, bo w życiu czegoś takiego nie tworzyłam. Jak było to brałam, a jak zaczęło filować i w końcu rypło, to wstałam i wyszłam. Nawet nie pisałam, że po cokolwiek nie wrócę, bo dla mnie nie było o czym gadać. Facet coś tam jeszcze kombinował, to jak się nie dało normalnie, odwiozłam mu klucze do portierni w pracy i nie było więcej kontaktu. Potem się dowiedziałam, że ta akcja to bord.
          • niekonwencjona Re: Depresja 15.06.20, 00:26
            Tak ja też się chce odciąć definitywnie, poniekąd chcę sobie pokazać czasami, że ja naprawdę zyskałam nowe życie,że tym nie kierowały ani uczucia,ani wartości, ani szacunek, ewentualnie do momentu kiedy ja byłam w roli takiej jak to komuś odpowiadało, wiem, że to zbędne dyskusje, ale zadaję sobie pytanie jak taki człowiek mógł zostać moim mężem, jak można tak nie szanować,tak próbować kogoś niszczyć bez podstaw i bez sensu,osoba która nie kocha poprostu odchodzi, ta która cierpi, pokazuje inne uczucia, moja samoocena jest w miejscu jakim jest, bo problemy które skumulowały się na koniec trwały conajmniej rok, ale w życiu sobie nie wyobrażam patrzeć na człowieka przez pryzmaty w jakie patrzono na mnie, ani wartościować go przez to mówiąc o miłości, czy też kontrolować druga stronę, nie mając naprawdę podstaw, długo musiałam dojść do wniosku, że muszę się przed tym bronić
            • astroblaster Re: Depresja 15.06.20, 00:40
              Niekonwencjonalna, ale Ty mocno na tym
              Haku wisisz. Zaraz Cię przytnie i wyciągnie.

              I Ty raczej nie masz co czynienia z borderem.
              To rasowy psychopata. Tak niby z dupy okręca a dobrze wciąga.

              Sprawdzić (też siebie) możesz tylko w jeden sposób: ignorancja.

              A przypadkach niezbędnych (no bo tam hakiś mąż i formalności), to tylko metoda szarego kamienia.

              Wiesz, tłumaczysz się w tych wiadomościach i bardzo użalasz. Wiesz co tak robisz? Zasilasz go i nawet
              Sobie nie zdajesz sprawy jak bardzo.

              Lepiej zarzuć o 1-2h częściej terapii w tygodniu.
                • yadaxad Re: Depresja 15.06.20, 12:49
                  Nie może, tylko na pewno. Tylko trzeba jeszcze zrozumieć czego i dlaczego się nie robi. Bo tak "naturalnie", to potrzeba "adekwatnej" reakcji jest nie do opanowania.
                  • niekonwencjona Re: Depresja 15.06.20, 18:32
                    Fakt, czytając trochę artykułów na pewno i moje działanie, brak samozachowawczosci, czy jednak chęć eksperymentów, adrenaliny doprowadziły mnie tu gdzie jestem. Co do mojej relacji, pozwoliłam sobie na przekraczanie granic, poniekąd osoba z którą byłam kreowała się na ideał, Kwiaty, komplementy, prezenty więc zignorowalam zupełnie co się dzieje ze mną,jak uległa się staje,na co zaczynam pozwalać. Może rzeczywiście nasze własne cechy przyciągają takich ludzi dlatego muszę nigdy więcej do tego nie dopuścić. Resztę rozwiązać na spokojnie i zacząć się cieszyć życiem.
                    • astroblaster Re: Depresja 15.06.20, 19:06
                      I żyć dla Siebie; nie dla innych.
                      Zerknij na swój wpis w którym mówisz, że dla innych się starasz. To też klasyka upadku*
                      Psychopata to wyczuł i Cię rozmontował. Rozjebał w perzynę wszystkie Twoje granice.

                      Powtórzę, jesteś mądra. Bije to od Ciebie.
                      Skomunikujesz się z sobą. Będzie git, ale nie idealnie. Ideałów nie ma. To też ważne, bo to nie dewaluacja Cię rozjebała a idealizacja**

                      *bądź jak Wańka-Wstańka

                      **prześledź te mechanizmy i zobaczysz, że nie ma przekory w tym co mówię. Idealizacja to ułuda a dewaluacja to prymitywny (ale skuteczny) mechanizm obronny zaburzonych i mechanizm dewastujący psycholi i socjopatów

                      -Wiem łatwo powiedzieć (co opisała Yada), trudniej wykonać, ale To, że jesteś taka fajna daje Ci handicap; terapia, tam super miejsce do tych rozkmin z samym sobą-
                    • astroblaster Re: Depresja 15.06.20, 19:07
                      I żyć dla Siebie; nie dla innych.
                      Zerknij na swój wpis w którym mówisz, że dla innych się starasz. To też klasyka upadku*
                      Psychopata to wyczuł i Cię rozmontował. Rozjebał w perzynę wszystkie Twoje granice.

                      Powtórzę, jesteś mądra. Bije to od Ciebie.
                      Skomunikujesz się z sobą. Będzie git, ale nie idealnie. Ideałów nie ma. To też ważne, bo to nie dewaluacja Cię rozjebała a idealizacja**

                      *bądź jak Wańka-Wstańka

                      **prześledź te mechanizmy i zobaczysz, że nie ma przekory w tym co mówię. Idealizacja to ułuda a dewaluacja to prymitywny (ale skuteczny) mechanizm obronny zaburzonych i mechanizm dewastujący psycholi i socjopatów

                      -Wiem łatwo powiedzieć (co opisała Yada), trudniej wykonać, ale To, że jesteś taka fajna daje Ci handicap; terapia, tam super miejsce do tych rozkmin z samym sobą-
                    • astroblaster Re: Depresja 15.06.20, 19:07
                      I żyć dla Siebie; nie dla innych.
                      Zerknij na swój wpis w którym mówisz, że dla innych się starasz. To też klasyka upadku*
                      Psychopata to wyczuł i Cię rozmontował. Rozjebał w perzynę wszystkie Twoje granice.

                      Powtórzę, jesteś mądra. Bije to od Ciebie.
                      Skomunikujesz się z sobą. Będzie git, ale nie idealnie. Ideałów nie ma. To też ważne, bo to nie dewaluacja Cię rozjebała a idealizacja**

                      *bądź jak Wańka-Wstańka

                      **prześledź te mechanizmy i zobaczysz, że nie ma przekory w tym co mówię. Idealizacja to ułuda a dewaluacja to prymitywny (ale skuteczny) mechanizm obronny zaburzonych i mechanizm dewastujący psycholi i socjopatów

                      -Wiem łatwo powiedzieć (co opisała Yada), trudniej wykonać, ale To, że jesteś taka fajna daje Ci handicap; terapia, tam super miejsce do tych rozkmin z samym sobą-
                      • niekonwencjona Re: Depresja 15.06.20, 22:37
                        Hm wiesz nie wiem sama próbuję zrozumieć, kiedyś naprawdę było ze mną inaczej, ale chciałam pomagać zawsze. Wydaję mi się, że to się działo stopniowo, tak jak piszesz idealizacja, facet idealny w pewnym sensie, zignorowalam więc wyrok i pewne rzeczy których nigdy nie powinnam zaakceptować,bo przecież mnie kocha, ogólnie troska aż nadto, że nagłe później uznałam, że ja rzeczywiście sama nie umiem nic, poniekad nikt za mnie nie pracował, nie utrzymywał mnie, nie prowadził domu. Fakt faktem ignorowalam agresję, myślę, że on był pewnego rodzaju mistrzem czytania potrzeb, ale dla jakiś swoich celów posiadania więc każdy'bunt' to była kara z resztą chyba nigdy tego nie zrozumiem, zawsze z czystym sumieniem moglam patrzeć w lustro, byłam oddana i na tyle najlepsza wersja siebie jaką umiałam,ale starałam się żeby to wszystko było fair dla dwojga, coś było z nim nie tak, finał tej relacji pokazał mi już zachowania naprawdę według mnie skrajne i mające na celu szukać moich najsłabszych punktów, nie wiem po co ludzie tak postępują. Poniekąd jakim cudem ktoś moich oczach był ideałem, tak to mój problem i muszę dotrzeć do siebie, sama zawsze wiedziałam jak daleko mi do ideału, ale nigdy nie krzywdzilam,nie stawiałam innych takich wymagań. Terapia tak, żebym w życiu więcej tego wszystkiego drugi raz nie przechodziła, bo było zle, nie będzie długo dobrze,ale liczę, że czas mi pomoże. Przykro by byc w tym stanie, rozkminiac, użalać się, ale mnie to naprawdę złamało. Dziękuję za cierpliwość i chęć czytania tego
                        • astroblaster Re: Depresja 15.06.20, 23:39
                          Spójrz na to z tej właściwej strony.
                          Wyświadczył Ci dużą przysługę. Był najlepszym co w życiu mogło Cię spotkać. Od tego kryzysu datuj zmiany i mam dla Ciebie trop na terapię.

                          Syndrom ratownika-rycerki na białym koniu. Wrzuć to hasło. Dotyczy Cię jak najbardziej.
                          Jak na mój gust z jakiegoś powodu (rodzinnego na bank/wychowanie i wzrastanie mam na myśli) żyjesz sobie życiem zastępczym. Nie Twoim.

                          Był Twoim lustrem. Uzależniłaś się. Umiał i umie to zrobić. Ciągle umie a Ty ciągle na głodzie.

                          Na bank terapia nie dotyczy jego. Terapeuta z tematu schodzi. Co Ciebie może dziwi, może niepokoi a może tego nie widzisz; czy też może już to wiesz, bo kumata z Ciebie Panna bardzo.

                          Warte rozważenia i omówienia, ale to życie zastępcze serwujesz w każdym zdaniu. Na to nakłada się też wstyd. Zatem z tą pewnością Siebie i wiarą w siebie wcale tak super nie było i to obnażyłaś mu na wstępie. Potem miał już łatwo; idealizacja na początku dla obu jest przyjemna. Po dewaluacji nie ma już powrotu. To tak samo jak po fazie zobowiązań w relacji, nie wrócisz już do fazy namiętności.

                          Pracuj terapeutycznie.

                          ‚Kata Miłości’ Yaloma polecam i ‚Muzeum Niewinności’ Pamuka. Dobrze zrobią i dobre refleksje wejdą droga NIEKONWENCJONALNA.
                        • yadaxad Re: Depresja 16.06.20, 11:38
                          Nie wiem czy to najlepsze, co cię spotkało, ale nieuniknione. Taka silna potrzeba zasłużenia sobie i własny obraz na podstawie cudzej oceny zepsuje każdy związek. Posiadanie niewolnika łamie "morale" najlepszego człowieka. I automatycznie wchodzą zachowania zaspokajające "złe" instynkty. Można swoje przywiązanie do kogoś różnie tłumaczyć. Ty podkreślasz tę stronę dewastującego podporządkowania i jak widać jego efekt odczułaś wewnętrznie jako potwierdzenie swojej małości. I załamka, abnegacja. Jeszcze się bronisz słowami - nie, nie byłam taka marna, starałam się, dawałam, a to mało kogo w konflikcie powstrzyma od dewaluacji tego i ciosu w takie wystawianie się. Powstaje pytanie, co otwierało ci drogę do tego człowieka. Ludzie w drugich szukają lustrzanych, często zupełnie bezsensownie. Tak jak się myśli, że jak spotka rodaka na obczyźnie, jak się spotka dwóch wojaków między cywilami itp. Wyskakuje poczucie solidarności i wrażenie porozumienia, które najczęściej nawet nie jest warte wypicia wspólnie kawy. Co sprawiło, że ignorowałaś jego przeszłość, bo tej adrenaliny z ciekawości na niebanalne i niebezpieczne, to nie wyczuwam. Raczej solidarność z niezrozumieniem, złym losem, innością "krzywdzoną" przez powszedni świat. Może z tego to poczucie wspaniałego porozumienia, niespotykanej bliskości, najwartościowszych uczuć. Ale to by znaczyło, że nie nieudany związek jest tu do leczenia, bo to tylko logiczna wisienka na torcie, ale trzeba rozgrzebać cały tort i upiec nowy bez złych składników, którym się zrobi analizę.
                          • niekonwencjona Re: Depresja 16.06.20, 15:17
                            Co do drogi do tego i lustrzanego odbicia, naprawdę ciężko to było źle ocenić. Oboje dużo rozmawialiśmy, chodziliśmy na koncerty, treningi, do teatru, gotowaliśmy, pomagaliśmy sobie, on mi z samochodem, ja mu z ukończeniem studiów,to wszystko wyglądało bardzo normalnie. Jedyną rzeczą może inną od normy była nasza ogromna otwartość w sferze intymnej, nigdy tak intensywnie w tej kwestii relacji nie zaczęłam, ale było to za zgodą obojga. Nie odrzuciłam mojego własnego życia, znajomych, samodzielnych wyjazdów, ciężko mi znaleźć jakakolwiek nieprawidłowość, oprócz smaczki typu kierowanie moimi wyborami, poniekąd większość rad była dobra. O wyroku dowiedziałam się jak już byłam zakochana, pół roku więc nie chciałam tego kończyć. Problemy zaczynały się stopniowo, w na końcu narosły w coś takiego, czego zupełnie nie zrozumiałam, ja miałam wrażenie, że to inny człowiek, rzadajacy czegoś dla siebie, nawet jeśli dla mnie był to dyskomfort, ale broniłam się przed zachowaniami które były dla mnie nieakceptowanle, decyzjami które godziły w moje dobro, a dawały support tylko jemu, na końcu fakt przestaliśmy być sobą, chodziłam w okol tego na palcach, płakałam codziennie, bo nie tak wyglądam, bo załatwiam dokumenty zadlugo, bo każde ciepło i ludzkie odruchy były mi dozowane, teoretycznie oczywiście gdzieś we mnie musi być ten problem, małości' skoro tak tego ciepła zaczęłam pragnąc, poniekąd mi ciężko było uwierzyć, że ktoś kto poniekąd był podobny do mnie, czuły, nagle robi takie rzeczy. Mój terapeuta mówi o moich skłonnościach do bycia z ludźmi narcystycznymi, ja chcę nad sobą pracować, ale to tej pory ciezko mi widzieć jakieś moje błędy na początku, oczywiście ideałów nie ma, ale ta relacja dawała mi szczęście. Sięgnę do literatury, zmotywuje się do pracy nad sobą dla siebie i mam nadzieję, że powoli się uspokoję.
                            • yadaxad Re: Depresja 16.06.20, 17:22
                              Przyczyny skłonności do osób narcystycznych są jak najbardziej do przepracowania z sukcesem. Myślę, że masz przed sobą, dzięki tej historii, świetną szansę dobudowania sobie i układania, tego co w życiu, w satysfakcjonujący sposób. Tylko życzyć powodzenia.
                                • niekonwencjona Re: Depresja 16.06.20, 20:59
                                  Dziękuję za wsparcie jeszcze raz w te gorsze dni, mam nadzieję, że będzie tylko lepiej i już przestanę w ogóle w tym momencie myśleć o tym co było, za czym tęsknię, co mnie raniło, boli, a rzeczywiście zbuduję siebie od początku, z każdym dniem jest lekko lżej, dziękuję!
    • mona.blue Re: Depresja 13.06.20, 14:18
      Moim zdaniem terapia Ci pomoże, mi też pomogła, byłam w podobnej sytuacji. Też byłam wybijajana w poczucie winy, też zapłaciłam różne moje zainteresowania. Po rozwodzie odłożyłam, mogłam swobodnie decydować o sobie, wreszcie poczuć się szczęśliwa. Myślę, że Ty też sobie poradzisz, jak już otrzasniesz się po rozwodzie. Ja tez przeczytałam bardzo trudne chwile, ale terapia i wiara mi pomogły.
      Pamiętam takie początkowe ćwiczenie na terapìi - wypisać swoje 10 potrzeb i w ciągu tygodnia spełnić dwie. Bardzo mi to pomaga do dzisiaj. I prowadzenie dzienniczek uczuć, do czego ostatnio wróciłam.
      • niekonwencjona Re: Depresja 13.06.20, 18:20
        Twierdzę,że dałam z siebie dużo w tym związku i podchodziłam do niego bardzo poważnie, mam 26 lat więc siłą rzeczy moje doświadczenie życiowe i myślenie też nie od razu ukierunkowane tak mocno na rodzinę, poniekąd bardzo chciałam być najlepszą wersją siebie, dlatego zabolały mnie wszystkie słowa, traktowałam miłość jako wybór, każdego dnia, mimo błędów, problemów, wahań, ale zostałam odstawiona jako człowiek niekompletny i w tym momencie dlatego szukam sama siebie.
        • mona.blue Re: Depresja 16.06.20, 11:50
          Jesteś kompletna, wartościową i godna miłości i szacunku. Mam nadzieję, że dzięki terapii uwierzysz w to. Tylko na drugi raz stawiaj granice, nie bądź uległa i nie zaprzeczaj swojej intuicji i negatywnym uczuciom.
          Kieruj się też rozsądkiem, nie tylko uczuciami. I wybierz kogoś, kto będzie dobry dla Ciebie, będzie dobrze Cię traktował i akceptował.
            • mona.blue Re: Depresja 16.06.20, 12:18
              Ja mam takie doświadczenie, że nie widziałam incydentów złego traktowania, kontroli, despotyzmu, wpędzania w poczucie winy, braku szacunku, przesadnej zazdrosci. Wydawało mi się, że jak z kims jestem to muszę wszystko przetrzymać, szczególnie po ślubie. Miałam takiego ojca też w wydawało mi się normalne takie traktowanie.
            • mona.blue Re: Depresja 16.06.20, 12:51
              Nawet mój ojciec widział, jak to potem określał, że jestem pod butem. I podobno ostrzegał mnie przed ślubem, ale chyba mało stanowczo i mało przekonująco, bo nic nie pamiętam takiego.
                • niekonwencjona Re: Depresja 18.06.20, 18:22
                  Zdaje sobie sprawę o czym piszesz, ja czułam źle i złudnie, że jestem z kimś idealnym, kontrolę brałam za wyraz troski - sprawdzanie z kim jestem gdzie, mojego telefonu, a potem zostało to użyte przeciwko mnie iż sama nie jestem do niczego zdolna iż robię same błędy, nie wiem Czego chcę, wydawanie sie z tego schematu jest bardzo trudne mimo iz wiele osób mi tłumaczyło, ja ufałam tylko partnerowi, który wykorzystał to też do tego abym była do spełniania każdej jego potrzeby bez względu na moje uczucia, fakt teraz muszę pracować żeby nigdy więcej do takiej reakcji nie doszło, ale komu ufać jak nie mężowi...
                  • mona.blue Re: Depresja 18.06.20, 18:27
                    Często przyjaciele patrząc z boku mogą nam wiele powiedzieć o partnerze, grunt tylko żeby słuchać. Ale jak już wiesz, czego się wystrzegać to pierwszy krok, tylko zastosuj te wiedzę w praktyce.
                  • mona.blue Re: Depresja 18.06.20, 18:30
                    I postaraj się o wgląd w swoje uczucia, generalnie czy czujesz się bezpiecznie przy partnerze, czy możesz mu ufać i kieruj sie też rozsądkiem, bo uczucia często zaslepiaja, tak jak opisywałaś.
                    • astroblaster Re: Depresja 18.06.20, 18:58
                      I nie słuchaj tych świętych bzdurek Monki.
                      Lustro masz już w domu.
                      Intuicji słuchaj. Ona wiesz wszystko i dobrze komunikuje. Sama to bardzo dobrze zobrazowałaś w poprzednik wpisie.
                      Sny zapisuj. Cała jesteś snem.
                      Jak chcesz to możemy je porozkminiać.

                      Jesteś unikatową wartością. Autonomiczną.
                  • astroblaster Re: Depresja 18.06.20, 18:55
                    Sobie Niekonwencjonalna. Tylko sobie, ale też nie do końca. Ja sam siebie ciągle zaskakuję i dobrze mi z tym.

                    Jeżeli chciałabyś mojej od serca rady jeszcze, to:
                    -wyłącz to ‚muszę’. Wypierdol. Wytnij
                    -to samo z nigdy.

                    Po co Ci wyścig z samą sobą. Lubisz jazdę, zabraknie. Można popełniać błędy. Kluczem jest świadomość. Tej jesteś nie tak daleko.

                    Wiesz to nigdy i muszę, jest tylko wystawką. Po co Ci to?
                    Bez tego jesteś sexy i atrakcyjna. Z tym rozdygotana.

                    I tak Cię lubię

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka