Gość: Greta IP: *.compass.net.nz 02.05.02, 23:05 Dzisiaj wyczytalam w prasie o szpitalu poszukujacym dawcow spermy. Panowie w wieku 25 do 45 lat. Niewiem czy otrzymuja za to jakas oplate. Co o tym sadzicie. Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
Gość: Ktos Re: Sperm donor IP: *.dsl.mindspring.com 02.05.02, 23:26 Ja wiem ze kobiety za jajo otrzymuja Tu(bo jestem w USA) $5000. Faceci nie wiem ile kosztuja. Co o tym mysle no hmm... Ja bym tego nie zrobila. Chodz to troche kasy. Po pierwsze to moje geny i moje dziecko w pewnym sensie. Zawsze by mnie ciekawilo czy jest podobne do mnie i takie tam rzeczy. Mysle ze pieniadze to to co ludzi pociaga do tego typu rzeczy. Mam jeszcze jedna rzecz przeciwko temu. Co z dziecmi z domow dziecka ktore juz sa narodzone i nie moga znalesc rodziny??? Skoro metody ivitro beda takie powszechne te dzieci nie znajda domu. Ludzie ktorzy nie moga miec dzieci powinni poprostu adoptowac jakis ktore potrzebuje milosci a nie ma jej z roznych przyczyn. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Sperm donor IP: *.rivnet 03.05.02, 00:01 Gość portalu: Ktos napisał(a): > Ja wiem ze kobiety za jajo otrzymuja Tu(bo jestem w USA) $5000. Faceci nie > wiem ile kosztuja. Co o tym mysle no hmm... Ja bym tego nie zrobila. Chodz to > troche kasy. Po pierwsze to moje geny i moje dziecko w pewnym sensie. Zawsze > by mnie ciekawilo czy jest podobne do mnie i takie tam rzeczy. Mysle ze > pieniadze to to co ludzi pociaga do tego typu rzeczy. Mam jeszcze jedna rzecz > przeciwko temu. Co z dziecmi z domow dziecka ktore juz sa narodzone i nie moga > znalesc rodziny??? Skoro metody ivitro beda takie powszechne te dzieci nie > znajda domu. Ludzie ktorzy nie moga miec dzieci powinni poprostu adoptowac > jakis ktore potrzebuje milosci a nie ma jej z roznych przyczyn. To, po co w ogóle przyczyniać się do rodzenia kolejnych dzieci, wpierw, bowiem wypadałoby zabrać te wszystkie z domów dziecka i tyczy się to wszystkich mogących bez przeszkód mieć dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: Sperm donor IP: *.dsl.mindspring.com 03.05.02, 00:24 Pastwa sluchaj, To jest moje zdanie. Oddawanie Jaja czy spermy polega na tym ze pozniej ktos to kupuje z banku. ktos nie moze miec swoich dzieci i kupuje np: kobieta takie jajo i jej tam aplikuja. Prawda jest ze nasienie z kolei jest jej partnera czyli ojciec bedzie ojcem ale ona praktycznie tylko je urodzi. Nie uwazam to za cos dobrego. To wszystko. Moje zdanie dzieci ktore sa niechciane beda mialy trudniej znalesc dom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Sperm donor IP: *.rivnet 03.05.02, 01:00 Gość portalu: Ktos napisał(a): > Pastwa sluchaj, > To jest moje zdanie. Oddawanie Jaja czy spermy polega na tym ze pozniej ktos > to kupuje z banku. ktos nie moze miec swoich dzieci i kupuje np: kobieta takie > jajo i jej tam aplikuja. Prawda jest ze nasienie z kolei jest jej partnera > czyli ojciec bedzie ojcem ale ona praktycznie tylko je urodzi. Nie uwazam to > za cos dobrego. To wszystko. >Moje zdanie dzieci ktore sa niechciane beda mialy trudniej znalesc dom. Czyja to wina, że te dzieci nie mają domu, przecież nie tej kobiety kupującej owo jajo, ale tych którzy je porzucili. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: Sperm donor IP: *.dsl.mindspring.com 03.05.02, 01:17 Tak to wina tych ktorzy je porzucili owszem ale to nie znaczy ze nie maja prawa przez czyjes bledy do kolejeja szansy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Sperm donor IP: *.rivnet 03.05.02, 01:27 Tylko, dlaczego mamy wskazywać tych, którzy maja im tą szansę dać, podczas gdy reszta jest zwolniona z tego obowiązku, ponieważ nie ma problemu z zapłodnieniem i zajściem w ciążę? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariposa Re: Sperm donor IP: *.biz.mindspring.com 03.05.02, 01:39 wlasnie! dlaczego ludzie / kobiety tak sie upieraja, zeby urodzic, chocby niewlasne, choc to przeciez nic przyjemnego taki porod? (i figura juz nie ta... ;-) ). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Sperm donor IP: *.rivnet 03.05.02, 01:42 To chyba z samouwielbienia :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariposa Re: Sperm donor IP: *.biz.mindspring.com 03.05.02, 01:49 no ja to bym musiala sie troche dowielbic ;-) a gdybym byla dyktatorem, to bym kazdemu malzenstwu pragnacemu miec potomstwo nakazala najpierw adoptowac jedno dziecko, a potem niech robia co chca! a powaznie, to mysle, ze kobieta chce urodzic, zeby poczuc sie pelnowartosciowa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Sperm donor IP: *.rivnet 03.05.02, 02:00 Gość portalu: mariposa napisała: > a powaznie, to mysle, ze kobieta chce urodzic, zeby poczuc sie pelnowartosciowa Straszne , zatem kobiety bez dzieci czują się nie w pełni wartościowe ? Odpowiedz Link Zgłoś
czarodziejka kobieta wartosciowa? 03.05.02, 02:23 Pastwa napisał(a): > Straszne , zatem kobiety bez dzieci czują się nie w pełni wartościowe ? nie wiem jak inne kobiety, ja czuje sie wartosciowa bez dzieci ;o) ;oP Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mariposa Re: IP: *.biz.mindspring.com 03.05.02, 02:24 Gość portalu: Pastwa napisał(a): > Gość portalu: mariposa napisała: > > > a powaznie, to mysle, ze kobieta chce urodzic, zeby poczuc sie pelnowartos > ciowa > > Straszne , zatem kobiety bez dzieci czują się nie w pełni wartościowe ? mysle, ze kobiety, ktore NIE MOGA miec WLASNYCH dzieci, tak sie wlasnie czuja, ale to juz chyba inna bajka... Odpowiedz Link Zgłoś
agniechaa Re: 03.05.02, 06:53 Gość portalu: mariposa napisał(a): > mysle, ze kobiety, ktore NIE MOGA miec WLASNYCH dzieci, tak sie wlasnie czuja, > ale to juz chyba inna bajka... Nie czuja sie tak... Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Bezradnosc. 03.05.02, 07:19 Jeden mowi, co czuje a inny nie. Kobiety, z ktorymi ja sie zetknelam i mialam mozliwosc porozmawiac - mowily, ze czuja sie mniej wartosciowe, nie mogac urodzic dziecka. To nie jest tez tak, ze od razu chcialy z tego powodu popelnic samobojstwo, czy cos w tym rodzaju...Po prostu - tak czuly. Ale raczej nie mowily o tym wszystkim i wszedzie. I nie ma tutaj wiekszego znaczenia czy POWINNY tak sie czuc. Moze to jest zwiazane z poczuciem "odrzucenia" jakiegos (przez kogo?) Bo przekazywanie zycia jest naturalnym porzadkiem rzeczy. I zupelnie czym innym jest "z wlasnej woli" sie nie podporzadkowac, a byc wykluczonym przez nature/Boga(?) Wtedy pojawia sie pytanie: dlaczego wlasnie ja? Co jest we mnie nie tak? I nikt, kto sam nie doswiadczyl - nie zrozumie sensu tych pytan. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: Sperm donor IP: *.dsl.mindspring.com 03.05.02, 03:09 No ale mowa byla o tych ktorzy oddaja do banku swoje plodnosci:-) nie? i co o tym myslimy. Powtorze jeszcze raz ja nie wiem jak inne kobiety ale ja nie oddalabym swojego jaja nawet za milion dolarow. To przeciez moje geny prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Sperm donor IP: *.rivnet 03.05.02, 03:16 A oddałabyś krew komuś ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: Sperm donor IP: *.dsl.mindspring.com 03.05.02, 03:16 Bez problemu to nie daje zycia. Nie musze byc za to odpowiedizalna. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Sperm donor IP: *.rivnet 03.05.02, 03:23 Krew daje( pozwala ) życie innym i tez zawiera Twoje geny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: Sperm donor IP: *.dsl.mindspring.com 03.05.02, 03:32 Tak daje zyc innym ratuje zycie. Owszem zawiera moje informacje jako organizmu ale to w niczym mi nie przeszkadza. Moje jajo ktore produkuje natomiast posiada zdolnosc do rozrodu a co za tym idzie zdolnosc do powstania nowego zycia. zycia ktore moze byc czescia mnie. Nie zgodze sie na to aby za jakiekolwiek pieniadze ktos mial moje dziecko. Sa ludzie ktorym to przeszkadza ja tylko wyrazam swoja opinie. Mam do tego prawo. A swoja droga czy Ty bys oddala swoje jajo/sperme? Raczej w tym kierunku sie wypowiedz a nie porownuj do krwi bo krew ratuje zycie a nie przyczynia sie do powstania nowego. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Sperm donor IP: *.rivnet 03.05.02, 03:35 Oddałbym spermę bez najmniejszych oporów, bo dla mnie plemniki, to nie są dzieci, a swojego materiału genetycznego nie kocham, jest mi on zupełnie obojętny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: Sperm donor IP: *.dsl.mindspring.com 03.05.02, 03:39 w momencie kiedy bys oddal swoja sperme atomatycznie zostalaby uzyta do zaplodnienia. Oczywiscie bylo by z tego zycie -Twoje dziecko!!! Nie przeszkadzaloby Ci to? Nie czul bys nic? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Sperm donor IP: *.rivnet 03.05.02, 03:45 To nie byłoby moje dziecko tylko osoby, która by je urodziła i jej ewentualnego partnera, z którym by to dziecko wychowywała. Marnujemy miliony plemników i jajników, ale nie mamy chyba z tego powodu wyrzutów, że tracimy własne dzieci. Dziecko jest nam bliskie, kiedy mamy z nim więź emocjonalną, jaka sie wytwarza przez obcowanie z nim i wychowywaniem go. Ja natomiast nie mam żadnej więzi emocjonalnej z moimi plemnikami, bądź też dziećmi, które mogą z nich dla kogoś powstać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwek Re: Sperm donor IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 03.05.02, 13:47 Gość portalu: Pastwa napisał(a): > To nie byłoby moje dziecko tylko osoby, która by je urodziła i jej ewentualnego > partnera, z którym by to dziecko wychowywała. A jednak byłoby to Twoje dziecko, o którego istnieniu nawet byś nie wiedział. Zgoda, plemnik czy jajo, to nie dziecko. Tylko weź pod uwagę, że są to jedyne nieśmiertelne komórki naszego ciała, stanowiące pomost w strumieniu życia. I czy nie byłoby Ci obojętne, dokąd prowadziłby Twój pomost ? Ponadto, każdy człowiek ma prawo znać swoje korzenie i nie można świadomie odcinać go od jego "przeszłości". Wyobraź sobie sytuację, kiedy zakochuje się w sobie przyrodnie rodzeństwo, nie wiedząc o swym pokrewieństwie. Zwiększa się ryzyko wystąpienia wad genetycznych u ich potomstwa. Tymi rozważaniami niech się zajmuje bioetyka, mi wystarczy mój wewnętrzny głos, który podpowiada - " nie". pozdrawiam :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ja Re: Sperm donor IP: *.dsl.mindspring.com 03.05.02, 14:21 Iwek poruszyl kolejny problem. Co z osobami ktore beda sie zakochiwac i to tak naprawde beda rodzenstwa? To kolejna rzecz do mojej listy ktora mowi jeszcze raz NIE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Sperm donor IP: *.rivnet 03.05.02, 15:39 Powtarzam jeszcze raz, byłby to najwyżej mój plemnik, uważam bowiem, iż przynależność genowa dziecka jest najmniej istotna( a dokładnie, to wiedza o niej), odnośnie tego, kim ono będzie w przyszłości. Daję sobie rękę uciąć, że to „moje” dziecko w wieku lat np. 12 widząc mnie po raz pierwszy, nie podejdzie do mnie i nie rzuci mi się na szyję z okrzykiem „tato”, nic bowiem, nie będę dla niego znaczył i słusznie. Osobowość i wartość dziecka, a i też jego „korzenie” wyrabiają ci, którzy się nim opiekują i kształtują jego świadomość, bo to oni są jego prawdziwymi rodzicami, nie natomiast dawca plemnika, który w tym procesie jest dosłownie prawie nikim. Aby to dziecko traktować jako swoje, musiałbym być strasznie zakochany w swoich genach, by nachodziły mnie takie bzdurne myśli „ jakież cudowne dziecko musiało powstać z mego plemnika, powinienem je posiadać ja zatem, a nie jacyś gorsi, obcy ludzie”. Co do tych korzeni jeszcze, nie tworzę żadnych pomostów i przeszłości, która była by potrzebna dla poprawnego rozwoju dziecku zrodzonego z mego DNA, nie żyję, bowiem tylko dla próżnego cieszenia swych oczu, mymi „wspaniałymi” potomkami. Osobiście było by mi obojętne, kto był moim dawcą, liczą się dla mnie tylko moi rodzice, bo to oni mieli na mnie zasadniczy wpływ, poświęcając mi swój czas, więc ich historia jedynie mnie interesuje . Odnośnie niebezpieczeństw krzyżowanie się pokrewnych sobie osób, uważam to w tym przypadku za mocno wydumane, ze względu na niskie prawdopodobieństwo takowego zajścia, mniejszego zapewne od wypadku samochodowego. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Re: Sperm donor 03.05.02, 16:05 Gość portalu: Pastwa napisał(a): > Powtarzam jeszcze raz, byłby to najwyżej mój plemnik, uważam bowiem, iż > przynależność genowa dziecka jest najmniej istotna( a dokładnie, to wiedza o > niej), odnośnie tego, kim ono będzie w przyszłości. > Daję sobie rękę uciąć, że to „moje” dziecko w wieku lat np. 12 widz > ąc mnie po > raz pierwszy, nie podejdzie do mnie i nie rzuci mi się na szyję z > okrzykiem „tato”, nic bowiem, nie będę dla niego znaczył i słusznie Szkoda ręki, drogi Pastwo ;-) Za te kilka lat może będzie można "oznaczyć" ojcostwo za pomocą genów, czy jakkolwiek - i Twój potomek spłodzony metodą "sperm donor" wytoczy Ci sprawę w sądzie o "złe urodzenie". Bo na przykład on będzie zdania, że wolałby być wychowywany przez "genetycznego" ojca ;-) I do końca życia będziesz płacił za tę Twoją "hojność" w rozdawaniu plemników...(jeżeli potomek wygra, co nie jest wcale nieprawdopodobne, zważywszy, że może odziedziczyć pewne cechy po Tobie ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Sperm donor IP: *.rivnet 03.05.02, 16:10 To ja już czuję się zruinowany finansowo :-( Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Re: Sperm donor 03.05.02, 16:17 Gość portalu: Pastwa napisał(a): > To ja już czuję się zruinowany finansowo :-( A rękę którą dajesz odciąć? ;-))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Sperm donor IP: *.rivnet 03.05.02, 16:20 kamfora napisała: > A rękę którą dajesz odciąć? ;-))))))) Tu mam spokój, nie pisałem, że za życia :-))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Re: Sperm donor 03.05.02, 16:34 Gość portalu: Pastwa napisał(a): > kamfora napisała: > > > > A rękę którą dajesz odciąć? ;-))))))) > > Tu mam spokój, nie pisałem, że za życia :-))))))) I nie masz nic przeciwko temu, żeby jakiś nowy Serrano zrobił jakieś super artystyczne fotografie z tego odcinania Ci ręki w kostnicy? (Może kasy wystarczy nawet dla wnuków ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Sperm donor IP: *.rivnet 03.05.02, 19:00 kamfora napisała: > I nie masz nic przeciwko temu, żeby jakiś nowy Serrano zrobił jakieś > super artystyczne fotografie z tego odcinania Ci ręki w kostnicy? Chcesz odbitki w kolorze, czy czarno białe ? > (Może kasy wystarczy nawet dla wnuków ;-) Obawiam się, że potomkowie pierwszego miotu, mogą być nie wystarczajaco ukontentowani, co dopiero drugiego :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Sławek Re: Sperm donor IP: 213.186.93.* 03.05.02, 16:09 Obawiam się Pastwo że dyskusja jest zupełnie bez sensu bo twoje racjonalne argumenty ścierając się z argumentami płynącymi z "wewnętrznego głosu" są bez szans. Jasne że każdy ma prawo słuchać głosów płynących z dowolnych źródeł ale szanse na przekonanie osoby twierdzącej " uważam że nie, bo mój wewnętrzny głos mi tak podpowiada i mam do tego prawo" są bliskie zera. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: Sperm donor IP: *.dsl.mindspring.com 04.05.02, 07:34 No to dla mnie rownoznaczne z sexem z byle kim i bez zabezpieczenia. Przypadkiem spotykasz kobiete i idziecie do luzka na jedna noc. Nastepnej nocy spotykasz inna i to samo. Nastepnej to samo i tak w kolko. Okazuje sie po jakims czasie ze ten przypadkowy sex zaowocowal potomkiem w kilku przypadkach. No ale wedlug Ciebie to nie twoje dziecko bo nie bedziesz bral udzialu w jego wychowaniu prawda? Kobieta nawet nie wie jak masz na imie poprostu pojawiles sie w jej zyciu i zniklec. Musze Cie rozczarowac To dziecko jest Twoje. Odpowiedzialnosc za spermne musi byc. czy to zainfekowana w naturalny sposob (ale nie chciany) czy w sposob sztuczny nie zwalnia Cie z faktu ze ojcem jestes Ty. Masz prawo do wlasnej opinji owszem. Jako dawca spermy wiadomo ze nie bedziesz ojcem prawnie. Ty dajesz nasienie. Widac ty bys to robil bez problemu nie efektuje Cie to no i jeszcze raz MASZ PRAWO.Pozwole sobie wrocic do teh historji o sexie z jakas kobieta ktora nic dla Ciebie nie znaczy. Jedna noc i boom zaszla w ciaze. Czy to tez jest tylko sperma??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: Sperm donor IP: *.dsl.mindspring.com 04.05.02, 07:36 pastwa ten post nizej slawka... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: Sperm donor IP: *.dsl.mindspring.com 04.05.02, 07:37 Nie wiem tylko cytujac mi odpowie na Twoj post. Patrz nizej slawka: albo wkleje to tu: No to dla mnie rownoznaczne z sexem z byle kim i bez zabezpieczenia. Przypadkiem spotykasz kobiete i idziecie do luzka na jedna noc. Nastepnej nocy spotykasz inna i to samo. Nastepnej to samo i tak w kolko. Okazuje sie po jakims czasie ze ten przypadkowy sex zaowocowal potomkiem w kilku przypadkach. No ale wedlug Ciebie to nie twoje dziecko bo nie bedziesz bral udzialu w jego wychowaniu prawda? Kobieta nawet nie wie jak masz na imie poprostu pojawiles sie w jej zyciu i zniklec. Musze Cie rozczarowac To dziecko jest Twoje. Odpowiedzialnosc za spermne musi byc. czy to zainfekowana w naturalny sposob (ale nie chciany) czy w sposob sztuczny nie zwalnia Cie z faktu ze ojcem jestes Ty. Masz prawo do wlasnej opinji owszem. Jako dawca spermy wiadomo ze nie bedziesz ojcem prawnie. Ty dajesz nasienie. Widac ty bys to robil bez problemu nie efektuje Cie to no i jeszcze raz MASZ PRAWO.Pozwole sobie wrocic do teh historji o sexie z jakas kobieta ktora nic dla Ciebie nie znaczy. Jedna noc i boom zaszla w ciaze. Czy to tez jest tylko sperma??? Gość portalu: Pastwa napisał(a): > Powtarzam jeszcze raz, byłby to najwyżej mój plemnik, uważam bowiem, iż > przynależność genowa dziecka jest najmniej istotna( a dokładnie, to wiedza o > niej), odnośnie tego, kim ono będzie w przyszłości. > Daję sobie rękę uciąć, że to „moje” dziecko w wieku lat np. 12 widz > ąc mnie po > raz pierwszy, nie podejdzie do mnie i nie rzuci mi się na szyję z > okrzykiem „tato”, nic bowiem, nie będę dla niego znaczył i słusznie > . > Osobowość i wartość dziecka, a i też jego „korzenie” wyrabiają ci, > którzy się > nim opiekują i kształtują jego świadomość, bo to oni są jego prawdziwymi > rodzicami, nie natomiast dawca plemnika, który w tym procesie jest dosłownie > prawie nikim. > Aby to dziecko traktować jako swoje, musiałbym być strasznie zakochany w swoich > > genach, by nachodziły mnie takie bzdurne myśli „ jakież cudowne dziecko m > usiało > powstać z mego plemnika, powinienem je posiadać ja zatem, a nie jacyś gorsi, > obcy ludzie”. > Co do tych korzeni jeszcze, nie tworzę żadnych pomostów i przeszłości, która > była by potrzebna dla poprawnego rozwoju dziecku zrodzonego z mego DNA, nie > żyję, bowiem tylko dla próżnego cieszenia swych oczu, mymi „wspaniałymi > 8221; > potomkami. > Osobiście było by mi obojętne, kto był moim dawcą, liczą się dla mnie tylko moi > > rodzice, bo to oni mieli na mnie zasadniczy wpływ, poświęcając mi swój czas, > więc ich historia jedynie mnie interesuje . > Odnośnie niebezpieczeństw krzyżowanie się pokrewnych sobie osób, uważam to w > tym przypadku za mocno wydumane, ze względu na niskie prawdopodobieństwo > takowego zajścia, mniejszego zapewne od wypadku samochodowego. > > Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Sperm donor , no kohinor IP: *.rivnet 04.05.02, 09:47 Na wstępie musze nadmienić, iż mylisz tutaj dwie sprawy, mianowicie przygodny seks z oddawaniem nasienia do banku spermy. Różnica jest zasadnicza, chociażby nawet w samym seksie, co więcej kobieta zgłaszająca się do owego banku przychodzi tam z założeniem, że dawca nie będzie sobie rościł najmniejszej odpowiedzialności za swe nasienie, a już Broń panie Diable, by brał się za wychowywanie jej przyszłego dziecka. Zatem warunkiem oddania nasienia jest rezygnacja z roszczeń odnośnie jego dalszych losów i słusznie, dlatego nie rozumiem, jaki sens ma w tym wypadku zdanie „odpowiedzialność za spermę musi być”, toż przecież to rozwala ideę owych banków. Radzę też, nie wyciągać tak daleko idących wniosków, że skoro ktoś oddaje nasienie , nie oznacza, że jest nie wyżytym seksualnie ogierem, który dodatkowo biega po klubach, by zapładniać i porzucać kobiety, bo to bzdura. Tak na koniec zapytam, kto byłby Ci bliższy i kogo nazwałabyś z „serca” ojcem tego, który Cię przez całe życie troskliwie wychowywał, czy tego, który jedynie podarował bankowi Twojej mamy plemnik życia, bardziej jest Ci bliska owa spirala DNA patrząc, na którą widzisz tylko nijaka figurkę molekularną? I jeszcze, miałabyś pretensje, że To Twój ukochany( zakładam pozytywnie) ojciec trwał przy Tobie w chwilach smutnych i radosnych, miast owego nieznanego zwitka genów? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: poprawka IP: *.rivnet 04.05.02, 09:51 Naruralnie powinno być: Radzę też, nie wyciągać tak daleko idących wniosków, że skoro ktoś oddaje nasienie ,( było "nie") oznacza, że jest nie wyżytym seksualnie ogierem, który dodatkowo biega po klubach, by zapładniać i porzucać kobiety, bo to bzdura. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: poprawka IP: *.dsl.mindspring.com 04.05.02, 16:55 Mysle ze temat zamkniety. Nie ma dla Ciebie znaczenia czy jestes dawca czy nie. To tylko nasienie i tyle. Bez sensu jest prowadzenie dalszej rozmowy chociazby dzlatego ze kazdy przystaje przy swoim. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: poprawka IP: *.rivnet 04.05.02, 17:03 Zatem i ja pozdrawiam, kończąc zarazem temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwek do Ktosia IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 04.05.02, 18:11 Choć popieram Twą opinię na temat tej metody zapłodnienia, muszę przyznać, że ostatnia wypowiedź dotyczy całkiem innej sprawy. Oczywiście ma związek, jeśli chodzi o odpowiedzialność za potomstwo. Zgadzam się z Pastwą, geny nie determinują naszego życia, ale warunkują w pewnym stopniu postawy, charaktery, zachowania. Prawdą jest również to, iż rodzice niebiologiczni mogą być wspaniałymi rodzicami. To przecież naturalne, że bliższa dla nas jest ta osoba, z którą jesteśmy od początku. Miarą miłości jest wszakże czas i uwaga poświęcana drugiej osobie. Ale to wszystko nie zmienia faktu, że kiedyś trzeba będzie powiedzieć dziecku prawdę - " twój ojciec jest anonimowym dawcą z banku spermy ". Dzieci adoptowane radzą sobie z tą prawdą, często szukają swych biologicznych rodziców, choćby tylko po to, by ich poznać i powiedzieć, że nie czują do nich żalu ( bez względu na to, czy nie mogli, czy też nie chcieli wychowywać ). W przypadku anonimowego ojca, chyba tej okazji nie będzie. Owszem, zdarza się, że ktoś nie odczuwa potrzeby poznania np. swego prawdziwego ojca. Może go znać tylko z opowiadań i to wystarczy. Tutaj opowieść skończy się jednak na rurce z nasieniem, reszta będzie zagadką. Postęp medycyny nie powinien przyczyniać się do komplikowania ludzkiego życia. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Miara miłości... 04.05.02, 18:27 Gość portalu: iwek napisał(a): >Miarą miłości jest wszakże czas i uwaga poświęcana > drugiej osobie. Tak tylko pozwoliłam sobie to zaakcentować, bo jeszcze nigdy nie słyszałam czegoś takiego... ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: micka Re: do Ktosia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.05.02, 18:41 Gość portalu: iwek napisał(a): > Postęp medycyny nie powinien przyczyniać się do komplikowania ludzkiego życia. Komplikowania? A jesli kobieta zostaje matka wylacznie DZIEKI medycynie i np. takim banom spermy wlasnie? Jej zycie sie skomplikowalo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna27 Do Pastwy IP: *.proxy.aol.com 04.05.02, 19:50 Pastwa, roche Cie nie rozumiem. Z jednej strony jestes przeciwko donacjom spermy, bo dzieci z domu dziecka itd. Z drugiej nie mialbys problemow z oddaniem. Czy moze chodzi o to, ze sama sperma niewiele dla Cibei znaczy, tylko dopiero to co mozna z nia zrobic. Ja jestem pzreciwniczka in vitro. Uwazam je za gorsze od aborcje (prosze mnie ukamienowac teraz) Wiele jaj zaplodnionych jest wyrzucanych, a chronione jest tylko jajo najlepsze. Poza tym nie rozumiem kobiet - dlaczego jest tak wazne, ze dziecko ma wyjsc z ich brzucha. Albo ma byc takie jak mamusia. Dziecko to osobny byt. Gdybym okazala sie nieplodna, to zadnych in votro czy innych czarow nie bede odprwaiac tylko zaadoptuje i czesc. Na szczescie moj facet mysli tak samo. W Waszyngtonie za jednorazowe oddanie spermy placa 150-200 dolcow. Moj maz nigdy bye nie dal spermy za kase, bo uwaza, ze swiet jest przeludniony i trzeba sie zajac tymi juz noarodzonymi zamiast produkowac sztucznie nowe dzieciaki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Do Anna27 IP: *.rivnet 05.05.02, 13:00 Gość portalu: Anna27 napisała: > Pastwa, troche Cie nie rozumiem. Z jednej strony jestes przeciwko donacjom > spermy, bo dzieci z domu dziecka itd. Z drugiej nie mialbys problemow z > oddaniem. > Czy moze chodzi o to, ze sama sperma niewiele dla Cibei znaczy, tylko dopiero > to co mozna z nia zrobic. Ja zwyczajnie jestem przeciwny ograniczaniu ludzkiego wyboru, bo dlaczego jedni mogą mieć dzieci( tak pisała Ktoś), a inni bezpłodni powinni adoptować je z domu dziecka. Z tego tez powodu nie miałbym problemów z oddaniem, ponieważ jeśli dana kobieta chce urodzić dziecko, nie widzę przeciwwskazań zwłaszcza, jeśli ogranicza ją tylko bezpłodność partnera. Adopcja powinna być wolnym wyborem, który swoją drogą popieram, ale nigdy nie będę do tego nakłaniał. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Do Pastwa!!! IP: *.dsl.mindspring.com 06.05.02, 05:29 Mozesz zbic majatek na swojej spermie i skoro nie masz zadnych objekcji z tym zacznij od dzis. A za pare lat rozgladaj sie za swoimi potomkami. Pozdrawiam, Ktos Odpowiedz Link Zgłoś
pastwa Re: Do Pastwa!!! 06.05.02, 11:26 Ja nie traktuję tego zagadnienia dochodowo( zwłaszcza , że wybrałem już swój zawód ), a tłumaczyłem też, że nie po to się jest dawcą, by później tropić swe genetyczne potomstwo. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A27 Re: do Ktosia IP: *.proxy.aol.com 04.05.02, 19:53 Gość portalu: micka napisał(a): > Gość portalu: iwek napisał(a): > > Postęp medycyny nie powinien przyczyniać się do komplikowania ludzkiego ż > ycia. > > Komplikowania? A jesli kobieta zostaje matka wylacznie DZIEKI medycynie i np. WIELE KOBIET NIE ZASLUGUJE NA TO BY BYC MATKAMI> ICH ZYCIE SIE MOZE NIE SKOMPLIKOWLO< ALE DZIECI MOGA MIEC PRZESRANE> TAKZE DZIEKI MEDYCENIE< KTOR DOPUSZCZE "WYPRODUKOWANIE" GLUCHEGO NA PRZYKLAD DZIECKA> > takim banom spermy wlasnie? Jej zycie sie skomplikowalo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: do Ktosia IP: *.dsl.mindspring.com 04.05.02, 21:03 Jesli to do mnie to znaczy co? Mam komentowac czyjas wypowiedz. Ja tego nie twierdze tak napisal Iwek czy nie widac tego? Ja jestem temu przeciwna poczytaj wyzej moje posty. Jest wystarczajaco dzieci ktore nie maja domu a chcialy by znalezc. Nie potrzeba produkowac wiecej tylko dlatego ze ktos ma taka zachcianke... Gość portalu: A27 napisał(a): > Gość portalu: micka napisał(a): > > > Gość portalu: iwek napisał(a): > > > Postęp medycyny nie powinien przyczyniać się do komplikowania ludzki > ego ż > > ycia. > > > > Komplikowania? A jesli kobieta zostaje matka wylacznie DZIEKI medycynie i > np. > > WIELE KOBIET NIE ZASLUGUJE NA TO BY BYC MATKAMI> ICH ZYCIE SIE MOZE NIE > SKOMPLIKOWLO< ALE DZIECI MOGA MIEC PRZESRANE> TAKZE DZIEKI MEDYCENIE< > KTOR > DOPUSZCZE "WYPRODUKOWANIE" GLUCHEGO NA PRZYKLAD DZIECKA> > > takim banom spermy wlasnie? Jej zycie sie skomplikowalo? > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: micka Re: do Ktosia sorry IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.05.02, 23:40 sorry ktos moj wyzszy post byl do iwek, a ten nieco nizszy do A27 chyba jeszce nie umiem poslugiwac sie tym forum, wybacz nowicjuszce Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: do Ktosia sorry IP: *.dialup.mindspring.com 05.05.02, 00:55 Nie ma problemu, buzka Gość portalu: micka napisał(a): > sorry ktos > moj wyzszy post byl do iwek, a ten nieco nizszy do A27 > chyba jeszce nie umiem poslugiwac sie tym forum, wybacz nowicjuszce Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: micka Re: do Ktosia IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 04.05.02, 23:38 Gość portalu: A27 napisał(a): > WIELE KOBIET NIE ZASLUGUJE NA TO BY BYC MATKAMI> ICH ZYCIE SIE MOZE NIE > SKOMPLIKOWLO< ALE DZIECI MOGA MIEC PRZESRANE> TAKZE DZIEKI MEDYCENIE< > KTOR > DOPUSZCZE "WYPRODUKOWANIE" GLUCHEGO NA PRZYKLAD DZIECKA> a te kobiety, ktore zasluguja? ktore moga dac duzo milosci dziecku, stworzyc mu bezpieczny swiat i jednoczesnie przygotowac do zycia ... co z tymi kobietami? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pasdtwą Re: do Ktosia IP: *.rivnet 05.05.02, 01:00 u7wasżam, źe PAassdtwa w est ni3\doro Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwek Re: do micki IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.02, 12:46 Gość portalu: micka napisał(a): > Komplikowania? A jesli kobieta zostaje matka wylacznie DZIEKI medycynie i np. > takim banom spermy wlasnie? Jej zycie sie skomplikowalo? Kobieta zaspokoi potrzebę macierzyństwa i problem rozwiązany. Ale czy ma prawo skazywać na biologiczne półsieroctwo swoje dziecko ? Medycyna daje pewne możliwości, metoda in vitro jako sztuczne zapłodnienie nie jest zła. Pod warunkiem, że dawcami komórek są rodzice pragnący wychowywać to dziecko. W innym wypadku, kiedy dochodzi możliwość dobierania dawcy, jest to zwykły handel. Czy nie przeszkadzałaby Ci świadomość, że powstałaś w wyniku pewnej korzystnej dla Twych rodziców transakcji ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nell Re: do micki IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 13:10 Gość portalu: iwek napisał(a): > Gość portalu: micka napisał(a): > > > > > Komplikowania? A jesli kobieta zostaje matka wylacznie DZIEKI medycynie i > np. > > takim banom spermy wlasnie? Jej zycie sie skomplikowalo? > > Kobieta zaspokoi potrzebę macierzyństwa i problem rozwiązany. Ale czy ma praw > o > skazywać na biologiczne półsieroctwo swoje dziecko ? Zdanie to jest straszliwie przesiakniete patosem i niezbyt madre..Jak mozna pisac o czyms takim jak "biologiczne polsieroctwo"??...Sierota czy tez polsierota mozna byc tylko z punktu spolecznego, a nigdy z biologicznego... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nell Re: do micki IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 13:43 No z biologicznego punktu widzenia mozna byc sierota, zakladajac, ze dawca spermy kopnal w kalendarz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwek Re: do Nell IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.02, 15:36 Sierotą jest dziecko, którego rodzice umarli lub opuścili z różnych przyczyn. Ale "ostatnią sierotą" jest ten, kto nie rozumie, że każda matka musi być kobietą, lecz nie każda kobieta musi być matką (i to za wszelką cenę). Trzeba się pogodzić z myślą, że nie można mieć w życiu wszystkigo. A jeśli chce się na siłę oszukać naturę? Można, ale dziecka się nie oszuka. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nell Re: do Nell IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 16:02 Gość portalu: iwek napisał(a): > Sierotą jest dziecko, którego rodzice umarli lub opuścili z różnych przyczyn. Ale trzeba to rozgraniczyc sieroctwo biologiczne od spolecznego. Kozystanie przez kobiete chcaca byc matka jest narazaniem dziecka na polsieroctwo spoleczne, jezeli nie ma partnera, z ktorym chce wychowac dziecko, a nie biologiczne. a jezeli ma takowego, gotowego na ladunek milosci wzgledem dziecka, to potomek bedzie zyl w spragnionej dziecka, pelnej rodzinie i bedzie mial zarowno ojca jak i matke. Wiec łaczenie metody in vitro z narazaniem dziecka na polsieroctwo biologiczne jest glupie. No chyba , ze dawca spermy kopnie w kalendarz, wtedy mamy do czynienia z polsieroctwem biologicznym, ale ktore jest bez znaczenia do sieroctwa spolecznego, bo liczy sie ten kto wychowal, a nie ten ktory dal plemnik potzrebny do zaplodnienia. > Ale "ostatnią sierotą" jest ten, kto nie rozumie, że każda matka musi być > kobietą, lecz nie każda kobieta musi być matką (i to za wszelką cenę). Wiesz co? napisze ci jedno: syty glodnego nie zrozumie, szczegolnie gdy ten syty nie ma instynktu maciezynskiego tudziez ojcowskiego, a ten glodny go ma. > Trzeba się pogodzić z myślą, że nie można mieć w życiu wszystkigo. A jeśli > chce się na siłę oszukać naturę? Niech zgadne, pigulka anty to tez oszukiwanie natury, samochody, samoloty tez bo czlowiek przeciez nie lata?? >Można, ale dziecka się nie oszuka. Tego nie rozumiem, co ma metoda in vitro do oszukiwania dziecka, szczegolnie gdy plemnik pochodzi od tatusia, a komorka jajowa od mamusi? > > pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aśka Do Iwek IP: *.pai.net.pl 06.05.02, 18:31 Radzisz: "Trzeba się pogodzić z myślą, że nie można mieć w życiu wszystkigo." Myślę, że to bardzo dobry pomysł. Ale czy możesz napisać z brakiem czego musiałeś(aś) Ty się pogodzić? I jak Ci się udało tego dokonać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: iwek Re: do Nell IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 06.05.02, 23:37 Gość portalu: Nell napisał(a): > "biologiczne polsieroctwo"??...Sierota czy tez polsierota mozna byc tylko z pun > ktu spolecznego, a nigdy z > biologicznego... Nell, cytuję dla Ciebie: " Sieroctwo jako zjawisko traktowane jest głównie z punktu widzenia biologicznego. Rodzice biologiczni umierają lub porzucają dziecko, wtedy staje się ono sierotą "- Maria Łopatkowa. Dziękuję, wiem również, co to jest "sieroctwo społeczne". Termin ten jest mało precyzyjny i niejednoznacznie używany przez autorów różnych publikacji naukowych. Niektórzy za podstawowe kryterium tego drugiego pojęcia uważają poczucie osamotnienia. Spotyka się także określenie: "sieroctwo psychologiczne ". Miła Nell! Po co mamy siedzieć w terminologii. Wcześniej użyłam takiego określenia po to, by zaznaczyć, że świadomie pozbawia się dziecko naturalnego ojca. Tylko tyle. Nie widzę w tym patosu, sugeruję tylko, by spojrzeć na to z punktu widzenia dziecka. Nie jestem przeciwniczką metody in vitro, tak jak i aborcji. Ale jeśli powołuje się dziecko do życia, ma chyba prawo wiedzieć skąd pochodzi. W przypadku anonimowego dawcy-odbiera mu się to prawo. To właśnie budzi moje wątpliwości. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
pastwa Re: do Iwek 07.05.02, 00:03 Tak tylko wtrącę jedno pytanie do Ciebie. Jaką urzyteczność ma dla Ciebie informacja, kim był ofiarodawca nasienia ? Cóż to za odpowiedź będzie: " pochodzisz drogie dziecko z nasienia Johna Grishama księgowego z Sydney", co komu po tej informacji, a jeśli ofiarodawcą będzie Jan Kowalski stoczniowiec z Trójmiasta, gdzież tu sens potrzeby takiej wiedzy dla dalszego życia dziecka ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nell Re: do Iwek IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 07.05.02, 09:05 Gość portalu: iwek napisał(a): > Gość portalu: Nell napisał(a): > > > "biologiczne polsieroctwo"??...Sierota czy tez polsierota mozna byc tylko > z pun > > ktu spolecznego, a nigdy z > > biologicznego... > Nell, cytuję dla Ciebie: > " Sieroctwo jako zjawisko traktowane jest głównie z punktu widzenia > biologicznego. Rodzice biologiczni umierają lub porzucają dziecko, wtedy staje > się ono sierotą "- Maria Łopatkowa. Dzieki za definicje:))Tylko wiesz co, dalej laczenie in vitro z narazaniem dziecka na sieroctwo biologiczne wydaje mi sie absurdalne, byc moze sie czepiam..sorki... Czy pozostawienie spermy w banku nasienia jest rownoznaczne z porzuceniem dziecka??:))) Od razu mi sie nasuwa obraz milionow prezerwatyw z zawartoscia, konczacych swoj "zywot"na smietnikach...to tez w pewnym sensie , w tym ujeciu porzucenie...narazenie na sieroctwo...czy tez pewna smierc....:)))))))) pozdrawiam serdecznie:)) > Dziękuję, wiem również, co to jest "sieroctwo społeczne". Termin ten jest mał > o > precyzyjny i niejednoznacznie używany przez autorów różnych publikacji naukowyc > h. > Niektórzy za podstawowe kryterium tego drugiego pojęcia uważają poczucie > osamotnienia. > Spotyka się także określenie: "sieroctwo psychologiczne ". > Miła Nell! Po co mamy siedzieć w terminologii. Wcześniej użyłam takiego > określenia po to, by zaznaczyć, że świadomie pozbawia się dziecko naturalnego > ojca. Tylko tyle. > Nie widzę w tym patosu, sugeruję tylko, by spojrzeć na to z punktu widzenia > dziecka. Nie jestem przeciwniczką metody in vitro, tak jak i aborcji. Ale jeśli > > powołuje się dziecko do życia, ma chyba prawo wiedzieć skąd pochodzi. W przypad > ku > anonimowego dawcy-odbiera mu się to prawo. To właśnie budzi moje wątpliwości. > > pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nell Re: do Iwek IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 07.05.02, 09:16 I dalej mysle, ze biologia jest bez znaczenia...(no moze nie zupelnie) w stosunku do tego, kto w przyslosci dziecko wychowa, kto uksztaltuje jego charakter i osobowosc...nie mialabym obiekcji dac komus potzrbujacemu swa komorke jajowa...to nie jest czlowiek, to jest komorka, ktora i tak zginie, jezeli w cylku miesiecznym nie bedzie zaplodniona, a gdybym mogla uszcesliwic potzrebujaxca jej kobiete, ktora rozpaczliwie marzy o maciezynstwie- zrobilabym to ez wahania. To ta kobieta nosilaby embrion w brzuchu, to ona by byla matka. To co, ze z moim materialem genetycznym??? To jest bez znaczenia dla mnie.To dzieki jej cialu dziecko by sie rozwijalo, i to jest dla mnie istota maciezynstwa, a nie to, ze ktos cos dal. I obojetnie czy to bylo jajo, czy plemnik. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aśka Sperm donor a adopcja IP: *.pai.net.pl 04.05.02, 20:17 Jak zwykle punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :-) Większość ludzi krzyczy: in vitro? bank nasienia? to takie nieetyczne! i grzech! niech adoptują! No jasne co za problem. Idę do ośrodka i wracam z różowym bobaskiem. Bajka prawda? A ilu z tych krzyczących ludzi tak naprawdę zdecydowałoby się na adopcję? Ilu z nich nie chwytałoby się wszelkich możliwych sposobów, które umożliwia medycyna, by urodzić własne dziecko? Tego nie mogą wiedzieć, dopóki sami nie staną przed problemem niepłodności. A jaki problem z adopcją? Ano taki, że do niej trzeba DOJRZEĆ. I to we dwoje. Potem zaakceptować BEZWARUNKOWO nie narodzone przez nas dziecko. A potem nauczyć się jak reagować na docinki typu "Znajda", które o ironio padają z ust tych samych ludzi, którzy krzyczą: Niech adoptują! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re: Sperm donor a adopcja IP: *.dsl.mindspring.com 04.05.02, 21:05 O irtonio to nie tak. Skoro do adopcji musza dojrzec to czy do ivitro nie? Przeciez jeden z partnerow jest niezdolne wiec korzystaja z uslog banku. Do tego nie musza dojrzec przeciez jedno z nich nie bedzie biologicznym rodzicem. Gość portalu: Aśka napisał(a): > Jak zwykle punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :-) > Większość ludzi krzyczy: in vitro? bank nasienia? to takie nieetyczne! i > grzech! niech adoptują! > No jasne co za problem. Idę do ośrodka i wracam z różowym bobaskiem. Bajka > prawda? > A ilu z tych krzyczących ludzi tak naprawdę zdecydowałoby się na adopcję? Ilu z > > nich nie chwytałoby się wszelkich możliwych sposobów, które umożliwia medycyna, > > by urodzić własne dziecko? Tego nie mogą wiedzieć, dopóki sami nie staną przed > problemem niepłodności. > A jaki problem z adopcją? Ano taki, że do niej trzeba DOJRZEĆ. I to we dwoje. > Potem zaakceptować BEZWARUNKOWO nie narodzone przez nas dziecko. A potem > nauczyć się jak reagować na docinki typu "Znajda", które o ironio padają z ust > tych samych ludzi, którzy krzyczą: Niech adoptują! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aśka Re: Sperm donor a adopcja - do Ktosia IP: *.pai.net.pl 04.05.02, 21:57 Do wszystkiego trzeba dojrzeć. Uwierz mi. Mężczyzna musi dojrzeć do tego, żeby oddać nasienie do badania (często wielokrotnie) oraz do spotkania z andrologiem. Kobieta musi przywyknąć do ciągłych wizyt u ginekologa (która je lubi?). Później po wielu badaniach (niektórych bolesnych) lekarz proponuje inseminację. No więc para dojrzewa do tego, bo może tą drogą... Po n-nieudanych próbach pada kolejna propozycja: IN VITRO. I znowu parę dopada mnóstwo obiekcji: my i in vitro??? Decyzja nie należy do łatwych. Może świadczyć o tym fakt, że nie wszyscy się jednak na to decydują. Najtrudniej dojrzeć do decyzji o dawcy komórek. Niektórzy myślą: "chociaż w połowie będzie nasze" ale... często rezygnują. A później już myśli się albo o bezdzietności albo o adopcji. (Prawdopodobnie już niedługo do tego "łańcuszka" dojdzie kolejne ogniwo: klonowanie.) Uwierz mi, że nie są to proste wybory. Tym bardziej, że decyzję podejmują DWIE osoby, z różnym bagażem poglądów na życie i nierzadko odmiennym podejściem do rodzicielstwa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ktos Re:Do Aski IP: *.dialup.mindspring.com 04.05.02, 23:34 A w ktorym miejscu ja twierdze ze nie trzeba dojrzewac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: A27 Do Aski IP: *.proxy.aol.com 05.05.02, 01:07 Tak sie sklada, ze pracuje w osrodku adopcyjnym wiec jestem skrzywiona. Tak, zadoptowalabym dziecko nawet jutro gdybym miala kase. Gdybym okazala sie nieplodna, to jestem na adopcje przygotowana psychicznie i emocjonalnie. Jestem sto procent pewna, ze nie bede starac sie o zaplodnienie in vitro. To nie ma nic wspolnego z moim wyznaniem religijnym a z czystym humanizmem. Mysle, ze od pewnego czasu nauczylam sie myslec globalnie a nie tylko zachciankowo. Jestem przeciwniczka posiadania dzecka za wszelka cena. In vitro jest niemoralne nie dlatego, ze Kosciol tak mowi, ale dlatego, ze promuje egoizm typu : MOJE dziecko, z MOJEGO brzucha, z MOIM materialem genetycznym. Czy zeby kochac dziecko musze je nosic we wlasnym bebechu przez 9 miesiecy. Nie!!! I nie mow mi Asko o rozowym bobasku z osrodka, bo ja wiem, ze nie wszystkie dzieci sa rozowe i zdrowe. I nie wszyscy adopcyjni rodzice to osoby dobre. Podobnie jest z rodzicami bilogicznymi. Czesto zdarzaja sie "klienci", bo trudno takich nazwac "rodzicami", ktorzy chca adoptowac zlotowlosa blondyneczke o niebieskich oczkach, ladnych kosciach policzkowym i malym nosku. (Podobniez in vitro daje im mozliwosc wyprodukowania tej blondyny o malym nosku.) A w ogole to co jest dla mnie niemoralne moze byc moralne dla innych, w koncy wiek 21 to wiek relatywizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Do A27 IP: *.rivnet 05.05.02, 13:07 Chcesz powiedzieć, że noszenie dziecka we własnym brzuchu jest niemoralne, ponieważ pochodzi ono z metody ivitro? Toż to bzdura, bo pomijając metodę, praktycznie wszystkie dzieci tego świata były egoistycznie noszone w brzuchu. Masz strasznie wybiórczy ten humanitaryzm, bezpłodni powinni być lepsi od płodnych, ale dlaczego? Odpowiedz Link Zgłoś
kamfora Postęp? 05.05.02, 14:04 Gość portalu: Pastwa napisał(a): > Chcesz powiedzieć, że noszenie dziecka we własnym brzuchu jest niemoralne, > ponieważ pochodzi ono z metody ivitro? > Toż to bzdura Sam tę bzdurę napisałeś i jej następnie zaprzeczasz. To jest erystyka. Problem polega właśnie na tym, żeby przestać z tą głupią spiralą wartościowania ludzi. Ze wględu na ich zdolności rozrodcze. Metoda invitro jest bardzo dobrą metodą ale dla lekarzy - na zbicie kasy. O co tak naprawdę chodzi? O dziecko, czy o pokazanie innym, że się jest w stanie urodzić? Czy, że za pieniądze można kupić wszystko? Ktoś, kto z jakichś względów nie może pić alkoholu - może z tego powodu czuć się niedowartościowany(nieważne, czy to ma sens). Ale jak się ma do tego fakt, gdy pójdzie na "imprezę" z własnym płynem_udającym_alkohol (nawet mającym taki zapach) i pijąc go - będzie udawał "stan wskazujący na spożycie"? Najchętniej zlinczowalibyśmy tych rodziców japońskich, którzy "hodowali_córki_o_malutkich_stópkach"... A oni nie robili tego ze względu na widzimisię, tylko dla dobra tych córek - bo kobieta_o_małych_stopach miała szansę na lepsze zamążpójście. A może już ktoś odkrył metodę mniej drastyczną, i bogaci ludzie będą mogli mieć córeczki_o_małych_stópkach nie ściskając im tych stópek w dzieciństwie? A dziewczynki będą się czuły dowartościowane? Człowiek jest naprawdę niezrównany w wymyślaniu rzeczy/metod, które następnie sprzedaje innym ludziom jako niezbędne do bycia wartościowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pastwa Re: Do Kamfory IP: *.rivnet 05.05.02, 15:43 kamfora napisała: > Gość portalu: Pastwa napisał: > > > Chcesz powiedzieć, że noszenie dziecka we własnym brzuchu jest niemoralne, > > > ponieważ pochodzi ono z metody ivitro? > > Toż to bzdura > Sam tę bzdurę napisałeś i jej następnie zaprzeczasz. To jest erystyka. Wybacz nic takowego nie zrobiłem, jeśli uważasz moja rozmowę z Ktoś, jako nakaz adopcji dzieci, to źle odczytałaś moje intencje, gdyz mnie jedynie chodzi o swobodę wyboru. Nie estem ani za przymusową adopcją( nic tez takiego nie napisałem), ani przeciwko niej, podobny mam stosunekk do metody ivitro, wolna wola. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Aśka do A27 IP: *.pai.net.pl 05.05.02, 20:30 Pragnę Ci tylko zwrócić uwagę na Twoje własne słowa: "jestem na adopcje przygotowana psychicznie i emocjonalnie". Ty jesteś (być może właśnie dlatego wybrałaś taki a nie inny zawód), ale czy potrafisz zrozumieć, że tysiące innych ludzi potrzebuje czasu, żeby do tego dojrzeć? To że w ośrodkach nie ma "różowych bobasków" wiesz Ty, bo pracujesz w takim miejscu, ale tysiące innych ludzi nie ma pojęcia, jak na wygląd dziecka może wpłynąć brak miłości. Zresztą sama zauważyłaś, że potrafią przyjść do ośrodka "klienci" po niebieskooką blondyneczkę, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nell Re: Sperm donor a adopcja IP: *.torun.sdi.tpnet.pl 06.05.02, 09:55 Gość portalu: Aśka napisał(a): > Jak zwykle punkt widzenia zależy od punktu siedzenia :-) > Większość ludzi krzyczy: in vitro? bank nasienia? to takie nieetyczne! i > grzech! niech adoptują! > No jasne co za problem. Idę do ośrodka i wracam z różowym bobaskiem. Bajka > prawda? > A ilu z tych krzyczących ludzi tak naprawdę zdecydowałoby się na adopcję? Ilu z > > nich nie chwytałoby się wszelkich możliwych sposobów, które umożliwia medycyna, > > by urodzić własne dziecko? Tego nie mogą wiedzieć, dopóki sami nie staną przed > problemem niepłodności. > A jaki problem z adopcją? Ano taki, że do niej trzeba DOJRZEĆ. I to we dwoje. > Potem zaakceptować BEZWARUNKOWO nie narodzone przez nas dziecko. A potem > nauczyć się jak reagować na docinki typu "Znajda", które o ironio padają z ust > tych samych ludzi, którzy krzyczą: Niech adoptują! Ile prawdy jest w twych slowach... pozdrawiam:) Zawsze najglosniej krzycza hipokryci... Odpowiedz Link Zgłoś