Dodaj do ulubionych

BEZPLODNOSC

03.05.02, 02:28

co czuja kobiety nie mogace miec dzieci?

dlaczego tak zazarcie walcza o mozliwosc rodzenia wszelkimi mozliwymi srodkami?

laczego otoczenie uzala sie nad bezplodnymi kobietami?

jak reaguja mezczyzni, na wiadomosc, ze "ich kobieta" nie da im potomka?
Obserwuj wątek
    • czarodziejka NIEplodnosc 03.05.02, 02:32
      to sie chyba nazywa nieplodnosc (troche mniej drastyczne)

      niedawno uslyszalam taka opinie: tak naprawde nie ma nieplodnosci, bardzo wiele
      kobiet po adopcji .. zachodzi w ciaze
      • Gość: Ja Re: NIEplodnosc IP: *.dsl.mindspring.com 03.05.02, 03:12
        Znaczy adoptuja dziecko i cudownie ich bezplodnosc zostaje uleczona??
        • czarodziejka Re: NIEplodnosc 03.05.02, 12:38
          Ja napisał(a):
          > Znaczy adoptuja dziecko i cudownie ich bezplodnosc zostaje uleczona??

          no podobno wlasnie tak czesto sie zdarza ..
          i nie moja to opinia

          • Gość: Melba Re: NIEplodnosc IP: *.chello.pl 05.05.02, 14:38
            Tak się rzeczywiście często zdarza, jest to spowodowane barierą psychiczna,
            czyli...tak bardzo chcę mieć dziecko, ze mi nei wychodzi. Para adoptuje i
            przestaje się "napinać" na potomstwo biologiczne i wtedy organizmy tatusia i
            mamusi, odpoczywając od presji, kreują potomka :) Piękna i pokrętna jest nasza,
            ludzka, psychika, prawda? :)
    • agniechaa Re: Nieplodnosc... 03.05.02, 06:49
      mariposa napisał(a):

      > dlaczego otoczenie uzala sie nad bezplodnymi kobietami?

      To zalezy jakie otoczenie... Moja przyjaciolka nie moze zajsc w ciaze i nie sadze
      any ktokolwiek w "bliskim" otoczeniu uzalal sie nad nia.

      > jak reaguja mezczyzni, na wiadomosc, ze "ich kobieta" nie da im potomka?

      Pewnie zalezy od mezczyzny ale dla osoby prawdziwie kochajacej fakt, ze ich
      partner - jak to okresliles - "nie da im potomka" nijak nie wplywa na ich milosc.
      A raczej - "powieksza" ja.
    • czarodziejka Re: niePLODNOSC 03.05.02, 12:40
      czasem kobieta ma rozpoznanie: nieplodnosc II, nieplodnosc I
      mozna stac sie nieplodna PO URODZENIU dziecka

      kto sie uzala?
      • Gość: soso Re: niePLODNOSC IP: 195.41.66.* 03.05.02, 13:21
        Co 7 malzenstwo nie moze miec dzieci. 'Wina' w zbadanych przypadkach rozklada
        sie mniej wiecej po polowie.
        Malzenstwa 'nieplodne' sa tak samo trwale jak 'plodne' jednak po stwierdzeniu
        nieplodnosci jednej ze stron kobieta czesciej odchodzi od nieplodnego meza niz
        mezczyzna od nieplodnej zony. To z badan amerykanskich.


        pzdrw

        soso
    • cc=sisi Re: BEZPLODNOSC 03.05.02, 13:57
      mariposa napisał(a):
      > co czuja kobiety nie mogace miec dzieci?
      > dlaczego tak zazarcie walcza o mozliwosc rodzenia wszelkimi mozliwymi srodkami?
      > laczego otoczenie uzala sie nad bezplodnymi kobietami?
      > jak reaguja mezczyzni, na wiadomosc, ze "ich kobieta" nie da im potomka?



      Co czuja? Pewien zal, ze nie wszystko zalezy ode mnie. Co z tego, ze po wielu
      latach w koncu sie zdecydowalam na dziecko? Okazalo sie, ze ... No wlasnie.
      Czy walcze zazarcie? Nie. Ale zaczelam sie leczyc.
      Nikt sie nade mna nie uzala. Prawie nikt nie wie. Znajomi przy kolejnej kolezance
      w ciazy pytaja "A kiedy wy? To juz najwyzsza pora." Nie mowie, ze to niegrzeczne,
      usmiecham sie, slucham slow potepienia o kobietach, ktore najpierw kariere, a
      dopiero potem macierzynstwo, nie reaguje.
      Moj mezczyzna? Jest cudny, kocham go, on mnie kocha. Wspiera mnie.
      • Gość: warren Re: BEZPLODNOSC IP: *.wifak.uni-wuerzburg.de 03.05.02, 15:07


        czesc mariposa,

        wiesz, czlowiek to naprawde troche bardziej skomplikowany twor, gosia.nie ma
        podzialu na biale i czarne, i tak samo, nie mozna z gory zakladac , jak zachowa
        sie facet na wiadomosc o nieplodnosci kobiety.
        tak samo mozna by spytac, jak zachowuja sie kobiety na wiesc o niemocy faceta w
        tej dziedzinie.odpowiedz brzmi:roznie,nie mozna uogalniac. i to oddaje cala
        niesamowitosc i wyjatkowosc nas ludzi.
        powodzenia

        tomek


    • Gość: micka Re: BEZPLODNOSC IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 03.05.02, 19:12
      mariposa napisał(a):
      > jak reaguja mezczyzni, na wiadomosc, ze "ich kobieta" nie da im potomka?

      jesli mezczyzna jest krolem lub ostatnim z wielkiego rodu i zalezy mu na
      podtrzymaniu linii, to moze byc problem
      jesli to normalny mezczyzna i kocha swoja kobiete, to jst z nia razem "w
      szczesciu i w nieszczesciu, w zdrowiu i w chorobie"

    • Gość: Aśka Re: BEZPLODNOSC IP: *.pai.net.pl 03.05.02, 21:11
      mariposa napisał(a):

      >
      > co czuja kobiety nie mogace miec dzieci?

      Niemoc, wściekłość, żal, zazdrość. Nie mogą patrzeć na kobiety w ciąży i małe
      dzieci. Nie mogą się nadziwić głupocie ludzi, którzy bezmyślnie pytają o ich
      macierzyństwo. Nienawidzą świąt bo wszyscy im życzą dzidziusia. Co miesiąc
      wypłakują tony łez.
      >
      > dlaczego tak zazarcie walcza o mozliwosc rodzenia wszelkimi mozliwymi srodkami?
      >
      instynkt macierzyński? pragnienie posiadania? chęć przekazania genów? A dlaczego
      kobiety wogóle chcą mieć dzieci?

      > laczego otoczenie uzala sie nad bezplodnymi kobietami?
      >
      Nikt się nie użala. Wszystkie instytucje państwowe nie widzą problemu. A
      przyczynę ujemnego przyrostu naturalnego zwalają na kobiety-interesu, które
      odsuwają macierzyństwo na późniejsze lata albo zupełnie z niego rezygnują.

      > jak reaguja mezczyzni, na wiadomosc, ze "ich kobieta" nie da im potomka?

      Nie ma reguły. Wszystko zależy od podejścia mężczyzny do ojcostwa. Najczęściej to
      kobiety zaciągają mężczyzn na badania.

      To co napisałam to uogólnienia, bo człowiek człowiekowi nierówny i każdy to
      przeżywa na swój sposób, co innego go boli, na co innego jest wrażliwy. Jeśli
      jesteście ciekawi szczegółów wejdźcie na forum gazety niepłodność albo na forum
      strony www.nasz-bocian.pl

      Zanim zapytacie kogoś: "A Ty kiedy wreszcie pomyślisz o dziecku?" zastanówcie
      się, prozę, czy go to nie zaboli.
    • Gość: Melba Re: BEZPLODNOSC IP: *.chello.pl 05.05.02, 14:42
      A dlaczego nie adoptować? Jak się w Polsce nie da (trudności), to przecież tyle
      jest dzieci z 3 świata głodnych i samotnych...
      • Gość: Aśka ADOPCJA IP: *.pai.net.pl 05.05.02, 23:27
        Zgadzam się, że adopcja jest jednym z rozwiązań dla bezpłodnej pary. Tylko
        najpierw trzeba POGODZIĆ SIĘ z tym, że nie można urodzić własnego dziecka. Tak
        jak musimy pogodzić się ze śmiercią mamy, taty czy innej bardzo bliskiej nam
        osoby...
        Adoptowane dziecko nie może być plastrem na rany.
        • Gość: Nikita Re: ADOPCJA IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 07.05.02, 22:48
          Niepłodna kobieta czuje sie jakby to jej wirtualne dziecko umarlo. I jakby ona
          umierała po trochu. Bez nadziei. Taka kobieta ma pewnosc, że juz nic jej w
          życiu dobrego nie spotka. Ma 20 lat, a wie, że już weszła w starość. Nie czeka
          na nic. No, może na to, że ją jej mężczyzna i nikt nie będzie chciał się z nią
          związać. Taka kobieta nienawidzi kobiet w ciąży, bo to jest etap, który ją w
          życiu ominął. Może się też czuć jak kaleka, osoba niepełnosprawna, bo przecież
          płodzenie dzieci to pewien dar, tak jak zmysł widzenia, czy słyszenia. No więc
          czuje sie jak niewidoma i zazdrości tym, którzy mogą patrzec na świat.
          A najgorsze jest to, że nikt jej nie rozumie. Nawet jej własny mężczyzna,
          która...właśnie odszedł do takiej, która może mieć dzieci.
          • Gość: jasna Re: ADOPCJA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.05.02, 13:02
            nie kazdego stac na podjecie decyzji o adopcji
            co z LEKIEM o niewlasciwe geny?
            mnie to przeraza :(
            • Gość: Aśka Re: ADOPCJA IP: *.pai.net.pl 13.05.02, 23:17
              Jasna, podobno to jest jak z ziarnem. Dobre gatunkowo - gdy padnie na zły
              grunt - zmarnuje się, kiepskie - mając doskonałe warunki do rozwoju - może
              wydać wspaniałe plony.
              • Gość: jasna Re: ADOPCJA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 13.05.02, 23:48
                Gość portalu: Aśka napisał(a):
                > Jasna, podobno to jest jak z ziarnem. Dobre gatunkowo - gdy padnie na zły
                > grunt - zmarnuje się, kiepskie - mając doskonałe warunki do rozwoju - może
                > wydać wspaniałe plony.

                moze, ale czy musi?
                balabym sie
                bardzo bym sie bala
                :'(

                • Gość: Aśka Re: ADOPCJA IP: *.pai.net.pl 14.05.02, 01:19
                  Zawsze jest ryzyko.
                  Z całkowicie zdrowej pary może się urodzić chore a nawet upośledzone dziecko.
                  Wychowujemy potomstwo z myślą, że będziemy mieć opiekę na starość, ale ono może
                  się na nas wypiąć i zostawić w domu starców.
                  A samo małżeństwo?
                  Każda decyzja życiowa wiąże się z jakimś ryzykiem.
                  Jasna, nie wiem, czy już byłaś na stronie bociana. Tam na forum spotkasz ludzi,
                  którzy już adoptowali dzieci. Może oni pomogą Ci rozwiać Twoje obawy.
                  Pozdrawiam Cię cieplutko.
                  Aśka
                  PS. Na razie na boćka z przyczyn technicznych trzeba wchodzić przez:
                  php.enter.cnet.pl/PHP-Nuke/index.php
                • Gość: Aśka Re: ADOPCJA IP: *.pai.net.pl 14.05.02, 01:21
                  Zawsze jest ryzyko.
                  Z całkowicie zdrowej pary może się urodzić chore a nawet upośledzone dziecko.
                  Wychowujemy potomstwo z myślą, że będziemy mieć opiekę na starość, ale ono może
                  się na nas wypiąć i zostawić w domu starców.
                  A samo małżeństwo?
                  Każda decyzja życiowa wiąże się z jakimś ryzykiem.
                  Jasna, nie wiem, czy już byłaś na stronie bociana. Tam na forum spotkasz ludzi,
                  którzy już adoptowali dzieci. Może oni pomogą Ci rozwiać Twoje obawy.
                  Pozdrawiam Cię cieplutko.
                  Aśka
                  PS. Na razie na boćka z przyczyn technicznych trzeba wchodzić przez:
                  php.enter.cnet.pl/PHP-Nuke/index.php
                  • Gość: jasna Re: ADOPCJA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.05.02, 13:45
                    Gość portalu: Aśka napisał(a):
                    > Zawsze jest ryzyko.
                    > Z całkowicie zdrowej pary może się urodzić chore a nawet upośledzone dziecko.
                    > Wychowujemy potomstwo z myślą, że będziemy mieć opiekę na starość, ale ono może
                    > się na nas wypiąć i zostawić w domu starców.
                    > A samo małżeństwo?
                    > Każda decyzja życiowa wiąże się z jakimś ryzykiem.

                    kazdy krok wiaze sie z ryzykiem - moze upadne?
                    jednak wole, gdy upadam przez wlasna nieostroznosc, zle stawiane kroki, niz z
                    powodow ode mnie kompletnie niezaleznych
                    niestety
                    chcialabym moc wychowac dziecko i wziac odpowiedzialnosc za ewentualne wlasne
                    bledy, nie mam zas wplywu na geny


                    > Jasna, nie wiem, czy już byłaś na stronie bociana. Tam na forum spotkasz ludzi,
                    > którzy już adoptowali dzieci. Może oni pomogą Ci rozwiać Twoje obawy.
                    > Pozdrawiam Cię cieplutko.
                    > Aśka
                    > PS. Na razie na boćka z przyczyn technicznych trzeba wchodzić przez:
                    > <a href="http://php.enter.cnet.pl/PHP-Nuke/index.php"target="_blank">php.enter.
                    > cnet.pl/PHP-Nuke/index.php</a>

                    dzieki bardzo Aśko, chwilowo podjelam leczenie nieplodnosci (i prosilabym o
                    kciuki za powodzenie) :)
                    ps. mam kolezanke pracujaca w domu malego dziecka

                    • Gość: Aśka Re: ADOPCJA IP: *.pai.net.pl 14.05.02, 22:21
                      Trzymam kciuki :-)))
                      A na bocianie jest spora grupa osób, która również walczy z niepłodnością, są
                      lekarze, którzy odpowiadają na pytania, jest psychoterapeuta.
                      To taka strona ludzi, którzy chcą mieć dziecko bez względu na drogę jaką obiorą.
                      • Gość: jasna Re: ADOPCJA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.05.02, 22:34
                        serdecze dzieki Aśko :)
                        (a bocian jakos nie dziala)
                        • Gość: Aśka Re: ADOPCJA IP: *.pai.net.pl 14.05.02, 23:23
                          Działa, działa tylko się "ulepsza technicznie" i przez jakiś czas trzeba
                          włazić "od kuchni" przez php.enter.cnet.pl/PHP-Nuke/index.php
                          • Gość: dodo Re: ADOPCJA IP: *.sympatico.ca 14.05.02, 23:46
                            jasna - jak nie jestes przekonana do idei adopcji to sie sama w zadnym
                            wypadku "na sile" nie przekonuj. to jest zdecydowanie bardziej
                            skomplikowane niz sie wydaje wielu ludziom z dobrym sercem. masz
                            duzo racji w swoich obawach, zapewniam cie, ze w zadnym razie nie sa
                            one przesadzone. powodzenia w leczeniu zycze.
                            • Gość: jasna Re: ADOPCJA IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.05.02, 23:48
                              dodo, dzieki serdeczne,
                              nie przekonuje sie na sile - moze to samo do mnie przyjdzie? na razie leczenie :)
    • Gość: kasia28 Re: BEZPLODNOSC IP: *.atol.com.pl 07.05.02, 23:15


      >
      > co czuja kobiety nie mogace miec dzieci?

      Żal, właściwie żałość, czasem rozpacz, wewnęrzny ból, poczucie porażki, poczucie
      bycia niepełną kobietą, człowiekiem. Zazdrość? Nie wiem. Ja nie czułam. Było mi
      tylko żal, ze inne tak, a ja nie. A po kilku poronieniach zupełny bezwład,
      rezygnację. I fakycznie-tony łez.
      Miałam już dziecko, ale z "wpadki". Po prostu "zdarzyło się", urodziło,
      wychowałam je, nic wielkiego. Dopiero po paru latach "dojrzałam" do dziecka i
      wtedy był dramat. I były momenty, gdy nienawidziłam córki za to, ze jest.Że w
      jakiś sposób "odebrała" mi możliwośc posiadania wyczekanego, planowanego
      dziecka. Ale to minęło szybko.
      >
      > dlaczego tak zazarcie walcza o mozliwosc rodzenia wszelkimi mozliwymi srodkami?

      Bo jakkolwiek dziecko to dziecko, to jednak ciąża, sam poród, pierwsze
      dotknięcie itd. to są rzeczy nie do podrobienia. Żadne adoptowane dziecko nie da
      tego matce. Tych odczuć, tej miłości, tego cierpienia. Dlatego każda chce mieć
      własne, urodzone dziecko. Adopcja to ostatecznośc albo świadomy wybór drogi
      życiowej.
      >
      > laczego otoczenie uzala sie nad bezplodnymi kobietami?

      Nie spotkałam się z "użalaniem", raczej ze złośliwością: "Ja mam, a ty nie".
      >
      > jak reaguja mezczyzni, na wiadomosc, ze "ich kobieta" nie da im potomka?

      To zależy. Równie dobrze możnaby zapytać jak reagują, gdy dowiadują się, ze ich
      kobieta da im potomka, zwłaszcza nieplanowanego:) Mój zachował sie wspaniale i
      odpowiedzialnie w jednej i drugiej sytuacji.


      Kasia

      • Gość: dodo Re: BEZPLODNOSC IP: 209.226.65.* 13.05.02, 18:17
        nie chce nikogo urazic ale mysle, ze wszystko zalezy od tego jak bardzo sie
        czlowiek sam soba przejmuje. w kazdej sprawie zyciowej zreszta.
        probuje sobie przypomniec jak to ze mna bylo, gdy nam jako parze powiedziano,
        ze dzieci miec nie bedziemy.
        lez nie pamietam, raczej pewne zdziwienie, ze to tak jednoznacznie i tak juz na
        cale zycie. ale ja nigdy nie podchodzilam do kwestii macierzynstwa jako
        podstawowego zadania jakie mam do spelnienia w zyciu. i stalo sie tak jak ktos
        juz wyzej napisal - adoptowalismy dziecko, bo takie byly okolicznosci, ze
        tzw. "przyzwoity czlowiek" nic innego nie mogl zrobic i gdy nasz syn mial 5
        lat, ja zaszlam w ciaze. bez zadnych cudow techniki, bez staran i zabiegow.
        ni z tego, ni z owego ;-)
        i tez nie moge powiedziec, ze bylo to jakies wielkie swieto i szalenstwo
        z radosci. to raczej moi i mojego meza najblizsi przyjeli moja ciaze jako
        niespodziewana wygrana na loterii, czym lekko mnie wtedy zmartwili, bo byl to
        pierwszy znak ich klopotow z pelna akceptacja naszego adoptowanego syna ale to
        zupelnie inna sprawa.
        urodzilam corke i po 2 latach jeszcze syna, tez bez zadnych specjalnych
        medycznych dzialan w tym kierunku a bylam juz wtedy raczej "stara" mamusia:-)
        wspolczuje kobietom, ktore macierzynstwo traktuja jako sprawe podstawowa, bo
        wlasciwie nic im nie mozna pomoc. dla mnie macierzynstwo nigdy nie bylo tym
        moim "byc albo nie byc", wiec jakos nigdy az tak nie zabolala mnie niemozliwosc
        posiadania biologicznych dzieci. ale ja w ogole zawsze bylam dziwnym
        ptakiem ... :-)
        moge tylko polecac dystans do siebie - swiat jest pelen nieszczesc i tragedii -
        wszystko, co nas dotyczy mniej boli gdy sie znajdzie odpowiednia perspektywe.
    • Gość: ania Re: BEZPLODNOSC IP: *.hfx.cstone.net 14.05.02, 22:21
      bol tak straszny ze nie jestem w stanie o tym pisac
      • Gość: mariposa Re: BEZPLODNOSC IP: *.biz.mindspring.com 15.05.02, 01:16

        Aniu i jasna, czy jest w stanie cos / ktos Wam pomoc?
        czy oczekujecie wsparcia i od kogo? a moze wolicie, zeby nikt nie wiedzial?

        czy adopcja z nadzieja, ze organizm "wypocznie i sie naprawi" nie jest w pewnym
        sensie niemoralna?
        • Gość: kamfora Re: BEZPLODNOSC IP: 195.216.121.* 15.05.02, 08:52
          Gość portalu: mariposa napisał(a):

          > czy adopcja z nadzieja, ze organizm "wypocznie i sie naprawi" nie jest w pewnym
          > sensie niemoralna?

          Hej, Mariposa! Nie przesadzaj z tym doszukiwaniem sie niemoralnosci...
          W tym sensie "niemoralny" bylby kazdy dobry czyn czlowieka, bo
          kazdemu mozna "zarzucic" chec uzyskania korzysci...

          Pozdrawiam serdecznie
        • Gość: jasna Re: BEZPLODNOSC IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 15.05.02, 11:33
          Gość portalu: mariposa napisał(a):
          > Aniu i jasna, czy jest w stanie cos / ktos Wam pomoc?
          > czy oczekujecie wsparcia i od kogo? a moze wolicie, zeby nikt nie wiedzial?

          ktos (lekarz) pomaga, lecze sie, od niedawna
          wsparcia oczekuje i otrzymuje je od meza
          wole, zeby nikt nie wiedzial (po co?)



    • Gość: Rosjanka Re: BEZPLODNOSC IP: 212.45.5.* 17.05.02, 13:34
      Mam wszystkie mozliwosci zeby miec dziecko ale z wlasnej decyzji nie chce go
      miec. Moze to jest jakas choroba psychyczna, bo mam juz 33 lata. Uwazam ze dla
      zachowania milosci pomiedze dwojka ludzi dziecko jest nie potrzebne.
      • Gość: Aśka do Rosjanki IP: 212.244.221.* 17.05.02, 22:41
        To miło ze strony Twojego partnera, że zaakceptował Twoją decyzję.
        Najtrudniej jest, gdy każde pragnie czegoś innego...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka