asia_asica
02.02.05, 11:12
Mój ojciec nigdy mi nie okazał, że mnie kocha. Nawet gdy byłam mała. Nawet
gdy byłam malutką dziewczynką nie byłam dla niego małą Asią tylko upartą
Aśką. Mam siostrę. Ojciec zawsze okazywał lub mówił mi w prost, że jestem od
niej gorsza. Gdy jako dzieci razem coś zbroiłyśmy ja zawsze dostawałam lanie
( solidne ), ona nie, ponieważ powtarzał , że jej nigdy by nie uderzył.
Pmiętam, że jako dziewczynka nic pozytywnego nie czułam do taty. Wolałam
kiedy nie było go w domu albo kiedy wyjeżdżałyśmy bez niego na wakacje.
Kiedy byłam nastolatką strasznie się buntowałam. Wiele razy powiedziałam
ojcu, że go nienawidzę. W tamtym okresie bardzo chciałam tego by ktoś mnie
kochał. Chciałam mieć chłopaka bo wiedziałam, że w domu nie mam po co szukac
miłości. Poznałam faceta 7 lat starszego ode mnie, który chciał, żebym była
jego własnością, Manipulował mną, a ja trwałam przy nim ze strachu przed
samotnością. Gdy miałam 17 lat zaszłam w ciążę, bo ten facet twierdził, że
nie może mieć dzieci. Przez cały czas naszego związku twierdził, że jest
ciężko chory i cały czas się leczy - co było bajką. Gdy rodzice dowiedzieli
się o ciąży wyprowadziłam się do ojca mojego dziecka. Czasem przychodziłam do
domu bo nie daleko chodziłam do szkoły i kilka razy w tygodniu musiałam
czekać tam na zajęcia dodatkowe. Gdy przebywałam dłużej z rodzicami wyżywali
się na mnie psychicznie. Poniżali mnie i ojca mojej córki do tego stopnia, że
po takiej "sesji" wpadalam w histerię. Nie obchodziło ich to, że mogą
zaszkodzić mnie lub dziecku. Kiedy byłam w ciąży wogóle nie myślałam o tym
stanie jak o noszeniu w sobie drugiego życia, ale jak o czymś bardzo złym
przez co cierpię, oczywiście było to spowodowane poniżaniem mnie przez
rodziców. Gdy powiedziałąm im, że chyba wrócę do ich mieszkania po porodzie
powiedzieli, że OK ale mam się przygotować na to, że będą mnie tak gnębić do
czasu aż się od nich nie wyprowdzę.
Ojciec nie dostrzegał mojego dziecka do ukończenia przez nie 7 miesiąca.
Bardzo nieoczekiwanie zaczął je kochać. Ale i tak wypominał mi, że je mam,
wypomina mi zresztą do dziś. Poza tym twierdzi, że to, iż mam dziecko jest
wyłącznie moję winą - facet ( o 7 lat starszy ode mnie więc mądrzejszy ) nie
ponosi za to żadnej odpowiedzialności. Czy według Was ma rację Poza tym
uważa, że ojciec mojej córki nie powinien mi płacić alimentów bo on chciał
mieć rodzinę, a ja odeszłam i jemu już na dziecku nie zależy bo nie jest ze
mną. Czy według Was rzeczywiście nic się nam od niego nie należy
Kilka miesięcy temu wyrowadziłam się od rodziców. Zamieszkałam z przyszłym
mężem. Pewnego dnia mój ojciec chciał przyjść w odwiedziny. Podkreślił, że
przychodzi tylko do mojej córki, a ja i mój przyszły mąż możemy dla niego nie
istnieć. On prawie nie zna mojego faceta - czyżby go znienawidził za sam
fakt, że jest ze mną
Teraz pytanie do Was ; JAK MOŻNA NIE KOCHAĆ SWOJEGO DZIECKA ? JAK MOŻNA
DARZYĆ JE NEGATYWNYMI UCZUCIAMI OD CHWILI GDY SIĘ URODZIŁO ?