Gość: paprotka
IP: *.krak.gazeta.pl
25.06.02, 16:30
Dziwny temat? Niestety trudny temat - i dla mnie i dla otoczenia. A zwłaszcza dla mojego męża....
Powroty po rozstaniach sa trudne. Czy jednak to co robie nie jest kompletnie chore? Jakie są granice
miedzy poczuciem krzywdy, poczuciem niespełnienia a zazrością o to czego nigdy sie nie otrzymało
a otrzymał ktos inny?
Rozstaliśmy sie - bo mnie nigdy nie doceniał, nie szanował, nie dawał ani ciepła ani wsparcia -
jedyne czym sie moge poszczycic to dobre wsparcie materialne, poczucie bezpieczeństwa. Tyle. Kiedy
sie rozstaliśmy zrobił wszystko, zeby mnie odzyskać i tak sie stało. Co z tego jednak, że jest do rany
przyłóż? Poznał dziewczyne był z nią dwa miesiace. Dziewczyna jest cudowna pod kazdym wzgledem -
twirdzi ze nie został z nia bo jej nie kochał. Niestety zbieznośc miedzy mną a nią istnieje, i to w bardzo
nieprzyjemny dla mnie sposob wszystko co robiła - robiłam kiedyś i ja - tyle tylko ze wtedy mój mąż
mial to w nosie. Miał w nosie sprzatanie, gotowanie, prasowanie koszul, miał w nosie jak wygladam
co robie jak zyje i kim jestem. O wspólnych zakupach, gotowaniu czy miłych wakacjach mogłam
zapomnieć. Praca która wykonuje go nie dotyvz\czyła, był zły ze mam przyjaciól a to ze pracuje od 9 00
do 9 00 nie miałao znaczenia- nie pytał czy jestem zmeczona. Do czasu - okazuje sie ze w kolejnym
zwiazku, interesowało go wszystko. Samopoczucie jego miłej, wspólne zakupy, pomoc w domu, w
interesach, troska o jej zepsuty samochód.....Twierdzi ze kocha tylko mnie, to co robił(a raczej to czego
nie robił, generalnie nie był męzem...) wynikało z niewiedzy.....(sic!) Ja niestety jednak nie potrafie
pogodzić sie z faktami. Boli mnie ogromnie, ze nigdy przez lata nie zaznałam jednej setnej z tego co
sie dostało ukochanej mojego męza. Nie potrafie uwierzyc kiedy mnie zapewnia o swjej miłości.
Cierpie strasznie wiedząc, ze ona BYŁA DOCENIANA i SZANOWANA - a ja nigdy. Dlaczego? Kiedy
pytam - zaprzecza, mowi ze mnie szanuje i ceni. A jak było kiedyś? Kiedys podobno nie ma znaczenia.
Niestety nie dla mnie. Ja ciągle tam tkwię. Ciagle tkwie w przeszłosci i cierpię. Ostatnio doszło do
tego, ze mówię i mówie i mówie. O tym co dał jej a mnie nie..... Jak mam sobie z tym poradzić? Jak
zapomnieć, jak wybaczyć? Jak wybaczyć, ze byłam dla niego nikim, chociaż otrzymywał wszystko co
tylko może dać kobieta. Jak wybaczyć ze ona stała sie kimś w jednym momencie, kims godnym
szacunku, miłosci, ciepła. Ja musiałam wszystko udowodnić. Nie mam juz siły, nie moge sie uporać
z bólem. Boli okrutnie, ze ktos ledwie sie pojawił otzrymał wszystko za darmo. Czy to zazdrość? Czy
zawiedziona ambicja? Proszę - czy ktoś z Was wie jak to działa?