Dodaj do ulubionych

Wybaczenie zdrady

30.05.05, 03:33
Zakladajac ze bylibyscie w stanie wybaczyc zdrade, czy potrafilibyscie na
tyle zaufac, aby pozostac w zwiazku z kims kto Was zdradzil? Inaczej mowiac,
czy i dlaczego potrafilibyscie utrzymac ten zwiazek, badz odwrotnie -
zakonczyc go.
Obserwuj wątek
    • facio60 Re: Wybaczenie zdrady 30.05.05, 10:18
      Nawet jak wybaczysz, to wkrótce się dowiesz, że po części to była twoja wina, o
      ile wina nie została ci już przypisanana starcie.
      Będziesz podświadomie węszył, czy znowu on/ona nie ma zamiaru wyciąć ci
      numeru.Dowiesz się wtedy, że ograniczasz ją/jego i że takie zycie to piekło a
      on/ona nie jest niewolnikiem.
      Za jakiś czas, jak on/ona wróci pózniej zrobisz awanturę.Potem ktoś z Was
      opuści dom lub znajdzie przyjaciela/przyjaciółkę i wypłacze się w mankiet.
      Na końcu stwierdzicie, że po co się było męczyć, a tak na prawdę to się nie
      kochaliście.
      A może zostaniecie razem, wybaczycie sobie, ale w sercach na zawsze gościć już
      będzie nieufność i rana, która czekać będzie na rozdrapanie podczas kryzysu.
      Nie wierzę, że po zdradzie może być lepiej lub że będzie dobrze i sobie
      zaufacie na nowo.
      Zdrada to wynik desperacji lub określonego charakteru.Po zdradzie nic nie jest
      jak było.
      • psychopata.z.borderline masz racje 30.05.05, 10:21

      • aaddmm1 Re: Wybaczenie zdrady 30.05.05, 10:32
        tak, ja przez to przechodziłam 3 lata temu, wybaczyłam, chociaż było (i nadal
        jest) to bardzo bolesne, tekst o współwinie również usłyszałam, ale jakoś się
        pozbierałam, bo bardzo zależało mi na rodzinie (mamy dziecko). Całkowitego
        zaufania jednak już nigdy nie miałam. Teraz nasze małżeństwo właśnie się
        rozpada, więc nie wiem czy był sens ...
    • amiga2 Re: Wybaczenie zdrady 30.05.05, 10:41
      Nawet jeśli wybaczysz,to wzajemne relacje zostaną mocno nadszarpniete-zgadzam
      się calkowicie z tym,co napisal facio.
      Inna kwestia,czy utzrymać zwiazek,czy nie.To zalezy od wielu czynnikow i jest
      bardzo indywidualne.Większośc/tak wynika z mojej obserwacji/ciągnie dalej taki
      uklad z rozlicznych powodów,ktore wydają im się wazniejsze od zdrowych relacji
      w związku np. tzw.dobro dzieci/jesli sa/,sprawy finansowe,towarzyskie,opinia
      spoleczna,wlasne wygodnictwo itd.Po latach następuje albo
      nuda,zniechęcenie,marazm lub trwaly rozpad więzi: rodzinne piekielko lub
      rozejście się.
    • facettt mozna. mozna 30.05.05, 10:48
      Widze tu dyskusje dzieczaczkow o rozlanym mleku. Zrozumiale, ze o zdradach
      pisza tu Ci, ktorych to boli. Ci ktorych zdrady nie bola, nie pisza. Ale znam i
      takich: mezczyzna zdradzil, po jakim sczasie dowiedziala sie o tym zona,
      zrobila to samo (z zemsty, z ciekawosci?) I co? I nic. Zyli sobie milo i
      spokojnie tak po, jak i przed.
      • psychopata.z.borderline pieprze takie szczescie 30.05.05, 10:50

        • facettt A pieprz sobie na zdrowie n/t 30.05.05, 10:54
      • amiga2 Re: mozna. mozna 30.05.05, 10:53
        co ty wiesz ,co czlowiekowi w duszy gra?
        Zyli milo i spokojnie -na zewnątrz tak sielankowo wygląda.
        • psychopata.z.borderline przeciez tak ma byc 30.05.05, 10:55

        • facettt Re: mozna. mozna 30.05.05, 10:56
          Jak sie kogos zna wiele lat i ten ktos jest bliskim znajomym, to sie wie.
          Forumowe niemowlaczki nie moga urozumiec, ze dobranych malzenstw nawet zdrada
          nie rozbije.
          • amiga2 Re: mozna. mozna 30.05.05, 10:57
            Jeżeli nawet tak jest,to wyjątki potwierdzaja regule.Chyba,że znasz cale tabuny
            takich super szczesliwych zwiazków po zdradach.
            • alfika Re: :))))) 05.06.05, 13:34
              konkretnie - od kiedy to wyjątek potwierdza regułę?????
              wiem, wiem, jest takie przysłowie - ale może trochę logiki? troszkę?

              to podobnie można uznać, że dziecko spaja nieudany związek, kurzajki wystarczy
              obwiązać czerwoną nitką, a zmarłego koniecznie trzeba pochować przed niedzielą
          • psychopata.z.borderline jesteś chory i obłudny 30.05.05, 11:04

            • facettt ktos, kto sama siebie uwaza za chora 30.05.05, 11:12
              zaczal nagle oceniac innych? A w polowie malzenstw (tych trwajacych) byla
              kiedys zdrada. I nic.
              • psychopata.z.borderline Re: ktos, kto sama siebie uwaza za chora 30.05.05, 11:15
                zyj sobie ze zdrada, w obłudzie i mów ze jest OK. Ale nie promuj takiego
                modelu, bo nie powinno sie
                • facettt proby cenzury komunistycznej? 30.05.05, 11:18
                  podawanie faktu ,ze w polowie malzenstw byla kiedys zdrada, nie jest
                  promowaniem tego modelu, tylko stwierdzeniem, ze taki model istnieje.
                  • psychopata.z.borderline nei nalezy go uznawac za prawidlowy 30.05.05, 11:21

                    • facettt nie jestem "modelarzem" to nie wiem 30.05.05, 11:25
                      ktory model jest prawidlowy.
                    • alfika Re: jeśli już 05.06.05, 13:37
                      - to model konieczności odgórnej rozwodu po zdradzie też chyba do
                      najpiękniejszych nie należy

                      niech przetrwa jedno małżeństwo - to już warto spróbować ratować
      • m_kshaka Re: mozna. mozna 05.06.05, 22:19
        myślę, że jest to sprawa indywidualna i zależna od więzi miedzy partnerami, albo
        też od układów jakie sobie budują.
    • facio60 Re: Małe co nie co 30.05.05, 12:26
      Cała dyskusja, a raczej pyskówka poprzedników niczemu nie
      służy,ponieważ "facett" skierował ją na złe tory.
      "Raymus" wyraznie pisze, że preferuje określony tryb małżeństwa i związku, w
      którym nie ma miejsca na zdradę i jakieś tajemnice mające wpływ na wspólne
      pożycie.
      Dlatego chce wiedzieć, czy można po czymś takim się otrząsnąć i czy są tacy
      którym się to udało i czy było warto odbudować związek (o ile to wogle możliwe).
      Swoje zdanie wypowiedziałem i nie jestem tylko teoretykiem w tej dziedzinie czy
      obserwatorem.Raymusa jak i mnie, nie interesuje związek, gdzie każdy robi co
      lubi, a jak ty mnie zdradziłeś to ja zrobię to samo a nawet dwa razy.Nie wiem,
      ale ja jakoś nie lubię jak ktoś by "jezdził" na mojej małżonce, a potem robiła
      by to samo ze mną jak gdyby nic się nie wydarzyło.I niech mi żaden facet nie
      wmawia, że jemu to wszystko jedno i nie sprawia na nim wrażenia.
      To, że jest tyle zdrad, a związki trwają dalej, wcale nie świadczy, że ludzie
      to akceptują.Oni po prostu o tym nie wiedzą, wiele zdrad (fizycznych)jest
      często przypadkowych i trudno je wykryć.Jeśli natomiast ktoś się o tym dowie,
      to niestety, ale związek jest zwykle zrujnowany.Bawi mnie jak czytam, że faceci
      są tak skłonni do zdrady a kobiety tylko są ofiarami.Przecież faceci muszą
      zdradzać z inną kobietą!!!To świadczy z kolei o tym, że kobiety są bardziej
      dyskretne, faceci bardziej naiwni i zadufani w sobie.
      A kobieta, która chce zdradzić, zorganizuje tak sobie życie, że Wam koledzy
      nawet do głowy nie przyjdzie, że coś jest nie tak.Jeśli traficie na taką,
      której zdradzanie wpadnie w krew i nawyk, będziecie mieli baaaaaaaardzo duże
      rogi zanim na to wpadniecie.Wtedy możecie się pocieszać jak "facett", że odbije
      to sobie.
      A tak na marginesie, to po co taki związek, w którym każdy robi co chce i z kim
      chce?
      • amiga2 Re: Małe co nie co 30.05.05, 13:21
        facio,polubilam cie wirtualnie.Madrze prawisz.
      • alma88 Re: Małe co nie co 30.05.05, 23:16
        gratuluję wypowiedzi , bardzo trafna, podoba mi się - wreszcie ktoś coć mądrego
        powiedział
      • alfika Re: :) 05.06.05, 13:42
        to takie przyjemne, mieć świat w szufladkach
        wszystkie zdrady - do jednej szuflady, udane małżeństwa - też wszystkie
        spełniają ten sam rządek warunków

        grunt, to uprościć do absurdu wszystko
        łatwiej wtedy kontrolować to, co siłą rzeczy pod żadną kontrolę nie podchodzi?
        :)))
    • qw5 Re: Wybaczenie zdrady 30.05.05, 16:43
      Są pewne rzeczy, o których się trudno teoretyzuje, jeśli się nie doświadczy.
      • zoe3 dokladnie tak! 30.05.05, 23:18
      • ramyus Re: Wybaczenie zdrady 03.06.05, 19:05
        Owszem, od kiedy sam pojechalem po tym lodzie, jestem zdania, ze nikt kto tego
        nie przezyl, nie wie jak naprawde zachowalby sie, gdyby tego doswiadczyl.
        Dlatego wszelkie teoretyzowanie - co bym zrobil/-la gdym zostal zdradzony,
        uwazam za funta klakow warte. Zdrada zbyt mocno ingeruje w psychike,
        diametralnie zmienia czlowieka. Paradoksalnie, po zdradzie wiele nowego
        dowiadujemy sie o samym sobie.
    • psychopata.z.borderline Wisiulka, gdzie jesteś?:))) 30.05.05, 23:19

    • ramyus Dziekuje wszystkim 02.06.05, 09:54
      Jestem coraz blizej decyzji. Jedynie slusznej chyba.
      • hanyska1986 Re: Dziekuje wszystkim 02.06.05, 15:01
        Hmm..zdrada...Sama niestety przeżyłam i zakończyłam ten związek. Chcoaż jeśli
        mam być szczera to żałuje,od rozstania minęło 4 miesięcy a ja wciąż nie
        potrafię przestać o nim myśleć ;( Mój kolejny związek był kompletnym
        niewypałem, ciągle porównywałam go do swojego byłego i w końcu go zakończyłam.
        Nie mogłam oszukiwać chłopaka,będąc z nim myślałam o kimś innym...Dlatego radzę
        Ci porządnie przemyśleć decyzję,jeśli naprawdę kochasz tą drugą osobę to
        wybaczysz. Wiadomo,że nie będzie już tak jak kiedyś,ale lepiej przełknąć kroplę
        goryczy niż potem do końca życia wyrzucać sobie,że straciło się prawdziwą
        miłość...
        Pozdrawiam i życzę powodzenia =)
    • krynicz-anka Re: Wybaczenie zdrady 02.06.05, 21:55
      przeczyta ten watek......chcesz tak zyc??

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=24250996&a=24250996
    • krynicz-anka Re: Wybaczenie zdrady 02.06.05, 21:56
      przeczytaj ten watek......chcesz tak zyc??

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=210&w=24250996&a=24250996
      • aquarius72 Re: Wybaczenie zdrady 03.06.05, 11:32
        Ludzie, przeczytałam ten wątek i aż sie za głowę łapię ile tu naiwnych opinii i
        teoretyzowania.
        Napiszę tak (z własnego doświadczenia)- w życiu jest możliwe ABSOLUTNIE
        WSZYSTKO - ludzie są różni i nie można przyłożyć do wszystkich jednej miarki -
        powiedzieć, że jak zdradzili, to już będzie tylko źle - może być i źle, może
        być i dobrze, a zależy to od tego, jacy to są ludzie, czy po zdradzie coś do
        siebie czują, jeśli tak, to co czują, czy chcą budować swój związek NA NOWO?
        Bo jedno, co wiem na pewno to to, że po zdradzie związek jest zawsze inny, a to
        niekoniecznie znaczy, że gorszy - ba, może być nawet lepszy!
        Czasem zdrada działa jak kubeł zimnej wody i uświadamia, że związek wyczerpał
        swoją dotychczasową formułę.
        Wszelkie opinie, że po zdradzie ludzie są ze soba tylko z wygodnictwa, dla
        dzieci itepe są piramidalnym uproszczeniem i świadczą o nieznajomości życia.
        Świadczyloby to o tym, że ludzie nie potrafia świadomie kierować swoim życiem,
        a są jedynie marionetkami potwierdzającymi jakieś ukute w powszechnej
        świadomości regułki...
        Poza tym - Ludzie - trochę pokory!!! Czy wszyscy, którzy tu piszą nigdy nie
        popełnili żadnego błędu??? Wszak błądzenie jest rzeczą ludzką, a na to mamy
        rozum, żeby z tych błędów wyciągać wnioski na przyszłość...
        • ramyus Re: Wybaczenie zdrady 03.06.05, 19:01
          Nie przeczytalas chyba dobrze mojego pytania. Pytalem, czy po zdradzie, nawet
          po wybaczeniu - mozna jeszcze zaufac. Wybaczenie, a zaufanie, to dwie bardzo
          rozne rzeczy, ktore niekoniecznie chodza ze soba w parze. Jak natomiast zyc bez
          zaufania?
    • witch-witch Re: Wybaczenie zdrady 03.06.05, 12:30
      ramyus napisał:

      > Zakladajac ze bylibyscie w stanie wybaczyc zdrade, czy potrafilibyscie na
      > tyle zaufac, aby pozostac w zwiazku z kims kto Was zdradzil? Inaczej mowiac,
      > czy i dlaczego potrafilibyscie utrzymac ten zwiazek, badz odwrotnie -
      > zakonczyc go.
      ...........
      Osobie, którą kocham wybaczam WSZYSTKO! Czym jest zdrada, ponoć zaczyna się
      powyżej pępka i tu moze byłoby trudniej. Sama nie wiem:))))))))))
      • bba4 Re: Wybaczenie zdrady 03.06.05, 22:31
        Trochę z autopsji i opowiadan znajomych.


        Nigdy nie jest tak jak było pzred zdrada, nie oszukujmy sie. Nie wkładajmy
        sobie do głowy tego,ze zdrada jest czyms normalnym. Normalne to jest jedzenie ,
        picie i sr..nie. Uwazam,ze jesli w związku jest wszystko, tak jak powinno czyli
        intymnosc , zaangazowanie i namietnosc i dobry sex do zdrady dojśc nie powinno.
        Dlaczego? poniewaz szanujemy drugą osobe, liczymy sie z jej uczuciami i mamy to
        wszystko czego dawac już nie musi nam inna osoba. Zdrada jest też kwestia zasad
        moralnych, sumienia.. ale nie o tym to wiemy.
        Zadra w sercu zostaje zawsze, nie da sie zapomniec i tego wyplenic. Nie da się
        tego odrzucic to wraca jak bumerang w najmniej oczekiwanych momentach. Jeśli
        kochasz druga osobe -bedziesz pamietal zawsze. Moze wybaczysz ale czym jet
        wybaczenie? To uwolnienie przede wszystkim siebie. A ile zdradzonych potrafi
        sama sobie wybaczyc? znikoma ilośc.
        Na zdradzie związku sie nie da scementowac, bo ktora strona sie nawróci
        zdradzajaca czy zdradzana? Więc jak mozna mówic o scementowaniu. Ta ktora
        zdradziła moze i żałuje ale ta , która została zdradzona pamieta. Mimo,ze
        oszukuje siebie,ze wybaczyła.

        osobiscie do dzis pamietam jak zostalam zdradzana, w pierwszym przypadku
        związek trwał ale nie był juz taki sam , mimo usilnych staran. Rozpadł sie.
        W drugim hmmm to bylo tylko zauroczenie, trez sie rozpadl a ja pamietam.

        Wiec nie szukajmy usprawiedliwien dla zdrady, i nie oszukujmy, zwiazek i sam
        człowiek juz nie jest taki sam jak pzred zdradą...
        Pamieci sobie nie zresetujemy.....

        • facio60 Re: Obluda zdradzajacych 03.06.05, 22:58
          Mialem juz wiecej nie pisac, ale nie spotkalem sie jeszcze z przypadkiem gdzie
          ZDRADZAJACY (-A) powiedzieli by:
          "tak to moja wina,prosze wybacz mi.Zrobilem (-am) ci swinstwo i postaram sie
          zrobic wszystko abys mi znowu uwierzyl (-a)"
          Nie chodzi o takie slowa, ale o taki sens.
          Tymczasem zdradzona (-y) dowiaduje sie, ze:
          -to jego wina,
          -nigdy mnie nie kochalas (-es) wiec szukalem (-am) czulosci gdzie indziej,
          -nie mialem (-am)z Toba takiego seksu jak z nim (-nia),
          -zauroczyl mnie,
          -itp. podobne historyjki.
          Tymczasem uczciwosc nakazywala by powiedziec o tym partnerowi a przynajmniej
          gdy sie zdradza nie zachowywac sie wobec partnerki (-ra) jakby zycie toczylo
          sie normalnie dalej.
          Gdy zdrada wychodzi na jaw, pojawia sie u zdradzajacego (-ej) wscieklosc i
          rozczarowanie, ze to sie wydalo. Szuka miejsca gdzie popelnil (-a) blad.Czyz
          nie tak to sie odbywa?
          Potem wpada sie na "oryginalny" pomysl, zeby uwolnic sie, tj. sprzedac wine
          partnerowi (-ce).
          I jest sie niby w porzadku, bo co prawda zdradzilem (-am) ALE PRZEZ CIEBIE !.Na
          dodatek opowiedzialem Ci dlaczego i podalem fakty.A Twoja sprawa czy w to
          uwierzysz.
          I teraz zyj sobie zdradzony czlowieku z tymi myslami; nie dosc ze zostales (-as)
          zdradzony (-a) to jeszcze doszukuj sie w tym swojej winy.
          A zdradzajacy (-a) triumfuje.
          "Jak dlugo bedziesz mi to jeszcze wypominal (-a), nie zniose tego".Pojawia sie
          wiec element szantazu i brniemy coraz glebiej z poczuciem niedowartosciowania.
          Ci, ktorzy mowia ze wybaczyli i jest nawet lepiej, prawdopodobnie sami
          wczesniej zdradzali, tylko nie bylo to wykryte, wiec posrednio czuja sie w ten
          oto sposob rozgrzeszeni.
          Chetnie uslyszal bym glos tego co zdradzil (-a).
          • witch-witch Re: Ja z tych wiernych żon, jednak 03.06.05, 23:07
            obiły mi się o uszy takie dialogi. Słyszałam je z opowiadań. Sama nie wyobrazam
            sobie takiej obłudy jest wprost ohydna, ale są mężczyźni, nawet tu na forum typ
            czarnycharakter, którzy profanują ten typ ososbowości, to nie są tylko chamy. To
            są wręcz psychopaci. Ludzie pozbawieni sumienia. Od takich trzeba trzymać się z
            daleka. Takiego osobnika bezdyskusyjnie wyrzuciłabym za drzwi i NIGDY PRZENIGDY
            BYM nie zamieniła ani jednego słowa.
          • aaaa352 Re: Obluda zdradzajacych 04.06.05, 10:46
            Chetnie uslyszal bym glos tego co zdradzil (-a).


            Jestem strona, ktora zdradziła swojego faceta. Osobą, która zdradziła ze swoim
            ex mężczyzną. Owy ex też jest w stałym związku.
            Czy masz wyrzuty sumienia? Nie mam
            Czy on ma? nie ma
            Nikogo nie obwiniam za to co sie stało, również siebie. Powiem więcej może
            dojść do następnej zdrady.
            Dlaczego tak sie dzieje?
            Tkwimy w związkach gdzie jest nam ze sobą dobrze,wiele nas łączy ale jesteśmy
            na etapie rozwoju. Czy kochamy swoich partnerów hmmm moze. Mimo tego ja z moim
            ex działamy na siebie jak narkotyk, po prostu nie wygasło to co nas łączyło.
            Nie potrafilismy ze soba życ, z obecnymi patnerami potrafimy. Bardzo to
            skomlikowane.
            Zadne z nas się nie przyznało do zdrady i tego nie zrobi.Ranimy tych, z którymi
            jestesmy ale zranilibysmy bardziej mówiac im o tym. jako byli partnerzy nie
            mozemy ze sobą życ ale również bez siebie.....


            • m_kshaka Re: Obluda zdradzajacych 05.06.05, 22:23
              dziwne, ale zrozumiałe przepraszam że tak napiszę: w jednym przypadku to jest
              chemia (z tym eks) a w drugim wygodnictwo bo jest dobrze teraz. Nie ma miejsca
              na miłość to troche smutne ale może jestem za młoda i widocznie za głupia, że
              jeszcze w nią wierzę.
          • balbiga Re: Obluda zdradzajacych 24.06.05, 16:47
            facio60 napisał:

            > Mialem juz wiecej nie pisac, ale nie spotkalem sie jeszcze z przypadkiem
            gdzie
            > ZDRADZAJACY (-A) powiedzieli by:
            > "tak to moja wina,prosze wybacz mi.Zrobilem (-am) ci swinstwo i postaram sie
            > zrobic wszystko abys mi znowu uwierzyl (-a)"
            a ja się spotkałam, usłyszałam taki tekst, i pewnie był on szczery, niestety,
            zaufania W ŻADEN SPOSÓB ODBUDOWAĆ SIĘ NIE DA, to tkwi jak zadra, niektórzy
            twierdzą, że czas leczy rany, ale jaki czas? ile trwa to leczenie? ja wiem na
            pewno, że u mnie 9 lat jeszcze sobie z tym nie poradziło
        • lampka_wina Re: Wybaczenie zdrady 04.06.05, 00:48
          zdrada potwornie komplikuje życie. nie tylko zdradzonemu. jest bez sensu, bo
          nie można o niej zapomnieć, nawet jeśli się tego bardzo pragnie. jak bumerang
          powraca czasami w myślach. sieje niepokój, że jednak coś było nie tak..
          a zdradzony? beznadziejne uczucie zazdrości, niższości i podejrzliwości. brak
          wiary w siebie maskowany wyuczonymi,eleganckimi trikami. emocjonalna huśtawka:
          piekło - niebo. chociaż jak jest niebo - to na maksa:"bo już wszystko o sobie
          wiemy, bo znamy się do szpiku.bo wiem,co on zaraz ze mną zrobi, bo on wie jak
          to zrobić..itd".
          zdrada może przytrafić się każdemu. może być z premedytacją i przypadkowa. może
          być. prędzej czy póżniej. może zdarzyć się tylko raz w życiu i może być
          permanentna. i nikt nic na to nie poradzi.
          nikomu nie życzę takich doświadczeń.
          trzeba byc mistrzem świata,żeby wytrwać w kryzysie, nauczyć się
          wybaczyć, "zmienić formułę związku"-jak ktoś już tutaj mądrze napisał.
          wszystko można wybaczyć. każdą niewierność. trzeba tylko umieć naprawdę kochać
          i pozwolić siebie spowrotem pokochać.
          mój związek ma 13 lat. do dziś jesteśmy razem, kochamy się w życiu i w łóżku.
          nasze wspólne życie okazało się najważniejsze.
          ..i wszystko to,co zdanie to oznacza.

          pozdrawiam:)




    • wichrowe_wzgorza Re: Wybaczenie zdrady 04.06.05, 10:57
      Próbowalam wybaczyć i dac szansę - nabrałam się na łzy:) Okazało się
      oczywiście, że nie było warto dać się nabrać i próbować... Mysle jednak, ze w
      takich wypadkach sprawa jest tak indywidualna, ze nie ma jedej sprawdzonej
      rady, jak postąpić w takiej sytuacji:) W kazdym razie z wlasnego doswiadczenia
      wysnuwam wniosek - nie potrafilabym i nie chciałabym trzymać takiego związku,
      ot. Na dodatek od wtedy nie dążę do żadnego związku, tak jest bezpieczniej,
      wygodniej i spokojnie:) Cenię to sobie
    • tropiacalala Re: Wybaczenie zdrady 04.06.05, 12:58
      powinno sie obcinac to,czym sie grzeszy;)))
      • aquarius72 Re: Wybaczenie zdrady 04.06.05, 14:19
        Parę mi się jeszcze rzeczy nasunęło przy czytaniu wątku :
        - to truizm, że po zdradzie nic nie jest tak, jak przed, więc nie ma co tego
        roztrząsać (związek trzeba zbudować na nowo),
        - można odbudować związek na nowo, jeśli jest miłość - tak, tak, pomimo zdrady
        miłość może nadal być!!!
        - ważna sprawa (to oczywiście moja praywatna opinia) - na ogół za popsucie się
        związku (którego zdrada jest konsekwencją) "winę" ponoszą obydwoje partnerzy,
        co oczywiście nie usprawiedliwia zdradzającego, ale powinno dać do myślenia
        zdradzonemu i tu niestety jest najboleśniejszy (dla zdradzonego) punkt całego
        problemu. Widzę mnóstwo związków, w których jedna ze stron postępuje ze swoim
        partnerem tak beznadziejnie, np uważa go za swoją własność, wymaga, ale nie od
        siebie itp, że aż się prosi, żeby kopnąć ją w tyłek (ale to tak na marginesie,
        bo nie uważam, żeby zdrada była dobrym panaceum na takie problemy),
        - kwestia zaufania : to dla mnie akurat kwestia emocji, a nie decyzji (w
        przeciwieństwie do miłości). Wiem z doświadczenia, że przychodzi taki moment,
        że zaufanie powraca. Niszczymy je zdradą szybko - tak, jak szybko płonie las, a
        odrasta - też tak, jak las - bardzo wolno, ale nadchodzi moment, że jest
        oczywiste, że to zaufanie jest, że nie przechodzi nawet przez myśl, że jest
        jakieś drugie dno, bo po prostu jest w związku dobrze i to się czuje...
        Jeszcze raz podkreślam, że taki scenariusz może sprawdzić się tylko w sytuacji,
        jeśli pomiędzy partnerami jest dojrzała miłość, świadomy i wolny wybór, że
        pomimo przeszłości chcą być razem, bo są dla siebie stworzeni.
        Jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości co do tego, jakie są intencje utrzymania
        związku, to trzeba bardzo dobrze sie zastanowić, czy warto angażować swoje siły
        i uczucia w coś bezwartościowego...

        • hatika Re: Wybaczenie zdrady 04.06.05, 14:46
          Wszyscy spisują swoje przemyslenia, ale to nie takie proste. Załózmy, że sa
          rózne rodzaje zdrady, czy są takie które bolą mocniej? Jaką skalą zmierzyć,
          która rana bardziej boli? Zdrada na poziomie emocji, czy ta, ohydna, bo
          fizyczna? Która zalega partnerom najgłębiej? A jesli zdradzający bardziej cierpi
          z powodu odzrzucenia przez osobę,z którą zdradzał, czy to go w jakiś sposób
          usprawiedliwia? Bo tez cierpi
          • tilly Re: Wybaczenie zdrady 05.06.05, 10:50
            Powiem tak: juz sam fakt ze moj chlopak pomyslal o sexie z inna kobieta uznalam
            za bardzo bolesny ,a co dopiero realny fizyczny akt!Nie wybaczam zdrady na
            zadnym poziomie,mentalnym czy fizycznym bo to swiadczy tylko o jednym cos jest
            nie tak czegos brakuje ,a takie rzeczy rozwiazuje sie inaczej np
            ROZMOWA!!!!Dlatego zycie z taka osoba nie ma sensu bo ona nie wie jak sie
            rozwiazuje problemy i jak sie zaspakaja potrzeby w normalnym partnerskim zwiazku!
            • kleinee Re: Wybaczenie zdrady 10.06.05, 15:26
              wybaczyc mozna, zapomniec nigdy sie nie da i nie da sie juz po tym życ razem i
              chyba nie warto nawet probowac. zdrada to jednak dowod na to ze w zwiazku dzieje
              sie źle a jedna ze stron zamiast rozwiazywać problemy wybiera latwiejsze
              wyjscie, ucieczkę czyli zdradę .nie warto byc ze slabym mezczyzną, ale nie mozna
              go przekreslać jako czlowieka , byc moze w koncu doceni silę milosci i wiernosci
              w zwiazku z inną partnerka. a samemu ? coz ! trzeba wierzyc w swoje szczescie
        • lampka_wina Re: Wybaczenie zdrady 05.06.05, 02:33
          zgadzam się w 100%
    • alfika Re: Wybaczenie zdrady 05.06.05, 13:59
      toego temtu nei ujmiesz w sztywne ramy
      ludzie są różni i popełniają różne błędy
      - zależy, na ile znają siebie i na ile wiedzą czego chcą

      akurat ja nie chciałabym z nim być - i nie dałabym szansy na odbudowanie
      wybaczyłabym, bo umiałabym zrozumieć intencje - ale ze wspólnego zycia nic już
      by nie było

      inaczej, gdyby był człowiekiem mniej pewnym siebie, który jest na etapie
      szukania swojej filozofii życiowej i błądzi - to można dyskutować, przyznawać
      się do winy, myśleć o wracaniu do tego, co się chciało wcześniej

      ale jeśli masz do czynienia z kimś, kto nigdy nie robi czegoś, czego nie
      przemyślał - to w tym przypadku zdrada oznacza kontakt z kobietą, która jest
      ważniejsza - i tu już nie ma miejsca na ciąg dalszy
      • slawek73 Re: Wybaczenie zdrady 09.06.05, 14:24
        "akurat ja nie chciałabym z nim być - i nie dałabym szansy na odbudowanie
        > wybaczyłabym, bo umiałabym zrozumieć intencje - ale ze wspólnego zycia nic już
        > by nie było"

        Mylisz sie alfiko.
        Byłoby zupełnie odwrotnie:
        Chciałabys z nim byc i dałabyś szanse na odbudowanie.
        Byłoby tez wspólne zycie.
        Natomiast nie wybaczyłabyś, ani tez nie zrozumiałabys intencji.


        • jmx Re: Wybaczenie zdrady 10.06.05, 16:01

          A czy można być o tym przekonanym na 100%...?
        • jsolt Re: Wybaczenie zdrady 10.06.05, 16:44
          slawek73 napisał:

          > "akurat ja nie chciałabym z nim być - i nie dałabym szansy na odbudowanie
          > > wybaczyłabym, bo umiałabym zrozumieć intencje - ale ze wspólnego zycia ni
          > c już
          > > by nie było"
          >
          > Mylisz sie alfiko.

          Slawku, myślę, że alfika ma trochę racji. U mnie tak było - wybaczyłam (może
          nie końca, ale chciałam), próbowałam z nim być dalej i budować wspólne życie,
          ale nic z tego nie wyszło... Nie potrafiłam, zrobił mi za duzą krzywdę i we
          mnie wszystko zaczęło kręcić się w drugą stronę, z mojej wielkiej i szczerej
          miłości, po kilku miesiącach zastanawiania się nad przyszłością z kłamcą, nie
          zostało nic. Myślę, że nie ma jednego scenariusza, tak jak i nie ma złotego
          środka na poradzenie sobie z taką sytuacją.
          > Byłoby zupełnie odwrotnie:
          > Chciałabys z nim byc i dałabyś szanse na odbudowanie.
          > Byłoby tez wspólne zycie.
          > Natomiast nie wybaczyłabyś, ani tez nie zrozumiałabys intencji.
          >
          >
        • alfika Re: sławku73 :) 23.06.05, 20:50
          to ja znam siebie, a nie Ty
          podobnież jak wiem, czego chcę, a czego nie :)
          • psychopata.z.borderline Re: sławku73 :) 23.06.05, 20:53
            ja bym powiedziała co on robi, ale dostane bana wiec nie zaryzykuje
    • deep_deep_red ja jestem w zwiazku po zdradzie 24.06.05, 14:59
      ja jestem w ok.5-letnim zwiazku i wybaczylam zdrade.

      Wszystko wydarzylo sie ok. roku temu i ciagnelo sie przez ok 6 miesiecy. W tym
      czasie przeszlam totalne pieklo.

      Najpierw czulam ze zaczyna sie cos psuc, olalam to bo klucilismy sie wczesniej
      czesto i
      myslalam ze to nastepny etap "docierania sie" - i tu sie wlasnie pomylilam, bo
      w tym czasie
      moj chlopak znalazl sobie inna panne...Dowiedzialam sie o tym po miesiacu.
      Przeszlam wszystkie etapy -
      od klamstw, ze nie moze sie spotkac, bo ma duzo pracy, do pieprzenia o tym ze
      musimy odpoczac, przerwa,
      ze on musi przemyslec. Potem oczywiscie sie o wszystkim dowiedzialam. Bylam
      kompletnie zalamana.
      Jednak nigdy sie nie poddalam. Na poczatku probowalam ratowac zwiazek - jedna
      osoba to jednak
      za malo do "ratowania"... zaczelam wiecej przebywac ze znajomymi - i nigdy
      przed nimi nie udawalam
      ze wszystko jest ok. Wszyscy wiedzieli o tej zdradzie, nie ukrywalam tego.
      Dla "podbudowania"
      znalazlam jednego chlopaka - wyjechalam z nim na wakacje...ale jakos nam nie
      wyszlo. Pozniej
      zaczelam spotykac sie z innym - ktory zreszta zawsze mi sie podobal - wlasciwie
      to moge
      powiedziec ze go zdobylam - to totalnie mi podnioslo samoocene - tak to juz
      jest z za zdrada -
      myslisz ze ktos nie chce z toba byc znaczy ze cos jest z toba nie tak. Moj
      chlopak zaczal do mnie wydzwaniac,
      prosic o szanse...
      pozniej jakos tak sie ulozylo ze wrocilismy bo siebie ale jestesmy innymi
      osobami. Ja stalam sie silna,
      niezalezna, wiem ze zawsze zdobede to co chce, zawsze wyjde ze wszystkiego
      calo, nie ograniczam sie,
      spotykam sie z wieloma znajomymi, robie to co lubie, nie tlumacze sie z
      niczego. Mam zaufanie do mojego chlopaka,
      przestalam robic akcje w stylu sprawdzania komorek itp. bo to nie ma zadnego
      sensu, a on ma zaufanie do mnie. Kocham go.
      Czy wybaczylam ? wydaje mi sie ze tak. czasami wracam do tego , wszystko mi sie
      przypomina,
      jednak coraz bardziej jakby za mgla...


      po zdradzie nie ma sensu sie oklamywac





      >>>Nawet jak wybaczysz, to wkrótce się dowiesz, że po części to była twoja
      wina, o
      ile wina nie została ci już przypisanana starcie.

      bo to jest po czesci wina kazdej strony

      >>>Nie wierzę, że po zdradzie może być lepiej lub że będzie dobrze i sobie
      zaufacie na nowo.
      Zdrada to wynik desperacji lub określonego charakteru.Po zdradzie nic nie jest
      jak było.

      moze byc lepiej, ale to prawda, ze nic nie jest takie samo


      >>>zyj sobie ze zdrada, w obłudzie i mów ze jest OK. Ale nie promuj takiego
      modelu, bo nie powinno sie

      zwiazek po zdradzie niekoniecznie oznacza oblude - dla mnie raczej odwrotnie


      >>>Na zdradzie związku sie nie da scementowac, bo ktora strona sie nawróci
      zdradzajaca czy zdradzana? Więc jak mozna mówic o scementowaniu. Ta ktora
      zdradziła moze i żałuje ale ta , która została zdradzona pamieta. Mimo,ze
      oszukuje siebie,ze wybaczyła.

      ble ble ble - bzdury.

      >>>Tymczasem zdradzona (-y) dowiaduje sie, ze:
      -to jego wina,
      -nigdy mnie nie kochalas (-es) wiec szukalem (-am) czulosci gdzie indziej,
      -nie mialem (-am)z Toba takiego seksu jak z nim (-nia),
      -zauroczyl mnie,

      dokladnie to mi powiedzial:)

      >>>Paradoksalnie, po zdradzie wiele nowego dowiadujemy sie o samym sobie.

      nic dodac nic ujac
      • kot_burek Re: ja jestem w zwiazku po zdradzie 07.07.05, 19:19
        Ja zdrady nigdy nie zapomniałem .Staram się zapomnieć już od 8-miu lat. Jak w
        powiedzeniu:można wybaczyć ,nie można zapomnieć. Ale Ramyus ,każdy jest inny.
        Dlatego nie moge Ci dać żadnej rady. Ja się cały czas męczę . Może dlatego że
        pamiętam jak powinny wyglądac normalne relacje. Sam nie wiem .Wiem tylko że
        życie ma się tylko jedno . A czas leci ..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka