Dodaj do ulubionych

Ciagle do przodu

19.07.05, 16:18
czemu nikt sie do mnie nie odzywa?Myslalam ze choc raz pogadam z ludzmi z
podobnymi problemami do moich,a tu nic.Moja rada :czytajcie ksziazki.Pomagaja
oderwac sie od rzeczywistosci.I nie musza to byc od razu wybitne
dzieła.Czytajcie to na co macie ochote.POZDRAWIAM
Obserwuj wątek
    • negritha Re: Ciagle do przodu 20.07.05, 14:59
      A co czytasz sonai?
      Ja wlasnie dzis skonczylam fajna ksiazke "bez mojej zgody", ale szczerze mowiac
      dostrzegam rowniez wady w czytaniu ksiazek. Np ta ktora dzis skonczylam
      strasznie mnie przybila :-(( Ok, oderwalam sie od mojej rzeczywistosci, ale
      przezywalam rownie silne emocje podczas czytania i w efekcie zaczelam jesc przy
      czytaniu....
      Ogolnie jestem za ksiazkami, bo pozwalaja spojrzec na swoje problemy z pewnym
      dystansem. Ale dzis ksiazka mnie po prostu przybila...
      • sonai Re: Ciagle do przodu 20.07.05, 21:24
        Wszystko ma wady i zalety,ale czytajac przynajmniej nie mysle o jedzeniu az tak
        i jest to dla mnie duzy plus.Poza tym byłam dzisiaj w kosciele i jakos mi
        lepiej.Pogadalam ze znajomym klerykiem w ktorym sie kiedys podkochiwałam
        (uściślijmy 3 lata temu i nie był wtedy jeszcze w seminarium)i mam ochote
        tanczyc.Energia mnie rozpiera.Nie musze zapieprzac do szkoly.Moge spac do
        ktorej chce.Pozniej cwiczenia i do przodu.Ale przynajmniej czuje sie
        lekkka.POZDRAWIAM.CHCIALABYM ZEBY TA SIELANKA NIGDY SIE NIE SKONCZYŁA.
        PSYCHICZNIE NARODZILAM SIE NA NOWO.
        • negritha Re: Ciagle do przodu 21.07.05, 13:45
          Tak z ciekawosci spytam: do ktorej spisz rano? Ja tez mam wakacje i moge sie
          wysypiac ale zauwazylam za jak spie za dlugo (lub za krotko) to mam czesciej
          ochote na jedzenie. Dziwne w sumie.. Gratuluje dobrego samopoczucia :-)
          A co do rozmowy, to ta bardzo czesto pomaga.. czasem tylko brakuje osob z
          ktorymi mozna by pogadac (zwlaszcza jak powyjezdzali.).
          • sonai Re: Ciagle do przodu 21.07.05, 22:28
            A wiesz co tez mi sie wydaje ze spanie ma cos z tym wspolnego.Ostatnio dobrze
            mi sie spi nawet do 8 czy prawie 9.Dłużej nie moge.Jakis czas temu mialam
            klopoty ze snem i wstawalam 5,6.Pózniej lecialam do lasu na bieganko.Mieszkam
            poza miastem tzn.Łodzią wieć mam ten luksus.Teraz cwicze troche pozniej i
            lepiej sie czuje.Przynajmniej nie odnosze wrazenia ze sie az tak katuję.Ale nie
            potrafie zyc bez ruchu.Niby fajnie,ale w niedziele wyjezdzam na tydzien i nie
            wiem jak to przetrwam.Parafia zorganizowala wyjazd nad morze w miare tanio,wiec
            sie zapisalam.Teraz sie zastanawiam czy to był dobry pomysl.Mam nadzieje ze nie
            beda sie ze mnie nabijac.Chodzi mi o jedzenie chrupkiego pieczywa,wafli
            ryzowych,chudego sera itp.Mowia odpusc sobie.NIE.Nie zamierzam chodzic
            głodna,ale normalnego chleba tez nie ruszę.Juz dwa lata.Księdza mamy
            fajnego.Jednak jego brat mnie wkurzył.(Tez jedzie nad morze tylko z ludzmi ze
            swojej parafiii w tym samym autokarze)Niby głupota a jakos nie potrafie tego
            zapomniec.Ksieza powinni podbudowywac a nie dołowac.Stwierdził,gdy jakas matka
            chciala zapisac córke anorektyczke na wyjazd,ze nie bedzie jezdził z
            wariatkami.A tacy jak my nie maja prawa do odpoczynku za mniejsza cene,do
            kontaktu z ludzmi?To moze ja tez nie powinnam jechac,bo cytuje "bede mu zycie
            utrudniac"?No nic jak nie masz z kim gadac to pisz.Chetnie poczytam i na pewno
            odpisze.Skad tak w ogole jestes?POZDRAWIAM
    • ikka Re: Ciagle do przodu 21.07.05, 18:19
      bo to forum mniej żywe się zrobiło, ale jeszcze będzie lepiej. sama nie piszę,
      bo jak dla mnie chyba czas już przestać tu bywać. bo mamy tu naprawdę niezłą
      grupę wsparcia i jeśli teraz jem rozsądniej, to dzięki wszystkiemu, co
      dziewczyny tu napisały - nie dodam niczego nowego. ale nie o to chodzi głównie,
      żeby jeść rozsądniej,ale żeby zacząć siebie kochać. i innych też.dobrze, że tu
      trafiłaś i witaj:) i czytaj, czytaj, po to są wakacje:))) trzeba czasem oderwać
      się od rzeczywistości, chociaż rzeczywistość sama też nie jest zła.pisałaś też,
      że byłaś w kościele - jesteś wierząca? bo ja tak i to też mi pomaga przestać
      się krzywdzić. ale nie chcę pisac banałów. pozdrawiam ciepło.
      • sonai Re: Ciagle do przodu 21.07.05, 23:17
        Jak przeczytałam to co napisalac mam wrazenie ze znalazlam kogos podobnego do
        siebie.Jestem wierzaca i to pomaga.Raz jest oczywiscie lepiej a raz
        gorzej.Czasami tej mojej wiary brakuje.W sierpniu wybieram sie na pielgrzymke,
        a to na pewno doda mi energii. Probuje sie odnalezc w tym zgiełku
        swiata.Ostatnio jest troche lepiej.W niedziele wyjezdzam na tydzien.Zobaczymy
        jak to na mnie wpłynie.Ciesze sie ze napisalas.Dzieki za rady.Moze napiszesz
        cos o sobie.Chetnie poznalabym twoja historie.Ale oczywiscie nie
        zmuszam.POZDRAWIAM
        • ikka Re: Ciagle do przodu 22.07.05, 11:01
          to świetnie, że wyjeżdżasz. a jak to wpłynie na Ciebie, to już od Ciebie
          zależy. wiesz,i w towarzystwie i w samotności można być nieszczęśliwym, jak się
          chce. i odwrotnie. dobrze być z ludźmi dlatego, że właśnie - każdy ma jakąś
          historię (moja została na tym foum opisana, ale jest smutna, a dziś widzę ją
          trochę inaczej), a poznanie historii innych daje dystans do własnych problemów.
          i znowu piszę banały. ale są dwa banały, których słuszności jestem jak
          najbardziej pewna (lata doświadczenia), więc sobie pozwolę:
          1. nie mozna lubić innych nie lubiąc siebie
          2. diety w sumie tuczą

          baw się dobrze:) i dbaj o siebie.
    • ikka argument, który mi pomógł 22.07.05, 11:12
      póki jem dla przyjemności, choćbym jadła dużo - jeszcze wybieram dobro. może to
      dobro źle rozumiem, może zdrowie czy umiarkowanie (władza nad sobą) to dobra
      większe, ale przyjemność (a głównie bezpieczeństwo, jakie daje jedzenie) to też
      jakieś.
      ale jedzenie napadowe ma na celu przyjemność tylko do pewnego progu kalorii.
      potem czujesz się fatalnie. już nie możesz. ale jesz, żeby siebie ukarać. z
      nienawiści do siebie i świata. jedzenia też już nienawidzisz, ale je wybierasz.
      i to jest wybór zła dla samego zła. czyli satanizm.
      • sonai Re: argument, który mi pomógł 22.07.05, 11:37
        wiesz co kobitko masz racje!A jak tam teraz u Ciebie?Wzloty czy upadki?U mnie
        tygodniowy wzlot:-) Przed wyjazdem chce czuc sie lepsza,lzejsza i to mnie
        motywuje.Mam nadzieje ze po powrocie nie wroce z powrotem do tego samego.A
        cwiczysz cos?Tak z ciekawosci pytam,bo ja jestem od cwiczen uzalezniona.Kazdego
        dnia musze cos robic.
        • ikka dobre uzależnienie 22.07.05, 16:15
          nie ćwiczę:) nigdy tego nie robiłam.
          wiem, że powinnam. dużo chodzę za to. w poniedziałek kupię karnet na pływalnię.

          ani wzlot ani upadek. spokój.

          trzymaj się i ciesz latem:)
          • sonai Re: dobre uzależnienie 22.07.05, 17:51
            Powinnam cieszyc sie latem ale jakos nie potrafie.znow mnie nachodzi kiepski
            humorek.Moja dobra kolezanka mnie zwyczajnie olewa,wiec chyba juz nie jest taka
            dobra...Powoli sie pakuje.Jak sie przekonac do spodni?Od jakis 4 miesiecy
            codziennie zakladam tylko spodnice.A nad morzem moze byc troche na to za
            zimno...Gruba jestem.Nie cwiczylam dzisiaj i od razu gorzej sie psychicznie
            czuje.Ale nie mialam sily.Wypilam 3 kawy i dalej chodze jak śnięta
            ryba.Ciśnienie czy co?Czas wsiasc na rowerek stacjonarny,bo znowu
            przytyje.Dlaczego wzielo mnie na myslenie?od tygodnia jakos szło i nie
            narzekalam na siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka