Dodaj do ulubionych

Cierpienie uszlachetnia?.............

01.10.02, 20:24
Wiele razy na ten temat myslalam. Nie lubie cierpienia, bolu, nikt tego nie
lubi. Ale czesto sie tak dzieje w zyciu ze to przykre rzeczy, ktore nam sie
przytrafiaja rozwiaja nas duchowo, uwrazliwiaja na innych, pozwalaja spojrzec
z innej perspektywy, dzieki nim zaczynamy zyc glebiej. Czesto ludzie po
ciezkich chorobach odnajduja sens zycia, choc nie wszyscy. Smierc bliskiej
osoby otwiera nas na inny obszar doznan, czesto po ogromnym bolu przychodzi
wyciszenie, spokoj wewnetrzny i choc nigdy nie bedzie juz jak danwiej to
jednak jestesmy bogatsi o te doznania. I teraz teza: czy czlowiek jest w
stanie rozwinac sie duchowo nie cierpiac? Lub dla kontrastu: czy czlowiek,
ktoremu ogolnie wiekszosc rzeczy sie w zyciu udaje, przechodzi je bez
wiekszych nieszczesc jest w stanie byc wrazliwym, refleksyjnym, tolerancyjnym
czyli ogolnie otwartym duchowo czlowiekiem?
Obserwuj wątek
    • Gość: Imagine Re: Cierpienie uszlachetnia?............. IP: *.unl.edu 01.10.02, 20:37
      mis_alas_mi_alma napisała:

      > Wiele razy na ten temat myslalam. Nie lubie cierpienia, bolu, nikt tego nie
      > lubi. Ale czesto sie tak dzieje w zyciu ze to przykre rzeczy, ktore nam sie
      > przytrafiaja rozwiaja nas duchowo, uwrazliwiaja na innych, pozwalaja spojrzec
      > z innej perspektywy, dzieki nim zaczynamy zyc glebiej. Czesto ludzie po
      > ciezkich chorobach odnajduja sens zycia, choc nie wszyscy. Smierc bliskiej
      > osoby otwiera nas na inny obszar doznan, czesto po ogromnym bolu przychodzi
      > wyciszenie, spokoj wewnetrzny i choc nigdy nie bedzie juz jak danwiej to
      > jednak jestesmy bogatsi o te doznania. I teraz teza: czy czlowiek jest w
      > stanie rozwinac sie duchowo nie cierpiac? Lub dla kontrastu: czy czlowiek,
      > ktoremu ogolnie wiekszosc rzeczy sie w zyciu udaje, przechodzi je bez
      > wiekszych nieszczesc jest w stanie byc wrazliwym, refleksyjnym, tolerancyjnym
      > czyli ogolnie otwartym duchowo czlowiekiem?
      >
      >
      >
      >
      • mis_alas_mi_alma Re: Cierpienie uszlachetnia?............. 01.10.02, 20:42
        > Nie ma czegos takiego jak rozwoj duchowy. Nie mozna sie naczytac o sprawach
        > duchowych, nacierpiec, by zdobyc podkowy "duchowosci". To o czym Ty mowisz, to
        > wyksztalcenie i zdobywanie wiedzy. Wszystkie sekty, ale i religie oferuja
        > wlasnie uduchowienie jako nagrode za ciezka prace i dzwiganie swego krzyza.
        > To bzdura. Zadne drogi nie prowadza do bycia "bardziej duchowym". To
        > terytoruim, o ktorym mowisz, to ziemia bez drog dojazdowych, po angielsku:
        > "the pathless land".
        > Pozdr, Imagine.

        A co w takim razie jest moj drogi Imagine, skoro nie ma rozwoju duchowego?
        I co z moją tezą, ktora zupelnie pominales? Skoro slowo "rozwoj duchowy" Ci
        przeszkadza to je odrzuc, ale odpowiedz na moja watpliwosc, bo z tego co
        napisales niewiele rozumiem :-)

        pozdr.
        • Gość: Imagine Re: Cierpienie uszlachetnia?............. IP: *.unl.edu 01.10.02, 20:48
          mis_alas_mi_alma napisała:

          > > Nie ma czegos takiego jak rozwoj duchowy. Nie mozna sie naczytac o sprawac
          > h
          > > duchowych, nacierpiec, by zdobyc podkowy "duchowosci". To o czym Ty mowisz
          > , to
          > > wyksztalcenie i zdobywanie wiedzy. Wszystkie sekty, ale i religie oferuja
          > > wlasnie uduchowienie jako nagrode za ciezka prace i dzwiganie swego krzyza
          > .
          > > To bzdura. Zadne drogi nie prowadza do bycia "bardziej duchowym". To
          > > terytoruim, o ktorym mowisz, to ziemia bez drog dojazdowych, po angielsku:
          > > "the pathless land".
          > > Pozdr, Imagine.
          >
          > A co w takim razie jest moj drogi Imagine, skoro nie ma rozwoju duchowego?
          > I co z moją tezą, ktora zupelnie pominales? Skoro slowo "rozwoj duchowy" Ci
          > przeszkadza to je odrzuc, ale odpowiedz na moja watpliwosc, bo z tego co
          > napisales niewiele rozumiem :-)
          >
          > pozdr.
          >
          >
          • mis_alas_mi_alma Re: Cierpienie uszlachetnia?............. 01.10.02, 21:00
            Nie zgadzam sie niestety..... Ty pojmujesz wszystko wybitnie rozumowo, a
            czlowiek to nie tylko rozum - to rowniez czucie...... i jako takie
            przyporzadkowane prawej polkuli. Moze twoje wypowiedzi sa dla mnie tak
            trudne do zaakceptowania, bo akurat u mnie wlasnie prawa polkula jest bardziej
            aktywna niz lewa, stad ja bardziej "rozumiem" sercem niz umyslem - przynajmniej
            akurat takie sprawy.....

            pozdrawiam serdecznie :-)
      • Gość: kol5 Re: Cierpienie uszlachetnia?- imagine IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 20:58
        Gość portalu: Imagine napisał(a):

        > mis_alas_mi_alma napisała:
        >
        > > Wiele razy na ten temat myslalam. Nie lubie cierpienia, bolu, nikt tego ni
        > e
        > > lubi. Ale czesto sie tak dzieje w zyciu ze to przykre rzeczy, ktore nam si
        > e
        > > przytrafiaja rozwiaja nas duchowo, uwrazliwiaja na innych, pozwalaja spojr
        > zec
        > > z innej perspektywy, dzieki nim zaczynamy zyc glebiej. Czesto ludzie po
        > > ciezkich chorobach odnajduja sens zycia, choc nie wszyscy. Smierc bliskiej
        >
        > > osoby otwiera nas na inny obszar doznan, czesto po ogromnym bolu przychodz
        > i
        > > wyciszenie, spokoj wewnetrzny i choc nigdy nie bedzie juz jak danwiej to
        > > jednak jestesmy bogatsi o te doznania. I teraz teza: czy czlowiek jest w
        > > stanie rozwinac sie duchowo nie cierpiac? Lub dla kontrastu: czy czlowiek,
        >
        > > ktoremu ogolnie wiekszosc rzeczy sie w zyciu udaje, przechodzi je bez
        > > wiekszych nieszczesc jest w stanie byc wrazliwym, refleksyjnym, tolerancyj
        > nym
        > > czyli ogolnie otwartym duchowo czlowiekiem?
        > >
        > >
        > >
        > >
        • Gość: Imagine Re: Cierpienie uszlachetnia?- imagine IP: *.unl.edu 01.10.02, 21:32
          Gość portalu: kol5 napisał(a):

          > Gość portalu: Imagine napisał(a):
          >
          > > mis_alas_mi_alma napisała:
          > >
          > > > Wiele razy na ten temat myslalam. Nie lubie cierpienia, bolu, nikt te
          > go ni
          > > e
          > > > lubi. Ale czesto sie tak dzieje w zyciu ze to przykre rzeczy, ktore n
          > am si
          > > e
          > > > przytrafiaja rozwiaja nas duchowo, uwrazliwiaja na innych, pozwalaja
          > spojr
          > > zec
          > > > z innej perspektywy, dzieki nim zaczynamy zyc glebiej. Czesto ludzie
          > po
          > > > ciezkich chorobach odnajduja sens zycia, choc nie wszyscy. Smierc bli
          > skiej
          > >
          > > > osoby otwiera nas na inny obszar doznan, czesto po ogromnym bolu przy
          > chodz
          > > i
          > > > wyciszenie, spokoj wewnetrzny i choc nigdy nie bedzie juz jak danwiej
          > to
          > > > jednak jestesmy bogatsi o te doznania. I teraz teza: czy czlowiek jes
          > t w
          > > > stanie rozwinac sie duchowo nie cierpiac? Lub dla kontrastu: czy czlo
          > wiek,
          > >
          > > > ktoremu ogolnie wiekszosc rzeczy sie w zyciu udaje, przechodzi je bez
          >
          > > > wiekszych nieszczesc jest w stanie byc wrazliwym, refleksyjnym, toler
          > ancyj
          > > nym
          > > > czyli ogolnie otwartym duchowo czlowiekiem?
          > > >
          > > >
          > > >
          > > >
    • Gość: Monika Re: Cierpienie uszlachetnia?............. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 20:42
      Szkoda, że musiałam przekonać się na własnej skórze, iż "wzbogaca". To prawda,
      ale chyba nie potrzebuję aż tak traumatycznego, by za jakąś chwilę w życiu
      dojść do podobnych odkryć. Co mi daje ta "nadswiadomość"? Może moja wrażliwość
      pozwoliłaby mi rozumieć innych, cierpiących-może realizowałabym się całkiem
      niezle jako psycholog- psychiatra. Traumę mam za sobą, ale powraca i dusi
      głucho, już bez łez, brak sił. Gdyby każdy, kto chce pomagać ludziom musiał
      przechodzić "lekcje życia", świat byłby bez sensu. Empatia to dar, chwyty można
      wyćwiczyć. Akurat ten kontekst przeżycia cierpienia dane jest mi przerabiać- co
      dzień pytam jednak- dlaczego- zle mi z przeszłością, mija powoli rok,którego
      nienawidzę i który właściwie do końca ciążył BĘDZIE JAK PIĘTNO. Nie prosiłam o
      takie "wzbogacenie"....
      • Gość: Imagine Re: Cierpienie uszlachetnia?............. IP: *.unl.edu 01.10.02, 20:52
        Gość portalu: Monika napisał(a):

        > Szkoda, że musiałam przekonać się na własnej skórze, iż "wzbogaca". To
        prawda,
        > ale chyba nie potrzebuję aż tak traumatycznego, by za jakąś chwilę w życiu
        > dojść do podobnych odkryć. Co mi daje ta "nadswiadomość"? Może moja
        wrażliwość
        >
        > pozwoliłaby mi rozumieć innych, cierpiących-może realizowałabym się całkiem
        > niezle jako psycholog- psychiatra. Traumę mam za sobą, ale powraca i dusi
        > głucho, już bez łez, brak sił. Gdyby każdy, kto chce pomagać ludziom musiał
        > przechodzić "lekcje życia", świat byłby bez sensu. Empatia to dar, chwyty
        można
        >
        > wyćwiczyć. Akurat ten kontekst przeżycia cierpienia dane jest mi przerabiać-
        co
        >
        > dzień pytam jednak- dlaczego- zle mi z przeszłością, mija powoli rok,którego
        > nienawidzę i który właściwie do końca ciążył BĘDZIE JAK PIĘTNO. Nie prosiłam
        o
        > takie "wzbogacenie"....

        Cierpienie ma tylko karmiczna moc oczyszczania ducha, ale nie jego rozwoju.
        Duch to jest szyba, ktora zachlapujemy czyms nieustannie, by potem zeskrobywac
        (to jest cierpienie)i oczyszczac. Ale szyba pozostaje szyba.
        Pozdr, Imagine.
        • Gość: Monika Re: Cierpienie uszlachetnia?............. IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 01.10.02, 21:05
          Katharsis to to nie jest na pewno, ciąży- nie oczyszcza, przeszkadza w radości,
          takiej zwykłej, dziecięcej. Przed oczami pojawia się jak koszmar bezsennej
          nocy. Gdyby spływało jak po szybie, ludzie byliby szczęśliwi.
          • Gość: Imagine Re: Cierpienie uszlachetnia?............. IP: *.unl.edu 01.10.02, 21:08
            Gość portalu: Monika napisał(a):

            > Katharsis to to nie jest na pewno, ciąży- nie oczyszcza, przeszkadza w
            radości,
            >
            > takiej zwykłej, dziecięcej. Przed oczami pojawia się jak koszmar bezsennej
            > nocy. Gdyby spływało jak po szybie, ludzie byliby szczęśliwi.

            Przestan traktowac je jako KARE, a zacznij jako SZANSE. Wtedy zacznie splywac.
            I bedziesz szczesliwa.
            Pozdr, Imagine.
    • Gość: ida Re: Cierpienie uszlachetnia?............. IP: *.csk.pl / *.csk.pl 01.10.02, 21:04
      Etam, uszlachetnia, uwrażliwia, uduchowia...

      A może robi cos dużo bardziej banalnego - hartuje...?
    • trzcina Re: Cierpienie uszlachetnia?............. 01.10.02, 21:05
      A jak dopadnie.
      Czasem czegoś nauczy i otworzy, czasem zatrzaśnie nas na głucho.
      W cierpieniu nie pojawia się nic nowego, wydobywa się to tylko, co w nas już
      było i wcześniej, co w nas jest, na co byliśmy ślepi. Sobie siedzi, przysypane,
      nieużywane, niedostrzegane. Dobre albo złe, że podzielę ułomnie bardzo.
      Jeśli więc mowa o rozwoju, to w tym znaczeniu, że - o ile - dostrzeżemy to i
      możemy potem z nowo odkrytego korzystać.
      t.
      • Gość: inka_sama Re: Cierpienie uszlachetnia?............. IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 01.10.02, 23:02
        trzcina napisała:
        > A jak dopadnie.
        > Czasem czegoś nauczy i otworzy, czasem zatrzaśnie nas na głucho.
        > W cierpieniu nie pojawia się nic nowego, wydobywa się to tylko, co w nas już
        > było i wcześniej, co w nas jest, na co byliśmy ślepi. Sobie siedzi,
        >przysypane, nieużywane, niedostrzegane. Dobre albo złe, że podzielę ułomnie
        >bardzo.
        > Jeśli więc mowa o rozwoju, to w tym znaczeniu, że - o ile - dostrzeżemy to i
        > możemy potem z nowo odkrytego korzystać.
        > t.

        Dałaś mi do myślenia trzcino.
        Mnie nie zatrzasnęło chyba, choć... Prędzej napisze na forum niektóre rzeczy
        niz powiem o nich najblizszym. Chociaż to chyb araczej próba oszczędzenia ich.
        A forum to wentyl bezpieczeństwa. Bardzo mi się przydał.
        Co we mnie siedzi - wiedziałam i przedtem. Niektórych "zawartości" nie uzywałam
        i nie używam nadal. Na pewno inaczej patrzę na świat i ludzi.
        Wolałabym inna lekcję.
        Ta jest trudna - choć do nauczenia się...

        Czemu szczęście nie jest tak dobrym nauczycielem jak cierpienie?
        Czy szczęście czyni nas egocentrykami?
        zamyślona
        i_s
        • trzcina Inka_sama... 01.10.02, 23:21
          Gość portalu: inka_sama napisała:

          > Czemu szczęście nie jest tak dobrym nauczycielem jak cierpienie?
          > Czy szczęście czyni nas egocentrykami?


          W szczęściu chcemy i możemy.
          W cierpieniu musimy.
          Może dlatego. Może sięgamy dalej?
          Tak mi na myśl pierwszą przyszło.

          pozdrawiam))
          t.

    • Gość: kol5 Re: Cierpienie uszlachetnia?.- imagine IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 01.10.02, 21:39
      Napewno nie fnollistyka czy kwietyzm. To przerabialem jak bylem w ich wieku.
      Uduchowienie musi przyjsc SAMO do ciebie. Ty tylko przygotowujesz grunt.
      Samo przygotowywanie gruntu (cierpienie, studiowanie itp) jest
      niewystarczajace.
      Gdyz nawet wtedy, gdy bedziesz cierpiec za miliony, uduchowienie moze nie
      przyjsc. Uduchowienie sie DZIEJE. Nie doczekasz sie na nie, czekajac. Ono
      przyjdzie, gdy bedzie czas ku temu. Niewielu ludzi doswiadcza uduchowienia
      w czasie trwania zycia fizycznego, natomiast wszyscy w czasie smierci. To jest
      jedyna demokracja jaka znam.
      Pozdr, Imagine.
      ***************
      Tak, podzielam Twoje zdanie.
      Pozdrawiam
    • margot81 Re: Cierpienie uszlachetnia?............. 02.10.02, 09:10
      Może i cierpienie uszlachetnia, ale wtedy kiedy w nas jest jeszcze miejsce na
      nie. Natomiast, gdy jest o jedno cierpienie za dużo, wtedy czara się
      przepełnia, co wtedy? Niby nic, ale zamykamy się na wszelkie możliwe odczucia
      związane z "uszkodzonym rejonem nas".

      Chociaż jedna z teorii mówi, że człowiek dostaje tyle, ile jest w stanie
      udźwignąć. Nic ponad siły.

      No i co teraz?
    • olek13 Re: Cierpienie uszlachetnia?............. 02.10.02, 09:25
      mis_alas_mi_alma napisała:

      > I teraz teza: czy czlowiek jest w
      > stanie rozwinac sie duchowo nie cierpiac? Lub dla kontrastu: czy czlowiek,
      > ktoremu ogolnie wiekszosc rzeczy sie w zyciu udaje, przechodzi je bez
      > wiekszych nieszczesc jest w stanie byc wrazliwym, refleksyjnym, tolerancyjnym
      > czyli ogolnie otwartym duchowo czlowiekiem?

      To zależy od intencji wobec siebie samego i wobec swojego rozwoju.
      Jeśli życzę sobie jak najlepiej i uważam, że zasługuję na wszystko,
      co najlepsze, wówczas moje życie jest nieustającym pasmem radości,

      czego wszystkim życzę
    • hookean Cierpienie uszlachetnia?............. 02.10.02, 11:36
      Prawda jest taka, ze cierpienie uszlachetnia, ale ludzi juz szlachetnych,a u
      pozostałych róznie to bywa, nie ma jakiejs reguły. Nie przeceniałbym wiec roli
      cierpienia, bo czesto skutki sa wrecz odwrotne, do sugerowanych w temacie.
    • Gość: carduus reguł brak IP: 10.30.1.* 02.10.02, 12:38
      Gdyby to była reguła, to wszyscy, którzy wiele wycirpieli byliby szlachetni aż
      do błękitu krwi:-)))To nieprawda, że cierpienie uszlachetnia. Gdyby tak było,
      dzieci które wyrosły w złych domach, gdzie były bite i poniżane codziennie,
      byłyby dobre, szlachetne i wyrozumiałe dla cierpienia innych. A wszyscy wiemy
      jak jest. Jak często te dzieci powielają wzorzec wyniesiony z domu,
      unieszczęśliwiając swoje dzieci.
      Byc może niektórych ceirpienie uszlachetnia. Ale innych tylko przygina do
      ziemi, okrywa ich grubą skorą nosorożca, bo taką trudniej zranić, sprawia, że
      stają się zgorzkniali i nieszczęśliwi. Gdyby cierpeinie uszlachetniało
      umielibyśmy znaleźć w nim szczęście, bo któż z nas nie chciałby być
      szlachetniejszy? A nie znajdujemy.
      Cierpienie jest moim wrogiem. Boję się go i unikam jak ognia, bo jest wrogiem
      strasznym, z którym nie potrafię walczyć. I wcale nie chcę się mieć okazji
      nauczyć się tego.

      carduus
      • Gość: vesna1 Re: reguł brak IP: *.torun.dialup.inetia.pl 02.10.02, 13:54
        Cierpienie moze upodlic - gdy zwijamy sie z bolu robimy rzeczy, ktorych nigdy i
        w zadnej innej sytuacji bysmy nie zrobili. Cierpienie czesto zamyka na innych.
        Cierpienie wyzwala w nas zlosc i nienawisc. Malo kto przyjmuje cierpienie z
        pokora. Cierpienie czasem sprawia, ze watpimy w sens wszystkiego. Cierpienie
        moze pchnac ku samobojstwu. Cierpienie wyzwala w nas egoizm. A strach przed
        cierpieniem sprawia, ze popelniamy glupoty, podlosci i zbrodnie.

        Cierpienie czasem pozwala zmazac z twarzy glupawy usmieszek i otwiera nas na
        glebsze przezycia i przemyslenia. Cierpienie czasem pomaga nam wyzbyc sie
        egoizmu. Cierpeinie czasem kaze nam isc dalej, jest impulsem do dzialania.
        Cierpienie pozwala nam poznac wszystkie aspekty zycia i lepiej je rozumiec.

        A szczescie? Zamyka nas w egoizmie, rozleniwia, kaze przestac poszukiwac,
        ogranicza nas. Jest celem naszych duchowych poszukiwan, jest madroscia i
        zrozumieniem, jest najglebszym z przezyc...

        Czyli na pytanie "Czy cierpienie uszlachetnia?" nie mozna odpowiedziec. Nasze
        zycie to ucieczka przed cierpieniem i dazenie ku szczesciu. I moze wlasnie to
        nas wzbogaca?
    • Gość: baccara Re: Cierpienie uszlachetnia?............. IP: 213.231.15.* 02.10.02, 14:06
      No i widzisz. Myslałeś(aś), że uszlachetnia a tu dupa. Nic z tych rzeczy.....
      • Gość: Malwina Re: Cierpienie uszlachetnia?............. IP: *.abo.wanadoo.fr 02.10.02, 14:30
        tak mnie cholernie uszlachetnia ze jak tylko dubeltowke dorwe ...
        PRZESTANCIE ! litosci ! milosc, dobro ! to sa wartosci ! zadne tam tortury !
    • Gość: rybkaa Re: Cierpienie uszlachetnia?............. IP: *.acn.pl / *.acn.waw.pl 03.10.02, 09:12
      Nie uszlachetnia,ale paradoksalnie pozwala odczuć pełnię życia. Po wielkim bólu
      i rozpaczy znalazłam w tym swego rodzaju pocieszenie.
      • Gość: Wenus Re: Cierpienie uszlachetnia?............. IP: *.lodz.dialog.net.pl 03.10.02, 12:28
        Gość portalu: rybkaa napisał(a):

        > Nie uszlachetnia,ale paradoksalnie pozwala odczuć pełnię życia. Po wielkim
        bólu i rozpaczy znalazłam w tym swego rodzaju pocieszenie.

        rybko, mysle, ze masz racje, cierpienie potrafi nas obudzic wewnetrznie z
        glebokiego snu. Pozwala spojrzec z innej perpsektywy. Rzeczy do tej pory
        istotne staja sie banalnymi, a te drobne i blache nabieraja znaczenia.
        Natury otwarte duchowo, refleksyjne, zdolne do glebokiego przezywania, potrafia
        zrobic z tego uzytek i wzniesc sie po spirali wyzej. Natury zamkniete
        emocjonalnie, uzytku z tego zrobic nie potrafia. Rodzi to w nich bunt i chec
        odwetu na innych, w ten sposob kraza wkolko po okregu powielajac te same bledy
        i swoj rozwoj jedynie opozniaja....

        pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka