atlantis75
21.10.02, 13:52
"Jesteś nikim"
"Co ty masz? Nic nie masz"
"Nic nie osiągnęłaś i nie osiągniesz"
"Gdybym zarabiał 3 tys. zł miesięcznie nie siedziałbym z wami, idiotami"
"Jesteś głupia i życzę ci, żeby ci nic nie wyszło"
Takie słowa uslyszałam wczoraj od swojego Ojca. Jestem bardzo przybita, dlatego
postanowiłam podzielić się z Wami tym, co czuję. Nie mam komu tego powiedzieć, siedzę w
pracy, a zapuchnięte oczy tłumaczę zapaleniem spojówek...
Takie słowa ranią jak noże. Szczególnie, że nigdy nie zrobiłam nic złego, nigdy go nie
skrzywidziłam. Wypomina mi pieniądze, które łożył na moje studia i to, że mieszkałam w
domu do 24 roku życia. Potem znalazłam pracę w innym mieście i zaczęłam życie na własny
rachunek. Skończyły się kłótnie, przykre słowa. Gdy przejeżdżam do domu jestem "kochaną
córeczką", bo nie musi mnie już utrzymywać... Moi bracia mają nie mają tak dobrze, bo
jeszcze są w domu. Gdyby nie Mama... ona jedyna to wszystko trzyma w kupie, bardzo nas
kocha. Widzę, jak się z nim męczy. Czasem jest dobrze, można z nim pogadać, pożartować
- człowiek zapomina o przykrych sytuacjach, o bolesnych słowach. Czasem jednak to
wszystko upada i wystarczy jednen pretekst bym usłyszała pod swoim adresem takie
słowa...
Mama wczoraj płakała "rozwiodę się" powiedziała. Ja jakoś się trzymałam, obiecałam sobie,
że mu nie pokażę, jak bardzo mnie to boli. Bo co to da? Już nie raz wybiegałam z płaczem,
ale nigdy nie usłyszałam "przepraszam". Potem starał się podlizywać - uśmiechać i
żartować, ale... wypowiedztianych słów nie da się cofnąć. Tkwią głęboko jak noże.
Płakałam całą noc. Nad sobą, nad nim, nad Mamą. Staram się go usprawiedliwać: trudne
dzieciństwo, despotyczna i niekochająca matka, przedwczesna śmierć ojca, poczucie
"przegranego życia"...
Kocham go i marzę, by się zmienił. Ale mój smutek tkwi głęboko i trudno go zabić. Słysząc
takie słowa od bliskiej osoby człowiek traci wiarę w siebie. Jest mu smutno, jest zły, ale
najbardziej doskwiera samotność i dojmujące poczucie braku tożsamości. Bo utożsamiamy
się z Rodzicami. To jak się czuć, jeżeli własmy Ojciec ma cię za nic?
Pisząc te słowa jest mi ciężko. Znowu gula w gardle, przytłaczające poczucie
beznadziejności, żalu o coś, czego nie ma (dobre słowo, wiara we mnie).
Mam już 27 lat, a w takiej sytuacji czuję się jak mała dziewczynka.
Jak sobie z tym poradzić?
Atlantis