Dodaj do ulubionych

matczyna milosc

IP: *.dip.t-dialin.net 04.12.02, 16:56
Witam wszystkich! Mam 23 lata i mam problem z....mama..Otoz jest ona dobra
osoba, zawsze dbala o dom, meza i swoje dzieci. Jej jedyna wada
jest „czarnowidzenie“, dodatkowo mam wrazenie, ze ona przelewa swoje obawy na
mnie i moje siostry (20 i 28 lat). Nie przysparzamy jej specjalnie problemow
(jak twierdzi moj tata), jestesmy normalnymi, mlodymi kobietami. Jak to w tym
wieku mamy problemy z naszymi chlopakami lub nazeczonymi.. Moja mama wszystko
widzi w czarnych barwach- musimy uwazac, bo bedzeimy w zyciu wszystkiego
zalowac...Nasz facet ma byc „dobra partia“, z „dobrej rodziny“, bez
przeszlosci (zadnych pomylek w zyciu), bez dzieci i rozwodu i chorob
dziedzicznych...
Ja jestem chyba nadwrazliwa, bo w sumie jako jedyna martwie sie i rozmyslam
nad zdaniem mojej mamy. Ona zawsze byla dla mnie mama, no i moze po czesci
autorytetem; zawsze staralam jej sie podobac. Ale wydaje mi sie, ze ona
przekazuje nam nie dokonca „wartosci“, a dodatkowo jestem niepewna siebie..
mysle, tylko nad tym zeby moj chlopak spelnial wymagania jak wyzej, bo to
jest gwarancja mojego szczescia z zyciu... Jestem niepewna, mam wrazenie, ze
jezeli pokocham rozwodnika, to zrobie jakis blad...
Czy mamy moga postepowac w ten sposob?? Mysle, ze to jest tylko przelewanie
swoich strachow i smutkow na dzieci. A przeciez nie ma dwoch takich samych
sytuacji i moja mama spotykala innych ludzi, ktorych ja napewno nie spotkam..
Przeciez nie moge uogolniac i wrzucac wszystkich do jednego wora.... serce
nie sluga..
Obserwuj wątek
    • Gość: julka Re: matczyna milosc IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 04.12.02, 17:32

      Twoja mama ma prawo mieć własne zapatrywania co do twojej przyszłości, ale to
      ty musisz jakoś przeżyć swoje życie, dokonać jakichś wyborów i potem ponieść
      ich konsekwencje. Twoja mama w dobrej wierze może cię skrzywdzić np.
      zareklamowac Ci "mężczyznę bez skazy", z którym będziesz czuła się w obowiązku
      związać a którego nigdy nie pokochasz i uschniesz przy nim, a wszystko to dla
      mamy. Dlatego postępuj tak jak czujesz; twoja mama zrobiła dla ciebie wszystko
      co mogła, a ty teraz musisz zacząć żyć na własny rachunek
      Trzymaj się!
      • Gość: Asia 23 Re: matczyna milosc IP: *.dip.t-dialin.net 05.12.02, 09:41
        "Stuk puk" w glowke to chyba zwrot nic nie majacy wspolnego z psychologia...
        Dziekuje Ci Magdalenko za rade. Naprawde pomogly mi Twoje slowa i ciesze sie ze
        mi tak otwarcie odpisalas. Zaznaczam, ze moja mama jest pozadna kobieta,
        dbajaca o nas, ale napewno nadopiekuncza i chcaca zapewnic dzieciom 100 %
        szczescia. Jej zachowanie zrobilo mi "wode w glowie", mialam wrazenie, ze musze
        ja uszczesliwic, a jak nie zrobie tego co ona sobie wymyslila to ja tego
        pozaluje. Moze jestem nadwrazliwa, ale tak to odbieralam (dlategotez ostre
        slowa Magdalenki sprowadzily mnie na ziemie). Oczywiscie nie chodzi o to by
        zrobic na zlosc mamie, ale o to by realizowac siebie i nie ogladac sie na mame.
        Rozmawiam z wieloma kolezankami na ten temat i w wielu rodzinach jest to
        problemem-Magdalenka ma racje.. To jest problemem, bo postawcie sie w sytuacji,
        ze jestescie mlode, chcecie czegos sprobowac, cos swojego zbudowac, po drodze
        tysiac rozterek i znakow zapytania; a tu wasz autorytet ma takie podejscie...

        • Gość: Asia 23 Re: matczyna milosc IP: *.dip.t-dialin.net 05.12.02, 09:44
          Przepraszam, przez pomylke umiescilam list w zlym miejscu. Moja odpowiedz
          dotyczy listu Magdalenki i procesora
        • procesor Re: matczyna milosc 05.12.02, 14:53
          Gość portalu: Asia 23 napisał(a):
          > "Stuk puk" w glowke to chyba zwrot nic nie majacy wspolnego z psychologia...
          > Dziekuje Ci Magdalenko za rade. Naprawde pomogly mi Twoje slowa i ciesze sie
          ze
          >
          > mi tak otwarcie odpisalas. Zaznaczam, ze moja mama jest pozadna kobieta,
          > dbajaca o nas, ale napewno nadopiekuncza i chcaca zapewnic dzieciom 100 %
          > szczescia. Jej zachowanie zrobilo mi "wode w glowie", mialam wrazenie, ze
          musze
          >
          > ja uszczesliwic, a jak nie zrobie tego co ona sobie wymyslila to ja tego
          > pozaluje. Moze jestem nadwrazliwa, ale tak to odbieralam (dlategotez ostre
          > slowa Magdalenki sprowadzily mnie na ziemie). Oczywiscie nie chodzi o to by
          > zrobic na zlosc mamie, ale o to by realizowac siebie i nie ogladac sie na
          mame.
          >
          > Rozmawiam z wieloma kolezankami na ten temat i w wielu rodzinach jest to
          > problemem-Magdalenka ma racje.. To jest problemem, bo postawcie sie w
          sytuacji,
          >
          > ze jestescie mlode, chcecie czegos sprobowac, cos swojego zbudowac, po drodze
          > tysiac rozterek i znakow zapytania; a tu wasz autorytet ma takie podejscie...

          Stuk puk było do Magdalenki.
          Ma racje co do nadopiekuńczości matek. Ale nie co do sformułowania "badź matka
          dla swej matki".
          Zobaczysz jak sama zostaniesz amtka - jesli w wogóle - że będziesz maiłą te
          same tendencje.
          Ale będziesz mądrzejsza o włąsne wspomnienia - i pewnie postarasz sie hamowac.
          A wywalanie sie spod wpływu rodziców - to chyba normalne ze dorastasz? Staraj
          się twojej mamie to dawać do zrozumienia. Co ONA robiła jak miała tyle lat co
          ty?
          Mame trzeba zostawić w spokoju - i kochać.
          A o siebie zadbać - zagłębic sie w to co w duszy gra.
          Jakieś lektury - Może "6 failaró poczucia własnej wartości"????
          Powodzenia
      • nanette Re: matczyna milosc 05.12.02, 11:14
        Dobrze wiem, co czujesz. Znam ten scenariusz i chyba moge podejrzewac co Cie
        czeka. Sprobuj nie mowic matce wszystkiego, a przynajmniej tego, co jest dla
        Ciebie najwazniejsze. I nie staraj sie jej przypodobac podejmujac decyzje,
        ktore tylka ja zadowola. Wierz mi - matka nie bedzie Cie przez to bardziej
        kochac - a Ty sama odbierasz sobie radosc zycia. Nie zrozum mnie zle. Nie radze
        Ci zniszczyc zwiazku z matka, ani jej oklamywac. Zostaw sobie tylko jakis
        fragment zycia wylacznie dla siebie np. sfere uczuc. Ona bedzie spokojniejsza,
        a Ty bedziesz miec wiecej swobowdy.
        Pozdr.
    • Gość: Magdalenka Re: matczyna milosc IP: *.036-52-73746f40.cust.bredbandsbolaget.se 04.12.02, 18:52
      Gość portalu: Asia 23 napisał(a):


      > Czy mamy moga postepowac w ten sposob?? Mysle, ze to jest tylko przelewanie
      > swoich strachow i smutkow na dzieci. A przeciez nie ma dwoch takich samych
      > sytuacji i moja mama spotykala innych ludzi, ktorych ja napewno nie spotkam..
      > Przeciez nie moge uogolniac i wrzucac wszystkich do jednego wora.... serce
      > nie sluga..
      ***********

      Hej,
      Ciesze sie, ze napisalas ten "post" bo porosza dosc istotny i czesty problem w
      rodzinach.
      Nie! Mamy nie maja absolutnie prawa postepowac w ten sposob wobec swich dzieci!
      jest granica do ktorej mozna sie posunac w szczegolnosci, gdy dzieci sa malutkie
      ze wzgledu np. na bezpieczenswo dziecka ale trzynmanie doroslej corki z dala od
      realiow zycia jest wyrzadzaniem jej wielkiej krzywdy. Twoja mama powinna znalzc
      swoje prywatne zycie, zajac sie czyms, czymkolwiek. Ona nie ma prawa poprzez
      ciebie przedluzac sobie zycia. Ty masz isc swoja wlasna droga. Realizowac
      wlasne zycie i dokonywac wlasnych wyborow ikorzystac z prawo do popelniania
      wlasnych bledow.

      To co twoja mama mowi nie musi sie spelniac! I najczesciej sie nie spelnia.Nie
      jest jakas jasnowidzaca a nawet jasnowidzacy popelniaja duze bledy!
      Pozatym, osobiscie uwazam, ze masz prawo zadac od twojej mamy aby
      ustosunkowala sie troche bardziej optymistycznie co do twojej przyszlosci -
      zwlaszcza ze negatywizm tez oddzlalowywuje na ciebie. W przyszlosc musimy isc
      odwaznie a nie ze strachem na sercu. Smutno mi ze musze tak pisac do ciebie...
      niestety, widzialam zbyt wiele kobiet, gdzie matki zepsuly swoim corkom zycie.

      To Twoje zycie i ty masz zyc nim a nie twoja mama. Ja nigdy nie sluchalam mojej
      mamy w waznych decyzjach zyciowych.
      A inna sprawa to czy wiesz dlaczego twoja mama tak czarno wszystko widzi?
      Co sie za tym kryje? Moze depresja przekwitania? Moze strach - ogolny,
      moze sama nie zrealizowala swojego zycia tak jak chciala?
      Na wszystko to jest pomoc sa lekarstwa itd.
      Miej duzy dystans do tego co mama mowi i pytaja ja zawsze dlaczego to mowi.
      Wyglada na to, ze ty teraz, musisz byc mama dla twojej mamy

      Pozdrawiam
      M
      • procesor Re: matczyna milosc 04.12.02, 21:56
        Magdalenko chyba nadinterpretujesz.
        Gdzieś ty to wszystko wyczytała w tym poście?????
        Matka bądź dla matki... Stuk puk w główke. Zdaje się ze ona nie ma Alzheimera.
        Wykazuje normalny matczyny lęk o przyszłosc dzieci.

        A dzieci - jak to dzieci - musza iśc WŁĄSNĄ droga.
        • witch-witch Re: matczyna milosc 04.12.02, 23:26
          A skad ty to wiesz, kto ci to powiedzila?
    • Gość: baccar Re: matczyna milosc IP: 213.231.15.* 05.12.02, 11:39
      Czarnowidztwo to cecha często występująca u kobiet z pokolenia twojej mamy
      (mojej też), ale i młodszych również. One nazywają to zapobiegliwością lub
      odpowiedzialnością, a tych, którzy nie odczuwaja obowiazkowego lęku przed
      przyszłością i przy okazji podjecia jakiejkolwiek decyzji, nazywają
      niedpowiedzialnymi lekkoduchami. Cała taka sytuacja po wnikliwszej analizie
      powoduje, że człowieka tak zatroskanego nasza przyszłością zaczynamy traktowac
      jak kogoś potrzebującego współczucia i pomocy czy wręcz opieki. Zapewne
      niedługo zaczniesz odczuwać coś podobnego zamiast strasznego obowiazku
      spełniania próśb osoby wiecznie przestraszonej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka