abracadabra1
05.01.03, 08:59
znowu sie kurka... robi jasno a jaszcze siedze.
Jutro nie wstane o normalnej godzinie i nastepny dzien ucieknie.
Zeby chociaz zdazyc na Columbo na BBC 2..
Te swieta tak mi rozstroily harmonogram , ze juz nie wiem jak sie z tym
pozbierac.
Aby do poniedzialku ale i tak nie wierze , ze sie wszystko unormuje przez
jeden dzien i moje zycie wroci do normy.
Znowu potrzeba bedzie tygodni na nowe przystosowanie sie do regularnego
zycia.
Pytanie do psychologow: dlaczego tak jest? Troszke luzu i okazuje sie , ze
mamy w naturze inny harmonogram dnia?
Czy powinnismy zyc na antypodach czy tam bedzie tak samo jak tataj?