alicja72
21.01.03, 01:58
Dlugo sie zbieralam zeby zalozyc taki watek tutaj na forum.
Zawsze bylam biernym uczestnikiem, wchodzilam sobie, czytalam rozne watki,
nigdy jednak nie zabieralam glosu. Wiem jednak, ze wiekszosc uczestnikow to
bardzo serdeczni, delikatni ludzie. Mysle ze mozecie mi pomoc w moim
problemie.
Bo widzicie moj problem tez jest delikatny. otoz w tym roku skoncze 31 lat i
jestem dziewica. .... Tu byla przerwa na zdziwienie, zaklopotanie albo
byc moze usmiech ironiczny nieco :-) Kazda reakcje jestem w stanie zrozumiec.
No coz jakos to tak sie stalo. Jestem dosc atrakcyjna kobieta, mam dobra
prace, ktora wykonuje z wielka przyjemnoscia, mam wrazenie ze dobrze mi tu na
tym swiecie, ze kocham ten swiat, ludzi, zwierzeta. Osiagnelam juz pewnien
wiek w ktorym czlowiek potrafi sobie w zyciu radzic lepiej niz gdy mial 17
lat. I jeszcze jedno (co jest moze mniej wazne) powodzi mi sie finansowo tez
niezle ale zawdzieczam to sobie i mojej ciezkiej pracy. ups.. oczywiscie
zawdzieczam to rowniez moim Rodzicom, ktorych kocham, ktorzy dali mi
wyksztalcenie i pozwolili po studiach samodzielnie pokierowac
moim zyciem w mysl zasady "dalismy ci wedke i nauczylismy cie lowic ryby,
teraz mozesz juz lowic je sama". Pieniadze zreszta nie maja dla mnie
najwiekszego w zyciu znaczenia. Sa dla mnie raczej "srodkiem" niz celem samym
w sobie. Potrafie sie nimi dzielic z innymi. Jestem wiec jak widzicie
szczesliwa, ale jednak bylo cos czego mi w zyciu troche brakowalo.
Otoz (jak nietrudno sie domyslic) do pelni szczescia brakowalo mi zawsze
tylko prawdziwej milosci.
Ale teraz wlasnie taka znalazlam !!!. Znalazlam mezczyzne ktorego kocham
ponad wszystko i ktoremu tez wypelnilam zycie, zarazilam go optymizmem,
umilowaniem do swiata i ludzi.
To facet jakiego potrzebuje, jest odpowiedzialny, czuly, potrafie sie z nim
smiac i plakac. Kocham go... Chce byc z nim nie tylko duchowo, ale rowniez
pragne go fizycznie.
No wlasnie... i teraz przyziemny problem. Jak powiedziec mu ze mimo moich
ponad 30 lat jestem jeszcze dziewica? Jak sie zachowac? Moj problem jest tym
powazniejszy ze on o tym nie wie,
Co wiecej mysle ze nawet sie nie domysla i mysle ze nawet mu to nigdy do
glowy nie przyszlo.
Sam jest doswiadczonym mezczyzna. Mial juz pare partnerek. Wiem bo kiedys
bylismy tylko przyjaciolmi i rozmawialismy czasem o roznych rzeczach.
Poza tym ma za soba rowniez pare lat stalego zwiazku.
Opowiem wam jeszcze troche o sobie: otoz jako nastolatka bylam strasznie
niesmiala i zakompleksiona dziewczyna. Z chlopakami nie spotykalam sie
wogole. Na studiach bylo podobnie.
Pierwszy raz w zyciu calowalam sie z facetem gdy mialam 24 lata.
Potem byli rozni mezczyzni, czasem tylko koledzy, czasem cos wiecej niz
koledzy.
Z czasem zupelnie pozbylam kompleksow, i w duzej mierze pozbylam sie
niesmialosci. Bardzo sie zmienilam. Po studiach wyjechalam do innego miasta i
tam zaczelam budowac swoje zycie od nowa. Z niesmialej dziewczyny stalam sie
pewna siebie kobieta. Odnosilam sukcesy zawodowe. I spotykalam sie rowniez z
mezczyznami. Bylo ich paru, ale zadnemu nie pozwolilam sie do siebie
fizycznie zblizyc. Jak tak sobie analizuje swoje zycie to mysle ze wlasnie
zawsze sie balam tego, ze nie jestem juz taka mloda, a jednak
jeszcze dziewica. Mysle ze prawdziwa przyczyna dla ktorej nie udalo mi sie
zbudowac trwalego zwiazku bylo wlasnie to. Balam sie osmieszenia i po prostu
uciekalam. Potem byl nowy facet, pare tygodni zauroczenia, spacerow, pozniej
coraz czulszych pocalunkow i gdy wyczuwalam ze zbliza sie ta chwila to po
prostu bralam nogi za pas. Uswiadomilam sobie to wlasnie
teraz analizujac swoje zycie i relacje z facetami. Jednak nigdy na zadnym z
facetow tak mi nie zalezalo jak nad tym z ktorym jestem teraz. Teraz nie chce
juz uciekac, chce zostac.
Jak wczesniej pisalam przez ostatnie pare lat bylismy przyjaciolmi. Wiec on
widzial tych wszystkich mezczyzn obok mnie. Nie raz tez rozmawialismy o
seksie. Potrafie swobodnie rozmawiac o seksie, nigdy te rozmowy nie wprawialy
mnie w zaklopotanie.
I wlasnie dlatego wydaje mi sie ze on nawet sie nie domysla
jak bardzo jestem niedoswiadczona w "tych sprawach". Boje sie ze go
rozczaruje, ze nie bede mogla mu dac tego co dorosly, swiadomych swoich
potrzeb facet oczekuje od partnerki.
Prosze doradzcie jak sie zachowac, jak mu o tym powiedziec.
chodzi mi o rady czysto psychologiczne, bo z problemem "utraty blony", bolu
(podobno przesada ;-), strachu, antykoncepcji sobie poradze.
Byc moze odwiedzaja to forum dziewczyny ktore byly kiedys w podobnej
sytuacji? Dziewczyny powiedzcie jak sobie poradzilyscie.
a moze faceci tez sie wypowiedza? Jestem bardzo ciekawa jak faceci po
trzydziestce reaguja na trzydziestoletnie dziewice... czy bylibyscie bardzo
rozczarowani?