do_niczego
13.01.07, 10:06
Kiedys moim celem bylo wyjechac na stypendium zagraniczne. Chcialam zrobic
mgr i wykladac na uczelni, wyjechac z kraju itd. Potem...pustka. Na
stypendium wyjechalam. Po przyjezdzie zaczelam stawac sie innym czlowiekiem,
nijakim, zyjacym z dnia na dzien, bez celu. Mgr powinnam obronic pol roku
temu, a teraz w lutym, a dopiero mam 6 stron:(( O wykładaniu na uczelni mogę
pomarzyć. O wyjezdzie...nawet juz mi sie nie chce. Itd....
Wszytsko co bylo kiedys moim marzeniem, celem teraz wydaje mi sie glupie, bez
sensu. Nic mi sie nie chce.
Pracuje, dostaje 800zl,mieszkam z rodzicami, mam 25 lat i nic..... Wielka
pustka przed soba. Niby mam zamieszkac z chlopakiem po wakacjach,ale skad
moge wiedziec czy przedluza ze mna umowe. Zyc od 1 do 1 ...nie chce. Teraz
tak zyje...
Co ma byc moim celem???
Napisanie pracy mgr?? Nic mnie juz nie motywuje. Kiedys juz dawno bym ja
skonczyla,a teraz...
Pieniadze??? Boje sie, ze jak bede dazyc do dobr materialnych zostane
ukarana...Nie wiem jakies mam takie obawy.
Chce zeby cos dawalo mi poczucie spelnienia, satysfakcji, tak jak wyjazd na
stypendium. Praca daje mi satysfakcje, ale sie nie rozwijam,a cofam...
NIc juz nie wiem. A Wy jakie macie cele??