Dodaj do ulubionych

trzeba zrozumieć samotność, by ją pokonać!

06.02.07, 14:59
zawsze bałam się samotności...czytając niektóre posty mam wrażenie jakbym
czytała o sobie...ale samotność to nie fakt, że nie mamy partnera, męża,
chłopaka...
samotność to nie to!
Samotność to coś co siedzi w nas...w środku...
Bo przecież można być samotnym zarówno nie będąc aktualnie w żadnym związku,
ale mozna byc też samotnym będąc z kimś...jak powiedział kiedyś ktoś
mądry "najbardziej osamotnieni czujemy się w obecności drugiego człowieka"
Wyobraźcie sobie sytuacje gdy siedzimy obok kochanego człowieka i nie możemy
go dotknąć...to dopiero samotność...
Moim zdaniem samotność siedzi w nas bez względu na to czy mamy partnera czy
nie...(bo tu wszystcy piszą o samotności spowodowanej brakiem
faceta/kobiety...czyli nie człowieka, jakim może być mama, przyjaciel,
córka...tylko konkretnie o partnera!)
Musimy nauczyć się żyć z samym sobą...musimy zaakceptować siebie, swoje
słabostki, swoje wady, zalety...nie możemy być samotni z samym sobą...

Osoba samotna nawet z kimś nie będzie szczęśliwa....bo przecież nie można
mieć drugiej osoby na wyłączność...

co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • ja_adam Re: trzeba zrozumieć samotność, by ją pokonać! 06.02.07, 15:06
      pokonać samotność?
      żyjąc w przeludnionym świecie ?
      pracując wśród ludzi
      stojąc w korkach
      samotność?

      gdzie ta cholerna samotność?

      Facet na środku oceanu w kajaku ze złamanym grotmasztem, przemoczonym zdjęciem
      zony to samotność!

      To nie samotność o czym mówisz!!!
      • lavague Re: trzeba zrozumieć samotność, by ją pokonać! 10.02.07, 16:58
        Oh!!! mam nadzieję że jeszcze tu zajrzysz i przeczytasz odpowiedz na swojego
        posta! Można żyć pośród mln, mld ludzi, pracować z wśród nich i ich przeklinać
        stojąc w korkach. I nie wyklucza to tej cholernej, jak ja nazywasz, samotności.
        SAMOTNOŚĆ to NIE brak ludzi, ale brak zrozumienia, kontaktu, więzi, bliskości.
        To poczucie braku sensu istnienia, to pustka - przerażające tym bardziej, że
        człowiek jej doświadcza wśród tłumu.
    • mrowkolew8 wojujący wątek! 06.02.07, 15:10
      Nie ma to jak naigrawanie się z poczucia wyobcowania. Pan Oh poczuł, osiągnał
      wreszcie poczucie wyobcowania. LOL.
      • ja_adam Re: wojujący wątek! 06.02.07, 15:14
        > Nie ma to jak naigrawanie się z poczucia wyobcowania. Pan Oh poczuł, osiągnał
        > wreszcie poczucie wyobcowania. LOL.

        Jesli masz jakis pogląd opowiedz o tym...
        • kinekkinek Re: wojujący wątek! 06.02.07, 16:53
          nie w ten ostrzegawczy sposób, bo ci kogucik wyskoczy następnym razem.
    • chusteczka1272 Re: trzeba zrozumieć samotność, by ją pokonać! 06.02.07, 15:18
      chodzi o to, że każdy na samotność zna tylko jeden lek: nowy związek...
      Tymczasem samotność to jedno z naszych uczuc, z naszych stanów emocjonalnych, i
      trzeba nauczyc sie tego uczucia, polubić je, a wtedy nie będzie uwierało...i
      tylko wtedy można budowac z kimś związek!
      Tylko wtedy można być prawdziwie szczęśliwym z druga osobą gdy jest się w pełni
      szczęśliwym z samym sobą!
      • ja_adam Re: trzeba zrozumieć samotność, by ją pokonać! 06.02.07, 15:28
        jesli chodzi o takie rozumowanie, to dla mnie ten stan, samotnośc, jest wytworem
        wlasnej wyobraźni, czuje sie tak gdy chce sie tak czuć.
        To jest karanie się za coś co nie istnieje.
        • fiji60 Re: trzeba zrozumieć samotność, by ją pokonać! 06.02.07, 16:08
          Jeśli samotność trudno jest zaakceptować najlepiej ten stan zrozumieć.
          Polecam pozycję "Wirus samotności" W.Kruczyńskiego.
          Bardzo pomocna lektura.
          Pozdrawiam.
          Fidżi
          • shachar Re: trzeba zrozumieć siebie, zeby samotność 06.02.07, 16:22
            pokonac
            bez zadnej sciemy,ladne rzeczy i brzydkie tez, a moze brzydkie przede wszystkim
            oraz niewiadomojakie
            i sie nie migac i nie udawac ze ich nie ma, bo to chleb nasz powszedni
            wtedy jak na widelcu, czy na dloni, jak kto woli, ukaze/okaze sie prawda/brak
            udawactwa twojego i czyjegos
            i zniknie wyobcowanie jako brak zrozumienia i kontaktu z soba /innymi
          • solaris_38 pandemia 06.02.07, 20:24
            czytam teraz cały wątek i znlazłam ta wypowiedzi i bardzo mi ona pasuje

            samotność jako wirus

            pasuje do moje koncepcji samotności jako grypy Godota

            książki poszukam
            :)
      • lavague Re: trzeba zrozumieć samotność, by ją pokonać! 10.02.07, 16:40
        :) Ach! chusteczko!napisałaś:

        > Tymczasem samotność to jedno z naszych uczuc, z naszych stanów emocjonalnych,
        i
        > trzeba nauczyc sie tego uczucia, polubić je, a wtedy nie będzie uwierało...

        SAMOTNOŚĆ jest całkowicie sprzeczna z naturą człowieka. Nie można (więcej - nie
        WOLNO)przechodzić nad nią do porządku dziennego. Samotność to choroba naszych
        czasów. Chociaż jesteśmy otoczeni ludzmi, to często pozostajemy bardziej
        SAMOTNI niż kiedykolwiek.
        SAMOTNOŚCI nie można zrozumieć czy polubić - ją trzeba przezwycieżyć. Ale to
        niekoniecznie CHLOPAK, mąż, nowy zwiazek musi być lekarstwem. Potrzebne są
        zażyłe, szczere, prawdziwe relacje miedzyludzkie - można je znalezć w rodzinie,
        przyjazni, jak również w zwiazku. ALe zaznaczam to NIE mogą byc relacje
        powierzchowne.
    • brak-chmur Re: Wszyscy chcemy być kochani:) 06.02.07, 16:28
      Samotności nie można "zrozumieć", bo jest nienaturalna.
      Jesteśmy istotami społecznymi i z małymi wyjątkami urodzonych eremitów
      potrzebujemy kontaktów z innymi we wszelkiej ich formie.
      Potrzeba zaufania i wsparcia ze strony innych jest równie ważna jak potrzeba
      uznania i akceptacji a także z niższej półki , ale wcale nie mniej istotne,
      potrzeby seksualne.
      Fakt , że każdy z ludzi nieco inaczej odczuwa brak bliskości w zależności od
      osobowości, temperamentu, stopnia wrażliwości, doświadczeń, wieku i innych
      czynników.
      Wszyscy jednak chcemy kochać i chcemy być kochani:)
      • shachar Re: Wszyscy chcemy być kochani:) 06.02.07, 16:34
        ty masz niesamowita zdolnosc do pisania o 50ciu rzeczach na raz
    • solaris_38 grypa Godota 06.02.07, 18:30
      jest taka bajka Andersenia o choince w lesie
      stała oba była młoda i piękna i czekała co sie wydarzy

      była starsza i czekała co sie wydarzy
      była całkiem stara i czekała co sie wydarzy

      nie przezyła ani chwili czując teraz

      to co ja kręcił leżało zawsze w przyszłości

      podobnie jest z czekaniem na KOGOS

      większość ludzi szczególnie kobiet nieustannie czeka na kogoś wierząc ze to
      rozwiąże problemy

      jakieś to można rzec złudzenie społeczne
      zbiorowa hipnoza
      bo rzeczywistość uczy że ludziom w związkach nie jest lepiej tylko inaczej
      jest im inaczej dobrze i inaczej źle

      samotności nie trzeba pokonywać
      zresztą jest to niemożliwe nawet

      trzeba zrozumieć że jej NIE MA

      jesteśmy połączeni

      i to całkowicie rozwiązuje kwestie smaotnosci tej dogłebnej egzystencjalnej i
      intymnej

      inna sprawa mieć partnera do zakładania rodziny
      ojca dzieciom partnera w interesach
      partnera do dzieleni życiowych trudności

      ale to nie post o konkretach bycia z kims ale o samotności...

      samotności nie ma
      jest tylko złudzenie samotności

      bardzo bolesna choroba
      tak choroba cywilizacyjna
      coś jak grypa

      zbiorowo sie nią zarażamy

      i nie ma leku


      ?
      • chusteczka1272 Re: grypa Godota 06.02.07, 18:41
        dobrze napisane!!!!!
        • solaris_38 czuje sie pogłaskana 06.02.07, 18:44
          i lubię to :)
          • chusteczka1272 Re: czuje sie pogłaskana 06.02.07, 18:48
            najważniejsze, że jest za co głaskać....
            • solaris_38 jest za co - 06.02.07, 20:02
              a mianowicie ZA USZAMI głaskać prosze :)
        • brak-chmur Re: grypa Godota 06.02.07, 18:49
          Wypieranie jest jedym ze sposobów ucieczki od problemu, ale go nie rozwiązuje.:)
          Ładnie napisane, ale nierealnie.....
          "Samotności nie ma", powiedz to ludziom umierającym z rozpaczy każdego dnia z
          braku poczucia bliskości.
          Samotność jest chorobą naszych czasów i przyczyną wielu problemów psychicznych z
          depresją na czele.
          Wybocowna młodzież tracąca poczucie jedności z własną rodzina, samotni młodzi
          ludzie , którzy stukają po nocach w klawiaturkę zamiast posiedzieć w pubie w
          towarzystwie znajomych, opuszczeni staruszkowie, których dzieci gdzieś w
          wielkiem świecie robią karierę.....
          Każdego dnia wiele serc pęka z rozpaczy.
          • kobietazsercem42 Re: grypa Godota 06.02.07, 18:55
            dobrze napisane!
          • chusteczka1272 Re: grypa Godota 06.02.07, 19:09
            > Każdego dnia wiele serc pęka z rozpaczy.

            z rozpaczy? z rozpaczy przez samotność?
            staruszki, które rozpaczają bo wnukowie czy dzieci robia karierę w świecie???
            Powinny się cieszyć z sukcesów dzieci...takie jest moim zdaniem rozsądne i
            zdrowe nastawienie...a nie serca pękające bo dzieci robią karierę!
            Sorry, ale to co w takim razie te dzieci to wyłączność, mają siedziec z babcią
            w domu by jej dotrzymywac towarzystwa? A gdzie ich życie? sorry ale wydaje mi
            się, że dzieci rodzi się po to je wychować a potem by pozwolić im żyć! Wiem,
            trudno ale dziecko to człowiek, a nie maskotka która nas pocieszy i przytuli
            wedle naszych potrzeb.
            Przykro jeśli taka babcia zostaje sama, ale nie można wymagać od potomków by
            siedzieli przy łóżku...
            rozumiem, jeśli wymaga opieki to inna sprawa, ale my nie o opiece
            rozmawiamy...tylko o samotności!
            Młody pisze, że jest samotny, że chciałby znaleźć tę jedną jedyną i wtedy jego
            problemy znikną...otóż nie!!!!!!!!!! Bo trzeba wziąć pod uwagę, że
            niekoniecznie zawsze czyli aż do śmierci będziemy z tą osobą, że może znów
            kiedyś zostaniemy sami z różnych przyczyn....
            I co wtedy????
            Trzeba nauczyć się żyć samemu!!!
            i trzeba umiec czerpać z tego radość...z bycia z samym sobą...czy się ma
            kilkanaście czy siedemdziesiąt lat!!!
            • kobietazsercem42 Re: grypa Godota 06.02.07, 19:15
              Chusteczko, a tobie dobrze z sobą?
              • chusteczka1272 Re: grypa Godota 06.02.07, 19:18
                co prawda jestem teraz z kimś ale długo byłam sama, właściwie myślałam, że już
                zawsze będę sama...rozpaczałam na początku, potem się przyzwyczaiłam,
                nauczyłam... i teraz nie przeraża mnie wizja samotności!
              • chusteczka1272 Re: grypa Godota 06.02.07, 19:19
                wiem co to jest samotność wierz mi, jesli o to Ci chodzi...
            • brak-chmur No to powodzenia w nauce , Chusteczko.....:) 06.02.07, 19:18
              I nie ma w tym złośliwości.
              Życzę Ci powoedzenia, bo też tak kiedyś myślałam, ale mam trochę wiejecej lat od
              Ciebie i już wiem, że z czasem jest coraz gorzej, co nie znaczy , ze Tobie się
              nie uda.

              Niepotrzebnie też wyśmiewasz opuszczone babcie o których nikt już nie pamięta,
              Sama też kiedyś mozesz być taką babcią , tak jak i ja i wiele innych .
              Rodzina wielopokoleniowa , jakiej model niegdyś obowiązywał chroniła
              najsłabszych, czyli zarówno dzieci jak i staruszków, również przed wyobcowaniem
              i alienacją. Więcej, starsi ludzie opiekowali się dziećmi , czyli najsłabsi
              wspierali się wzajemnie , co umożliwiało młodym i silnym "robić karierę" w
              szerokim tego słowa znaczeniu.
              A dziś?
              Dziś najsłabsi cierpia najbardziej.
              • kobietazsercem42 Re: Jak zwykle chmurka ma rację n/t 06.02.07, 19:20
                .
              • chusteczka1272 Re: No to powodzenia w nauce , Chusteczko.....:) 06.02.07, 19:28
                ja nie wyśmiewam babć...tylko próbuję patrzeć na sprawę obiektywnie! Powiedz,
                dzieci rodzimy po to by całe życie siedzieć przy nas, żeby nam nie było smutno?
                Bezsensu moim zdaniem...Nie mówię, żeby je nie odwiedzać, nie pamiętać, ale nie
                można wymagać od drugiej osoby, że będzie cały czas przy nas siedziała i
                trzymała za rękę, bez względu na to czy to mąż, dziecko, koleżanka czy
                siostra...
                I nie chodzi tu o opiekę, bo owszem jeśli rodzice wymagają opieki to ja nie
                mówię, by im nie pomagać, chodzi o to że przed samotnością nie sposób uciec
                ...że każdego może dopaść prędzej czy później okres gdy zabraknie partnera....i
                co wtedy? No właśnie, przecież do pubu równiez można iść samemu, przecież do
                kina też można samemu...na basen...jest wiele rzeczy które można robić
                samemu...i o to właśnie chodzi, by nie uwiesić się na drugiej osobie! By żyć!
                > Życzę Ci powoedzenia, bo też tak kiedyś myślałam, ale mam trochę wiejecej lat
                o
                > d
                > Ciebie i już wiem, że z czasem jest coraz gorzej, co nie znaczy , ze Tobie się
                > nie uda.
                a o co dokładniej chodzi?

                • mi64 Re: No to powodzenia w nauce , Chusteczko.....:) 06.02.07, 19:37
                  Chmurka wyraznie dala Tobie do zrozumienia,
                  że z czasem zmienisz zdanie.Wiek i związane z tym
                  rózne dolegliwości sprawią, że samotnosć przestanie
                  się Tobie jawić jako pewien komfort(bo przeciez mozna pójść samemu)
                  a stanie się pasmem udręki;chcę, mogłabym nawet sama, ale brak mi sił!
                  Dzięki za taką samotność!
                  • chusteczka1272 Re: No to powodzenia w nauce , Chusteczko.....:) 06.02.07, 19:44
                    wiem, ale przecież starzenie się to coś na co nie mamy wpływu, nie jesteśmy w
                    stanie tego zmienić, nie wiemy co będzie, czy dalej ta osoba, która ma nas
                    wyleczyc z samotności nadal będzie z nami...i czy to oznacza, że mamy prawo
                    obarczać naszą samotnością nasze dzieci, wnuki, siostry czy koleżanki?
                    Nie chodzi mi o całkowite odizolowanie ludzi ...ale przeciez dzieci też kiedyś
                    założą rodzinę, nie będą mogły z nami każdego wieczoru usiąśc i zjeść kolację,
                    wyjść na spacer, czy zwyczajnie pogadać zawsze gdy będziemy miec na to ochotę,
                    to normalne...i trzeba się właśnie tego nauczyć...samemu zasypiać i
                    budzić...niestety takie jest życie...to nie moja złośliwość!
                    Być może kiedyś zmienię zdanie na ten temat, nie mówię, że nie, bo przecież
                    tylko krowy nie zmieniają zdania...i wiem, że równiez kiedyś będę babcią...a
                    dzieci i wnukowie pewnie daleko...i dobrze niech robią karierę...ja może
                    zapiszę się do jakiegos klubu seniorów
                    • mi64 Re: No to powodzenia w nauce , Chusteczko.....:) 06.02.07, 21:32
                      Tak zapiszesz się,jeśli wystarczy Tobie sił na to zapisanie!
                • brak-chmur Re: No to powodzenia w nauce , Chusteczko.....:) 06.02.07, 19:38
                  "Trzeba nauczyć się żyć samemu!!!
                  i trzeba umiec czerpać z tego radość...z bycia z samym sobą...czy się ma
                  kilkanaście czy siedemdziesiąt lat!!!"

                  To Twoje słowa...do nich się odniosłam:)

                  Nie pisałam o "uczepianiu się" , ale o życiu we wspólnocie, która chroni i
                  nadaje sens życiu każdej jednostki. Porównywałam rodzinę wielopokoleniową do
                  obecnego wyobcowania ludzi w każdym wieku.
          • solaris_38 podstawowa harmonia 06.02.07, 20:22
            hmm co innego wypieranie a co innego dostrzeżenie złudzenia
            wielu ludzi odczuwajac samotnośc wypiera to
            powrarzaja jakieś afirmacje
            usmeichają sie sztucznei i są bardzi dzielni ale
            wciąz czują sie samotni

            a ci co umieraja z rozpaczy z braku poczucia bliskości
            hmmmm
            myślę ze sa różne ich rodzaje
            1. sa tacy co umierają z samotności urojonej
            de Melo pisze o rozbitkach którzy zmarli z braku wody pitnej na morzu
            tymczasem byli blisko lądu i wielkie rzeki słodkie w tym miejscu woda była juz
            .., słodka umarli z braku wody bądąc otoczeni wodą

            to wielu z nas dotyka

            2. są tacy co żyją wśród ludzi tak odmiennych, ze nie uzyskują podstawowej
            harmonii sa obcy
            bardzo i współczuję

            harmonia tak wiele daje
            znosi poczucie samotności

            i dlatego to mądre co piszesz o wyobcowaniu

            myślę ze TO jest problem

            wyobcowanie

            ja czułam sie wyobcowana dopóki nie rozumiałam ludzi
            odkąd ich lepiej rozumiem mogę żyjąc wśród nich odczuwać harmonię

            ktoś o niskiej empatii być może do końca życia pozostyanie samotny najgorszym
            rodzajem samotności w kórej będzie całkowicie odcięty od innych
            nawet w rodzinie

            zastanawiam sie również nad tym co piszesz o opiece nad starszymi
            faktycznie nastały czasy kiedy starsi muszą sami sobie radzić z problemami starości

            taki sam problem stoi jednak nie tylko przed jakimiś biednymi nimi ale przed
            każdym z nas
            każdy z nas będzie stary (no chyba ze zemrze) i będzie podejmował decyzję jak
            zapewnić sobie czyjąś obecność i towarzystwo i ciepło

            kobietom mężowie umierają wcześniej
            dzieci odchodzą

            jak zapewnimy sobie bliskość pomoc obecność

            sama nie wiem


            ale to inny problem

            chusteczka pisze o innym problemie
            • solaris_38 to było do bezchmurnego nieba nt 06.02.07, 20:25
    • jan_stereo zwyczajnie... 06.02.07, 22:22
      ...ludzie maja jakas taka potrzebe dzielenia swego spojrzenia na rzeczywistosc z druga osoba, stad
      wlasnie ow ped ku partnerom bo jest w tym troche sensu, ze takie wspolne spojrzenie mozna
      doswiadczac z osoba z ktora sie wspolnie dlugo przebywa i wymienia poglady.To trocha taka wspolna
      terapia zyciowa dwoch psychologow jakimi sa dla siebie partnerzy.
      Mozna tez nagle spotkac kogos majacego wyrobione podobne postrzeganie/reagowanie na swiat z
      naszym,latwo woczas sie porozumiec i odpoczac w tym wspoldzieleniu emocji z istnienia. Mnie chyba
      minela juz taka potrzeba,nie reaguje tak emocjonalnie na to co zycie niesie wiec i nie musze sie z tym
      dzielic z kimkolwiek,jednak tego rowniez nie odrzucam.
      • foczka111 Re: zwyczajnie... 07.02.07, 10:07
        Chcialabym miec takie podejscie do zycia. Niestety samotnosc mnie bardzo
        doluje.Mimo ze mam sie do kogo zwrocic z problemami, nie mam tej osoby do
        ktorej moglabym sie przytulic, pokochac. Poznaje facetow, ktorzy oczekuja
        niezaangazowania, chwilowego seksu i dziwia sie ze jestem sama. Niby wszystko
        mam, nie mam z niczym problemu procz... milosci, ktora sie strasznie pragnie ,
        gdy jej sie nie ma.
        • mi64 Re: zwyczajnie... 07.02.07, 13:36
          foczko, święte słowa napisałaś!
          • foczka111 Re: zwyczajnie... 08.02.07, 14:53
            Juz dzis mi jest lepiej i zaczynam akceptowac ten swiat i samotnosc.Mysle,ze
            teraz bedzie szlo juz tylko ku lepszemu.Chcialabym tylko,aby powrot moj do
            szczesliwego swiata trwal szybciej, a to co sprawilo bol nalezy zostawic za
            soba i nie odwracac sie.Troche niestety jeszcze potrwa zanim facetowi zaufam,
            ale licze na to, ze takiego spotkam.I wtedy znow swiat bedzie piekny a motylki
            beda krazyly wokol mnie. Zaczynam miec pozytywne myslenie:) Milo sie podzielic
            swoimi troskami.Buziaki dla wszystkich.
    • cannes5 Re: trzeba zrozumieć samotność, by ją pokonać! 08.02.07, 16:16
      hej
      fajnie to określiłaś i zgadzam się :)
      lecz dla wielu z nas samotnośc to brak tej drugiej połówki
      jest tak również w moim przypadku
      dla mnie to pełnia szczęścia i gdy mam kogos obok jestem szczęsliwa
      niczego mi wiecej nie trzeba
      • chusteczka1272 Re: trzeba zrozumieć samotność, by ją pokonać! 08.02.07, 16:19
        każdy jest szczęśliwy, gdy obok ma bliską kochaną osobę, ale życie to tylko
        życie...i nie zawsze tak jest, że ta osoba będzie przy nas...choćbyśmy nie wiem
        jak chcieli...i co, gdy nagle jej zabraknie?
        ...trzeba żyć dalej...pełnią życia...samemu!
        • renkaforever Re: trzeba zrozumieć samotność, by ją pokonać! 09.02.07, 05:34
          A gdyby tak wszyscy wirtualnie przytulili samotnego czlowieka? Wystarczyloby
          kliknac na :samotna babcia, samotny dziadek, zawiedziona , zdradzona itd, itp i
          przeslac ladunek dobrych mysli.. Mysle, ze wielu z nas, samotnych, czy
          wyobcowanych poczuloby sie razniej w tym egoistycznym swiecie.
          • burykrow samotność, by ją "pokonać" 16.02.07, 13:33
            trzeba ją nazwać, samotny kajakarz na środku oceanu ze złamanym masztem -
            samotny, spragniony seksu człowiek pragnący seksu - samotny, "opuszczony" rodzic
            robiącego karierę dziecka - samotny, silnie empatyczny osobnik pragnący
            współdzielić swoje szczęście z innym osobnikiem, skazany jednak niemal z
            definicji na niepowodzenie, - samotny, obcokrajowiec nie znający języka pośród
            obcych mu lingwistycznie i kulturowo - samotny
      • 1jaga Re: trzeba zrozumieć samotność, by ją pokonać! 16.02.07, 15:06
        A nie lepiej zamiast szukac drugiej połówki zamemu być "całością" i szukać
        drugiej "całości". Dla mnie w okresleniu druga połówka jest uzależnienie od
        drugiej osoby i pruba uzależnienia tej "drugiej połówki".
    • 1jaga Re: trzeba zrozumieć samotność, by ją pokonać! 16.02.07, 15:01
      Całkowicie się z tobą zgadzam. Moje życie bylo "niewygodne" z kimś, czy samej,
      dopuki nie odkryłam że moje szczescie zależy odemnie a nie od partnera. Teraz
      samotność nie uwiera "mogę być sama ale nie jestem samotna".
      • burykrow tak odnośnie bycia jednością 16.02.07, 15:09
        :)
        • 1jaga Re: tak odnośnie bycia jednością 16.02.07, 15:15
          Matematycznie to trochę niezgodne :)
          Ale mi się podoba 1 + 1 to nieskończoność :))
          i jeszcze 1+1 > 1/2 + 1/2
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka