chusteczka1272
06.02.07, 14:59
zawsze bałam się samotności...czytając niektóre posty mam wrażenie jakbym
czytała o sobie...ale samotność to nie fakt, że nie mamy partnera, męża,
chłopaka...
samotność to nie to!
Samotność to coś co siedzi w nas...w środku...
Bo przecież można być samotnym zarówno nie będąc aktualnie w żadnym związku,
ale mozna byc też samotnym będąc z kimś...jak powiedział kiedyś ktoś
mądry "najbardziej osamotnieni czujemy się w obecności drugiego człowieka"
Wyobraźcie sobie sytuacje gdy siedzimy obok kochanego człowieka i nie możemy
go dotknąć...to dopiero samotność...
Moim zdaniem samotność siedzi w nas bez względu na to czy mamy partnera czy
nie...(bo tu wszystcy piszą o samotności spowodowanej brakiem
faceta/kobiety...czyli nie człowieka, jakim może być mama, przyjaciel,
córka...tylko konkretnie o partnera!)
Musimy nauczyć się żyć z samym sobą...musimy zaakceptować siebie, swoje
słabostki, swoje wady, zalety...nie możemy być samotni z samym sobą...
Osoba samotna nawet z kimś nie będzie szczęśliwa....bo przecież nie można
mieć drugiej osoby na wyłączność...
co o tym sądzicie?