Gość: nela
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
14.05.03, 16:10
to jest tragedia.Nie jestem w stanie znieśc dziecka z popzredniego
małżęństwa mojego męża.Chłopak jest bardzo podobny do matki.Staram sie,ale
nie moge.Złapałam sie natym,ze wymyslam jakieś histore,żeby ten kontakt
utrudnic.Ona najchetniej zostawiłaby go nam na zawsze.A wychowuje go
strasznie.ja nie moge nic powiedziec,mąz nie chce się za bardzo wtrącać...to
dziecko ciaglęopowiada o nowych wujkach...ludzie..Tu nie moze jakby wam sie
wydawać mogło o lodach wspólnych,albo o prentach..często wychodzi na noc,bo
jak mowi musi sobie ułozyc zycie i nam to dziecko podrzuca.Mąz mowi,ze kncu
jak nigdzie nie wychodzimy ,to co nam szkodzi..?
NI ew iem gdybym wiedział,ze tak to bedzie wygladac,żadałabym bardzo
określonegookreslenia godzin,no jak chce niech pzrychodzi ,ale ciagle na
noc..matko.Powiedziałam męzowi złośliwie ,że moze niech ona opłaty pobieraza
te nocne wyjscia i bedzie miała na opiekunke.Ona ma rodziców i czasem
mogłaby dziecko tam zostawić,ale ona twierdzi ,ze jest dorosłłłłłłą i nie
bezdie obciążac rozdićów..Mąż płąci wysokie alimenty i daje jak tylko może
na dziecjko.Normalnie.Po dwoch latach małżęństwa mam dość.JEMu to sie też
nie podoba ,ale mowi,ze dziecka szkoda.Ale jak patrze na to dziecko,a on
jest strasznie do niej podobny..to corzaz częściej jest mi
niedobrze..wymyslam różne sposoby,zeby wyjśc z domu.aWyć mi się chce.