Dodaj do ulubionych

Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie

05.10.07, 07:10
Najbardziej powszechne i najbardziej dalekie od prawdy, a przy tym - w mojej
opinii - najbardziej szkodliwe dla każdego człowieka indywidualnie i dla
ogólnie rozumianej "ludzkości" przekonanie wyraża się w słowach:

MNIE SIĘ PRZECIEŻ TEŻ COŚ OD ŻYCIA NALEŻY

Nie ma innej opinii która byłaby jednocześnie równie niesłuszna a zarazem
powszecha. I nie ma innego złudzenia, którego mimo jego oczywistej
szkodliwości, tak wielu ludzi nie uznawało by za w pełni uzasadnione. Howgh.

Obserwuj wątek
    • nt.85 Re: Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie 05.10.07, 07:38
      ja myslę że się należy, nawet mało. nie ja wymysliłem, ze mam żyć. jak ktoś to
      wymyślił to niech sie teraz mną opiekuje
      • aniaporaj Re: Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie 05.10.07, 07:53
        "nt85: nie ja wymysliłem, ze mam żyć. jak ktoś to
        wymyślił to niech sie teraz mną opiekuje"

        Taaa... Najlepiej zaskarżyć. Niech "ktosiowi" nakażą opiekę sądownie -
        dożywotnio. Na drugi raz odechce się "ktosiowi" takich poronionych (sic!)
        "pomysłów".
        • nt.85 Re: Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie 05.10.07, 07:56
          mialem na mysli boga czy cos co to wszystko wymysliło.
          • aniaporaj Re: Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie 05.10.07, 08:03
            nt.85 napisał:

            > mialem na mysli boga czy cos co to wszystko wymysliło.

            Jedym słowem Bóg, Demiurg, "Coś" ma być przede wszystkim adresatem roszczeń.
            Własnego udziału w odpowiedzialności za swój byt oraz jego przebieg na tutejszej
            planecie nie zakładamy? O takim własnie przekonaniu i postawie - o ile dobrze ją
            odczytuję - piszę w opisie wątku. Kłamstwo i źródło szkód wszelakich.
      • astrotaurus Re: Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie 05.10.07, 08:41
        nt.85 napisał:

        "ja myslę że się należy, nawet mało. nie ja wymysliłem, ze mam żyć.
        jak ktoś to wymyślił to niech sie teraz mną opiekuje"

        No to przecież tak jest! może nie z bogiem, ale z ludźmi na pewno.
        A w chwili osiągnięcia pełnoletności możesz już się w dowolnej
        chwili spod tej opieki (rodzicielskiej czy społecznej) wyrwać i
        choćby zakończyć swoje życie, jeśli Ci nie pasuje.

        Bo nikt przecież nie wymyślił Ciebie akurat, tylko dziecko szt.
        1 ... zresztą - wymyślił czy nie pomyślał - jeden czort.
        Dla Ciebie to jedna jedyna szansa. Nie musisz jej wykorzystywać do
        końca. ;D

        • nt.85 Re: Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie 05.10.07, 09:05
          chyba tylko łatwo powiedzieć ze mozna ze sobą skonczyć, po to jest strach i
          wrazliwosc na ból, żeby to nie było takie proste. jesli dostałem duszę przez
          przypadek i wszystko jedno jaką to jaki w tym sens? juz wolałbym być jakimś
          zwierzem co żyje w lesie.
          • aniaporaj Re: Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie 05.10.07, 09:19
            nt.85 napisał:
            > chyba tylko łatwo powiedzieć ze mozna ze sobą skonczyć, po to jest strach i
            wrazliwosc na ból, żeby to nie było takie proste. jesli dostałem duszę przez
            przypadek i wszystko jedno jaką to jaki w tym sens? juz wolałbym być jakimś
            zwierzem co żyje w lesie.

            Ach, chyba zaraz łzę żalu uronię nad losem Twym i dolą nieszczęsną. Więc,
            chciałbyś być dzikiem, a Niedobre Mzimu zupełnie bez sensu obdarzyło Cię duszą,
            rozumem i uczuciami wyższymi? Cholerka, dostarczasz kolejnego dowodu na
            postawioną przeze mnie tezę. Rozwinę ją teraz specjalnie dla Twojego przypadku:
            NIC CI SIĘ DO ŻYCIA NIE NALEŻY, BO NIE POTRAFISZ DOCENIĆ TEGO CO DOSTAłEś.
            Czemuż miałbyś dostać jeszcze więcej, skoro byłbyś szczęśliwszy gybyś miał mniej
            niż teraz?
            • nt.85 Re: Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie 05.10.07, 09:42
              ale ja nie chcę więcej. chcę tylko spokoju.chciałbym żeby było tak, że jak nie
              robisz nic złego i nikogo nie krzywdzisz to nie dostajesz w dupe.czy to są
              jakies wygórowane wymagania?...
              doceniam, że jestem zdrowy, że mam co jeść i gdzie mieszkać, naprawdę.
              • aniaporaj Re: Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie 05.10.07, 09:56
                nt.85 napisał:

                > ale ja nie chcę więcej. chcę tylko spokoju.chciałbym żeby było tak, że jak nie
                robisz nic złego i nikogo nie krzywdzisz to nie dostajesz w dupe.czy to są
                jakies wygórowane wymagania?... doceniam, że jestem zdrowy, że mam co jeść i
                gdzie mieszkać, naprawdę.

                Nawiązując do Twoich żalów żeś nie jest zwierzem w dzikich ostępach, przypomnę
                Ci, że taki na przykład łoś w Kampinosie nikogo nie krzywdzi, ale głodną zimą
                wilki mogą mu dobrać się do dupy, chociaż on przecież nic przeciw nim nie ma,
                zgadza się?
                Spokój, to jest dobro takie samo jak np. samochód czy dach nad głową. Trzeba co
                nieco pokombinować żeby to sobie zapewnić, imając się dostępnych sposobów. Ale
                tak jak i łosiowi, tak i Tobie, spokój się sam w sobie OD ŻYCIA SIĘ NIE NALEŻY,
                capisco?
                • nt.85 Re: Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie 05.10.07, 10:01
                  no coś ty, jakie wilki;)chyba leśniczy z naręczem siana
                  • astrotaurus Re: Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie 05.10.07, 10:09
                    nt.85 napisał:

                    > no coś ty, jakie wilki;)chyba leśniczy z naręczem siana<


                    To też, jasne.

                    Ale wspominane było już również coś o opiece społecznej, może
                    lepiej: Opiece Społecznej.
                    To naręcze siana zawsze gdzieś sie znajdzie, jeśli nie masz
                    większych potrzeb i ambicji niż łoś. :)

                    • nt.85 Re: Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie 05.10.07, 10:12
                      juz sie nie czepiajcie tego zwierza (nie wiem czemu Wam łoś pasuje, wolałbym cos
                      co umie latac) to była tylko metafora...
                      • aniaporaj Re: Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie 05.10.07, 10:22
                        nt.85 napisał:

                        > juz sie nie czepiajcie tego zwierza (nie wiem czemu Wam łoś pasuje, wolałbym
                        cos co umie latac) to była tylko metafora...

                        Metafora, której sam użyłeś, niech Ci więc uświadomi, że wsyzstkie zwięrzątka
                        duże i małe, te co skaczą i fruwają, mimo swych małych lub żadnych rozumków
                        instynktownie pojmują, że nic im się od życia nie należy, przeto cała
                        egzystencja schodzi im na nieprzerwanej krzątaninie o zapewnienie sobie pokarmu,
                        bezpieczeństwa i możliwości rozrodu, ty zaś, przedstawiciel gatunku homo
                        sapiens, który dzięki zdobytym w ewolucji przymiotom mógł częściowo uwolnić się
                        od tego zwierzęcego kieratu i masz dość wolnego czasu oraz umiejętności
                        poznawczych żeby wzbudzić w sobie refleksję na tematy ogólne oraz na temat
                        samego siebie, takiej prostej rzeczy ni w ząb nie pojmujesz. No wstyd!
          • astrotaurus Re: Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie 05.10.07, 09:40
            nt.85 napisał:

            "chyba tylko łatwo powiedzieć ze mozna ze sobą skonczyć, po to jest
            strach i wrazliwosc na ból, żeby to nie było takie proste. jesli
            dostałem duszę przez przypadek i wszystko jedno jaką to jaki w tym
            sens? juz wolałbym być jakimś zwierzem co żyje w lesie.""

            Człowieku, bądź sobą !
            Przecież w Puszczy Kampinoskiej czy Białowieskiej też da się wyżyć i
            jakaś ładna sarenka też się pewnie czasem trafi.. :D

            Tobie po prostu pasuje być zrzędą. To się ciesz, że masz szansę
            robić to co Ci pasuje!

    • polska_potega_swiatowa to kwestia podejscia do zycia :) 05.10.07, 09:53
      Problem raczej tkwi w semantyce, czyli w sposobie jaki to
      ujelas; "Co mi sie w zyciu nalezy", albo "Na cos w zyciu zasluguje".

      Powyzsze slowa wskazuja uwage na biernosc osoby ktoral "oczekuje",
      wydaje sie jej ze na cos "zasluguje".

      Tymczasem "zaslugiwac" mozna na cos, dlatego ze sie na cos
      zapracowalo.

      Problem w tym ze nie mozna oczekiwac ze ktos podaruje nam cos w
      prezencie. Jesli ktos na cos zasluguje, to nie pyta sie nikogo o
      zgode, tylko zdobedzie to co jest jego/jej :)


      • aniaporaj Re: to kwestia podejscia do zycia :) 05.10.07, 10:09
        polska_potega_swiatowa napisał:

        > Problem raczej tkwi w semantyce, czyli w sposobie jaki to
        > ujelas; "Co mi sie w zyciu nalezy", albo "Na cos w zyciu zasluguje".

        a dalej:
        >
        > Problem w tym ze nie mozna oczekiwac ze ktos podaruje nam cos w
        > prezencie. Jesli ktos na cos zasluguje, to nie pyta sie nikogo o
        > zgode, tylko zdobedzie to co jest jego/jej :)

        Zgadza się, przytoczone przeze mnie powiedzenie można interpretować na różne
        sposoby i w różnych kontekstach jest wypowiadane. Dlatego liczę na ciekawą
        dyskusję. Wypowiedź szanownego przedmówcy "nt" skierowała jej tory na rozmowę o
        biernych roszczeniach wobec rzeczywistości która ma nam zapewnić to co chcemy,
        bo tak. Ale ja myślę że równie niebezpieczne jest to, że ktoś rusza po zdobycie
        czegoś bo uważa, że "mu się to należy", że na to "zasługuje" i że "coś z życia
        MUSI mieć". Myślę tu np. o gościu zabijającym kasjerki w banku by ukaść forsę
        której inaczej zdobyć nie potrafi, bo przecież inni opływają, a JEMU TEŻ SIE
        PRZECIEZ COS OD ZYCIA NALEŻY; o mężu który zmienia żonę na nowszy model bo
        bzykanie wciąż tej samej już mu się przejadło A PRZECIEZ JEMU TEZ SIE COS OD
        żYCIA NALEŻY, o żonie co porzuca męża, gdyż nie jest je w stanie zapewnić
        odpowiedniego materialnego statusu a przecież JEJ SIE TEż COŚ OD ŻYCIA NALEŻY...
        itd. można by mnożyć i wymieniać.
        • nt.85 Re: to kwestia podejscia do zycia :) 05.10.07, 10:22
          Aniu, nie wiem dlaczego reagujesz tak emocjonalnie na to co napisałem, a co
          gorsza przypinasz od razu etykietkę kogoś kto nic nie robi itd... -pracuję ciężko
          - staram się byc uczciwy
          - szukam miłosci
          - jak juz pisałem doceniam to ze nie zyje w nędzy, ze nie jestem chory
          jednak mimo ze staram sie z całych sił walczyć o swoje miejsce w tym zyciu,
          ciągle mi nic nie wychodzi, nie dostaję nic, o co sie staram. chyba jestem
          wadliwy egzemplarz
          • polska_potega_swiatowa Re: to kwestia podejscia do zycia :) 05.10.07, 10:30
            nt.85 napisał:

            > - pracuję ciężko
            > - staram się byc uczciwy
            > - szukam miłosci
            > - jak juz pisałem doceniam to ze nie zyje w nędzy, ze nie jestem
            > chory jednak mimo ze staram sie z całych sił walczyć o swoje
            > miejsce w tym zyciu ciągle mi nic nie wychodzi, nie dostaję nic, o
            > co sie staram. chyba jestem wadliwy egzemplarz


            Problem w twojej mentalnosci; "nie dostaje nic o co sie staram"...
            Ludzie sukcesu, raczej powiedzieliby: "wywalczylem sobie to o co sie
            staralem!" :)

            Widzisz roznice?
            • nt.85 Re: to kwestia podejscia do zycia :) 05.10.07, 10:32
              no tak
              • astrotaurus Re: to kwestia podejscia do zycia :) 05.10.07, 10:37
                nt.85 napisał:

                > no tak <


                No to zakładaj osobny wątek i wal konkretnie czego chcesz, co w tym
                kierunku robisz itp. Znajdzie się rada ! :)

          • aniaporaj Re: to kwestia podejscia do zycia :) 05.10.07, 10:45
            > Aniu, nie wiem dlaczego reagujesz tak emocjonalnie na to co napisałem, a co
            > gorsza przypinasz od razu etykietkę kogoś kto nic nie robi itd... -pracuję cięż
            > ko
            > - staram się byc uczciwy
            > - szukam miłosci
            > - jak juz pisałem doceniam to ze nie zyje w nędzy, ze nie jestem chory
            > jednak mimo ze staram sie z całych sił walczyć o swoje miejsce w tym zyciu,
            > ciągle mi nic nie wychodzi, nie dostaję nic, o co sie staram. chyba jestem
            > wadliwy egzemplarz

            Och, nt.85, nie mam zamiaru przypinać ci łatek ani nie chcę Cię urazić.
            Dyskutuję tylko z Twoimi poglądami, które wyrażasz w tej dyskusji i to tylko
            tymi, które zapisałeś. Nie oceniam Cię jako osoby. Cieszy mnie Twoja uczciwość,
            pracowitość - nie zamierzam ich podważać. Życzę także dalszego zdrowia i
            dobrobytu. To, że czasem Ci nie wychodzi nie jest przypadkiem odosobnionym i
            wyjątkowym. Tym niemniej, nadal sądzę że nic się nikomu od życia nie należy,
            niezależnie czy biernie na to czeka, czy o to z całych sił walczy. Po prostu
            albo się czasem udaje coś zdobyć a czasem nie. Nie ma w tym "wady produkcyjnej".
            Jedyną wadę - i to dość powszechną - jaką dostrzegam w ludzkiej naturze to
            właśnie skłonność do uważania, że na jakieś rzeczy zasługujemy lub się nam same
            z siebie należą. Ale jest to oczywiście pogląd do dyskusji, a nie prawda objawiona.
        • polska_potega_swiatowa Re: to kwestia podejscia do zycia :) 05.10.07, 10:23
          aniaporaj napisała:

          > Myślę tu np. o gościu zabijającym kasjerki w banku by ukaść forsę
          > której inaczej zdobyć nie potrafi, bo przecież inni opływają, a
          > JEMU TEŻ SIE PRZECIEZ COS OD ZYCIA NALEŻY; o mężu który zmienia
          > żonę na nowszy model bobzykanie wciąż tej samej już mu się
          > przejadło A PRZECIEZ JEMU TEZ SIE COS OD żYCIA NALEŻY, o żonie co
          > porzuca męża, gdyż nie jest je w stanie zapewnić odpowiedniego
          > materialnego statusu a przecież JEJ SIE TEż COŚ OD ŻYCIA NALEŻY...
          > itd. można by mnożyć i wymieniać.

          Mozna by powiedziec ze kazdy ma na co zasluguje, albo nie ma bo nie
          zasluguje :)
    • solaris_38 coś od zycia 05.10.07, 10:41
      ludziom należy się od życia bardzo wiele pięknych rzeczy i są one dostępne
      aczkolwiek osiągalne z pewną doza wysiłku dyscypliny i miłości

      jednak kiedy mówią to co piszesz
      nie o tym myślą

      myślą że należy im sie znacznie więcej
      a na dodatek najczęściej mają na myśli rzeczy
      które by im zaszkodziły

      np
      należy mi się dostawać za darmo (to chyba najczęstsze i w różnych odmianach i
      proporcjach)
      nalezy mi sie prawo prawo do wypicia
      do folgowania sobie bez konsekwencji
      do wzbudzania miłości samemu pozostając zimnym



      • nt.85 Re: coś od zycia 05.10.07, 11:00
        tak jeszcze odnosnie "zasłużenia" sobie: czy dziecko na miłość rodziców też musi
        sobie zasłużyć, czy mu się nalezy z racji ludzkiej natury? rany...
        • solaris_38 Re: coś od zycia 05.10.07, 11:04
          dziecko obdarowuje rodziców w sposób istotny

          na wielu pozomach
          np
          psychologicznym
          czy na poziomie energii
        • aniaporaj Re: coś od zycia 05.10.07, 12:02
          nt.85 napisał:

          > tak jeszcze odnosnie "zasłużenia" sobie: czy dziecko na miłość rodziców też mus
          > i
          > sobie zasłużyć, czy mu się nalezy z racji ludzkiej natury? rany...

          jako matka dwóch mogę się kompetentnie wypowiedzieć podpierając się
          doświadczeniem empirycznym: miłość do dzieci jest bezwarunkowa, dostają ją one w
          sposób naturalny i zresztą w jaki sposób mówić tu o jakimkolwiek zasługiwaniu,
          kiedy od początku relacja rodzic-diecko to dawanie z jednej strony i branie z
          drugiej. Te proporcje z wiekiem się zmieniają, potem rodzic może oczekiwać
          pomocy, sparcia, miłości, itp. Ale w moim odczuciu to w takiej relacji matka i
          ojcies "zasługują" sobie na późniejszy szacunek, miłość i pomoc dziecka właściwą
          troską i rozsądnym, pełnym miłości wychowaniem go i wspieraniem. Dlatego
          rozsądne jest że dziecko miłość dostaje a rodzic szacunku i miłości nie ma prawa
          oczekiwać "z definicji" czy "z natury". Fakt, że ktoś jest biologicznym ojcem
          czy matką jeszcze podstaw do szacunku czy miłości absolutnie nie daje. To się,
          nawiązując do tematyki tego wątku "OD ZYCIA NIE NALEżY" to trzeba sobie
          wypracować i zdobyć.
    • mona.blue Re: Najpowszechniejsze nieprawdziwe przekonanie 05.10.07, 12:30
      Wydaje mi się, że nic nam się nie należy, że wszystko jest łaską
      Boga :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka