Gość: Joanna Re: Co napisal NOE??? IP: *.nuph.us.edu.pl 22.06.01, 11:49 Czy ktos moglby spojrzec nieco powyzej i przeczytac co napisal NOE? Po przeczytaniu tego poczulam sie tak jakby ktos mnie oblal zimna woda - moj maz tez czesto mowi, ze trzeba sie cieszyc z tego co sie ma... Niby prawda, ale czuje w tym jakas maske dla ludzkiej bezradnosci - po co szukac lepszej pracy, walczyc o byt, o jakis status spoleczny i materialny kiedy mozna siasc przed telewizorem w starym ubraniu i cieszyc sie z tego, co sie ma??? Po co sie wysilac, dbac o malzenstwo, wciaz na nowo zdobywac zone, kiedy akt zawarcia malzenstwa lezy w szufladzie juz pare lat? Tez mozna sie cieszyc z tego co sie ma nie zauwazajac co najmniej miernej jakosci takiego zwiazku... Jesli do tego moj maz jest taki jak NOE i uwaza, ze ja tez powinnam cieszyc sie z tego co mam i ze powinnam sie obawiac, ze to strace - to jedyna rada jest otworzenie mu oczu i uswiadomienie, ze tak naprawde to co mam niewiele jest dla mnie warte i strata bylaby rownie niewielka... Dla osob, ktore nie czytaly tego wszystkiego co poprzednio napisalam mam tylko taka informacje, ze maz zrobil sie bardzo mily odkad kazalam mu spac na osobnym lozku - moze zrobi sie jeszcze milszy jak zrozumie, ze nie jest jedynym facetem na swiecie i ze ja wcale nie naleze do biednych, szarych myszek. Nie wiem czy dotarlam do istoty problemu, ale jestem ciekawa co zobaczylabym pod ta skorupa gdyby udalo mi sie obalic to jego (moim zdaniem falszywe) wyobrazenie, ze nalezy sie cieszyc tym co sie ma? Przeciez my kobiety wcale nie chcemy cieszyc sie sflaczalymi mezami kiedy gdzies w glebi serca kazda chcialaby miec swojego prywatnego Casanove!!! I nic nie tracimy dokonujac takiej zamiany - to wrecz czysty zysk... Nie namawiam tu nikogo do zycia w ciaglej walce, do bycia wiecznym zdobywca, do stawiania czola wiecznym wyzwaniom - chce tylko powiedziec, ze lubie czasami dolaczyc cos nowego do swojego fizyczno-emocjonalnego terytorium, lubie wywalic stamtad cos zuzytego... Jesli natomiast metoda na zycie mojego meza jest siedzenie na kupie smieci i cieszenie sie, ze ich jeszcze wiatr nie rozwial to albo bedzie musial te smiecie wywalic i zdobyc na ich miejsce cos wartosciowszego, albo ja odejde do kogos podobnego do mnie...I nie musze juz, teraz, natychmiast pakowac swoich czy jego walizek - moze wystarczy mu to uswiadomic, powiedziec wprost zeby zaczal zyc ze swiadomoscia, ze trzymajac sie tak kurczowo opcji 'ciesz sie z tego co masz' jest na najlepszej drodze zeby wszystko stracic. Nie wiem czy obudzi w nim to glos 'pilnuj swego, walcz o to jak lew i zdobywaj co sie da', ale sprobowac nie zaszkodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Facet Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: 193.0.110.* 28.06.01, 15:53 Moim zdaniem powinnaś znaleźć sobie kochanka. Mąż nie musi wiedzieć. Powodzenia w poszukiwaniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.06.01, 16:01 ty, odwal sie! ona juz znalazla. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.abo.wanadoo.fr 28.06.01, 16:08 No, wiesz ! jak ty do faceta mowisz ?! Malwina (oburzona !) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.06.01, 16:18 zartowalem! ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kama... ...weź kochanka... IP: 212.182.110.* 28.06.01, 17:35 świerzego, młodego. Najlepiej brać w czasie pełni, wtedy ma największe właściwości terapeutyczne. I walnij się nim w łep. TO SĄ ROZWIĄZANIA KRÓTKOFALOWE. I prowadzą na manowce, poniekąd. Aśko, weź lepiej już dogdorat, bo odejdziesz z mgr. jak ja. Historie, te się lubią powtarzać. I nie daj się wrobić samolubnym genom w potomstwo, bo tytuły odlecą w przyszłe żywoty. Kama tylko mgr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: ...weź kochanka... IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.06.01, 18:52 beeeeeeeee... tylko pół jabłka adama... beeeeeeeee... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kama ... gadule IP: 212.182.110.* 28.06.01, 20:13 dla pół główków pół jabłka aż natto Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: gadule IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.06.01, 20:20 a to zes mi dowalila! beeeee... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: gadule IP: *.ym1.on.wave.home.com 28.06.01, 20:26 mam nadzieje, ze nie jestes psychologiem... beeeee.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kama ... gadule, co pisze wnerwiające HAIKU IP: 212.182.110.* 29.06.01, 09:07 Jak się prowokuje, to trzeba się liczyć z reakcją. Ale pomyśl sobie, Dzielny Gaduło, że kopniak przez Internet nie boli, a może ratujesz Ludzkość rozładowując moje frustracje. Psa nie mam, nikogo przez życie nie holuję. Choć jako starą, doświadczoną babę niepokoją mnie odgłosy zgoła zoofilne jakie od dłuższego czasu wydajesz. Trzymaj się (na odległość kopnięcia) ciepło. I buźka dla reszty - to ze strachu przed kopniakiem Malwinki. Czy u Was też cholerne, samotne lato??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Magda Re: HAIKU IP: *.abo.wanadoo.fr 29.06.01, 09:27 ( co to jest Haiku? !) Lato gorace, tak gorace ze nie masz pojecia, jak zwykle zreszta, prawdziwe pieklo, do tropikow niedaleko, a samotnosc tak jak i zima - JEST. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kama... HAIKU JEST..... IP: 212.182.110.* 29.06.01, 14:37 ...formą wiersza, która powstała w Japonii, lubili z niej korzystac Mistrzowie Zen. " maksymalna zwiezłość a za razem filozoficzność sprawiają, że małe haiku działa silnie na czytającego i stopniowo zajmuje dużo miejsca w jego wyobraźni" -tyle Czesiek Miłosz. A oto haiku w jego tłumaczeniu: Krople rosy Czym lepiej obmyć Pył świata? Basho Różę kwitnącą Koło drogi Zjadł mój koń. Basho Pchły, wszy, Mój koń szczający Obok mojej poduszki. Basho Dzieci, Nie róbcie nic złego pchle, Też ma dzieci. Issa Coś zróbcie z tym dialogiem, bo mi wpadłpod monitor i nie chcą się pojawiać nowe wypowiedzi. Kama blondynka komputerowa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: gadule, co pisze wnerwiające HAIKU IP: *.ym1.on.wave.home.com 29.06.01, 12:50 co za trafna diagnoza! szczegolne z Malwina - mysle, ze od psychologa. zal mi cie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: gadule IP: 155.158.103.* 29.06.01, 10:12 Oj,Gadula - gdybys ty w lozku byl tak mocny jak w tym glupim gadaniu... oj, mialaby z ciebie niejedna ucieche, a tak... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: gadule IP: *.ym1.on.wave.home.com 29.06.01, 12:53 Gość portalu: Joanna napisał(a): > Oj,Gadula - gdybys ty w lozku byl tak mocny jak w tym > glupim gadaniu... oj, mialaby z ciebie niejedna > ucieche, a tak... czy musisz mnie kompromitować? miej litość! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: gadule IP: *.nuph.us.edu.pl 29.06.01, 13:25 No coz, jesli okazalam sie bezlitosna to przepraszam... A swoja droga moglbys nam zademonstrowac swoje talenty w jakiejs innej dziedzinie niz gadulstwo (wybor zalezy od ciebie, z niczym sie nie narzucam)... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: gadule IP: *.ym1.on.wave.home.com 29.06.01, 14:38 dlaczego o to pytasz? jak wcześniej zauważyłaś, nie mam za wiele do zaoferowania. A wiec nie mam powodów do przyciągania samiczek. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: gadule IP: *.nuph.us.edu.pl 29.06.01, 15:23 Tu juz nie rozumiem o czym mowimy - rozgadales sie tak bardzo na obu moich watkach, ze az mnie watek rozmowy umknal... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula pierwszy krok w chmurach IP: *.ym1.on.wave.home.com 29.06.01, 15:33 co chcesz abym ci zatytowal: milosza a moze bosego? ...intelektualna masturbacja sie zaczela. enjoy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kama Re: pierwszy krok w chmurach IP: 212.182.110.* 29.06.01, 18:25 ożesz Ty, to ja chcę połaskotac Cię w ego, a Ty mi wbrew robisz ?! Gaduło, pó(u)chu marny..... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gadula Re: pierwszy krok w chmurach IP: *.ym1.on.wave.home.com 02.07.01, 23:42 ok. zgwałcę cię, jeśli chcesz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: 155.158.103.* 29.06.01, 10:01 Gość portalu: gadula napisał(a): > ty, odwal sie! > ona juz znalazla. Jak to znalazlam??? Ciagle szukam. A ty nie badz taki zazdrosny - masz ochote to wsiadaj w samolot i lec sie ze mna zabawic!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: 155.158.103.* 29.06.01, 09:54 Kochanka juz szukam, szkoda ze na razie tylko na innym forum, ale nadchodza wakacje, wezme sobie urlop, pojde sie opalac lezac golym tylkiem w strone Slonca - moze ktos zauwazy ze sie od mojej pupy swiatlo odbija w trawie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: 155.158.103.* 29.06.01, 09:58 To powyzsze bylo do Faceta Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: XXX DLA WSZYSTKICH IP: *.statsbiblioteket.dk 30.06.01, 13:59 PRZESTANCIE SIE WYZYWAC NA TYM FORUM I WALIC TRZY PO TRZY PARA PIETNASCIE, no to nie klamstwo, ale po to wlasnie sa takie fora, to widac po tresci listow! Wiec przestance wypisywac palniete wypowiedzi, ale ja i tak was nie pogonie bo to przez net... get a fuckin life!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaro Nie popędzajcie Joanny IP: 172.30.23.* / 195.117.127.* 03.07.01, 08:19 O ile zmam kobiety, to kobieta jeśli pyta o radę, to przyjmuje i wysłuchuje całą masę opinii, domaga się o jeszcze, tak, że dla faceta wygląda to jakby chciała przerzucić ciężar decyzjii na kogoś innego. Nie mniej jednak po jakimś czasie, nawet nieco dłuższym podejmuje soją własną, taką jaka jej odpowiada. Określiłbym, że dzieje się to dlatego, że szuka nie tylko rady, ale i motywacji. Zaś jej decyzja jest zwykle na taką miarę motywacji jaką w sobie aktualnie odnajduje. Dopiero po tej pierwszej motywacja się nieco umacnia i dojrzewa następna, bardziej odważna. Proces nie jest szybki i agresywny, wymaga zaufania ze strony otoczenia. Powodzenia :o) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: Jaro ma racje IP: *.nuph.us.edu.pl 03.07.01, 09:48 W tym co piszesz jest duzo prawdy - kobieta lubi miec duzo czasu do namyslu, a jednoczesnie nie lubi gdy ktos ja przymusza do zastosowania jakiegos tam 'jedynego, najlepszego rozwiazania'. W koncu najlatwiej podjac pochopna decyzje, a jesli okaze sie zla - znow trzeba szukac kolejnego rozwiazania, itd... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaro Re: Jaro ma racje IP: 172.30.23.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 03.07.01, 11:19 Myślę, że jest to raczej rachunek spodziewanych zysków i strat, w tym tych emocjonalnych. Ja jestem raczej raptus, i o ile kobiety ze mną wytrzymują, to bardziej dlatego, że dam się lubić. ogólnie uważam, że faceci to są do siebie strasznie podobni w swoich wadach, tylko niektórzy z nich są lepiej wychowani. Poza tym ciężko być facetem, to ciągła walka o miejsce w grupie. Jeśli ktoś poczuje się przegrany, to go zadepczą. Moje miejsce wyznacza pensja, fachowość, autorytet oparty na stosunkach towarzyskich. W tej kolejności. Gdybym spadł gdzieś na niższy stopień drabiny, to odbiłoby się na moim postrzeganiu siebie. Pytanie, kiedy przestałbym walczyc?... A tak mało zależy od moich osobistych zdolności, tak wiele od grupy, straszne, bo musze umieć walczyć i wygrywać choć "bochaterowie są zmęczeni". Dobrze, że mi to wychodzi, a jak by nie wychoddziło to co?... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: do Jaro IP: *.nuph.us.edu.pl 03.07.01, 12:13 Gdyby nie wychodzilo... to nie wiem co by bylo. Moj maz nigdy zadnych sukcesow nie odniosl, nigdy go do tego nie przymuszalam, wrecz nigdy nie potrzebowalam czyichs wygranych i widocznie on zrozumial,ze nic nie potrzeba robic zeby uszczesliwic kobiete... A to wcale nie tak - potrzebuje mezczyzny, a nie jego dokonan, ale jednak go potrzebuje... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: zycie mezczyzn... IP: 193.250.48.* 03.07.01, 13:18 jest nielatwe. Nie zazdroszcze (choc sobie tez nie zazdroszcze, ale przynajmniej plaza wolnosci do podbicia roztacza sie PRZEDE mna) - chcesz czy nie jestes ofiara wychowania w spoleczenstwie - mezczyzna musi sie wykazac, byc kims, imponowac - stolarz ale doskonaly, moze byc mechanik ale ma ciagle dazyc do ..., obojetnie z jakiego poziomu startuje, jego przeznaczeniem w society jest drapac sie i drapac po drabinie. Do tego trzeba trzymac" klase" - nie okazywac slabosci i wrazliwosci (choc zmienia sie to w relacjach prywatnych z kobietami np), byc "mezczyzna" - tak jakby istniala mozliwosc bycia czym innym, czy ja zadaje sobie obsesyjne pytanie: czy jestem kobieta ? nie, to jasne. Mezczyzni maja tez biedne zycie seksualne - tyle pragnien i obowiazkow trzeba spelnic ! To wszystko nie daje im mozliwosci zastanowienia sie nad soba. Ale poniewaz kazdy medal ma dwie strony : skrzywdzic to oni sie nie daja i umieja jak nikt sprawic sobie przyjemnosc ! (bawiac sie kolejka elektryczna) Cdn (moze) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babolub Re: o joanny IP: 212.191.70.* 03.07.01, 17:03 Joanno ! Masz takie wspaniale teksty ! Jestes publicystka czy pania psycholog ? Czytam i podziwiam . Ale to o mezu , to chyba jakas prowokacja , na ktora wszyscy daja sie nabierac ? Pozdrawiam . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: Niestety - prawda. Do baboluba IP: *.nuph.us.edu.pl 04.07.01, 09:15 Nie jestem ani publicystka, ani pania psycholog -zajmuje sie fizyka... a to o mezu to niestety szczera prawda. W koncu jak ktos mi nie wierzy to wcale nie musi tu zagladac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: Niestety - prawda. IP: *.abo.wanadoo.fr 04.07.01, 14:10 Bum bum bam bam tra ta tra, Aska znow sie przejechala po powyzszej osobie, coz przyzwyczajamy sie powoli ;) Nikt na nic sie nie daje nabrac - wszyscy akceptuja zasady gry , po prostu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaro Re: Jaro do Joanny IP: 172.30.23.* / *.zgrudna.kghm.com.pl 05.07.01, 06:26 Kac mi przeszedł, lekka pesyma też, walczę dalej, Ty też się trzymaj! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.katowice.supermedia.pl 04.07.01, 14:42 Witaj Joanno, Bardzo podoba mi się styl twoich wypowiedzi. Przeczytałam wszystkie (prawie) komentarze i pozwolisz dodam swój. Chciałabym cię jakoś wesprzeć. Właściwie parę dobrych rad przeczytałam w stosunku do Twojej sytuacji i jestem pewna że je już przemyślałaś. Ja również wiele wyciągnełam z tych wypowiedzi, bo choć nie mamy podobnej sytuacji wydaje mi się że podobne osobowości- ja jestem trochę bardziej niecierpliwa:).Z pewnością poradzisz sobie bez tzw. psychologów. Właśnie stałam przed decyzją czy rozpocząć wreszcie studia psychologiczne i teraz jestem pewna że nie. Dzięki tej dyskusji. Ja też pracuję, prowadzę dom, zarabiam więcej od mojego faceta, który czasem ale tylko czasem przypomina twojego. Fakt ,że mamy odmienne potrzeby seksualne i on żywi niechęć do filozoficznych dysput "o bogu i ojczyźnie".. ale bardzo się kochamy. Jeszcze.Co chciałabym ci powiedzieć? Myślę że nie ma facetów doskonałych. I wydaje mi się że ten brązowooki z autobusu to czemu nie.... Odwagi.W najgorszym wypadku szybko cię spławi..co masz do stracenia? Ja również w czasach liceum kochałam się intensywnie w pewnym brązowookim wysokim mężczyźnie. Ale gdy tylko na mnie patrzył udawałam że nic ale to nic mnie nie obchodzi. Poznałam go w sobotę na urodzinach kumpla. (A to oni się znają?) ale z bliska stwierdziłam że mi przeszło. chociaż pewnie chciałabym to sprawdzić dogłębnie gdyby mi się nie układało z moim facetem. jeżeli nic nie da się z Twoim mężem zrobić..a zastanów się porządnie czy to że teraz jest miły ma szanse poważnie rozciągnąć się w czasie...to pogadaj z brązowookim. To niełatwe wiem..ale jesteś zdesperowana, jak nie jesteś to wyobraź sobie. I myślę że najważniejsze to to żeby facet był DOBRY. Żeby się o ciebie troszczył i ci pomagał. Jestem z moim facetem od 2 lat, mieszkamy razem bez ślubu i mam okazję dobrze mu się przyjrzeć.Zanim powiem TAK. Ani ja ani on nie jesteśmy bez wad, ale mimo że jeśli chodzi o materialny wkład daję więcej nie odczuwam dyskomfortu. On daje mi czułość, miłość, akceptację, potrafi o tym mówić czasem nawet jak go nie pytam, pierze (fatalnie ale jednak) zmyje naczynie i zadeklaruje się że posprząta. Tacy faceci istnieją wierz mi. Jak są bezrobotni to łąpią doły ale np. zajmują się domem- i to nie z wielką łaską. Czy twój mąż ma /miał jakiś swój własny kodeks honorowy? czy on ci odpowiada? Moja przyjaciółka nie mogła wyjść z toksycznego związku trwała w nim ponad cztery lata chociaż ją obrażał, poniżał i wcale nie byli małżeństwem, nawet się na to nie zanosiło. Przez te wszystkie lata wiedziała że nie jest to facet dla niej. Wynajdywała różne ważne powody dla których nie może z nim teraz zerwać. A chodziło o materialne zaplecze i zwykły lęk przed samotnością. Pewnie trwałaby w tym do dzisiaj gdyby nie spotkała innego mężczyzny. On dał jej siłę potrzebną żeby to skończyć. Tobie też życzę powodzenia Obojętnie co postanowisz, Losy świata w Twoich rękach... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.abo.wanadoo.fr 04.07.01, 14:57 wszystko to ladnie pieknie ale powiedzcie mi dlaczego DLACZEGO musicie z lap jednego w lapy drugiego wpasc ? Tyle zmarnowanych lat, z powodu obaw, niesprecyzowanej osobowosci, niepewnosci, a co powie mamusia tatusi spoleczenstwo papiez i sasiadka ? W dalszym ciagu ratuje ksiaze z bajki, rycerz na rumaku, alez wy ryzyko podejmujecie , dziewczyny! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: do Malwiny IP: *.nuph.us.edu.pl 04.07.01, 15:06 Dlaczego? Mala, slodka tajemnica... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.katowice.supermedia.pl 04.07.01, 15:12 Nie trzeba wpadać zaraz w łapy innego, to nawet niewskazane..ale w niektórych przypadkach konieczne. Po poważnym rozstaniu z mężczyzną zawsze potrzeba samotności zależy to jednak od osoby. Wydaje mi się że Joanna ( z tego co przeczytałam) ma dość sprecyzowaną osobowość i wie czego chce. Tak więc każdą radę przefiltruję przez sito swojej osobowości i będzie wiedzieć czy jej ona odpowiada .eśli chce innego mężczyzny to go sobie znajdzie, niezależnie od forum...a kto wie może z jego pomocą? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: Znowu do Anny IP: *.nuph.us.edu.pl 04.07.01, 15:42 Ciekawe czego sie dowiesz o mnie jesli zacytuje tu jeden ze swych wierszy ( a dowiedziec mozna sie wiele jesli jest sie przede wszystkim czlowiekiem)... ......... Czym jest moja milosc? Mysla, snem, marzeniem, niezwykla przygoda, prawdy odkrywaniem, najdelikatniejszym serca uderzeniem, tesknota bez granic i poszukiwaniem... Czym jest moja milosc? Radoscia spotkania, najczulszym dotykiem, spojrzeniem, usmiechem, kazda lza samotna i bolem rozstania, setka barwnych wspomnien, glosu twego echem... .......... Chcialabym zrobic cos w rodzaju psychozabawy - skoro twierdzisz, ze mam sprecyzowana osobowosc - wymien 10 cech mojego charakteru - jesli nie masz nic przeciwko temu. Jak mi sie cos nie spodoba to obiecuje, ze nie bede sie zloscic ani obrazac!!! Jak trafisz 7 to na psychologa nadajesz sie o wiele bardziej niz niektorzy z dotychczasowych 'doradcow' na forum i etatowych psychologow w przychodniach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Znowu do Joanny IP: *.katowice.supermedia.pl 04.07.01, 16:21 > > Czym jest moja milosc? Mysla, snem, marzeniem, > niezwykla przygoda, prawdy odkrywaniem, > najdelikatniejszym serca uderzeniem, > tesknota bez granic i poszukiwaniem... > > Czym jest moja milosc? Radoscia spotkania, > najczulszym dotykiem, spojrzeniem, usmiechem, > kazda lza samotna i bolem rozstania, > setka barwnych wspomnien, glosu twego echem... > > .......... Jeśli kochasz to całą sobą, aż po ból... czujesz radość w dawaniu potrafisz zauważać drobne i urokliwe szczegóły..troskliwie je pielęgnujesz wiedząc, że to twoja ostoja i ucieczka kiedy jest źle Lubisz tęsknić choć to oznacza cierpienie ale jak wzbogaca.. Znasz miłość wiesz co to ból rozstania..jesteś człowiekiem... > Chcialabym zrobic cos w rodzaju psychozabawy - skoro > twierdzisz, ze mam sprecyzowana osobowosc - wymien > 10 cech mojego charakteru - jesli nie masz nic > przeciwko temu. Jak mi sie cos nie spodoba to obiecuje, > ze nie bede sie zloscic ani obrazac!!! > Jak trafisz 7 to na psychologa nadajesz sie o wiele > bardziej niz niektorzy z dotychczasowych 'doradcow' > na forum i etatowych psychologow w przychodniach. Nie mam już ambicji żeby być psychologiem.. Dziesięć cech twojego charakteru hm ... Na początek wyjaśnię...Sprecyzowana osobowość to taka, która zna siebie i rozróżnia swoje stany emocjonalne oraz potrafi je analizować. Tak to rozumiem. Twoje cechy charakteru? Wydaje mi się że masz jak gdyby podwójną osobowość. Jesteś otwarta a jednocześnie bardzo skryta. Nie boisz się mówić o swoich uczuciach i ufać ludziom, bo wiesz że tak naprawdę to ufasz tylko sobie a oni i tak nie są w stanie cię skrzywdzić. Jesteś niezależna i zaradna a jednocześnie potrzebujesz opieki i czułości takiej jak w dzieciństwie. Znasz swoje możliwości i wiesz czego możesz oczekiwać od innych, pewnie "zjadłaś" niejedną psychologiczną książkę. Jesteś odważna , cenisz życie ale nie raz już pragnęłaś śmierci- jednocześnie wiesz że nie jesteś sobie w stanie tego zrobić. Masz swój wewnętrzny świat, możesz porozmawiać z każdym szanujesz prawo do odmiennego zdania, jesteś tolerancyjna ale nie na wszystko. ponieważ zwykle rozważnie podejmujesz decyzje i wypowiadasz opinie masz skłonność do niezauważania swoich błędów. Lubisz się doskonalić duchowo. Nie wiem czy to dziesięć ... Może to efekt przeniesienia, kto wie? Też ci coś napiszę zanim wyjdę z pracy: W starych szkieletach butów Znajduję czasem Złamane serca liści I to jest jakby przepaść otwierała się pod stopą Stoję jeszcze tak wysoko a wkoło nic i myślę wtedy że liście lecą wolno Więc jeśli spadnę Będę jak liść bosa do jutra Joanno Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: Znowu do Anny IP: *.nuph.us.edu.pl 05.07.01, 10:08 Moje gratulacje!!! Calkiem dobrze poszla ci ta psychoanaliza. Tylko ta 'podwojna osobowosc' mnie zdziwila, ja wcale siebie 'podwojnie' nie odbieram, wole to nazywac 'dziki krzew', bo mi sie ta osobowosc bujnie rozrosla we wszystkich mozliwych kierunkach, ktore pozornie wydaja sie sprzeczne... Jedno male sprostowanie - wlasne bledy dostrzegam... niestety piec lat po fakcie ( co chyba generalnie jest rzeczywiscie bez znaczenia dla sprawy). Zerknij, co napisal Babolub - co ty o tym myslisz??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Znowu do Joanny - Babolub IP: *.katowice.supermedia.pl 05.07.01, 10:55 ja tam nie mam cierpliwości wyczytywać tego typu bredni... Ten facet to zakompleksiony relikt epoki lodowcowej..aż dziw że takim jeszcze udaje się przetrwać i siać podobne brednie o dziecku wypełniającym pustkę... Takim jak on bliskie są poglądy Arystotelesa, który twierdził, że jak kobieta nie urodzi dziecka to jej macica wędruje po organiźmie powodując histerię i inne nieszczęścia. Może na fizyce to on się zna, probuje pewnie intensywnie zrozumieć jak to się udaje babie.. ale gdzie mu tam do prawdziwej kobiety.Ponieważ nie stać go nawet na odrobinę szacunku zostają mu tylko żałosne próby udowodnienia jego rzekomej wyższości. Po co się takimi przejmować? Trzeba współczuć babie, która naiwnie mu uwierzy i będzie chciała go zaspokoić. Kobieta nawt na takiego nie popatrzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: Znowu do Joanny - Babolub IP: *.abo.wanadoo.fr 05.07.01, 12:11 lepiej podsumowac nie mozna :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna ??? IP: *.katowice.supermedia.pl 05.07.01, 10:42 Może jestem niecierpliwa... Podobno ciekawość to jedyny powód usprawiedliwiający pytania A ja jestem ciekawa reakcji na moją pseudoanalizę :) godz.16.20 jakoś tak...wczoraj Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: Do Anny IP: *.nuph.us.edu.pl 04.07.01, 15:04 Widze, ze mowimy tym samym jezykiem... Co do mojego meza - chyba nic sie nie da z tym zrobic. A poniewaz ani nie chce sie ze mna rozwiesc (gdzie on druga glupia znajdzie), ani nic nie chce zmieniac wiec jak tak dalej pojdzie to we wlasciwym czasie pozostanie mi powolac sie na 'calkowity rozpad pozycia malzenskiego' przed sadem...I bron Boze wyprowadzac sie - gotow jeszcze mi udowodnic, ze ja zawinilam, bo go porzucilam... mimo, ze problemy zaczely sie duzo wczesniej. Kochanek brazowo- czy niebieskooki moze byc, byle w tajemnicy przed mezem bo tez moglby to wykorzystac... Jemu po prostu nie uda sie byc mezem nie angazujac sie w malzenstwo, a on wlasnie robi wszystko, zeby tego zaangazowania uniknac -nie wazne czy to autentyczna cecha osobowosci czy neurotyczna... I przyznaje sie do jednego malego klamstewka - caly czas udawalam, ze nic a nic nie znam sie na psychologii, ale to nie moze byc prawda skoro 'wypsnelo' mi sie pewne sformulowanie... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Do Joanny IP: *.katowice.supermedia.pl 04.07.01, 15:32 Każdy z nas zna psychologię na własny użytek. Miałam kiedyś ambicję w pomaganiu innym, później pomyślałam że to dość rozwijający kierunek. Ale nzawsze wiedziałam że najlepszym psychologiem jest samo życie. Bez testów - jakkolwiek by one ciekawe nie były, bez teorii w sumie nie wyczerpujących tematu itp. Wolę dyskusję z człowiekiem Ale takim co naprawdę ma coś do powiedzenia, bez stanowiska terapeuta- guru- i ja - biedna nie wie co ze swoim życiem zrobić. Mimo to psycholodzy są potrzebni...szkoda że tych prawdziwych jest tak mało. Joanno, fajna z ciebie kobieta, cieszę się że tu się opisałaś, bo mogłam cie troszeczkę poznać. Podziwiam odwagę i cierpliwość. też pracuję w Katowicach, mieszkam w Gliwicach. Nie jest to tak daleko . Nie wiem jak w twojej pracy zapatrują się na rozmowy telefoniczne, ale jeśli potrzebujesz kiedyś z kimś pogadać to możemy pogadać na priv. Nifrodel@wp.pl. A co do twojego faceta to jak ty z nim wytrzymujesz w weekendy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babolub Re: Do Joanny IP: 212.191.70.* 04.07.01, 17:18 Zawsze mialem dobre zdanie o fizykach . Stad wnioskuje , ze gorujesz nad mezem rowniez intelektualnie . Przy tylu twoich talentach i zaletach oraz niesamowitej energii a moze i zdrowiu - nic dziwnego ze z meza zrobil sie impotent . A jesli do tego cierpi na migreny albo depresje to sprawa jeszcze trudniejsza. Mezczyzna musi miec poczucie przewagi , chocby w czymkolwiek - nawet w gwizdaniu na palcach :-))) . Ale dziecka jeszcze nie macie ? Dziecko by Ci zajelo czas , zaangazowalo emocjonalnie i odwrocilo uwage od seksu . Rozwod to bardzo zle rozwiazanie : podzial mieszkania , majatku , stresy -stanowczo odradzam . A przy okazji -w jakiej dziedzinie fizyki pracujesz? Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Malwina Re: wtracam sie... IP: *.abo.wanadoo.fr 05.07.01, 09:06 ...ale to dla dobra wszystkich pan ! Nigdy, przenigdy, dziecko nie scementuje kulawego zwiazku ! wprost przeciwnie- jest jak papierek lakmusowy ! A w ogole co to za pomysly szalone plodzic dziecko aby sie zajac ! co to za przedmiotowe traktowanie czlowieka ! (bo, wyobraz sobie, dziecko JEST CZLOWIEKIEM, a nie maskotka!) I to jest kryminal kryminalow swoje problemy skladac na jego barki i oczekiwac pocieszenia ! To rodzice sa tym patykiem po ktorym roslina pnie sie w gore, a nie odwrotnie ! Najlepsza matka to kobieta ktora potrafi byc szczesliwa i zrownowazona...bez dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: do Joanny IP: 192.168.5.* / *.interecho.com 11.07.01, 23:25 Tak sobie sledze ten watek od jakiegos czasu i w koncu odwazylam sie cos napisac.Na pewno masz racje w temacie dziecka-nic dobrego z tego nie wyjdzie.Jezeli chodzi o Twoje malzenstwo,to z tego co piszesz wynika,ze nie ma sensu glowy sobie nim zawracac.Tak naprawde uwazam,ze dawno z niego zrezygnowalas (i brak seksu nie jest jedyna przyczyna) po co sie zameczasz.Skoro jest problem z rozwoden/rozstaniem nie rob tego ale tez nie zajmuj sie juz martwym zwiazkiem.Trupa nie da sie reanimowac.ZYJ WLASNYM ZYCIEM.To znaczy rob to co robilabys gdybys byla sama.Jesli jest taka mozliwosc to znajdz innego mezczyzne,a w kazdym razie nie zamykaj sie na taka mozliwosc.Nie sadze,zebys cos do meza czula oprocz swego rodzaju litosci (moze nawet pogardy).Moze z czasem on tez zrozumie pewne rzeczy i sytuacja sie jakos wyklaruje w jedna lub w druga strone.Nic innego nie przychodzi mi do glowy.Mysle,ze ten watek byl tylko pretekstem,bo tak naprawde zdecydowalas,ze ten zwiazek jest bez sensu.Ja w kazdym razie na podstawie tego co napisalas nie wyobrazam sobie,zeby Twoj maz mogl zrobic cos co spowodowaloby zmiane Twojego stosunku do niego Pozdrawiam i zycze szczescia :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: Do Baboluba IP: *.nuph.us.edu.pl 05.07.01, 09:53 Czlowieku, chyba nie przeczytales wszystkich tych postow bo rzeczywiscie zrobilo sie tego o wiele za duzo... Razem z mezem niczego sie nie dorobilismy, bo uczelnia placi mi niewiele, a dodatkowo moj maz rzadko miewa jakas prace - nie mamy mieszkania, samochodu, zadnych oszczednosci - zeby kupic sobie nowe ubranie, buty itd czesto musze lapac rozne 'fuchy' ktorych po prostu nienawidze, nie mamy dzieci - nic nie mamy o co moglibysmy sie klocic i walczyc ze soba. Widze, ze dla ciebie miejsce kobiety jest przy garach i pieluchach. OK - podam ci moj numer ROR i przysylaj na niego pieniadze co miesiac to urodze dziecko, bo z cala pewnoscia moj maz na nie nie zarobi. A poza tym - lepiej juz zapisac sie na kurs tanca, zeby odwracac od czegokolwiek uwage... A tak przy okazji -czy ty sugerujesz, ze kobieta nie ma prawa do zycia seksualnego? Twoim zdaniem jestem wlasnoscia meza? Tak odebralam twoja wypowiedz i w takim wypadku szkoda czasu na dyskusje - my sie po prostu nie dogadamy ( czuje wstret do meskich szowinistow). Czyli radzisz mi gnic w zwiazku bez milosci, partnerstwa, seksu - ty chyba zartujesz... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babolub Re: Do Joanny IP: 212.191.70.* 05.07.01, 15:57 W takim razie watek powinien byc inaczej zatytulowany .A moze masz za wielkie potrzeby jak na mozliwosci swojego meza ?. Wracajmy wiec na watek poliandrii. Czy nie lepiej miec wielu panow? Gdybys mieszkala w Lodzi chetnie bylbym jednym z nich :-))). I wplacalbym tez na ROR umowiona kwote . Pozdrawiam,. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: Do Baboluba IP: *.nuph.us.edu.pl 05.07.01, 16:22 O, przepraszam - prostytucja to ja sie nie zajmuje! (Jesli dobrze zrozumialam twoja aluzje) I nie zakladaj, ze chcialabym sie z toba kochac, czy chocby nawet spotykac gdybym mieszkala w Lodzi. Zebys nawet zostal jedynym facetem na swiecie - wolalabym zrobic sobie dobrze kijem niz skorzystac z twoich uslug - reprezentujesz niewlasciwy poziom, czlowieku. Ja potrzebuje faceta/facetow z klasa a nie pierwszego lepszego z ulicy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: babolub Re: Do Joanny IP: 212.191.70.* 05.07.01, 16:39 Malzenstwo bywa czesto ukryta forma prostytucji . Odsylam do ksiazki K. Deschnera "Krzyz panski z Kosciolem " . Nie dziwie sie mezowi , jesli do niego odnosisz sie podobnie jak do mnie. Za kilka lat przy takiej postawie bedziesz pisac w watkach " Szukam milosci a dostaje tylko seks ". Zycze powodzenia . Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: Do Baboluba IP: *.nuph.us.edu.pl 06.07.01, 09:40 Nikt cie do tego watku nie zapraszal i publicznie oswiadczam, ze nie bede z toba dyskutowac - nigdy wiecej ani slowem nie skomentuje tego co tu czy gdziekolwiek na tym forum wypisujesz. Pogadaj do lusterka jak ci to przyniesie ulge. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Joanny IP: *.ipartners.pl 12.07.01, 12:41 Joanno Mój list wkręcił się w okolice 7.06. więc spójrz tam. Jest tam kilka skondensowanych uwag, które co prawda wiele może nie wnoszą, ale zawsze jest to jakaś dodatkowa męska opinia. Ten twój mąż to jednak idiota. Odpowiedz Link Zgłoś
bracken Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) 13.07.01, 15:09 Cześć Joanno! Przeczytałem wiele Twoich wypowiedzi i chciałbym wyrazić tylko swoje zdanie (jako facet). Wydaje mi się, że jesteś tkwi w Tobie wiele romantyzmu, który niestety w konfrontacji z rzeczywistością (męska logika i te sprawy...) nigdy się nie sprawdzi, sam jestem romantykiem i doświadczam tego na własnej skórze. Faceci z reguły są mało domyślni, myślą logicznie i analitycznie i mają raczej słabe zdolności do empatii. W Twoim przypadku Twój mąż sprawia wrażenie kogoś komu nie zależy na Tobie, pewnie jest mu "dobrze" i nie ma potrzeby okazywania swoich uczuć. Nie znam go i nie chcę go oceniać, ale sądzę, iż nie znajdziesz zaspokojenia swoich potrzeb przy takim mężczyźnie. Kobieta potrzebuje czułości, a przed wszystkim zrozumienia drugiej osoby, chęci "wygadania" się. Nawet jeśli facet nie lubi tego, nie ma czasu, to przynajmniej ze względu na uczucie, które powinno go łączyć z Tobą, powinien wyzbyć się swojego egoizmu i zająć się Tobą. Rozmowa jest kluczem w związku, jeśli ona nie skutkuje to coś jest nie tak. Należy umieć się dogadywać, w przeciwnym wypadku wszystko jest tylko kwestią czasu i tego jak długo potrafimy się oszukiwać... Pozdrawiam, Bartek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: marcin Dlaczego to wszystko tak sie zmienia??? IP: *.*.*.* 13.07.01, 16:35 Wlasnie nudzac sie w pracy znalazlem to forum, poczytalem pare rozmow (ta mnie najbardziej zaintrygowala - niestety zaraz ide do domu i nie przeczytam wszystkiego) i jestem w szoku. Nie zalozylem jeszcze rodziny ale marzy mi sie rzecz jasna taki filmowy standard, choc bynajmniej nie jestem pozbawiony zludzen ze zawsze jest milo i przyjemnie i wiem ze trzeba wiele trudu wlozyc aby wspolne zycie sie ukladalo. Ale nie potrafie zrozumiec jak to sie dzieje, ze ludzie 3 lata po slubie, a czasem nawet wczesniej staja sie sobie zupelnie obcy??? Wszyscy udaja, a potem wychodzi z nich prawdziwa natura? Jak Joanno i inne drogie mezatki to wygladalo przed zalozeniem obraczek? Jestem troche zdolowany i boje sie ze mnie tez cos takiego spotka... Pozdrawiam wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Meg Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.07.01, 20:48 Witam Cie Joasiu! Mozemy podac sobie rece...tyle ze moja historia potoczyla sie znacznie dalej...pojawil sie ktos trzeci i mysle o rozstaniu. Z jednej strony bardzo tego pragne z drugiej nie potafie zostawic meza-sietotki. Pragne dziecka jak nigdy dotad od jakiegos miesiaca i wiem, ze ten trzeci tez tego pragnie. Zakochalam sie, ale to trwa juz ponad rok...Nie wiem co dalej, jestem nieszczesliwa i zestresowana...przeciez 3 lata temu szalelismy za soba, a dzis??? chetnie porozmawiam na privie... Pozdrawiam, Magda Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Meg IP: *.ipartners.pl 14.07.01, 11:11 Czy ty Meg przypadkiem nie chcesz być z tym drugim "tylko" i wyłącznie, aby mieć dziecko? Zegar biologiczny tyka... Czy gdyby Twój mąż dał Ci dziecko zostałabyś z Nim? Może na osobę, która chce dać Ci dziecko tylko przelewasz to, co czułaś do męża? A może twój mąż stał się "sierotką" bo Ty się od Niego odsuwasz i On to czuje? Załóżmy, że twój mąż nadal Cię kocha. Wiesz jak faceta zostawia ukochana kobieta (ponoć szaleliście za sobą) to wyglada i zachowuje się później jak siedem nieszczęść. Sama zobaczysz. Przychodzi mi jeszcze jedna myśl. Szaleliście za sobą, ale zabrakło Wam czegoś więcej. fascynacja się wypaliła, pozostała jakaś frustracja, którą trudno zrozumieć, a która ciągle się przydarza w różnych związkach. Przepraszam, że zadaję pytania i nie udzielam odpowiedzi, sama na nie odpowiedz. Może ten list jest trochę niespójny, ale miłość też nie ma nic wspólnego z logiką. Pozdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: Do Meg, Janka i nie tylko... IP: *.nuph.us.edu.pl 16.07.01, 10:20 Najpierw kilka slow do Janka - jesli Meg twierdzi, ze jej maz jest sierotka, to zapewne taki jest w istocie i tyle samo z cala pewnoscia moge powiedziec o wlasnym. Taki typ osobowosci i nie ma po co dzielic wlosa na czworo... A co mi powiecie jesli ja wyznam, ze sama jestem bliska zakochania w kims trzecim a ciagle na dziecko nie czuje sie gotowa i na pewno nie chodzi mi o "samca" do rozrodu??? Po prostu zaczynam jakby rodzic sie na nowo i nie moge tego zatrzymac... Co bylo przed slubem - narzeczony nosil zawsze biale spodnie i wyprasowana koszule, kupowal mi czerwone roze, a teraz chodzi niechlujnie ubrany i rozlicza mnie z kazdej zlotowki, zwlaszcza tej ktorej sam nie zarobil. I tu nie chodzi o zadna empatie, jak ktos powyzej zasugerowal - no przeciez mowie tak wprost, scisle i logicznie ze bardziej wprost sie juz nie da. Tu chodzi o zaniedbanie swojej atrakcyjnosci, swojej osobowosci, swojego zycia, malzenstwa o przespanie jakiejs swojej szansy. Wypowiada sie tu wielu mezczyzn wiec zapytam - czy gdybyscie mieli zone, ktora przed slubem byla calkiem normalna, atrakcyjna kobieta, a po slubie przestala dbac o siebie, interesowac sie seksem i w ogole interesowac sie czymkolwiek oprocz lezenia przed telewizorem, ktora stala sie osoba zupelnie bez zycia, to jak sami zastosowalibyscie swoje rady w praktyce? Co wy byscie zrobili? Nie mowcie mnie, Meg czy komukolwiek co my mamy zrobic. Powiedzcie jak wy byscie zachowali sie na naszym miejscu, jak by sie wam podobalo takie zachowanie zyciowej partnerki, jakie uczucia by w was wzbudzala??? Czy bylibyscie zachwyceni taka postawa wlasnej kobiety. Jak wy byscie ratowali ten zwiazek, co zrobilibyscie sami? I nie pogniewam sie na nikogo, kto odpowie, ze nie wytrzymalby z taka baba... Dziwicie sie, ze z tego typu facetem ja nie umiem wytrzymac? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Do Joanny IP: *.ipartners.pl 16.07.01, 15:33 Joanno, gdybym nie miał dzieci to bym wolał się rozstać. Poprosiłbym ją, aby poswięciła mi czas na poważną rozmowę, a potem bym powiedział co mi się nie podoba i że zamierzam zrobić tak i tak jeśli nic z sobą nie zrobi. Ale gdyby były dzieci: to bym nie chciał za nic w świecie, aby związek się rozstał, ale za wszelką cenę chciałbym go ratować. Jakimi środkami? Wszystko zależy od tego jaka ta moja żona byłaby. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: Do Janka IP: *.nuph.us.edu.pl 17.07.01, 09:43 No widzisz - ja takich rozmow przeprowadzilam z mezem o wiele za duzo. I powiedzialam mu, ze jesli sie nie zmieni to samo zycie popchnie mnie do szukania milosci gdzie indziej. Za kazdym razem obiecywal poprawe - ciagle, az do znudzenia te same obietnice... ale nic konkretnego nie zrobil. I co? I wlasnie zaczynam czuc jak mnie zycie popycha... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Meg Re: Do Joanny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.07.01, 21:24 Joanna! Masz calkowita racje...Ja zawsze ciagnelam mojego meza za uszy, to na impreze, to na weekend, choc na poczatku znajomosci wykazywal troche inicjatywy. Ale ja juz poprostu nie mam sily, nie chce mi sie poprostu...On woli wysiadywac przed komputerem, zadnych znajomych, zadnego zycia towarzyskiego... Juz nawet sie smieje, ze jego zona to komputer, a jak odejde to nawet nie zauwazy... zeby jeszcze to wysiadywanie do czegos prowadzilo, czytaj zapewnialo bezpieczenstwo finansowe. Ale to jest wieczny relaks! Juz szlag mnie trafia jak przylatuję do domu z wywieszonym ozorem, gary wychodza z kuchni, smieci pelazja po kuchni a lodowa pusta a moj najdrozszy zabija mnie stwierdzeniem - zjadlbym cos... Bez wyobrazni, egoista! Ja zasuwam na 2 etaty w pracy plus jeden w domu, a tu masz takiego goscia hotelowego. I jeszcze nie potrafi bezpieczenstwa zapewnic. A zawod ma ponoc jeden z najlepszych w kraju - informatyk! To chyba przegiecie...No tak, ale jak wszyscy dookola powtarzaja mu, ze ma obrotna i zaradna zone...to po co sie bedzie wysilal... A do tego ta nuda, marazm, wieczne zmeczenie i brak pomyslu na zycie...zero czulosci, tylko obowiazek seksu z mojej strony... Nie dalam sie, jestem twarda, choc czasami mam ochote uciec i zapomniec, ze to kiedys byl moj obiekt pozadania... Dlatego zaczelam miec swoje zycie, poczatkowo zawodowe, a potem przerodzilo sie w pol prywatne i ... No wlasnie zaczelam szukac tego, czego nie mialam w domu... Trafilam...mecze sie, czuje sie jak miedzy mlotem a kowadlem...do tego zaczyna szalec instynkt macierzynski, nie tylko u mnie...u mojego Przyjaciela...Ale nasze zycia nie sa wolne, czyste...Jesli zdecydujemy sie,sama nie wiem, to czeka nas przewrocenie swiata do gory nogami...czy dam rade, a moze ratowac co sie da??? Podrawiam Cie Joasiu! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Basia Re: Do Joanny i Meg IP: 192.168.5.* / *.interecho.com 16.07.01, 22:11 Nie zastanawiaj sie Meg.Jesli kochasz i chcesz miec dziecko,a w dodatku istnieje mozliwosc aby swoje marzenia zrealizowac - ZROB TO! To piekne,ze masz szanse ulozyc sobie zycie. Twoj scenariusz to wlasnie to,o czym pisalam wczesniej do Joanny.W sytuacji takiej jaka zaistniala w Waszych malzenstwach trzeba znalezc WLASNA droge i nie ogladac sie na meza,ktory nie potrafi nic z siebie dac.Joanno,jesli zajmiesz sie soba i swoim zyciem moze wszystko sie ulozy.Znajdziesz kogos kogo pokochasz z wzajemnoscia albo zrealizujesz sie w jakiejs innej dziedzinie (praca,zycie towarzyskie,hobby czy cokolwiek innego) Nie masz dzieci,wiec tak naprawde nie krzywdzisz nikogo (maz krzywdzi sam siebie swoim postepowaniem).Kazdy ma prawo do szczescia,a zyje sie tylko raz... Mam nadzieje,ze wszystko sie ulozy i Tobie Joanno i Tobie Meg. Pozdrawiam :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: Do Basi i Meg IP: *.nuph.us.edu.pl 17.07.01, 09:54 No, coz - moj maz zachowuje sie praktycznie tak samo jak maz Meg, z ta roznica, ze nie jest informatykiem i nie mamy w domu komputera... A pracy na dwa etaty nie wytrzymalam fizycznie - jak wpadnie jakies pojedyncze zlecenie to biore, ale zeby tak na stale, to niestety dziekuje... Nie tylko mojemu mezowi "cos sie od zycia nalezy" - mnie chyba tez. W sumie to mam juz dosyc bycia dla faceta "zapleczem socjalnym", zwlaszcza dla faceta ktory nie umie tego docenic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Janek Re: Do Basi i Meg IP: *.ipartners.pl 17.07.01, 10:14 Dziewczyny zacznijcie to co rozpoczęła Joanna pisząc w którymś z listów. Stopniowe odchodzenie: na początek spanie oddzielne. Odseparowując sie stopniowo i głośno o tym mówiąc, zmusicie ich do zajęcia stanowiska. jeśli nie, odejdźcie od nich. Wtedy jak Was stracą to dopiero docenią. Nie będzie wtedy nikogo w łóżku, nie będzie obiadku itd. Moze to im da do myślenia. Lepiej być samej niż na siłę razem zkimś, kto tego nie docenia. Jej, ale mi łatwo to przyszło powiedzieć. Mam nadzieję, że Ci Wasi mężowie wreszcie się obudzą i zaczną coś robić. W końcu cos Was kiedyś łączyło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Max Re: Do Basi i Meg i innych Kobiet IP: *.radio.com.pl 02.08.01, 12:42 Droga Joanno, szanowne Panie, Czytając opisy tych wszystkich facetów (Waszych mężów), ich skłonności do BB, DŚ, komputera, TV połączone z pozorną impotencją, to trochę tak jak bym czytał opis samego siebie. Tak, tak, macie teraz niepowtarzalną okazję usłyszeć głos drugiej strony. Mam nadzieję, że to co napiszę pozwoli Wam nie tyle zrozumieć takich osobników, co podjąć właściwą decyzję. Cała kwestia jest na tyle złożona, że jestem przekonany, że sami zainteresowani nie do końca (o ile w ogóle) zdają sobie sprawę z przyczyn takiego, a nie innego zachowania. Źródeł poszukiwałbym, w zachowaniu rodziców - zastanówcie się na ile Syn (a Wasz mąż) jest podobny do swojego ojca. Ta prosta (wręcz banalna) reguła nie zawsze jest skuteczna, ale na moim przykładzie widzę, że powoli staję się lustrzanym odbiciem zachowań mojego ojca. Co gorsza często nieświadomie. Zapytacie jak to możliwe? To taka swoista schizofrenia (wybór staje sie coraz prostszy) - z jednej strony świadomie krytykuję postępowanie mojego ojca wobec mojej matki, a z drugiej strony kopiuję to we własnym domu. Dlaczego? Na to pytanie powinien odpowiedzieć psycholog, ale sądzę, że ma to związek z pewnymi archetypami i wierzeniami wpojonymi w dzieciństwie (--> paternalizm). Często zastanawiam się jak to działa - kontroluję przebieg sytuacji pomiędzy mną a partnerką i staram się uniknąć błędów ojców, ale przychodzi taki moment, kiedy albo nie wiem jak mam się zachować, albo ze względu na niechęć okazywania uczuć (to takie "męskie" - sic!) idę na łatwiznę i kopiuję. Czasami powód jest jeszcze inny - samoukaranie (no teraz, to już nie zostawiam Wam wyboru) - robiąc krzywdę najbliższej osobie robię ją sobie. Po co? Żeby ukarać się za coś złego zrobionego tejże najbliższej. To oczywiście absurd, ale niestety wcielony w życie. Częstym powodem autokarania może być jakiś błąd, który w istocie nie jest wielki, ale narusza nasze poczucie nieomylności, genialności etc. - "jak to ja tego nie przewidziałem, JA???, Przecież jestem mężczyzną!!!” No i w tym momencie zaczyna się spirala. Mam wrażenie, że się za bardzo rozpisałem, dlatego teraz przerwę i poczekam na Wasze ewentualne reakcje (oby), a jeśli zechcecie, to podzielę się z Wami dalszymi przemyśleniami (w końcu nie wyszedłem poza dzieciństwo). Pozdrawiam Wszystkich, a szczególnie Kobiety zmagające się z tym ciężkim odłamem męskiej rasy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alicja Re: Do Basi i Meg i innych Kobiet IP: *.3miasto.net 02.08.01, 13:47 Historia Joanny i Meg to troche i moja własna ( trochę, bo u mnie to chłopak a nie mąż chociaż jestemy po 30-tce więc wkrótce?? ) . No i własnie mam wątpliwosci do tego co wkrótce, i na co ten zwiazek zamienić, a Wasze listy tylko moje wątpliwosci pogłębiły. Zas co do listu Maxa to poszukiwanie przyczyny w rodzinie w moim przypadku jest pełną odpowiedzią ( moj partner to wypisz wymaluj jego ojciec ). No tak ale u niego w rodzinie wszystko gra ( ojciec tworzy z matką dosć dobry zwiazek) a ponieważ ja mam trochę z kolei charakter podobny do jego matki ( szybka, dobrze zorganizowana, zaradna , b.impulsywna, itp) to teraz wydaje mi się , że może to się ułozy dobrze, może należy tak sie dobierać ( na zasadzie przeciwieństw), no ale z drugiej strony, mówie mam wątpliwosci , szczególnie denerwuje mnie jego przesadzona oszczędnosć. Oboje zarabiamy raczej dobrze więc liczenie sie z każdą dosłownie zlotówką ( nie można kupić swieżej kapusty kiszonej bo 1 kg kosztuje 4,00 zł ( i zaznaczam , że chodzi tu o zakup ok. 30dkg - to tylko jeden z przykładów - moglabym ich mnożyć na pęczki). Poza tym większosc cech męża Joanny i Meg pasują też do mojego partnera . No własnie i co tu zrobić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Meg do Alicji IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 03.08.01, 10:41 Jestem zdesperowana, zmeczona zyciem...a wlasciwie zyciem za dwojga...zalatwianiem spraw, zarabianiem, troszczeniem sie o wszystko, organizowaniem czasu wolnego i nie tylko, domem, zakupami... Ja przez 3 lata malzenstwa jestem wszystkim...bo ja potrafie, bo mi to tak dobrze idzie... Mam dosyc! Tez chce miec chwile slabosci...mam 27 lat, pragne spokojnego macierzynstwa przy boku odpowiedzialnego, ciekawego czlowieka, ktory bedzie mnie kochal i czasami wyreczy z tych "niemeskich" spraw...a w chwilach slabosci zrozumie, przytuli i POROZMAWIA! To sie chyba nazywa partnerstwo... Chyba nie dam rady tak dalej tkwic...bo od roku doluje, mam coraz wiecej zmarszczek i zaczynam byc zrzedliwa i nieatrakcyjna.Musze byc pewna, ze chce rozstania i zdobyc sie na ten krok, bo moj "silny mezczyzna" chyba sie na niego nie odwazy...bo jemu jest przeciez dobrze...to ja wymyslam... Wytrwalosci zycze Tobie Alicjo, sobie i innym kobietom! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z Re: Nowe spojrzenie IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 03.08.01, 18:47 udało mi się przeczytać wszystko co powyżej. Uff. Ale to dla tego, że jest tego sporo. Mam pytanie do Joanny (jeśli jeszcze tu zaglada) i innych kobiet. Dlaczego nie uczycie sie na wlasnych bledach?!! Znam osobiscie kobiety ktore byly w identycznych sytuacjach. Upadek zrozumienia, porozumienia, ciagle ataki itd., postanowily zerwac i po jakims czasie znow to samo, tylko z kims innym. Czy te bajki o facecie romantycznym, z ktorym mozna pojsc do kina, teatru, wieczorem obejrzec zachod slonca nad jeziorem, szalonym, ktory po 12 godz. pracy wsiadzie w samochod aby przejechac 500km, aby opowiedziec o swoich uczuciach zeby zaraz potem wracac z powrotem, takim ktory posprzata, ugotuje, przytuli, wyslucha i na pewno pomoze, nie sa tylko przygotowane na potrzeby chwili? Przyjzyjcie sie same sobie i odpowiedzcie na pytanie. Czy kiedy wybieralyscie faceta, znalazlyscie u niego wszystko to co góry? Czy tez było to na zasadzie, a z tym sie pogodze, tego go naucze, tu jest lepszy, tu jest gorszy itp.?! Nie bronie tu absolutnie gosci takich jak mąż Joanny. Osobiście gdyby nie "organa ścigania", to ...(mam na oku dwóch takich delikwentów). Ale wśród całej tej "korespondencji" pojawia się wątek dosyć istotny i rzeczywisty. Kobiety mające taki problem, nie chcą radykalnej zmiany. Nie chcą załatwić takiej sytuacji do końca. Czekają aż stanie się cud. Sytuacja staje się z miesiąca na miesiąc gorsza, nadchodzi pewien dzień kiedy po jakiś gwałtownych przejściach nagle oboje zaczynają się starać, jest niby wszystko super, decydują się na dziecko (albo samo tak wychodzi, bo z racji b. rzadkich stosunków czegoś zapominają), a później jest jeszcze gorzej bo on ma wszystko gdzieś, nie może znieść wrzasku dziecka, Ona musi pracować i zajmować się dzieckiem i jeszcze nim (skąd Wy Kobiety bierzecie tyle sił!!!!?). Cóż więcej na ten temat. Prawdziwy dramat. Ale wcześniejsze i późniejsze próby przetłumaczenia nie dają żadnego rezultatu. Macie racje, sytuacje odwrotne, kiedy to facet jest "panią domu" i posługaczką zdarzają się niezmiernie rzadko i szkoda na nie tutaj klawiszy. Postuluję: Spojrzyjcie na siebie jeszcze raz, tym razem oceńcie własną wartość i spytajcie się same, czy warto dalej się poniżać - to nie on Was poniża, nie to Wy mu na to pozwalacie! Są sytuacje, kiedy chcecie czasami być poniżone (tego nigdy nie zrozumiem), czy warto tracić zdrowie, nerwy, życie - przecież ono ucieka nam coraz szybciej. Wiem że w tym co napisałem jest dużo goryczy, ale codziennie jestem świadkiem wojny pomiędzy dwojgiem ludzi, którzy są ze sobą dla ..? Sexu chyba, bo nie rozmawiają ze sobą tylko się kłócą, cierpi na tym tylko dziecko, odsyłane od mamy do taty. Co prawda (ponieważ moja przyjaciółka po każdej większej kłótni musi się wypłakać w słuchawkę) wreszcie przyznała się przed samą sobą ( a to najtrudniejsze!), że jest z nim tylko dlatego, że sama nie utrzymałaby dziecka i siebie, ale tym bardziej sytuacja zrobiła się bez wyjścia. Dlatego proponuję dla Was kobiet trochę męskiej logiki: 1. Co chcę osiągnąć w życiu. 2. Z kim (ideał do łóżka czy do partnerstwa) 3. Na jakie kompromisy jestem w stanie pójść 4. Czy na prawdę tego chcę! Ponieważ i u facetów myślenie logiczne wyłącza się w pewnych sytuacjach, kidy górę biorą hormony, wiem że nie jest to proste, może wręcz niemożliwe, ale spróbować warto. Do Joanny: Nie było Cię tutaj przez dwa tygodnie, nie wiem czy jeszcze mogę coś Ci podpowiedzieć, ale jeśli oceniasz, że niewiele może zmienić się na lepsze, to zrób radykalny zwrot, bo "choroba" Twego męża jest nieuleczalna i wcześniej czy później będą nawroty. Z Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jaro Re: Nowe spojrzenie IP: 172.30.23.* / 62.87.254.* 04.08.01, 06:45 No.. tylko ja jadę 177 a nie 500km... Ale poważnie, Znam te sprawy z obserwacji, sam mam awersje do sprzątania, oglądam TV, ale to nie o to chodzi. Zanim zdecydowałem się zaufać swojej Pani, wyobraziłem sobie na ile może ona się zmienić na minus. Zanalizowałem, na ile to możliwe, charakter i temperament, zaryzykowałem dopiero, kiedy mimo to zaufania nie straciłem, jeśli nawet nie do niej, to do jej charakteru. Określiłem punkty zapalne i możliwości ich rozwiązywania. Myślę, że gdyby zrobić to waszym drugim połowom zanim zdecydowałyście się mu zaufać, to pojawiłyby się ostre czerwone światełka... Zazwyczaj zdarza się tak, że zmiany na plus są mało realne, zwykle zwyciężają przyzwyczajenia. Ważne jest, na ile ta drugo osoba chce walczyć o związek, a nie o swoje przyzwyczajenia. My jesteśmy strasznie uparci, i o ile sprawia to na codzień masę kłopotów, to na dłuższą metę uparliśmy się na siebie wbrew przeciwnościom. Gdybym nie czuł w niej tego oparcia, to na nic zdałyby się nawet moje wzdychy i achy. Nie zdecydowałbym się zaufać, tak jak to wiele razy w życiu bywało. A że wszystko może się kiedyś rozkitłasić, no trudno to też ryzyko, ale daje nam 70-80% szans (50% to "rzut monetą"), w realiach życia warto na to ruszyć tyłkiem. Na 69% i mniej, lepiej dać sobie spokój, choćby nie wiem jak atrakcyjny był obiekt. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Renka wyjedz i zostaw ten pierdolnik w diably, ew zaplanuj to na 2 lata IP: *.sympatico.ca 06.08.01, 10:17 Joanno,twoja sytuacja jest bardzo smutna.Nie majac praktycznie nic, bo te pare gratow i pokoje w hotelu to faktycznie nic, szarpiesz sie jak ryba w sieci.Uwierzylas w swoja genialnosc, wiec robisz doktorat.Czy w celu wyjechania na Zachod? Bo w Polsce jakie to ma znaczenie? 50 zl wiecej,wiekszy dystans miedzy toba,mezem i rodzina? Wiesz, na Zachod wyjezdzaja "niecytate i niepisate", jezdza pieknymi samochodami i studiuja co im sie podoba.Maja facetow na talerzu, wystarczy jeden telefon.Nie sa zadnymi prostytutkami. To sa wolne, niezalezne , mlode kobiety, w miare atrakcyjne.Tam, w Polsce ten model nie przechodzi. Za duzo ciemniactwa i zabobonow.Po przeczytaniu tych wszystkich postow zrobilo mi sie naprawde niedobrze. Ze tez ludziska (ty i twoj maz) w takiej zgniliznie sie potrafia jeszcze klocic! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: Do Maxa, Z, Meg i wszystkich zainteresowanych IP: *.nuph.us.edu.pl 11.08.01, 13:25 Ja wiem, ze dawno mnie tu nie bylo, ale zrobilam sobie wakacje. To co pisze Max z jednej strony mnie bardzo dziwi i w ogole wydaje mi sie, ze trzeba naprawde umiec komplikowac sobie zycie zeby tak postepowac, ale z drugiej strony cos w tym jest. Przeraza mnie tylko to, ze ogromna wiekszosc facetow to takie skomplikowane osoby ktore po to by poczuc sie lepiej musza krzywdzic siebie i innych. Max - czuje, ze ty jeden masz 100% racji. Powaznie. Jesli jeszcze tu zagladasz to odezwij sie... Z - tobie odpowiem wprost dlaczego kobiety takie jak ja wytrzymuja jeszcze z takimi facetami - nauczono nas w dziecinstwie, ze musimy byc silne i samowystarczalne, ze jak nie ma "chlopa" w poblizu to trzeba sie zlapac za gwozdzie, mlotek, gips i farbe, a jak cos nie wychodzi, wali sie i pali to jest to nasza wylaczna wina. Wychowano nas praktycznie na mezczyzn i ciagle nam sie wydaje, ze powinnysmy wziac na siebie odpowiedzialnosc za partnera, ratowac go z kazdej opresji, poswiecac sie w nieskonczonosc. Nam sie wydaje, ze jesli opuscimy tych facetow to wyrzadzimy im krzywde, po nocach nie daje nam spac widmo glodnego i zabiedzonego meza, ktory sam nie potrafi sobie w zyciu poradzic... A poza tym - nie podoba mi sie ton twojej wypowiedzi. Jak masz zastrzezenia co do osobowosci mojej, Meg, czy jeszcze kogos to nie zglaszaj do nas reklamacji o te cechy ktore wyrobiono nam dawno, dawno temu w dziecinstwie. Przez dlugie lata to byla moja rzeczywistosc - ja mialam byc silna i mialam sobie radzic sama ze swoimi problemami. Problemy mnie przerosly, tamta rzeczywistosc okazala sie falszywa i co - mam teraz meza wyrzucic z domu i jeszcze kopnac go w d... zeby szybciej lecial? Probuje po prostu jeszcze odczekac, probuje sie dogadac, probuje byc czlowiekiem. W najgorszym wypadku moja kolejna rzeczywistosc sie rozleci i naucze sie, ze byc czlowiekiem nie warto. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: <<. Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.inowroclaw.sdi.tpnet.pl 09.08.01, 00:50 Joanna, 1.MARNUJESZ SIE!!!!!!!!!!! 2.widac ze w tobie pelno zycia,a w tym facecie to przepraszam,kisiel jakis.... 3.niesamowite,ale jak kilka innych kobiet przeraza mnie mysl,ze mnie moze spotkac to samo... 4.powodzenia !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Z Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: 192.168.0.* / 213.77.42.* 13.08.01, 12:29 Joanno Próbowałem dotrzeć do tego co pozwala ludziom przetrwać najtrudniejsze chwile. Ja to nazywam partnerstwo. Miłość można odmieniać na wiele sposobów, lecz czy zdajemy sobie sprawę, kiedy miłość przeradza się w przyzwyczajenie? Natomiast partnerstwo wg. mnie oznacza dojrzałość do bycia razem, to nie bierze się z zauroczenia, lecz z cech charakteru. Są tacy, którzy powołują się na podobieństwa m-dzy ludzmi i zwierzętami, lecz nie widzą, że jeśli zwierzaczki trwają w jakimś związku, wychowują młode, to następuje zdecydowany podział ról. U Ciebie tego nie dało się zauważyć. Z Twojej wypowiedzi wynikało jasno, że to TY holujesz ten związek i tylko Tobie tak naprawdę zależy na ratowaniu go. Oczywiście drugiej połowie też zależy, ale raczej tylko na utrzymaniu stanu istniejącego. Daleki jestem od dawania rad, ponieważ każda sytuacja jest absolutnie różna, lecz z drugiej strony w tym celu się tu pojawiłaś. Moim skromnym zdaniem, jeśli jesteś w stanie sprawić by i jemu zaczęło naprawdę zależeć, to wspólne takie przejścia powodują wzmocnienie związku. Natomiast jeśli będzie to tylko pozorna poprawa, to tak jak ze starym materacem: uchodzi z niego powietrze, więc dopompowujemy, ale za jakiś czas znów nie ma powietrza. Prawdą jest że należałoby znaleźć dziurę i ją załatać, po pierwsze nie każdego na to stać, po drugie ilość dziur może nie umożliwiać naprawy. To tyle o materacu. Joanno - mam taki charakter, że nie czuję zawiści do ludzi, śpiewając w przedszkolu piosenkę "niech zawsze będzie słońce" (po rosyjsku oczywiście), nauczyłem się by życzyć każdemu jak najlepiej. Zgłosiłaś się tu z problemem, wiele osób udzielało Ci różnych rad, każdy ma inny punkt widzenia na Twoje problemy. Zdajemy sobie sprawę, że najlepiej to Ty widzisz wszystko, ale Twoje pojawienie się tutaj było spowodowane chyba utratą ostrości spojrzenia. Postanowiłem odezwać się, ponieważ obserwuję bardzo podobną sytuację od ponad 3 lat. Moja przyjaciółka (prawdziwa przyjaźń i tylko tyle) zbyt często zrozpaczona dzwoni do mnie po pomoc, której i tak często nie słucha. Natomiast bardzo dużo daje jej kontakt z osobą która ją rozumie (nie zawsze jej posunięcia), z kimś komu można się zwierzyć. Twoja sytuacja wskazuje na to iż jesteś zupełnie sama. Rozumiem potrzebę porozumienia z kimś komu można się zwierzyć, natomiast jest mi obce Twoje szybkie dystansowanie się do osób starających się nawiązać z Tobą kontakt. Pomyśl sobie jak wiele osób na tym konkretnym temacie jest tu tylko dla Ciebie, jak wiele osób próbuje Cię wesprzeć, są i tacy którzy się naigrawają i tacy, którzy boją się odezwać. Ja też jestem z Tobą - nie trzymam kciuków za Ciebie, bo nie mógłbym wtedy pracować, ale pozdrawiam i życzę postępów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Pegy Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.dip.t-dialin.net 13.08.01, 23:58 Czytalam sobie dzisiaj wypowiedzi na forum i trafilam na te dyskusje. Co za dziwny zbieg okolicznosci, mialam podobne problemy z moim mezem! Jestem mezatka od siedmiu lat i nasze problemy byly przed kilkoma latami bardzo podobne. Jak czytam niektore wypowiedzi, szczegolnie panow to chce mi sie naprawde smiac. wiekszosc pynow nie moze zupelnie wczuc sie w te problematyke. Porady typu zdradz go itp. sa naprawde smieszne. Do czego ma to doprowadzic, do zbudowania jeszcze wiekszej granicy miedzy dwojgiem ludzi. Po kilku latach malzenstwa nie wierze z nagly cud, w zmiany poprzez presje. Joanna, znajdujecie sie w sytuacji, gdzie nie pomoga po prostu rozmowy, klotnie, prosmy o zmiane. te problemy beda nadal trwaly i tak ich nie rozwiazecie. jezeli naprawde zalezy Ci na tym zwiazku, to pozostaje trzy rozwiazaia: idzcie do poradni malzenskiej albo znajdzie kogos wiarygodnego (neutralnego), kto jak sedzia rozstrzygnie ten spor, albo rozstancie sie na pewien czas. Rozstanie nie musi onzaczac konca zwiazku, recz przeciwnie moze oznaczac poczatek, obioje potrzebujecie czasu na przemyslenie tych wszystkich problemow. Nie kaz mu szukac jakiegos psychologa, idzcie razem do poradni malzenskiej. Jezeli twoj maz nie bedzie chcial, to zaproponuj mu rozstanie. jezeli mu naprawde zalezy na tym zwiazku to sie zgodzi. Nie tocz dalszych walk, to nie ma sensu! Sami nie wyjdziecie z tej sytuacji, ciaglymi klotniami doprowadzisz tylko do powstania wrogich uczuc i zniszczenia waszego zwiazku, a przy tym ponizasz sie ciaglym urzadzaniem wymowek. jestes mloda, jest jeszcze czas na ratownie tego zwiazku. Zycze powodzenia. Pegy Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Max Do Joanny IP: *.radio.com.pl 16.08.01, 11:18 Dziękuję za opinie. To, że mam rację wcale mnie nie pociesza. Choć jestem bardzo wdzięczny Tobie Joanno i temu forum, bo dzięki Wam „wypowiedziałem” coś, co dręczy mnie już od wielu lat. Wreszcie udało mi się to nazwać (to trochę jak w AA „Jestem Max, mam 27 lat, jestem zagubionym męskim palantem”). Jest to dla mnie bardzo ważne i mam głęboką nadzieję, że po tym pierwszym, jakże trudnym, uda mi się uczynić następny krok – znaleźć rozwiązanie. Joanno, Twoja ostatnia wypowiedź to kwintesencja problemu – wychowanie. Nie chcę się zagłębiać w psychologiczno-genetyczne aspekty różnic pomiędzy kobietami, a mężczyznami, ale ta zmiana w wychowaniu, jaka dokonała się przez ostatnie kilka dziesięcioleci, wywróciła do góry nogami cały porządek świata. Ty masz być odpowiedzialna za dom, dziecko i część Waszych dochodów, Ja muszę się pogodzić z dominującą rolą kobiety w życiu, choć „natura” podpowiada mi, że to ja powinienem być najważniejszy. Jednak nie jestem. Dlaczego? Bo mam gorsze wykształcenie, mniej zarabiam niż moja kobieta etc. Dlaczego? Bo Ona jest lepsza ode mnie. Czasem czuję się jak obiekt doświadczalny, na którym studenci ćwiczą wywoływanie ”wrodzonej bezradności”, jeśli wiesz, co mam na myśli. I wierz mi, że tu wcale nie chodzi, o usprawiedliwianie się, rozczulanie, leczenie kompleksów lub męski szowinizm (tak uroczo przedstawiony w jednym z ostatnich odcinków Ally McBeal). Taka jest prawda. Cóż, myślę że najważniejsza jest świadomość problemu. I może rozwiązaniem powinna być rozmowa o odpowiedzialności, zakresie praw i obowiązków, konsekwencjach. Do tego niestety trzeba bardzo dużo woli i miłości wzajemnej. Joanno, ja w odróżnieniu, od innych tu obecnych, daleki jestem od udzielania Ci jakichś rad i mówienia jedynie słusznym głosem. Pamiętaj, to Twoje życie i nikt nie powinien go układać za Ciebie (wiem, że to banalne, ale tak jest). Pozdrawiam Cię i Was Wszystkich, a szczególnie Wszystkie Max PS. Przepraszam, za te osobiste, trochę chaotyczne wynurzenia, dużo łatwiej jest dzielić się z kimś swoimi problemami w „cztery oczy”. Odpisz proszę, bo bardzo chciałbym znać Twoje zdanie na ww. temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re: Do Maxa IP: *.nuph.us.edu.pl 04.09.01, 12:32 Gość portalu: Max napisał(a): > Ty masz być odpowiedzialna za dom, dziecko i część Waszych dochodów, Ja muszę > się pogodzić z dominującą rolą kobiety w życiu, choć ,,natura" podpo > wiada mi, że > to ja powinienem być najważniejszy. Jednak nie jestem. Dlaczego? Bo mam gorsze > wykształcenie, mniej zarabiam niż moja kobieta etc. Dlaczego? Bo Ona jest > lepsza ode mnie. Taka jest prawda. Cóż, myślę że najważniejsza > jest świadomość problemu. I może rozwiązaniem powinna być rozmowa o > odpowiedzialności, zakresie praw i obowiązków, konsekwencjach. Do tego niestety > trzeba bardzo dużo woli i miłości wzajemnej. Widze, ze jednak mezczyzni to w gruncie rzeczy biedne, zakompleksione dzieci - wybacz to sformulowanie. Z cala pewnoscia wiekszosc kobiet nie chce "dominowac" w scislym sensie tego slowa nad mezczyzna - kazda z nas jest postawiona przed przyziemna koniecznoscia jedzenia, ubrania sie w cos, posiadania dachu nad glowa. Jesli mezczyzna jej tego nie zapewnia i wrecz nawet nie probuje nic robic w tej sprawie to ma ona chyba tylko trzy wyjscia: zdobyc to wszystko wlasnorecznie, wrocic do mamusi i wyplakac sie w jej kolnierz lub tez odejsc do innego mezczyzny ktory jej to zapewni. Ja osobiscie do mamusi nie mam po co wracac, innego faceta ktory da mi darmowy wikt i opierunek tez nie znam - pozostaje radzic sobie jakos z zyciem. I w tej sytuacji mezczyzna, ktory naprawde jest mezczyzna zamiast plakac, ze to "ona jest lepsza" powinien chyba wziac sprawy we wlasne rece i powiedziec "ja tez potrafie". Ale najlatwiej zamknac sie we wlasnej skorupie i w poczuciu ogromnej kleski i tepic rzekomo dominujaca babe. No bo i pewnie - jesli ona jest wredna i dominujaca to moze jemu uda sie uniknac bolesnej konfrontacji z prawda - ze to on jest kompletnym nieudacznikiem, ktory nie potrafi wywiazac sie ze swoich obowiazkow wobec zony czy rodziny. Aczkolwiek zwalenie odpowiedzialnosci na druga osobe jest rozwiazaniem najprostszym to chyba do niczego nie prowadzi. Latwo to sprawdzic, jak przypuszczam. Zalozmy, ze zrezygnuje ze studiow doktoranckich tracac tym samym takze prawo do hotelu asystenckiego,nie podejme tez zadnej pracy stajac sie osoba zdana na laske meza - juz nie bylabym "lepsza" od niego, czy "dominujaca". I myslisz, ze w tej sytuacji on wezmie na siebie pelna odpowiedzialnosc za zapewnienie nam srodkow do zycia i dachu nad glowa? Jak na moj gust to gotow bylby wtedy umknac do swojej mamusi i chociaz ja nie bylabym juz "dominujaca" to ciagle winilby mnie, no bo przeciez okazalam sie "slaba", "niezaradna zyciowo" czy cos w tym stylu. Obalilam chyba zatem teorie gloszaca iz wine za to, ze niektorzy faceci sa tacy zalezni i bezradni ponosza ich kobiety. Nawet gdyby wybrali inne partnerki, zostaliby starymi kawalerami czy wstapili do klasztoru nie byliby ani o wlos bardziej zaradni. No ale od czasow Adama i Ewy zawsze winna byla kobieta... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiewiór do Joanny IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 19.08.01, 21:48 Jest taka piosenka Lecha Janerki "Bez kolacji". Znajdziesz ją np. na płycie "Co lepsze kawałki" - tam jest odpowiedź... Jak już do niej dotrzesz i posłuchasz to napisz jak Ci się podobała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Domana Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.chello.pl 23.08.01, 07:43 Joanno! Ty masz zamknięte oczy, a ja Ci je teraz otworzę. Twój mąż Cię nie kocha, a ożenił się z Tobą, aby mieć Cię pod ręką kiedy mu przyjdzie ochota na seks. Spakuj walizki i idż na drugi koniec świata bo tam czeka na Ciebie ktoś, kto bedzie Cię traktował jak człowieka, a nie jak rzecz którą się chowa do szuflady i wyciąga się ją kiedy jest potrzebna. Odejdż od niego, ale bądż ostrożna z wyborem na przyszłość, bo mężczyżni przed ślubem potrafią się nieżle maskować. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: volny do joanny Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 23.08.01, 09:18 Gość portalu: Domana napisał(a): > Joanno! Ty masz zamknięte oczy, a ja Ci je teraz otworzę. Twój mąż Cię nie > kocha, a ożenił się z Tobą, aby mieć Cię pod ręką kiedy mu przyjdzie ochota na > seks. Spakuj walizki i idż na drugi koniec świata bo tam czeka na Ciebie ktoś, > kto bedzie Cię traktował jak człowieka, a nie jak rzecz którą się chowa do > szuflady i wyciąga się ją kiedy jest potrzebna. Odejdż od niego, ale bądż > ostrożna z wyborem na przyszłość, bo mężczyżni przed ślubem potrafią się nieżle > > maskować. Rany boskie jaka rada - glowa boli. Joanno wiem ze myslisz jak to wszystko polaczyc razem dlatego napisalas na tym bordzie. Co niektorzy pisza do Ciebie zeby tylko cos napisac. Tak dla jaj. Inni z pozycji wyroczni ja to wiem na pewno. Jak wyzej wymieniona Domana. Jakie ona ma prawo wypowiadac sie jak wyrocznia w sprawie Twojego zycia. Ano nie ma zadnego. Ja jestem po slubie 24 lata. Jestem bardzo szczeliwy. Ale pamietam jedno bardzo dobrze nasza decyzja byla wspolna. Nikt nikogo nie ciagnol do slubu. Mysle ze jezeli Twoj slub nie byl jak to sie dawniej mowilo "intercyza" czy cos takiego. Ty i Twoj maz mieliscie jakies marzenia i wyobrazenia jak to bedzie dalej. Ze bedzie dobrze no bo po co brac slub i zawracas sobie glowe. Wroc sama do tych chwil przypomnij sobie jak to bylo. Bez zlosci co jest teraz tylko jak bys cofnela film zycia. Jak by tylko widz ktory z ciekawoscia patrzy na jakis interesujacy film. Wtedy jak to zrobisz przypmnij sobie tylko te chwile z przlosci co wtedu czulas. Postaraj sobie przypomniec jak wtedy odczuwal to Twoj nowy maz. Jak myslisz co pamietasz co wtedy on czul. Co mowil o czym marzyl. JOANNA TYLKO TY WIESZ I MOZE TWOJ TERAZNIEJSZY MAZ CO JEST DLA WAS NAJLEPRZE. Chesz byc dalej szczesliwa tak zakladam bo po co bys tu pisala. TYLKO w Twojej glowie jest odpowiedz. Kto na bordzie wie o Tobie tyle co Ty wiesz. Nikt !!!! Okres jakiego charakteru jest Twoj maz sa glowne cztery typy osobowosci 1. Choleryk .......... 2. Melancholik........ 3. Sangwinik.......... 4. Flegmatyk.......... Ja tego nigdy nie bralem pod uwage dopiero jak przytalem ksiazke pod tytulem OSOBOWOSC PLUS. bardzo kocham moja zone, ale nigdy nie rozumialem czasami jej pewnych zachowan czywiscie zawsze sie dogalismy bo ona jest czlowiek aniol umie sie gogadac ze wszystkimi. Byl to to dla mnie jak grom z jasnego nieba - wspaniala ksizka. Na nasz slub nie bylo zgody naszych rodzicow. Moich i zony takze. Ale jstesmy razem ponad 25 lat. Dopiero po 18 latch czytajac inna wspaniala ksizke w oka mgnieniu zrozumaialem dlaczego moja Mama i Tatus tak postepowali. Ale w szegolnosci moja mama. Czasami trzeba wrocic wrocic do zachowania naszych babc o ile jest to mozliwe porozmawac z nimi jak to bylo wtedy. Twoj maz moze byc wspanialym czlowiekiem, ale podswiadomie wynosl z domu pewne zachowania. Pewnie nawet o nich nie wie. To samo TY. Tylko szczera analiza moze wam dac odpowiedz. Na koncu zapytam czy Ty dokladnie wiesz co czuje Twoj moz obecnie. A moze to plaszczyk obronny jego osobowosci. Do jakiej grupy bys go zaliczyla. Zapytaj go do jakiewj grupy on siebie zalicza. Kup ta ksiazke tam sa wspaniale przyklady oraz test aby sie zorientowac do ktorej grupy my nalezymy. Wtedy latwiej jest zrozumiec samego siebie oraz dlaczego inne osoby zachowuja sie tak a nie inaczej. Zrob wszystko zeby znales nic porozumiena a nie podzialu. Dlaczego sa wojny na swiecie? Bo ludzie nikt nie chce ustapic. Po opdanieciu emocji mozna napisac sobie roznice ktore nas dziela oraz co nas laczy. I znales droge zeby spotkac sie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Domana Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.chello.pl 23.08.01, 07:57 A jeśli kiedyś za Tobą zapłacze to wiedz, że będzie płakał za rzeczą a nie za człowiekiem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Domana Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.chello.pl 23.08.01, 10:39 Jeśli pan Witold jest taki wierzący, to dlaczego uczestniczył w kursie metody sillvy? Joanno! Jeśli chcesz iść do kościoła to idż, ale przeczytaj wpierw listy św.Pawła. Poczujesz wtedy że jesteś kimś gorszym od mężczyzny i pogodzisz się ze swoim losem, albo uznasz że jesteś człowiekiem i ułożysz sobie życie na nowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: volny Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.dsl.lsan03.pacbell.net 23.08.01, 11:12 Dlatego ze wiedza to przeciwienstwo do ciemnoty bo ty donana ani nie wiesz co to jest wiiara a tym bardziej nie wiesz czego dotycza kursy silvy. a po dugie jakie ty masz prawo podsumowywac czyjes przekonania i czyjes zycie. Zostaw Janne w spokoju. Slodka idotko bo tylko tak mozna cie nazwac. Niecierpie tak wscibskich BAB JAK TY ktore wylewaja swoje zalosci na innych bo im sie w zyciu sie nie uklada. To twoja wina. Ale podejcie takich jak ty to mozna tylko porownac do tonacego okretu. Zal ci ze sama toniesz to szukasz ludzi do towarzystwa !!!!!!!!!! Razem przyjmnej tonac. Ach jak czytam twoje zjadkiwe wypowiedzi to mi sie zygac chce. Gdzie znajdziesz u mnie ze chce napisac ze Kobeita jest czyms gorszym od mezczyzny. Zapytaj o to moja zone. Ale po co ona sie brzydzi takimi jak ty. Czasami zlyszalem ze kobieta kobiecie moze wyrzadzic wieksza krzywde niz mezczyzna mezczyznie. Zawsze sie zastanawialem czy to jest mozliwe. NO i co ty jestes tego przykadem. Witold Gość portalu: Domana napisał(a): > Jeśli pan Witold jest taki wierzący, to dlaczego uczestniczył w kursie metody > sillvy? Joanno! Jeśli chcesz iść do kościoła to idż, ale przeczytaj wpierw > listy św.Pawła. Poczujesz wtedy że jesteś kimś gorszym od mężczyzny i pogodzisz > > się ze swoim losem, albo uznasz że jesteś człowiekiem i ułożysz sobie życie na > nowo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renka Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.sympatico.ca 15.09.01, 07:28 Mialam juz sie wiecej nie odezwac w tym idiotycznym watku bez przyszlosci, tzn bez rozwiazania, ale nie wytrzymalam. Joanna , ty robisz doktorat z psychologii ? Tak krecisz i krecisz, to ci nie odpowiada, tamto tez nie jest wyjsciem. Chodzi chyba o taka zabawe w kotka i myszke.Wciaz jestes kotkiem , na myszke nie wygladasz.Poniewaz twoj maz wyglada na myszke, zabawa bedzie trwala w nieskonczonosc! A ten VOLNY to dopiero nawiedzony guru.Wszystko wie , co i jak, nawet, ze jego zona jest szczesliwa! A skad to wiesz, kochanie(VOLNY)? Z tego, ze ci sniadanka i obiadki gotuje? I udaje ze jej dobrze z toba? Skad ty wiesz VOLNY , co jest w jej sercu, duszy, czy sumieniu? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Panna Joanna IP: *.bresa.com.pl 23.08.01, 14:26 Do licha, nie dałam rady wszystkiego przeczytać - w końcu jestem w pracy, a to ponad 300 całkiem długich wypowiedzi! Na początek: Joanno, jak już wypisujesz na ogolnodostepnych forum takie szczegóły łącznie z podaniem danych umożliwiajacych zidentyfikowanie Ciebie, a co za tym idzie, Twojego męża, to jesteś już skończona w tym związku. Po pierwsze, jest to objaw strasznej desperacji, po drugie, zrobiłaś już z męża wystarczające pośmiewisko, zrób mu jeszcze tę uprzejmość i się z nim rozstań. Cokolwiek by się nie stało, takie publiczne pranie brudów, bleeee... Nie jestem ZA Twoim mężem, miałam podobne problemy (stąd mam awersję do TV), ale, heh, "przekroczyłaś granice dobrego smaku" to jest delikatne określenie. Zeszmaciłaś do reszty już i tak rozpadający się związek, więc przestań robić publiczne tortury, a dokonaj w końcu egzekucji. Podejmij DECYZJĘ. Nie potepiam Cię absolutnie, w pewnym sensie rozumiem, ale wydaje mi się, że TERAZ nie masz już odwrotu.... Dwa: Zaskoczyła mnie Joanny i Unreala taka kompletna nieznajomość podstaw psychologii... W tej chwili nie mam czasu, ale jeszcze coś dopiszę późnej Pozdrawiam wszystkich:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tadeusz Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.ippt.gov.pl 14.09.01, 09:45 Joasiu! Spróbujcie coś zrobić razem - kupić działkę, zbudować łódkę, itp. My w chwili ślubu wyrzuciliśmy telewizor - cudowna sprawa - wieczory i noce są bardzo ciekawe. Poza wszystkim, stwórz sytuacje w których Twój ślubny będzie mógł się okazać zwycięzcą - i nagradzaj go. Myślę, że żaden z tych ruchów nie jest kluczowy, ale suma działań napewno tak. Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gad Re:Gadzinka - nie obraz sie !!! IP: *.ym1.on.wave.home.com 22.06.01, 00:00 ten twój żakiet i ta kąpiel działają strasznie na moja przysadkę. czy mogla bys zaczekac 5 minut? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re:Gadzinka - nie obraz sie !!! IP: *.nuph.us.edu.pl 22.06.01, 00:00 Jeszcze przeciez nic nie robie - to byly dopiero plany na wieczor...Ostatecznie wszystko moze sie jeszcze zmienic, moge zamiast na spacer isc do dentysty, zamiast do wanny - po zakupy, zamiast zdradzac meza - isc na wieczorna msze... Niezbadane sa losy ludzkie a moje - w szczegolnosci... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gad Re:Gadzinka - nie obraz sie !!! IP: *.ym1.on.wave.home.com 22.06.01, 00:00 czy ty wiesz, czego chcesz!!! popsułaś mi humor. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gad Re:Gadzinka - nie obraz sie !!! IP: *.ym1.on.wave.home.com 22.06.01, 00:00 Beatko..? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gad Re:Gadzinka - nie obraz sie !!! IP: *.ym1.on.wave.home.com 25.06.01, 00:00 Jest jedna bardzo ważna kwestia, na która powinnaś zwrócić uwagę. W psychologii nie ma ścisłej definicji normalnego zwiazku. Tak długo ja obie strony są zadowolone ze swojego związku ten związek jest uważany za normalny. Jeżeli mówimy o problemach to tylko wtedy, gdy ten układ zostaje zachwiany i jedna ze stron czuje się poszkodowana. Wygląda to tak, ze ta osoby traci poczucie bezpieczeństwa manifestując to poprzez żale, awantury a w końcowej fazie agresje. Każdy z nas kształtuje swoja wiedze o otaczającym nas środowisku poprzez obserwacje tego środowiska z punku widzenia pożyteczne lub nie, co nam pomaga w zachowaniu naszego poczucia bezpieczeństwa. Pierwsze nasze obserwacje wynikają z opieki rodziców nad nami. Opieka ta dostarcza nam tegoż poczucia bezpieczeństwa, które ma wpływ na kształtowanie się tzw. głębokich wzorców, do których odwołujemy się w chwili, gdy wszystkie racjonalne metody zawodzą w rozwiązaniu naszego problemu. Forma nacisku to nic innego jak odmiana agresji, która w końcowej fazie wywołuje lek i utratę bezpieczeństwa. I tak osoba, która stosuje agresje przechodzi z obszaru doświadczeń pozytywnych w obszar doświadczeń negatywnych dla osoby, na która ta agresja jest skierowana. Pozostaje nam tylko zastanowić się nad pożądanym efektem osoby, która używa agresji oraz reakcji osoby, na która ta agresja jest skierowana. Ano chcesz kasanowe, namiętnego kochanka, który by Cię kochał tymczasem w zamian za Twoja agresje otrzymujesz rezultat odwrotny. Choć pierwsza reakcja Twojego partnera może Ci się wydawać pozytywna to jednak efekt uzyskany jest podyktowany lekiem, który pochodzi z obszaru doświadczeń negatywnych. Jeżeli będziesz kontynuowała tego typu metody to według mnie pewnego dnia będziesz miała jednego wroga więcej. Chociaż ktoś o skłonnościach masochistycznych byłby dobrym rozwiązaniem na Twoje problemy. Nie widzę nic złego w takim rozwiązaniu. Ważne jest to, aby obie strony były zadowolone. Jesteś mi dłużna kąpiel z dużą ilością piany i olejkami pachnącymi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Joanna Re:Gadzinka - nie obraz sie !!! IP: *.nuph.us.edu.pl 26.06.01, 00:00 Co do kapieli - nie ma sprawy!!! To znaczy - pod warunkiem, ze w tej wannie nie uslysze ani slowa o psychologii, bo juz nie mam sily tego sluchac... Co do reszty - zaczynam miec tego powoli w nosie. Czlowieku (czy tez Gadzie)- przy tym co mi sie dzisiaj snilo to nawet Casanova wysiada, czuje sie zupelnie jak pijana, bo chyba moje wlasne endorfiny tak mnie zamroczly... Let mi fly, let me go, let me love you... CHYBA BREDZE!!! Ale na pocieszenie powiem, ze to z jednej piosenki pt.''Is it love?''. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gad_ula Re:Gadzinka - nie obraz sie !!! IP: *.ym1.on.wave.home.com 26.06.01, 00:00 Dziekuje. Gad_ula! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gad Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: *.ym1.on.wave.home.com 22.06.01, 00:00 ja tez jestem szczęśliwy, ze nie jestem facetem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: isa Re: Co napisal NOE??? IP: 217.228.217.* 22.06.01, 00:00 Joanno, calkowicie zgadzam sie z Toba.A moze on zazdrosci Ci Twych sukcesow.Nie marnuj swego zycia, nie spalaj sie bez sensu. Zostaw go i zacznij od nowa. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a psik Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: 192.168.1.* / *.zrpa.com 22.06.01, 00:00 Jak Boga kocham kobieta aniol. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: a psik Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) IP: 192.168.1.* / *.zrpa.com 22.06.01, 00:00 Zeby nie bylo niejasnosci powyzsza wypowiedż dotyczy Joanny. Przeciez Joanna to bostwo o ktorej kazdy facet marzy - bez wad i skaz, a jej maz to szkoda słow - zakała,obrzydlistwo, nierób, niechluj i prawdopodobnie wyglada jak gnom albo obrzydliwy złośliwy, upierdliwy skrzat. Przez cały miesiąc chodzi w tych samych majtkach dopóki biedna Joanna nie każe mu ich zdjąć i mu ich nie wypierze. Ślini się jak śpi - prawdopodobie na ciało Joanny bo jako pantofel jest do niej przytulony w czasie snu - ale nie teraz, bo Joanna go wyrzuciła na inne łóżko gdzie pochlipuje po nocach, bo boi sie duchów (może mu zabrała też misia przytulankę ? ) obrzydliwie chrapie, dłubie w nosie, puszcza bąki - i takie coś jeszcze po świecie chodzi ????????!!!!!!!!!!!!!!! - Boze widzisz taką niesprawiedliwość i nic nie robisz ? zgroza.....br br br. No ale bohaterska Joanna ma plan. Weżmie swojego pieska na spacer i mu pokaże : jak się piesek będzie żle zachowywał to sobie go wymieni na tych co to uganiają sie za Joanną, bo oni przez cały czas krążą wokół niej jak sępy i tylko czekają aż Ona podejmie ten krok...... i gdzie tu cholera jest miejsce na miłość ? W każdym bądż razie ja jej tu nie widzę. Odpowiedz Link Zgłoś
gadula Re: jak zrozumiec faceta (troche o seksie) 22.06.01, 00:00 nie masz poczucia humoru. Odpowiedz Link Zgłoś