Dodaj do ulubionych

samotność/ucieczka od siebie

08.06.08, 14:05
czy z samotnością trzeba walczyć, za wszelką cenę wychodzić do ludzi, szukać
właściwych znajomych, dostosowywać się do tych, co już są? Czy może siedzieć w
domu i robić coś dla siebie?
Mnie perspektywa samotności przeraża. Kiedy mam dużo wolnego czasu, zaczynam
myśleć, zaczynam jeść. Dlatego wynajduje sobie kolejne zajęcia, pracuje
pracuje, a potem padam na nos i problemy dopadają mnie i tak...
Chciałabym móc spędzać czas sama, po prostu: cały dzień czytać książkę,
siedzieć sobie w ogródku, i nie myśleć przy tym o jedzeniu, nie zadręczać się
własnym wyglądem, nie uciekać od siebie. ale nie wiem, jak to osiągnąć.
a wy jak macie, dziewczyny?
Obserwuj wątek
    • nienill Re: samotność/ucieczka od siebie 08.06.08, 14:49
      tropposole napisała:

      > czy z samotnością trzeba walczyć, za wszelką cenę wychodzić do
      ludzi, szukać
      > właściwych znajomych, dostosowywać się do tych, co już są?
      niektorzy tak cale zycie potrafia robic

      > Mnie perspektywa samotności przeraża.
      ale o co chodzi? jaka "perspektywa"? to juz teraz nie jestes
      samotna? jesli nie, to skad ten watek?

      Kiedy mam dużo wolnego czasu, zaczynam
      > myśleć, zaczynam jeść. Dlatego wynajduje sobie kolejne zajęcia,
      pracuje
      > pracuje, a potem padam na nos i problemy dopadają mnie i tak...
      > Chciałabym móc spędzać czas sama, po prostu: cały dzień czytać
      książkę,
      > siedzieć sobie w ogródku, i nie myśleć przy tym o jedzeniu, nie
      zadręczać się
      > własnym wyglądem, nie uciekać od siebie. ale nie wiem, jak to
      osiągnąć.
      trzeba cwiczyc, cwiczyc i cwiczyc

      ja im wiecej czasu jestem w stanie spedzac (w zdrowy sposob) sama ze
      soba, tym lepsze mam kontakty z innymi ludzmi.
      idzie mi topornie i bardzo powoli, bo zaleglosci mam ogromne, ale
      jakis postep jednak jest i cieszy mnie to bardzo

      wtedy wlasnie najbadziej widze i doceniam efekty terapii i moich
      staran
      • horlaa Re: samotność/ucieczka od siebie 08.06.08, 16:19
        tropposole, wcale nie musi byc "za wszelka cene", wcale nie musi byc "dostosowywac sie". przeciez mozna miec zarowno znajomych, intensywne zycie towarzyskie, jak i samotnosc w sensie: wyciszenie i bycie samemu ze sobą. mozna, i to nie jest wielki problem, to nie jest zaden konflikt.

        ja akurat kiedys sie bardzo bilam z soba odnosnie tego tematu, bo jestem dosc niezalezna i wlasnie nie lubie "dostosowywac sie". wybieralam samotnosc bo tak mi bylo wygodniej - jak jestes sama nie musisz sie starach, nie musisz o nic i nikogo dbac, to bardzo proste itp. - wiec kusilo mnie. ale mozna miec i jedno i drugie, i dzieki probom przelamania tego mojego dystansu do ludzi to sie zmienilo - co prawda na poczatku musialam siebie "zmuszac" do wyjscia z domu, ale potem okazywalo sie, ze warto.

        ciebie perspektywa samotnosci przeraza, czyli musisz miec jakis demoniczny jej obraz. bo przeciez spedzanie samemu czasu to moze byc fantastyczna sprawa. wlasnie to co piszesz o czytaniu ksiazki, siedzeniu w ogrodku - nie boj sie tego. moze teraz podczas terapii masz taki okres ze uciekasz od tego, bo byc moze wiecej rzeczy w tobie samej jest dla ciebie czytelnych i troche sie ich boisz? moze po prostu nie chcesz spojrzec sobie samej w oczy dlatego "padasz na nos" z nadmiaru zajec? ja tez tak mialam, lubie rzucic sie w wir zycia a potem musialam to "odreagowac" po przyjsciu do domu w prosty sposob - jedzeniem.
        bycia ze soba samym trzeba sie nauczyc, jak czlowiek jest pogodzony i poukladany w sobie, to nie ma z tym problemu. a jak jest odwrotnie, to ucieka od tego.
        wiec moze po prostu cierpliwosci, to przyjdzie z czasem, jako kolejny wynik terapii?

        pozdr
        • wodka_z_sokiem Re: samotność/ucieczka od siebie 08.06.08, 16:32
          ja jestem taka rozdarta: z jednej strony uwielbiam te powroty do
          pustego mieszkania, lubie sobie posiedziec cala sobote samiutka, ale
          z drugiej strony nienawidze tego poczucia, ze jestem smutasem, ktory
          siedzi w domu, gdy np inni imprezuja. Ciagle marze sobie o wielkiej
          grupie znajomych, staram sie kreowac na dusze towarzystwa,
          zazdroszcze osobom ktore bryluja na imprezach czy wyjazdach i
          nieudolnie staram sie je nasladowac (albo przynajmniej wyobrazam
          sobie ze taka jestem).

          tez sie boje samotnosci. a przynajmniej wizerunku osoby, ktora jest
          samotna...
          • joasia_p2 Re: samotność/ucieczka od siebie 26.08.08, 23:05
            czytałam post wódki_z_sokiem i jak bym czytała o sobie, też dobrze
            się czuje ze sobą, uwielbiam wolne popołudnia z książką czy filmem.
            Ale z reguły przesadzam z zaszywanie się w domu, czasami już mnie
            nosi żeby gdzieś wyjść, ale w końcu wybieram wieczór z torbą
            jedzenia. Tam cię będą oceniać, musisz się starć, tu możesz się
            obżerać nie widziana przez nikogo. To jest mój sposób na stres i na
            radość, którego nie umiem zmienić. Przytym także kreuje się na osobę
            towarzyską, która nigdy nie siedzi w domu. Z zazdrością patrzę na
            osoby pewne siebie, otoczone wianuszkiem znajomych, odruchowo lgnę
            do nich by choć chwilę być w blasku reflektorów, ale światło odbite
            szybko gaśnie, a ja znów zostaje sama...
    • tropposole Re: samotność/ucieczka od siebie 08.06.08, 20:21
      Na razie mam tak, jak wodka_z_sokiem, a chcialabym miecj jak nienill :)
      Samotność kojarzy mi się z siedzeniem przed kompem i jedzeniem. Z dołem, z
      pustką, z poczuciem, że marnuję sobie życie.
      Ale wiem, że nie musi tak być. Będę nad tym pracować, żeby umieć o siebie zadbać.
      Ale ogólnie mam problem z tym, że trudno mi się za cokolwiek zabrać, bo muszę
      posiedzieć i ponarzekać, i poczuć się brzydka i głupia. Od kilku dni tak mam.
      Okropne.
      • tropposole Re: samotność/ucieczka od siebie 08.06.08, 20:21
        dzięki horlaa za pokazanie, że się nie wyklucza :)
    • zawsze.chmurka Re: samotność/ucieczka od siebie 16.06.08, 13:26
      Ja mam dokladnie tak samo,kiedy mam dzien wolny to najczesciej po
      prostu biore sie za sprzatanie,zeby sie czyms zajac,zeby nie myslec
      o jedzeniu lub o nie-jedzeniu..pozniej padam ze zmeczenia ale
      jednoczesnie jestem zadowolona bo nie przejadlam kolejnego dnia i
      nastepnego ranka budze sie z czystym sumieniem,nie wazne ze zmeczona!
      Chlopak mowi do mnie "zwolnij"a ja nie moge,bo wiem,ze jak bede
      siedziala,czytajac czy ogladajac tv to sie zlamie i siegne po cos do
      chrupania i nie bedzie to marchewka.
    • malina-82222 Re: samotność/ucieczka od siebie 19.07.08, 19:37
      Witaj
      czy ja też tak mam..ano mam niestety:(
      tak sobie mysle od pewnego czasu na temat tego ile w jedzeniu jest
      przyjemnosci a ile rzeczywiście wypełniania pustki i rekompensowania
      sobie deficytów wszelkich:( począwszy od braku kogoś przy kim
      poczujemy sie spełnione i bezpieczne? skończywszy na tym - dlaczego
      my same nie potrafimy stworzyc sobie tego poczucia tożsamości tak
      czesto? hmm...trudne to wszystko.. a ja na forum jestem świeżynka bo
      fajnie jest pogadac z kimś, kto byc może ma podobne kłopoty i
      emocje..
      U mnie ciekawe i aktywne życie zawodowe , brak prywatnego..
      coś za coś?
      pozdrawiam serdecznie
      Malwina
    • plumpinka Re: samotność/ucieczka od siebie 21.07.08, 14:22
      ja próbuje własnie tak walczyc z samotnością( brak faceta).Czyli:wychodze do
      ludzi,chodze na imprezy, robie cos dla siebie, dbam zewnętrznie o moje ciało,
      Lecz to zawsze trwa jakis czas tylko.Ostatnio było dobrze, nawet troche
      zeszczuplałam. Lecz znów nadeszło rozczarowanie- nikogo nie poznałam,(wtedy
      sobie myslę dlaczego?) wtedy kompulsy wraciły..cześto też sie tak dzieje jak z
      kims sie pokłóce...A Wiem ze sie kompulsywnie sie objadam dlatego ze czuje sie
      samotna.Za duzo wolnego czasu tez temu sprzyja.
      • pyza27_11 Re: samotność/ucieczka od siebie 31.08.08, 23:07
        weszło na samotność względem facetów, więc może dodam moje 3 grosze:

        W moim przypadku kompulsy wynikają z samotności- a braku faceta dokładnie.. a
        raczej z nieumiejętności otwarcia się, zbliżennia do kogoś.. przed kompulsami
        tak było - byłam bardzo ładna i wielu zawsze próbowało cośtam ze mną a ja zawsze
        gdzie pieprz rośnie uciekałam - potem, widać zamiast uciekania wkręciło się
        żarcie - chyba chodziło o to, że rozytcie się, stanie się nieatrakcyjną (brak
        dbania o siebie, wory pokótne zamiast ładnych ciuchów) było idealną tarczą przed
        facetami :) z upływem choroby (7lat) zapomniałam o tym, że mogę się komuś
        podobać w ogóle, bo w końcu gruba jestem - i koło zostało zatoczone.. teraz
        wszystko odkręcam :)
        Nie rozumiem jeszcze co jest przyczyną tego lęku przed bliską relacją, chyba
        obawiam się braku akceptacji, odtrącenia - ale wiem, że ta samotność wynika ze
        mnie, a nie z otoczenia. To ja zawsze odrzucam, zionę lodem.. bo wolę pierwsza
        zadać cios, nim mnie ktoś zrani.
        Ostatnio dopiero dochodzi do mnie, że ciosu ani rany nie musi wcale być, chyba
        że od trafien strzały Amora :)

        Chyba ten brak samoakceptacji był u mnie nieuświadomiony (zawsze zdawało mi się
        że myślę o sobie dobrze, dopiero w trakcie terapii wyszło szydło z worka), za to
        przekładałam go sobie na wyimaginowany, z góry założony brak akceptacji ze
        strony faceta.
        Teraz spotkałam kogoś kto bardzo mi się spodobał i zamiast popłakać się i
        napchać żarciem, bo on w końcu "nigdy przenigdy mnie nie zechce", bo "nie mam
        szans" - postanowiłam uwierzyć w to, że ja też mogę sięmu spodobać. Rozebrałam
        się przed lustrem i zapisałam wszystkie rzeczy, jakie mogą mu się we mnie
        podobać - lista okazała się bardzo długa, przy niej cellulit i grube łydki to
        nieistootne szczegóły! Boże, pierwszy raz od długiego czasu stwierdziłam bez
        cienia wątpliwości: ależ ja jestem piękna! Kocham siebie!
        Nie wiem jak to działa, ale wszyscy faceci zaczęli się oglądać :) jutro idę
        zobaczyć ( i wyrwać) mojego wybranka.

        Wszystkim samotnicom polecam taką samą terapię narcystyczną :)
        • pyza27_11 Re: samotność/ucieczka od siebie 31.08.08, 23:10
          dodam jeszcze, że dziś wpieprzyłam pół litra budyniu, magnuma i pełno ciastek -
          bo miałam ochotę - i nadal uważam się za piękną i wspaniałą :)
          Na tym chyba polega zdrowienie
          • malina-82222 Re: samotność/ucieczka od siebie 08.09.08, 12:06
            kochana pyzo27_11 wydaje mi się , że zdrowienie polegać miałoby na
            tym, ze nie jesz budyniu, ciastek i innych tam- bo nie musisz
            zapychać deficytów wszelkich w sobie, swoim sercu i głowie.
            Uświadomienie sobie pewnych faktów- jak np to, że mam problem i CHCĘ
            coś zmienić jest szalenie ważne, ale zacząć działać próbujmy! a więc
            przyjdzie taki czas,że słodcy pocieszyciele nie będą juz miec nic do
            roboty - wtedy będziemy zdrowe.
            tak sądzę
            p o w o d z e n i a :*
    • biedronka89 Re: samotność/ucieczka od siebie 16.09.08, 10:14
      Ja jestem w tej przykrej sytuacji że jestem sama własciwie całymi
      dniami. Z utęsknieniem czekam do października, na studia kiedt nie
      bede miałą czasu mysleć o czymś innym jak nauka. To smutne, nie mam
      przyjaciół. Teraz, psiząc tego posta własnie jestem po wielkim
      żarciu sama w domu, za oknem pada deszcz . Jes mi niesamowicie źle.
      Pytasz sie czy samotność trzeba zwalczać. Ja odp ze nie do końca.
      Chwila dlaa samej siebie jest potrzebna, ale gdy ta chwila jest za
      długa ktoś tak jak my idzie do lodówki.... Ehh co ja bede pisac
      przeciez dobrze wiecie jak to jest.
      • sylwcia123 Re: samotność/ucieczka od siebie 01.12.08, 15:27
        Ja jestem teraz w Londynie, jest to czas bardzo ciezki dla mnie, od
        ludzi mozna sie odizolowac, ale od Siebie to jednak trudne, jest mi
        zle gdy jestem z innymi osobami, np w pracy, czuje sie ja dziwadlo,
        poniewaz jestem osoba dosc niesmiala, co sprawiam wrazenie nadmiar
        wynioslej, z czego nie mam zadnej bliskiej osoby tutaj, a jak jestem
        sama, to przez jedzenie rewanzuje sobie samotnosc i pustke, jakie to
        bledne kolo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka