Dodaj do ulubionych

rozwazania przedmalzenskie :)

16.08.08, 12:27
lekko wpisalam temat, ale kwestia jest dla mnie wazna i wcale nie smieszna
jestesmy z moim chlopakiem para od 7 lat, nie mieszkamy razem, dawno temu
skonczylismy studia i pojawil sie temat malzenstwa
on mowi, ze czuje sie osaczony przeze mnie, ja sie czuje fatalnie, bo po tylu
latach spodziewalabym sie czegos konkretnego i kolo sie zamyka
wczoraj rozmawialismy, on powiedzial, ze sie boi przyszlosci, boi sie
doroslosci, czuje strach przez nieznanym., przed mieszkaniem ze mna, przed
bowiazkami itd
do tej pory nie mieszkalismy ze soba ze wzgledu na rozne formalne kwestie, a
wynajac cos? no coz, pewnie niektorzy stwierdza, ze skoro sie ludzie kochaja
to bez wzgledu na to gdzie, ale wazne, ze ze soba :)
no u nas to pozostawalo w swerze rozmow: ja, ze chcialabym z nim zamieszkac,
jego, ze juz niedlugo- a okazalo sie, ze po prostu boi sie tesknoty za rodzina itd
on mowi, ze chce ze mna spedzic reszte zycia, ze jestem jedyna kobieta, z
ktora chce miec dzieci i zyc- i wierze mu
ale jednoczesnie boi sie slubu, nie jest gotowy i najchetniej to pobralby sie
za 2 lata / nie wiem dlaczego akurat wtedy :)/
ja tez sie boje, oboje mamy nie do konca ciekawa sytuacje rodzinna i historie,
wiec nasze obawy sa sluszne, oboje nadajemy sie na terapie, zeby zwalczyc te
leki i obawy
ja mam schizy, ze nie bede mogla zajsc w ciaze / bo bede po 30stce :) wiem,
ciemnogrod, ale to jest podswiadoma mysl :)/, ze beda problemy
po wczorajszym powiedzial, ze w tym roku chce ze mna zamieszkac i sie mi
oswiadczyc, bo nie chce mnie stracic, a o slubie pomyslimy na spokojnie

im dluzej sie nad tym zastanawiam tym wieksza niechec czuje, tym bardziej sie
wkurzam, ze sie zwiazalam z dzieciakiem / chociaz rozumiem jego obawy i leki/

zmeczona jestem tym wszystkim, niech mnie ktos pocieszy :)



Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: rozwazania przedmalzenskie :) 16.08.08, 13:23
      "on powiedzial, ze sie boi przyszlosci, boi sie
      doroslosci, czuje strach przez nieznanym., przed mieszkaniem ze mna, przed
      bowiazkami itd"- kolejne wcielenie Piotrusia Pana???

      "
      > ale jednoczesnie boi sie slubu, nie jest gotowy i najchetniej to pobralby sie
      > za 2 lata / nie wiem dlaczego akurat wtedy :)"- bo wydaje mu się to daaaaleką przyszłością, a potem znowu coś się wymysli.
      Ty po prostu chcesz zrobić krok dalej, czujesz potrzebę wyjścia za mąż, posiadania dziecka, a on- dalej chce być młodzieńcem bez zobowiązań.
      • pani_dziuba Re: rozwazania przedmalzenskie :) 16.08.08, 13:26
        moze i Piotrus Pan, a moze nie
        ja tez mam takie rozterki, ja tez sie boje, tez chcialabym, zeby bylo wygodnie,
        latwo, bez problemow
        kazdy by chcial
        tylko, ze ja wim, ze sie nie da przezyc zycia latwo, a on wciaz slepo wierzy, ze
        sie da :)
        • marzeka1 Re: rozwazania przedmalzenskie :) 16.08.08, 13:35
          "tez chcialabym, zeby bylo wygodnie,
          latwo, bez problemow"- nie da się.
          • uruk.hai Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 16:28
            marzeka1 napisała:

            > "tez chcialabym, zeby bylo wygodnie,
            > latwo, bez problemow"- nie da się.


            Da się. Każdy dokonuje wyborów i ponosi konsekwencje - banał... jesli ktoś czuje
            lek przed zakładaniem rodziny to nie powinien sie kierować presją społeczną i
            żenić sie albo wychodzić za mąż , bo juz czas. Dziecko to kompromisy, rezygnacja
            z własnych potrzeb i ciągły stres o jego dobro. O zaletach nie wspominam , bo
            to oczywiste:)
            • xcvfpedsczjx Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 17:03
              presja spoleczna nie powinno sie kierowac, ale wlasnymi fobiami, lekami, czesto
              iracjonalnymi juz tak?
              • dr_after Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 19:33
                tak - a jezeli masz wątpliwosci - to proszę bardzo - podsycaj swoje fobie -
                zobaczysz, jaka to swietna metoda "terapeutyczna" ;).

                To tak, jak oswajanie arachnofobii umieszczeniem delikwenta w pokoju pełnym
                pająków. Za wyjątkiem fajnego filmiku na youtube i pogłebieniem fobii nic z tego
                nie wyniknie.
    • greengrey Re: rozwazania przedmalzenskie :) 16.08.08, 14:12
      w zasadzie to nie masz wpływu na jego decyzję, co w pewnym sensie
      oznacza, że nie ma problemu

      on nie chce się z tobą wiązac (przynajmniej teraz) i nic na to
      zrobić się nie da.

      chyba tylko pozwolić mu żyć tak jak chce- bez zobowiązań, bez
      ograniczeń, bez odpowiedzialności za drugą osobę.

      Ty natomiast, nie musisz czekać na niego całe życie i on też
      powinien o tym wiedzieć

      puść go, niech idzie żyć jak chce

      przecież nie takiego partnera chcesz

      jeśli jesteś, jak mówi, dla niego najważniejsza, jest spora
      nadzieja, że wróci
      • sbelatka Re: rozwazania przedmalzenskie :) 16.08.08, 15:49
        no nie moge Cie pocieszyc niestety..
        z moejgo punktu widzenia - marnie rokuje związek z facetem, który PO
        7 LATACH jeszcze chce na spokojnie myslec o małżęństwie..

        gdyby dla Ciebie to nie bylo wazne - to pal drąg - ludzie maja różne
        potzreby
        ale jesli potzreby rozmijaja sie w najbardziej podstawowych
        obszarach no to juz problem

        wiem, wiem.. 7 lat.. ja na to plunąć...

        ale wiesz, na giełdzie najwięcej traca ci, ktorzy gdy zaczynaja
        tracic nie wycofuja kasy BO JUZ STRACILI i liczą, ze może sie
        odwróci..
        najczęsciej traca o wiele więcej...

        ale to tylko takie moje rozważania...

        i jeszcze jedno - skoro uważasz, ze oboje sie nadajecie na terapie -
        to nie czekaj tylko zróbcie to

        • pani_dziuba Re: rozwazania przedmalzenskie :) 16.08.08, 16:06
          wychodzi na to, ze trafilam na swietnego faceta, idealnego kandydata do
          wszystkiego, ktory ma tylko jedna wade- boi sie doroslosci

          7 lat to duzo, ale jesli wezmie sie pod uwage, ze 5 z nich to byl okres studiow
          to zmienia sie punkt widzenia
          ja go rozumiem, sama sie boje doroslosci, panicznie, ciezko sobie z nia radze,
          ale ja MUSZE, a on jeszcze nie

          a co do porownan z gielda.........Warren Buffett twierdzi, ze jesli spolka ma
          dobre fundamenty to akcje sie kupuje i trzyma bez wzgledu na koniunkture :)

          • obrotowy Re: rozwazania przedmalzenskie :) 16.08.08, 16:10
            pani_dziuba napisała:
            > a co do porownan z gielda.........Warren Buffett twierdzi, ze
            jesli spolka ma dobre fundamenty to akcje sie kupuje i trzyma bez
            wzgledu na koniunkture :)
            >

            - sluszna uwaga, jezeli znasz dobrze te fundamenty :)

            swoja droga, sprawa nie jest chyba beznadziejna,
            skoro jest to "tylko" problem doroslosci...
          • sbelatka Re: rozwazania przedmalzenskie :) 16.08.08, 16:12
            Warren B. na pewno ma racje - jesli STAC CIE na trzymanie tych
            akcji...

            a co do indealnego kandydata... mozliwe, ze włassnie DLA CIEBIE
            TERAZ taki kandydat jest idealny...
            Ty sie zmien.. zmieni sie Twoj idealny kandydat.. choc mozliwe, ze
            tego zastapi inny

            wracam - terapia... to dobry kierunek...
          • grs80 Re: rozwazania przedmalzenskie :) 20.08.08, 00:45
            Pytanie (przyznaję, że postawione nieco na zasadzie "kija w mrowisko"): czy małżeństwo i rozmnożenie się jest dobrą miarą dorosłości?
            Może raczej bardziej dojrzałe jest otwarte przyznanie się do tego, że nie nie chcę małżeństwa i nie chcę (ba! nie lubię) dzieci?
          • dr_after Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 19:36
            a jak on zapatruje się na dzieci? Rozmawialiscie o tym w ogóle? Bo ja cienko
            widze go w roli ojca. Mam tylko nadzieje, ze nie było tak, ze on mówił
            "oczywiscie kochanie, bedziemy mieli kupe fajnych dzieci", a w duchu ta myśl go
            przerazała. Są i tacy kretyni...
      • busz.man Jesli po 7 latach nie wiecie czy razem żyć 26.11.08, 12:58
        to komentarz jest chyba zbędny, jest to brak emocjonalnej
        dojrzałosci.

        A jak znam życie maksymalny okres "narzeczenstwa" to 3 lata ,
        póxniej zaczyna sie juz cos takiego albo zycie na kocia łapę-tez bez
        zobowiązań, wieczne dzieci,wieczne niezdecydowanie. A po co, a na co
        itp
        • ascenth ludzie są różni -niebywałe:) 27.11.08, 06:44
          busz.man napisał:

          A jak znam życie maksymalny okres "narzeczenstwa" to 3 lata ,
          > póxniej zaczyna sie juz cos takiego albo zycie na kocia łapę-tez bez
          > zobowiązań, wieczne dzieci,wieczne niezdecydowanie. A po co, a na co
          > itp

          Znaczy jesteś zwolennikiem jedynego słusznego sposobu na życie? Gratuluję.
          Wyobraź sobie, że ludzie są rożni. Do wspólnego życia potrzebny jest wspólny
          system wartości.
          3 lata narzeczeństwa to zgodnie z podręcznikiem a 4 już nie, a 2 lata za szybko????
    • gobi05 do it! 20.08.08, 02:19
      Zrób to - cokolwiek by to nie było!
      Siedem lat chyba wystarczyło żeby
      zorientować się, czy mu odpowiadasz.
      Jeśli nadal nie umie powiedzieć TAK,
      to znaczy że ciebie nie chce, i tylko
      nie chce mu się szukać innej.
      Ale może mówi prawdę.

      Jeżeli boi się ślubu, to niestety:
      albo cię szanuje, albo nie.
      Chce z tobą mieszkać bez ślubu?
      To super - będzie miał seks i sprzątanie
      za darmo... Nie idź na to.

      Powiedz mu, że małżeństwo to wspólne życie,
      sukcesy razy dwa i troski na pół. Z obrączką
      na ręce można robić to samo, co i bez:
      szukać pracy, wyjechać na Zachód, założyć
      firmę itp.
      Co do dziecka, to masz rację, a nie schizy.
      Ciąża trwa 9 miesięcy i sporo da się załatwić
      lub postanowić w tym czasie. To nie jest tak,
      że dziecko nagle rzuca się na rodziców
      i odbiera im wszelkie możliwości, obojgu.

      Polecam książkę F. Littauer "Osobowość
      plus" - zrozumiesz jak z nim postępować.
      Szczególnie pomysł z listą oczekiwań.
      • bura-tino Re: do it! 26.11.08, 12:47
        Święta racja. I doskonale ujęte. Gdyby chciał się ożenić, już dawno
        by ci to zaproponował. Z tej mąki chleba nie będzie. Jeżeli myślisz
        o założeniu rodziny, znajdź innego kandydata. Dawniej z różnych
        powodów (obyczajowych i mieszkaniowych)ludzie nie mogli mieszkać bez
        ślubu, więc facet nie miał innego wyboru, jeżeli chciał być z
        kobietą, musiał się ożenić. Dziś nie musi. Może mieć ją na każde
        skinienie - darmowa kochanka i gospodyni domowa to prawdziwy
        komfort. I w każdej chwili może ją zmienić na inną bez kłopotliwych
        formalności. Chyba taka rola ci nie odpowiada.
      • dr_after Re: do it! 26.11.08, 19:40
        > Chce z tobą mieszkać bez ślubu?
        > To super - będzie miał seks i sprzątanie
        > za darmo... Nie idź na to.

        potem kobiety dziwią się, ze jest tyle seksistowskich dowcipów.

        A co, lepiej isc na to, by płacił za seks i sprzątanie? W jakiej sytuacji stawia
        to kobietę? Przestają to być stosunki partnerskie, zaczynają się "zawodowe". A
        szacunek paruje błyskawicznie.

        IMO - decyzja zawsze należy do dwojga. Nie chcą slubu - niech żyją bez niego,
        nie chcą dzieci - nikt im tego nie zabroni. Tyle, ze takie sprawy to trzeba w
        pierwszych miesiacach wyjasniac, a nie po siedmiu latach.
        • boncza Re: do it! 26.11.08, 22:35
          Zaraz to nie można mieszkać bez ślubu i przy tym dzielić się
          obowiązkami?? Może zacznijcie od tego.
    • renebenay Smieszne 20.08.08, 05:54
      Jestescie para 7 lat i dlaczego nie mieszkacie juz razem?
    • ela.buu Re: rozwazania przedmalzenskie :) 20.08.08, 12:22
      Maz ktory nieche byc doroslym to jeden z najigorszych rodzaji
      za nim sa tylko pedofile mordercy i maminsynki
      ale z tego co piszesz o jego obawach przed tensknota za rodzina to maminsynkiem
      tez jest
      Zrob sobie zyciowa przysluge pojdz na terapie
      A z wlasnego doswiadczena wiem ze lepiej zerwac
      w moim wypadku narzecenstwo z facetem niechcacym doroslowci a co za tym idzie i
      odowiedzialnosci niz pozniej miec nieodpowiedzialnego meza
      i rozwodzic ze przy dzieciach z przeswiadczeniem
      goryczy ze wiedzialas ze On tak ma i
      moimo to za niego wyszlas
      Nie zmienisz go swoja miloscia
      Czas bez terapi tez nie wiele da - jesli nie chcesz stracic swojej szansy na
      macierzynstwo i szczesliwy zwiazek
      to idz na terapie i zosatwa go
      Wiem boli ale wejdz na forum np rozwod i co dalej
      i tam zapytaj czy wychodzic i byc nadal z facetem ktory nie chce dorosnac
      Wiekszosc z nich Opowie Ci na wlasnym doswiadczeniu jak sie zyje z takim mezem
    • kol.3 Re: rozwazania przedmalzenskie :) 20.08.08, 18:55
      Czy wcześniej była mowa o małżeństwie, czy dopiero teraz po 7 latach?
      Jeśli temat ślubu się powtarza i pan jest ciągle na nie,
      pożegnałabym go. Facetnie nie musi się żenić, a Ty nie musisz przy
      nim tracić 7 lat. Mężczyzna, który po 2 latach nie wie czy chce być
      z kobietą, który nie chce dorosnąć, zasługuje na to by go opuścić.
      • pani_dziuba Re: rozwazania przedmalzenskie :) 23.11.08, 13:03
        powracam do tego watku po kilku miesiacach
        wiele sie zmienilo, bardzo wiele sie wyjasnilo

        przemyslal wszystko, chce sie zenic, wlasnie remontujemy mieszkanie do wspolnego
        mieszkania, wszyscy nasi znajomi, a przede wszystkim rodzina, juz wiedza, ze w
        przyszlym roku planujemy slub, szuakmy sali, rozmawiamy o terminie itd
        wszyscy sie ciesza, bo to najwyzsza pora itd

        a ja wpadlam w czarna dziure..............boje sie, boje sie straszliwie
        sama chodze na terapie od roku, moze to pod jej wplywem uswiadomilam sobie, ze
        nie przezylam dziecinstwa w pelni, ze nie mialam okazji byc dzieckiem i teraz
        doroslosc mnie przeraza, przeraza mnie odpowiedzialnosc za meza i za dzieci
        dzisiaj moj ukochany powiedzial mi, ze sprawa jest smieszna: na poczatku on nie
        chcial sie zenic, a teraz ja mam jakies jazdy :)
        powiedzial, ze tez sie boi, rozwazalismy rozne wersje wydarzen: zycie bez slubu
        albo tylko slub cywilny

        i na dodatek on sie strasznie zamknal- nie zwierza mi sie, nie mowi o wielu
        rzeczach..............to akurat tez rozumiem w pewnym sensie, bo ja sie zrobilam
        strasznie nerwowa, czepiam sie wszystkiego, pod wplywem terapii widze, jak
        wyglada moze zycie 'pozazwiazkowe', czyli praca i rodzina, co nie nastraja mnie
        najlepiej i on nie wie, czy na jakies niewinne zwierzenia nie zareaguje
        przypadkiem awantura

        no i juz sama nie wiem, co robic
        nawet pomyslalam o wizycie u psychologa od par, bo na doroslych z naszych rodzin
        nie mamy, co liczyc / wszyscy mysla standardowo, ze trzeba sie pobrac i bedzie
        po klopocie/
        • leda16 Re: rozwazania przedmalzenskie :) 23.11.08, 20:02
          .boje sie, boje sie straszliwie


          A czegóż to tak się boisz??? Facet nie chciał się żenić więc histeryzowałaś. Teraz chce się żenić, to znowu histeryzujesz. I tak Ci źle i siak niedobrze. Moja babcia na takie rozterki zwykła mawiać: " nie wie, kto jej dupę us..ł a sama ją sobie us...a." Z Tobą w końcu też tak będzie, bo na każdego faceta statystycznie przypadają 3 kobiety 10 lat młodsze od Ciebie. Więc pilnuj, żebyś go swoimi humorami do reszty nie zraziła.



          > sama chodze na terapie od roku, moze to pod jej wplywem uswiadomilam sobie, ze
          > nie przezylam dziecinstwa w pelni,


          No to po co Ci jakiś facet, ślub, dzieci? Skoro pan terapeuta lub gorzej - zawistna o Twoje przyszłe szczęście stara panna-terapeutka rozchwiała Ci psychikę i skutecznie obrzydziła rozkosze narzeczeństwa, małżeństwa i macierzyństwa do tego stopnia, że już bez skrępowania pysk sobie po narzeczonym wieszasz jak po lokaju, oddaj jej tego faceta, któremu 7 lat życia zmarnowałaś a sama bierz wiaderko, łopatkę, foremki do stawiania babek i leć do piaskownicy przeżywać "w pełni" dzieciństwo :))). Jak w tej piaskownicy z 10 lat posiedzisz, to nie tylko psychicznie ale i fizycznie zdziecinniejesz w kucznej pozycji, a od wilgotnego piasku reumatyzm tak Ci kulasy powykrzywia, że już trwale pozbędziesz się możliwości zmiany stanu panieńskiego na małżeński. Może nawet terapeutką zostaniesz...?


          ze nie mialam okazji byc dzieckiem i teraz
          > doroslosc mnie przeraza, przeraza mnie odpowiedzialnosc za meza


          Zamiast umożliwiać terapeutom wysokie zarobki Twoim kosztem, zapytaj lepiej matki o swoje obowiązki jako żony i naucz się tych tekstów na pamięć. Weź też podręcznik wychowania obywatelskiego z V kl.szkoły podstawowej, gdzie stoi jak wół, że każdy dorosły, pełnoletni człowiek, jest odpowiedzialny TYLKO ZA SIEBIE. Oczywiście, rodzice są jeszcze odpowiedzialni za swoje potomstwo, ale skoro jeszcze tęsknisz za dzieciństwem, to wybaw się najpierw zabawkami martwymi, zamiast żywą laleczkę sobie do zabawy zmajstrować.


          czepiam sie wszystkiego, pod wplywem terapii widze, jak
          > wyglada moze zycie 'pozazwiazkowe', czyli praca i rodzina,


          Tak, tak, ucz się dalej od terapeutki-starej panny albo od terapeuty-rozwodnika zamiast od swoich rodziców, jak "powinno" wygladać Twoje życie i zobaczysz dokad Cię ta psychoedukacja doprowadzi ;).



          > nawet pomyslalam o wizycie u psychologa od par,


          Pomyśl lepiej o podręczniku savoir vivre'u. Psycholog uczył Cię go nie będzie, bo te nauki powinnaś sobie przyswoić w domu rodzinnym, jak również pewną dozę autokrytycyzmu. Na osoby najbliższe nie reaguje się "nerwowo". Reakcje "nerwowe" są w jęz. potocznym nazywane ordynarnością, impulsywnością, nieopanowaniem, chamstwem, itp. Przypomnij to sobie, gdy jeszcze kiedyś przyjdzie Ci ochota "czepiać się wszystkiego" w związku z własnym odmóżdżeniem spowodowanym "terapią".

          • 0_evelo Re: rozwazania przedmalzenskie :) 23.11.08, 20:10
            zmuś go do małżeństwa
            i tak zrobi, co będzie chciał
          • xcvfpedsczjx [Off..] 23.11.08, 20:17
            Wszystko fajnie, tylko nie kazdy ma takich wspanialych rodzicow jak Ty (nawet
            nie chodzi o to jakimi sa ludzmi, tylko czy wypelniaja swoje zadanie) Niestety
            wielu rodzicow przekazuje, czesto nieswiadomie zle schematy, a ludzie maja taka
            nature, ze jak cos jest zle to chca to naprawic i wtedy czlowiek szuka sposobow
            na ta zmiane.. dla jednych bedzie to terapeuta, dla innych co innego (wypada
            tylko zyczyc aby rozwiazanie ktore wybiora na prawde zrobilo z nich lepszych ludzi)
            • 0_evelo Re: [Off..] 26.11.08, 20:56
              o
          • spam.only biedna leda 26.11.08, 17:00
            Tak zawzięcie plujesz jadem że tylko jedno przychodzi mi na myśl:
            terapeuta odbił/a Ci partnera/partnerkę albo też w wyniku terapii
            ktoś od Ciebie odszedł. Trafiłam?
            Mam nadzieję że jak już wylałaś ten jad na autorkę wątku to
            chociaż trochę ci ulżyło. Pozdrawiam.
        • psychoguru Przechodzenie 24.11.08, 09:31
          pani_dziuba napisała:

          > no i juz sama nie wiem, co robic
          > nawet pomyslalam o wizycie u psychologa od
          par, bo na doroslych z naszych rodzi
          > n
          > nie mamy, co liczyc / wszyscy mysla
          standardowo, ze trzeba sie pobrac i bedzie
          > po klopocie/

          Jednym z powodow hustawki nastrojow moze byc
          to ze zwiazek jest przechodzony, 7 lat to za
          dlugo na podjecie decyzji i niezbyt
          korzystne jest to ze wspolne zamieszkanie ma
          dopiero nastapic. Bo u partnerow nie ma juz
          tego wulkanu iskrzenia natomiast sa
          kalkulacje co mozliwych trudnosci przyszlego
          zycia i zwykle w tej sytuacji rozwazania po
          co borwar skoro piwko jest. Chyba tez nutka
          rezygnacji ze za pozno byloby zaczynac cos
          od nowa.

          Pewnym srodkiem zaradczym na brak
          poczatkowego napiecia uczuciowego bedzie
          podejscie jak dojrzalej pary czyli z doza
          wyozumialosci i z optymizmem "dzis jest
          dolek, jutro bedzie lepiej".
        • aiczka Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 03:51
          Moze powinnas mniej powaznie spojrzec na przyszlosc. Macie zamieszkac razem i
          wziac slub a nie wstapic do zakonu. We dwojke mozna sie na swiecie swietnie
          bawic. Nie ma obowiazku od razu po slubie miec dzieci! Mozna jezdzic na wakacje
          i chodzic na imprezy. A dalej - nawet jak sie ma dzieci, to mozna byc dla nich
          fajnym, mlodym rodzicem, ktory chetnie sie pobawi, popokazuje swiat itp. a nie
          tylko nakarmi i polozy spac.
          Doskonale rozumiem, ze "dorosle zycie" to zrodlo stresow. Pamietam jak jako
          dziecko podczas jakichs powaznych nocnych rozmyslan wpadlam w panike na mysl o
          tym, ze nie umiem obsluzyc pralki automatycznej ^_^. Nastepnego dnia przyszla mi
          do glowy szczesliwa refleksja, ze zwykle sprzety maja instrukcje obslugi. ^_^
          Teraz oczywsicie zrodla obaw lezacych w blizszej i dalszej przyszlosci mam
          powazniejsze.
          Zwykle jednak wiele rzeczy dzieje sie stopniowo. Jesli nie dzieje sie nic
          dramatycznego, to zdobywamy coraz powazniejsze doswiadczenia, ktore przygotowuja
          nas do kolejnych zadan. Kupujemy czjanik, potem pralke (konieczna dostawa),
          potem samochod (stukniety/nie stukniety? konieczna rejestracja, przeglad,
          ubezpieczenie...). Mieszkamy we dwojke "w wakacje" i "przy okazji", potem razem,
          potem z dzieckiem. Uczymy siebie, zeby nie zostawiac skarpetek na srodku pokoju
          a potem z uczeniem tego dziecka.
          Jasne, czesto wydaje sie, ze kolejne wyzwania sa strasznie trudne. Wtedy warto
          spojrzec za siebie, na wszystkie sytuacje, ktore rowniez wydawaly sie trudne,
          ale z ktorymi sobie poradzilismy. Warto przypomniec sobie, ze pralki maja
          instrukcje, do wypelniania zeznan podatkowych sa broszury i doradcy, dziecko
          mozna zaprowadzic do pediatry, o problemach z seksem DA sie porozmawiac itp.
          itd. Mozna tez pomyslec o tym, ze jest sie zwyczajnym czlowiekiem i ze wiekszosc
          zwyczajnych (a czesto mniej lotnych) ludzi jakos sobie ze wszystkim radzi. I ze
          oni tez sie denerwuja i martwia.

          Z doswiaczenia wiem, jak stresujacy jest okres takeigo remontowania meiszkania.
          A wy dodatkowo organizujecie "slub z atrakcjami", od czego jest tu oddzielne
          forum na ktorym mozna sie dowiedziec, ile sie z tym wiaze problemow (jak JA bym
          zorganizowala cos takiego, to juz nic by mi nie bylo straszne, serio). A jeszcze
          przechodzisz terapie, co oczywiscie powoduje u Ciebie kryzys, ktory opisujesz.
          Przy tych wszystkich obciazeniach nic dziwnego, ze czujesz sie zle, martwisz i
          stresujesz.

          Mysle, ze zdecydowanie przydaloby Ci sie troche wytchnienia i nabrania pewnosci
          siebie i pewnosci wobec partnera. Fajnie by bylo, gdybyscie mogli sie od
          wszystkiego oderwac, pobyc ze soba, skoncentrowac na sobie nawzajem, nabrac sil
          i z wieksza ufnoscia spojrzec w przyszlosc. To pewnie trudne do osiagniecia przy
          tych wszystkich organizacyjnych sprawach i jeszcze pewnie wielkich rodzinnych
          swietach. Powinniscie probowac wyszarpywac dla siebie chociaz pojedyncze
          wieczory/dni na relaks we dwojke i spokojne rozmowy. Tak, zeby poczuc, ze w
          kazdym razie bedziecie w tej strasznej przyszlosci razem i razem dacie rade. Na
          pewno warto, zebys sie dzielila obawami z kochanym (rozumiem, ze to robisz,
          skoro wie, ze "masz jazdy"). Mozna wziac pod uwage terapie, zwlaszcza jesli
          oboje macie jakies smutne doswiadczenia. Ale na poczatek moze zakopac sie
          ciemnym jesiennym wieczorem pod cieplym kocykiem i pogadac sobie w cieplej
          bezpiecznej atmosferze? Upewnilabym sie, czy to nie wystarczy, na wypadek gdyby
          kolejny "grozny" gabinet mial spowodowac kolejne obciazenia zamiast ulgi.
          Najlepiej, jesli skonsultujesz sie ze swoim terapeuta, ktory o wiele lepiej zna
          Twoja sytuacji niz ktos na forum i na pewno lepiej oceni, czy terapia jest wskazana.
          • elle444 Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 11:54
            terapeuta na pewno powie, ze wspólna terapia to świetny pomysł, bo
            będzie mógł Was doić przez kolejne 5 lat.
            Polecam raczej "wieczory dla zakochanych" organizowane przez
            Dominikanów oraz rozmowe z kims mądrym, dojrzałym komu ufasz.

            Jezeli chodzi o dorosłość, to potraktujcie to razem jako dobra
            zabawę. Na prawdę samodzielność jest lepsza we dwoje niż w
            pojedynkę. Nawet jak spotka Was coś niezbyt dobrego i
            niespodziewanego to razem będzie przez to łatwiej przejść. I nie ma
            co się bać wyimaginowanych problemów, jeżeli w końcu się pojawią (a
            gwarantuję ,ze 90% nigdy sie nie pojawi), to w rzeczywistości okażą
            się mniej groźne niż wyobrażenia o nich. Pan Bóg jak zamyka drzwi,
            to otwiera okno ... Z daleka widać tylko zamkniete drzwi ... Po
            prostu nie ma się co przejmowć tym czego nie ma, tym co jest tez nie
            ma co się przejmować, wtedy trzeba działac ...
            A co do slubu... Jezeli to rodzina postawiła Wam wysoką poprzeczkę
            organizacyjną to poproście ich, żeby się tym sami zajęli. Ty
            skoncentruj sie wyłącznie na tym żeby dobrze wygladać. Jeżeli sami
            sobie postawiliście poprzeczkę , to ją obniżcie ...
        • busz.man Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 13:07
          "powiedzial, ze tez sie boi, rozwazalismy rozne wersje wydarzen:
          zycie bez slubu
          albo tylko slub cywilny"

          Szczególnie zycie bez slubu to ,,mądre" rozwiązanie, przez następne
          7 lat zyj na kocią łape, na pewno facet sie zdecyduje....na "nowszy
          model"

          Weź miesiac urlopu, pojedź na wakacje przemysl wszystko na spokojnie
          i bez żadnych "terapeutów' od 7 boleści, pogadaj z rodziną i albo
          wychodź za mąz albo daj spokój sobie i jemu.pozdrawiam
        • rum-buraczek Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 13:34
          Dwa lata po studiach, to jeszcze całkiem wcześnie, skoro przez studia to był związek "studencki", z mieszkaniem u rodziców.

          Sam byłem w podobnej sytuacji, ze względu na różne deficyty z dzieciństwa, bałem się dorosłości i wzięcia odpowiedzialności za drugą osobę ... ale okazało się to być całkiem nie straszne, duużo łatwiejsze, niż się wydawało.

          IMO powinniście zacząć od oderwania się od domów rodzinnych i zamieszkania razem, żeby, jak to juz tu ktoś wcześniej napisał, krok po kroku "wydorośleć". Potem urządzić ślub i wesele, ale jednak jeszcze bez pośpiechu, i na własnych warunkach, jak już pewniej staniecie na własnych nogach.

          Myślę, że szczególnie dla Twojego chłopaka metoda "krok po kroku" będzie dobrym wyjściem z sytuacji, nie będzi skakał od razu na głęboką wodę, spokojnie przekona się, że "da radę" ;)

          BĘDZIE DOBRZE :)
        • a18275 Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 14:15
          Uważam, że decyzja Twojego chłopaka o ślubie wywołana zewnętrzną presją nie może
          przynieść dobrych skutków... To naturalne, że zamknął on się w sobie, bo zmusił
          się do odcięcia swoich własnych odczuć. Ty też podświadomie odczuwasz, że coś
          jest nie tak (stąd wahania emocji). Ok, przez jakiś czas może być w miarę OK,
          szczególnie patrząc z zewnątrz na Wasze życie, ale to nie może być nic
          trwałego... Niestety jedyne dobre rozwiązanie jest wg mnie bardzo trudne,
          szczególnie że społeczeństwo tu nawaliło na całej linii, a porady rodziny w
          stylu "po ślubie wszystko się ułoży" są w gruncie rzeczy "podszeptami szatana".
          Potrzeba odciąć się od innych i stać się samodzielnym człowiekiem, powinnaś mieć
          swoje życie w swoich rękach (nie chodzi mi tu o jakiś egoizm, ale poczucie, że
          to Ty tworzysz swoje życie i wiesz co robisz), nie rób niczego pod wpływem
          zewnętrznych nacisków. Niestety tak jak pisałem nasza cywilizacja tutaj
          kompletnie nawaliła, ludzie naprawdę żyją w jakimś matriksie... Najlepsza droga
          to chyba terapia i zwrot do wnętrza.
          • a18275 Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 14:28
            Aha, ja w zasadzie nie teoretyzuję. Byłem w trochę podobnej sytuacji. To co
            zyskałem dzięki temu "skokowi do wnętrza" jest niesłychane, mimo długich okresów
            bólu i "nieznośności życia". Jestem innym człowiekiem, mocnym, tworzącym
            rzeczywistość a nie poddającym się jej. Nie mówię tu tylko o "psychologii" ale
            także zewnętrznych działaniach. Oczywiście cenę za to trzeba płacić: odcięcie od
            rodziny i w pewnym sensie życie poza nawiasem społecznym.

            Tak jak pisałem wielkim problemem jest brak wsparcia w społeczeństwie dla
            takiego sposobu dojrzewania...
            • stoova Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 14:29
              A mniej ogólnikowo można?
        • milka1st Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 14:41
          przeczytałam pierwszy post i chciałam odpowiadać , ale dotarłam do
          tego o twoich wątpliwościach. Nie chce ci dawać rad jak wiele osób
          na tym forum , ale ... czytając twoje posty doszłam do wniosku że
          równie dobrze mogłam to ja je pisać dwa lata temu :)Też byliśmy ze
          sobą dłużej niż wy, też był niezdecydowany, potem ja przed samym
          ślubem spanikowałam, a teraz na pocieszenie , jestesmy dwa lata po
          slubie , mam najlepszego męża na świecie a ja jestem najszcześliwszą
          żoną. Wiem jedno jak ktoś ma wątpiliwości tzn , że myśli o tym co
          robi , a nie bezmyślnie robi to co inni :)
        • pio765 Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 19:08
          Szanowna "pani_dziuba". Weź pod uwagę jeszcze jeden, dotąd skwapliwie przemilczany przez Ciebie aspekt sprawy. Ten młody i jak mniemam rozsądny człowiek, nie boi się odpowiedzialności i wejścia w tzw "dorosłe życie". On się boi Ciebie. Boi się tego, że w związku zostanie zdominowany i chyba nie do końca wierzy w Twoje dobre intencje.

          pani_dziuba napisała:
          > bo ja sie zrobila
          > m
          > strasznie nerwowa, czepiam sie wszystkiego, pod wplywem terapii widze, jak
          > wyglada moze zycie 'pozazwiazkowe', czyli praca i rodzina, co nie nastraja mnie
          > najlepiej i on nie wie, czy na jakies niewinne zwierzenia nie zareaguje
          > przypadkiem awantura
        • torbajedna Re: rozwazania przedmalzenskie :) 27.11.08, 08:57
          jedno pytanie: jak Wam się układało przez te 7lat? widzę, że wszyscy w
          odpowiedziach zakładają, że super..ale czy tak było? dla mnie to nie wygląda
          jakbyście żyli zawsze w zgodzie i prawdzie. bo jeśli sama z siebie zrobiłaś się
          nagle taka nerwowa, to mu się wcale nie dziwię-po co miałby się z Tobą wiązać na
          całe życie??? nie wiadomo jak się możesz jeszcze zmienić..
          jeśli chodzi o facetów, to najczęściej mówią to co panie chciałyby usłyszeć..
    • tk_s Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 12:13
      zazwyczaj takie rozważania przedmałżeńskie kończą się zerwaniem lub
      szybkim rozwodem. A później często szybkim zamążpójściem z tym
      właściwym... :) więc głowa do góry.
      --------------------------------------------------------
      Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych...
      (Jack Carter)
      --------------------------------------------------------
      • pani_dziuba Re: rozwazania przedmalzenskie :) 04.04.09, 20:38
        robilam porzadki w komputerze i znalazlam te strone
        przeczytalam, bo pisalam ja i Wy kilka miesiecy temu............
        ...........w dobrym miejscu wklejam odpowiedz :)
        "takie zwiazki czasem koncza sie rozstaniem i slubem z tym wlasciwym"

        dziekuje Wam za komentarze i porady
        decyzja nie byla wcale taka trudna, a jej efekty zaskakujace.......kamien z serca :)
        odzylam
        zareczylam sie
        ale nie z tamtym :)
        • mruff Re: rozwazania przedmalzenskie :) 04.04.09, 22:34
          pani_dziuba napisała:

          > "takie zwiazki czasem koncza sie rozstaniem i slubem z tym
          wlasciwym"

          > odzylam
          > zareczylam sie
          > ale nie z tamtym :)

          serio?????????
          Ale numer :) Jak to zrobiłaś?
          To pozostaje tylko pogratulować :))))
        • agawa-10 a kim jest ten nowy?d 04.04.09, 23:00
          dziuba, a możesz napisać, co się dokładnie wydarzyło? jak to się stało, że
          zaręczyłaś się z kimś innym?
          i kiedy ślub?
          • pani_dziuba Re: a kim jest ten nowy?d 05.04.09, 09:05
            nowy nie jest wlasciwie zupelnie nowy, znalismy sie juz wczesniej calkiem dlugo
            wlasciwie wszystko wyszlo przez przypadek, ja doszlam do wniosku, ze chocbym
            miala zostac stara panna to nie chce z tym poprzednim byc ani chwili dluzej i
            szukalam tylko okazji, zeby sie rozstac
            robilo sie coraz gorzej, ja czulam coraz wieksza niechec do niego, zaczelo mi
            totalnie zwisac, co sie stanie z nami, zaczelam patrzec na ten zwiazek, jak na
            strate czasu........i postanowilam wiecej spotykac sie z pozostalymi znajomymi
            i ten nowy jest wlasnie tym starym znajomym
            kino, kawka, spacer..........i jakos polecialo :)
            jakbym na oczy przejrzala- ze tak sie martwilam, tyle szukalam, a ktos tak do
            mnie podobny, tak pasujacy, niemal spelnienie marzen o partnerze byl tak blisko :)
            sam z siebie sie niedawno oswiadczyl, jak sam mowi na taka, jak ja czekal cale
            zycie, a ja tylko sie dziwie, ze takie historie nie tylko w filmach sie zdarzaja
            i sama nie moge uwierzyc :)
            slub pod koniec roku, narazie szukamy sali
            • agawa-10 Re: a kim jest ten nowy?d 07.04.09, 23:19
              Dziuba, to swietnie! Kto by pomyslal, ze taka historia.. ;)
              Gratuluje i wszystkiego najlepszego na nowej drodze zycia!

              A wiesz co sie dzieje z Twoim bylym? Zwiazal sie z kims? Jak on przyjal to
              rozstanie?
    • harim roznie bywa 26.11.08, 12:19
      a zwykle tak, ze najpierw ludzie czegos chca, na przyklad slubu, dzieci,
      mieszkania razem, a jak juz to maja to jest ciezar, obowiązki, osaczenie (jak to
      pieknie nazwalas), do tego szybkie starzenie sie, kapcie i TV, ewentualnie
      zapieprzanie po 15H żeby to wszystko udzwignac.

      rada dla Was: nie dajcie sie tak wykorzystac spoleczestwu. myslcie
      indywidualistycznie...
      • arnika77 Re: roznie bywa 26.11.08, 12:49
        Dziuba, rzuć w cholerę te terapie - wszystko jedno czy dla jednego,
        czy dla obojga partnerów! Śpiewka o dzieciństwie jest wstawiana
        każdemu za ogrome pieniądze.
        Jesteście normalni, zapeniam cię, że każdy się boi. Nie boją się
        tylko głupcy i nieodpowiedzialni. Posłuchaj siebie, spokojnie bez
        histerii. Zapytaj siebie i tylko siebie czy go kochasz, czy chcesz z
        nim być. Zapytaj spokojnie jego o to samo.
        Jeśli się zgadza, to nie bójcie się, odwagi! Proszę was o odwagę, a
        tego czy się uda, nikt nie przewidzi.
        I co z tego jak się nie uda? Trudno, będzie trzeba wyciągnąć wnioski
        i iść do przodu.
        Jedno jest pewne - nie wolno stać w miejscu.
        Jeszcze raz odwagi - trzymam kciuki.
        A ( 7 lat narzeczeństwa + 5 lat małżeństwa)
        • pklimas Re: roznie bywa 26.11.08, 12:54
          no risk - no fun!
          Z zona sie znałem 5 misiecy przed slubem, nie mieszkalismy razem i
          nie zaliczylismy wpadki. Kilka lat po slubie jest nam lepiej niz
          niejednej parze, ktora przez lata sie poznawała i mieszkała razem.
          • busz.man Re: roznie bywa 26.11.08, 13:11
            pklimas napisał:

            > no risk - no fun!
            > Z zona sie znałem 5 misiecy przed slubem, nie mieszkalismy razem i
            > nie zaliczylismy wpadki. Kilka lat po slubie jest nam lepiej niz
            > niejednej parze, ktora przez lata sie poznawała i mieszkała razem.

            Bo tak jest! moi znajomi znali sie 9 miesięcy, dziecko urodziło sie
            5 lat po ślubie i lepszego małżeństwa nie znam

            cały urok małżeństwa to docieranie się:)a nie najpierw jakies
            konkubinaty i kocie łapy....
    • hubertyn Polecam Wieczory dla Zakochanych 26.11.08, 12:39
      Bardzo fajną inicjatywą, na której można się dowiedzieć czy "to jest ten/ta" są
      Wieczory dla Zakochanych organizowane przez ruch Spotkania Małżeńskie -
      szczegóły są na stronie www.spotkaniamalzenskie.pl/

      Szczerze polecam!
      • dymscha DDA 26.11.08, 12:52
        Zasadnicze pytanie: czy w Waszych domach rodzinnych był alkohol i(albo)inne
        patologie?
        Wygląda i to na klasyczny syndrom DDA lub DDD.
        • malakas Re: DDA 26.11.08, 13:06
          Stawiam raczej na ABW lub CBA
    • hagi_no pocieszać? 26.11.08, 13:00
      tu nie ma Cię co pocieszać - kończ ten związek bo trąci wielką
      porażką. Skoro po 7 latach się nie ułożyło to nie wierzę że coś się
      zmieni.
      • toksol Re: pocieszać? 26.11.08, 14:58
        haqi - życie samo sie nie układa. Trzeba je samemu układac, chociaz
        itu sa różne skutki.
        Oni chcą pewności sukcesu, a tego nigdy w wiekszych sprawach nie da
        się przewidzieć. Trzeba chcieć i działać zgadzając się po cichu na
        porażkę i głośno dążąc do sukcesu.
        Inaczej pozostanie smutek z zaniechania i niewiara we własne siły.

        Troche tu podpada góralskie powiedzenie: lepiej zgrzeszyć i żałować,
        niż żałować że się nie zgrzeszyło.
    • gastropoda Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 13:28
      Uważam,że za długo trwa to narzeczeństwo,obawiam się ,że nawet jeśli
      dojdzie do ślubu to takie małżeństwo nie potrwa długo.Jak się ludzie
      kochają to chcą być ze sobą,po prostu dzielić ze sobą życie.Twój
      partner tego nie chce,ma dziewczynę,ale bez zobowiązań-może trafi
      się lepsza?Ty zdajesz sobie sprawę ,że czas ucieka.Na rozstanie
      trzeba dużo siły i wytrwałości i stanowczości,dlatego ,myślę,że
      powinnaś rozejrzeć się w swoim otoczeniu może jest tam jakiś facet,z
      którym zaczęłabyś się spotykać.Piszę to z wielkim bólem, bo widzę
      jak cierpi moja chrześnica-5 lat żyła w konkubinacie/konkubinaty
      wymyślili mężczyżni dla swoiej wygody,kobietom nie służą/.Ona
      zakochana po uszy ,a on nie ,ostatnio odchodzili od
      siebie ,schodzili się ,teraz zerwali ostatecznie.KObietom po 30 roku
      życia trudno znależć nowego partnera,jej koleżanki żyją w
      związkach,mają dzieci .Moja chześnica uważa,że zostanie już
      sama,pracuje w środowisku ,gdzie są same kobiety,wiążąc się przed
      laty z tym facetem pozrywała kontakty z koleżankami,kolegami nawet z
      rodziną,dlatego myślę,że nie zrywaj narazie z tym panem ,z którym
      jesteś,ale rozglądaj się za innym partnerem.Forumowicze będą mnie
      potępiać za takie stanowisko,że to nie uczciwość itd.Nieuczciwość to
      jest to co robi Twój facet,zabrał Ci szmat życia,mężczyzna
      zawsze ,nawet zaawansowany wiekowo znajdzie sobie kobietę,a
      dziewczyny są coraz starsze i jest coraz trudniej.Moja chrzesnica
      usiłowała odebrać sobie życie.Moja droga myśl o sobie,o swoich
      sprawach,bądż egoistką,życzę Ci ,abyś spotkała uczciwego
      człowieka ,bo ten Twój moim zdaniem nie chce ślubu i do ślubu nie
      dojdzie.Szkoda tracić cenny czas.Pozdrawiam.
      • malakas Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 13:40
        gastropoda napisała:

        > konkubinaty wymyślili mężczyżni dla swoiej wygody

        He, he. Oraz Viagrę i PMS.
      • calciumred Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 14:18
        kiedy juz znajdzie tego uczciwego tak jak Twoja kolezanka i on tez zacznie
        "rozglądaj się za innym partnerem" bo to przeciez takie uczciwe to co wtedy?

        facet nic nie zabral, chyba ze obiecal sie ozenic z nia, przez 7 lat sie kochali
        i to rozumiem juz nic nie znaczy i jakis dokument urzedowy przekreslil milosc
      • anaisanais Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 14:19
        z calym szacunkiem, wierze ze twoj post jest podyktowany dobrymi
        checiami, ale to twoja chrzesnica ma powazny problem ze soba po
        prostu - wisi na facecie budujac swoje poczucie wartosci na nim, nie
        utrzymywala kontaktu z innymi, teraz sie chce zabic bo nie ma juz
        faceta. gdzie jej wyrazanie swojego zdanie, jak nie chciala mieszkac
        w konkubinacie to chyba jej nie zmusil?

        jaki bybly sens nawet jakby sie pobrali, czy jest wazne dla ciebie
        posiadanie kogos , obraczki czy zycie w dobrym zwiazku
        jakie wy jej wzorce przekazaliscie?
        • wt82 Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 20:47
          Otóż konkubinaty są korzystne tylko dla mężczyzn-facet ma darmową kucharkę i
          kochankę w jednym i w zasadzie ZERO zobowiązań. Dlaczego kobiety się na to
          zgadzają, nie wiem ale chyba pod niektórymi względami maleją im rozumki, to
          samo bezsensowne i nielogiczne postępowanie jak związki z pijakami, którzy golą
          po 10 piw dziennie a ich kobiety się na to godzą świadomie i jeszcze przed ślubem.

          Same sobie panie gotujecie ten los, godzenie się na konkubinaty tkwienie wiele
          lat w jakiś niezobowiązujących dla facetów związkach. Albo chce się z kimś być z
          wszystkimi tego konsekwencjami albo nie chce się być i nie zawraca się komuś i
          sobie głowy.

          • malakas Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 21:11
            Kobieta w konkubinacie ma darmowego kochanka, tragarza, sponsora i
            ochroniarza a nierzadko kucharza, malarza, spowiednika, hydraulika,
            elektryka oraz oczywiście ZERO zobowiazań. Po ci im ten ślub
            doprawdy nie wiadomo :-)
            • calciumred Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 21:16
              zeby w okresie miedzy jednym a drugim bylo z czego zyc
            • acer100 Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 23:38
              Malakas,dodaj jeszcze,że jak się facetowi znudzi to po prostu kopnie
              ją w d... i ma święty spokój,a kobieta zostaje czasami z
              dzieckiem,albo w ciąży/znam taki przypadek ,że facet wyrzucenie
              ciężarnej konkubiny zlecił swojemu tatusiowi/.To żadna przyjemność
              dochodzić ojcostwa na drodze sądowej i to trudna sprawa.Kobiety nie
              godzcie się na konkubinaty.Jak ludzie się kochają to mają odwagę
              powiedzieć całemu światu o tym,chociażby biorąc ślub.
              • malakas Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 23:50
                Zara. A facetka nie może konkubenta kopnąc w d... i zostawic z
                dzieckiem?
                Mężczyźni, miejcie sie na baczności, naciągaczek jak widac nie
                brakuje:-)
                • aiczka Re: rozwazania przedmalzenskie :) 27.11.08, 00:33
                  Albo jeszcze gorzej - kopnac w d..., zabrac dziecko i kazac sobie "na dziecko"
                  placic...
                  • mlusca Re: rozwazania przedmalzenskie :) 27.11.08, 02:49
                    A to jest rzeczywiście wielkie szczęście zostać samotną matką i
                    latać po sądach,żeby dostać te kilka złotych alimentów.Wychodzi na
                    to,że samotne macierzyństwo to dla kobiety interes życia.
                    • pyzz Re: rozwazania przedmalzenskie :) 27.11.08, 16:11
                      > Wychodzi na
                      > to,że samotne macierzyństwo to dla kobiety interes życia.
                      Zdarza się.

                      Można się umówić z ojcem, że on niech wychowuje, a mama będzie alimenty płacić.
                      To rozwiązanie na zachodzie dotyczy ok. 20% przypadków, a w Polsce 3%.
                    • aiczka Re: rozwazania przedmalzenskie :) 28.11.08, 02:04
                      Ale co, niewygoda odchodzacej/wyrzucajacej kobiety ma z automatu oznaczac
                      szczescie opuszczonego/wyrzuconego mezczyzny? Chyba malo kto ma taka prosta,
                      zwichnieta psychike.
    • calciumred Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 13:46
      Witam

      Jak to jest ze brak checi prawnego sformalizowania zwiazku jest tak straszne dla
      kobiety. Czy Wy (generalizacja niestety) jestescie z nami z powodu milosci czy
      chcecie tylko bezpieczenstwa, zeby ktos Wam dziecko zrobil i przynosil pensje.
      Po czym najczesciej cala milosc przelewana jest na dziecko, a mezczyzna robi sie
      dodatkiem. A Wam ciagle malo i malo, dom, samochody, to co sasiedzi maja.
      Materializm na kazdym kroku.

      Nie chce formalizowac zwiazku, dobrze mi tak jak jest, gdy kobiecie odbije i
      zacznie zdradzac to nie chce sie babrac z rozwodem, gdy zajdzie z jakims facetem
      (podobno 20% Wam sie to zdarza) to niech on je wychowuje. Skoro kocham kogos to
      kocham. Co takiego dojrzalego jest w powielaniu ciagle tych samych schematow,
      zona, dziecko, praca i tak do smierci ... zazdroszcze tzw. piotrusiom panom,
      zyja w sposob bardziej wolny a ich milosc jest prawdziwa nie podszyta. Zal mi
      ich bo tam malo jest kobiet ktore widza cos poza soba, portfelem i brzuchem.

      Nie bycie piotrusiem panem oznacza bycie kolejna zapalka w pudelku. Bycie
      piotrusiem panem nie oznacza kleski, bo przeciez pracuje, jestem uczynny dla
      spoleczenstwa a ono dla mnie, znajduje sie w nim a jednoczesnie mam wolnosc.

      Slub jest korzystny wylacznie dla kobiety.
      Czasem czuje sie jakby cala psychologia czy seksuologia byla podporzadkowana
      kobiecym wymaganiom. I jak ktos nie spelnia ich to jest inny, jest wyrzutkiem.
      Tymczasem poprostu nie daje sie robic w balona.
      • stoova Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 14:28
        Kobiety - wydaje mi się - szukają w mężczyznach panaceum. Jeżeli brak im
        pewności, z obawą patrzą w przyszłość, to facet ma być oparciem. Jeżeli nie mają
        ciekawego życia, to facet ma je zabawiać. Nie są szczęśliwe - uszczęśliwiać. To
        jest chyba jakiś atawizm, niedziedziczony przez mężczyzn. Trochę z tym niestety
        przesadzają (na szczęście nie wszystkie), ale Ty też przesadzasz. No, bo jeśli
        kobieta ma z kimś dziecko, to chyba traktuje kogoś takiego poważnie.

        Pod zdaniem 'skoro kogoś kocham, to kocham' mogę się podpisać.
        No i chyba jednak kobiety za te swoje wymagania dają coś w zamian :]
        • calciumred Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 14:46
          Miejscami oczywiscie przesadzilem :)

          Ciezko jednoznacznie odpowiedziec na Twoje zdanie. Kobiety potrafia sobie niezle
          same orgaznicowac zycie (niestety robia to za przeproszeniem tylna czescia
          ciala). Wydaje mi sie wiec ze szukaja milosc tak jak my ale u nich ona w jakis
          dziwny sposob przechodzi w oczekiwania bycia ta przyslowiowa zapalka w pudelku
          czy kopia sasiadow. Facet zaczyna byc postrzeganynie jako partner do rozmow i
          rozwoju a jako kieszen bez dna do lepszych kafelkow w kuchni niz sasiadka.

          Mysle ze po trudnosciach w kontakcie ex-dzieco jakie sprawiaja kobiety ktorym
          sad dal prawo opieki po rozwodzie oraz odsetku potomstwa z nieprawego loza mozna
          wysnuc ze to z kim maja dziecko jest drugorzedne bo moze to byc i usmiesniony
          dresiarz ktory akurat zawroci im w glowie.

          Pozdrawiam, Twoj post poprzedni ciekawy :)
          • malakas Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 15:01
            Wy wiecznie macie jakieś problemy. Przedmałżeńskie, małżeńskie,
            pomałżeńskie, pozamałżeńskie. Ale kolejka chętnych jakoś nie maleje.
            Zaprogramowane na autodestrukcje czy co?
            Podobnie ze zdrowiem. Wiecznie chore, a potem jszcze dwadzieścia lat
            chodzą nam palić świeczki. Diabelskie nasienie :-)
          • dymna Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 21:58


            Trochę się zmartwiłam obrazem kobiet co to chcą mieć takie same kafelki jak
            sąsiadka.
            Jezus maria, że tak zakrzyknę, ja takich kobiet nie znam. Musiałeś w życiu się
            strasznych kobiet naoglądać.
            Ale jeśli już się takie zdarzają, to chyba da się je wyczuć na odległość, albo
            inaczej mówić przed ślubem. I smutne, że tak uogólniłeś.
            Przyjedź do mnie to ja Ci przedstawię moje koleżanki :)


            Poza tym ja strasznie nie lubię jak mężczyźni obsmarowują kobiety, a kobiety
            mężczyzn i każda płeć chce być lepsza.
            A po co taka licytacja?

            Czasami mam wrażenie, że związki homoseksualne to zbawienie. No bo kto inny tak
            zrozumie faceta jak drugi facet? :)
      • piotr.kowal motylku 04.04.09, 21:58
        Pewnie,że śłub est korzystny dla kobiety. To jest jej prawna
        gwarancja,że taki motylek jk\akim możesz byc ty , nie zostawi jej na
        pastwę losu. Dziwie sie kobietom zyjącym na kocia łapę i zgadzającym
        się na dziecko. Toże taki motylek po zapyleniu leci na inny kwiatek.
        Przy formalizacji związku kobieta ma to minimu zabezpieczenia dla
        siebie i ICH dziecka.

        NIe bądx samolubnym samcem.Wykaż odrobinę odpowiedzialniości.
        Czy masz syndrom zdradzonego chłopa?

        A.
    • basia555 Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 13:53
      zmień chłopa. poważnie. pozdrawiam.
    • stoova Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 14:08
      Widzę, że inni forumowicze pozwalają sobie na dosyć autorytarne stwierdzenia. No
      to ja też sobie pozwolę.

      Dlaczego z tym facetem jesteś siedem lat? Dlaczego on z Tobą jest?
      Nie chodzi na boki, jest uczciwy, szanuje Ciebie, kocha Cię, dba o Ciebie, macie
      satysfakcjonujące życie seksualne?
      Jeśli nie, to znajdź innego. Jeśli tak (a z jakiegoś powodu chciałaś wyjść za
      niego)...
      to po co chcesz go przywiązać do siebie papierem? Chce gdzieś uciec?
      Chcesz go mieć na własność? Dbaj o to, żeby miał powody by być z Tobą.
      Jednocześnie myśl o sobie i zadbaj o własne potrzeby.
      Moja opinia - nie stawiaj faceta, którego kochasz pod ścianą. Może zrobić coś
      nieprzemyślanego, na zasadzie przeciwstawienia się dyktatowi. Może też ulec, ale
      wiedz, że nigdy nie zapomni presji. Wiedz też, że gdy raz uda Ci się do czegoś
      zmusić faceta, to będziesz tego próbowała znów. A to nie wyjdzie na dobre, jeśli
      chodzi o bilans szczęścia w związku. Jeśli myślisz, że po ślubie sprawy się
      wyprostują, wątpliwości, które masz znikną, to jesteś naiwna.
      Miałaś siedem lat, żeby się przekonać, czy facet jest dojrzały, czy nie. Miałaś
      siedem lat, by przekonać się, czy jest szczery i myśli poważnie o Tobie.
      Wykorzystywanie lęku faceta przed tym, że kobieta go opuści jest... niskie i podłe.
      Stoi na drugim biegunie z odpowiedzialnością związaną z posiadaniem dzieci i z
      czasem zemści się na stronie stawiającej pod ścianą.
      Jeżeli sama potrzebujesz małżeństwa, to daj mu odczuć, że jest to dla Ciebie
      ważne. Facet powinien po pewnym czasie wykazać pewną elastyczność.
      Nie możesz też pozwolić na to, by presja z zewnątrz miała wpływ na wasze decyzje.
      Jeżeli chcesz wychodzić za mąż, ponieważ mamusia Ci brzęczy nad uchem, to
      problem masz z mamusią, nie z facetem. Te dwa ostatnie zdania są bardzo ważne.

      ALE też sprawdź, czy facet ma problem tylko z małżeństwem i z dziećmi. Musi
      dawać, a nie tylko brać. Jeżeli dobrze rozumie odpowiedzialność, to myśli i
      stara się zabezpieczyć waszą wspólną przyszłość.

      W zasadzie nie powinnaś pytać o te kwestie na forum. Ja piszę to, co uważam za
      słuszne, ale sam nie potrafię kilku punktów tej tyrady zrealizować.
      Powodem, dla którego zabrałem głos, jest brak przedstawienia podobnego
      stanowiska w tej dyskusji.

      Powinnaś rozmawiać ze swoim facetem, przyjaciółmi swoimi i *jego*. Spowodować,
      by zrozumiał Ciebie i zadbać o to, żebyś Ty zrozumiała jego. W waszym związku
      nastał trudny okres. Życzę powodzenia i jeśli wam się uda, to wyjdziecie z niego
      silniejsi.
    • mona.blue Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 14:14
      gastropoda napisała:

      > konkubinaty wymyślili mężczyżni dla swoiej wygody

      Ja też sie pod tym podpisuję, tak właśnie jest.
      • tiresias Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 15:02
        tak nie jest, tylko ty tak uważasz, co nie?
    • tom.gorecki Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 17:25
      Najpierw dolce vita na karte rowerową 7 lat potem zdziwko, że facet jest jak Piotruś Pan (a Ty oczywiście nie, już nie).

      Babska typówka. Ja się zmieniam = mój facet się MUSI zmienić ze mną = dobrze. On się zmienia i zmusza do tego kobietę = płacz i jęki na forum, że tłamsi.

      Cóż, rezygnacja z tradycyjnych społecznych zachowań nie przyniosła jak widzę radości tylko nowe problemy.
      • stoova Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 17:40
        > Cóż, rezygnacja z tradycyjnych społecznych zachowań nie przyniosła jak widzę ra
        > dości tylko nowe problemy.

        Podobnie, jak rezygnacja z posagu, z namaszczenia małżeństw przez rodziców etc.
        Pojawiły się nowe problemy, ale czy większe niż te 'zlikwidowane'? Moim zdaniem nie.
        Obecnie byłbym rozwodnikiem po przejściach w sądzie, druga strona podobnie. Ale
        nie jestem :)
    • bigblue77 Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 20:22
      ...a dlaczego Ty musisz dostosowywac sie do jego ....tempa? w tym
      wypadku najrozsadniej byloby spotkac sie w polowie drogi - Ty troche
      poczekasz, a on troche przyspieszy.Jesli to jego odkladanie na "za
      dwa lata" nie jest proba jakiejs w sumie ucieczki, to jakis
      konsensus jest mozliwy...Chociaz taka chlodna kalkulacja tez daje do
      myslenia - mam na mysli obydwie strony.Mysle, ze powinnas jasno
      okreslic swoje potrzeby i jesli dalej bedzie robil uniki, to
      sorry......Powodzenia:))
    • groszek48 Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 21:00
      człowiek, który kocha drugą osobę zrobi wszystko, żeby z nią być jak najdłużej,
      najbliżej i z niecierpliwością czeka na chwilę kiedy będzie mógł podjąć taką
      decyzję, oraz ją zrealizować.przestaje myśleć o strachu, ryzyku i wszelkich
      nieszczęściach tego świata-spycha takie myśli w zakamarki swojej świadomości.
      człowiek, który jest z kimś, bo jest mu fajnie/wygodnie/z przyzwyczajenia, staje
      przed decyzją "na zawsze razem", boi się, waha, odwleka i przede wszystkim
      skupia się na tych myślach.
      ale przecież ty o tym wiesz, tylko usilnie ignorujesz tą wiedzę, wierząc, że
      jest inaczej.
      długi czas "chodzenia ze sobą" zazwyczaj nie jest wskaźnikiem siły miłości, więc
      to słaby argument w kontekście mocy uczucia (poznania drugiej osoby-owszem)
      twoja "presja", rozmowy, czekanie nie zmienią go.
      czasem lepiej (nie oznacza z pewnością łatwiej) dla własnego życia wszystko
      zacząć od nowa, niż oczekiwać od drugiej strony rzeczy, których nie może ci dać.
      bo skąd teraz ma wziąć tę pewność, wiarę w dobrą przyszłość i szczęście skoro
      przez 7 lat się nie pojawiła?

      • pomdetersote Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 21:10
        przypieczętujcie nic między wami przy pomocy małżeństwa

        potem zacznij jeden z tych żałosnych wątków
        On ma kochankę, chcę z nią porozmawiać
      • dymna Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 22:04
        Mail trafił w sedno.
        Autorko wątku, przeczytaj go sto razy. Czytaj codziennie przed zaśnięciem,
        wydrukuj sobie i noś w kieszeni.

        Wkrótce może Cię oświeci.

        Amen.
    • magdali4 Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 21:28
      Wydaje mi się, że to jest typowe - faceci boją się małżeństwa - "przeżyć z Tobą
      życie" to jedno a "w małżeństwie" to drugie.
      Już raz po 4 latach straciłam cierpliwość - byłam w związku na odległość,
      liczyłam tylko na to, że może zdecydujemy się być w jednym mieście, chciałam się
      przeprowadzić do jego miasta - on nie był pewny czy to dobry pomysł... Dla mnie
      oznaczało to, że nie zależy mu po prostu... Może wtedy byliśmy jeszcze za
      młodzi... Teraz jestem w nowym związku 2,5 roku - oboje pracujemy, mieszkamy
      razem i on też mówi, że chce ze mną przeżyć życie i jestem tą jedyną i jest tego
      pewny, ale małżeństwo... chyba się nie doczekam... kto mi wytłumaczy co z tymi
      facetami???
      • malakas Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 21:32
        Co z tymi facetami? To proste. Instynkt samozachowawczy. Widziałaś
        prowadzonego na rzeź szczęśliwego barana? :-)
        • pomdetersote Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 21:35
          baranicy też nie widziałam
    • funstein Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 22:11
      problem polega na tym, ze wspolczesny mezczyzna - jak sie rozejrzy dookola to
      widzi co wspolczesna kobieta robi ze zwiazkiem po slubie.
      To co bylo partnerskie staje sie dyktatura kobiety, w ktorej im dalej w las tym
      gorzej.
      Facet ma w malzenstwie zarabiac i w zasadzie nic wiecej.

      Po proostu facet boi sie, ze z partnerki zmienisz sie w pozesywna
      kretynke.

      Takie sa statystyki, ze kobiety glupieja o slubie i rozpada sie ponad 60% malzenstw.

      Malzenstwo bez solidnej intercyzy i zabezpieczenia praw faceta przed
      egoizmem kobiety nie ma wiekszego sensu.
      To dla obu stron strata czasu, bo wspolczesna kobieta wszystko wie lepiej (bo
      przeciez ma macice) i nie rozumie ani slowa wspolpraca ani szacunek.

      To dlatego facet sie boi slubu i ma 100% racji. To nie tylko nie lezy w jego
      interesie ale tez jest ryzykownym krokiem mogacym zakonczyc zwiazek.

      Madry facet i tyle.
      • roterro Re: rozwazania przedmalzenskie :) 26.11.08, 22:34
        je tez strasznie panikowalam przed slubem, a po jestem bardzo
        szczesliwa. takie jazdy ma okolo 20 % moich znajomych. moze 30 %.
        jesli jestes w terapii to chyba wiesz, ze po 'nieciekawym
        dziecinstwie' mozna tak miec ze czlowiek boi sie bardzo tego co dla
        niego dobre, i boi sie realizacji swoich pragnien, tego na czym mu
        zalezy.
        tego typu strachu nie nalezy sluchac ! mimo se nie mozna tez go
        'wylaczyc'
        ale dobrze miec swiadomosc ze jest strach przed tym co dobre. Im
        lepsze tym strach wiekszy
        • pani_dziuba Pani Dziuba przemawia :) 26.11.08, 22:52
          Uwaga Uwaga :)

          Dziekuje wszystkim za wypowiedzi, rady i opowiesci o wlasnych doswiadczeniach.

          Na wstepie chcialabym usystematyzowac fakty :)
          1. On CHCE sie zenic, teraz to ja mam / a wlasciwie mialam :)/ kryzys i watpliwosci
          2. jestesmy ze soba 7 lat i nie mieszkamy ze soba, bo przez 5 lat byl to zwiazek
          studencki, a potem nastapily rozne wydarzenia w naszym zyciu, ktore skutecznie
          skupily nasza uwage i energie na sobie, przez co nawet nie myslelismy o wspolnym
          zamieszkaniu, bo mielismy znacznie wazniejsze sprawy na glowie
          3. nikt tu nikogo do oltarza nie ciagnie :)
          4. dzieci chcemy miec, rozmawiamy o nich powaznie, rozmawiamy powaznie o naszej
          przyszlosci i wspolnym zyciu
          5. zadna terapeutka mi nic nie wmawia- chodze panstwowo, wiec nie place :)

          i teraz sendo:
          dzisiaj gadalismy o weselu............i o firankach do mieszkania :)
          chyba wszystko sie uspokoilo, nareszcie oboje jestesmy zdecydowani
          az chcialoby sie rzec : milosc wszystko zwycieza :)

          dziekuje Wam za wsparcie :)
          • malakas Re: Pani Dziuba przemawia :) 26.11.08, 23:03
            pani_dziuba napisała:

            > i teraz sendo:
            > dzisiaj gadalismy o weselu............i o firankach do
            mieszkania :)

            Jak fajnie! Bo tu wszyscy chyba juz o Tobie zapomnieli :-)
            Jeszcze tylko jedna refleksja i spadalski:
            Nie wiem czy to przez Sliwowicę Łącką czy przez nabyty cynizm, ale
            jak sobie wyobrażę te scenę to dałbym sie pokroić, że rozmowa
            wygladała mniej wiecej w ten deseń, iż Ty mówisz a on uprzejmie
            potakuje udając zainteresowanie.
            To nic złego, zycze powodzenia.
            • pani_dziuba Re: Pani Dziuba przemawia :) 26.11.08, 23:19
              hahaha
              zaskocze Cie............w rozmowie uczestniczyly aktywnie dwie osoby :)
              nawet sam zaproponowal, zebysmy znalezli sale juz w tym roku :)
            • torbajedna Re: Pani Dziuba przemawia :) 27.11.08, 09:04
              mi także pojawia się taki obraz przed oczami,
              wygląda na to, że raz na tydzień jesteś uradowana, że on Cię wysłuchał (jako
              tako) i że raz w miesiącu udało Ci się poruszyć temat wesela, a jak za miesiąc
              nie porozmawiacie to powstanie kolejny temat na forum.. a jemu tak naprawdę
              wszystko jedno, bylebyś dała już mu spokój,
              nie wiem, czy Wam się po prostu nudzi i próbujecie sobie jakoś życie urozmaicić
              tym całym weselem?
          • tom.gorecki Re: Pani Dziuba przemawia :) 27.11.08, 17:27
            Oboje nie chcecie tego małżeństwa - odpowiada wam taki związek "włącz-wyłącz". Jak się źle dzieje skupiacie się każde na sobie, jak się wam nudzi - spotykacie się. Pisząc, "mielismy znacznie wazniejsze sprawy na glowie" niż bycie razem (nie "małżeństwo" bo w polskiej katolickiej rzeczywistości oznacza to gary, dzieci tak jak ślub to nie bycie razem ale wesele, suknia, prezenty, efekciarstwo).
            A to poważna sprawa, nie dla ludzi, którzy "skutecznie
            skupiają uwagę i energię na sobie, przez co nawet nie myślą o wspolnym zamieszkaniu".
            Nie odpowiadaj mi tutaj, raczej sama sobie odpowiedz, czy to, co napisałęm to prawda, czy nie.
    • seattle92 Po 7 latach to czas najwyższy aby się ustatkować 27.11.08, 02:26
      albo...rozstać. Albo wóz albo przewóz. Nie możecie być na poważnie razem, skoro
      każde z was ma inne spojrzenie na życie i inne priorytety. Twój chłopak jeszcze
      nie wie czego chce. Boi się samodzielności, obowiązków... Wydaje mi się, że jest
      takim maminsynkiem. Nie wiem. Dla mnie ten facet nie jest dobrym materiałem dla
      męża. Zachowuje się jak dzieciak, który jeszcze się nie wyszumiał.
    • kpaxxx Dobrze wam radzę ... 27.11.08, 08:21
      Lepiej pomieszkajcie trochę razem bez zobowiązań przed ślubem. Ja miałem
      identyczną sytuację, byliśmy ze sobą 7-8 lat, przez ten czas nie mieszkaliśmy ze
      sobą ze względu na religijne poglądy jej rodziców. Pół roku po ślubie nie
      byliśmy małżeństwem ..
    • katgraf Re: rozwazania przedmalzenskie :) 27.11.08, 09:28
      Moja refleksja jest taka.
      7 lat to szmat życia. Nie wiem co prawda ile ten Twój facet ma lat
      ale zachowuje się tak, że nie powinnaś za niego wychodzić. Teraz
      jest mu dobrze bo mamusia mu oierze, prasuje i gotuje. Po zawarciu
      małżeństwa będzie musiał o wszystko starać się sam. On nie powinien
      się żenić. To pewnie jedynak. Tacy tylko nastawieni są na ''branie''
      Niewiele dają z siebie innym.
    • piotr.kowal sedno 04.04.09, 21:52
      "ze sie zwiazalam z dzieciakiem "

      Poszukaj chłopa. Mamisynek zostanie mamisynkiem

      A.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka