ewulaw1
06.11.08, 13:29
Jakieś dwa m-ce temu zauważyłam przed oczami męty...niestety. Tu zaczął się
mój problem. Pierwsze, co zrobiłam , to usiadłam jeszcze tego samego dnia do
internetu, żeby znaleźć coś na ten temat. następnego dnia poszłam do okulisty.
Okazało się, że wszystko ok, a te męty to najprawdopodobniej efekt
przemęczenia i zmian hormonalnych(niedawno urodziłam drugie dziecko).
Uspokoiłam się na jeden dzień. Dlaczego? Bo naczytałam się na temat
odwarstwienia siatkówki...więc standardowe badanie u okulisty nie
wystarczyło.Cały czas obawiałam się tego odwarstwienia- a ono prowadzi do
ślepoty. Zadzwoniłam do swojej okulistki i powiedziałam, że widzę więcej tych
mętów. Faktycznie tak było (albo sobie uroiłam). Poleciła zrobić usg
oczu-wszystko dobrze. Nie pomogło. nadal skupiam się na swoich oczach. Nie
mogę spać, budzę się przerażona, cały czas czekam na najgorsze. Jest mi wstyd,
jestem załamana. Kiedyś czytałam,że hipochondryk tak bardzo wierzy w swoją
chorobę, że zaczyna faktycznie mieć jej objawy. Nie ma to oczywiście
uzasadnienia medycznego. To chyba do mnie pasuje. Nie znoszę natomiast
lekarzy, nie lubię do nich chodzić, nie chcę użalać się nad sobą. Chcę
normalnie żyć. spokojnie zasypiać. zaczęłam gapić sie w ścianę- przyglądać się
jej. Wtedy widze na niej dziwne efekty świetlne, dostrzegam tez błyski. Może
dostrzegałby to każdy normalny człowiek skupiający wzrok na jednolitej
powierzchni. Ale kto normalny gapi się na ściany czekają na błyski i migające
punkciki.
Nie mam problemów zdrowotnych-poza tymi mętami, nie biorę żadnych leków, nie
wsłuchuję się w swój organizm szukając rozmaitych chorób. Poza oczami. To
stało się chore, dlatego zwracam się z prośba o pomoc, wsparcie. poza tą fobią
żyję normalnie, nie mam żadnych lęków, depresji, chociaż to co dzieje sie
ostatnio bardzo mnie niepokoi. Chcę normalnie żyć i zapomnieć. Prosze o pomoc