Dodaj do ulubionych

Nienawidzę sylwestra!!

28.12.08, 21:55
Bo spedzam go sama.
Znajomi (i tak nieliczni)spedzają go z innymi znajomymi (z pracy,
studiów). Nasuwa się pytanie: Czy w zwiazku z tym są prawdziwymi
znajomymi - przyjaciółmi?
W ciagu roku sie spotykamy, rzadko bo rzadko ale jednak
W sylwka- nie :(
Każdy juz gdzies idzie a ja od dwóch lat w domu
To najgorszy dzien w roku. Potem zapominam i jest ok.

W radio i tv trabia o imprezach, balach, aż mnie mdli.
Obserwuj wątek
    • eros.x Re: Nienawidzę sylwestra!! 28.12.08, 22:12
      naka-zawa napisała:

      > Bo spedzam go sama.
      > Znajomi (i tak nieliczni)spedzają go z innymi znajomymi (z pracy,
      > studiów). Nasuwa się pytanie: Czy w zwiazku z tym są prawdziwymi
      > znajomymi - przyjaciółmi?
      > W ciagu roku sie spotykamy, rzadko bo rzadko ale jednak
      > W sylwka- nie :(
      > Każdy juz gdzies idzie a ja od dwóch lat w domu
      > To najgorszy dzien w roku. Potem zapominam i jest ok.
      >
      > W radio i tv trabia o imprezach, balach, aż mnie mdli.

      Haa... mam ten sam problem... z tym że ja znalazłem fajny klubik, chciałem iść
      ze znajomymi, wejscie do klubu to była kwestia 150zł w tym drinki, oczywiście
      nikt niema kasy. Wyszło na to że siedze sam w domu.
      • naka-zawa Re: Nienawidzę sylwestra!! 28.12.08, 22:14
        a co, znajomi do klubu chcieli z Toba isc a juz do domu nie chieli
        wpaść na imreze?
        • tetlian Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 10:56
          Ja sylwestra zawsze spędzam sam w domu. Dla mnie to dzień jak każdy inny. Nie
          próbuję na siłę imprezować tylko dla tego, że inni tak robią.
          • manhu Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 14:17
            >Dla mnie to dzień jak każdy inny.
            To się spróbuj położyć spać o 23:00 :)
            Mnie nawet o 4:00 obudził wybuch "bomby atomowej", czyli petardy rzuconej balkon przez idiotę.
            • tetlian Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 14:29
              Nigdy nie chodzę spać przed 1 w nocy :) No chyba, że do pracy muszę przyjść
              wyjątkowo wcześnie.
              • naka-zawa Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 22:36
                ale mam 25 lat
                to chyba za młody wiek żeby ot tak nie mysleć o zabawach bo inni
                myślą...
                • tetlian Re: Nienawidzę sylwestra!! 30.12.08, 03:40
                  Też mam 25 lat. Co to znaczy za młody wiek? Jak się na coś nie ma ochoty to nie
                  widzę sensu by to robić, bez względu na wiek. Jeśli nie ciągnie Cię do zabaw, to
                  nie masz powodów by się tym zamartwiać. Robisz po prostu to co lubisz. A jeśli
                  lubisz zabawy, to zawsze możesz się wprosić do kogoś. Raczej znajomi Cię nie
                  wygonią.
                  • naka-zawa Re: Nienawidzę sylwestra!! 31.12.08, 19:13
                    ajomi zwykle ida do nieznajomych na impre a ci juz nie chcą
                    nieznajomych :p

                    tak, trzeba robić co się lubi i nie narzekać
                    takie postanowienie noworoczne :)
        • mruff Re: Nienawidzę sylwestra!! 30.12.08, 21:43
          noc jak to noc

          a ja sobie posiedzę w kąciku na małej prywatce
          i będę siorbać drineczka i łezki
    • 1biedronka1 Re: Nienawidzę sylwestra!! 28.12.08, 22:19
      przesadzasz... wiadomo ze jak tak mruczysz i narzekasz to potem tak jest,
      zadzwon do NAJBLIZSZEJ kolezanki spytaj o plany na Sylwestra potem powiedz ze Ty
      nie masz planów a nie chcesz siedziec w domu i czy mozesz jechac z nimi?:) jak
      jest kolezanka prawdziwą to od razu cos wykombinuje i Cie wezmie ze
      soba;)niesmiałość niesmialoscią bo pisalas w watku ostatnim ze jestes niesmiala
      ale co ludzie niesmaili nie maja przyjaciół? maja mniejsze grono ale kogoś
      napewno znajdziesz ja tez jestem niesmiala:) a jak widze nowych ludzi to jak Ty
      reaguje ze sie rozkrecam powoli ale wtedy zazwyczaj jestem tez z bliską
      kolezanką i zazwyczaj z nia rozmwiam ktos cos zagada odpowiem i powoli powoli
      sie przyzwyczajam;):)
      • kyyriad tonie jest dobry pomysł 29.12.08, 19:17
        Raczej nie wypada się wpraszać na czyjeś przyjęcie, może koleżanka
        idzie na galę z limitowanym wstępem albo bedzie jej głupio przed
        znajomymi przytargać nadprogramową nieznaną osobę? O ile nie jest to
        składkowa impreza z gatunku luźnych to raczej gospodarze mogą być
        nie przygotowani i niezbyt zachwyceni. Ja miałem taką sytuację że
        razem z dwójką zaproszonych gości zwaliło mi się do domu dwoje
        obcych ludzi, dla których nie miałem miejsca przy stole i trzeba
        było przewracać graty, zmieniać nakrycia itp., ponadto od ich
        przyjścia mało kto się odzywał bo zagadali wszystkich i nie
        dopuszczali do głosu opowiadając o swoich wojażach, które niezbyt
        interesowały obecnych ale chyba byliśmy dla nich zbyt grzeczni.
        Dlatego odradzam wpraszanie się na imprezy, na których nikt się
        cibie nie spodziewa, zły pomysł.
        • naka-zawa Re: tonie jest dobry pomysł 29.12.08, 22:39
          tez uważam że wpraszanie się jest złe
          a tym bardziej narzucanie
          co z tego że np bedzie chciała nawet mnie wziąć
          taka doczepka wtedy bedzie
          i w dodatku skoro nie chce nikt ze mna spedzac sylwka to nie

          ja tylko stwierdzam fakt że ten dzien sprawia że wychodzi na jaw
          jakość znajomości
    • kurk13 Re: Nienawidzę sylwestra!! 28.12.08, 22:43
      Skoro lubisz towarzystwo: to znajdź kogoś z podobnym problemem.
      I z nim sie umów na sylwestra .
      Chyba nie powinno być z tym kłopotów.
    • siamese67 Re: Nienawidzę sylwestra!! 28.12.08, 23:42
      E tam, człowiek może być sam (w sensie braku partnera życiowego), a zorganizować fajnego sylwestra. Ja zaproponowałam kilku kumpelkom, które też są same, wspólne wyjście na sylwestrowy koncert. Myślę, że będzie fajnie. A potem pójdziemy obejrzeć fajerwerki o północy i resztę imprezy odbędziemy u mnie.
      W zeszłym roku z własnego wyboru byłam całkiem sama (nie licząc kota) i też było fajnie. Obejrzałam ulubiony film, zrobiłam sobie sama jednoosobową imprezę, podziwiałam fajerwerki, a potem o ludzkiej porze poszłam spać. Najważniejsze, to nie zamęczać się pytaniem: "O Boże, jestem sama, co to będzie?".
      Uszy do góry :-)
      • tepisarek Re: Nienawidzę sylwestra!! 30.12.08, 08:55
        Brawo, Siamese,która NIE MUSI, to jest właściwy stosunek do zabawy: chcę, to
        sobie zorganizuję, a nie, to nie. Mnie zawsze wkurza ten obowiązek zabawy.
        Muszę, bo wszyscy, itd.. A ja nie muszę! I wolę się bawić w inne dni
        karnawału.Pozdrawiam - i życzę dobrej zabawy, nawet przy obserwowaniu
        niewolników konwencji.
    • vivien1987 Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 10:47
      Ja spedzilam 2 czy 3 sylwki sama, tylko z moja sunia i to byly najfajniejsze
      sylwki jakie mialam, tak jak poprzedniczka taka 1 osobowa impreza i naprawde
      swietnie sie ze soba bawilam...
    • xolaptop To super dzień. 29.12.08, 11:10
      Ja od kilku lat chodzę sobie w tym dniu na godz. 23.50 do kościoła. Super
      sprawa. Nikogo nie ma, klimat rewelacyjny, półmrok, pełne wyciszenie. Można
      spokojnie podsumować rok i zaplanować kolejny. A od 23:58 przytłumiona kanonada,
      bliższe i dalsze błyski i wystrzały. Polecam.
    • joanna182-0 Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 11:11
      Moim znajomi czekają tylko bym ja zrobiła sylwestra. Ja otwarcie
      mówię, że nie zrobię, bo mam za małe mieszkanie i zawsze twierdzą,
      że oni nigdzie nie idą, bo też nie mają do kogo, a potem wszystko
      wychodzi, ze gdzieś byli i wiedzieli od miesiąca gdzie idą. Ja tym
      się nie przejmuję, bo nie siedzę sama, a ostatnio w sylwestra
      zgadaliśmy się z rodzeństwem narzeczonego, ze oni nigdzie też nie
      idą i zorganizowaliśmy sobie imprezę we czwórkę. Może bym
      zorganizowała sylwestra, ale każdy się wymiguje potem od sprzątania
      i nikomu nic się nie chce zrobić do jedzenia, a jak mówię ile
      wszystko kosztowało i ile kasy mają mi oddać to mówią, że ile ja
      wydałam, ale do jedzenia najlepszego jedzenia (często drogiego) ta
      są pierwsi.
      • moniczkka21 Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 19:29
        W tym roku jak i w poprzednim organizujemy z moim facetem impreze w
        domu. Zrobilismy juz zakupy i caly koszt zostaje podzielony na
        wszystkich, w tym lekki napiwek dla mnie w postaci slodyczy za
        sprzatanie w nastepny dzien. Na szczescie znajomi sa na poziomie i
        nawet jak bedzie ich 15 zostawiaja porzadek.
        • naka-zawa Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 22:41
          jak masz faceta to zupełnie inna sprawa
      • lilly_marlenne Re: Nienawidzę sylwestra!! 01.01.09, 21:31
        Co rozumiesz pod pojęciem sprzątanie?
        Odniesienie po sobie talerzyka do zlewu czy zamiecenie śmieci, ewentualnie zmycie rzygowin to są sprawy związane z wychowaniem, ale gość nie ma obowiązku przestawiania mebli, układania porcelany i polerowania podłogi.
    • ranita_08 bez przesady:-) 29.12.08, 11:27
      Czy ty aby nie przesadzasz? Czy to jest na prawdę taka tragedia
      spędzić sylwestra w domu? impreza jak każda inna- fakt, noworoczna
      ale zapewniam cię że nie każdy gdzieś idzie, są nawet tacy, którym
      się nie chce.

      A jeśli ty masz taki problem z tego powodu to w przyszłym roku
      odpowiednio wcześnie sama wyjdź z propozycją zorganizowania czegoś.

      Poza tym bycie czyimś znajomym nie nakłada na nikogo obowiązku
      spędzania razem sylwestra. Ci z pracy, studiów ect. to przeciez
      także znajomi.

      Rozumiem żal w sytuacji gdy twój bliski znajomy robi imprezę i cię
      nie zaprasza. To może być przykre. Jednak jeśli każdy gdzieś idzie,
      dostał zaproszenie, to jak ma ciebie ze sobą wziąść?
      • 23u Re: bez przesady:-) 29.12.08, 21:49
        właśnie.. ja np. na Sylwestra mam kilka opcji i szczerze mówiąc w
        tym roku, najchętniej bym się na wszystkich wypięła i posiedziała w
        domu.. niestety nie da rady, nie pozwolą^^; także problem podobny,
        acz odwrotny^^
      • naka-zawa Re: bez przesady:-) 29.12.08, 22:42
        masz rację w sumie :D
    • limonka-2 Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 11:44
      Od jakiegoś czasu nie robię z tego problemu, tym bardziej, że nie
      lubię zarywać nocy, pojutrze siedzę w domku, no może około południa
      obejrzę próby na Pl. Konstytucji, potem zrobię sobie tort orzechowy,
      o północy, tak jak ktoś napisał wcześniej, popatrzę przez okno na
      fajerwerki i pójdę spać o ludzkiej porze, wszystkiego dobrego:)
    • rtoip1981 Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 12:06
      nie pękaj... mam tak od 5 lat co najmniej i nie narzekam ;) w tym roku obalę
      jakiegoś szampana i położę się spać o 23.59. Wszystkiego dobrego na nowy rok!
    • lisicaa Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 12:30
      Ja nie znoszę sylwestra z powodów ogólnych- kończy się okres
      świateczno-nororoczny...wracamy do pracy, szkoły-z czego się
      cieszyc. Jeseśmy metrykalnie o rok starsi...co świętować? Przykaz
      zabawy-nie będę się bawić wtedy, kiedy "ktos" mi każe. Do sylwestra
      podejscie mam takie, że od liceum już-albo szłam spac
      demonstracyjnie o 23, albo odcinalam się od wszystkiego.Nie lubie,
      nie znoszę i już :)
    • malepiffko ja tez ale z innego powodu! 29.12.08, 12:43
      ciagle mi ktos mowi ze mam isc na impreze i sie bawic. kiedy mowie
      ze nie chce mi sie i ze wkurza mnie ten MUS dobrej zabawy to patrza
      na mnie krzywo. przeciez jak mozna nie na###ac sie do
      nieprzytomnosci w sylwestra? a to noc jak kazda inna.
      jakas taka presja: jak mozna nie isc w walentynki do kina, w sylwka
      na impreze, w wigilie do pubu.
      • jotembi właśnie miałam to samo napisać :) 29.12.08, 12:49
        dla mnie też: albo przymus, albo zabawa
        najlepsze przyjęcia w moim życiu odbywały się 1 stycznia (dla tych,
        co mieli jeszcze siły po tym nieszczęsnym sylwestrze)

        a poza tym nietypowa jestem, źle znoszę nagromadzenie ludzi baardzo
        pijanych...

        no więc w sylwestra od lat siedzę w domu tuląc do serca moje dwa
        śmiertelnie przerażone hałasem psy... i bardzo mi z tym fajnie :)
      • equinox1976 Re: ja tez ale z innego powodu! 29.12.08, 13:40
        malepiffko napisał:

        > ciagle mi ktos mowi ze mam isc na impreze i sie bawic. kiedy mowie
        > ze nie chce mi sie i ze wkurza mnie ten MUS dobrej zabawy to patrza
        > na mnie krzywo. przeciez jak mozna nie na###ac sie do
        > nieprzytomnosci w sylwestra? a to noc jak kazda inna.
        > jakas taka presja: jak mozna nie isc w walentynki do kina, w sylwka
        > na impreze, w wigilie do pubu.

        Sylwester nie bardzo mnie rusza. najlepsze imprezy były na studiach w górach ze
        znajomymi... a teraz to nawet nie chce mi sie na dwór wyjść. idiotyczne są te
        spędy i czekanie nie wiadomo na co . Zdaje się od 3 lat sylvki spędzam sam.
        Wcześniej bywały sylwki w górach, ze znajomymi i gdzieś na małych spotkaniach
        przy winku. Spoko. generalnie to nie ma czego świętowac. Rok w tą czy w tą... Co
        za różnica a poranny kac to rzeczywiście nie wiem czy wart tego wszystkiego
        fajny nick. lubisz Himilsbacha i maklaka?
        • naka-zawa Re: ja tez ale z innego powodu! 29.12.08, 22:45
          equinox1976 : nie znam "gości", kto to ? :D

          raczej mam nick z powodu mangi :D
      • naprawdetrzezwy A w Dzień Kobiet do burdelu? 29.12.08, 14:35
        alepiffko napisał:

        > > jakas taka presja: jak mozna nie isc w walentynki do kina,
        > w sylwka na impreze, w wigilie do pubu.

        ;-)))
        • prorok_lebioda Re: A w Dzień Kobiet do burdelu? 29.12.08, 15:12
          He he, dobre. Nie wiem skąd się u ludzi bierze ta "presja", że w ostatni dzień
          roku trzeba się koniecznie schlać, a najlepiej i porzygać.
          • naka-zawa Re: A w Dzień Kobiet do burdelu? 29.12.08, 22:46
            ja też nie wiem

            w ciągu roku można imprezować
            a w sylwka niekoniecznie :D
    • pote Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 13:05
      Głowa do góry, ludzi z takim "problemem" jest więcej niż Ci się wydaje. Też o roku praktycznie spędzam sylwestra sam, wszyscy znajomi idą gdzieś, ale nikt sam nigdy nic nie zorganizuje. Sam próbowałem to też nie za dużo osób przyszło.

      Proponuję olać tę całą nagonkę, zaopatrzyć się w ulubiony film, książkę, płytę cd i spędzić wieczór na kanapie, obejrzeć fajerwerki i spać. A później będziesz się tylko śmiała ze skacowanych znajomych licytujących się ile to oni nie wypili w sylwestra.

      Pozdrawiam ;)
      • naka-zawa Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 22:47
        racja, dobry pomysł

        co roku widze jak sie licytują i w myslach pekam ze smiechu :d
        • ideefiks nic nie rozumiem 30.12.08, 10:20
          naka-zawa napisała:
          > racja, dobry pomysł
          > co roku widze jak sie licytują i w myslach pekam ze smiechu :d

          To ja już w końcu nie wiem... Chciałabyś iść gdzieś na jakieś
          sylwestrowe zbiorowe spożywanie dużych ilości alkoholu ale nikt cię
          nie zaprasza i jest ci z tym źle, czy też nie chciałabyś i nie masz
          ochoty? Bo jeśli ani nie masz ochoty ani cię to rajcuje to po co w
          takim razie to biadolenie na forum że niby masz przyjaciół a
          siedzisz sama w tą "najważniejszą noc w roku" (cudzysłów
          nieprzypadkowy bo dla mnie świętowanie tego, że jesteśmy o rok
          starsi to szczyt kretyństwa :)
          • naka-zawa Re: nic nie rozumiem 31.12.08, 19:15
            chciałabym iść
            ale nawet jak idę to potem mnie smieszy ta licytacja kto ile wypił
            i wychwalanie sie kto gdzie był ;p
    • naprawdetrzezwy (poświąteczna autocenzura) 29.12.08, 14:14
      naka-zawa napisała:

      > Nasuwa się pytanie: Czy w zwiazku z tym są prawdziwymi
      > znajomymi - przyjaciółmi?

      Czy baby MUSZĄ nazywać kogoś, kogo tylko znają, PRZYJACIELEM?
      To są znajomi - i dlatego nazywają się ZNAJOMI.
      Przyjaciele to ktoś zupełnie inny niż ZNAJOMI i dlatego nazywają się
      PRZYJACIELE.

      Ty nie masz przyjaciół, tylko znajomych.
      Niewielu.
      Nie przepadających za tobą.



      Zgadnij teraz, co trzeba zmienić...
      (hint: można znajomych, ale to niczego nie zmieni)
      • naka-zawa Re: (poświąteczna autocenzura) 29.12.08, 22:50
        umiem rozróżnic znajomych od przyjaziół
        i nie nazywam wszystkich znajomych przyjaciółmi
        jest pewna hierarchia znajomość -koleżeństwo- przyjaźń
        na bycie przyjacielem trzeba sobie zasłużyć itp itd

        może tam poprostu źle napisałam
        bardziej chodziło o przyjaciół
    • moon_witch Kup sobie flaszkę 29.12.08, 14:17
      i popij zanim 12 wybije. A NAJLEPIEJ 2 FLASZKI SZAMPANA SZYBKO
      wypij zanim 00.05....A pozniej dzwon do wszystkich kolezanek..
    • falcon777 Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 14:38
      No cóż, od nienawiści do miłości tylko krok ...:-)
      Ja traktuję Sylwestra zupełnie nieemocjonalnie. Ot, dzien jak
      wszystkie inne. Może tylko nie co głośniejszy ; )
      W tym roku nigdzie sie nie wybieram i chyba spedzę go przed TV ale
      nie robie z tego tragedii.
    • ofiara_przemian W końcu przywykniesz... 29.12.08, 15:24
      Pocieszę Cię, ja od sześciu lat spędzam Sylwestra w domu i jakoś
      żyję. Kiedyś bywało tak, że się narzucałam z organizacją imprezy,
      wydawałam kupę kasy na różne duperelki w stylu serpentyn i innych
      ozdobników, robiłam sałatki, koreczki, dbałam o "atmosferę", a
      znajomi robili łaskę, że w ogóle przyszli, a po wszystkim zostawiali
      mi "burdel na kółkach", nie mówiąc już o tym, że część nie potrafiła
      się w ogóle bawić albo robiła mi niespodzianki w stylu przyciągania
      ze sobą "nieproszonych" gości. W ten sposób co roku poznawałam "nową
      jedyną prawdziwą miłość" mojego kolegi albo Sylwester przebiegał w
      ciszy, bo koleżanka przyszła z dwumiesięcznym niemowlakiem, który w
      trakcie imprezy zasnął i nie do pomyślenia było, żeby mu w tym
      przeszkadzać zachowując się standardowo jak na Sylwestra przystało.
      Pewnego razu po prostu wyjechałam w góry, ale to jest zawsze droga
      impreza, a żyć coraz ciężej, zwłaszcza, jak się przeszło na swoje i
      ma się dzieci. Innym razem w ogóle się w sprawie Sylwestra nie
      odzywałam, czekając na propozycje ze strony znajomych i co?
      Pozałatwiali sobie własne imprezy, a mnie olali, co tam, że przez
      lata organizowałam balangi, widać, nie mam kasy, to nie warto się ze
      mną zadawać. Więc i ja olałam takie towarzystwo. Jestem zwolenniczką
      twierdzenia, że lepiej być samemu jak palec niż mieć takich
      fałszywych "przyjaciół". Ja sobie tłumaczę to tak, jeśli mam mieć
      dobry kontakt z ludźmi tylko wtedy, kiedy jest mi dobrze, mam
      pieniądze i świetną pracę, słowem - widać po mnie zamożność, a
      porzucą mnie jak psa, kiedy np. stracę posadę, to wolę w ogóle z
      takimi ludźmi nie mieć do czynienia. A że jestem z pokolenia, które
      non stop gada o pieniądzach, liczy pieniądze, wydaje i pożycza
      mamonę, całe jego życie kręci się wokół kredytów, drobnych
      układzików i finansowych operacji, to nie liczę na to, że znajdzie
      się choć jedna osoba poza rodziną , której mój los naprawdę jest
      bliski, bo wszyscy mają jakieś mniejsze lub większe problemy, nie
      jest łatwo, a zanik więzi postępuje, zaś znajomości zawiera się
      coraz częściej dla wymiernych korzyści, a nie z chęci zyskania
      pokrewnej duszy i dla miłej pogawędki. Bliskość, która wydawała mi
      się kiedyś możliwa ze znajomymi, oparta na zrozumieniu, wysłuchaniu
      oraz byciu z drugą osobą także w skrajnych, przykrych sytuacjach,
      wydaje się teraz być mrzonką, skoro nawet w rodzinie mogę liczyć
      tylko na siebie i muszę żyć tak, jakby wokół mnie była zupełna
      pustka. Wiele osób nie zauważa, że żyje w wyimaginowanym świecie,
      gdzie znajomości są niewiele warte i podtrzymywanie ich na siłę,
      bywanie i rozrywka z ludźmi, których tak naprawdę nie obchodzimy,
      są bezwartościowe. Dlatego też bycie samemu w Sylwestra może być
      dołujące, ale jest przynajmniej szczere. Mnie bardziej dobija, że
      będąc w towarzystwie mam świadomość tego, iż dla tych ludzi nic nie
      znaczę i wielu odwróciłoby się ode mnie w chwili mojej słabości,
      wykluczyłoby mnie ze swojego grona, gdyż funkcjonują li tylko na
      zasadach czystej ekonomii - kto komu co załatwi, ile kto komu
      pożyczy, poświadczy, umożliwi. Szczęśliwego Nowego Roku -
      szczerze...i wiem, co czujesz w związku z Sylwestrem. Mi ciągle
      rodzina powtarza, że jestem na tyle młoda, że nie powinnam jeszcze
      tkwić przed telewizorem w tym dniu, bo oni w moim wieku to szaleli,
      bawili się. Ale żyli w innych czasach, gdzie pieniądz nie był aż tak
      wyniesioną na piedestał wartością, a znajomości tak wyselekcjonowane
      i "odpowiednio dobierane".
      • naka-zawa Re: W końcu przywykniesz... 29.12.08, 22:56
        ofiara_przemian napisała:

        > Innym razem w ogóle się w sprawie Sylwestra nie
        > odzywałam, czekając na propozycje ze strony znajomych i co?
        > Pozałatwiali sobie własne imprezy, a mnie olali, co tam, że przez
        > lata organizowałam balangi, widać, nie mam kasy, to nie warto się
        ze
        > mną zadawać. Więc i ja olałam takie towarzystwo. Jestem
        zwolenniczką
        > twierdzenia, że lepiej być samemu jak palec niż mieć takich
        > fałszywych "przyjaciół".

        i prawidłowo
        takich fałszywych ludzi, co tylko żerują na Tobie, zadają się wtedy
        jak maja korzyść a jak nie maja to mówią "adios" trzeba olać i nie
        brnąć w takie znajomości a tym bardziej nie narzucać się i nie
        podtrzymywać kontaktu z nimi

        zwykle wtedy kontakt jest jednostronny, dzwonisz raz czy dwa spytac
        co u nich a oni nawet palcem nie kiwna żeby samemu zadzwonic,
        zasmsować czy wysłać maila - zainteresować się. A jak sie pyta czemu
        sie nie odzywają to wymigują sie brakiem czasu
        Trzeba umieć powiedzieć pas w takich znajomociach
    • mimiorny Re: Nienawidzę sylwestra!!..czy ja wiem?!... 29.12.08, 15:25
      Sylwester ma jednak swój własny klimat..obchodzony jest raz w
      roku...tylko...jak ktoś nie ma naprawde ciekaego towarzystwa to nie
      chce mu się nawet wyjść z domu...niestety.
      ..niestety ja też nie mam...więc pewnie czeka mnie odsiatka;P
      z jakiego miasta jesteś?..
      pić najlepiej z umiarem...:D...liczy sie zabawa....
      Pozdrawiam...:)
      • naka-zawa Re: Nienawidzę sylwestra!!..czy ja wiem?!... 29.12.08, 22:57
        mimiorny napisał:

        >> z jakiego miasta jesteś?..

        warszawa
        • giulianov Re: Nienawidzę sylwestra!!..czy ja wiem?!... 30.12.08, 09:09
          głównie ludzie którzy zarabiają na sprzedaży niezbędnych sylwestrowych
          akcesoriów go lubią i ludzie owładnięci manią robienia tego co wszyscy zawsze
          robią lubią sylwestra. pierwszy raz od 10 lat z wielką ulgą zamierzam spędzić
          sylwestra w domu. pijąc ulubione piwo i grając w heroesów V a o 1-2 spać. koniec
          kretyńskiej manii i presji zabawy na siłę. w ogóle nigdy nie rozumiałam powodów
          wielkiego celebrowania nadejścia nowego roku, szczególnie w tej najbardziej
          popularnej formie: hektolitry rosyjskiego wyrobu szampanopodobnego, huk petard,
          głośna muzyka do 6 rano, rzyganie i szczanie wszędzie w miejscach publicznych.
          naprawdę na myśl o tym nie chce się wychodzić z domu. bo i po co?
    • brak-chmur Re: Let's dance, denses!;) 29.12.08, 16:12
      pl.youtube.com/watch?v=2SJo8Tdc-b8

      Poćwiczcie lepiej marudy:)
      • brak-chmur Re: Let's dance, denses!;) 29.12.08, 20:53
        I jak Denses, ćwiczycie kroki, czy podrzucić Wam coś wolniejszego?:)
        • brak-chmur Re: Let's dance, denses!;) 29.12.08, 21:01
          pl.youtube.com/watch?v=O5hnijvqv6A
          How about this?:)
          • brak-chmur Re: Let's dance, denses!;) 29.12.08, 22:51
            pl.youtube.com/watch?v=_XonuuQZSCE
            Coś na tango-przytulanko;)
    • tangerka to tak jak ja ... 29.12.08, 17:06
      Od paru lat spędzam sylwestra tylko z mężem na kanapie, bo:
      1. imprezy w klubach, pubach, balach nam się przejadły i szkoda i
      zachodu i kasy na drętwą często zabawę,
      2. ze znajomymi/przyjaciółmi nigdy nie idzie się umówić, bo jak
      dzwonimy to już są poumawiani i mają zaklepane plany nawet już w
      październiku (czytaj: siedzą w domu z braku kasy ale opowiadają że
      byli na super imprezie z ludźmi z pracy),
      3. na organizowane przez nas sylwestry zapisywało się mnóstwo ludzi
      a przychodziła połowa, składka potraw i alkoholi nigdy nie
      wychodziła, bo każdy "no, wiesz, tak w ostatniej chwili biegnę, do
      sklepu nie zdążyłam", choć widać, iż minimum godzinę zajął sam
      fryzjer, więc uzupełnienie jadła i napoju spadało na nas podobnie
      jak bałagan, ponadto wogóle robili łaskę, wahali się, "no wiesz, i
      ci mnie ciągną, i tu bym skoczył i z pracy ludzie imprezkę robią" ...
      4. uznaliśmy, że widocznie jesteśmy mało atrakcyjni towarzysko i nie
      narzucamy się więcej, bierzemy sobie do oglądania kilka filmów,
      dobre winko, o północy toast i spać! i wcale nie żałujemy, powiem
      Ci ...

      3.
      • rumien i ja ... 29.12.08, 18:47
        nadziwić się nie mogłem, że wszystkich moich znajomych zawsze już
        ktoś zdążył zaprosić, wydawało mi się, że już w czerwcu mają
        dogadanego sylwestra i tylko ja taki gapowaty i mało zaradny, ale
        rzuciałaś mi swoim postem trochę swiatła na tą sytuację i chyba
        faktycznie tak jest, tym bardziej że jak pytam gdzie się bawili to
        zawsze u jakichś nieznanych mi ludzi choć grono znajomych mamy
        zbliżone :))) ﷯﷯
        ja też siedzę w domu, chociażby w związku z powyższym, chętnie bym
        się jednak wybrał na dobrą imprezę, tylko o dobrą coraz trudniej, bo
        po kilku próbach "klubowych" też już tam nie pójdę, domowych imprez
        brak, więc zostaje mi domowe zacisze .. Nie narzekam, przynajmniej
        się wyśpię:)
      • naka-zawa Re: to tak jak ja ... 29.12.08, 23:00
        tangerka napisał:


        > 2. ze znajomymi/przyjaciółmi nigdy nie idzie się umówić, bo jak
        > dzwonimy to już są poumawiani i mają zaklepane plany nawet już w
        > październiku (czytaj: siedzą w domu z braku kasy ale opowiadają że
        > byli na super imprezie z ludźmi z pracy),


        tez mi się tak wydaje że każdy a przynajmniej wiekszość ściemnia hehe
        i kurcze każdy by gdzieś poszedł a siedzi w domu cicho i czaeka na
        propozycję. Taki paradoksik mały ;p

        podobnie jest zreszta ze znalezieniem połówki
        ci wartościowi faceci pewno siedza w domu i nigdy sie ich nie spotka
        hehe :)

    • zebra12 Przesada! Ja też spędzam w domu - z przyjemnością 29.12.08, 17:26
      Co roku spędzam Sylwka w domu, z dziećmi. Śpię lub nie. Leżę przed TV i w życiu
      by mi się nie chciało gdzieś iść i zarywać nockę. W tym roku zaprosił mnie
      kolega do siebie na wieś, mój ex na imprezę w Dworku B. oraz koleżanka do siebie
      z dziećmi. A ja i tak wolę sama w domku.
      Raz poszłam z mężem do restauracji. Jak zobaczyłam tych wystrojonych,
      wybrokatowanych ludzi, to wróciłam przed 22 do domu. On został :)
      Od tej pory nigdzie się nie wybieram!
      Aaaaa, i raz jeszcze wygrałam w radio wejsciówkę na jakiegoś super Sylwestra w
      lokalu, w centrum. Dałam znajomym.
      Taka ze mnie imprezowiczka :)
    • annkkaa Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 17:31
      Cieszę się, że jest więcej ludzi myślących podobnie jak ja:) Wiecie, ile osób siedzi w domu w Sylwestra,mnóstwo. Denerwuje mnie telewizja/radio, która o niczym innym po świętach w zasadzie już nie mówi. Wszyscy ida na bale, wszyscy kupują kreacje, robią sobie ekstrawaganckie fryzury i świetnie się bawią w gronie najlepszych przyjaciół.
      Będe ogladać filmy, pić szampana i miło spędzac czas. Wiem, że czekają mnie potem pytania "Gdzie byłaś na Sylwestra?", siedziałam w domu, 'No co ty!!!, w Sylwestra???", ale ani mnie to ziębi ani parzy.
      Po co iść na imprezę na siłę, byle tylko potem móc powiedziedzieć, że się gdzieś było. Impreza jak impreza, chociaż wcale mi się nie podoba to, że po północy jestem o rok starsza;)
      Dzięki za ten wątek:)jakoś mi się radośnie zrobiło, po przeczytaniu waszych postów;) Na pewno świetni z Was ludzie, szkoda, że nie dane nam jest się spotkać:)
    • reno1987 Re: Nienawidzę sylwestra!! 29.12.08, 18:28
      Większość ludzi lubi być zaakceptowana przez społeczeństwo, woli za bardzo nie
      odstawać od reszty ludzików, tak więc jeżeli znajomi idą gdzieś na sylwestra, w
      mediach na okrągło trąbią o sylwku, to masz właśnie przez to wyrzuty sumienia...
      Ja rok temu bałem się pytań "gdzie byłeś", albo "dlaczego nigdzie nie poszedłeś"
      ale, o dziwo, nikt się nie zapytał... :) W tym roku też nigdzie nie idę,
      przynajmniej świadomie się nigdzie nie wybieram :), a jak zakończę ten rok,
      zobaczę za dwa dni.
    • kain_brat_abla Kocham Sylwestra ! 29.12.08, 19:31
      Sylwester, komputer i ja.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka