Dodaj do ulubionych

Znów spieprzyłam sobie życie

    • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 11.07.09, 14:24
      Kiedyś na necie krążyła CZARNA LISTA POPAPRAŃCÓW. Kobiety przynajmniej wiedziały
      z kim się nie zadawać.
      Może stworzymy taką znów?
      • by_witch System nagrod i kar. 11.07.09, 14:53
        oje życie emocjonalne zakończyło się na tym
        niewydarzonym przypadku, ponieważ już kilka lat temu przestałam
        szukać ,
        zniechęcona kilkoma dramatycznymi finałami.
        _________________________________________________________
        To co napisze jest dosc skomplikowane, ale warte przemyslenia jako
        jedna z mozliwych alternatyw.Choc inych mozliowsci tez moze byc duzo.

        W naszej psychice mamy 'wmontowane' genetycznie pewne cechy
        zachowan, taka cecha jest np. strach, wstyd, rozwijajcy sie stale
        instynkt samozachowawczy i wiele innych i m.in 'system kar i nagrod'.
        I u niektorych ludzi te czesci osobowsci, sa bardziej 'wkomponowane'
        i rozwiniete w charakter i osobowsc, u innych ludzi mniej, a sa i
        tacy, ktorzy bez pewnych 'komponentow' przychodza na swiat np. Nie
        czuja wsytdu.
        'System kar i nagrod' rozwija sie dalej, poprzez wychowanie w
        domu ,w szkole, kontakty miedzyludzkie, uprawianie zajec np.
        sportow, nauki itp.
        I tu ludzie bardzo sie roznia. Jeden pod wplywem swoich negatywnych
        doswiadczen bedzie walczyl do konca, az wygra. Wtedy dostaje
        psychiczna nagrode, ale tez czysto fizjologicznie dostaje taka
        nagrode w mozgu, jako bardzo pozytywny hormonalny bodziec. Psychika
        tych ludzi jest troche inna bo... maja wielka wiare w siebie i swoje
        mozliwosci, wiedza,ze co by nie bylo, oni sie nie dadza sytuacjom i
        negatywom. I tacy wygrywaja, wygrywaja zwiazki, wygrywaja zawodowo.
        Ale tez i tego potrzebuje ich mozg. Dlatego tak wielu 'zwyciescow',
        gra i wygrywa - gra wygrywa - tak bez konca.

        U innych ludzi jest inaczej, tam gdzie przewaza system
        kar,niepowodzen, nieszczesc, te kary maja swoja moc nad psychika,
        podswiadomie. Czesto takie osoby w domu byly karane, krytykowane
        umniejszane, nie przeskakiwaly postawionych zcyiowych poprzeczek itp.

        Podswiadomie nie zdjac sobie wrecz sprawy taka osoba szuka do z gory
        przegranych zwiazkow. Podswiadomie wie, ze za jakis czas bedzie
        dzialal znany system kary, bedzie cierpienie i bol...i wrecz do
        takich ludzi taka osoba ciagnie i do takich sytuacji, czy zawodow,
        prac itp.
        W mozgu 'przegrancow' tworzy sie tez substancja, ktora uzaleznia i
        mozg bedzie wrecz ciagnal osobe do powtorzenia sytaucji, aby
        wytworzyc swoja dawke substancji.

        Wiem to brzmi jak czarna magia. Bo przeciez mezczyzna spotkany na
        drodze od poczatku wysylal takie cudowne sygnaly i byl wspanialy,
        charmancki, zakochany itp. On wysylal cala game sygnalow i jedynie
        poprzez brak kontaktu z podswiadomoscia nie wyczytalas tych sygnalow
        bo ...wlasnie 'system kar' wtedy sie wlaczyl.


        Dlatego aby wybrnac z sytaucji dobrze byloby porozmawiac z jakims
        dobrym psychologiem aby, ten umial wylapac te zaleznosci w twoim
        zyciu.
        To ze teraz zyjesz sama -tez jest zasluga 'sytemu kar i nagrod', bo
        przeciez nie cieszy cie ta sytuacja, a wrecz zmuszasz sie do niej.

        Dobra terapia uczy kontroli nad sytsemem kar i nagrod. Napraawde
        warto sie nad tym zastanowic choc jak zycie uczy, moze byc to jeden
        z wielu czynnikow.
        • no-m-ore Re: System nagrod i kar. 11.07.09, 15:15
          To czym piszesz, nie jest ani skomplikowane, ani nowe dla mnie, ale zakrawa na
          jakiś chory masochizm i wybacz, ale nie mogę się zgodzić z żadną teorią
          degradującą człowieka.
          Nasze dzieciństwo ma ogromny wpływ na resztę życia, ale nie decydujący. Resztę
          tworzymy my sami swoją postawą zamknięcia się na kontakty z innymi ludźmi oraz
          tzw okoliczności, czyli między innymi to, jakich ludzi poznajemy.
          Kilka lat temu przeszłam psychoterapię ( bardzo nieudaną) , ale miałam też
          kontakt z innymi, kompetentnymi psychologami i od strony swojego "dziedzictwa"
          psychicznego mam wszystko poukładane.
          Niestety, nie miałam wpływu na to , że ten facet( jak się później okazała dawny
          kolega ze szkoły) zainteresował się mną na lokalnym forum, napisał do mnie,
          umówił się raz i drugi, okazując mi zainteresowanie. A ponieważ był wolny ,
          interesujący fizycznie i intelektualnie rozbudził też moje zainteresowanie.
          Więc porzuć te horrendalne bzdury rodem z De Sade i nie obarczaj ludzi "klątwą
          dzieciństwa", bo ktoś z mniejszą wiedzą niż moja , jest gotów uwierzyć , że jest
          przegrany na resztę życia i skoczyć z mostu.
          • gadagad Re: System nagrod i kar. 11.07.09, 15:34
            Jeśli zrozumiałam, to facetowi uczucie zwiędło , jak nie chciałaś go do
            domu.Zarzucił wykorzystanie i tak w ogóle,i w w swojej męskiej dumie musi tobą
            rzucić o beton, bo ty jesteś zła.
            • no-m-ore Re: System nagrod i kar. 11.07.09, 15:49
              Tak to akurat wygląda , biorąc pod uwagę korelację czasową.
              W piątek rozmawiamy, on proponuje wspólne zamieszkanie, ja odmawiam i
              uzasadniam logicznie między innymi pada z mojej strony strony argument stawiania
              się na pozycji przegranej i otwieraniu mu drogi ewentualnej ucieczki na żądanie.
              On to przyjmuję do wiadomości, ja proponuję spotkania na takich samych zasadach,
              jak do tej pory, czyli mieszkamy osobno, on akceptuje. Dwa dni później wprasza
              mi się "na ciasto", zostaje do rana. Następuje widoczny spadek jego
              zainteresowania, ale nadal non stop jesteśmy w kontakcie. W czwartek ja rzucam
              różne propozycje spędzenia wspólnie weekendu.
              On odrzuca kolejne trzy, a w piątek po południu kiedy znów pytam o weekend,
              odpowiada "odpowiem ci wieczorem", więc wyłączam kompa, telefon i idę spać. W
              sobotę piszę "teraz twój ruch", on proponuje koncert, ale w międzyczasie psuje
              mi się kran i proszę, aby przyszedł go naprawić. Sobota mija na próbach naprawy
              kranu, zakupach kluczy itp, zostaje do rana. Spędzamy pół niedzieli i po
              obiedzie w knajpce on nagle oświadcza , że "idzie pomieszkać, bo lubi spędzać
              czas w łóżku z laptopem i książką".
              Daję mu do zrozumienia, że miałam nadzieję, że kolejny weekend spędzimy razem i
              zostałam bez żadnych planów na resztę dnia i wieczoru, ale każę mu iść.
              A resztę już znasz....
          • by_witch Re: System nagrod i kar. 11.07.09, 18:07
            nie mogę się zgodzić z żadną teorią
            degradującą człowieka.

            _____________________
            No more problem.
        • mouse13 Re: System nagrod i kar. 11.07.09, 23:00
          By With powiedz czy jest sposób żeby przywrócić równowagę pomiędzy oczekiwaniem
          kary i nagrody? Czy możesz polecić jakąś lekturę na ten temat? Ja mam chyba ten
          problem, że za wszystko co robię oczekuję kary, a w dzieciństwie byłam
          nieustannie krytykowana.
          • no-m-ore Re: Sorry Myszko;) 11.07.09, 23:09
            Ale jeśli chcesz propagować sado-macho to proszę sobie własny wątek założyć.
            • mouse13 Re: Sorry Myszko;) 11.07.09, 23:17
              Nagroda-kara, sado-maso. Ciekawe skojarzenie. Chciałam uzyskać tylko krótką
              informację na temat który mnie dotyczy wiec nowy wątek raczej nie jest
              potrzebny, ale jak mnie wyganiasz to idę :P
              • no-m-ore Re: Sorry Myszko;) 11.07.09, 23:25
                Nikogo nie wyganiam, bo sama jestem tu gościem i dlatego, że lubię ludzi, ale
                może temat poruszony przez By może interesować innych, a w gąszczu moich
                utyskiwań nad straconym ciapkiem, nikt go nie zauważy.
                • kaa.lka Re: Sorry Myszko;) 13.07.09, 22:51
                  moretti,
                  nie wtracawszy bylabym gdyby nie jedna zastanawiajaca rzecz.
                  jak to robisz, ze piszac tak konstruktywnie o rzeczach i o sobie nie
                  potrafisz mimo wszystko odnalezc odpowiedzi w innych?
                  w koncu myslenie to nie czary tylko proces fizyczny. na piechote tam
                  i z powrotem sprobuj ze soba bo jak na razie to jakby jaka drame i
                  vendette uprawiasz.
                  ; chocby tutu. to i moze otrzymujesz wzajemnie.
                  ot takie wrazenie, ale jakby co..
                  pozdro:)

    • no-m-ore Re: Właśnie dostałam mail:( 11.07.09, 16:16
      "Nie chcę się bawić w psychoanalityka, ale radzę ci poczytać sobie archiwum
      naszych rozmów na gg, maili i sms-ów jakie wymieniliśmy. Jeśli ich nie
      zapisałaś, to mogę ci przesłać kopie. Może jak na spokojnie je przeczytasz i
      przeanalizujesz, to dojdziesz do tego kto kogo podrywał i ciągnął do łóżka.
      Dlaczego zdecydowałaś się tak nagle zakończyć znajomość nie rozumiem, ale
      przestało mi już na zrozumieniu tego zależeć."

      No comments:((((((((((((

      • brzydula_betty Re: Właśnie dostałam mail:( 11.07.09, 16:56
        A może autorko wątku(nie piszę tego złośliwie) zastanów się dlaczego masz 40 lat
        i jesteś sama? nie wiem czy byłas zamężna czy założyłaś rodzinę ale chyba wynika
        z tego wszystkiego, że nie. Można trafić na nieodpowiednich facetów ale chyba
        przez tyle lat być samotną to chyba nie halo. chyba jednak powinnaś wybrać się
        do psychologa. Poza tym jesteś dość agresywna w tym wątku i każdą opinię która
        nie zgadza się z twoją wersją uznajesz za bredzenie. Może faktycznie ty go
        poderwałaś, ty go zaciągnęłaś do łóżka? i dlaczego nie zgodziłaś się na
        zamieszkanie skoro ci na nim zależało? chciałaś randkować do 60tki? Może to w
        takim razie ty nie jesteś gotowa na związek, niedojrzała, i stąd samotność i
        brak partnera?
        • no-m-ore Re: Właśnie dostałam mail:( 11.07.09, 17:00
          Tak , masz rację, jestem wredna głupia i zapewne paskudna , a biednego
          bezdomnego kotka miałam sobie wpuścić do domu na stałe po 3 tygodniach
          znajomości, tylko dlatego aby NIE BYĆ SAMA.

          Jak nie zaczniesz się szanować, to może BĘDZIESZ Z KIMŚ, ale nie doczekasz się
          od tego kogoś szacunku dla siebie.
          Szanuj się, Betty.
          • gadagad Re: Właśnie dostałam mail:( 11.07.09, 17:58
            Po prostu za swoje wspaniałośći jednak szukał sprzątaczki i co tu kłamać, on
            finansowej podpory.W domu mógł by się porządzić, narzucać tryb życia, mieć
            wymagania.A wyrzucić już trudniej.Cóż, uważa , że kobieta by udowodnić ,że kocha
            powinna rzucić się na podłogę i go dla niego szorować. A jak nie chce, no to go
            nie traktuje poważnie i nie ceni tej męskiej wspaniałości, którą jej ofiarowuje,
            wrednie wykorzystuje, bo kto to widział , cały on, tylko za spacerki?A
            poświęcenie gdzie?
            • by_witch Re: Właśnie dostałam mail:( 11.07.09, 18:04
              Gad, piszesz tak z entuzjazmem:-) jak by to był artykuł na wiedz,
              przed rewolucyjny pazdziernikowy.
              • no-m-ore Re: Podoba mi się gadzi entuzjazm;))) 11.07.09, 18:29
                Przynajmniej widać, że kobieta , chociaż gad, zna się na rzeczy:)
    • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 11.07.09, 19:17
      Całe życie się uczysz, zdobywasz wszechstronną wiedzę, jesteś świetna w tym , co
      robisz, ludzie często ci zazdroszczą, że tak doskonale sobie dajesz
      radę...faceci na ulicy ślinią się na twój widok, koleżanki z podziwem patrzą na
      twoją figurę i nie tylko, bo dbasz o siebie, nie dla facetów i koleżanek, ale
      aby nikt nie widział jak bardzo jest ci źle , że od lat nie chodzisz na wesela,
      że nikt , nigdy na ciebie nie czeka w domu, że każdy weekend jest dla ciebie
      koszmarem w którym samotność gryzie i drapie, że płaczesz czasem, albo jeszcze
      częściej, bo na ten stan rzeczy nic nie możesz poradzić.
      A tu nagle jakiś pospolity ciapek pisze ci, że go poderwałaś i zaciągnęłaś do
      łóżka, mało, on ci to nawet udowodni!
      Matko, jak z tym żyć?!
      • gadagad Re: Znów spieprzyłam sobie życie 11.07.09, 19:42
        Lepiej z ciapkiem nie rozmawiać, bo się się będzie rozmazywał to i śmierdział,
        choć można się zachować jak facet i mu powiedzieć, że się jakoś nie bronił i
        cnoty nie miał.Oj, takich ciapków co jak "kwiatek" przynieśli i byli z lekka w
        formie, to myślą, że już trzeba ich nosić na grzbiecie, a on jeszcze się
        postawi, że nie masz się wtrącać w jego życie, bo to są rzeczy które on musi,
        ale ty masz wobec niego obowiązki, to biega po tym świecie od groma.Chyba
        odżałuj te rzeczy i więcej marudy nie chciej widzieć.
        • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 11.07.09, 19:50
          Coś mi się zdaje, że też zaliczyłaś takiego ciapka, bo widzę, że czujesz temat;)
          Co ja mówię?! Nie zaliczyłaś tylko poderwałaś i zaciągnęłaś do łózka!:)))
          Fakt, ciapkowa forma była dość słaba i gdybym rzeczywiście się napracowała nad
          ulokowaniem go w swojej pościeli, przeżyłabym ogromny zawód seksualny.
          Problem w tym, że ja ciapka traktowałam , jak człowieka, miałam dla niego wiele
          wyrozumiałości i mnóstwo niekłamanej sympatii, ceniłam jego niewątpliwy intelekt
          i lekko cyniczne poczucie humoru. Gdyby nie w/w jego wpadki może z czasem
          zakochałbym się w nim cichą , spokojną miłością na miarę jesieni życia i kto
          wie, czy nie pozwoliłbym mu się zwlec na zimę.
          • brzydula_betty Re: Znów spieprzyłam sobie życie 11.07.09, 19:55
            no-m-ore napisała:

            Gdyby nie w/w jego wpadki może z czasem
            > zakochałbym się w nim cichą , spokojną miłością na miarę jesieni życia i kto
            > wie, czy nie pozwoliłbym mu się zwlec na zimę.

            Ale ty już się w nim zakochałaś! nie ma to jak okłamywać samą siebie i udawać,
            że nie ma się problemu
          • gadagad Re: Znów spieprzyłam sobie życie 11.07.09, 20:22
            A nie, jak się ciapek obraża, bo ważne by on się obraził i trzasnął drzwiami, to
            temat pada, parę rzeczy trzeba odżałować.Naprawdę o wiele lepiej niż samemu
            wyrzucać ciapka za drzwi.Bo wtedy lubi wracać i je podpalać. A tak mu honor, jak
            on z dęciem tub poszedł ,nie pozwala mu robić dalszej zadymy.Dlaczego ciapek
            "rośnie w siłę" i zaczyna żądać, nie wiem.Bo rzeczywiście może być ciekawym
            człowiekiem, z którym przeżyje się świetne chwile, rozmowy, sytuacje.Jednak ma
            kompleks, który chce siłowo przyklepać.Zaczyna walczyć, kto z kogo.A nie ciapek,
            tego mi nie zarzucił.
      • brzydula_betty Re: Znów spieprzyłam sobie życie 11.07.09, 19:53
        Całe życie się uczysz, zdobywasz wszechstronną wiedzę, jesteś świetna w tym , co
        robisz, ludzie często ci zazdroszczą, że tak doskonale sobie dajesz
        radę...

        Skąd wiesz, że ludzie ci za zazdroszczą? raczej chyba nie ma czego.

        A tu nagle jakiś pospolity ciapek pisze ci, że go poderwałaś i zaciągnęłaś do
        łóżka, mało, on ci to nawet udowodni!
        Matko, jak z tym żyć?!
        To chyba raczej nie był pospolity ciapek skoro tak po nim płaczesz. Uświadom
        sobie, że facet był dla ciebie cholernie ważny i wyzywanie go od kanalii niczego
        nie zmieni. Lepiej zdiagnozuj samą siebie a nie roztrząsaj winy faceta, on też
        jest winny tego, że całe życie jesteś sama? Nastaw się raczej na długofalowe
        działanie które pomoże tobie zmienić się.
        • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 11.07.09, 20:06
          Coś Ci poradzę , Betty, bo zauważam u Ciebie nieco deficytowe poczucie wartości
          własnej.
          Kobieta, która zna swoją wartość nie pozwoli mężczyźnie sobą pomiatać, co nie
          znaczy wcale , że nie może go darzyć szacunkiem, sympatią, podziwem, miłością.
          Poczucie własnej wartości wcale nie wyklucza gotowania mu pysznych obiadków i
          robienia mu masażu przed lub po, prania jego skarpet i prasowania mu koszul.
          Problem w tym , że przeciętny ciapek akceptuje w całej rozciągłości full
          service, ale odbiera go jako twój akt wiernopoddaństwa, co zdejmuje mu z barków
          ciężar dbania o ciebie i twoje potrzeby, chociaż w fazie podrywania doskonale o
          tym pamiętał.
          W tej fazie występuje konflikt interesów, bo ja zawsze protestuję, mówię co mi
          się nie podoba ( tak było i w tym , opisywanym przypadku)
          Ale ciapek się wówczas dziwi i atakuje gryząc po kostkach, bo jak to możliwe?!
          Robisz obiadki, masujesz plecki, uśmiechasz się promiennie i słodko mruczysz jak
          on coś próbuje zdziałać, to siedź cicho, on tu rządzi.
          Nigdy nie pozwól sobie na takie traktowanie, bo prawdziwy mężczyzna, któremu
          będzie na tobie zależało, nigdy, przenigdy nie powie ci , ze zaciągnęłaś go do
          łóżka, nawet gdyby to była prawda, będzie cię cenił i szanował, bo będzie
          widział w tobie człowieka,. osobę , partnera na dobre i złe.
          Takiego faceta Ci życzę:)
          • no-m-ore Re: ;) 11.07.09, 23:27
            A ciapek wrócił właśnie z kina, czyli z filmu na który wybieraliśmy się tydzień
            temu i na naszym forum daje właśnie upust swojej nienawiści do kobiet. Nowy
            Funstein?!;)))
    • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 12.07.09, 10:00
      Odpisałam ciapkowi i chociaż wiem, że nie jest wart jednego słowa, ja sama muszę
      uporać się teraz z własną rozpaczą. Piszę, argumentuję, warczę i gryzę, płaczę i
      biadolę. To jeszcze trochę potrwa i biada następnemu ciapkowi, jaki ewentualnie
      wejdzie mi w drogę!
      • wentyl77 Re: Znów spieprzyłam sobie życie 12.07.09, 14:14
        No-more, kiedy tak gryziesz i warczysz, to uważaj, żeby nie
        przyciągnąć jakiegoś innego szczekacza z tego podwórka ;)

        Ps. A to, że kobieta musi się wygadać, to jednak prawda.
        • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 12.07.09, 14:17
          A ten szczekacz to niby ty, kundelku?
    • k-57 Re: Znów spieprzyłam sobie życ 12.07.09, 14:44
      brand.new.life napisała:

      > Znów zaufałam podłej kanalii

      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
      znow.....cale zycie kanalie ci sie trafiaja i ty
      ufna...ojejciu....ale wiesz kobylo...nie radze ci nic tylko tak se
      cichusko powiem....idz na grzyby i zbieraj borowiki, cokolwiek
      duzego...nawet muchomory sromo.tnikowe tyle ze z grubymi
      korzeniami...pozniej kup se duzego wilczura.....on bedzie ci wierny
      i nie opusci cie...a praktyka grzybobrania....jasne...bedziesz
      wiedziala jak zbierac kupy po nim jak sie pod oknem sasiada
      wykasztani
      • no-m-ore Re: Siooooooo! 12.07.09, 14:58
        j.w.
    • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 12.07.09, 15:06
      Dziś sobie przypomniałam, co ciapek powiedział mi kiedyś. A mianowicie, że 20
      lat temu ożenił się tylko dlatego, bo "żona mu się oświadczyła"!!! Żona mu się
      oświadczyła, ja go "poderwałam i zaciągnęłam do łóżka"! Ludzie, z kim ja
      sypiałam???????!!!!!!!!
    • no-m-ore Re: Prosiłam adminów o likwidację wątku 12.07.09, 18:16
      i też nie likwidują:(
      • no-m-ore Re: Prosiłam adminów o likwidację wątku 12.07.09, 21:25
        Admini dalej milczą, a dla mnie zaczęła się faza ataków:(
        Ciapek dostaje szału na moim, lokalnym forum , z którego muszę zniknąć
        przynajmniej na jakiś czas, a szkoda...:(
        • politanczykowianeczka Re: Prosiłam adminów o likwidację wątku 13.07.09, 11:39
          brand.new.life = no-m-ore. Tylko po co? Rozdwojenie jaźni?
          Manipulacja?
          • no-m-ore Re: Prosiłam adminów o likwidację wątku 13.07.09, 13:24
            Dziewczyno, nie widzisz tego co napisałam powyżej. On się zaczął doczepiać do
            moich wszystkich wpisów na forum. Dziś w nocy napisał, że polowałam na jego
            kasę! Nie chcę aby namierzył ten wątek, chociaż wcześniej zmieniłam nick na
            bardziej optymistyczny.
            • gadagad Re: Prosiłam adminów o likwidację wątku 13.07.09, 13:42
              Jesteś dużą dziewczynką i po co się nim przejmujesz.Mejle wrzuć w spam i nie
              czytaj.Rzeczy odżałuj, bo żadna rzecz nie warta nerwów,a jak jest upierdliwy na
              forum, to mu napisz,że fajnie było, choć dość pracy cię to kosztowało, a teraz
              niech się odlepi, bo nie jesteś zainteresowana żadnym kontaktem.Nie wdawaj się w
              dyskusje.
              • no-m-ore Re: Prosiłam adminów o likwidację wątku 13.07.09, 14:03
                Wczoraj zabanował mnie na gg i napisał kilka wstrętnych czepliwych postów pod
                moim adresem, a ponieważ od dość dawna piszę na lokalnym forum i ludzie z mojej
                pracy mnie identyfikują, nie chcę się kompromitować przez tego gnojka , który
                nie przebiera w słowach ( dziś nazwał mnie pindą). Ban na gg dostałam bo
                prosiłam , aby przestał mnie napastować na forum, a wieczorem przyszedł mail;

                "Zaczynasz się robić nudna. Od tygodnia nie napisałem na forum ani
                jednego postu nawiązującego w jakikolwiek sposób do twoich wypowiedzi. Twoje
                sugestie kierowane do kolejnych, Bogu ducha winnych ludzi mnie śmieszą.
                Myślałem, że nasza znajomość się skończyła, ale ty najwyraźniej chcesz ją
                podtrzymywać, tylko w jakiś dziwny sposób. Obrażasz mnie, grozisz - to jakaś
                nowa forma zalotów?"

                Popieprzony ciapek:(
                Jeśli namierzy ten wątek, dopiero da mi popalić!
                • politanczykowianeczka Re: Prosiłam adminów o likwidację wątku 13.07.09, 14:06
                  Chore to jakieś. Ludzie koło pięćdziesiątki a takie bzdury
                  wyczyniają.
                  • no-m-ore Re: Prosiłam adminów o likwidację wątku 13.07.09, 14:11
                    Do 50-tki jeszcze mam trochę;) ale takie teksty na pewno nie przystają do
                    46-letniego faceta, to prawda.
                    • no-m-ore Re: Prosiłam adminów o likwidację wątku 13.07.09, 14:44
                      I jeszcze takie coś na koniec wczorajszego maila;
                      "To już ostatni mój list do ciebie. Nie życzę sobie otrzymywać od
                      ciebie żadnej korespondencji. Twoje konto na gg blokuję. Możesz czuć się
                      wyróżniona, bo jesteś chyba pierwsza osobą, którą z mojej strony coś takiego
                      spotyka."

                      A przecież on wciąż ma moje książki!
                      • gadagad Re: Prosiłam adminów o likwidację wątku 13.07.09, 15:36
                        No i ma je po to by sobie tak poużywać.Myśli, że jednak się będziesz o nie
                        dobijać, a a on będzie miał okazję się wykazać swoimi "poglądami".Pewnie to
                        traktuje to jako trofeum.Powtarzam, wymazać dziada.Coś to kosztowało, ale nie
                        warte dalszych nerwów.Zresztą jak go olejesz to się sam jeszcze odezwie.
                        • no-m-ore Re: Prosiłam adminów o likwidację wątku 13.07.09, 16:45
                          Przestałam wczoraj pisać na naszym forum. Żałuję, bo pisałam tam o różnych,
                          lokalnych sprawach, ale nie będę się ciapkowi narażać.
                          Książki wolałabym mieć, bo czuję, że to dla niego jakaś karta przetargowa. On
                          wie, że jedna z nich jest unikalna.
                          Ale oczywiście wolę je odpuścić, byle tylko nie robił mi jakiegoś widowiska.
                          No i tak właśnie, spieprzyłam sobie życie:(
                          • gadagad Re: Prosiłam adminów o likwidację wątku 13.07.09, 17:03
                            Raczej właśnie nie spieprzyłaś.Jakiś nieudany epizod z kundelkiem, no i trudno.A
                            wyobraź sobie ,że mogłabyś to mieć w domu, to byłby spieprzony jakiś kawałek życia.
                            • no-m-ore Re: Prosiłam adminów o likwidację wątku 13.07.09, 17:42
                              Chciałabym, aby to było takie proste, jak piszesz.
                              O "epizodach" może mówić młoda kobieta. W moim wieku nie szuka się przygód, ale
                              stabilizacji.
                              Kilka lat minęło, zanim pozbierałam się psychicznie po poprzednim ciapku-kanalii
                              i bardzo ostrożnie wchodziłam w tą znajomość. Udało mi się zachować względny
                              dystans emocjonalny, dlatego nie piszę o nim jak o straconej miłości, ale to
                              wcale nie znaczy , że nie jest mi brak jego nieustannej niemal obecności.
                              Bardzo smutne to wszystko i zapewne płaczę teraz po sobie samej.
                              Trudno jest żyć nie ufając nikomu, a w tym przypadku mężczyznom.
                              Łączyła nas wspólna, szkolna przeszłość,dość dramatyczne przeżycia w
                              młodości,miejsce zamieszkania, zainteresowania, pasja poszukiwania prawdy ,
                              nonkonformizm i poczucie humoru. Mogliśmy stworzyć coś na prawdę fajnego i żyć
                              sobie szczęśliwie ku obopólnej radości.
                              :(((((((((
    • no-m-ore Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 18:45
      "niestety nie ma możliwości usunięcia go.
      Nie łamie regulaminu serwisu.
      Pozdrawiamy
      Administracja Forum"

      A jak ciapek posłuży się tym wątkiem przeciw mnie, to będzie łamanie regulaminu
      , czy nie, Admini?
      Zamiast przeciwdziałać problemom, wolicie je tworzyć?
      • gadagad Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 18:56
        Nie dostawaj paranoi, nic nie napisałaś co można użyć przeciw tobie.
        • no-m-ore Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 19:17
          Myślisz to paranoja obawiać się faceta, który na forum czytanym przez ludzi z
          twojej firmy nazywa cie "pindą polująca na jego kasę"?
          • gadagad Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 19:24
            Przecież tym sam się ośmiesza.Miej równe plecy, a jakby co, jak na razie to on mi co nieco dłuży.
            • no-m-ore Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 20:13
              A ja jestem znudzona swoim spieprzonym, samotnym życiem:(((((((((
              • gadagad Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 20:26
                Wszystko jest sprawą perspektywy, marzyłabyś o tym życiu, gdyby ci się szanowny
                kundelek w życie wdarł.A że trudno o takich przyjaciół?No cóż.Znam wielu ludzi i
                ani jednego małżeństwa, gdzie by ludzie nie byli samotni we dwoje.Łączą ich
                różne materialno rodzinne zobowiązania, ale to co napisałaś nikogo.
                • no-m-ore Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 20:34
                  Myślisz, ze mam zbyt wysokie wymagania i dlatego nieustannie przegrywam to, co
                  najbardziej cenię?
                  • gadagad Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 21:11
                    Nie wiem co ci odpowiedzieć,chcesz całkiem normalnej rzeczy.Nie rozumiem jak
                    facet może się tak na forum zachowywać.Boisz się, że będziesz biedna
                    grzeszna?Weź też zjeb, niech nie podskakuje, że go do domu nie chciałaś, bo
                    chyba andropauzę przechodzi z psychicznymi konsekwencjami.A jakieś śmiertelne
                    rozczarowanie bez sensu, bo cię zamyka na ludzi.Tylko nie wieszaj na każdego od
                    razu swoich marzeń.To co robisz rób dla siebie i nie bój się mówić, to nie
                    moje.Jak się boisz z czymś się nie zgadzać, bo się biedaczek obrazi i ucieknie,
                    no to w końcu dochodzi do tego.Faceci też ludzie, mają taki sam nędzny charakter
                    jak twoje znajome.Nic lepiej.
                    • no-m-ore Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 21:29
                      To właśnie mój problem, zawsze mówię, kiedy coś mi się nie podoba. I zawsze
                      takie jasne wyartykułowanie moich potrzeb lub zastrzeżeń do męskiego zachowania
                      kończy się klęską.
                      Oni zawsze wieją, a dla mnie jest to dowód ich braku rzeczywistego
                      zainteresowania mną , jako człowiekiem, kobietą i dramat gotowy, bo ja nie
                      potrafię się pogodzić z faktem, że kolejna osoba , której zaufałam , zraniła
                      mnie obojętnością.
                      Cały ten wątek, to też takie użalanie się nad własną przegraną.
                      Dzięki, że chce Ci się to jeszcze w ogóle czytać:)
                      • gadagad Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 21:49
                        Nie ma za co dziękować , bo ci rozciągam wątek, który byś chyba chciała by już
                        spadł.Skoncentrowałaś się chyba, że wszystko ma ci zapewnić jeden człowiek, ten
                        twój lancelot.Rozszerz spektrum, naucz się czerpać satysfakcję z różnych ludzi
                        akurat w tym zakresie, na który oni mają.To może i jakiś człowiek się po drodze
                        nawinie.Siedzieć i czekać - o ten tutaj to książę z bajki nic niż rozczarowania
                        nie przyniesie.Ciapek jak siedzisz i czekasz zawsze wyskakuje do przodu.A ludzi
                        poznaje się pomału, tam gdzie wcale się po nich nie szło.
                        • no-m-ore Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 21:57
                          Oj Gadzie, pisałam przecież , że od lat nikogo nie szukałam. Ciapek sam się
                          przypętał, bo czasem go pochwaliłam na forum za jakiś dowcip i tyle. Właśnie
                          "tam, gdzie go nie szukałam" i wtedy, kiedy przestałam dawno wierzyć, że moje
                          życie może się jeszcze zmienić.
                          Mam swoje własne ciekawe życie zawodowe, różne pasje i zainteresowania, kilka
                          niezawodnych koleżanek na których zawsze mogę polegać. Bywam, spotykam się z
                          ludźmi, ale każdy z nich wraca do swoich domów, a ja "zamykam drzwi i nie mówię
                          już nic do czterech ścian".
                          Sama już nie wiem, co z tym swoim życiem zrobić.
                          Właściwie mam go dość:(
      • konto.goscia Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 21:49
        jeśli mogę coś zasugerować, trochę niezbyt poważnie, ale pokaże gościowi że
        sobie nie pozwolisz - może napisz na tym waszym forum odpowiedź na jego bluzgi,
        w przepraszającym stylu "Stefan, nie złość się że nie wyszło, wiem że sprawa
        jest drażliwa i nie powinnam się śmiać z tego że nie stanąłeś ;-) na
        wysokości zadania. Proponuję zapomnieć o tym i pax" czy coś w tym rodzaju. A za
        10 minut dodajesz odpowiedź do swojej wypowiedzi "Stefan, sorry to miało iść na
        priv" :)
        • gadagad Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 21:55
          To już tak sugerowałam, ale - nigdy więcej- nie ma chyba takiej odwagi.
          • gadagad Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 21:57
            Co jest normalne,bo trzeba być przygotowanym, na bluzgi jeszcze bardziej
            zdenerwowanego misia, i trzeba umieć bić do końca.
            • no-m-ore Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 22:01
              Pomysł zabawny i chętnie bym go zrealizowała, ale nie chcę drażnić misia. On zna
              różne sprawy z mojej firmy, zna ludzi, którzy na prawdę mogę mi zaszkodzić, no i
              ma moje książki.
              Jeśli nie będzie mnie dalej drapał, odpuszczę i zniknę z tamtego miejsca na
              jakiś czas, a później zmienię nick.
            • gadagad Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 22:05
              Oni wracają do domu, i ty wracasz do domu.Naprawdę myślisz, że te rozmowy przed
              snem są jak padnięcie sobie do ramion?
              • no-m-ore Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 22:15
                Wiesz co jest dla każdego człowieka na prawdę straszne?
                Kiedy już nikt nie czeka na niego i kiedy on już na nikogo nie czeka.
                • gadagad Re: Admini pozdrawiają 13.07.09, 22:28
                  Coś ty, tego czekania jest aż za dużo, tylko się nie chce.Wiem, że myślisz tego
                  jednego, który miałby być.Nie masz takich pasji, bo by cię pochłonęły.A na dziś
                  starczy. Co zmienić wątek, niech ten spadnie, jak się go boisz, a ci go nie
                  zlikwidują?Na jakieś co robić po zderzeniu z ciapkiem?Tego chyba tak szanujący
                  się pan nie rozszyfruje.
                  • no-m-ore Re: Dziękuję. n/tx 13.07.09, 22:39
    • politanczykowianeczka Re: Znów spieprzyłam sobie życie 15.07.09, 11:43
      I co przeszło już? Mam nadzieję, że po krótkiej znajomości czasu
      wiele nie trzeba, aby dojśc do siebie.
      • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 15.07.09, 12:33
        Już Ci kiedyś pisałam, dzieweczko, że to nie czas decyduje o przywiązaniu do
        danej osoby, ale stopień zażyłości, poczucie wspólnoty, intensywność przeżyć
        oraz ich częstotliwość , a także to coś, co się nazywa zwykle "motylami w brzuchu".
        Dałam kanalii zielone światło po kilku latach spędzonych samotnie, byłam
        rozsądna i ostrożna, trzymałam dystans emocjonalny, aby nie dać się zranić....i
        co z tego?:(
        Ale miło, że interesujesz się moim losem;)
        • politanczykowianeczka Re: Znów spieprzyłam sobie życie 15.07.09, 12:58
          i co zamierzasz? kolejnych kilka lat być samej czy szukać? A jak
          szukać to gdzie?
          • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 15.07.09, 13:06
            Kilka lat nikogo nie szukałam. Niech tak zostanie, ale nawet jeśli ktoś, kto
            tak, jak kanalia, sam się nawinie ...ucieknę.
            Nie ufam nikomu. Zero zmian, zero nadziei.
            To największa krzywda , jaką mi wyrządził.
            • kaa.lka Re: Znów spieprzyłam sobie życie 15.07.09, 13:53
              ehh nie wal juz tak glowa w mur.
              naprawde nie chodzi o to zeby uciec, bo to bardziej meczace i
              uparcie niczego Cie nie uczy. a zwlaszcza odpowiedzialnosci za to co
              sie stalo miedzy wami..ot masz zagwozdke; cozem pomylila izem byla
              dla niego, nie mila:)
              i nie szkaluj goscia ni obsmiewaj bo to swiadczy tylko o Twojej dosc
              emocjonalnej emocjonalnosci, mowiac oglednie.
              • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 15.07.09, 14:01
                Zamilcz, jeśli nie masz nic mądrego/konstruktywnego do powiedzenia.
                Nikogo nie szkaluję, piszę szczerą prawdę i tylko prawdę.
                To nie jest zakazane, przynajmniej na forum.
                • kaa.lka Re: Znów spieprzyłam sobie życie 15.07.09, 14:40
                  ale usmiechac sie moge?:)
                  • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 15.07.09, 14:48
                    Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni, kalko.
                    • kaa.lka Re: Znów spieprzyłam sobie życie 15.07.09, 15:00
                      no wlasnie,
                      pojmujesz wszystko w cynicznych kategoriach.
                      i tak jak do glowy wejsc Ci nie moze ze ktos zwyczajnie nie chce
                      kontaktow z Toba tak i usmiech traktujesz jak grozbe.
                      nie wiem jaka jestes kobieta, ale malo w Tobie empatii i zwyczjnosci
                      polegajacej na wzajemnosci ludzkiego odruchu.
                      pozdrawiam mimo wszystko
                      :)
                      • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 15.07.09, 15:25
                        Już gdzieś powyżej napisałam , że jestem wredna, głupia i paskudna...nie czytałaś?
                        A jak ktoś , kto spędzi z tobą ponad miesiąc , niemal non stop ; rozmawiając,
                        chodząc do kina i na spacery, łażąc po knajpkach i jedząc u ciebie kolacyjki i
                        śniadania i sypiając z tobą w międzyczasie i oleje cię nagle i BEZ POWODU , bo
                        "ktos zwyczajnie nie chce
                        > kontaktow z Toba " to zrozumiesz wtedy jak ja się czuję.
                        A jeśli jeszcze dodatkowo załatwi ci wakacje na amen to będziesz wyrozumiała i
                        spokojna....zapewniam cię.
                        Wówczas pogadamy, OK?
                        • politanczykowianeczka Re: Znów spieprzyłam sobie życie 15.07.09, 15:50
                          uważam, że tak może się dziać. Koleś spróbował, był pełen nadziei,
                          ale po miesiącu zorientował się, że życie z Tobą mu nie pasuje.
                          Jeden to wie po 5 miesiącach a inny już po 1 miesiącu. To chyba
                          dobrze, że zakończył związek niz miałby cię zwodzić.
                          Widać coś masz nie tak, że kolesie puszczają cię kantem. Proponuję
                          analizę swoich, zaborczych zapewne zachowań. I zmianę.
                          • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 15.07.09, 15:54
                            Proponuję, abyś zainteresowała się innym wątkiem, domorosły psychologu o dwóch
                            nickach.
                            Twoje prawdziwe inicjały to M.Z.?
                            • politanczykowianeczka Re: Znów spieprzyłam sobie życie 15.07.09, 16:03
                              Nie. Ani nie mam 2 nicków, ani takich inicjałów. Próbuję wyciągać
                              konstruktywne wnioski, ale skoro nie chcesz przyjąć do swojej
                              świadomości spojrzenia innych, to nie. Psychologiem też nie jestem.
                              Ja też rzucałam kolesi, którzy mi nie pasowali, po miesiącu, kilku
                              miesiącach czy latach. Z bardzo blahego powodu. PO PROSTU MI NIE
                              PASOWALI. I tyle.
                              • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 15.07.09, 16:11
                                Dziwne, bo Twoje teksty brzmią mi znajomo, a Twoje dość niezdrowe
                                zainteresowanie tym tematem też jest zastanawiające....no cóż, ewentualne
                                kłamstwa i podłości wobec mnie, to kwestia sumienia autorów pomysłu.

                                A co Twojego, infantylnego tekstu o "rzucaniu nie pasujących ci kolesi", to
                                wybacz, ale to nie mój poziom.
                                Mężczyzn nigdy nie traktuję jako "kolesi" i nie sypiam z byle kim.
                                Ale to kwestia różnic miedzy Tobą a mną.
                                No cóż, pozostaje mi życzyć swojej osobistej JM, kanalii aby na swojej drodze
                                spotkał taką, jak Ty , a Tobie, aby on wszedł ci w drogę.
                                Będzie wam wesoło:)
                                • leda16 Re: Znów spieprzyłam sobie życie 17.07.09, 08:01
                                  nie sypiam z byle kim.

                                  Tylko z kolejnymi kanaliami ;).
                        • kaa.lka Re: Znów spieprzyłas sama siebie 15.07.09, 16:10
                          ubolewam,
                          ze tak Ci sie poskladalo.bez wzgledu na to czy w to wierzysz.
                          mnie takze nie omijaly przykre doswiadczenia. nie badz wiec taka
                          napastliwa i egoistyczna w "cierpieniu" po zawiedzionych marzeniach.
                          nie zamierzalam Cie przekonywac do niczego, niczego zlego takze nie
                          zyczylam.
                          ale w wylewanym przez Ciebie jadzie jest tyle jadu, ze trudno
                          zdzierzyc.
                          i wybacz ale atakujac nie fair, atakujesz nie tylko tzw podmiot
                          swoich wylewnych postow ale ,jak widac, wiekszosc forumowiczow.
                          tyle na temat
                          ka
                          • no-m-ore Re: Znów spieprzyłas sama siebie 15.07.09, 16:13
                            Aby się uchronić przed moim jadem, , najlepiej opuścić ten wątek. Pa!
                          • politanczykowianeczka Re: Znów spieprzyłas sama siebie 15.07.09, 16:21
                            nie ma jej co doradzać. Nie ten poziom. Ale było miło się pośmiać.
                            • no-m-ore Re: Znów spieprzyłas sama siebie 15.07.09, 16:28
                              W poście wstępnym wyraźnie zaznaczyłam, że porad nie oczekuję, a kilka postów
                              wyżej napisałam starą prawdę życiową, o tym, że śmieje tylko ten, kto się śmieje
                              ostatni.
    • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 16.07.09, 18:15
      Dziś kolejna osoba powiedziała mi, że uniknęłam większego zła , jakim było by
      jego zamieszkanie u mnie.
      I wtedy przyszło mi do głowy coś takiego, dlaczego uniknięcie zła musi być
      jedynym dobrem?
      Dlaczego nie mogło mnie spotkać po prostu DOBRO?
      Strasznie to przygnębiające;((((((((
    • delayla Autorko - nie zwracaj uwagi na funsteina 16.07.09, 19:09
      Ten człowiek nie umie nawet napisać postu bez użycia słowa "macica".
      Szkoda nerwów i życia na takiego bezmózga co to go tatuś nie kochał:).

      Wyobraźcie sobie, że można rzucić faceta i być z tego powodu smutnym i
      rozgoryczonym! Czasem nawet bardziej niżby to on rzucił, bo samemu podjąć taką
      decyzję jest trudniej...
      Whateva, mimo wszystko życzę udanych wakacji brand.new.life!
      • no-m-ore Re: Dzięki Delayla....;) n/t 16.07.09, 19:17
    • c2h5ohhh Re: Znów spieprzyłam sobie życie 17.07.09, 01:08
      primo: a co poradzić, że panny najczęściej lecą na takich co tylko chcą się
      zabawić?
      secundo: ja też zrujnowałem swoje życie, i to w sposób znacznie poważniejszy niż
      wakacyjna przelotna sex-znajomość. ale nie rozpaczam, co najwyżej piję ciut za
      dużo ;)
    • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 17.07.09, 22:16
      Dziś zrobił wulgarny wpis z seksualnymi odnośnikami pod moim postem.
      Nawet już nie jestem wściekła. Jest mi tylko przeraźliwie smutno.
      Na taki smutek powinno się umierać .
      • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 17.07.09, 23:06
        A teraz zaczął się podszywać po mój nick ( piszę tam jako gość) i wypisuje
        jakieś brednie w moim imieniu!
        • konto.goscia Re: Znów spieprzyłam sobie życie 18.07.09, 00:36
          a gdzie jest to forum, jeżeli można tam pisać jako gość to może z mojego
          konta-gościa se pogadamy :))
    • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 19.07.09, 10:12
      Drugi samotny weekend:( Teraz pozostało już tylko odliczanie; trzeci weekend,
      piąty miesiąc, dziesiąty rok.
      Wszystko, czego chciałam to, aby komuś , chociaż troszkę, odrobinę na mnie zależało.
      Chyba oczekiwałam od życia zbyt wiele.
      • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 19.07.09, 12:32
        Nie chcę już takiego samotnego życia. Nie radzę sobie z nim. Jak długo można być
        tylko ze sobą? Ja już nie chcę. Wysiadam z tego pociągu.
        • ala40.5 Re: Znów spieprzyłam sobie życie 19.07.09, 13:46
          kobiety potrafia kochac!!!Tylko wstretne samce nie sa do kochania tylko do
          wykorzystania i dawania kopa w dupe!!
          • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 19.07.09, 14:26
            I co ci przyjdzie z całej rzeki miłości, której nikt nie chce?
    • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 20.07.09, 12:15
      Powinnam była przyjąć jego warunki. Zapomnieć o ambicji, bo ambitne kobiety
      siedzą same i wyją.
      Nie mogę sobie wybaczyć, że tak głupio postąpiłam , odmawiając kategorycznie.
      • bakejfii Re: Znów spieprzyłam sobie życie 20.07.09, 19:49
        Kochaj tylko sama siebie a dobrze na tym wyjdziesz.
        • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 21.07.09, 06:55
          Kocham siebie samą , jak bliźniego swego, ale on tej miłości nie chce.
          Wyjdę? Właśnie wyszłam:(
          • politanczykowianeczka Re: Znów spieprzyłam sobie życie 21.07.09, 09:22
            musi być chora ta twoja miłość, skoro żadna, nawet "kanalia" jej nie
            chce.
            • no-m-ore Re: Posłuchaj dzieweczko 21.07.09, 11:10
              Abyś nie musiała nigdy tak lamentować , jak ja.
              Dziś rano rozmawiałam na gg z kolegą. Wiedziałam , że to dziw...arz, ale to co
              usłyszałam mnie przeraziło.
              Opowiadał mi, że kiedyś długo i bezskutecznie podrywał jakąś mężatkę. Ona się
              opierała, mówiła , że kocha męża itp
              W końcu udało mu się ją "przelecieć" ( to jego własne słowa) i miesiąc później
              powiedział jej tak; "widzisz, obnażyłem twoją obłudę!"

              Kobietom zostawiam ta historię do rozważenia, bo wiele wyjaśnia ze
              skur...syńskiej filozofii palantów, którzy tylko przez pomyłkę uważani są za
              mężczyzn.
              Dodam tylko, że pomimo mojego jednoznacznego komentarza usiłował mnie zaprosić
              na kawę.
              Olałam kawę razem z nim.
              • ala40.5 Re: Posłuchaj dzieweczko 21.07.09, 20:33
                ale ty glupiutka jestes dziewucha ,jakbys byla madra to bys wiedziala ,że kazdy
                samiec to dziwkarz i klamca!!kopa w dupe i za drzwi niech na schodach placze i
                sie zarzeka!!rzygam na wszystkich samcow! Wy robcie to samo dziewczyny
                wykorzystajcie ,kopa w dupe dajcie i wyrzuccie jak smiecia!!Chyba ze bardzo
                potrzeba ci chlopa to wez tego k-57 starego onaniste z obwislym flakiem!!
                Bedziesz go gumowym ogorem popychala a on bedzie ciebie klapal papuciem w
                siedzisko i bedzie ci smierdziel smierdzial brudnymi gaciami!!a ty bedziesz go
                opierala!!!Kazdy samiec to swinia!!a jak ci sie znudzi kopa w dupe daj!!
                • no-m-ore Re: Posłuchaj dzieweczko 21.07.09, 20:36
                  Hahahahhahahha
              • by_witch Re: Posłuchaj dzieweczko 27.07.09, 17:54
                Opowiadał mi, że kiedyś długo i bezskutecznie podrywał jakąś
                mężatkę. Ona się
                opierała, mówiła , że kocha męża itp
                W końcu udało mu się ją "przelecieć" ( to jego własne słowa) i
                miesiąc później
                powiedział jej tak; "widzisz, obnażyłem twoją obłudę!"
                ....
                Ha! Dobre. I co nauczyło to coś tę męzatkę?
                • no-m-ore Re: Posłuchaj dzieweczko 27.07.09, 17:56
                  Nie wiem, nie znam tej kobiety.
                  Ale to, co od niego usłyszałam z całą pewnością obnażyło jego sk...syństwo.
                  • by_witch Re: Posłuchaj dzieweczko 27.07.09, 18:01
                    no-m-ore napisała:

                    > Nie wiem, nie znam tej kobiety.
                    > Ale to, co od niego usłyszałam z całą pewnością obnażyło jego
                    sk...syństwo.
                    .....
                    Ale takich jak on jest mnóstwo. Ciągle myslisz o tym uczuciwym
                    biedaku? Daj sobie spokój, po świecie chodzi tylu fajnych
                    chłopaków...
                    Zyczę Ci nowej udanej miłości...aby przystojny, męski i ciekawy jako
                    człowiek.
    • no-m-ore Re: ... 22.07.09, 23:16
      Tak sobie myślę, że kanalia była by bardzo dumna z siebie , gdyby ono wiedziało
      , że na onego temat powstał hitowy wątek na 208 postów.
      Ono nie warte jest dwóch słów, a tu jakaś idiotka płacze trzeci tydzień.
      :(
    • no-m-ore Re: No i wszystko jasne:( 27.07.09, 16:32
      Facet ma schizofrenię:(
      • anbale Re: No i wszystko jasne:( 27.07.09, 17:09
        Ta diagnoza to wystawiona przez ciebie ?
        • no-m-ore Re: No i wszystko jasne:( 27.07.09, 17:14
          Nie kpij, bo na prawdę nie ma powodu do żartów.
          Uruchomiłam różne źródła, poruszyłam niebo i ziemię , aby poznać prawdę.
          Nie zapominaj, że to był mój kolega ze szkoły.
          • anbale Re: No i wszystko jasne:( 27.07.09, 17:25
            Nie kpię, ale naprawdę nie rozumiem po co tak nękasz faceta i nawet coś tam
            wywlekasz na "światło dzienne". Na jego miejscu, gdybym się dowiedziała, że ktoś
            za moimi plecami "porusza niebo i ziemie" żeby wywlec wszystko na mój temat, to
            bym się wściekła i zastrzeliła gnoma...
            Może i ma, lub miał jakieś problemy zdrowotne, ale jakie to ma znaczenie? Musisz
            sobie i innym udowodnić, że "zdrowy i normalny" facet by cie nie porzucił?
            Na razie to wygląda, że to ty wpadłaś w jakaś niezdrową obsesje na jego punkcie.
            Po krótkiej znajomości, co jest dodatkowo niepokojące. Weź wyluzuj.
            • no-m-ore Re: No i wszystko jasne:( 27.07.09, 17:46
              Posłuchaj wszechwiedząca wyrocznio, mądra i znająca własną wartość kobieta nie
              pozwoli , żadnemu dupkowi zrobić z siebie dzi...ki.
              Jeśli Ty traktujesz facetów na zasadzie "easy come, easy go" to Twój problem.
              Dla mnie ten związek był ważny, bardzo ważny z wielu powodów, które opisywałam
              w postach powyżej.
              Nie mogłam się pogodzić, że tak bliski mi człowiek odszedł bez powodu, zamknął
              się na kontakt ze mną, zniknął, jak by go nigdy nie było.
              Każdy człowiek , jakiego spotykam jest dla mnie ważny, a jeśli jest to
              mężczyzna, którego wpuszczam sobie do domu, którego dokarmiam i z którym sypiam
              , jest BARDZO WAŻNY i pozostanie bardzo ważny do końca mojego życia.
              Prawdę mówiąc od początku wiedziałam, że emocjonalnie z nim "coś nie tak", ale
              nie chciałam uwierzyć, że prawda jest aż tak straszna, jaką się okazała.
              • kozica111 Re: No i wszystko jasne:( 27.07.09, 18:36
                No ale jeśli jest chory to o czym tu dywagować.
                Mnie zastanawia cos innego, nie to ze trafiasz na popaprańców, bo tacy wiadomo
                sie zdazaja i wbrew pozorom nawet normalna kobieta moze trafić na kilku z rzędu,
                zastanawiaja mnie twoje reakcje, tzn to ze po takim nieudanym "związku" oddajesz
                sie kilkuletniej ascezie, zamiast szukać kogos normalnego.
                • no-m-ore Re: No i wszystko jasne:( 27.07.09, 22:49
                  W istnienie "normalnych" mężczyzn wierzę, ale nigdy z nikim takim nie byłam i
                  już nie będę.
                  Nie "oddaje się ascezie" tylko straciłam nadzieję na normalność.
                  Tego pana nie szukałam, nie uwodziłam i nie zaciągnęłam do łózka.
                  To były wyłącznie jego urojenia.
                  A on był jakimś pieprzonym urojeniem dla mnie.....

                  P.S. Wróciłam z kawy w towarzystwie znajomego "dziwkarza". Poszłam tylko dlatego
                  , aby nie siedzieć samej przed kompem i nie płakać.
                  Kilka razy zwróciłam się do niego imieniem tamtego, byłam nieobecna tak na
                  prawdę chciałam wiać po pół godzinie słuchania jego wywodów. Chyba doszedł do
                  wniosku, że jestem tzw łatwą ofiarą, bo zaczął od "zakochałem się w tobie", ale
                  szybko mu takie teksty wybiłam z głowy.
                  I to by było na tyle....:(
              • anbale Re: No i wszystko jasne:( 27.07.09, 21:15
                Wiesz, chodzący ideał na pewno ze mnie nie jest, ale jakoś moja filozofia
                życiowa wyraźnie bardziej sprawdza, niż Twoje "rozdzieranie szat", bo byłam i
                jestem w fajnych, spokojnych, pełnych szacunku, dobrych związkach; i żadnego z
                moich facetów, nawet pod pistoletem nie nazwałabym dupkiem, a już Boże broń
                popaprańcem...Jak chcesz to nawet przekop jego grobowce rodzinne, może
                znajdziesz jakiś ważny trop; co mnie to w sumie obchodzi... Ja tylko wiem, że
                gdybym trafiła na kogoś tak egzaltowanego i inwazyjnego jak ty (czytając ten
                twój poprzedni post czułam dreszcz spowodowany ogromem twych spiętrzonych
                emocji, wulkany i wodospady, łał!), to wiałabym najszybciej jak się da...No ale
                to jest moja opinia, może spotkasz w końcu kogoś, kogo to kręci, czego Ci w
                sumie życzę...
                • ir1.easy Re: No i wszystko jasne:( 27.07.09, 21:39
                  ja tez nie wiem o co Ci chodzi. Tzn. niby wiem, ale chory, niechory odszedł -
                  krzyżyk mu na drogę. Kochałaś się w nim od szkoły, miałaś nadzieję, wydawał się
                  nieśmiały, w końcu Cię zdobył i odszedł. Przykre, ale bywa. A czy my takie znów
                  jesteśmy zawsze odpowiedzialne? Historia z innej może beczki, ale coś jednak
                  mówi na ten temat: moja przyjaciółka, psycholog, wynajmowała mieszkanie od
                  schizofrenika, wiedziałyśmy o tym, ja ją ostrzegałam, a Ona, że to drobiazg, że
                  ma doświadczenie i to w ogóle bardzo wartościowi ludzie. Uhm... do czasu aż
                  zaczął Ją nachodzić, także z kolegami, a potem okradł. Z nimi jest tak, albo
                  biorą leki, albo nie; albo ktoś ma na to siłę albo nie.
                  • no-m-ore Re: No i wszystko jasne:( 28.07.09, 15:48
                    Wiem, że z człowiekiem chorym na schizofrenie nie da się stworzyć trwałego
                    związku, mam już takie doświadczenia, a o samej chorobie wiem więcej niż
                    przeciętna kobieta.
                    Widziałam symptomy choroby od samego początku, ale nie chciałam uwierzyć....tak
                    bardzo mi go brakuje:(
    • no-m-ore Re: Odbiło ci? 28.07.09, 18:39
      Mogę Ci pożyczyć trochę śmiałości, jak potrzebujesz;)
    • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 01.08.09, 15:15
      Dziś mieliśmy razem wyjechać w góry. Tyle lat czekałam na taki wyjazd.
      Co za koszmar..........
    • tata-kubusia Re: Znów spieprzyłam sobie życie 04.08.09, 13:10
      Zbytnio opierasz się na facetach i zbyt szybko się angażujesz. Jak po miesiącu
      tylko znajomości rozpaczasz tak, jakby rozpadło się wieloletnie małżeństwo?

      Widzę, że masz do mężczyzn stosunek bardzo negatywny - jak w ten sposób chcesz
      zbudować coś trwałego? Ci normalni wyczuwają kobiety z takim nastawieniem i
      uciekają. Więc zostają Ci popaprańcy.

      Greg
      • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 04.08.09, 13:28
        Co Twoim zdaniem znaczy "zbytnio się opierać na facetach" i jaki Twoim zdaniem
        jest optymalny czas na zaangażowanie?
        Jakie to ma znaczenie, jak długo trwał związek, w chwili kiedy ludzie się rozstają?
        Na jakiej postawie twierdzisz, że mam "negatywny stosunek do mężczyzn"?
        • tata-kubusia Re: Znów spieprzyłam sobie życie 04.08.09, 14:56
          > Na jakiej postawie twierdzisz, że mam "negatywny stosunek do mężczyzn"?

          To pytanie jasno wskazuje, że nie myślisz teraz, tylko przeżywasz.

          A na jakiej podstawie twierdzę? Chyba to wiadro pomyj, które na nich wylałaś,
          wystarczy, żeby dojść do takiego genialnego wniosku. Same inwektywy, oskarżenia
          itp. Czy trzeba czegoś jeszcze?

          No i muszę się przychylić do uwagi niektórych osób, iż nie akceptujesz żadnych
          wiadomości, które nie zgadzają się z twoimi teoriami, bezmyślnie i chamsko
          atakując ich autorów.

          Mam więc jeszcze jedną nieproszoną radę: odpuść na moment, aż najgorsze emocje
          opadną, bo teraz na pewno nie jesteś w stanie rozsądnie o tym myśleć i pisać.
          • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 04.08.09, 15:15
            Zadałam Ci kilka konkretnych, rzeczowych pytań , ale zamiast odpowiedzi dostałam
            właśnie "wiadro pomyj" pełne "inwektyw i oskarżeń" pod moim adresem.
            Spasuj Kubusiu-tatusia w swojej mizoginicznej paranoi, bo jak twierdzi A.
            Lincoln "Lepiej milczeć, narażając się na podejrzenie o głupotę, niż odezwać się
            i rozwiać wszelkie wątpliwości."
            • tata-kubusia Re: Znów spieprzyłam sobie życie 04.08.09, 15:19
              Wow, powaliłaś mnie. Niemal :)

              Chyba już wiem, dlaczego do tej pory jesteś samotna.

              Jesteś bardzo inteligentna, ale chyba zbytnio pozwalasz się kierować swoim
              emocjom. Może czasem trzeba też dopuścić do głosu rozsądek?
              • no-m-ore Re: Znów spieprzyłam sobie życie 04.08.09, 15:25
                Powołaj wreszcie do głosu SWÓJ rozsądek, jeśli go posiadasz, i znikaj z wątku ,
                w którym nie masz nic do powiedzenia.
                Nie prosiłam o ocenę mojego IQ, ani o rady, zwłaszcza od takich ograniczonych
                osobników , jak Kubuś-tatusia.
                Żegnam.
                • no-m-ore Re: P.S. do Kubusia 04.08.09, 15:30
                  Jeśli chcesz mieć kobietę wyzutą emocji, proponuję poszukać w sex-shopie, bo
                  nawet zabawa w Pigmaliona może się dla ciebie źle skończyć.
                  • no-m-ore Re: "wyzutą z emocji..." sorry za literówkę n/t 04.08.09, 15:31
                    • bakejfii Re: "wyzutą z emocji..." sorry za literówkę n/t 04.08.09, 15:49
                      zZe tez Wam ludzie sie te gadki nie nudza.
                • tata-kubusia Re: Znów spieprzyłam sobie życie 04.08.09, 18:01
                  Po pierwsze to publiczne forum i nie Ty decydujesz, kto tu pisze. A po drugie,
                  nadajesz się chyba tylko do psychoterapii. Długotrwałej. :)

                  Odpuść kobieto, bo Ci żyłka pęknie i po co Ci to?
                  • no-m-ore Re: do kubusia 04.08.09, 18:28
                    Kubusiu, patrz lepiej , żeby tobie nie pękła gumka, bo będziesz płacił następne
                    alimenty;)
    • no-m-ore Re: No i mamy ciąg dalszy....:( 04.08.09, 17:45
      "Co prawda obiecywałem, że więcej do ciebie nie napiszę, ale przeginasz lekko.

      Jeśli nie odwołasz swoich piesków gończych i sama się nie uspokoisz, a ja
      zobaczę jeszcze jeden wpis na forum dotyczący mnie osobiście, albo dostane
      jeszcze jednego maila lub wiadomość na gg, to prześlę kopie wszystkich twoich
      maili, wiadomości gg, sms-ów, w tym te z obelgami i pogróżkami, do prokuratury
      (jako formalna skargę). Być może ci wytłumaczą jakie są granice wolności słowa
      w Internecie, co wolno, a co nie."

      Nie muszę chyba dodawać, że po pierwsze jego nr wyrzuciłam z telefon w dniu
      rozstania, na gg mnie zabanował, a kilka maili jakie mu posłałam zawierają
      jedynie informacje o zwrocie jego książek i narzędzi. Na naszym forum piszę
      rzadko i obchodzę go na kilometr, ale on sam ma tak kontrowersyjne poglądy , że
      naraził się kilku osobom i czasem nieźle mu się tam oberwało ( raz nawet
      stanęłam w jego obronie, a innym razem prosiłam o skasowanie postu, w którym
      ktoś nazwał go śmieciem).
      Co mam robić?



      • tata-kubusia Re: No i mamy ciąg dalszy....:( 04.08.09, 18:05
        Przestać rozwiązywać swoje problemy życiowe na publicznych forach.
        • no-m-ore Re: No i mamy ciąg dalszy....:( 04.08.09, 18:20
          Kubuś-tatusia przeżywa męskie klimakterium?;)
          Spadaj głupku!
          • no-m-ore Re: Gadzie, gdzie jesteś?????/ 04.08.09, 18:23
            Tylko ty mądrze tu mówisz....doradź mi, proszę , co mam zrobić z tym psycholem?!
            • brzydula_betty Re: Gadzie, gdzie jesteś?????/ 04.08.09, 18:45
              no-m-ore napisała:

              > Tylko ty mądrze tu mówisz....

              Chciałaś napisać: tylko ty mi tu przytakujesz.
              Zgadzam się z tatą_Kubusia. Jesteś inteligentna ale bardzo agresywna co pewnie
              bierze się z twoich frustracji i samotności, i nie zaprzeczaj bo tate_Kubusia
              już zdążyłaś nazwać per głupek. a wklejanie prywatnych wiadomości od byłego
              faceta na ogólnopolskim forum to lekka żenada. Może jeszcze podaj jego imię,
              nazwisko i adres?
              PS zaraz mi odpisze: "jak śmiałaś napisać w MOIM wątku, wypad, nie prosiłam o
              rady, nic o mnie nie wiecie, wcale nie jestem agresywna ani sfrustrowana bla bla
              bla"
              no to czekam!:)
              • no-m-ore Re: czekaj sobie:) n/t 04.08.09, 18:48
                • no-m-ore Re: A Kubus tatusia śpi?:) 05.08.09, 07:34
                  A poważnie, proszę o rady. Jak mam reagować na takie ataki , jak zacytowany
                  powyżej? Kolega twierdzi, że to są groźby i tak naprawdę to on mi dał powody do
                  oskarżenia, ale ja nie mam zamiaru o nic go oskarżać. Ale nie chcę też się bać,
                  a z listu sądząc, on ma poważne urojenia i kto wie, co jeszcze wymyśli.
                  • leda16 Re: A Kubus tatusia śpi?:) 05.08.09, 08:07
                    no-m-ore napisała:
                    A poważnie, proszę o rady. Jak mam reagować na takie ataki , jak zacytowany
                    > powyżej?


                    Po prostu spier....j stąd, bo twoje histeryczne wrzaski stają się już nudne.
                    • no-m-ore Re: A ciebie jeszcze nie zabanowali, psychopatko? 05.08.09, 08:17
                      Razem z twoim upiornym k-57
                  • tata-kubusia Re: A Kubus tatusia śpi?:) 05.08.09, 10:05
                    A tak, ja sobie smacznie spałem, podczas gdy ty rozpaczałaś. Czy co tam innego.

                    Jakich chcesz rad, jeśli każdego atakujesz nie przebierając w słowach? Uważam,
                    że moja rada jest tu jak najbardziej na miejscu: nie roztrząsaj tego rodzaju
                    problemów na forum i przede wszystkim - nie eskaluj konfliktu. Odpuść na jakiś
                    czas, przestań o tym obsesyjnie myśleć. Nie czytaj forów, nie odpisuj na
                    e-maile. Pewna obojętność jest tutaj najlepszym wyjściem.

                    No i niestety jeśli tak traktujesz ludzi jak na tym forum - z tak wielką agresją
                    - i jeśli tego faceta też tak potraktowałaś, to się nie dziwię, że przysyła Ci
                    takie e-maile. Więc piszę serio - odpuść na jakiś czas - aż emocje opadną. Bo
                    nie wygrasz tego starcia - będą tylko przegrani.

                    Tak właśnie to widzę - za wszelką cenę chcesz wygrać i mieć ostatnie słowo. I
                    przez to przegrasz teraz, jak zapewne przegrywałaś już wiele razy. Bo nie
                    wygrywa ten, kto ma ostatnie słowo. Tylko ten, kto ma do czego wrócić.
                    Wyzłośliwiałaś się na mnie (ciekawe czy w 4 oczy też byłabyś taka odważna), ale
                    to ja weekendy spędzam z rodziną, a Ty samotnie. Czy więc warto mieć zawsze
                    ostatnie słowo?
                    • anbale Re: A Kubus tatusia śpi?:) 05.08.09, 10:46
                      Zgadzam się z tatą kubusia. Dla mnie twoje emocje też są lekko na wyrost i dam
                      sobie głowę uciąć, że taka znowu niewinna i pokrzywdzona w opisanej tu sprawie
                      nie jesteś...pewnie dużo masz za uszami; bo to niemożliwe, żeby taki pieniacz
                      jak ty, na dodatek w stanie tak silnego wzburzenia i poniekąd obsesji- siedział
                      układnie i spokojnie w kątku i nie prowadził żadnych podjazdowych wojenek...
                    • no-m-ore Re: A Kubus tatusia śpi?:) 05.08.09, 14:13
                      Widzisz Kubusiu, jesteś klasycznym przykładem sytego, który głodnego nigdy nie
                      zrozumie i prawdę mówiąc zastanawia mnie Twoje zainteresowanie wątkiem, w którym
                      jak sam przyznajesz , nie masz nic do powiedzenia, bo ani nie jesteś samotny,
                      ani też nie jesteś kobietą, a z całą pewnością nie jesteś kobietą z temperamentem;)

                      I sam zobacz , co ty piszesz....co "chcę wygrać" i jakie "ostatnie słowo" muszę
                      mieć? Masz jakieś dziwne uprzedzenia do kobiet i na siłę chcesz mnie wpasować w
                      model kobiety, która kiedyś może Cię nawet skrzywdziła, ale którą JA NIE JESTEM.

                      Tak więc , Kubusiu, ciesz się swoim szczęściem, bo ja się cieszę , że Ty jesteś
                      szczęśliwy i zostaw ten wątek ludziom, którzy mają podobne doświadczenia do
                      moich, bo tylko takie posty mają dla mnie wartość i z których korzystam.
                      Miłego dnia i dalszego nieustającego szczęścia:)
                      • politanczykowianeczka Re: A Kubus tatusia śpi?:) 05.08.09, 14:44
                        ty musisz być spod znaku bliźniąt, po jadzie sądząc.
                        • no-m-ore Re: A Kubus tatusia śpi?:) 05.08.09, 15:09
                          A Ty spod znaku głupoty, skoro widzisz tu jakiś jad.
                      • brzydula_betty Re: A Kubus tatusia śpi?:) 05.08.09, 20:46
                        no-m-ore napisała:

                        i zostaw ten wątek ludziom, którzy mają podobne doświadczenia do
                        > moich, bo tylko takie posty mają dla mnie wartość i z których korzystam.
                        Mówiłam, że znów będzie wyganiać ze "swojego" forum? hahahaah Boże co za baba.
                        Nie dziwne, ze facet zwiał, kto by to wytrzymał? :):):)
                        • no-m-ore Re: A Kubus tatusia śpi?:) 05.08.09, 21:04
                          Nie dziw, bo facet ciężko chory na schizę.
                          Normalni faceci wiedzą jak zrobić "Poskromienie złośnicy";)
    • no-m-ore Re: Po mailu z groźbami , sygnały w środku nocy 07.08.09, 08:19
      Dwa pojedyncze sygnały puszczone po pierwszej w nocy w odstępie 10 minut i mam
      noc z głowy.
      Komórki wyłączyć nie mogę, bo mam w niej budzik.
      Życie można "umilić" na wiele sposobów:(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka