Dodaj do ulubionych

Nauka samodzielnego zasypiania

26.11.09, 21:09
Do doświadczonych Mam:
Postępuję wbrew mądrym zaleceniom i dziecku pozwalam spać razem z
nami! Łóżko mamy ogromne, materac sprężysty, w nocy łatwiej mi
karmić, no i jeszcze ten najważniejszy argument emocjonalny -
uwielbiam mieć Młodą blisko, nie wyobrażam sobie odkładać jej samej
do łóżeczka, chociaż stoi obok naszego łóżka...
Tymczasem Młoda zbliża się do 3 miesiąca i zastanawiam się, czy
śpiąc z nią dla swej wygody i przyjemności, nie wyrządzam jej i
sobie jednak krzywdy? Bo a nuż sprawdzą się te ponure przepowiednie
mądrych i życzliwych, że dziecko nienauczone zasypiać da starym
popalić...
Jakie jest Wasze zdanie? Czy cowieczorny rytuał - stała pora, masaż,
kąpiel, kolacja w łóżeczku wystarczą, by uregulować cykl dobowy
dziecka? Czy jednak spróbować po wieczornym karmieniu odkładać
biedaczkę do jej łóżeczka i nie czekając aż uśnie uczyć ją
samodzielności?
Obserwuj wątek
    • jola_ep Re: Nauka samodzielnego zasypiania 26.11.09, 21:48
      > Postępuję wbrew mądrym zaleceniom

      CZYIM mądrym?
      Zajrzyj np. na stronę
      www.askdrsears.com/
      To dowiesz się, że nie wszyscy eksperci są przeciwni wspólnemu spaniu z dzieckiem

      Pozdrawiam
      Jola
    • kasiale73 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 27.11.09, 01:05
      3 m-ce? moja dwulatka (rytuały mamy od jej urodzenia) nie jest gotowa na samodzielne zasypianie. a jak będzie gotowa to sobie zaśnie po prostu - a tak optymistycznie sobie zakładamsmile nie ucz niemowlęcia samodzielności - na to będziesz miała następne lata. co do krzywdy, to na pewno nie wyrządzasz jej ani sobie ani dziecku. ale... gdzie Twój partner? jeżeli z Wami - to moim zdaniem wszystko jest tak jak powinno bycsmile
      • mruwa9 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 27.11.09, 09:24
        Nie no, moje dwulatki byly zdolne do samodzielnego spania we
        wlasnych lozkach, ale jeszcze niekoniecznie zdolne do calkowicie
        samodzielnego zasypiania.
        • szczur.w.sosie Re: Nauka samodzielnego zasypiania 27.11.09, 11:23
          Ja swojego wygoniłam z łóżka na stałe jak miał ok. 4 lat, ale on i
          tak nad ranem przychodził do nas. Do 2.5 roku był karmiony, zwłaszcza
          nocami, bo ja w dzień pracowałam. Teraz mam w łóżku kolejnego ssaka -
          16 m-cy.
          Ja bym nie zastanawiała się, co piszą, radzą, tylko robiła to, co
          uważam za słuszne. No i wygodnesmile bo o ile łatwiej się wyspać.
          Ja miałam problem z wysypianiem się przy pierwszym dziecku, kiedy też
          myślałam, że dziecko ma spać samo. I tak siedziałam 1-2 godziny
          karmiąc w fotelu nad ranem... Wreszcie powiedziałam dość i wzięliśmy
          go na stałe do łóżka.
          Tak samo teraz - nie mogę sobie pozwolić na odpoczynek w ciągu dnia,
          nie mogę się nawet położyć na chwilę. Dlatego zamierzam wykorzystać
          noc na spanie a nie wstawanie w środku ciemnej i zimnej nocy. A latem
          pamiętam jak mi było ciężko zasnąć na powrót, kiedy wybudzałam się na
          karmienie, że nie wspomnę że nie mogę latem w ogóle zasnąć, bo u nas
          jest widno nocąsmile Spanie 3-4 godziny na dobę to było za mało... I jak
          bym do tego miałą dołożyć wybudzanie się i wstawanie? A do tego teraz
          jestem w trzeciej ciąży i nic chyba by mnie w nocy nie podniosłosmile
      • ph78 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 28.11.09, 22:55
        A Lilla? Ma podobną datę urodzenia do mojej córeczki smile
        Śpicie wszyscy razem? Bo my też chcemy kolejne, wtedy dopiero będzie
        tłok w łóżku!
    • budzik11 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 27.11.09, 18:15
      ph78 napisała:

      > Do doświadczonych Mam:
      > Postępuję wbrew mądrym zaleceniom i dziecku pozwalam spać razem z
      > nami!

      To nie są mądre zalecenia wink
      Żadne z moich dzieci (4 i 2l) nigdy nie zasnęło samo. Starszej czytam albo po
      prostu jestem z nią aż zaśnie, młody prawie zasypia przy piersi po czym kładzie
      się do swojego łóżeczka, ale też muszę go trzymać za rączkę. O ile Starsza juz
      śpi bez przerwy w swoim łóżku w swoim pokoju, to młodszy ok 4 nad ranem
      przychodzi do nas na "cycy" i zostaje do rana, nie widzę w tym nic złego. Dzieci
      nigdy mi "popalić nie dały" (nie wiem nawet, co by to miało znaczyć - z łóżka
      nas wyrzucą?).
      A uczenie samodzielnego spania 3-miesięcznego niemowlaka w głowie mi się nie mieści.
    • ph78 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 28.11.09, 22:52
      Nie wiem, co to może oznaczać, że dziecko da popalić.
      Czytam równolegle forum mam rówieśników i nie dość, że tam wszystkie
      dzieci są odkładane do łóżeczka po karmieniu i ja jedna tylko śpię z
      moją jak ta suka ze szczeniakiem $) to jeszcze sieją jakąś
      propagandę nt nauczania zasypiania, która pokrywa się z radami
      otoczenia i szukam gdzieś wsparcia i rad osób, które myślą podobnie
      do mnie.

      'Mądre rady' - to było z ironicznym dystansem.

      Nie wiem, to moje pierwsze dziecko i szukam drogi. Kocham być z
      córką blisko, mąż nie ma z tym problemu, po prostu nie chcę
      popełniać jakiś elementarnych błędów wychowawczych. Byłam ciekawa
      Waszych doświadczeń i opinii.

      Trudno mi przewidzieć, czy w którymś momencie to wspólne spanie nie
      stanie się jednak dla mnie niewygodne. Np. teraz radośnie gorszymy
      nieświadome niemowlę bliskością, natomiast nie znam jeszcze
      rozwiązania sytuacji, gdy podrośnie. Nie chcę też zrobić jej jakiejś
      krzywdy, nadmiernie przywiązać, żeby umiała zasnąć też, gdy mnie nie
      będzie, bo będę np. w szpitalu czy na wyjeździe, czy zostawię ją u
      rodziców.

      Świat się radykalnie zmienia wrza z pojawieniem się potomstwa i nie
      wszystko jest od razu jasne.
      • kasiale73 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 29.11.09, 00:40
        Lilka też śpi z namismile jakże by mogło byc inaczej?
        jak byliśmy sami z mężem to spaliśmy na łóżku 90cm, przed ur. Lenki zmieniliśmy na 140cm, a przed ur. Lilki na prawie 2 metrysmile ale narazie to dla nas trochę za dużo, maleństwo jeszcze się nie rozpycha...
        ja uważam, i w przypadku Leny to się sprawdziło, że im więcej bliskości jej dałam tym jest bardziej samodzielna. dobija mnie na forach rówieśniczych pęd do usamodzielniania niemowląt. nie godzę się z tym. tak samo jak bzdurą jest dla mnie tekst - nie noś dziecka, bo je przyzwyczaisz... przecież przez 9 m-cy w brzuszku już się przyzwyczaiło... i teraz moim zadaniem jest delikatnie je odzwyczaic, po kroczku pozwolic z moich ramion pójśc w świat.
        • frida_a Re: Nauka samodzielnego zasypiania 29.11.09, 09:25
          Bartolino śpi w łózeczku do pierwszej pobudki ok.1-2 potem zawsze sobie obiecuję
          że Go odłożę uncertain i tak sypia ze mną smile
      • budzik11 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 29.11.09, 13:32
        ph78 napisała:

        > Nie wiem, co to może oznaczać, że dziecko da popalić.
        > Czytam równolegle forum mam rówieśników i nie dość, że tam wszystkie
        > dzieci są odkładane do łóżeczka po karmieniu i ja jedna tylko śpię z
        > moją jak ta suka ze szczeniakiem $) to jeszcze sieją jakąś
        > propagandę nt nauczania zasypiania, która pokrywa się z radami
        > otoczenia i szukam gdzieś wsparcia i rad osób, które myślą podobnie
        > do mnie.
        >
        Z własnego doświadczenia wiem, że fora rówieśnicze nie są dobrym doradcą,
        bo trafiają tam zupełnie przypadkowe osoby, które łączy tylko wspólna data
        urodzenia dziecka.
        Polecam bardzo (chociaż trudna do zdobycia) książkę "Mądrzy rodzice". Cały
        rozdział jest tam poświęcony spaniu, min spaniu z dzieckiem. W skrócie: dziecko
        bardzo potrzebuje bliskiego, bezpośredniego fizycznego kontaktu z matką
        (rodzicami). To pomaga mu wyciszać układ nerwowy, hormonalny, oddechowy,
        krwionośny, reguluje oddech (zapobiega SIDS), temperaturę. W dzień nie zawsze
        jest czas, żeby tak bezpośrednio dziecko do siebie tulić (polecam chustę) za to
        noc i wspólne łóżko jest do tego świetną okazją. Oczywiście nie ma sensu się do
        tego zmuszać, to ma być przyjemne dla wszystkich, ale skoro tobie i mężowi to
        nie przeszkadza - to śpijcie razem na zdrowie smile
        • ph78 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 29.11.09, 22:22
          Dzięki za streszczenie smile
      • jola_ep Re: Nauka samodzielnego zasypiania 29.11.09, 13:43
        > Nie wiem, co to może oznaczać, że dziecko da popalić.

        Dzieci z założenia od czasu do czasu "dają popalić" Takich ich urok. Potem jest co wspominać smile

        > Czytam równolegle forum mam rówieśników

        Nie czytać wink

        > i nie dość, że tam wszystkie
        > dzieci są odkładane do łóżeczka po karmieniu i ja jedna tylko śpię z
        > moją jak ta suka ze szczeniakiem $) to jeszcze sieją jakąś
        > propagandę nt nauczania zasypiania,

        To tylko taka tendencja współczesnych czasów, aby jak najbardziej zminimalizować wpływ dzieci na nasze życie. A moim zdaniem chodzi o to, aby to zaakceptować i przeżyć w pełni. Ten czas, gdy dziecko jest tak bardzo blisko nas i tak bardzo nas potrzebuje, kiedyś minie. Wiele rzeczy w naszym życiu ma swój czas i ważne jest, aby goniąc za ułudami, go nie przegapić.

        Takie mniej więcej rady dostałam na starcie do mojego macierzyństwa.
        W "Twoim dziecku" pewna starsza już pani pisała o problemie toksycznych babć. Jej zdaniem każda kobieta ma pewien zasób uczuć macierzyńskich, ale często nie miała okazji ich wyczerpać: bo uwierzyła, że malutkiego dziecka nie należy przytulać, trzeba uczyć je samodzielności, kazać mu w nocy spać w innym pokoju... A potem, gdy jest już mądrzejsza doświadczeniem i los zsyła jej wnuki, nagle uświadamia sobie, co straciła i budzi się jej uśpiony instynkt. Tylko że teraz to już nie jej jej czas...

        Nie chciałam niczego żałować, więc po prostu cieszyłam się, tym co miałam.

        Moje pierwsze dziecko miało trudności z zasypianiem i spaniem w nocy, wymagało dużo mojej opieki, przytulania, było nieustannie do mnie przyklejone. Byłam koszmarnie zmęczona, czasem zniechęcona, czasem wściekła. Pewnie, dużo dałabym wtedy za to, aby moje dziecię odłożone do łóżeczka zasypiało. Ale mimo wszystko widzę po latach, że było warto. Nie żałuje moich decyzji, wspólnego spania, towarzyszeniu jej w usypianiu. To wszystko są drobiazgi. To mija. Ale wspólna, szczególna więź, jaka wtedy się rodzi - jest bezcenna i zostaje na długo.

        Akceptujemy to, że niemowlaki trzeba karmić i przewijać. Ale bardzo często pomija się ich potrzeby emocjonalne. Małe dzieci są elastyczne. Jeśli czegoś nie otrzymają, często przestają się tego domagać - bo i tak nie dostaną. Ale to nie oznacza, że tego nie potrzebują.

        Postępując w zgodzie z naszym instynktem, ucząc się rozumieć potrzeby naszych dzieci je spełniać, stajemy się mądrzejszymi rodzicami. To bardzo się przydaje.

        > Nie wiem, to moje pierwsze dziecko i szukam drogi. Kocham być z
        > córką blisko, mąż nie ma z tym problemu, po prostu nie chcę
        > popełniać jakiś elementarnych błędów wychowawczych.

        Przez pierwsze półrocze dziecko jest psychcznie nadal częścią matki. Czuje Ciebie jak przedłużenie siebie. Będąc przy niej dajesz jej poczucie bezpieczeństwa, które zaprocentuje później.

        Gdzieś w drugim półroczu życia dziecko odkryje, że jesteś od niego niezależna. Wtedy może jeszcze bardziej domagać się Ciebie. To normalne. Będąc przy nim - karmiąc w nocy co godzinę (jak jak przejściowo musiałam), chodząc z nim nawet do łazienki wink uczysz go, że zawsze, niezależnie od pory dnia i nocy, może na Ciebie liczyć. To kolejne podstawy pod jego poczucie bezpiecześtwa i w przyszłości pewności siebie.

        A potem będziesz przy nim. Aby mogło odreagować stresy dnia (gdy tuż po radości pierwszych kroków odkryje, że jednak może tak mało i poczuje się tym sfrustrowany). Wtedy znowu może częściej w Twoich ramionach szukać ukojenia.

        Patrząc z boku, to mogą być objawy błędów wychowawczych: bo dziecko jest dla rodziców bardziej męczące. Ale przecież tak naprawdę chodzi o to, że dla niego jesteś TAK BARDZO ważna smile

        > Waszych doświadczeń

        Z mojego przylepca, wiecznie przyklejonego do mnie, domagającego się mojej obecności przy usypianiu, przychodzącego do nas w nocy, który nie potrafił zaadoptować się w przedszkolu - bo mamy nie było...
        wyrosłą wrażliwa, a jednocześnie bardzo samodzielna i odważna dziewczyna. I patrząc na nią oczom nie wierzę, jak to możliwe. Wiem - bo przerobiłam na niej różne strategie - że jeśli nasyciłam ją swoją bliskością, dałam jej dużo z siebie - to ona odważnie ruszała na podbój świata. I nie wiem teraz, czy trafiło mi się takie niemowlę z tak rozbudowaną potrzebą bliskości, czy też raczej tak zdecydowane dziecko, które potrafiło na mnie wymóc to, czego tak bardzo potrzebowała smile


        > natomiast nie znam jeszcze
        > rozwiązania sytuacji, gdy podrośnie.

        Będzie problem, znajdzie się rozwiązanie smile
        (na przykład dziecko na jakiś czas może spać w swoim łóżeczku)

        > gdy mnie nie
        > będzie, bo będę np. w szpitalu czy na wyjeździe, czy zostawię ją u
        > rodziców.

        Nie będziesz wyjeżdżać, zostawiać u rodziców, a jak coś się stanie - to trudno. Dzieci są wytrzymałe, wystarczy, że zostawisz je z kimś mu bliskim.

        Moje drugie dziecko zostało jako 10-miesięczniak z babcią (poszłam na wesele). W nocy się zbudził, stwierdził, że jest babcia, przewrócił na drugi boczek i spał dalej wink Parę miesięcy temu próbowałam go nauczyć "samodzielności" i wymiękłam po dwóch tygodniach stwierdzając niereformowalnym egzemplarz wink

        > Świat się radykalnie zmienia wrza z pojawieniem się potomstwa i nie
        > wszystko jest od razu jasne.

        Pamiętam jak wspomniałam mojej mamie, że nasze pierwsze maleństwo śpi z nami. A moja mama na to z ogromnym zdziwieniem: "a gdzie miałaby spać"? Świat się zmienia, ale pewne rzeczy pozostają niezmienne.

        Pozdrawiam
        Jola
        • ph78 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 29.11.09, 22:31
          Dziękuję za wzruszającą odpowiedź. W podobną stronę zmierzam, błądząc.
          Lubię dziewczyny z mojego forum rówieśniczego, mamy prawo się różnić.
          Cieszę się i odnajduję potwierdzenie moich intuicyjnych przekonań
          wiedząc, że są też rodzice myślący podobnie do mnie.
        • kaixa jola_ep 30.11.09, 19:33
          Ogromnie lubie Twoje wypowiedzi, zawsze po ich lekturze czuje sie pokrzepiona
          smile Dziekuje!
          • oda100 Re: jola_ep 30.11.09, 21:16


            kaixa napisała:

            > Ogromnie lubie Twoje wypowiedzi, zawsze po ich lekturze czuje sie
            pokrzepiona
            > smile Dziekuje!

            i ja rowniez; ale mam wrazenie, ze w moim srodowisku moje metody
            wychowawcze sa nie do przyjeciawink
            • kaixa Re: jola_ep 04.12.09, 17:16
              Hehe, a myslisz, ze nas rodzina nie krytykuje a znajomi nie patrza sie z
              politowaniem? Tak, jakby to byla ich sprawa, a jakiej konfiguracji spimy, jak
              dlugo sie karmimy itp. Ech, ludzie to innym z butami nawet do lozka wleza... sad
        • carolinecat Re: Nauka samodzielnego zasypiania 10.12.09, 18:58
          jola_ep, przepiękny post!
    • budzik11 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 30.11.09, 08:34
      Poczytaj o rodzicielstwie bliskości (Attachment Parentnig, w skrócie AP), choćby
      tu: www.tuliluli.eu/czytelnia/108
      Zamiast bać się popełniania "elementarnych błędów wychowawczych" słuchaj swojej
      intuicji, boi dobrze ci podpowiada. Dzieci trzeba kochać, tulić, nosić jak
      najwięcej. Nie przyzwyczai się "do złego", nie uzależni, nie rozpieścisz jej
      itp. bzdety.
      • ph78 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 01.12.09, 21:45
        Dziękuję za link! Dobrze wiedzieć, że zasady, w które wierzę, są nawet
        skatalogowane i mają nazwę i nie ja jedna je wyznaję smile
    • fizula Re: Nauka samodzielnego zasypiania 01.12.09, 00:02
      > Postępuję wbrew mądrym zaleceniom i dziecku pozwalam spać razem z
      > nami!

      Ja bym powiedziała, że postępujesz zgodnie z mądrymi radami, patrz np.
      "Zasypianie bez płaczu" Sears'ów. Najlepsza książka o usypianiu małych dzieci, a
      czytałam ich sporo.

      >no i jeszcze ten najważniejszy argument emocjonalny -
      > uwielbiam mieć Młodą blisko, nie wyobrażam sobie odkładać jej samej
      > do łóżeczka, chociaż stoi obok naszego łóżka...

      Czyli masz intuicję matczyną, która Ci podpowiada, jaki styl postępowania Wam
      służy. Gdy przed narodzinami drugiego dziecka pozbyłam się łóżeczka dziecięcego
      (takiego ze szczebelkami) poczułam się całkowicie "swobodna"i mały Danio cały
      czas spał z nami.

      > Tymczasem Młoda zbliża się do 3 miesiąca i zastanawiam się, czy
      > śpiąc z nią dla swej wygody i przyjemności, nie wyrządzam jej i
      > sobie jednak krzywdy? Bo a nuż sprawdzą się te ponure przepowiednie
      > mądrych i życzliwych, że dziecko nienauczone zasypiać da starym
      > popalić...

      Przecudny wiek- masz pod opieką jeszcze bardzo małe niemowlę. Przez przynajmniej
      rok albo i dwa nie wymyślisz dla niego lepszego miejsca do spania niż Twoje
      własne łóżko.
      A popalić i tak Ci da, i tak ;o) Takie bywają wcześniej lub później dzieci-
      niezależnie od miejsca zasypiania :o)

      Czy jednak spróbować po wieczornym karmieniu odkładać
      > biedaczkę do jej łóżeczka i nie czekając aż uśnie uczyć ją
      > samodzielności?

      Skoro uważasz niemowlę za osobę zdolną do samodzielności, to może w pakiecie od
      razu nauczyć je robić sobie obiad i samodzielnie chodzić na spacer? ;o) Jak
      samodzielność, to samodzielność.
      Coś jest takiego w naszej kulturze, że najbardziej bezbronne niezdolne do
      samodzielności niemowlęta chcemy oduczać jak najszybciej tej niesamodzielności.
      Ale im szybciej jej oduczymy, tym bardziej na stare lata będziemy do niej tęsknić.
      Ciekawe, że moja mama, a babcia moich dzieci, która po narodzinach najstarszej
      Lidzi przestrzegała mnie, żebym nie przyzwyczaiła do noszenia, sama wydawała się
      najbardziej uradowana, gdy udało jej się utulić, ukołysać, ponosić któreś ze
      swoich wnucząt.

      Czy cowieczorny rytuał - stała pora, masaż,
      > kąpiel, kolacja w łóżeczku wystarczą, by uregulować cykl dobowy
      > dziecka?

      Taki bogaty wieczorny repertuar oczywiście może "rozbestwić" ;o) dziecko. Bo
      pewnego dnia powie Ci: "jeszcze dłużej pomasuj", "jeszcze nie chcę wychodzić z
      wanny". No ale czy rozwiązaniem byłoby nie kąpać? Albo nie masować? Skoro
      masujesz i kąpiesz, to chyba widzisz w tym jakiś sens i tego się trzymaj.
      Z tym uregulowaniem cyklu dobowego to nie taka prosta sprawa. Bo dziecku ten
      cykl się zmienia, zwłaszcza tak małemu skarbowi. Wtedy lepiej zamiast dziecko
      wciskać w konieczność rytuału próbować też być trochę elastycznym. Ale to przed
      Tobą. Skoro teraz Wam taki układ pasuje, to tego się trzymaj.
      Moim zdaniem wyrabiasz 105% normy bardzo dobrej mamy, a więc nie przejmuj się
      opiniami postronnych osób, a bardziej obserwuj opinię swojego maleństwa.
      • ph78 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 01.12.09, 13:13
        Bardzo jesteście kochane smile

        Gorzej właśnie w zderzeniu z rzeczywistością i życzliwymi matkami i
        teściowymi, które mnie straszą, że jak nauczysz, to potem
        nieoduczysz,
        a jak pozwolisz, to potem będziesz miała...
        I jak biorę Młodą na ręce, bo zaczyna płakać, to wysłuchuję
        złośliwości typu, tak ją nauczyłaś, to teraz musisz nosić...
        Ja nauczyłam? A co ma robić matka, patrząc jak jej niemowlę płacze?
        Odejść spokojnie? Zatkać smokiem? Wyrzucić przez okno?! Poza tym, ja
        wcale nie muszę - ja chcę i cieszę się tym noszeniem, chociaż mi
        ręce więdną i kręgosłup odpada po 5-godzinnych spcaerkach w
        chuściewink No ale po to właśnie mam to dzieciątko - żebyśmy były
        blisko! Do kochania, noszenia, przytulania i całowaniasmile
        OK, robię swoje, najwyżej nas później we śnie toporkiem załatwi, jak
        wyrośnie na zepsutą nastolatkę tongue_out
      • kaixa Re: Nauka samodzielnego zasypiania 04.12.09, 17:25
        Hihi, widze, ze nie my jedni jestesmy "wyrodnymi rodzicami", ktorzy swojemu
        drugiemu dziecku nie raczyli nawet kupic wlasnego lozeczka smile

        Swoja droga przed narodzinami pierwszej corki mialam wszystko - lozeczko, wozek,
        zapas smoczkow (glownie otrzymanych w prezencie, ale wcale mnie wtedy takie
        prezenty nie razily) i nawet kilka butelek na wszelki wypadek... a teraz jedyne,
        co kupilam, to chusta do noszenia. I niczego nam nie brakuje, wrecz
        powiedzialabym, ze tym razem rodzicielstwo wydaje nam sie o niebo prostsze - i
        sila rzeczy przyjemniejsze - niz wtedy, i to pomimo obecnosci w domu
        absorbujacej trzylatki... nie ma to jak sluchac wlasnej intuicji!
        Pozdrawiam! smile
    • basiak36 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 01.12.09, 23:23
      Czy jednak spróbować po wieczornym karmieniu odkładać
      > biedaczkę do jej łóżeczka i nie czekając aż uśnie uczyć ją
      > samodzielności?

      Idac tym tropem trzeba tez niemowleta male uczyc siadac, raczkowac i chodzic, bo
      inaczej sie nie nauczasmile
      Jesli czekasz az dziecko samo bedzie gotowe siadac i chodzic, to spokojnie
      czekaj az samo bedzie gotowe samodzielnie spacsmile
    • mama_kaspra Re: Nauka samodzielnego zasypiania 02.12.09, 16:13
      Ja tez jestem mama trzymiesieczniaka (wiec moze nie powinnam jeszcze wypowiadac sie na tym forum, ale mam zamiar karmic piersia, jak dlugo bedzie chcial, wiec sobie pozwole smile). Bardzo sie miotalam jak maly ma spac - bylo jasne, ze niedaleko nas, ale spanie w jednym lozku wydawalo mi sie troche niebezpieczne (wiem, ryzyko zagniecenia jest znikome, ale panikara ze mnie). Metoda prob i bledow wypracowalismy wiec metode ktora bardzo calej trojce pasuje, moze i innym sie spodoba. Lozeczko przylega do naszego lozka i ma tylko trzy scianki - to znaczy nic nie oddziela mnie od synka. Po wieczornym karmieniu jest odkladany do swojego lozeczka czy spi czy nie (jest okolo 23:00 zwykle i wszyscy sie wtedy kladziemy), i co ciekawe, okazalo sie ze lepiej jesli nie spi albo spi mocno, bo jak jest w polsnie bardzo taka zmiana na poczatku mu sie nie podobala. Na poczatku zwykle protestowal - jesli poglaskanie i pocalowanie nie pomagalo, karmilam jeszcze i odkladalam do lozeczka. Nigdy nie probowalam wiecej niz dwa razy pod rzad, wiec na poczatku wiekszosc nocy spal z nami (tak samo robilam po kazdym nocnym karmieniu) - a my spalismy bardzo czujnie.... Ludzie, ktorym o tym mowilam, a i maz, nie bardzo wierzyli ze mozna w ten sposob przekonac dziecko do spania we wlasnym lozeczku. Ale ja przyjelam, ze jesli dziecko wie ze moze w kazdej chwili byc przeniesione do lozka rodzicow, poczuje sie pewnie i zgodzi spac w swoim lozeczku. I mialam racje! Z tygodnia na tydzien coraz mniej spal w naszym lozku, i od kilku tygodni po wieczornym karmieniu odkladam go, caluje, klade sie obok, maz po mojej drugiej stronie - i czasem nie wiadomo ktore z naszej trojki zasypia pierwsze. Jesli synek tylko pisnie cichutko przez sen, wyciagam reke i biore go za reke lub glaszcze - na ogol pomaga. Czasem "musze" pocalowac - a jak to juz nie pomaga, to pewnie chodzi o jedzenie - po ktorym znowu zasypia. A ja moge spac przytulona do meza i trzymac synka za reke, nie martwiac sie ze go zgnieciemy lub nakryjemy koldra. I mam nadzieje ze bedziemy go mogli "wystawic" z calym lozeczkim do wlasnego pokoju kiedy bedzie mogl sam z niego wyjsc i przyjsc do nas, jesli zglodnieje albo zapragnie towarzystwa- bo przeciez inaczej musialby wzywac nas placzem, a to jakos okrutne mi sie wydaje....
      • ph78 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 03.12.09, 00:47
        Też rozważamy opcję z taką 'balkonetką' (łóżeczkiem z wyjętą jedną
        ścianką boczną), przystawioną do naszego łóżka.
      • desse_o Re: Nauka samodzielnego zasypiania 03.12.09, 07:36
        Ciekawe rozwiązanie z tym łóżeczkiem, też je rozważaliśmy, ale w końcu
        zdecydowaliśmy się na wspólne spanie. Synek w nocy raz przytula się
        do mamusi a raz "goni" po łóżku tatusia smile z czego tatuś jest zadowolony
        i wczoraj przyznał, że mimo niewygody spania na brzegu łóżka to są to
        najprzyjemniejsze chwile z nocy.
        Zgniecenia ani przyduszenia dziecka nie boimy się. Przenosić go będziemy
        do własnego łóżka jak dojrzeje do tego i zdecyduje, że chce.
      • edytadk Re: Nauka samodzielnego zasypiania 03.12.09, 12:28
        Ja podobny patent stosowałam, tylko zamiast łóżka była gondola wózka. Spanie z
        dzieckiem, jakkolwiek uważam za zupełnie naturalne i najbardziej pozytywne
        rozwiązanie, u nas było praktycznie niemożliwe do realizacji na dłuższą metę.
        Sypialni u nas niet, śpimy na wersalce o standardowych rozmiarach i na trójkę
        zwyczajnie jest za ciasno. Na krótko (np. na okres karmiania) da się wytrzymać,
        ale noc w noc - ny nysad. Wiem, powiecie, że dla chcącego nic trudnego i że
        materac na podłogę można położyć, ale z tym miejscem na podłodze też krucho, a
        że synek nie zgłaszał żadnych protestów z tytułu spania w zasięgu mojej ręki,
        nie kombinowaliśmy.

        Kiedy wyrósł z gondoli, stwierdziłam, że jak będzie marudzić w nocy to nie ma
        siły - śpi z nami, bo ja muszę wstać do pracy w jako takim stanie. O dziwo
        zaakceptował spanie w łóżeczku w pokoju obok bez sprzeciwów, i tylko ja musiałam
        się jeszcze nauczyć karmić na śpiąco siedząc w foteluwink.
        • abiela Re: Nauka samodzielnego zasypiania 03.12.09, 17:19
          Mam takie łóźeczko, o dokładnie takie:
          www.fabimax.de/beistellbetten.html
          a i tak synek ze mna śpismile
    • ik07 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 04.12.09, 21:08
      wiesz co...
      ja jestem mamą 7-miesięczniaka, którego też karmię piersią. w nocy
      bywa różnie. czsami są to 2 pobudki, a czasami 8.. jak zęby idą, to
      budzimy się często.
      jak synek miał 2-3 miesiące to nie potrafił usnąć inaczej niż bujany
      w ramionach. kupiłam sobie 2 książki o tym jak uczyć samodzielnego
      zasypiania, ale wyrzuciłam je w kąt po jakimś czasie... uwierzyłam
      we własne dziecko i w wyjątkowość układu ja-ono. i od tej pory jest
      pięknie. bo się nie stresuję. jak dziecko potrzebuje utulenia to je
      tulę, jak może spać samo to śpi samo.. nie zakładam żadnego
      scenariusza, nie czytam poradników i gotowych recept..
      teraz po karmieniu wieczornym, mam jasia na kolanach, polulam
      chwilę, zanucę kołysankę i dzieć mi zasypia. odkładam go do
      łóżeczka, które nadal stoi w naszej sypialni przy łóżku. jak się
      budzi w nocy na karmienie to go karmię u nas i albo mam siłę
      odłożyć, albo zasypiam z jaśkiem przy piersi.. smile nic na siłę. i
      jest dobrze.
      więc polecam Ci uwierzenie w wyjątkowość waszej relacji.. smile i we
      własną intuicję. nikt tak jak mama nie zna i nie czuje dziecka. rób
      to, co Ty uważasz za słuszne i odpowiednie dla was.
      • fizula Re: Nauka samodzielnego zasypiania 05.12.09, 01:03
        Jeśli nie macie jeszcze dosyć tego tematu, to możecie sobie poczytać, co
        naskrobała moja położna, gdy pożyczyłam jej wyżej wzmiankowaną książkę:
        www.szkolarodzenia.lublin.pl/index.php?menu=54&art=50
        • ph78 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 05.12.09, 19:54
          Dziękuję! Ja nie mam jeszcze dosyć tematu, chociaż nabieram coraz
          więcej pewności, że słusznie postępuję smile
        • mruwa9 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 05.12.09, 20:59
          Jedno mi w tym zalinkowanym tekscie na pewno nie pasuje- ze dzieci
          zmuszone do przedwczesnej samodzielnosci spaniowej sa 10-krtotnie
          narazone na ADHD niz te tulone. To mi przypomina dawne teorie o
          matkach-lodowkach jako sprawczyniach autyzmu u swoich dzieci. ADHD
          to nie jest cos, na co sie zapada, zachoruje, z ADHD czlowiek sie
          rodzi i nie ma znaczenia, na jaka rodzine trafi (srodowisko,
          kultura, wyksztalcenie). Jako matka ADHDowca stwierdzam: to widac
          od pierwszej doby po urodzeniu. Moj syn byl dopieszczony i tulony
          non stop, calodobowo, bez ograniczen. Nieograniczony czasowo dostep
          do piersi, spal ze mna. I co? I dupa blada. Jak zaczal sie drzec 10
          godzin po urodzeniu, tak sie darl przez calusienki pierwszy rok
          zycia. pal licho, ze to tylko statystyka z tym ryzykiem, ale z ADHD
          dziecko sie rodzi, nie mozna na nie zapasc wskutek takich czy innych
          warunkow rodzinnych. Sugerowanie , ze jest inaczej, ze ADHD to wina
          rodzicow (no tak, poniekad, bylo plodzic potwora?) to kopanie
          lezacego, bo bycie rodzicem dziecka z ADHD daje wystarczajaco
          powodow do zwatpienia we wlasne kompetencje matczyne/ojcowskie, w
          czym skwapliwie utwierdza na kazdym kroku otoczenie.
    • ziemiagn Re: Nauka samodzielnego zasypiania 11.12.09, 15:35
      Już wiele bardzo mądrych słów zostało tu napisanych.
      Ja tylko opowiem, jak to u nas było w praktyce : Basia (3 lata)śpi
      do tej pory przy mnie w tzw. balkoniku, czyli łóżeczku bez jednego
      boku dostawionego do mojej strony łóżka. Uwielbiamy takie spanie
      obydwie. Basia zasypia z moją ręką w dłoniach, słuchając nuconej
      kołysanki. Jest pogodną, BARDZO otwartą na świat dziewczynką. Bardzo
      lubi być blisko mnie, co nie oznacza, ze nie potrafi przeżyć
      spokojnie dnia, gdy jestem w pracy, choć zawsze wita mnie słowami "
      tęskniłam za tobą mamuniu ". Świetnie radzi sobie wśród rówieśników.
      Dopiero teraz, jak podpytuję ją, czy chciałaby spać sama w swoim
      pokoiku z zabawkami, mówi, że tak - po prostu dorosła do tego sama,
      tak jak do raczkowania, chodzenia, mówienia itd. Niebagatelna jest
      też rola już troszkę zbyt ciasnego łóżeczka niemowlęcego wink

      A na pocieszenie : jak Basia miała 3 miesiące, spała WYŁĄCZNIE na
      naszych brzuchach - zmienialiśmy się co jakieś 3-4 godziny, żeby móc
      się trochę poprzewracać na boki wink Wspominam to z dużym
      rozrzewnieniem. Tak jak w Twoim przypadku, obie miałyśmy ogromną
      potrzebę bliskości.
      I to jest super, choć rzeczywiście nie wpisuje się w modę gwałcenia
      podstawowych potrzeb emocjonalnych dziecka, żeby tylko życie po
      urodzeniu nie za bardzo odbiegało od tego przed porodem.
      • ph78 Re: Nauka samodzielnego zasypiania 11.12.09, 23:09
        Dziękuję po raz kolejny! Już okrzepłam z tą myślą, że mam prawo
        wychowywać dziecko wedle swojej intuicji i nie przejmuję się
        podręcznikowymi zaleceniami ani powszechnie panującymi opiniami.
        Cieszę się, że są rodziny, w których ten model się sprawdza smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka