failte
30.03.11, 19:32
Jeszcze prośba o wsparcie, Mamy Karmiące Długo!
Infekcja na którą nic mi nie pomagało spowodowała konieczność leczenia antybiotykiem niedozwolonym pzry karmieniu i karmienia mm przez 10 dni (dostawał Isomil i strrrrasznie tęsknił za piersią, a na buzi robił mu się rumień). Pierś wróciła, ale po 5 dniach od tego powrotu, pomimo dawania 1,2,3,4,5,6 piersi i odciągania 'na zapas' (w czerwcu niania przyjdzie, a ja zacznę wyjeżdżać na 1-2 dni, jakiś zapas chciałam mieć), Mały jest wciąż głodny, ja zmaltretowana i umęczona, a brodawki nadwyrężone. Do tych posiłków piersiowych dochodzi mi więc teraz pierś + 120ml Isomilu.
Chciałam karmić do 15 mca, może i dłużej. A teraz kp robi się trudne (pierś + ew. przygotow. butli) , bolesne (nadwyrężone brodawki) i frustrujące (widzę, że wystarczało a teraz nie wystarcza po prostu, on kończy i za 15' szuka jedzenia). No i trzeba mi podbudowy.
Grupą wsparcia powinny być kobiety w rodzinie, ale tutaj u mnie panuje nomenklatura z lat 70-80, z ery gloryfikacji mm, no i w tel. słyszę jak to się wszyscy cieszą że wreszcie skończę karmić (jakby to powód do wstydu był). I te zachęty, jak mnie jakiś tel. zastanie karmiącą: ' no weź mu tę pierś i daj coś do zjedzenia wreszcie, słyszę przecież w słuchawce że jest głodny, to chłop a nie noworodek, on ma piersi za mało". Tak było praktycznie od 4 mca, kiedy ruszył terror słoiczkowo-herbatkowo-soczkowy, ale miałam w nosie i karmiłam tłuściocha piersią. A teraz laktacja mi wyhamowała po odstawieniu na 10 dni, dziecku ruszył apetyt i mam problem.

Już dostałam rady co robić na forum KP, żeby zwiększyć laktację, ale od Was potrzebuję słów otuchy. Bo niby leci więcej, wczoraj w nocy np. tylko raz uzupełniłam posiłek butlą bo nie mógł zasnąć i maltretował mój biust ponad godzinę

, ale opadam z sił.
Od 2 mcy idą mu ząbki, momentami łapał boleśnie i nadal łapie (głównie we śnie), co nie ułatwia sprawy. Mleko odciągnięte albo mm podaję butlą, inaczej nie wchodzi w grę. Nie jestem w stanie inaczej go teraz nakarmić w nocy, jeśli 10 piersi mu nie wystarczy, jak podać na koniec mm.
Na KP dziewczyna orzekła, że trzeba odwalić smoczek - sprawcę kłopotu.

Teoria super, ale z czego mu dać na koniec mleka, jak 10 piersi nie wystarczy? Zwykły plastikowy kubek, Lovi 360 - pije z tego, ale po pierwsze się zalewa (w nocy go przebierać??? o nie!). Po drugie, trudniejsze - często pociągnie solidnie i zadławi się naprawdę b.mocno, do tego stopnia, że purpurowego synka muszę rąbać w plecy, trzymając głową w dół i słuchać czy udało się zaczerpnąć tchu czy jeszcze nie. A czasem zostaje z nim niania, czasem moja mama - one boją się jak ognia tych zadławień i odmawiają pojenia go z czegokolwiek innego niż nie powodująca takich zadławień butla z 'małym' smoczkiem (1m+). Totalna rezygnacja z pojenia smoczkiem niestety nie wchodzi w grę.
Mam nieodparte wrażenie, ze się zaczyna bezwiedne odstawianie wbrew potrzebom malucha (oderwany od piersi był nadpobudliwy, zdezorientowany i strasznie płaczliwy) i wbrew moim chęciom karmienia.
Weźcie mnie postawcie na nogi, pls.
Jakieś podobne doświadczenia macie?
Pls, pls, pls, pls, pls!
Dzięki!
Failte