ila79
01.10.07, 15:00
Dziewzyny muszę się wygadać albo co...już sama nie wiem. Karmię
synka 13 miesiąc i do tej pory sprawiało mi to niezwykłą radość -
chociaż nie powiem nie było lekko. Od pewnego czasu karmienie wręcz
mnie denerwuje, nie potrafię się nim cieszyć tak jak kiedyś. Powód
jest taki,że dosłownie jestem niewolnikiem własnego dziecka. Już
nikt nie chce zostawać z moim synkiem, bo jak nie ma obok "cycy" to
jest dziki ryk w nieskończoność. W ten weekend byliśmy, a właściwie
mięliśmy być na weselu mojego kuzyna. Nawet nie będę opowiadać, co
się działo, dość, że mój mąż zakomunikował, że nie wychodzimy
NIGDZIE bez Małego dokąd będzie na piersi. W nocy pobudka co pół
godziny i ssanie w nieskończoność. Jak to się nie zmieni to
zwariuję. Napiszcie coś "ku pokrzepieniu serc"! Acha, podczas
karmienia Mały nie patrzy mi słodko w oczy!! Tylko kopie drapie i
wymachuje rączkami bo mu się spieszy do dalszej zabawy i chce robić
wszystko na raz....