Proszę pocieszcie, że będzie dobrze...Dziś mija 4 tydzień od kiedy
mam zatkany kanalik (chyba, bo już sama nie wiem) i kurcze nadal
boli przy karmieniu strasznie

Tzn. jak pojawił się pęcherzyk
zgodnie z instrukcją go przekłułam i ulżyło. Na następny dzień
jednak pęcherzyka już nie było tyle że wyglądało to jakby skórka
narastała i mam taką białą plamkę na piersi nadal!, ale raczej
kanalik nie jest zatkany bo mleko leci a dziecko pierś opróżnia.
Próbowałam przekłuwać raz jeszcze, ale nic z tamtąd nie leci, a
przekłuwanie bolało

ból dalej jest więc z tą igłą to dalej nie ma
sensu...Do tego brodawka reaguje na zimno i twardnieje (bieleje), o
bólu już nie wspomnę. Boli tak 15 sekund jak mała zaczyna ssać,
potem jest o.k. No i po karmieniu się znowu zaczyna ból. Smaruję
bepanthenem. Ciepłe okłady robiłam - to przynosi chwilową ulgę....
Co ja jeszcze mogę zrobić? Mąż widzi jak mnie boli i jedyną radą
którą słyszę że to może czas już skończyć to karmienie skoro tak
cierpię?

Zero wsparcia normalnie

Aż mi sie słabo robi jak mam
z tej piersi bolącej karmić.
Dziewczyny doświadczone, macie jakieś rady jak mam sobie pomóc
jeszcze?