Dodaj do ulubionych

czy stosujecie "kontrakty" na kursach?

08.02.11, 22:43
Jestem ciekawa, czy podpisujecie z kursantami cos w rodzaju kontraktow, zawierajacych co powinno sie i czego nie powinno sie robic podczas zajec (np wylaczanie telefonow itp).
Jesli tak, co w nich jest zawarte i czy w ogole zdaje to egzamin? Jakie sa konsekwencje nieprzestrzegania takiej umowy przez studentow. Mam tu na mysli osoby raczej dorosle, ewentualnie starsza mlodziez.
Obserwuj wątek
    • chinwag Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 09.02.11, 09:54
      Podpisywać? Nie widzę potrzeby, by stosować tę kontraktową nowo-modę.

      Ustalam zasady, oni je przyjmują. Oczywiście, że zdarzy się komuś je złamać, celowo lub nie, ale wstyd jest wystarczającą karą;)
      • unaragazza Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 09.02.11, 20:41
        Odnosze wrazenie, ze malo kto "wstydzi sie", ze dzwoni mu telefon, ze przeszkadza gadajac z kims itp. Nie jest to zadna kara. Wydaje mi sie, ze moze wlasnie kontrakt w formie pisanej zobowiazywalby bardziej do zachowania porzadku itp. Nie jest tak?
    • testman Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 09.02.11, 18:22
      przede wszystkim od profilu przecietnego ucznia w szkole zalezy, czy kontrakt jest w ogole potrzebny i czy moze dzialac.

      dobrze ilustruje to przyklad "zasad szkoly", ktore widzialem w szkole jezyka hiszpanskiego w Maladze, tuz przy plazy: uczniom zabrania sie przychodzic w kostiumach kapielowych, tuz po wyjsciu spod prysznica itd.

      Zasady wygladaly dosc egzotycznie na pierwszy rzut oka, ale trzeba pamietac, ze target takich szkol jest niemiecki nastolatek...
    • anna335 Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 09.02.11, 22:16
      moi uczniowie jakos sami z siebie wylaczaja telefony na zajeciach, jak zadzwoni to przepraszaja i wylaczaja
      nie mialam dotad z tym problemu i nigdy nie stosowalam kontraktow ani nic w tym rodzaju, sami wiedza jak sie zachowac chyba mam szczescie do milych uczniow?
      • chinwag Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 09.02.11, 22:44
        Kontrakt niczego nie zmieni. Dorośli ludzie nie potrzebują takiej zabawy. Wystarczy stanowcze, acz grzeczne oczywiście nie tolerowanie odbierania telefonów podczas zajęć.

        A jeśli masz do czynienia z takimi chamami, którzy jak piszesz nie przejmują się i nie wstydzą, to choćbyś podpisała 10 kontraktów i jeszcze 20 weksli, czy tam innych cyrografów, to i tak będą Ci w czasie lekcji wychodzić do toalety i tuż za drzwiami drzeć się do słuchawki telefonu. ;)






    • very.martini Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 10.02.11, 20:55
      Ja wlasnie dzisiaj zdecydowalam, ze na nastepne zajecia z nowa grupa przynosze kontrakt. Nie obchodzi mnie, czy ktos bedzie to wysmiewal jako nowa, smieszna mode. To grupa seniorow, jak mnie wczesniej uprzedzila moja chlebodawczyni, grupa wiekowa mocno roszczeniowa. Z poprzednia grupa jakos nie mialam problemow (bardziej wyluzowani?), ale tutaj juz doszlo do spiec. Kontrakt uwazam wiec za nieodzowny. Na pierwszym miejscu umieszcze chyba: "jak sie nie podoba, to do widzenia";)

      16%VOL
      22%VAT
      • unaragazza Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 10.02.11, 21:55
        Oj postawa roszczeniowa plus postawa "zalozone rece" to jeden z gorszych typow studenta.
        Do zasad nie chce sie stosowac, polecen nie lubi wypelniac, przykladac sie w domu tez nie...itp
        Mialam nadzieje, ze moze kontrakt jakos pomoze w radzeniu sobie z niesfornymi uczniami.
        A Ty very.maritini, masz juz jakiegos gotowca (ktorym bylabys sklonna sie podzielic?;) ?
        • chinwag Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 11.02.11, 08:02
          Ja jedynie śmiem twierdzić, że nie ma znaczenia, czy nasza umowa jest spisana, czy też jest umowa ustną. Nie mówimy o dzieciaczkach, tylko ludziach dorosłych, więc jeśli ktoś łamie umowę ustną, wypierając się, że cokolwiek takiego słyszał, to również złamie umowę spisaną, twierdząc np. że zapomniał.

          A te roszczeniowe panie, to zaczną od tego, że "rościć będą sobie prawo do nie podpisywania niczego" ;)
          • very.martini Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 11.02.11, 14:13
            chinwag, ale wyobraz sobie, ze na pietnastoosobowa grupe osob w wieku 60+ na oko 1/3 to taki typ, ktory w przychodni, w urzedzie, przed telewizorem uwaza, ze wszystko mu sie nalezy tak jak on chce:) 5 osob skutecznie potrafi zepsuc atmosfere w calej grupie. Pomijam podsmiwanie sie z innych- jednej pani rozdzwonila sie komora (nie jest to moze mega kulturalne, ale rozumiem, zdarza sie, moze to dobrze, ze na pierwszej lekcji, wszyscy beda teraz pamietac, zeby wyciszac), a jakas pancia strzela zgryzliwym tonem komentarz "No dobrze, posluchamy koncertu". Sorry, od takich komentarzy to moge byc ja, ale sie od nich powstzymuje, bo jestem o polowe mlodsza od uczestnikow kursu, a i tak uwazam je za niekulturalne. Czasem jak jestem bardziej zzyta z grupa i ktos ma ladny dzwonek, to
            komentuje, ale nigdy napastliwie i zlosliwie. Dlatego czuje, ze ten kontrakt bedzie mi potrzebny, bo akurat trafila sie taka grupa, poprzednia tak nie byla, chociaz pani X miala w zwyczaju wstawac i tlumaczyc innym kursantom, co maja zrobic albo co zrobili zle (sama nie byla taka ultramegadobra, tylko nie mogla usiedziec w miejscu)

            A to, czy umowa jest spisana, ma znaczenie. Ludzi doroslych obowiazuja normy narzucone przez tak zwane dobre wychowanie, i, jak mialam okazje zaobserwowac w czwartek, moim uczniom albo tych norm nie wpojono (nie wierze!!!!), albo sobie mysla, ze jesli jestem dwa razu mlodsza, to mozna na mnie naskakiwac ("ale czemu pani do mnie mowi po angielsku, jak ja poczatkujaca jestem?", a potem foch, ze nikt z grupy nie popiera, bo wszyscy rozumieja walkowany przez 20 minut dialog mam na imie, jak ty masz na imie). Lekcja, a juz lekcja jezyka nastawiona na komunikacje, to sytuacja specyficzna, w ktorej szescdziesieciolatek w wiekszosci przypadkow nie byl od lat, dlatego w moim przypadku kontrakcik chyba bedzie niezbedny. A jak sie komus nie spodoba, to niech sobie 'cholera placi za prywatne lekcje, na ktore pani przyniesie gramatyke PWN, i bedzie sie uczyc polsko - angielskiego.

            Troche sie rozpisalam, przepraszam, ale musze gdzies wylac frustracje:) szefowa nie miala czasu mnie slucha, kazala sie tylko nie martwic i powiedziala, ze wszystkie skargi i marudzenia bierze na siebie - robi to od lat:) Aniol.

            16%VOL
            22%VAT
            • chinwag Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 11.02.11, 20:48
              >> chinwag, ale wyobraz sobie, <<

              Potrafię sobie wyobrazić.

              Uważam też, że podczas kursu mamy prawo nawet narzucić pewien rygor w postaci ustalonych norm, które mogą być inne od tych stosowanych przez takie panie.
              Więc umowę musimy zawrzeć, tzn. panie muszą poznać reguły, których maja przestrzegać, by się skutecznie czegoś nauczyć, to również leży w ich interesie.

              >> Dlatego czuje, ze ten kontrakt bedzie mi potrzebny <<

              Ja go stosuję...tyle, że nie w formie pisemnej, którą się tak lansuje. Dla większości wystarczy, gdy wspomnę o tym raz. gdy zdarzy mi się komuś delikatnie dać do zrozumienia, że słyszymy wibracje telefonu i nas (grupę!) to rozprasza, to równolegle z winowajcą inni w razie czego sprawdzają, czy ich telefony tez są wyłączone.

              Uważam, że umowa ustna jest wystarczająca, dorosła osoba powinna zrozumieć co się do niej mówi. Po drugie jest naturalna, spotykana w życiu codziennym takiej osoby.
              Jeśli jest na tyle niekumata, by tego nie rozumieć lub niekulturalna, by świadomie łamać umowę, to czy jest ona ustna, czy spisana nie ma znaczenia.

              Po drugie podsuwanie pod nos dorosłej osobie karteczkę z dekalogiem, który grzeczna pani Władzia ma przestrzegać, co swoim podpisem potwierdza, jest nieco śmieszne i może powodować sprzeciw.
              To dobre w nauczaniu małych dzieci, które uczy się odpowiedzialności i dotrzymywania słowa. Dorosła pani Władzia będzie się denerwować, że traktuje się ją jak dziecko.
              Dorosłym ludziom wystarczy zaproponować określone warunki, konieczne dla przeprowadzenia kursu w sposób skuteczny.

              W końcu, o tyle o ile pracując z uczniem w danym cyklu nauczania (zazwyczaj 3 lata) można na niego wpływać, kształtować, zmieniać nawyki.
              Osoba dorosła, która trafia na kurs, jest osobą ukształtowaną i jeśli sama nie ma nawyku wyłączania telefonu, choćby w niektórych miejscach, a wręcz przeciwnie, odbiera komórę w kinie, teatrze, czy podczas rozmowy z inną osobą nie zmieni nagle przyzwyczajeń, tylko dlatego, że wpada do sali pani lektorka, która każe jej podpisywać cyrograf.

              Tak więc, nie dorabiajmy mistycznej otoczki do spraw oczywistych, grupę należy uprzedzić, że podczas zajęć telefonów nie odbieramy, mówimy po angielsku, choć na początku kursu może wydawać się to straszliwie trudne, prosimy kursantów, by zaufali naszym umiejętnościom i doświadczeniu.
              Nie ma potrzeby rozdmuchiwania sprawy do rozmiarów traktatu międzypaństwowego, stosując metody nieodpowiednie do wieku uczestników i wagi problemu.

              A co się stanie, gdy pani Władzia złamie umowę, która podpisała, chcesz jeszcze ustalać system kar dla 60-latki za to, że odebrała telefon od wnuczki? ;)
              Czy przebieg takiej sytuacji, jej konsekwencje będą inne w przypadku podpisywania kontraktu od tych, gdy ustalimy te zasady ustnie...jak dorośli ludzie?

              Jedyną sensowną formą pisanego kontraktu jest spisanie go po angielsku, ale wtedy cel jest dwojaki i tak waga spisanych zasad spada na plan dalszy...

              • unaragazza Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 11.02.11, 21:18
                chinwag napisał:

                > Dla większości wystarczy, gdy wspomnę o tym raz. gdy zdarzy mi się komuś delikatnie dać
                > do zrozumienia, że słyszymy wibracje telefonu i nas (grupę!) to rozprasza, to
                > równolegle z winowajcą inni w razie czego sprawdzają, czy ich telefony tez są wyłączone.

                Nie wszystkim wystarcza "wspomniec raz", moze nie masz duzego doswiadczenia w pracy na kursach z ludzmi niekoniecznie o manierach salonowych:)

                > Uważam, że umowa ustna jest wystarczająca, dorosła osoba powinna zrozumieć co s
                > ię do niej mówi.

                Chyba przeceniasz innych ludzi i mylisz bycie doroslym z dojrzalym badz kulturalnym.

                > Dorosłym ludziom wystarczy zaproponować określone warunki, konieczne dla przepr
                > owadzenia kursu w sposób skuteczny.

                Demonizujesz kontrakt. Coz w tym takiego strasznego? Mam wrazenie, ze jednak podpisanie czegos zobowiazuje bardziej i ze ludzie maja tendencje do przywiazywania wiekszej wagi do "papierkow".

                > A co się stanie, gdy pani Władzia złamie umowę, która podpisała, chcesz jeszcze
                > ustalać system kar dla 60-latki za to, że odebrała telefon od wnuczki? ;)

                No wlasnie. Moze zamiast wydawac sady, doradz co zrobic, gdy ktos notorycznie lamie zasady,
                czy spisane czy nie. Oczywiscie nie ma mowy o przeniesieniu do innej grupy czy tez "wydaleniu" z kursu.

                • chinwag Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 11.02.11, 22:59
                  >> Nie wszystkim wystarcza "wspomniec raz",

                  Jak pisałem wcześniej, takim nie wystarcza i 10 razy zapisać w kontrakcie. ;)

                  >> moze nie masz duzego doswiadczenia w pracy na kursach z ludzmi niekoniecznie o manierach salonowych:)

                  Radzę sobie:)

                  >> Demonizujesz kontrakt. Coz w tym takiego strasznego? Mam wrazenie, ze jednak podpisanie czegos zobowiazuje bardziej i ze ludzie maja tendencje do przywiazywania wiekszej wagi do "papierkow".

                  Moim zdaniem należy po prostu stosować środki odpowiednie do sytuacji.

                  >> No wlasnie. Moze zamiast wydawac sady, doradz co zrobic, gdy ktos notorycznie lamie zasady,
                  czy spisane czy nie. Oczywiscie nie ma mowy o przeniesieniu do innej grupy czy tez "wydaleniu" z kursu.

                  No cóż, wątek nie dotyczy (przynajmniej do tej pory) tego jak "zdyscyplinować" kursantów, tylko, czy w tym pomoże kontrakt. Moim zdaniem nie. Sądów nie wydaję, tylko przedstawiam swoje zdanie na ten temat.

                  Jak sobie poradzić? Są tylko dwie możliwości. Albo przekonać człowieka, że to co robi niczemu dobremu nie służy albo pogodzić się z sytuacją.


                  >> wytlumacze grupie, dlaczego ocenzurowane zostaly ocenzurowane

                  No i skoro very.martini ci Twoi kursanci są tak straszni, roszczeniowi i narzekający sądzisz, że pozwolą Ci ot tak ocenzurować, to co oni napisali? ;)

                  Stań na głowie, by ich zachęcić do zajęć, by sami czuli, że fajnie jest się na tym skupić, by sami czuli, że telefon od wnuczka w trakcie zajęć im samym przeszkadza.
                  Regulaminy, zakazy - nie tędy droga, skoro są tak zgryźliwi i są do tego przyzwyczajeni, to zmienią swoja osobowość, bo kontrakt podpiszą? ... o ile uda się wam dojść z nim do porozumienia ... ;)
                  Zrób wszystko, by ich myśli krążyły tylko wokół zajęć...tylko przez te kilkadziesiąt minut.;)






                  • mewa-01 Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 12.02.11, 10:17
                    @chinwag -

                    Masz czasem bardzo fajne pomysły na usprawnienie zajęć szkolnych i kursów dla dorosłych, ale mam wrażenie, że za bardzo się zapędzasz, uważasz się za super hiper nauczyciela, wszechwiedzącego, wiedzącego wszystko lepiej, w związku z czym wielokrotnie traktujesz piszących tutaj nauczycieli, nawet tych z dużym doświadczeniem, z góry. Odpiszesz mi pewnie, że wyrażasz tylko swoje opinie i że masz do tego prawo. W sumie masz rację, tylko jest coś irytującego w tonie twoich wypowiedzi co sprawia, że co poniektórzy czują się "zrugani" przez ciebie. Jest takie fajne brytyjskie powiedzonko [b]"stop patronising me!"[/b], które któryś z tutejszych nauczycieli powinien czasem użyć wobec ciebie. Nie, nie .... nie odbieram twoich postów personalnie, bo nie wchodzę z tobą w polemikę. Czytam je z boku i patrzę na nie obiektywniej ... Tyle ode mnie i pozdrawiam :-)
                    • chinwag Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 12.02.11, 14:16
                      @Mewo,

                      Zrugani? A niby z jakiego powodu?
                      Oczywiście, że tylko przedstawiam swoje zdanie, które wcale nie musi być słuszne, ale na pewno jest moje.
                      Czy ja tez mam prawo do czucia się zruganym, bo ktoś inny napisał, że nie zgadza się ze mną i np. spisanie kontraktu działa lepiej? ;)

                      Traktuję z góry? Nie, z poziomu klawiatury tylko...
                      Przewrażliwiona jesteś, nie opierasz opinii na podstawie wypowiedzi "wprost", tylko na tym, że "jest coś w twoich wypowiedziach".

                      Postaraj się o bardziej optymistyczne podejście do świata i ludzi, a kolorów nabierze...;)

                      Pozdrawiam:)


                      @Babo,

                      Tak właśnie i ja stawiam sprawę, można użyć innych słów, odnieść to nie do kwestii pieniędzy, tylko ambicji, czy chęci nauczenia się czegoś, ale w sumie wychodzi na to samo.

                      Też sądzę, że dla dorosłych ludzi jest to sprawą oczywistą, a ci którzy nigdy nie wyłączają telefonu z racji przyzwyczajenia, zawodu, czy czegoś tam jeszcze sa w stanie się dostosować. Ja osobiście rzadko mam z tym problem (co nie oznacza, że moim uczniom się to nie zdarza, po prostu szybko się dostosowują)

                      Mnie osobiście spisywanie kontraktu z dorosłymi osobami wygląda jak przydzielanie słoneczek i chmurek.
                      Ale może komuś innemu odpowiada
                      • amused.to.death Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 12.02.11, 15:13
                        > Mnie osobiście spisywanie kontraktu z dorosłymi osobami wygląda jak przydzielan
                        > ie słoneczek i chmurek.
                        > Ale może komuś innemu odpowiada

                        Wyjątkowo się zgadzam z tym co napisał Chinwag w 100%.
                        A z tym co zacytowałam powyżej to nawet w 150%.
                      • mewa-01 do chinwag 14.02.11, 11:58
                        @chinwag -


                        > Przewrażliwiona jesteś, nie opierasz opinii na podstawie wypowiedzi "wprost", > tylko na tym, że "jest coś w twoich wypowiedziach".>

                        Nie przesadzaj z tym "przewrażliwiona", bo nie znamy się jeszcze... ;-) Nie polemizowałam jeszcze z tobą, więc nie mam powodu być przewrażliwiona na punkcie twoich wypowiedzi.

                        Ja nie wypowiedziałam się o tym konkretnym twoim poście dotyczącym spisania kontraktu , tylko miałam na myśli wszystkie twoje wypowiedzi, które przeczytałam do tej pory. I nie chodzi o pomysły, bo te są naprawdę fajne, tylko o styl / ton wypowiedzi, który sugeruje, że jesteś wielkim ekspertem i świadczy o dużej arogancji. Popracuj nad swoim stylem (dzięki Babo i teacherko), złagodź go nieco. Za dużo w nim trybu rozkazującego, słów typu "musisz", "powinnaś", itp ;-) to mało dyplomatyczny styl, nieakceptowany przez wielu.


                        > Postaraj się o bardziej optymistyczne podejście do świata i ludzi, a kolorów na
                        > bierze...;)

                        To chyba zbyt dalece posunięty wniosek :-)
                        • teacherka Re: do chinwag 14.02.11, 12:21
                          Popieram i babe i mewe.
                          A tak mi sie skojarzylo, ze byl kiedys na forum (na tym czy na nauczycielach) ktos, kto mial odpowiedz na kaze pytanie i podobny styl wypowiedzi...roman czy jakos tak? Potem wynikla jakas nieprzyjemna sprawa z nim w szkole i zniknal na jakis czas..coincidence?;)
                    • teacherka ot 13.02.11, 22:25
                      Mewa swietnie to ujela, ja tez czytajac posty chinwag czuje sie "zrugana" i potraktowana z gory.
                      Dlatego tez nie odpowiedzialam na post w poprzednim watku o trudnym uczniu, gdyz nie mam ochoty na polemike z kims, kto od razu zaklada, ze wie i tak lepiej wszystko ode mnie.
                      Sorry chinwag, ale takie mam odczucia czytajac Twoje posty - i uwaga! - mam prawo, tak jak Ty wyrazic swoja opinie;P
                      Co do kontraktow, to chyba nie chodzi tylko o zapisy na temat telefonow, tylko ogolnie o zasady wspolzycia kursowego:) i ogolne zachowanie porzadku czyz nie?
                      • baba67 Re: ot 14.02.11, 10:56
                        Dobrze by bylo gdyby popracowal nad stylem swych wypowiedzi tj wiecej wtracen typu moim zdaniem, z moich doswiadczen wynika, moge sie mylic ale wydaje mi sie itp. i od razu to sie strawniejsze robi.
                      • chinwag do teacherki 14.02.11, 21:47
                        >> takie mam odczucia czytajac Twoje posty <<

                        Trudno, przecież płakać nie będę;)

                        >> Co do kontraktow, to chyba nie chodzi tylko o zapisy na temat telefonow, tylko ogolnie o zasady wspolzycia kursowego:) i ogolne zachowanie porzadku czyz nie? <<

                        I takie zasady współżycia trzeba dorosłym ludziom

                        a) proponować w formie spisanej listy
                        b) prosić o podpisywanie.

                        Dajże spokój.

                        Ty potrzebujesz ustalania takich reguł?
                        Bez tego nie wiedziałabyś jak się na zajęciach zachować?

                        Pewnie już nie rugam, ale robię coś gorszego, ale ciśnie mi sie na klawisze, że za chwilę farsę totalna z zajęć zrobimy ;)


                        • chinwag do baby 14.02.11, 21:50
                          >> tj wiecej wtracen typu moim zdaniem, <<

                          Babo, na miłośc boską, czy jesli ze 2 razy napiszę moim zdaniem nie wystarczy?

                          A czyje zdanie miałbym prezentować jak nie swoje?

                          Czy Ty ciągle takich zwrotów używasz?

                          Napisałaś:

                          >> Dobrze by bylo gdyby popracowal nad stylem swych wypowiedz<<

                          Czemu nie napisałaś moim zdaniem / mogę się mylić itp?

                          ...teraz mi przykro, że mnie rugasz...;)



                          • chinwag do mewy 14.02.11, 21:56
                            >> Za dużo w nim trybu rozkazującego, słów typu "musisz", "powinnaś", itp ;-) to mało dyplomatyczny styl, nieakceptowany przez wielu. <<

                            Wskazany tryb rozkazujący, czy cytowane czasowniki są powszechnie używane w tzw. radach.

                            Czy to nie oczywiste, że wyrażam swoje zdanie, a gdy piszę "musisz zrobić to i to", " powinnaś zrobić to i to", to próbuję doradzić, wskazać jaki sposób moim zdaniem jest właściwy?

                            Czy często czytasz rady ludzi, którzy piszą " no nie jestem pewien", "mogę się mylić", ale "mogłabyś zrobić to i to"? ;)

                            Chyba koncept się wam dziołszki skończył i z nudów psychoanalizę moją prowadzicie...


                            >> To chyba zbyt dalece posunięty wniosek :-)

                            Absolutnie nie. Większy optymizm to również większa wiara w ludzi, a wtedy żadna z Was (notabene nie używających tak często tych wszystkich zwrotów, o których brak oskarżacie mnie) nie doszukiwałaby się rugania, patrzenia z góry, czy czego tam jeszcze...

                            Miłego wieczoru życzę... :)
                            • mewa-01 do chinwag 14.02.11, 22:30
                              Nie baw się w psychologa, bo nim nie jesteś.
                              A tak poza tym to ubawiły mnie twoje dzisiejsze posty.
                              <LOL> <LOL> <LOL> <LOL>
                              • chinwag Do mewy ponownie 16.02.11, 16:05
                                A czy Ty Mewo psychologiem jesteś? Chyba tak, skoro problemami mej osobowości się bawiłaś... ;)

                                Cieszę się, że spowodowałem uśmiech na twej twarzy, to bardzo raduje.:)
                                • chinwag Do baby ponownie 16.02.11, 16:10
                                  No wiesz, mnie też zdarza się używać zwrotów "moim zdaniem", tak jak i Tobie zdarza się je pomijać...;)

                                  Nie jestem pewien, czy rozumiem zdanie o alergii, jest nieco ... skomplikowane.

                                  Jeśli Ci chodziło o to, że lubię je mieć, to w dyskusjach czasami się zdarza...gdy w odpowiedzi na moją merytoryczną wypowiedź zamiast argumentów obalających lub choćby podważających moje czytam analizę psychologiczną mej osoby...tu w pewnym momencie wymiękam znajdując gdzieś ciekawszą rozmowę. ;)
                                  • baba67 C.b. d. u. (co bylo do udowodnienia) nt 16.02.11, 18:12

                          • baba67 Re: do baby 15.02.11, 10:42
                            Mnie jeszcze nikt tu nie odebral jako osoby rugajacej. Uzylam zwrotu-dobrze byloby gdyby. Zamiennikow ja mysle jest w naszym jezyku kilka. czego nie watpie masz jako filolog pelna swiadomosc.
                            Poza alergia to to ze ktos moglby miec ostatnie slowo w dyskusji z Toba.
                  • baba67 Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 12.02.11, 13:28
                    A nie lepiej postawic sprawe tak;
                    wszyscy placa a zajecia zatem maja prawo z nich korzystac bez zaklocen w ich trakcie.
                    rozmowa przez komorke w czasie lekcji jest okradaniem pozostalych z zaplaconego przez nich czasu
                    dotyczy to rowniez robienia zamieszania zwiazanego wychodzeniem z sali kiedy sie chce porozmawiac.
                    Dla wiekszosci ludzi takie sprawy sa oczywiste, zatem nawet jesli sie znajdzie jednostka z grupie ktora mysli inaczej nie bedzie sie chciala wychylac.
                    Jesli grupa jest w wiekszosci niereformalna to ja bym zrezygnowala.
              • very.martini Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 11.02.11, 21:56
                Mamy 10 spotkan, grupa od zera. Ani ich nie wychowam z wieloletnich przyzwyczajen (marudzenie w rejestracji i poczekalni, zgryzliwe komentowanie, jesli ktos ma taka nature), ani po angielsku kontraktu nie spiszemy. Ustna umowa? Na drugich (bo pierwsze juz byly) zajeciach im powiem, co wolno, a czego nie?
                Po prostu wrecze karteczke, "szanowni panstwo! W celu zapewnienia komfortowej wspolpracy miedzy nami bla bla bla", moje oczekiwania, plus miejsce na dopisanie swoich. Ja je potem ocenzoruje;), pozbieram w kupe, wytlumacze grupie, dlaczego ocenzurowane zostaly ocenzurowane i bedziemy mieli swiezutki pachnacy kontrakcik. Inaczej mnie zjedza. Nie zapominajcie - wszyscy sa dwa razu starsi i przezyli niemal cale zycie w parszywym
                komunizmie i raczkujacym, dzikim kapitalizmie, walczac o swoje jak lwy:P sa jednostki wybitne w naskakiwaniu. Poprzednia grupa to cudowne panie i jeden pan, ktore moglyby robic za moich osobistych dziadkowi, nie mam nic przeciwko.

                16%VOL
                22%VAT
                • baba67 Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 12.02.11, 15:39
                  A to swietny pomysl-jesli sami beda mogli cos dopisac to stana sie wspolautorami i lamanie zasad beda odbierac jako zamach na swoje pomysly, a nie cos narzuconego przez wrednawa anglice.
                  Tak naprawde chodzilo mi o idee-przeszkadzasz=okradasz innych. Argumentacja bliska polskim sercom :-)
                  • very.martini Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 12.02.11, 16:38
                    Mam nadzieje, ze to do nich dotrze, bo poprzednia grupa byla na zasadzie " No niech pani juz da spokoj, wszyscy tracimy czas, pani ma swoje metody i zaufajmy jej", bardzo fajni i pozytywnie nastawieni ludzie, normalnie jakby po jakims praniu mozgu zrobionym przez marketingowca przyszli;). Tych ja bede musiala nauczyc, ze szkoda czasu na klotnie i jezyka polsko-angielskiego nie bedzie;)

                    16%VOL
                    22%VAT
        • anna335 Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 11.02.11, 08:48
          unaragazza obawiam sie jednak, ze na takie osoby zaden kontrakt nie pomoze.
          moze wez sposobem jakims?
          jak zadzwoni telefon i uczen odbierze to musi on rozmawiac po angielsku na przyklad, a jak nie to placi zlotowke do wspolnego sloika. na koniec roku z tych zlotowek mozna isc na piwo z cala grupa ( mowimy o doroslych)
    • floram Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 12.02.11, 17:57
      Od kilku lat uczę na kursach tylko osoby dorosłe i nigdy nie przyszło mi do głowy spisywanie kontraktu. Osobiście nie widzę w tym celu i narzucanie jakiś sztywnych zasad, uważam, tak naprawdę przeszkadza w nauczaniu i uczeniu się języka. Kiedyś np. byłam zwolenniczką "English only" i owszem, niekiedy się to sprawdza- zwłaszcza z dziećmi, a niekiedy nie- zwłaszcza z dorosłymi początkującymi. Nie wszyscy mają talent do rozumienia języka mówionego i zamiast tracić pół lekcji na tłumaczenie czegoś, łatwiej i efektywniej jest wytłumaczyć po polsku, np. polecenie. Zupełnie naturalne jest też to, że uczniowie posiłkują się na zajęciach swoim ojczystym językiem, zwłaszcza początkujący, bo jakiego innego mają używać znając zaledwie kilka słów po angielsku ? Dopóki nie tracą czasu na plotki i wykonują polecenia, nie widzę problemu. Podobnie jest z odbieraniem telefonów. Wg mnie jest zupełnie naturalne, że czasem zadzwoni komuś telefon, ktoś zapomni wyłączyć albo po prostu powie dwa słowa, ewentualnie wyjdzie z sali, jak jest to coś ważnego. Takie sytuacje się dzieją i nie zauważyłam, żeby to jakoś przeszkadzało w zajęciach. Z reguły ludzie wyłączają komórki ale nie demonizowałabym tego problemu, bo przecież zajęcia to nie msza w kościele, czy wizyta u prezydenta, żeby przywiązywać do tego aż taką wagę. Do mnie też czasami ktoś zadzwoni, i co, czasem mam ciurkiem przez kilka godzin lekcje bez przerwy i mam nie odebrać ? A jak to coś ważnego albo następny uczeń dzwoni, że nie przyjdzie ?

      Co do trudnych, roszczeniowych uczniów, to myślę, że nie ma złotego środka, że trzeba po prostu dobrać odpowiednie środki do konkretnej grupy. Myślę, że najlepiej na samym początku i przez pierwsze kilka zajęć rozmawiać z nimi na temat ich i twoich oczekiwań i spróbować znaleźć kompromis. Czasami trzeba trochę zmienić styl swojej pracy- dla świętego spokoju, dla własnej lub uczniów wygody, a czasem przyznać, że nie zawsze ma się racje i nowoczesne metody mogą nie zadziałać wobec ludzi którzy mają lat 50+ i mają wykształcone zupełnie inne nawyki uczenia się i nie zawsze umieją się przestawić. Próba na siłę forsowania swoich metod może przynieść więcej szkody niż pożytku.

      Jest jednak pewna grupa uczniów, którym nigdy nie dogodzisz i zawsze będziesz "tą złą", choćbyś stanęła na rzęsach. Czasami wręcz, im bardziej się starasz, tym bardziej im się nie podoba. Ten typ już tak ma i trzeba nauczyć się to olewać i w miarę możliwości unikać.

      • alina.walkowiak Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 12.02.11, 22:15
        Nie wyobrażam sobie odebrać telefon na zajęciach.... Zawsze mam wyciszony.
        • chinwag Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 13.02.11, 10:38
          >> Do mnie też czasami ktoś zadzwoni, i co, czasem mam ciurkiem przez kilka godzin lekcje bez przerwy i mam nie odebrać ? A jak to coś ważnego albo następny uczeń dzwoni, że nie przyjdzie ? <<

          Tak, masz nie odbierać. Sprawdzić kto dzwonił i w jakiej sprawie możesz w przerwie między zajęciami. Jakiż w tym problem?

          To tylko kwestia przyzwyczajenia i ... kultury ;)

          • floram Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 15.02.11, 08:44
            Taki problem, że czasem tej przerwy nie ma, czasem ktoś z bliskich jest w szpitalu, a czasem dzwoni starsza osoba (prowadzę kursy 45+) żeby zapytać czy ma dzisiaj zajęcia, więc odbieram żeby np. na darmo nie przychodziła. Czy to tak trudno zrozumieć ?
            • chinwag Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 16.02.11, 16:21
              Floram,

              >> że czasem tej przerwy nie ma, <<

              Przerwy nie masz? Nie żartuj. Jeśli nie masz czasu między lekcją 3-cią a 4-tą, to oddzwonisz po 6-tej.
              Jeśli już bez komórki pod ręka non-stop żyć nie potrafisz, to wycisz ją, wyświetli Ci się kto dzwoni i będziesz wiedziała, że możesz sobie pozwolić nawet na oddzwonienie po zajęciach, wieczorem.

              >> czasem ktoś z bliskich jest w szpitalu <<

              Jak często miewasz bliskich w szpitalu?
              Miewałem takie sytuacje (kilka razy w życiu ;) ), wtedy uprzedzałem grupę, że jeżeli akurat otrzymam telefon w tej sprawie, to będę musiał odebrać.

              >> czasem dzwoni starsza osoba (prowadzę kursy 45+) żeby zapytać czy ma dzi
              > siaj zajęcia, więc odbieram żeby np. na darmo nie przychodziła <<

              Nie macie regularnych spotkań o ustalonej godzinie? Nie żartuj. uczniowie dzwonią przed każda lekcją pytając, czy się odbędzie?
              Jest wyjątkowa sytuacja, że lekcję trzeba odwołać? Dzwonisz do tej osoby sama, przed zajęciami, w przerwie i uprzedzasz.

              Floram,

              Może i świat się zmienia, zmieniają się obyczaje, ale jakoś zdaje mi się, że nadal są pewne miejsca, czy sytuacje, w których odbieranie telefonu jest nie na miejscu.

              Poza tym wyobraź sobie, że tych Twoich 10 uczniów też odbiera telefony, bo babcia w szpitalu, hydraulik może nie przyjdzie, czy kot dostał sraczki...

              • baba67 Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 17.02.11, 07:35
                Floram, jestem ciekawa poi prostu czy odebralas to co napisal chiwag na poziomie pozawerbalnym w nastepujacy sposob:
                jestes ograniczona i kompletnie bez wyobrazni. Wymyslasz sobie problemy, ktorych nie ma.Ruszze tym swoim leniwym mozgiem i przestan wymyslac wymowki na swoja nieudolnosc. Odbieranie telefonow w czasie lekcji to szczyt nieprofesjonalizmu i JA Wszechwiedzacy Ci to mowie, zmien sie, albowiem odmety Cie pochlona?
                Bo ja bym to tak odczytala. Ciekawa jestem czy cos jest za mna nie tak.
                Abstrahujac od faktu ze na lekcji z grupa ludzi nie odbieralabym tel ani uczniom bym na to nie pozwolila, ale to jest tu kwestia uboczna.
                • amused.to.death Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 17.02.11, 12:44
                  > Bo ja bym to tak odczytala. Ciekawa jestem czy cos jest za mna nie tak.

                  nie wiem co jest z Tobą nie tak skoro tak to odbierasz.
                  Widocznie coś jest, bo mi by to do głowy nie przyszło.
                  Jedyne co przychodzi mi do głowy to fakt, że nie lubisz Chiwanga i musisz gdzieś wylać swoją frustrację.
                  • baba67 Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 17.02.11, 15:07
                    No to rzeczywiscie jest cos ze mna nie tak, bo nie moge powiedziec ze nie lubie chinwaga. Moze mam alergie na rugi.
                    PS Nie wiedzialam, ze masz tu dwa nicki,skoro pytalam floram a Ty sie odezwalas to widze ze tak.Jesli nie czujesz sie zrugana to wszystko w porzadku.
                    • amused.to.death Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 17.02.11, 16:22
                      Dyskusja publiczna ma to do siebie, że każdy może się wtrącić i odpowiedzieć.

                      Proponuję większe zastanowienie się przed napisaniem czegokolwiek w tym wątku, bo ostatnie Twoje posty są na żenującym poziomie i biorąc to pod uwagę, trzeba przyznać, że Chiwanga czyta się dużo przyjemniej - bo chociaż często się z nim nie zgadzam to aż tak protekcjonalnie i bezczelnie to się do nikogo nie odzywa.
                      • unaragazza Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 17.02.11, 17:28
                        Pozwole sobie bronic baby, poniewaz od dawna czytam jej posty i jakos nie zauwazylam, by byly zenujace. Natomiast niektore posty chinwaga budza moja niechec ze wzgledu na protekcjonalny ton - jesli zadaje pytanie na forum, to po to, by uzyskac sensowna odpowiedz, a nie zostac pouczona z pozycji kogos, kto uwaza sie za wszechwiedzacego. Dziwie sie, ze ktos taki moze uczyc - wydaje mi sie, ze nauczyciel powinien miec wiecej dystansu do siebie i do wlasnej wiedzy.
                        • amused.to.death Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 18.02.11, 01:22
                          Ponieważ na forum jestem od dawna to posty i Chiwanga i Baby też czytam od dawna.
                          Nie napisałam, że jej posty ogólnie są żenujące - są normalne, natomiast te kilka ostatnich w tym wątku mnie bardzo przykro rozczarowało, niestety.

                          A co do Chiwanga to jest kwestia projekcji - to nie jest tak, że wszystko jest idealne, ale mamy WYBÓR jeśli chodzi o to co piszemy i O CZYM piszemy. To, że ktoś nie pisze o porażkach nie znaczy że tych porażek nie ma.

                          Natomiast ta pewność siebie myślę, że może być w sumie dobra w osiąganiu celu.
                          Kiedy czasami coś mi nie wychodzi i potem analizuję co mogłoby być lepiej to prawie zawsze wychodzi na to, że gdzieś zabrakło zdecydowania, pewności siebie i postawienia na swoim.

                          Nigdy nie czułam się tutaj na forum potraktowana protekcjonalnie przez Chiwanga. Nie wiem, może to z kolei wynika z przekonania do WŁASNYCH racji:D
                          • baba67 Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 18.02.11, 07:41
                            My prawdopodobnie co innego uwazamy za zenujace. Mnie zenuje styl rugajacy i wyklocanie sie do ostatniego naboju-Ciebie zenuje kiedy ktos chce komus unaocznic jak jego posty moga byc odbierane pozawerbalnie po to by go nie dziwila bardzo ostra reakcja na taki styl.
                            Nie uwazam moich postow za zenujace, ale wyrazenia typu Zartujesz???Masz codziennie rodzine w szpitalu ???-owszem tak.I nie przypadkiem zwrocilam sie do floram z moim pytaniem-naprawde ciekawa bylam JEJ reakcji bo po niej pojechal. Latwo byc wspanialomyslna z cudzej kieszeni.
                            • amused.to.death Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 18.02.11, 12:12
                              > Nie uwazam moich postow za zenujace, ale wyrazenia typu Zartujesz???Masz codz
                              > iennie rodzine w szpitalu ???-owszem tak.

                              I masz do tego prawo.
                              Tak samo jak masz prawo do wyrażenia swojej opinii na forum publicznym. I tak samo jak ma do tego prawo Chiwang czy ja. I tak samo jak Tobie jego posty mogą nie odpowiadać, tak samo styl postu, który napisałaś w odpowiedzi do Floram mogę uważać za poniżej krytyki, bo dla mnie taki jest.

                              Niektórzy uwielbiają 'shake' z mcdonald'sa a ja uważam, że obrzydliwy i nie da się go pić. Kto ma rację? Każdy.
                              Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                              • chinwag pax 18.02.11, 13:33

                                Wystarczy przyjąć kilka założeń. Ja to zrobiłem i amused widzę też. Cieszę się, że rozumiesz, że fakt iż dobitnie i nieugięcie forsuję swoja opinię oznacza po prostu, że jestem do niej przekonany.

                                Przecież jakąż to alternatywę mamy dla tego "rugania" (czyt. kilkakrotnego optowania za "swoją racją") ?
                                Tylko napisać, "no dobra, napisałem to 3 razy, pewnie o jeden za dużo, więc w te pędy przyznaję, że racji nie mam"?
                                A może czytając opinię inną od własnej powinienem napisać "masz rację", bo inaczej uznany zostanę za buca?

                                Babo,

                                Dopóki piszę co powinno się w danej sytuacji robić, przyjmij jako założenie, że wypowiadam swoje prywatne zdanie, które w końcu krystalizowało się przez lata, a nie tydzień, więc jakiż to argument przemawiać powinien za tym, bym miał z niego zrezygnować?

                                Przecież nie piszę "jesteś głupia", "nie wiesz jak postępować" itp.

                                Odniosłem się w tym ostatnim przypadku (Floram) do moim zdaniem argumentów i tłumaczeń śmiesznych, nieprzekonujących. napisałem dlaczego.

                                Ty nie napisałaś na ten temat NIC poza sugestią, że używam nieodpowiedniego tonu. Bronisz zdania osoby, która próbuje na siłę bronić stanowiska, że odbieranie telefonu podczas zajęć jest uzasadnione. Poprosiłem Cię, byś się odniosła do tych argumentów, ale nie skorzystałaś z okazji.

                                Czy to oznacza, że zgadzasz się z Floram? Czy może tez uważasz, że nieudolnie broni swojego stanowiska (niesłusznego ponadto), a tylko fakt, że uznajesz mój ton za niewłaściwy wystarczy, by stanąć po stronie obrońców permanentnie włączonego telefonu?

                                Czemu zakładasz, że skoro mam mocno ugruntowane przekonania i w postach nie używam 20 razy zwrotu "moim zdaniem", czy "mogę się oczywiście mylić", to znaczy, że "rugam"?
                                Co nazywasz wykłócaniem się do ostatniego naboju? To, że odpowiadam na każdy do mnie skierowany post?
                                Tak mnie nauczono, by rozmówców nie ignorować, a dopóki ktoś próbuje kierować do mnie argumenty odpowiadam swoimi.
                                Może wg Ciebie powinienem zignorować te posty? Byłbym milszy, gdyby trafiły w pustkę?


                                napisałaś: >> bo po niej pojechal <<

                                Co masz na myśli? Co oznacza "pojechał". W jaki sposób ją zrugałem? ;)
                                ...a już wiem...znów się z nią nie zgodziłem... ;)

                                PO drugie słusznie amused zauważyła, że fakt iż pisze o tym jak sobie poradzić w rożnych sytuacjach, rekomendując silnie określone stanowisko nie oznacza, że uważam siebie za ideał i nigdy porażki nie poniosłem, człowiek się uczy również na błędach.



                                • baba67 Re: pax 18.02.11, 17:21
                                  Ja nie twierdze, ze chciales powiedziec to co odczytalam, bo nie mam o Tobie zlego zdania. Chce Ci tylko uswiadomic, ze wybierajac zywiolowy, nazwijmy go umownie styl przedstawiania wlasnych racji mozesz byc odczytany w sposob zupelnie dla Ciebie nieoczekiwany. Rozna jest wrazliwosc indywidualna na styl odbiegajacy od obiektywnego.
                                  Kiedys mialam przeziebienie ciagnace sie tygodniami i polaczone z lekkim zapaleniem strun glosowych.Tembtr glosu jaki z siebie wydobywalam kojarzyl sie wiekszosci rozmowcow z rozdraznieniem, choc rozmawiajac z nimi wcale rozdrazniona nie bylam. Oczywiscie przez pierwsze dni nie zdawalam sobie sprawy dlaczego dotad sympatyczni ludzie stali tacy jacys ..mili inaczej.Potem sie w ogole nie odzywalam.
                                  To samo jest ze stylem.Oczywiscie mozesz tak pisac dalej, ale nie dziw sie reakcjom. Posiadanie fanki (moze niejednej) ktora zywi do Ciebie olbrzymi, sadzac po reakcji, sentyment.na tym forum dobrze o Tobie wszak swiadczy.
                                  I na tym zakonczmy te dyskusje.W ramach niezlosliwego eksperymenty obiecuje Ci odpowiedziec w Twoim wlasnym stylu, bo ciekawa jestem odbioru.
                                  • chinwag Tembr a styl ;) 18.02.11, 19:50
                                    i czy droga Babo, gdy miałaś ten sprawiający wrażenie rozdrażnienia tembr akceptowałaś fakt, że ludzie Cię traktowali jak złośnicę, czy tez oczekiwałaś, że gdy tłumaczysz, że to tylko tembr, nic poza tym, to oni to rozumieją i nie traktują Cię jak furiatkę?

                                    Czy może zaakceptowałaś fakt, że pomimo Twoich wyjaśnień maja prawo określać Cię w rozmowach z innymi jako choleryczkę, która poza złoszczeniem się nic więcej nie ma do zaoferowania? ;)

                                    Odpowiadaj w swoim stylu, w moim, w jakim chcesz. ;)
                                    Odpowiadaj na argumenty, ja też to uczynię, bo z rozmów czerpię przyjemność, a nie kolekcjonowanie fanek...przy czym nie określałbym amused w ten sposób, bo ona po prostu rozumie, że klawiatura ogranicza i gdy się wczytać i jednocześnie mieć pozytywny stosunek do świata i ludzi, to wcale nie ma się potrzeby kreowania teorii spiskowych. ;)

                                    I pamiętaj koniecznie, że tak samo jak Ty będziesz "jedynie swoje opinie prezentować, a nie atakować ludzi mieszając ich z błotem", to jest równie prawdopodobne, że Twoi rozmówcy ten sam cel mają. ;)

                                    Myślę, że czas najwyższy zakończyć te dysputy, więc może napiszesz, co sądzisz o argumentach Floram na temat usprawiedliwiania użycia telefonu?

                                    • baba67 Re: Tembr a styl ;) 19.02.11, 09:58
                                      Ja tylko do tembru. Na poczatku nie wiedzialam o co chodzi. Moze boja sie zarazic? Maja mi za zle ze chodze chora? Cokolwiek byl nie powiedziala w miare glosno bylo przyjmowane z dziwna mina i ton odpowiedzi byl w najlepszym razie chlodny. W koncu ktos z rodziny mnie oswiecil ze chodze zla jak osa i na wszystkich sie wyzywam (???!!!). No i zaczelam mowic prawie szeptem i problem sie skonczyl. Zatem nie oswiecalam nikogo, a nawet jakbym oswiecila to pewne reakcje sa odruchowe a przyzwyczajenie sie do czegos takiego zabiera duzo czasu.
                                      Podejrzewam ze starzy forumowicze sie do twego stylu przyzwyczaja, ale nowi moga reagowac roznie.
                              • baba67 Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 18.02.11, 17:27
                                Masz prawo, oczywiscie wyrazac swe opinie, ale jesli zapytalam dziewczyny czy czuje sie obrazona, a Ty odpisalas ze nie jestes za nia i nie wiadomo z jakiej racji i to w sposob dla mnie obrazliwy, to sie jednak nieco zagalopowalas. jak wloska narzeczona ktora gotowa nos odgryzc kazdemu kto powie zle slowo na ukochanego, naprawde.
                                • amused.to.death Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 18.02.11, 19:31
                                  Odpowiem po raz ostatni, bo dyskusja zaczyna osiągać taki poziom absurdu, że obawiam się, że każda kolejna odpowiedź będzie stratą mojego czasu.

                                  Nie odpisałam za nikogo, wyraziłam WŁASNE zdanie.
                                  Jest dla mnie oczywiste, że w moich postach wyrażam własne zdanie, a nie czyjeś.
                                  Nie sądzę, żebym musiała pisać wstępy w stylu 'co prawda nie jest to pytanie do mnie, ale moim zdaniem...' Nikt tak nie pisze w każdym poście i z wyjątkiem sytuacji, kiedy ktoś chce się do czegoś bardzo przyczepić, nie jest to problemem.

                                  Zadając pytanie na forum ogólnym (czy prywatnym czy publicznym) musisz liczyć się z tym, że KAŻDY może na to pytanie odpowiedzieć, jeśli tylko ma ochotę.
                                  Nawet jeśli założysz wątek 'Kasiu, jakie masz doświadczenie w...' zupełnie naturalna jest sytuacja, że będą się w tym wątku wypowiadać osoby, które Kasią nie są, ale mają podobne doświadczenie.
                                  Jeśli coś takiego ci nie odpowiada, musisz to albo zaznaczyć (i wciąż liczyć się, że ktoś nie posłucha), albo wysłać wiadomość prywatną - Floram jest zalogowana więc problemu nie ma.

                                  Nie bardzo potrafię zrozumieć te podwójne standardy w ocenianiu i przekładające się na przekonanie, że Twoje posty oceniające styl pisania są OK, a moje posty oceniające Twój styl są obraźliwe.

                                  Wydaje mi się, że największym problemem w tym wszystkim okazało się, że nie przyłączyłam się do ogólnej nagonki.
                                  Nie mam problemów z wyrażaniem swojego zdania - nawet jeśli jest ono odmienne od innych. Nie robię tego czasami z powodów pragmatycznych - bo mi się to nie opłaca, ale w tej sytuacji, skoro już wcześniej włączyłam się do dyskusji, nie widzę powodu, dla którego miałabym ukrywać co sądzę o tej sytuacji.

                                  Wielokrotnie zgadzam się z kimś na forum, ale to nie znaczy, że za każdym razem będę się z tą osobą zgadzać.
                                  Tak samo jak wyrażenie odmiennego zdania, nie oznacza, że staję się czyimś wrogiem i nie śpię po nocach zastanawiając co napisać.
                                  Forum gazety daje bardzo dobrą opcję: zrobienie sobie kogoś na szaro jeśli nie odpowiada ci to co pisze.

                                  Nazywając mnie włoską narzeczoną czy fanką próbujesz deprecjonować to co piszę.
                                  To kolejny powód dlaczego jest to moja ostatnia odpowiedź: wolę dyskusję i wymianę argumentów i nie zamierzam zachowywać się jak gimnazjalistka, która będzie się teraz z kolei wymyślać jak przezwać kogoś kto ją przezwał.

                                  Z mojej strony EOT.
                      • baba67 Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 17.02.11, 19:31
                        Mozesz mi zalinkowac ktore to moje posty sa IYHO na zenujacym poziomie?
                        Ktore z moich wypowiedzi uwazasz za protekcjonalne i bezczelne ?Jestem uczulona na taki ton u kogos nie lubie sie wymadrzac, pisze o wlasnych doswiaczeniach takze you have amused me to death , indeed.
                        A jak Ci sie czyta go przyjemnie to sobie czytaj.
                • chinwag Błędy Baby w tłumaczeniu z polskiego na polski 17.02.11, 14:42
                  Babo,

                  W Twoim tłumaczeniu moich słów roi się od błędów.

                  By je zauważyć, musiałabyś porzucić nieodpartą chęć udowodnienia prawidłowości swojej analizy psychologicznej mojej osoby, która wydaje się być dla Ciebie ciekawszym zajęciem niż wypowiedzenie się na temat. ;)

                  Twierdzisz, że nie pozwoliłabyś na swobodne odbieranie sobie telefonów w grupie, którą uczysz, a jednocześnie moje słowa, które są odpowiedzią na bardzo wątpliwe MOIM ZDANIEM (pisze dużymi literami, by pewne osoby nie miały wątpliwości czyją opinię przedstawiam) argumenty próbujesz na siłę przeinaczyć i odciągnąć dyskusję od meritum.

                  Napisz dlaczego uważasz, że argumenty Floram są logiczne i opisywane sytuacje realne i usprawiedliwiające obronę postawy "telefon dzwoni, to odbieram".

                  • baba67 Re: Błędy Baby w tłumaczeniu z polskiego na polsk 17.02.11, 15:10
                    Co pozostaje faktem, ze Twoj styl bywa dla niektorych nieznosnie protekcjonalny.
                    I to ze zgadzam sie merytorycznie nie ma nic do rzeczy.Jesli zrugasz mniem, odpowiem Ci w taki sam sposob.
                • floram Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 19.02.11, 11:53
                  Babo, masz rację, odczytałam to mniej więcej w ten sposób ;) Osobnik o ksywie `chinwang` ma widocznie za dużo wspomnianych przerw i, co za tym idzie, wolnego czasu, na tyle, że jest w stanie pisać epopeje w odpowiedzi na każdą linijkę tekstu i do każdego użytkownika usiłując na siłę udowodnić swoje racje. Oczywiście forum służy do wymiany poglądów ale w pewnym momencie należy "agree to disagree" i nie mówię tu tylko o tym wątku. Dla mnie osoby o pokroju tego forumowicza są po prostu męczące, bo żadne racjonalne argumenty do nich nie trafiają. Swoją drogą, przydałoby ci się trochę empatii i "open-mindedness" chinwang, twoi uczniowie też by na tym skorzystali. Nie chce mi się z tobą dyskutować, bo nie ma to sensu. Szkoda mojego czasu.

                  Co do mojej sytuacji. Telefon odbieram w trakcie zajęć rzadko, mniej więcej raz na tydzień i raczej tylko w trakcie zajęć indywidualnych. Podczas grupowych odebrałam może z raz, jak wspomniana bliska mi osoba była w szpitalu. Natomiast zajęcia mam tak ułożone, że przerw raczej nie mam, tzn. teoretycznie 5, czy 10 minut pomiędzy, ale prawie zawsze ktoś przyjdzie wcześniej, czy ja trochę przedłużę, także w praktyce tych przerw nie ma i czasami uczę 3-5 godzin bez przerwy. Zajęcia indywidualne kursanci mają co 2 tygodnie, czasami po drodze są święta, ktoś się z kimś zamienił na godziny, był chory, itp. także czasami, choć rzadko, ludzie zapominają, albo nie są pewni, czy akurat tego dnia mają lekcje- ludzie są różni ;) Wyciszenie telefonu nic mi nie da, bo mam indywidualne z 30 osobami i nie mam ich wszystkich numerów w telefonie- nie widzę takiej potrzeby, nie są to klienci prywatni, a poza tym nawet nie wiem, czy mój telefon by ich przyjął ;). Odbieram, lub oddzwaniam jak podejrzewam, albo sprawdzę z listą (bo mam papierową listę numerów kurantów), że to np. następna osoba na lekcję, która wiem, że prowadzi samochód i nie ma możliwości napisania sms-a, powiedzieć np. że się spóźni- wtedy wiem, że mam trochę czasu i mogę np. zjeść sobie drożdzówkę :) lub wypić w spokoju herbatę; albo np. jestem w innej sali niż zwykle i chcę to przekazać kursantowi.

                  To wszystko zwykłe życiowe sytuacje. Wszyscy dookoła odbierają i często muszą, bo stracili by klientów/pracę/bo wiedzą, że to ważne. Gdy przypomnę sobie przeróżne kursy- np. prawa jazdy, zajęcia, studia, urzędy, sklepy, itd. wszyscy telefony odbierają w trakcie, powiedzmy, obsługiwania klienta/petenta i jakoś nikt od tego nie umarł. Dlaczego angliści mieliby być jakimś odrębnym gatunkiem ? Ja, podkreślę jeszcze raz, odbieram bardzo rzadko, ale odbieram, kiedy wiem, że muszę, nie żeby poplotkować z koleżanką, czy dowiedzieć się, że mam kupić po drodze z pracy ser. I to tyle w tym temacie.

      • lambswool Re: czy stosujecie "kontrakty" na kursach? 13.02.11, 19:24
        floram napisała:

        Do mnie też czasami ktoś zad
        > zwoni, i co, czasem mam ciurkiem przez kilka godzin lekcje bez przerwy i mam ni
        > e odebrać ? A jak to coś ważnego albo następny uczeń dzwoni, że nie przyjdzie ?
        >


        Nie wyobrażam sobie odebrać telefon na zajęciach. Zawsze mam wyciszony więc jeśli ktoś się będzie próbował dodzwonić (np kolejny uczeń będzie chciał odwołać zajęcia) to będę widziała nieodebrane połączenia i będę mogła oddzwonić. Zresztą i tak moi uczniowie wiedzą, że telefonów w pracy nie odbieram i jak odwołują to piszą smsa.

        A co do kontraktów - nigdy nie podpisuję. Nie uważam abym była od uczenia dorosłych ludzi dobrych manier. Zresztą nawet jeśli uczeń w grupie odbierze telefon (rzadko) to i tak albo powie dwa słowa albo przeprasza i wychodzi. Nie powoduje to dezorganizacji zajęć. Równie dobrze ktoś może zajrzeć do sali bo szuka swojej grupy, inny lektor potrzebuje zamienić się na magnetofony czy szuka piszącego flamastra. A nie wywieszam na drzwiach kartki 'Do not disturb' z tego powodu. Zdarza się - i nie wydaje mi się aby osoby dorosłe tak łatwo się rozpraszały, że po takim zdarzeniu ciężko im będzie powrócić do nauki.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka