Dodaj do ulubionych

Co byście zrobiły?

25.03.09, 14:17
Po raz kolejny ten sam problem - z nieprzychodzeniem na korepetycje. Wczoraj
dwie dziewczyny po prostu nie przyszły na zajęcia (pierwszy raz zrobiły to bez
uprzedzenia). Nie odwołały, nie przełożyły, nie usprawiedliwiły się. Są to
licealistki, które dobrze znają zasady odwoływania czy przekładania lekcji,
więc żadna niewiedza nie wchodzi w rachubę. Zapomnieć też raczej nie powinny,
szczególnie , że obydwie :)
Jestem dość poirytowana, zwłaszcza, że gdybym wiedziała, jaka będzie sytuacja
to zaplanowałabym inaczej dzień. Czułam się dość podle.
I właściwie nie wiem, co z tym zrobić? Obawiam się, że panienki jak gdyby
nigdy nic przyjdą za tydzień na lekcję. Mam im podziękować? A może powinno
mnie po prostu nie być - bo po co i z jakiej racji?
Szczerze mówiąc, średnio mi na nich zależy, łaski mi nie robią.
Co wy byście zrobili w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • honeybb Re: Co byście zrobiły? 25.03.09, 15:25
      1) Zaapelować im do rozsądku i powiedzieć, że lekcje to Twoja praca a nie hobby
      i na ich miejsce znajdziesz 5 innych osób więc jak zrobią następny raz taki
      numer to mogą już się nie fatygować.
      2) Zadzwonić do rodziców i powiedzieć to samo co w 1.
      3) Podziękować jak przyjdą za tydzień. Będą miały nauczkę (albo i nie będą miały
      bo to pewnie jakieś niewychowane dziewuszyska).
      W sumie to zależy czy są głupie i wredne (ja bym od razu podziękowała bo się to
      będzie powtarzać) czy głupie ale fajne i zrobiły to bo nie pomyślały a nikt ich
      nie nauczył jak się zachowywać.
      • alina.walkowiak Re: Co byście zrobiły? 25.03.09, 16:38
        Dziewczyny są w sumie ok, pierwszy raz wycięły taki numer. Dziękuję za
        odpowiedź. A co byś zrobiła w kwestii zapłaty za lekcję?
        • gazaro Re: Co byście zrobiły? 25.03.09, 17:28
          Najlepiej żeby Ciebie nie było za tydzień.. I za dwa.
        • honeybb Re: Co byście zrobiły? 25.03.09, 17:51
          Po latach uczestniczenia w forum wychodzi na to, że trzeba na pierwszych
          zajęciach podpisać szczegółowa umowę, na wypadek sytuacji takiej jak ta i wielu
          innych, które znamy. :)
          Rozumiem, że nie ostrzegałaś ich, co się stanie jeśli nie odwołają zajęć 24h
          wcześniej więc będą mieć pretensje 'bo nikt im nie powiedział'.
          Najlepiej powiedzieć, że jeśli chcą luźnych lekcji to niech się uczą u
          studentów. Ty jesteś profesjonalistką i Twoje lekcje nie różnią się niczym od
          tych w szkole językowej, za które płaci się Z GÓRY ZA CAŁY SEMESTR i niech
          wybierają.
    • lorna.doone Re: Co byście zrobiły? 25.03.09, 17:42
      Jeśli coś takiego zdazyło im się po raz pierwszy, to może wynika to z jakiegoś niedogadania się? Może po prostu zapomniały Ci powiedzieć, że mają jakąś wycieczkę, rekolekcje? Moim zdaniem, powinnaś była zadzwonić do nich lub rodziców od razu wczoraj, jak już wiedziałaś że się spóżniały - nie denerwowałaś się że coś się stało? Może trzeba to było wyjaśnić od razu?

      Co możesz zrobić teraz? Na pewno nie unikałabym ich za tydzień - jak na razie wina jest po ich stronie - nie dawaj im przewagi. Zadzwoń do rodziców, powedz jaka jest sprawa, dowiedz się dlaczego nie przyszły i zareaguj w zależności od tego co usłyszysz i jak Cię rodzice potraktują.

      Gdyby mój uczeń nie przyszedł na jedną lekcję, też bym się zdenerwowała ale dałabym jeszcze jedną szansę. Za drugim takim numerem na pewno bym zrezygnowała. Nie bawiłabym się w płacenie z góry itp. Albo uczeń szanuje nauczyciela i jego czas i pracę albo nie. Jeśli nie to nie zmusisz go do współpracy...
      • alina.walkowiak Re: Co byście zrobiły? 26.03.09, 19:27
        Lorna, bez przesady :)

        Dziewczyny znają zasady, więc nie ma mowy o "niedogadaniu się". Zapomniały - nie
        sądzę, zawsze o wszystkim pamiętały, więc trochę byłoby dziwne. Nie, nie
        denerwowałam się, bo to nie są małe dzieci, a ja nie jestem ich matką. Jeśli już
        to ja się denerwowałam, że czekam jak głupia, a ich nie ma.

        Ale masz rację, przecież nie będę ich unikać :) Nie chcę jednak mieszać rodziców
        do sprawy, zwłaszcza, że nigdy nie miałam z nimi kontaktu.

        Pozostaje mi poczekać na ich wyjaśnienia. I wtedy zareagować. Tak jak mówisz.
        Największa nauczką byłoby dla nich, gdybym zażądała od nich zapłaty za
        poprzednią lekcję, ale chyba nie mam takiego tupetu.
        • baba67 Re: Co byście zrobiły? 27.03.09, 14:48
          Trzymam sie zasady, ze dopiero w w wypadku studentow nie nawiazuje kontaktu z
          rodzicami.Tym bardziej , ze chodzi o mature w przyszlosci. Jesli nie bedzie
          kontaktu z rodzicami a panny sie beda obijac, to do Ciebie nagle ujawnieni
          rodzice moga miec pretensje. Poznanie rodzicow, chocby telefoniczne, ulatwia
          wiele spraw. Mozna na przyklad pol godziny po czasie wyslac zaniepokojonego
          esemesa. I rodzic tez powinien byc poinformowany o zasadach odwolywania i
          przekladania oczywiscie.
          Tekstu o studentach nie polecalabym.Sa studencci ktorzy bynajmniej nie
          zarabiaja jedynie na piwo i na lakier do paznokci. Wsrod tzw profesjonalistow
          trafiaja sie i o...lacze, czego dowody miewam od czasu do czasu w osobach moich
          uczniow, no ale na tym forum na pewno takich nie ma:-)
    • anna335 Re: Co byście zrobiły? 27.03.09, 21:29
      jesli to pierwsza taka nieobecnosc to zobaczylabym co powiedza za tydzien i
      stosownie zareagowalabym, jesli nieobecnosc sie powtorzy bez slowa wyjasnienia
      to powiedzialabym, ze nie mialam informacji co do ich decyzji i przyjelam kogos
      innego na te godzine, bo nie moge sobie pozwolic na "okienka" (jest kryzys i
      trzeba zarabiac na zycie :) )
      mam nadzieje, ze Ci sie taka sytuacja nie powtorzy
      a swoja droga to radze jednak poznac rodzicow swoich uczniow, nigdy nie wiesz co
      takiemu w gruncie rzeczy malolatowi siedzi w glowie a uwierz mi ze wiem co mowie:)
      • j1972 Re: Co byście zrobiły? 11.04.09, 15:14
        Ja na 100% skontaktowałabym się z rodzicami. Miałam niedawno
        sytuację, że uczennica bez przerwy odwoływała mi lekcje smsem.
        Doszło do tego, że zamiast 4 miałam z nią jedną, góra 2 godziny w
        miesiącu, a matura za pasem. Zadzwoniłam do mamy i okazało się, że
        kobieta nie miała pojęcia o - jak się okazało - wagarach córki. Mało
        tego, dawała jej pieniądze na lekcje regularnie co tydzień. Dlatego
        w przyszłym roku obiecałam sobie zmianę zasad informowania o
        odwoływanych lekcjach. Po prostu będę oczekiwać telefonu od rodziców
        a nie uczniów. Ot, taka nauczka...
        J.
    • lorna.doone Alina, daj znać co się okazało :) 14.04.09, 09:02
      jak się dziewczyny wytłumaczyły? co postanowiłaś na przyszłość?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka