czarodziejka87
17.03.08, 19:19
Ruch to zdrowie i dobre samopoczucie, wiem to, dlatego postanowilam
pojsc na probna lekcje fitnessu z kolezanka, ktora chodzi juz od
dawna. Tak dlugo czekalam na te zajecia, mialam taki zapal,
wierzylam ze mi sie spodoba... Od poczatku czulam sie jak idiotka i
marzylam o tym, by zapasc sie pod ziemie. Wszystkie dziewczyny
cwiczyly super, w idealnym tempie, a ja? szkoda gadac. Poczulam sie
jak zero, nawet do zajec fitnesu sie nie nadaje!!! Wyszlam bo mialam
juz lzy w oczach i wrocilam do domu. Zjadlam juz 2 czekolad i do teh
pory nie moge sie pozbierac. Koelzanka z ktora bylam pociesza mnie,
ze nie od razu rzym zbudowano itd. ale ja wiem ze sie do tego nie
nadaje. Czulam sie tam jak slon w tlumie sarenek. Byly tam osoby
otyle, starsza pani, a jednak radzily soibie lepiej niz ja. Co jest
ze mna nie tak? Skompromitowalam sie i czuje sie z tym fatalnie.
Pewnie powiecie, ze przesadzam... Nie wiem, moze mam zbyt wysoki
poziom wrazliwosci... A jesli tak, to czy jest jakis sposob by to
zmienic? No i wreszcie: czy znacie jakies zajecia ruchowe, na
ktorych nie wymaga sie duzej sprawnosci? Wiem ze w domu sie nie
zmobilizuje a zalezy mi na poprawie kondycji.
Ufff......ulzylo mi, jak dobrze ze istnieja fora!!!