Dodaj do ulubionych

dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić!

13.02.09, 15:55
dziewczyny, pomóżcie bo ja już nie wiem co mam robić żeby schudnąć :(

1. Ćwiczę od 3 tygodni, 5 razy w tygodniu- bieganie lub intensywny aerobik oraz ćwiczenia na siłowni (ok godzinę).

2. Ograniczyłam jedzenie, m.in. nie jem węglowodanych.

i PRZYTYLAM! Po spodniach również widzę że nic się nie zmieniło. Co robię nie tak? Jestem absolutnie załamana, czy powinnam zastosować głodówkę żeby zrzucić trochę kg?!
Obserwuj wątek
    • hotally Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 13.02.09, 16:02
      Jesli przytyłaś- tzn jest Cię wiecej to nie wiem czemu, a jesli waga Ci skoczyła
      to normalna- mięśnie ważą.

      Odradzam areobic, bo nie spala tluszczu tylko wodę. Lepiej jezdzij sobie w tym
      czasie na rowerku, albo chodz po biezni przy tetnie 120-130
      • cafem Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 13.02.09, 16:29
        Jak to spala wode? Po raz pierwszy slysze taka teorie:)))
        Wszystko zalezy jaki aerobik... Bo sa na wzmacnianie miesni i na spalanie tluszczu, ale przy kazdym jakos mozna schudnac.
        Do Arbuzunia:
        Spedzam do 10 godzin tygodniowo w klubie fitness. Najszybciej spala kalorie Body Combat (jak poszukasz, to znajdziesz, polecam numerek 37, mozna cwiczyc w domu:)
        Generalnie kazde intensywne cwiczenia spalaja tluszcz, jedne szybciej, drugie wolniej.
        Swego czasu przebiegalam tez 6-9km DZIENNIE (caly rok). I przytylam. Ale tylko dlatego, ze jadlam jak opetana:)
        A najszybiej schudlam w Alpach: 9 dni wedrowki z plecakiem i namiotem na plecach, tylko suszone jedzenie (mieso, owoce, orzechy i czekolada), zdobywalismy dziennie przecietnie dwa 3tysieczne przejscia i gdzies zniknelo mi 5 kg tluszczu:)
        A tak najzupelniej serio - mala utrate wagi (0,5-1,5kg) powinnas juz po 3 tygodniach zauwazyc. Jesli nie - stawiam na bledy zywieniowe. Odstaw cukier, biale pieczywo, pij odtluszczone mleko, jogurty tylko naturalne, nie smaz tylko gotuj na parze lub piecz w piekarniku, i nie zaluj sobie owocow i warzyw!
        A moze jestes przed okresem i po prostu "spuchlas"? :)
        • hotally Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 12:46
          Zapytaj trenera... tluszcz spala sie przy tetnie 120-130... skakanie, sapanie
          NIC nie daje... tylko sie pocisz.
          Dlatego korzystniejszy bylby chod po biezni, albo jakis rowerek w normalnym tepie.
          • cafem Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 13:31
            Zmien trenera:)
            Jedna cwiczenia spalaja wiecej tluszczu, inne mniej.
            Ale prosze Cie, nie tlumacz mi, ze godzina aerobiku to tyle, co lezenie na sloncu - bo i tu, i tam sie pocisz.
            Zapewniam Cie, ze od aerobiku tez schudniesz.
            • hotally Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 17.02.09, 00:22
              Cwiczę w najlepszym klubie :)
              Powtarzam- spalanie tluszczu występuje przy tętnie 120-130
          • cafem Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 13:36
            Z tego co pamietam, trening cardio jest najlepszy na spalanie tluszczu. Czyli zwalniasz i przyspieszasz. I nie rowerek w normalnym tempie, tylko raz intensywnie, a raz powoli, i tak na zmiane. To samo z bieganiem - biegniesz, szybki marsz, biegniesz, marsz itd.
            • pepegi Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 23.02.09, 09:04
              To, o czym mówisz to trening interwałowy.
        • aniorek Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 15:23
          Z owocami bez ograniczen, jak tu doradza Cafem, radze mocno uwazac, bo to weglowodany i ich nadmiar spowoduje efekt odwrotny do zamierzonego. Warzywa za to mozesz jesc bez ograniczen.

          Polecam 5 razy w tygodniu silownie, w tym przede wszystkim aeroby (trening interwalowy). Kazdorazowo czas na silowni to godzina. Nie ma sensu "zajezdzanie sie". Wazna jest systematycznosc.

          Polecam forum www.sfd.pl, tam sa ludzie, ktorzy potrafia doradzic bardzo dobra diete, ktora jest podstawa w redukcji. Tutaj w tym watku padlo juz sporo "zlych" rad, wiec zajrzyj lepiej na sfd.

          I jeszcze jedno: po 3 tygodniach od rozpoczecia cwiczen zwykle przychodzi kryzys - efekty sa slabo widoczne, mimo wysilku. A prawda jest taka, ze organizm potrzebuje okolo 6 tygodni, zeby przestawic sie na nowe spalanie. Jesli chcesz trwale schudnac, nie ma sie co spieszyc.
          • cafem Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 17:03
            Aniorek, zgadzam sie z Toba, ale nie przesadzajmy w druga strone:) Ja nie mowie o zapychaniu sie dziesiecioma bananami czy kilogramami kalorycznych winogron, tylko aby sobie owocow nie zalowac - cytrusy potrafia wrecz nakrecic przemiane materii. No i jesli dziewczyna ma cwiczyc godzine dziennie, to musi przeciez cos jesc. Szczegolnie, ze pyta o cwiczenia, a nie o diete. No a na efekty trzeba poczekac. Nic nie przychodzi od razu.
            • paulinaa Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 17:07
              tak sie składa, ze jak sie chce schudnąć to nie wszystkie owoce mozna jeść
              • cafem Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 17:22
                Wszystko jest dla ludzi. Rece mi opadaja, gdy czytam Wasze komentarze. Jasne, jesli posadzicie tylki na sofie, podjadacie chrupki orzeszki pizze i owoce, zapijacie to piwem, a porcja ruchu to spacer do przystanku i z powrotem, to przytyjecie i od salaty.
                Ludzie, jesli Wasz problem z waga nie jest zdrowotny (tarczyca, przyjmowanie specyficznych lekow itp), to jestescie sami sobie winni. I blagam, nie mowcie, ze od owoca mozna przytyc, bo nie wiem, czy sie smiac, czy plakac.
                W momentach bardzo intensywnego wysilku fizycznego (8-10 godzin dziennie w gorach + wspinaczka) zjadam nawet do 5 tys kkcal dziennie i NIE TYJE. Wrecz chudne.
                Za to jesli moj ruch ogranicza sie do malej tylko przebiezki (kilka km), a reszte dnia siedze na d. i jem wzglednie "dietetyczne" potrawy to tez potrafie przytyc kilka kilo w pare miesiecy.
                Troche rozsadku. Jesli w godzine wysilku fizycznego spalicie 400 kkcal, a potem "w nagrode" zjecie tabliczke czekolady to przytyjecie, bo ona ma wiecej kalorii, niz udalo wam sie spalic!
                Po pierwsze lekka dieta (1500 kkcal dziennie jest idealnie), systematycznie godzina cwiczen dziennie, i po paru tygodniach bedziecie sporo lzejsze.
                I wybaczcie, ale od owocow (+ cwiczenia)nie przytyjecie. Chyba, ze usprawiedliwienia dla siebie szukacie, wtedy i marchewka bedzie tuczyc.
                --------------------------
                cafe-m.blog.onet.pl
                • paulinaa Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 17:55
                  kurs czytania ze zrozumieniem by ci sie przydał...
                  • cafem Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 18:19
                    Zapewne by mi sie przydal. Wymien wiec ten owoc, ktorego podczas odchudzania jesc nie mozna:)
                    Swoja droga, jesli chodzi o czytanie ze zrozumieniem, spojrzyj pare postow w gore - doradzilam wyeliminowanie z diety pewnych produktow, zaznaczajac, by sobie nie zalowala owocow i warzyw. Nie zalowac - nie znaczy wcale jesc na umor, ile tylko sie do zoladka zmiesci. Ale jesli zamiast batona zjesz jablko, zamiast kubka slodkiego jogurtu cytrusa i zamiast ciastka banana, to z pewnoscia szlag diety nie trafi. Do tego dostarczysz organizmowi cennych witamin.
                    I zgodnie z moja wiedza - nie ma takiego owoca, ktory zrujnuje diete. Niektore, owszem, maja duzo cukru, i lepiej z nimi uwazac, ale od garsci winogron, trzech sliwek czy jednej gruszki raz na jakis czas swiat sie nie zawali. Chyba ze zaczniesz pochlaniac je kilogramami.
                    • paulinaa Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 19:16
                      nie mowie, ze nie mozna jesc owocow podczas odchudzania, bo mozna a nawet trzeba
                      ale nikt zdrowo myslący nie poleci osobie odchudzającej się bananów czy
                      winogron, bo po pierwsze mają dużo cukru i kalorii a po drugie wysoki ig co
                      znaczy, ze zjesz je i za chwile znow bedziesz głodna

                      mozna jesc cytrusy, arbuzy, truskawki, kiwi i całą masę innych owocow, ktore
                      mają malo kalorii a duzo wody, blonnika i witamin
                      • cafem Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 19:37
                        No i teraz sie z Toba zgadzam:)
                        Generalnie przepraszam, bo dzis jestem w bardzo bojowym nastroju (PMS na calego), ale komentarze pod postem Arbuzuni (nie Arbuzunia) po prostu wyprowadzily mnie z rownowagi. Bo te wszystkie diety cud, eliminowanie polowy produktow, czy tez podzial na sport spalajacy tluszcz i sport spalajacy TYLKO WODE to jakas kompletna bzdura.
                        Wystarczy odrobina zdrowego rozsadku, systematycznosci i naprawde podstawy zdrowego zywienia, aby sobie z nadwaga poradzic. Jedz mniej niz jadlas i ruszaj sie wiecej niz ruszalas - to musi na zdrowy organizm zadzialac. A wszelakie diety cud tylko spustosza organizm, i ani sie czlowiek obejrzy, gdy kilogramy wroca.
    • nessie-jp Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 13.02.09, 16:02
      Daj sobie trochę czasu. Wyrobiłaś masę mięśniową (stąd wzrost 'obwodu') która
      teraz sama z siebie będzie spalać tłuszcz
    • paulinaa Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 13.02.09, 20:36
      co to znaczy, ze nie jesz weglowodanów? to co jesz?
      • minniemouse Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 13.02.09, 21:39
        widocznie nie masz pojecia o prawidlowym zywieniu, wartosciach
        kalorycznych poszczegolnych pokarmow. podksztalc sie w tej dziedzinie
        to wtedy beda efekty.

        calkowite albo wielkie ograniczenie odstawienie weglowodanow to
        podstawowy blad. one sa potrzebne do tworzenia energii i do budowy
        miesni, tylko musza to byc zlozone jak np z ryzu, ziemniakow. no i
        je sie PRZED cwiczeniem nie PO.

        zaloze sie tez ze tam gdzie odstawilas wegle nadrabiasz zdrowo
        kaloriami gdzie indziej.

        poza tym, jak tylko skonczysz diete a gwarantuje ze cale zycie tak
        jesc jak jesz teraz NIE BEDZIESZ - natychmiast utyjesz.
        zrzucac wage trzeba z glowa. to wiaze sie nie tylko ze stala zmiana
        diety ale w ogole stylu zycia.


        Minnie
        • majkagra Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 13.02.09, 22:08
          No właśnie Minnie:) Zmiana stylu życia:)
          Jak miałam 18 lat ciągle się "odchudzałam" i...tyłam! (efekt jojo).
          Teraz odżywiam się tak: (niezdrowo!) - rano kawa z mlekiem + ewentualnie banan,
          potem biegnę na zajęcia, w przerwach jakieś owoce (nie mam czasu myśleć o
          jedzeniu), po powrocie ulubiona W-Zetka- wtedy nie jem już obiadu, ewentualnie
          śledzik;), gdy nie ma w-zki to obiad ale nie okraszony tłuszczem , dużo warzyw i
          tp.; wieczorem, gdy szykuję kolację dla ferajny podjadam kawałki i gdy kolacja
          gotowa jestem już właściwie najedzona;) Ruch: zimą narty; wiosna, lato, jesień
          - rower (nieregularnie) a codziennie: bieganie za dwoma moimi szkrabami;) I
          schody!, zwłaszcza gdy dzieci wołają mnie 153 razy dziennie - zatem latam tak z
          góry na dół i na odwrót;)
          Podsumowując: jem tylko to co lubię :) A gdy złapie mnie głód i chcę zrzucić
          np. jeden kg zapycham się chrupkami kukurydzianymi:) Albo kawa + kogel-mogel -
          wtedy nie chce mi się jeść po takim słodkim specyfiku pół dnia;) P.S. Ważę tyle
          ile zawsze chciałam ważyć:)) Bez bólu!:) Na siłownię niestety nie mam czasu:)
          Pozdrawiam!
          • jagoda_pl Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 14.02.09, 01:52
            Wiesz co... Super, że masz stałą wagę i to taką, jaką właśnie mieć chcesz, ale IMHO takich rzeczy nie powinno się pisać na forach publicznych. Dla mnie to jak rada "sklejone rzęsy najlepiej rozdzielać agrafką".
            :/
          • paulinaa Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 14.02.09, 11:48
            waga to nie wszystko. rujnujesz sobie zdrowie takim odzywianiem....
    • skumbrie.w.tomacie Błąd tkwi w żywieniu 13.02.09, 22:38
      Niestety poprzez same ćwiczenia fizyczne bez odpowiedniej diety nie schudniesz.
      Dobra dieta sprawi że ograniczysz swoją tkankę tłuszczową a ćwiczenia fizyczne
      sprawią że Twoje ciało będzie jędrne.

      Na początek musisz zrozumieć co w ogóle wyeliminowałaś z diety...
      węglowodany tak samo jak białka i tłuszcze są potrzebne aby Twój organizm
      prawidłowo funkcjonował.

      Poczytaj sobie na ten temat i dopiero wtedy zrozumiesz co i z czym.
      proponuję Ci dietę która nie ogranicza spożywania kalorii (do np 1000) zapytasz
      jak wobec tego się chudnie nie ograniczając "paliwa". Otóż Dieta M. Montignaca
      oparta jest na obniżaniu stężenia cukru we krwi. Dzięki czemu w praktyce jedząc
      wybrane zestawienia produktów najadasz się do syta ale chudniesz.
      Nie jest to żadna dieta "cud" ale zmiana nawyków żywieniowych.
      Chudnie się średnio 1kg/tyg.

      Odradzam wszelkie głodówki. Są bez sensu i prowadzą do jojo. Ograniczając
      pożywienie zmuszasz organizm do przestawienia się na pracę na zapas dzięki czemu
      zgromadzi on więcej tkanki tłuszczowej "na wypadek" gdyby znowu przyszło mu
      przejść głodówkę.

      Aha! Piszesz że ćwiczysz od 3 tyg i to 5 razy w ciągu tego tyg. To sporo,
      obstawiam że jak to zwykle bywa na początku z mięśniami są
      "napuchnięte".

      Pozdrawiam
    • arbuzunia Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 14.02.09, 00:15
      Dziękuję wszystkim za rady. Jeżeli chodzi o ćwiczenia to faktycznie może wartoby
      pochodzić na rowerek zamiast fitnessu czasami ale poza tym to mam wrażenie, że
      robię wszystko co mogę.

      Gorzej z dietą, macie racje że nie mam na to konkretnej koncepcji. Problem w
      tym, że ja od zawsze się względnie dobrze odżywiałam- chleb tylko razowy, dużo
      ryb & owoców morza, mało czerwonego mięsa, mało słodyczy itd. Jak postanowiłam
      się odchudzać to jedyne co mi przyszło do głowy zmienić to pory jedzenia (bo
      wczesniej jadłam często dość późno) i wyeliminować węglowodane. Ale widocznie
      jednak gdzieś popełniam błąd skoro nic to nie daje :(
      • nessie-jp Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 14.02.09, 01:29
        > Gorzej z dietą, macie racje że nie mam na to konkretnej koncepcji. Problem w
        > tym, że ja od zawsze się względnie dobrze odżywiałam- chleb tylko razowy, dużo
        > ryb & owoców morza, mało czerwonego mięsa, mało słodyczy itd.

        W takim razie może problem jest jeszcze w czym innym
      • paulinaa Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 14.02.09, 11:50
        węglowodany to podstawa zdrowej diety, jak można je wyeliminować???
    • n_nicky Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 14.02.09, 00:54
      No cóż, chęć szybkiej utraty wagi jest najgorszą rzeczą w odchudzaniu. Żeby
      zrzucić parę kilogramów potrzeba dużo czasu i cierpliwości (jeśli efekty mają
      być trwałe).

      Sama uzbroiłam się w cierpliwość i około 2 lat temu zaczęłam się odchudzać, bo
      stwierdziłam, że moja waga jest za wysoka. Zamiast obiadu i kolacji jadłam
      obiadokolację po południu, po 19 żadnego jedzenia z wyjątkiem np. jabłka. Jadłam
      znacznie więcej warzyw, zwłaszcza sałatek i surówek. Do tego ćwiczyłam
      callanetics. Przez ten czas stopniowo chudłam. Obecnie mam 55-56 cm w talii,
      noszę rozmiar 32/34 - kiedyś miałam w talii ponad 65 cm i nosiłam rozmiar 38,
      czasem 36. Schudłam "cała" - łydki, uda, biodra, brzuch, talia, ręce, twarz. W
      moim rodzinnym mieście ludzie, którzy mnie nie widzieli przez dłuższy czas
      zaczepiają mnie na ulicy i pytają się jak to możliwe, że jestem taka szczupła...
      Naprawdę, nie ma sensu się głodzić czy ograniczać nie jedząc np. makaronów czy
      ryżu. Najważniejsza jest cierpliwość, dobra dieta i wysiłek fizyczny.
      • jagoda_pl Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 14.02.09, 01:55
        > callanetics. Przez ten czas stopniowo chudłam. Obecnie mam 55-56 cm w talii,
        > noszę rozmiar 32/34 - kiedyś miałam w talii ponad 65 cm i nosiłam rozmiar 38,
        > czasem 36.


        N_nicky, nie chcę być czepliwa, ale... czy Ty aby nie przesadziłaś z tym odchudzaniem?
        • majkagra Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 14.02.09, 09:09
          Jagodo, no cóż, przepraszam, że Cię uraziłam tą niepoprawną politycznie
          wypowiedzią;)
          Napisałam o własnych doświadczeniach i nikogo nie zmuszałam aby postępował tak
          jak ja:)
          Zatem oczywiście powinno się odżywiać bardzo zdrowo:) Dużo ćwiczyć:) I nie daj
          Boże sięgnąć do jakąkolwiek słodką przekąskę. A nie pisać, jak jakaś prosta
          kobieta (z całym szacunkiem dla prostych kobiet!), że zjada się czasem zamiast
          obiadu W-zetkę:) Otóż moja droga, proponuję odrobinę dystansu do tematu i reguł
          odżywiania:) Wiem co mówię, gdyż na własnej skórze przetestowałam chyba
          wszystkie możliwe koncepcje żywieniowe. I żadna przesada nie wyjdzie nam na
          zdrowe:)
          Pozdrawiam!
          • minniemouse Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 14.02.09, 12:18
            akurat Majkagra wcale nie ma az takiej zlej diety chociaz to jeszcze
            zalezy jak czesto zastepuje obiad wuzetka albo koglem moglem.

            owoce, obiad nie okraszony tluszczem, duzo warzyw - co w tym zlego?
            gorzej z kolacja, podjadanie powoduje ze tak naprawde nie wiemy ile
            zjadamy.


            kawa z mlekiem na sniadanie i banan - tez niezbyt dobrze,
            sniadanie jest najwazniejszym posilkiem z calego dnia i od niego
            zalezy dalszy metabolizm, czyli jak szybko bedziemy spalac posilki
            przez reszte dnia,
            g..ne sniadanie g..ne spalanie,

            poza tym zdrowe sniadanie daje energie, zapelnia dzieki czemu jemy
            mniej przez reszte dnia.
            lepiej obciac kalorie pozniej niz w sniadaniu. nie znaczy to ze
            sniadanie ma byc kaloryczne.

            przyklad dobrego sniadania to:
            pelnoziarniste pieczywo (wegle + blonnik), jajko na twardo i/lub
            chuda wedlina i/lub plasterki chudego pieczonego miesa (nisko
            tluszczowa proteina),
            pomidor albo inne warzywko, jakies owoce, nawet kawalek swiezej
            marchewki jest dobry lub nieslodzone soki (witaminy) i troszke
            nabialu np niskotluszczowe mleko lub kawalek twarogu.
            maslo albo margaryna bez transfatow- troche tluszczu jest
            potrzebne, albo moze byc pelnotluste mleko lub zolty ser) zmiast
            masla czy margaryny.

            albo- zielona salata z kawalkami chudego kurczaka z grilla,
            warzywa (pomidor, ogorek, papryka) kilka kropli oliwy, cytryna,
            jedna grzanka z pelnoziarnistego chleba.

            nawet chude ryby mozna zjesc na sniadanie i bedzie lepiej niz
            kawa + banan.

            Ty natomiast Arbuzuniu piszesz "malo slodyczy" - a co dla ciebie
            jest malo slodyczy? poza tym dla niektorych zdrowe odzywianie to np
            kaloryczne rodzynki, orzechy, muesli....

            i ile ty tego jesz? probowalas kiedys obliczyc ile to co jesz ma
            kalorii?

            Minnie
            • croyance Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 22.02.09, 21:41
              Z tym sniadaniem to nie do konca prawda, zalezy, jaki kto ma rytm
              biologiczny. Ja nie jestem glodna az do 12, 13, i jesli zjem
              sniadanie, czuje sie potem fatalnie przez reszte dnia. Lepiej nie
              walczyc ze swoim organizmem.
              • paulinaa Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 25.02.09, 15:44
                ale pewnie sobie wieczorem odbijasz?
          • jagoda_pl Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 14.02.09, 14:32
            Ależ droga Majko, wcale mnie nie uraziłaś;D! Nie mam też obsesji zdrowego odżywiania - pisząc poprzedniego posta dość późną porą;) zajadałam muffina popijając go Martini, więc sama widzisz;)...

            Uważam tylko, że ZASTĘPOWANIE normalnych posiłków NA DŁUŻSZĄ METĘ słodzyczami może Ci nie wyjść na zdrowie. Tyle ode mnie.

            Również pozdrawiam:)!
        • n_nicky Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 14.02.09, 13:45

          >
          > N_nicky, nie chcę być czepliwa, ale... czy Ty aby nie przesadziłaś z tym odchud
          > zaniem?


          Ja całkowicie zdaję sobie sprawę, że pierwsza rzecz, jaka przychodzi na myśl w
          przypadku takich rozmiarów to "anorektyczka" albo "wieszak". Ale mnie wciąż to
          anorektyczki daleko. Żeber mi jeszcze nie widać ;) 36 i 38 to normalne rozmiary
          szczupłych kobiet, ale ja mając te rozmiary wyglądałam na osobę z nadwagą (przy
          mojej sylwetce to się zdarza) - miałam potworne boczki, pyzate policzki, zbyt
          grube uda i ręce...wyglądałam nieładnie, kiedyś tego nie dostrzegałam, teraz
          przeglądam zdjęcia z tamtego okresu i zastanawiam się jak mogłam tego nie
          widzieć :)

          Są różne typy kobiecych sylwetek. Można nosić rozmiar 42 i wyglądać szczupło,
          można nosić 36 i mieć oponkę albo boczki. Można też nosić 32/34 i wyglądać jak
          normalna, szczupła kobieta. Zwłaszcza, że ja mam duże wcięcie w talii i
          wystarczy kilka kilogramów, żebym miała boczki i oponkę. No i grunt to czuć się
          dobrze we własnym ciele, bo wreszcie po wielu latach wyzbyłam się wszystkich
          kompleksów na punkcie figury.
          • croyance Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 22.02.09, 21:43
            Pyzate policzki sa bardzo ladne.

            Co ma do boczkow wcieta talia? Ja mam bardzo wcieta, i jakkolwiek by
            mi tylek nie rosl czy nie chudl, talia zawsze pozostaje taka sama.
      • paulinaa Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 14.02.09, 11:51
        no rzeczywście.... 36/38 nosza same grubasy...
        • bgoralska1972 Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 14.02.09, 12:18
          :)))))
    • silowka Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 14.02.09, 14:37
      arbuzunia, mam taką samą reakcję.
      też żywiłam się do tej pory dość dobrze (dużo warzyw, chudego mięsa, jak
      węglowodany, to tylko pełnoziarniste). I też po rozpoczęciu ćwiczeń przytyłam -
      i to zarówno na wadze jak i w obwodach.. może faktycznie jak się ćwiczy, to
      powinno się jeść więcej węglowodanów, ale jakoś mam opory (po latach testowania
      southbeach)
      • paulinaa Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 14.02.09, 15:54
        mozecie mnie uświadomić skąd pomysł, ze zdrowia dieta=dieta bez węglowodanów???
        a po drugie co rozumiecie przez węglowodany? bo piszecie, ze nie jecie
        weglwodanów a jecie warzywa a przecież warzywa to węglowodany...
        • arbuzunia Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 11:38
          paulinaa napisała:
          > mozecie mnie uświadomić skąd pomysł, ze zdrowia dieta=dieta bez
          > węglowodanów???

          No właśnie z diety south beach w której się rezygnuje ze 'złych' węglowodanych
          czyli z pieczywa, makaronów, cukrów itp.
          • karolcia4000 Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 12:06
            Mój brat jeden się odchudzał jadł same jogurty i schudł bardzo ale to bardzo
            dużo, jednak nie był to dobry sposób, mimo wszystko należy jeść normalnie.
            Chciałam schudnąć i kupiłam tabletki, bo niestety nie każdy ma tyle czasu żeby
            regularnie chodzić na siłownię i aerobik.
            • paulinaa Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 13:11
              ale do zmiany diety wystarczy tylko odrobina chęci, nie trzeba sie od razu
              faszerowac tabletkami ktore zresztą sa najprostsza drogą do efektu jojo
          • paulinaa Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 13:10
            cukier zoumiem ale skąd pomysl, zeby rezygnowac z pieczywa czy makaronu???? to
            skąd czerpac energię??
          • angazetka OT językowy 16.02.09, 13:23
            Dlaczego konsekwetnie traktujesz "węglowodany" jako przymiotnik?
            Takiego błędu językowego jeszcze nie widziałam.
            • jagoda_pl Re: OT językowy 16.02.09, 15:57
              He,he:)! Nawet nie zauważyłam - dobre:D!
          • lotka-1 Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 17.02.09, 11:08
            ja jak się odchudzalam to jadłam właśnie w miarę normalnie. Nie zaśmiecałam
            sobie organizmu fastfoodami, ale obiady, śniadania to jadłam. Przed większym
            posiłkiem brałam 2 tabletki formoline i ladnie schudlam. Bez przesady, nie
            mialam zamiaru sobie wsyztskiego odmawiać.
          • frycia2 Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 18.02.09, 12:06
            a ja jem dużo warzyw, owoców i biore tabletki. Denerwuje mnie jak ktoś neguje
            mój sposób odchudzania. Schudłam kilkanaście kg z formo i mam zamiar dalej sie
            tak odchudzac!
            • paulinaa Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 18.02.09, 14:18
              dlaczego cie denrwuje? bo zdajesz sobie sprawe, ze glupio postępujesz?
      • iluminacja256 Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 15:03
        Generalnie, ja się nie chcę czepiać, ale skoro ktoś tu pisze, z e
        tak mu sie powiększają obwody, to bardzo mi to przypomina moja
        znajomą, która zawsze jęcząła, jaka to jest gruba i cwiczyła
        codziennie po 2-3 godziny (sic!)- problem z tym, z e cwiczyła na
        masę ! Czyli cwiczenia z obciązeniem, ćwiczenia z obciązajacym
        barem, spinning z regulowanym obciązeniem itp - tak sie buduje
        muskulaturę, a nie chudnie.
        Schudnąc to sobie mozna szybko chodząc, biegajac, jezdzac na rowerze
        itp
    • paulina7383 Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 13:38
      Jestem na diecie od ponad 2 tygodni
      Udalo mi sie juz schudnąć ponad 3kg
      Njgrsze byly pierwsze 3 dni ale teraz jest ok
      Sniadanie jogurt naturalny z platkami tropikalnymi
      Drugie sniadanie szklanka soku bez cukru lub owoc
      Obiad 1/3 porcji którą zjadalam przd dietą
      podwieczorek owoc lub baton musli lub kisiel
      Kolacja godz. 18 bulka z ziarnami z bialym serem lub szynką
      19:30 45 minut rowerkiem
      Ważylam 63,5 teraz mam 60kg zostalo mi jeszcze 5kg
      Czuje sie o wiele lepiej choc musze sie przyznac ze zdaza mi sie
      podjesc w ciagu dnia np. kostke czekolady
      Przed dietą jadlam niemal same slodycze i pilam Coca-Cole
      Powodzenia :)
    • paulina7383 Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 13:39
      a i jeszcze 3-4 kubki herbaty czerwonej
    • madzi-a710 Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 14:34
      Wcale nie zgrubłaś, tylko mięsnie się powiększyły.
      Najlepsze do spalenia tkanki tłuszczowej są ćw. aerobowe np. jazda
      na rowerku bądz bieżnia. Uważam, ze powinnaś zjeść trochę
      węglowodanów za raz po trening - mięsnie tego potrzebują. Na
      kolację zjedz samo białko, najlepiej gotowany filet z kurczaka.
      • iluminacja256 Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 15:10
        Przepraszam, ale muszę to napisać, bo dostaję szału, kiedy widzę ten
        koszmarny neologizm. Nie istnieje, póki co, w języku polskim słowo
        zgrubłaś. To nie działa na tej samej zasadzie gramatycznej, co
        forma - zgłupiałaś, schudłaś. Można przytyć lub rozbudować
        mięśnie, ale mięsnie zdecydowanie nie moga zgrubnąć. Howgh.
        • lesialesia Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 16.02.09, 16:03
          moim zdaniem problem tkwi w diecie. może tylko Ci się wydaje, że jesz właściwie?
          • lipstick_ontheglass TROCHĘ PRAWDY! 16.02.09, 18:13
            Twój organizm przeżył pewnie szok i zaczyna coś gromadzić na trudne
            czasy. Po pierwsze nie przejmuj się...Po drugie zweryfikuj wszystko
            co do tej pory robiłaś:
            1. Dieta: Co dokładnie wyłączyłaś z diety? Radzę Ci nie łączyć
            pokarmów, jak jesz warzywa to warzywa, jak owoce to owoce, mięso to
            mięso. Żołądek wtedy wie co trawi, nie męczy się i nie robią się
            zlogi. Nie jedz zup, dżemow, kwaszonych rzeczy i nabiału. Po
            tygodniu zobaczysz mega efekt. Pij dużo wody i świeże soki. Rano
            owoce, koło 12 mięso, później warzywa. Po 18.00 nie jedz nic. Moze
            być ewentualnie jakaś drobnostka.
            2. Ćwiczenia: areobowe, nie siłowe. Wyciskanie siudmych potów Ci nie
            pomoże tylko zaszkodzi. Ubierz się ciepło na siłownie, w dres nie
            przepuszczający powietrza, najlepiej stary dobry ortalion. Wejdź na
            bierznię i co 5 minut zmieniaj tempo. Tak chodź i biegaj przez 20
            minut. Później na rower i to samo. Ćwicz pośladki i uda, brzuch -
            małe obciążenie, dużo powtórzeń i serii. Obciążenie powinno się
            zwiekszać nie zminiejszać. Ale nie przesadź!

            Poza tym kup sobie tabletki na rozbudowe flory bakteryjnej w
            jelitach (są naturalne) i jakiej zioła do picia na alkoholu - wyjdą
            z Ciebie toksyny.

            Zastosuj sie a schudniesz ładnie i bez efektu jojo. Ja mam za sobą
            10 kilogramów. Powodzenia!
            • paulinaa Re: 16.02.09, 18:18
              prawda rodem z kolorowych gazet....
            • iluminacja256 I kompletny odpał... 16.02.09, 19:05
              >>Ubierz się ciepło na siłownie, w dres nie
              >przepuszczający powietrza, najlepiej stary dobry ortalion

              Tak, a na to futro...Jak cżłowiek chce się wypacać z wody to idzie
              do sauny, a nie robi z siebie idiotę.
            • aniorek uwaga na glupoty w tym watku ;) 16.02.09, 20:07
              Apeluje o nie opowiadanie glupot. Jesli w ramach odchudzania jest wysilek fizyczny, to brak jedzenia po 18.00 jest KOMPLETNIE BEZ SENSU. Jezeli czlowiek uprawia sport, to ma wieksze zapotrzebowanie kaloryczne.

              Nie jesc nabialu i cwiczyc? O rany... a skad mamy wziac bialko, BUDULEC MIESNI, jak nie z nabialu, ktory jest jego najlepszym zrodlem? Chudy twarog to podstawa podczas redukcji.

              A dres ortalionowy pomine litosciwym milczeniem. ;)
              • paulinaa Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 16.02.09, 20:10
                aniorek napisała:

                Jezeli czlowiek upraw
                > ia sport, to ma wieksze zapotrzebowanie kaloryczne.

                no tak tylko, że celem diety odchudzającej jest ujemny bilans energetyczny...
                • iluminacja256 Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 16.02.09, 21:05
                  A mnie się wydawało, z e celem diety i cwiczeń jest podniesienie
                  szybkosci metabolizmu w organizmie i spalanie tłuszczu a
                  zastepowanie go miesniami. Nie ma białka, nie ma miesni, im mniej
                  się je cwicząc, tym metabolizm szybszy, zaprzestanie cwiczęń choc na
                  krótko daje rezultat tycia po kawałku chleba - ja naprawdę nie
                  miałam nigdy wiele wspólnego ze sportem, ale takich podstaw uczą
                  na kazadym treningu czegokolwiek...który prowadzi jakiś rozsądny
                  trener/-rka
                  • paulinaa Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 16.02.09, 21:20
                    może to wina pory ale nie zrozumiałam o co ci chodzi... czyli dieta niewazna i
                    schudnie się tylko dzięki uprawianiu sportu?
                    • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 16.02.09, 21:55
                      Moge sie mylic, ale mam wrazenie ze Iluminacja chciala zaznaczyc, ze nie mozna isc na OSTRA diete i uprawiac intensywnie sportu, gdyz wowczas brakuje podstawowego budulca miesni - bialka. Wtedy po pierwsze uszkodzisz sobie miesnie (organizm zacznie tj. spalac tluszcz i spalac miesnie, zamiast rozbudowywac te drugie), po drugie organizm przelaczy sie na "zasilanie awaryjne" i przestawi na zmniejszone zapotrzebowanie na substancje odzywcze. Wowczas zakonczenie diety i przejscie na normalne odzywianie (standardowo ok. 2000kkcal) zaskutkuje przybieraniem na wadze.
                      Przy intensywnym wysilku fizycznym dieta musi byc racjonalna i dostarczac wszelkich potrzebnych substancji - mozna oczywiscie zmniejszyc porcje i zawartosc kaloryczna, ale sensownie - zamiast jak wczesniej 2,5-3tys. kkcal zejsc do 1500-2000 kkcal + cwiczenia. To powinno wystarczyc, by powoli, ale trwale pozbyc sie nadprogramowych kilogramow.
                      • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 16.02.09, 23:26
                        no i znowu wiadomo skad sie biora grubasy - a braku wiedzy....

                        Minnie

                        ps South Beach, chociaz jest dieta o swoim specyficznym pokroju NIE
                        jest dieta gdzie mozna sie bezkarnie obzerac.
                        w dalszym ciagu aby schudnac trzeba spalac wiecej niz sie je.
                        czego najwyrazniej nikt nie zauwaza - ta dieta nie jest wcale
                        wysokokaloryczna.

                        przyklad: obiad:

                        Spicy Seared Tuna
                        For an elegant and delicious dinner, grill or sear fresh tuna with a
                        spicy marinade. Serve with grilled vegetables, and salad.

                        Pikantny pieczony na grillu lub ogniu tunczyk marynowany, warzywa z
                        grilla,
                        i salata.
                        niech se ktos raczy policzyc ile toto ma kalorii....

                        • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 16.02.09, 23:38
                          minniemause - "wiadomo, skad sie biora grubasy" to bylo do mnie?
                          A ja zawsze myslalam, ze problemow z dodatkowymi kilogramami nie mam:)
                          www.garnek.pl/cafem/2669680/jezioro-lodowcowe-grand-desert

                          Tylko dodam, ze przy zwyklym stacjonarnym trybie zycia organizm kobiety spala na procesy zyciowe okolo 2000 kkcal dziennie.
                          Jesli zredukuje sie nadwyzke, ktora codziennie sie zjadalo (vide: nadwaga, bo wlasnie z nadwyzki ta nadwaga sie bierze) do jedynych 1500-2000 kkcal i dorzuci godzine cwiczen dziennie (dodatkowe spalanie 200-500 kkcal w zaleznosci od sportu), to bilans jest ujemny i tak sie chudnie. Powoli, ale skutecznie.
                          • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 17.02.09, 00:15
                            nie to nie bylo 'tylko' do ciebie to byla ogolna uwaga.

                            ""Tylko dodam, ze przy zwyklym stacjonarnym trybie zycia organizm
                            kobiety spala na procesy zyciowe okolo 2000 kkcal dziennie.""

                            ZLE.

                            Przy zwyklym stacjonarnym trybie zycia kobieta wagi 55kg potrzebuje
                            tylko 1400 ca dziennie! a wiec nie moze spalac 2000 bo by w koncu
                            znikla. jezeli waga stoi w miejscu to spala tyle ile spozywa, czyli
                            takze 1400.


                            Minnie
                            • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 17.02.09, 09:32
                              Racja! Tutaj znalazlam fajny kalkulator na zapotrzebowanie kaloryczne:
                              serwisy.gazeta.pl/zdrowie/0,51205.html
                              Aczkolwiek mi przy wadze 50 kg wylicza i tak ponad 2100 kkcal:)
                              • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 18.02.09, 03:49
                                """serwisy.gazeta.pl/zdrowie/0,51205.html
                                Aczkolwiek mi przy wadze 50 kg wylicza i tak ponad 2100 kkcal:)""

                                bo to jest do d..y. kalkulator a przy okazji wyjasnia kolejna
                                zagadka skad sie biora grubasy - z takich kalkulatorow :)

                                mi wyliczylo ze powinnam zjadac 1632.5 kalorii.

                                matko boska.... to by mnie na taczkach pchali.
                                ja jem ok 1200kal czasami a i tak tyje bo sie w ogole nie ruszam.

                                tu masz dobry kalkulator:
                                www.ehow.com/how_5138_calculate-total-daily.html
                                dla mnie wystarczy punkt 1:
                                Step1
                                Calculate the minimum number of calories you need by multiplying
                                your current or desired weight in pounds by 10 if you're a woman, 11
                                if you're a man. This number represents your basic calorie needs.

                                Oblicz minimum kalorii jakie potrzebujesz dziennie mnozac twoja
                                aktulana (lub pozadana) wage w funtach przez 10 - dla kobiety,
                                dla mezczyzny przez 11. ta liczba reprezentuje podstawowa ilosc
                                kalorii jakie potrzebujesz.

                                ten step jest dla tych co tylko oddychaja i siedza (jak ja)
                                a wiec zalozmy ze waze 140 lbs x 10 = 1400 kalorii.


                                dopiero jak masz wiecej ruchu, mozesz zaczac dodawac kalorie.

                                I to sie zgadza.

                                Minnie
                                • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 18.02.09, 10:04
                                  Moja droga, wylicza mi ponad 2100, bo ja sie BARDZO duzo ruszam i taka opcje w kalkulatorze zaznaczylam. 5 godzin roweru tygodniowo (do pracy), 10 godzin w klubie fitness (body combat, step, joga, i cwiczenia ksztaltujace miesnie).
                                  Dodatkowo w weekendy czesto jezdze w gory.
                                  Lub wychodze w ramach rekreacji na dlugasne spacery.
                                  Pare miesiecy w roku spedzam w pracy w Alpach i kazda wolna chwile wykorzystuje na gorskie wedrowki badz wspinaczke skalkowa.
                                  Na mojej gorskiej wyprawie jadlam do 5 czekolad dziennie + suszone owoce + orzechy i wysokoenergetyczne batony. Schudlam 5 kg w 9 dni.
                                  Jesli czlowiek wystarczajaco duzo sie rusza to nie przytyje. Mi waga waha sie miedzy 47-50kg na 163cm wzrostu, i uwierz mi, nie zaluje sobie jedzenia (chodz stawiam na zdrowe wersje). Z tym, ze wystarczy odstawic sport - i waga automatycznie idzie w gore.
                                  Na szczescie od sportu jestem juz uzalezniona:)
                                  Mnie by na taczkach wywiezli, gdybym jadla 1200 kkcal dziennie. Z glodu i wyczerpania bym padla.

                                  • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 19.02.09, 04:16
                                    ""Moja droga, wylicza mi ponad 2100, bo ja sie BARDZO duzo ruszam""

                                    jesli tak co oczywscie ze co innego, ale hohoho kotku nie tak szybko
                                    bo wczesniej napislas ze:

                                    """"Tylko dodam, ze przy zwyklym stacjonarnym trybie zycia organizm
                                    kobiety spala na procesy zyciowe okolo 2000 kkcal dziennie.""""

                                    'stacjonarny' to znaczy tyle co siedzacy. ok 2000kal to o wiele za
                                    duzo.

                                    a ty jakby nie bylo okazuje sie prowadzisz bardzo aktywny tryb
                                    zycia.
                                    ale nie przesadzaj ze czasami zjadasz 5 tys kalorii. to jest
                                    strasznie duzo jedzenia. no chyba ze jesz sam tluszcz z cukrem.

                                    wspinaczka gorska, jesli jest to rzeczywscie wspinaczka a nie
                                    chodzenie po gorach spala ok 500 kal na godzine zeby spalic 5000 kal
                                    musialabys sie nieustannie wspinac przez 10 godzin.

                                    Minnie

                                    • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 19.02.09, 04:39
                                      Na mojej gorskiej wyprawie jadlam do 5 czekolad dziennie + suszone
                                      owoce + orzechy i wysokoenergetyczne batony.

                                      no to policzmy ile to moze byc kalorii

                                      czekolada: srednio 50mg ma 250-300 ka
                                      5x = 1500 kal


                                      orzechy: 120g (1 szklanka) - ok 800 - 900 kal

                                      suszone owoce: 130g - ok 300-400kal

                                      wysokoenergetyczne batony: power bar 28g srednio 230- 250 kal.
                                      zalozmy ze w czasie jednej wspinaczki zjadlas
                                      5 czekolad, szklanke orzechow, szklanke owocow suszonych i dwa
                                      proteinowe batony - to zjadlas w sumie

                                      1500+900+400+500 = 3300kal

                                      Minnie
                                      • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 19.02.09, 12:23
                                        Od kiedy to czekolada ma 50mg? To jest wielkosci tabletki?
                                        Z tego co wiem ma 100g i okolo 500kkcal.
                                        Orzechow zjadalam cala paczke 200-250g.
                                        Suszonych owocow jedna lub dwie paczki dziennie.
                                        Do tego napoje energetyczne, tez kaloryczne (musujace tabletki do rozpuszczania w wodzie)
                                        Suszone mieso - zazwyczaj cala paczka na glowe na dzien - kolejne 400 kkcal.
                                        Zreszta prosze Cie, przeciez jasne jest, ze jak trafilismy na schronisko, to jedlismy dodatkowo. A jak byla okazja, to i sporo piwa wieczorami pilismy:)

                                        Ty mi naprawde wyliczasz, ze ja zjadlam szklanke orzechow i garstke suszonych owocow?
                                        Slyszalas kiedys o wyprawach alpejskich, kiedy musisz cale jedzenie nosic ze soba, bo jestes na dziko w gorach i masz mozliwosc kupienia czegokolwiek raz na 3-4 dni?
                                        Poniewaz musisz wszystko ze soba dzwigac, wybierasz produkty o jak najmniejszej wadze i jak najwiekszej zawartosci kalorycznej. I choc po trzech dniach juz nie mozesz na to patrzyc, musisz to jesc, bo organizm potrzebuje.
                                        Prosze, nie wyliczaj mi porcji jak u kobietki na diecie. Nie na hardcorowych wyprawach, gdzie czesto ryzykujesz zyciem.

                                        • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 19.02.09, 22:01
                                          mialo byc 50g, oczywscie :)

                                          Minnie
                                    • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 19.02.09, 12:12
                                      Co do tego, ze przesadzilam z 2000 do stacjonarnego trybu zycia przyznalam Ci racje juz wczesniej (popatrz pare postow w gore).
                                      Co do wyprawy gorskiej, to chodzilismy po gorach ponad 10 godzin dziennie kazdego dnia.
                                      Minnie, ja Cie przepraszam, ale nie rozumiem Twojego ataku. Ja naprawde sobie jedzenia nie zaluje i uwazam, ze Twoje 1400 kkcal dziennie to dieta glodowa. Ja jem duzo wiecej. Sadze, ze w Alpach spalalismy wiecej niz 500 kkcal na godzine. To nie byl spacer po Bieszczadach, wiesz? Do tego dochodzilo dzwiganie plecaka, jedzenia, wody i namiotu, rozbijanie i zwijanie namiotu itp. Najprostsza czynnosc wymagala sporego wysilku, chocby zorganizowanie sobie wody, czy znalezienie strumienia na umycie zebow.
                                      Troche dziwnie sie czuje, sluchajac porad od osoby, ktora musi liczyc kalorie, by utrzymac prawidlowa wage.
                                      Szczegolnie, ze ja ich nie licze, a wage prawidlowa mam. Wiec moja teoria przynajmniej w stosunku do mnie idealnie sie sprawdza.

                                      • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 19.02.09, 21:59
                                        ""Co do wyprawy gorskiej, to chodzilismy po gorach ponad 10 godzin
                                        dziennie kazdego dnia.
                                        Minnie, ja Cie przepraszam, ale nie rozumiem Twojego ataku.""

                                        to nie jest atak, jesli tak to odebralas to sorry.
                                        po prostu, kiedys zwrocilam uwage jak wiele jest niedokladnosci i
                                        niescislosci w sprawach odchudznia sie. m.inn. gdzie wlasnie szafuje
                                        sie nieprawdziwymi liczbami jesli chodzi o kalorie. zwlaszcza ile
                                        mozna jesli jesli sie.... (tu wymien dowolne cwiczenia).

                                        nastepnie, co jest dowiedzone praktycznymi obserwacjami przy
                                        pomocy nagrywania kamera- grubasy zawsze ale to zawsze pomniejszaja
                                        ilosc spozywanego pokarmu. zapytasz sie ile zjedli to ci powiedza np
                                        piec pierozkow z lyzka dwiema tluszczu. po ogladnieciu nagrania
                                        okazuje sie ze piergow bylo osiem, tluszczu piec lyzek plus skwarki
                                        i smietana. (co zrestza potwierdzilam w praktyce z wlasnych
                                        obserwacji)

                                        ptem sie ludzie dziwia ze tyja a przeciez "malo jedza".
                                        a chudzi odwrotnie, malo jedza a czesto twierdza ze "jedza co
                                        chca". w pewnym sensie to prawda bo malo jedza.

                                        dlatego orientacyjne obliczylam ile na przyklad moglo byc kalorii
                                        w tym co podalam, a to juz bylo sporo jedzenia.

                                        rzeczywscie zapomnialam ze trzeba odlozyc czesc kalorii
                                        na 'czynnosci zyciowe' ale bez przesady nie 2000 kalorii.

                                        ""Twoje 1400 kkcal dziennie to dieta glodowa.""

                                        to nie jest dieta glodowa.
                                        czy wiesz ile ma kalorii procja chudego steku wolowego z grilla,
                                        jeden sredni ziemniak pieczony i zielona salata pokropiona cytryna i
                                        lyzka stolowa oliwy?
                                        przykladowo chudy T stek z koscia - 200g steka 365 kalorii
                                        1 ziemniak ze skora, wielkosci piesci, pieczony bez tlusczu - 280
                                        kalorii
                                        salata - lyzka stolowa oliwy ok 120 kal i niech bedzie jeszcze na
                                        zieleninie, sol itp ze razem salata ma 150 kal

                                        razem 365+280+150=795 kal

                                        mozna sie najesc i, jest zdrowo? mozna.

                                        nie zapominaj przy tym ze jest to dieta dla osoby prowadzacej bardzo
                                        siedzacy tryb zycia. po co takiej wiecej kalorii?

                                        Po twoim opisie wynika ze rzeczywscie twoje wycieczki w Alpy to nie
                                        turystyczny spacerek ale wielki wysilek to teraz ci wierze ze
                                        faktycznie mozesz jesc duzo i nie tyjesz. I wszysko, mila ma
                                        znaczenie - dzwigaja plecak spalasz troche wiecej kalorii niz bez
                                        plecaka. itd.


                                        I jeszcze jedno - jak juz wczesniej pisalam, wiedza co ile ma
                                        kalorii to jeszcze nie WYLICZANIE kalorii.
                                        ludzie otyli z zasady maja bardzo niska swiadomosc co ile ma kalorii
                                        i nieodmniennie sa zaskoczeni iloscia jaka pochlaniaja. tudziez w
                                        wartosciami odzywczymi tego co jedza, i jaki to ma wplyw na zdrowie.

                                        Wiedza co ile ma kalorii, i jakie wlasciwosci odzywcze, to po
                                        prostu podstawa prawidlowego zywienia.
                                        czlowiek wtedy automatycznie wybiera owoce zamiast czipsow i
                                        czekoladek, chude mieso zamiast tlustego itd. nawet nie ze wzgledu
                                        na te kalorie alo zwyczajnie dla zdrowia,
                                        niektorzy zostali tak nauczeni 'w domu', i po prostu tak im smakuje.
                                        i nawet sie nie zastanawiaja nad tym ze w praktyce jedza mniej
                                        kaloryczne i bardziej wartosciowe posilki od innych.


                                        A tobie proponuje abys dla wlasnej ciekawosci nastepnyjm razem jak
                                        jedziesz w Alpy popatrzyla ile gramow maja te czekolady i paczki
                                        orzechow i owocow i moze nawet podana jest na nich wartosc
                                        kaloryczna.
                                        i sobie zobacz ile naprawde jest w tym kalorii.

                                        Minnie

                                        • caperucita Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 20.02.09, 10:07
                                          łyżka tłuszczu ma ok. 90 kcal, i ważne jest jaki jest to tłuszcz,
                                          ale np. spożywanie oliwy z oliwek czy luksusowego oleju rzepakowego
                                          zawierających duże ilości jednonienasyconych kwasów tłuszczowych
                                          zapobiega np. odkładaniu się tłuszczu w organiźmie.
                                          100g polędwicy wołowej (czyli klasyczny stek) ma ok. 160 kcal ( ale
                                          już np. cielęcina 90)
                                          zawartości kalorycznej warzyw nie powinno się w ogóle liczyć w
                                          codziennej diecie itd, itp
                                          zdrowa dieta nie polega na liczeniu kalorii tylko świadomości ile
                                          czego i kiedy można zjeść.
                                          Można sobie wypracować takie nawyki żywieniowe, żeby jeść wszystko i
                                          być zdrowym i mieć fajną (nie chudą) sylwetkę.
                                          • paulinaa Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 20.02.09, 10:25
                                            caperucita napisała:


                                            > zawartości kalorycznej warzyw nie powinno się w ogóle liczyć w
                                            > codziennej diecie itd, itp

                                            a to niby czemu??
                                            • caperucita Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 20.02.09, 14:01
                                              Bo mają dużą masę i dużo błonnika, czyli szybko powodują uczucie
                                              sytości, dłużej się trawią i równocześnie nie dostarczają wielu
                                              kcal. Nie mówię oczywiście o warzywach zawierających duże ilości
                                              skrobi takich jak ziemniaki, buraki czy kukurydza.
                                              Na tym polega m.in. sukces diet typu dieta niełączenia, bo je się
                                              więcej warzyw, zastępując nimi albo dodatki w postaci węglowodanów
                                              albo białka.
                                              Najgorsza w diecie jest stała obecność węglowodanów bez obecności
                                              dużych ilości błonnika (rozpuszczalnego i nierozpuszczalnego),
                                              dlatego można jeść warzywa prawie bez ograniczeń, uważać należy na
                                              duże ilości owoców, soków i produktów "owocozastępczych". Na tym
                                              bazują diety South Beach i Montignaca (je się produkty w sposób
                                              powolny podnoszące poziom insuliny)
                                              Gdy te rzeczy stają się oczywiste, można bez zbytniego myślenia
                                              odżywiać się zdrowo i komponować posiłki tak, żeby nie przybierać na
                                              wadze.
                                              • paulinaa Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 20.02.09, 14:12
                                                caperucita napisała:

                                                > Bo mają dużą masę i dużo błonnika, czyli szybko powodują uczucie
                                                > sytości, dłużej się trawią

                                                albo szybko powodują uczucie sytości albo długo sie trawią, cudów nie ma

                                                i równocześnie nie dostarczają wielu
                                                > kcal. Nie mówię oczywiście o warzywach zawierających duże ilości
                                                > skrobi takich jak ziemniaki, buraki czy kukurydza.

                                                jakb nie patrzec warzywa oprocz wody, blonnika i witamin dostarczają nam także
                                                energii, jedne mniej, drugie więcej ale nalezy je brac pod uwagę jako źrodło energii

                                                > Na tym polega m.in. sukces diet typu dieta niełączenia, bo je się
                                                > więcej warzyw, zastępując nimi albo dodatki w postaci węglowodanów
                                                > albo białka.

                                                bo co? bo warzywa niby nie zawierają węglowodanow ani białka?

                                                > Najgorsza w diecie jest stała obecność węglowodanów bez obecności
                                                > dużych ilości błonnika (rozpuszczalnego i nierozpuszczalnego),

                                                tutaj to nie wiem o co chodzi

                                                > dlatego można jeść warzywa prawie bez ograniczeń,

                                                prawie jak wiadomo robi wielką różnicę;)


                                                > Gdy te rzeczy stają się oczywiste, można bez zbytniego myślenia
                                                > odżywiać się zdrowo i komponować posiłki tak, żeby nie przybierać na
                                                > wadze.
                                                >

                                                bez myslenia to się jednak daleko nie zajedzie;)
                                            • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 03:35

                                              "" zawartości kalorycznej warzyw nie powinno się w ogóle liczyć w
                                              > codziennej diecie itd, itp""

                                              """a to niby czemu??"""

                                              no wlasnie :)

                                              ale oto kolejna zagadka skad sie biora grubasy coraz bardziej
                                              wyjasnia sie.

                                              Minnie
                                              • iluminacja256 Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 09:33
                                                > ale oto kolejna zagadka skad sie biora grubasy coraz bardziej
                                                > wyjasnia sie.
                                                >

                                                Proszę cie , rózne rzeczy widziałamm, ale na pewno nie cżłowieka
                                                który BYLBY grubasem od jedzenia dużej ilosci warzyw. Warzywa to
                                                głownie woda, błonnik, troche węglowodanów i witamin - przelatuje to
                                                pzrez cżłoweika błyskawiczznie i do tego czysci złogi kału w
                                                jelitach.

                                                Skoro niektórzy tak uwielbiaja liczyć kalorie w tym watku to dodam,
                                                ze kapusta kiszona ma około 15-18 kcal w 100 gramach, zeby dobić do
                                                200 kcal musisz jej zjesc kilogram . Życze powoodzenia z taką
                                                iloscią raczej mało komu sie to uda - jeszcze ciekawiej sprawa
                                                wyglada przy sąłatach strzępiastych , rukoli , pomidorach, ogórkah -
                                                tutaj to juz trzeba jesc głowkami lub po 6-7 dziennie, zeby dobijać
                                                do 200 kcal .

                                                Ludzie od zawsze tyli od siedzenai na tyłku, duzej ilśoci połaczeń
                                                cuku białego i białej mąki oraz tłuszczu zwierzecego , ale ni
                                                cholery nie od warzyw, nawet jedzonych kilogramami.
                                                • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 10:58
                                                  ""Proszę cie , rózne rzeczy widziałamm, ale na pewno nie cżłowieka
                                                  który BYLBY grubasem od jedzenia dużej ilosci warzyw.""

                                                  bo od jedzenia samych warzyw (i nic oprocz warzyw) sie nie tyje za
                                                  malo kalorii
                                                  ale w momencie kiedy osiagnelas swoja maxymalna do spalenia ilosc
                                                  kalorii z innego jedzenia to kazda dodatkowa kaloria obojetnie z
                                                  czego by nie byla, czy z warzyw czy z lodow juz spowoduje ze sie
                                                  tyje, teraz rozumiesz?

                                                  Minnie
                                                  • iluminacja256 Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 11:42
                                                    ale w momencie kiedy osiagnelas swoja maxymalna do spalenia ilosc
                                                    > kalorii z innego jedzenia to kazda dodatkowa kaloria obojetnie z
                                                    > czego by nie byla, czy z warzyw czy z lodow juz spowoduje ze sie
                                                    > tyje, teraz rozumiesz?

                                                    Słuchaj, ja jestem od 11 stu lat wegetarianka i jem dosłownie
                                                    wszystko - nigdy nie liczyłam kalorii i nie TYJE, choc wg twojej
                                                    zasady powinam, bo podejrzewam, z e przekraczam to dzienne 1200
                                                    kalorii spokojnie o jakieś 600-800 kalorii najmniej. Whania wagowe
                                                    wynosza u mnie +/- 5 kg w zaleznosci od pory roku i wynika to z
                                                    ruchu, nie z diety.

                                                    Nie jem jako podstwowego jedzenia tłustego miecha i w ogóle mięcha,
                                                    białych, pszennych buł i białego chleba , poza tym w zasadzie
                                                    wszystko - usiłuję ci powiedziec, z e przy takim jedzeniu naprawdę
                                                    nie tyje sie od warzyw, ani od dodatkowej porcji lodów - im bardziej
                                                    obnizasz ilosc kalorii w swojej diecie i im mneij sie ruszasz, tym
                                                    wolniejsza jest przemiana materii. W rezultacie wreszcie zaczynasz
                                                    tyć od czegokolwiek , bo masz tak rozleniwione spalanei spoczynkowe -
                                                    organizm po prostu gromadzi zapasy, bo jest przyzwyczajony do tego,
                                                    z eciagłe dostaje mało lub za mało.
                                                  • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 11:57
                                                    .""Whania wagowe
                                                    wynosza u mnie +/- 5 kg w zaleznosci od pory roku i wynika to z
                                                    ruchu, nie z diety.""

                                                    no wlasnie, i to jest dowod na to ze ilosc kalorii ma znaczenie -
                                                    jak mniej sie ruszasz to mniej spalasz i tyjesz.
                                                    czyli jak na potrzeby kaloryczne w okresie zmniejszonego ruchu JESZ
                                                    ZA DUZO swoich warzywek.


                                                    Minnie

                                                  • iluminacja256 Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 12:10
                                                    Nie, to nie jest dowód na to, ze jedząc tyle samo i ruszając sie
                                                    spalasz więcej niz tylko jedząc i nie ruszając sie. Nic ponad to.

                                                    Moje potrzeby kaloryczne sa dokładnie takie same - gwałtownie nie
                                                    spada mi zapotrzebowanie na białko i węglowodany zimą.
                                                  • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 12:11
                                                    ""Moje potrzeby kaloryczne sa dokładnie takie same - gwałtownie nie
                                                    spada mi zapotrzebowanie na białko i węglowodany zimą.""


                                                    rotflmo

                                                    czyli spada zapotrzebowanie na kalorie z bialka i weglowodanow,
                                                    proste?

                                                    Minnie
                                                  • iluminacja256 Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 12:18
                                                    > czyli spada zapotrzebowanie na kalorie z bialka i weglowodanow,
                                                    > proste?
                                                    >

                                                    Nie.
                                                    Zapotrzebowanie na składniki odzywcze jest dokladnie TAKIE SAMO,
                                                    mniejsza jest ilosc ruchu, a co za tym idzie - zmniejsza sie
                                                    spoczynkowa przemiana materii.
                                                    Nikt poza tym, nie stwierdził , a juz zwłaszcza nie ja - ze moja
                                                    WAGA przy dużej porcji ruchu, mniejsza o 5 kg, jest moją waga
                                                    optymalną - co dość trudno ci jak widze zrozumieć.
                                                  • iluminacja256 miało byc inaczej 21.02.09, 12:12
                                                    Miało być tak:

                                                    Nie, to jest dowód na to, ze jedząc tyle samo i ruszając sie
                                                    spalasz więcej niz tylko jedząc i nie ruszając sie. Nic ponad to.

                                                    Nikt nie powiedział, ze waga nizsza o 5 kg jest moja waga
                                                    optymalną.
                                                  • minniemouse Re: miało byc inaczej 21.02.09, 12:16
                                                    """Nie, to jest dowód na to, ze jedząc tyle samo i ruszając sie
                                                    spalasz więcej niz tylko jedząc i nie ruszając sie. Nic ponad to.""

                                                    wiesz co? wroc do szkoly. czy ty nie mozesz zrozumiec ze ty
                                                    wlasnie DOKLADNIE potwierdzasz moje slowa?
                                                    nawyrazniej nie pojmujesz jednego - ze tak sie dziej bo ruszajac sie
                                                    SPALASZ WIECEJ KALORII.

                                                    ""Nikt nie powiedział, ze waga nizsza o 5 kg jest moja waga
                                                    optymalną.""

                                                    ja tez nie, i w ogole mnie to nawet nie obchodzi.

                                                    Minnie


                                                  • iluminacja256 Re: miało byc inaczej 21.02.09, 12:28
                                                    >nawyrazniej nie pojmujesz jednego - ze tak sie dziej bo ruszajac
                                                    sie
                                                    > SPALASZ WIECEJ KALORII.


                                                    To logiczne i piszę to własnie od pierwszego mojego postu, dodając
                                                    do tego, jeszcze fakt, ze w ramach cwiczeń podnosi sie SPOCZYNKOWA
                                                    przemiana materii, mozesz wiec nawet jesc nieco wiecej i waga nie
                                                    wzrosnie .

                                                    Ty natomiast piszesz, w kołko, że dieta polega na redukcji kalorii w
                                                    ramach spalania spoczynkowego i dochodzisz wtedy do wniosków w
                                                    typie - odchudzanie polega na diecie liczenia kalorii i ograniczaniu
                                                    ich, co powoduje, z e najmniejszy "luksus" wędruje w biodra, bo ta
                                                    przemiana materrii jest juz tak wolna. wtedy rzeczywiscie, tyć
                                                    będziesz od marchwi

                                                    Inaczej mówiąc - mozna sprowadzić dietę do 800 kalorii i chudnac,
                                                    problem w tym, ze tyc zaczneisz już od 1100 po zakonczonej diecie
                                                    w ramach magazynowania na trudne czasy.

                                                    A ja pisze wyraznie - mozna jesc 2000, ruszać sie i trzymać stabilna
                                                    wagę lub chudnać.
                                                  • aniorek Re: miało byc inaczej 22.02.09, 00:01
                                                    > Inaczej mówiąc - mozna sprowadzić dietę do 800 kalorii i chudnac,
                                                    > problem w tym, ze tyc zaczneisz już od 1100 po zakonczonej diecie
                                                    > w ramach magazynowania na trudne czasy.
                                                    >
                                                    > A ja pisze wyraznie - mozna jesc 2000, ruszać sie i trzymać stabilna
                                                    > wagę lub chudnać.

                                                    Iluminacja ma oczywiscie racje.
                                                  • minniemouse Re: miało byc inaczej 22.02.09, 02:45
                                                    """mozna sprowadzić dietę do 800 kalorii i chudnac,
                                                    > > problem w tym, ze tyc zaczneisz już od 1100 po zakonczonej
                                                    diecie"""


                                                    ""Iluminacja ma oczywiscie racje. ""

                                                    w tym wypadku akurat ma, a najsmieszniejsze jest to ze ja to samo
                                                    mowie tylko ona tego najwyrazniej nie rozumie. i ty chyba tez nie.



                                                    Minnie
                                                  • minniemouse Re: miało byc inaczej 22.02.09, 03:30
                                                    """mozna sprowadzić dietę do 800 kalorii i chudnac,
                                                    > > problem w tym, ze tyc zaczneisz już od 1100 po zakonczonej
                                                    diecie"""

                                                    tzn, musze uscislic.

                                                    scenario nr 1:

                                                    ~ osoba przechodzi na diete odchudzajaca, spozywa 800 kalorii
                                                    dziennie przy takim samym trybie zycia jak dotad - chudnie, bo je
                                                    mniej i ma mniej do spalenia.
                                                    matematycznie:

                                                    przedtem zalozmy spozywala
                                                    1100 kalorii dziennie a spalala 800.
                                                    1100 - 800 = 300kal w nadmiarze.
                                                    niespalonych, przetwarzanych na tluszcz. wiec tyla.


                                                    scebario nr 2:
                                                    osoba jadla 1100 kalorii, przy takim samym trybie zycia ograniczyla
                                                    diete do 800kalorii - schudla.
                                                    Po osiagnieciu zamierzonej wagi, zaczela znowu spozywac 1100 kalorii
                                                    dziennie ALE zaczela sie wiecej ruszac i spalac te 300 kalorii.
                                                    wiec nie tyje, bo wszystko spala.
                                                    a jesli spala wiecej niz 300 to jeszcze schudnie.

                                                    Minnie
                                                  • minniemouse Re: miało byc inaczej 22.02.09, 03:42
                                                    ""Moje potrzeby kaloryczne sa dokładnie takie same - gwałtownie nie
                                                    spada mi zapotrzebowanie na białko i węglowodany zimą."

                                                    tu musze wniesc poprawke bo tu sie pomylilam - nie zuwazylam "nie"
                                                    i zrozumialam ze przestajesz jesc tyle bialka i wegli w zimie.

                                                    ale to i tak nie ma znaczenia bo ja nigdy nie twierdzilam ze twoje
                                                    potrzeby jesli chodzi o wartosci ODZYWCZE pokarmow sie zmieniaja
                                                    tylko KALORYCZNE a to dwie rozne rzeczy.
                                                    mozesz bowiem miec bialko z jajka na miekko (lub twardo) a mozesz
                                                    miec z jajecznicy na tluszczu. wartosc odzywcza jajka pozostaje
                                                    niezmieniona, wartosc kaloryczna posilku - jak najbardziej.

                                                    Minnie
                                    • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 19.02.09, 12:14
                                      Jeszcze jedno: zeby spalic 5000 kkcal, musialabym spalic sportem jedynie 3,5 tys. Reszte spala organizm na procesy zyciowe.
                                      • iluminacja256 Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 20.02.09, 12:22
                                        Cafem, mieszkasz w Polsce czy poza?
                                        Zaintrygowało mnie gdzie chodzisz i na co "większego" już weszłaś:)

                                        Pierwszy raz ktos deklaruje tu wspinaczke alpejską.
                                        • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 20.02.09, 15:49
                                          Mieszkam w Anglii, ale czesto bywam w pracy w Szwajcarii i niekiedy zostaje tam dluzej na urlop:)
                                          Nie zapuszczam sie zbyt wysoko, najwyzej, ile bylam, to mniej wiecej 3000m, poniewaz nie mam sprzetu ani umiejetnosci, by wchodzic na lodowce.
                                          Jesli masz ochote poogladac zdjecia - zapraszam do galerii:
                                          www.garnek.pl/cafem/2670784/koziorozec-alpejski-samotny-we
                                          To sa zdjecia z wyprawy Verbier-Zermatt (spora czesc slynnego szlaku The Haute Route, oryginalnie z Chamonix do Zermatt). Przez 9 dni zaliczylismy kilkanascie trzytysiecznych przejsc:)

                                          Jesli chodzi o wspinaczke skalkowa, to w Szwajcarii zaliczylam kilka sporych scian w Verbier (najwyzsza 180m, 5c).
                                          • iluminacja256 Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 09:40
                                            Ech, zajebiste. Ale zdjecia nigdy nie oddadzą rzeczywistosci,
                                            niestety:)
                                            Zazdroszczę :)
                                            Ja głownie Tatry, wiec siłą rzeczy nie udało mi sią wyzej niz 2600.
                                            • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 10:52
                                              Ja za to nigdy w Tatrach nie bylam:) 2600 to juz spora wysokosc, z tym ze 200-300m wyzej obserwuje sie juz brak roslinnosci (przynajmniej w Alpach) Udanych wedrowek!
                                              • iluminacja256 Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 12:06
                                                Dzieki i wzajemnie. Nie mogę sie juz doczekać do czerwca, bo tak
                                                planuję wypad:)
                                    • iluminacja256 Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 20.02.09, 12:13
                                      >wspinaczka gorska, jesli jest to rzeczywscie wspinaczka a nie
                                      >chodzenie po gorach spala ok 500 kal na godzine zeby spalic 5000
                                      kal
                                      >musialabys sie nieustannie wspinac przez 10 godzin.


                                      Dziewczyno, przepraszam, ze sie do ciebie tak zwracam, ale co to
                                      jest chodzenie po górach? Po górach nie da sie chodzić, w górach
                                      praktycznei zawsze człowiek się wspina - chodzic to mozna dolinami.
                                      Mam bardzo małe doswiadczenie we wspinaczce skałkowej, ale miałam
                                      okazje tego próbować, poza tym zadna siłownia nie da tego co dają
                                      góry i rzeczywiscie tak jak napisałaś - chodzenie po gorach to jest
                                      zazwyczaj około 8-10 godzin dziennie - najpierw trzeba dotzreć i z
                                      dolin wpakowac sie na przełęcz, a potem na grzbiet, zeby wreszcie na
                                      szczyt - zawsze polecam góry wszystkim chcącym odchudzić sobie
                                      partie miesniowe od tyłka do łydek - spalanie w górach mzona równać
                                      tylko z biegnieciem maratonu, dlatego, z e cały czas sie wspinasz -
                                      przeciętnie od momentu wyjscia z doliny 5- godziny drogi w górę , a
                                      potem niwelacje terenu. bNie znam oaoby, której w górach wga nei
                                      leci na łeb na szyję po 8 kg na wyjezdzie./
                                      • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 03:38
                                        ""Dziewczyno, przepraszam, ze sie do ciebie tak zwracam, ale co to
                                        jest chodzenie po górach? Po górach nie da sie chodzić, w górach
                                        praktycznei zawsze człowiek się wspina - chodzic to mozna dolinami.""


                                        ale wspinanie sie po gorach na szlakach turystycznych to nie
                                        wspinaczka po skalach, OK?
                                        wchodzenie spacerkiem pod gore nie spala tyle kalorii co drapanie
                                        sie pod gore z plecakiem i namiotem a juz zupelnie nie tyle co
                                        wdrapywanie sie po stromych zboczach.

                                        Minnie
                                        • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 09:28
                                          Minnie. Zanim zaczniesz jeszcze raz kogos uswiadamiac, czym jest wspinaczka skalkowa, czy tez szlaki turystyczne, to prosze Cie, zapoznaj sie z podstawowa terminologia, a moze po prostu pojedz choc raz w gory.
                                          To jest szlak turystyczny. Widzisz tam sciezke?
                                          www.garnek.pl/cafem/2669809/kilkudziesieciometrowe-drabiny-i
                                          Nawet na Mont Blanc szlaki sa oznaczone i mozna je potraktowac turystycznie.
                                          Ale szlak turystyczny nie oznacza gladkiej sciezki, tylko czesto ruszajace sie skaly i tylko skaly, badz zwir - i sprobuj po takim zwirze ostroznie zejsc.
                                          I jeszcze do Twojego wyliczenia, ze 500 kkcal spala sie podczas godziny wspinaczki. Moim zdaniem mniej. Nigdy nie wspinalam sie przez calutka godzine bez przerwy i nie znam nikogo, kto by sie tyle wspinal. Jakis amator tabele kalorii robil?
                                          Jak Ty sobie wyobrazasz wspinaczke skalkowa przez pare godzin?? Z tego co sie orientuje, pojedyncza sciane (w zaleznosci od stopnia trudnosci i od wysokosci oraz umiejetnosci) zdobywa sie w jakies 10-25 minut. Potem sie dlugo ODPOCZYWA. Przejdz sie na scianke wspinaczkowa - 1/3 sali zawsze odpoczywa!
                                          Chyba, ze robisz dluga sciane wielowyciagowa - to moze potrwac pare godzin. Ale pare godzin wlicza jedzenie czekolady , wspinanie sie partnera, przerwe na zarty, zdejmowanie butow i odpoczynki.
                                          Minnie, wyglada na to, ze znasz zawartosci kaloryczne wszelakich potraw i zasady dobrego odzywiania.
                                          Ale prawidlowe odzywianie to nie wszystko.
                                          Zapewnij cialu odpowiednia ilosc ruchu, i nagle bedziesz mogla sobie pozwolic na pewne odstepstwa od swojej scisle wyliczonej podporzadkowanej 1200 diecie i wcale nie przytyjesz - wrecz schudniesz.
                                          Tylko prosze Cie, na temat gor sie juz nie wypowiadaj. Bo az ze swieca szukac takiego laika.
                                          • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 11:54
                                            ""Minnie. Zanim zaczniesz jeszcze raz kogos uswiadamiac, czym jest
                                            wspinaczka skalkowa, czy tez szlaki turystyczne, to prosze Cie,
                                            zapoznaj sie z podstawowa terminologia,""


                                            a to to prawda, na terminologii sie nie znam na dodatek nie znam
                                            terminow polskich, nie wiem jak po polksu bedzie rock climbing czyli
                                            to:
                                            www.verzonhouse.com/assets/images/rock-climbing.jpg
                                            a to szlak turystyczny dla kogos takiego jak ja:
                                            naturetourism.allegheny.edu/hikers.jpg

                                            probuje jak moge wyrazic sie po polsku o jaki rodzaj chodzenia po
                                            gorach mi chodzi a caly problem wzial sie z tego ze ty
                                            piszac "chodze po gorach" mialas zupelnie co innego na mysli niz ja.



                                            a kto kalorie wylicza i jak? np. naukowcy zajmujacy sie sportem i
                                            sportowcami,
                                            mozna czlowiekowi przypiac urzadzenia mierzace tetno, prace serca,
                                            temerature ciala i wsylac go w gory a mozna stworzyc stuczne warunki
                                            w laboratorium i tez mierzyc.

                                            sa tez jakies skomplikowane specjalne metody "caloriemetry"-
                                            kaloriometria ktorych nawet nie probuje zrozumiec ale tez mierza
                                            kalorie.

                                            Minnie


                                            • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 12:01
                                              Nie rozumiem, gdzie masz problem z tlumaczeniem: rock (skala) climbing (wspinanie) i pokazujesz zdjecie na scianie z ekwipunkiem do wspinaczki skalkowej:)
                                        • iluminacja256 Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 10:03
                                          >ale wspinanie sie po gorach na szlakach turystycznych to nie
                                          >wspinaczka po skalach, OK?

                                          Cos ci pokazę - to jest jeden z najciekawszych TURYSTYCZNYCH,
                                          ogólnie dostepnych szlaków w Polskich Tatrach Wysokich, po
                                          którym "się chodzi" Przeszłam go róźnymi partiami - nieistotne ,ile
                                          ma cały i jak sie go idzie.

                                          Obejrzyj sobie to zdjecie - szlak TURYSTYCZNY, czyli nawet nie
                                          najprostsza wspinaczka z lązą i karabinkiem - tylko po prostu
                                          turystyczny szlak gorski. Do chodzenia.

                                          img100.imageshack.us/my.php?image=logo2w.jpg
                                          Traktowanie gór w kontekscie liczenia kalorii to dla mnie jakiś
                                          koszmar

                                          • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 11:08
                                            ""Cos ci pokazę - to jest jeden z najciekawszych TURYSTYCZNYCH,
                                            ogólnie dostepnych szlaków w Polskich Tatrach Wysokich,""

                                            to co ty pokazujes na zdjeciu to jest juz wspinaczka po skalach
                                            a ja mowie o zwyklych szlakach dla niedzielnych turystow.
                                            moze jakbys sie tak nie podniecala a pomyslala to bys zauwazyla ze
                                            ja wlasnie caly czas mowie ze co innego jest chodzic sobie na
                                            wycieczke w gory a co innego wdrapywac sie po skalach.

                                            Minnie
                                            • iluminacja256 Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 12:03
                                              >ja wlasnie caly czas mowie ze co innego jest chodzic sobie na
                                              > wycieczke w gory a co innego wdrapywac sie po skalach

                                              Przyro mi, ale całe Tatry Wysokie wygladaja tak jak na powyzszym
                                              zdjeciu z małymi wahaniami.

                                              I nie podniecam się, ale uswiadamiam ci, ze napisałaś o wyjsciach na
                                              szlaki TURYSTYCZNE, w przeciwisństwie do wspinaczki skałkowej. To
                                              jest szlak turystyczny, nikt się na nim jak widzisz nei wspina, ale
                                              idzie normalnym szlakiem turytsycznym w Tatrach na Orlej Perci.
                                              • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 12:10
                                                ""I nie podniecam się, ale uswiadamiam ci, ze napisałaś o wyjsciach
                                                na szlaki TURYSTYCZNE, ""

                                                tylko ze zlotko u mnie szlak turystyczny wyglada takze tak:

                                                www.rivermen.com/upload/Image/res/285/ad%20hiking.jpgMinnie
                                                • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 12:12
                                                  poprawny link

                                                  www.rivermen.com/upload/Image/res/285/ad%20hiking.jpg


                                                  • iluminacja256 Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 12:38
                                                    Pozwolę sobie zauwazyć, ze to jest dolina, a nie szlak w górach:)

                                                    Dobrze, nie chce sie czepiac - dodam tylko jedna rzecz- WIEKSZOSC
                                                    szlaków turystycznych w gorach zaczyna się jak pokazany, a kończy
                                                    własnie na skałach - stopniowo wsród idących nastepuje odsiew. Nie
                                                    porównywałabym przeciez wedrówek Chochołowska do maratonu, prawda?
                                                  • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 23:29
                                                    """Pozwolę sobie zauwazyć, ze to jest dolina, a nie szlak w
                                                    górach:)"""


                                                    to nie jest zadna DOLINA, wlasnie o to chodzi.
                                                    to jest tylko kawalek prostej drogi w GORACH. za chwile znowu bedzie
                                                    do gory.
                                                    tutejsze gory maja wiele miejsc gdzie systematycznie idziesz pod
                                                    gore ale nie takim stromym zboczem jak to co mi pokazalas w Tatrach.
                                                    dodam zeby uprzedzic niepotrzebna kolejna dyskusje - nawet jesli
                                                  • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 23:31
                                                    watek mi urwalo

                                                    """Pozwolę sobie zauwazyć, ze to jest dolina, a nie szlak w
                                                    górach:)"""


                                                    to nie jest zadna DOLINA, wlasnie o to chodzi.
                                                    to jest tylko kawalek prostej drogi w GORACH. za chwile znowu bedzie
                                                    do gory.
                                                    tutejsze gory maja wiele miejsc gdzie systematycznie idziesz pod
                                                    gore ale nie takim stromym zboczem jak to co mi pokazalas w Tatrach.
                                                    dodam zeby uprzedzic niepotrzebna kolejna dyskusje - nawet jesli
                                                    dokladnie to zdjecie (ktore wybralam tylko ze wzgledu na teren)
                                                    pokazuje akurat doline to nie zmienia to faktu ze tu takie szlaki
                                                    sa, i taki sposob wspinaczki gorskiej nazywa sie HIKING.

                                                    i kiedy Cafem pisala o chodzeniu po gorach myslalam ze jej wlasnie
                                                    o hiking chodzi. w takim hikingu 5 tys kalorii jest zupelnie
                                                    niepotrzebne dlatego watpilam ze tyle spala i tyle zjada,
                                                    ale juz w nastepnym poscie jak wyjasnila wiecej to zorientowalam
                                                    sie ze jej chodzenie po gorach to juz wyzsza szkola jazdy i
                                                    przyznalam ze istotnie jej wyprawy sa znacznie bardziej wyczerpujace.


                                                    Znajac jednak z wlasnego doswiadczenia (i na przykladzie samej Cafem
                                                    ktora najpierw podala ze osoba stacjonarna potrzebuje 2000kal)
                                                    jak ludzie przesadzaja w obie strony z kaloriami - w dlaszym ciagu
                                                    wolalbym dokladnie policzyc ile ich ma w jej zestawie czekolad i
                                                    suszonych owocow itd na wycieczkach. tak z ciekawosci.


                                                    Ty natomiast dalej samej siebie widze nie rozumiesz, wiec moze
                                                    matematycznie pojmiesz:

                                                    ~ w lecie zjadasz 2400kal dziennie. poniewaz w lecie spalasz tez
                                                    2400kal, bilans jest zerowy i ani nie chudniesz ani nie tyjesz.

                                                    w zimie zjadasz 2100kal dziennie, ale mniej sie ruszasz i spalasz
                                                    300kal dziennie MNIEJ. po tygodniu masz nadmiar ok 1200kal.
                                                    zima ma min 3 mies, 3x 1200 = 3600kal.
                                                    im mniej kalorii spalonych tym wiekszy przyrost wagi.

                                                    I z tych wlasnie niespalonych kalorii tyjesz.
                                                    tyjesz to nie znaczy od razu ze jestes otyla! tylko ze przybywa ci
                                                    kilogramow.
                                                    a skad te kalorie? z JEDZENIA, ktorych ilosc jesz taka sama w lecie
                                                    jak i w zimie.

                                                    logiczne jest wiec ze poniewaz w zimie mniej sie ruszasz to twoje
                                                    potrzeby kaloryczne sa mniejsze niz w lecie.
                                                    kalorycznie to nie znaczy ODZYWCZE.


                                                    ""Ty natomiast piszesz, w kołko, że dieta polega na redukcji kalorii
                                                    w ramach spalania spoczynkowego i dochodzisz wtedy do wniosków w
                                                    typie - odchudzanie polega na diecie liczenia kalorii i ograniczaniu
                                                    ich, co powoduje, z e najmniejszy "luksus" wędruje w biodra, bo ta
                                                    przemiana materrii jest juz tak wolna. wtedy rzeczywiscie, tyć
                                                    będziesz od marchwi""

                                                    Bo to jest prawda. nie wiem ile razy jeszcze musze powtorzyc - mniej
                                                    ruchu to zapotrzebowanie na mniej kalorii.
                                                    tylko koncowy bilans kaloryczny ma w efekcie znaczenie.
                                                    wiec jak zwal tak zwal: "cesarz jest nagi" - ruszasz sie spalasz
                                                    wiecej, nie ruszasz sie spalasz mniej wiec nie potrzebujesz tyle
                                                    samo kalorii. kropka.

                                                    Poza tym, 'DIETA' to tylko sposob odzywiania sie, to raz i nie kazda
                                                    dieta jest odchudzajaca to dwa.

                                                    w okresie jak ty nazywasz 'spoczynkowym" - sama przyznalas ze
                                                    zapotrzebowanie na kalorie jest mniejsze, wiec o co chodzi?

                                                    Wiec tak!, ktos kto jest otyly i chce schudnac MUSI byc swiadomy
                                                    wartosci kalorycznych i odzywczych pokarmow ktore spozywa.
                                                    koniec kropka nie ma innego wyjscia.

                                                    ""Nie porównywałabym przeciez wedrówek Chochołowska do maratonu,
                                                    prawda?"

                                                    Jak tylko o tym napisalas z ciekawosci zajrzalam ile kalorii spala
                                                    sie podczas maratonu a ile podczas rock climbing czyli wspinaczki po
                                                    skalach.
                                                    i pisalo w wiekoszsci kalkulatorow kalorii ze maraton spala
                                                    wiecej.
                                                    szczegolnie szybkie bieganie spala duzo kalorii.
                                                    i dla mnie jest nawet logiczne bo podczas wspinaczki zuzywasz inne
                                                    partie miesni i inaczej, masz momenty podwyzszonej i obnizonej
                                                    aktywnosci a w biegu wysilek jest rownomierny. i chyba jednak
                                                    wiekszy.

                                                    domyslam sie ze wobec tego ze w twoim stylu "wedrowka szlakiem
                                                    turystycznym" po Chocholwskiej tez spala mniej niz maraton.


                                                    A w ogole dlaczego zwracam na to uwage? bo ten watek jest poswiecony
                                                    jest "dlaczego NIE chudne"?

                                                    nie chudnie sie jak sie wlasnie nie zna co i jak i ile spala
                                                    kalorii, jakie produkty maja ile kalorii i jakie sa ich wartosci
                                                    odzywcze, i najbardziej podstawowa prawda - ze niewazne jaka dieta,
                                                    trzeba spalac to co sie zjada.


                                                    Minnie
                                                  • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 23:32
                                                    ""w zimie zjadasz 2100kal dziennie, ale mniej sie ruszasz i spalasz
                                                    300kal dziennie MNIEJ.""

                                                    mialo oczywscie byc:
                                                    w zimie zjadasz 2400kal dziennie, czyli 2400-300= 2100kal

                                                  • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 23.02.09, 09:46
                                                    Tylko nadmienie, ze HIKING to ogolnie uzywane pojecie wymienne z MOUNTANEERING. I ja w Alpach, a Iluminacja w Tatrach uprawialysmy hiking. Nie wiem po co szafujesz angielskimi pojeciami, skoro nawet ich nie rozumiesz.
                                                  • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 23.02.09, 09:48
                                                    MOUNTAINEERING oczywiscie:)
                                                  • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 23.02.09, 23:14
                                                    "" Nie wiem po co szafujesz angielskimi pojeciami, skoro nawet ich
                                                    nie rozumiesz""

                                                    hiking to jest hiking.
                                                    co to jest hiking akurat bardzo dobrze wiem bo to jest popularny
                                                    sposob spedzania czasu tutaj.
                                                    en.wikipedia.org/wiki/Hiking
                                                    i wlasnie u nas hiking oznacza chodzenie takze po gorach ale
                                                    niekoniecznie po stromych zboczach i lysych szczytach.

                                                    najwyrazniej ty nie znasz dobrze znaczenia tego slowa.

                                                    twoj problem Cafem polega na tym ze sama nie potrafisz wyrazic sie
                                                    precyzyjnie - raz mowisz "o, duzo chodze po gorach, potem: a nie to
                                                    wspinaczka, a dalej: a nie to juz wspinaczka skalkowa z plecakiem i
                                                    namiotem" - ja jak zauwazylas nie jestem az tak obeznana z pojeciami
                                                    co do gorskich spacerow wiec staram sie jak moge opisac co ja uwazam
                                                    za chodzenie po gorach.
                                                    ale tak naprawde najwiecej zamieszania z nazwami wprowadzilas TY.


                                                    Minnie
                                                    MInnie
                                                  • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 24.02.09, 10:31
                                                    Minnie, daruj sobie uczenie mnie angielskiego. Po Alpach chodzilam z moim facetem Anglikiem, i po drodze spotykalismy mnostwo Anglikow robiacych kursy miedzynarodowego przewodnika gorskiego - wszyscy mowia w Alpach "hiking". Wiesz, w Polsce slowo "chodzic" badz "wspinac" tez mozna odniesc do wielu sytuacji.
                                                  • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 25.02.09, 01:30
                                                    Cafem, a ty znowuz postaraj sie pojac ze ja mieszkam po drugiej
                                                    stronie wielkiej wody (Can) i tu niektore pojecia maja inne
                                                    znaczenie, OKAY?
                                                    caly czas ci TO TLUMACZE!!!

                                                    Co jak co ale HIKING moja droga to ja osobiscie kiedys uprawialam na
                                                    szlakach gdzie pisalo jak BYK:
                                                    "hiking trail".


                                                    moze jakbys miala wiecej oleju w glowie to zastanowilabys sie co
                                                    pisalo w linku ktory ci wczesniej podalam, z Wikipedii (w tym
                                                    wypadku akurat nie byl to zly wpis):

                                                    """The word hiking is understood in all English-speaking countries,
                                                    but there are differences in usage""
                                                    kluczowe slowa:

                                                    ""there are differences in usage""

                                                    THERE ARE DIFFERENCES IN USAGE"!!! rozumiesz??
                                                    no chyba ze ty tak naprawde nie znasz angielskiego, to od razu
                                                    powiedz. bo jak napisalas ze mieszkasz w UK to zalozylam ze znasz
                                                    angielski.

                                                    i jeszcze to:
                                                    ""Hiking is an outdoor activity which consists of walking in natural
                                                    environments""

                                                    rouzmiesz??? WALKING in NATURAL ENVIROMENTS!!

                                                    tak ze wypchaj sie tym swoim Anglikiem, ktory niech kiedys pojedzie
                                                    do Kanady, do Rocky Mountains, i przekona sie co TU
                                                    oznacza 'hiking'.

                                                    A angielskim posluguje sie osobiscie juz od 30 lat, OKAY?
                                                    i wiesz, slowo "hiking' w Kanadzie mozna odniesc do wielu
                                                    sytuacji...


                                                    bottom line-
                                                    ustalanie kto co ma na mysli mowiac "chodzenie po gorach" i
                                                    ustalanie co jaki termin oznacza byl TYLKO PO TO,

                                                    zeby uscislic wlasnie o jaki rodzaj aktywnosci komu chodzi - czy
                                                    spacerek po lagodnych zboczach czy wspinaczka z plecakami i linami,
                                                    czy jeszcze co innego
                                                    i w zwiazku z tym ile to moze spalac kalorii i ile wymagac ich
                                                    spozycia, a to dlatego ze ten watek jest pt "dlaczego nie chudne"
                                                    a jaki dla kogo termin co znacza to juz TUTAJ sprawa DRUGORZEDNA.


                                                    Tak ze cala ta przepychanka co jakie slowo, jaki termin jest bez
                                                    sensu i niepotrzebne i chyba tylko dlatego ze koniecznie gdzies
                                                    musisz wykazac sie racja.

                                                    na tym koncze ten nudny juz temat,
                                                    pozdrawiam

                                                    Minnie

                                                  • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 23.02.09, 23:39
                                                    nie, wy z Ilumancja uprawialyscie MOUNTAINEERING poniewaz wy mi
                                                    pokazujecie gole szczyty na swoich zdjeciach:

                                                    en.wikipedia.org/wiki/Mountaineering
                                                    www.thefreedictionary.com/mountaineering

                                                    i chociaz 'semantycznie' moze to byc wymienne okreslenie, wszystko
                                                    zalezy gdzie sie mieszka.
                                                    tu gdzie ja mieszkam hiking to glownie lazenie po gorach ale w ogole
                                                    w naturze. celem nie musi byc dotarcie na goly szczyt. moze ale nie
                                                    musi.

                                                    mounaineering to juz wlasnie to co wy robicie.



                                                    Minnie
                                      • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 03:41
                                        ""spalanie w górach mzona równać
                                        tylko z biegnieciem maratonu,""


                                        w maratonie spala sie ok 850 kal na godzine wspinajac sie w gorach
                                        tylko 500+. wielka roznica. szczegolnie jesli zaczniemy mnozyc przez
                                        godziny.
                                        • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 09:33
                                          Minnie, porzuc juz swoje nedzne numerki. Zacznij uprawiac sport i dopiero sie wypowiadaj. Bo ani w maratonie nie bieglas, ani po gorach nie chodzilas.
                                          • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 10:49
                                            ""Minnie, porzuc juz swoje nedzne numerki. Zacznij uprawiac sport i
                                            dopiero sie wypowiadaj. Bo ani w maratonie nie bieglas, ani po
                                            gorach nie chodzilas. ""

                                            askad wiesz ze nie? ze teraz nic nie robie to nie znaczy ze nigdy w
                                            zyciu. poza tym mieszkam w prawie w gorach Skalistych i nie raz
                                            drapalam sie up up up.
                                            nie raz tez bylam na kempingu w gorach.

                                            tak ze nie wychylaj sie tak.

                                            a te "numerki" nie sa wyliczane przeze mnie tylko przez sepcjalistow
                                            zajmujacych sie takimi sprawami, ja tylko podaje gotowe rezulaty.

                                            no i numerki trzeba liczyc jak sie chce zrozumiec zaleznosci miedzy
                                            jedzeniem a tyciem.

                                            Minnie
                                            • paulinaa Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 10:54
                                              no to powinnas wiedziec, ze te wartości spalanch kalorii tak naprawdę nic nie znaczą
                                              bo ilośc spalanych kalorii zalezy od wieku, plci i przede wszystkim masy ciała
                                              70-kilogramwa osoba spali wiecej kalorii biegając przez godzinę niż osoba ważaca
                                              50kg więc nie wiem do czego się odnoszą te twoje liczby
                                              • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 11:02
                                                ""więc nie wiem do czego się odnoszą te twoje liczby""

                                                te liczby owszem okreslaja generalnie co ile spala kalorii niemniej
                                                jednak fakt pozostaje faktem ze rozne cwiczenia spalaja rozne ilosci
                                                kalorii, i akurat maraton spala wiecej niz wspinaie sie po gorach.
                                                tak jak bieg spala wiecej niz szybki marsz.

                                                przykro mi, to nie sa moje wymysly ja tylko podaje to co juz
                                                zostalo obliczone - od ile kalorii spala sie siedzac do ile kalorii
                                                spala sie ruszjac sie i jak.

                                                Minnie
                                                • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 11:10
                                                  Z tym, ze maraton biegniesz 4-6 godzin maksymalnie kilka razy do roku, a po gorach mozesz chodzic 10 godzin dziennie przez wiele tygodni.
                                                  Ot, taka mala roznica.
                                                  • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 11:27

                                                    ""Z tym, ze maraton biegniesz 4-6 godzin maksymalnie kilka razy do
                                                    roku, a po gor
                                                    > ach mozesz chodzic 10 godzin dziennie przez wiele tygodni.""

                                                    o jak boga kocham. czy wy w ogole wiecie o czym wy wlasciwie
                                                    dyskutujecie?
                                                    o tym ile razy biegasz w maratonie czy co ile spala kalorii?

                                                    nawet jesli biegniesz RAZ W ROKU to maraton spala WIECEJ niz RAZ W
                                                    ROKU wspinaczka po gorach. (nie wspinaczka po GOLYCH skalach)

                                                    a w zaleznosci jak co sie czesto wykonuje to ilosc spalonych kalorii
                                                    sie zmienia, oczywscie. ale po co gadac o rzeczach oczywistych???
                                                    a tak a propos zeby przygotowac sie do maratonu to trzeba biegac
                                                    codziennie - w maratonie. i wiecej.

                                                    www.garnek.pl/cafem/2442603/traszka-nie-wiem-ale-dzwiek-to
                                                    to jest konik polny. jest wiele gatunkow konikow polnych i roznia
                                                    sie miedzy soba wygladem.

                                                    traszka to jest to:
                                                    www.naturephoto-cz.eu/pic/ceteri/traszka-zwyczajna-24849.jpg
                                                    Minnie
                                                  • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 11:49
                                                    Minnie, juz raz pisalam. Nie czepiaj sie osob z prawidlowa waga, ze nic nie wiedza o sporcie i wlasciwym odzywianiu, skoro sama masz wyrazne problemy z utrzymaniem prawidlowej wagi i wrecz obsesje na punkcie liczenia kalorii.
                                                    I nie czepiaj sie jednego zdjecia, gdzie nie wiedzialam czym jest pewien owad. To moja prywatna galeria, i chcialam ci pokazac czym sa gory. Tos sobie wlasciwa fotografie do komentarza wynalazla. Jakbys nie zauwazyla, pol roku temu ktos mi juz komentarz dopisal, ze to nie traszka.
                                                    Ps. Zeby isc na ciezka wyprawe w gory trenowalam ponad miesiac po 2-7 godzin dziennie.
                                                    Biegalam rowniez w polmaratonach. W maratonie nie pobiegne nigdy, bo mam kontuzje kostki i wole nie ryzykowac dalszym jej uszkodzeniem.
                                                  • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 12:06
                                                    ""I nie czepiaj sie jednego zdjecia, gdzie nie wiedzialam czym jest
                                                    pewien owad. To moja prywatna galeria, i chcialam ci pokazac czym sa
                                                    gory""

                                                    po pierwsze jestes bardzo nieprzyjemna, ja twojej galerii nie
                                                    ogladalam do konca z braku czasu a komentarzy nie czytalam w ogole
                                                    (nie interesowaly mnie).
                                                    ale ze zwrocilam uwage ze zdjecie konika masz dwa razy i dwa razy
                                                    zastanawiasz sie co to jest chcialam zrobic ci przysluge i
                                                    poinformowac co to takiego,
                                                    i nie napisalam nic niestosownego, malo tego zadalam sobie trud zeby
                                                    wyszukac zdjecie traszki i ci pokazac. bardzo mi milo ze twoj
                                                    komentarz.
                                                    a ze galeria byla dla mnie to nawet nie wiedzialm myslalam ze to dla
                                                    Iluminacji w ramach wymiany doswiadczen. zajrzalam tam z ciekawosci.

                                                    po drugie - pokaz mi gdzie ja sie czepiam ludzi z prawidlowa waga?
                                                    z chwila kiedy wyjasnilas mi na czym naprawde polega
                                                    twoje "chodzenie" po gorach zgodzilam sie z toba ze jest mozliwe ze
                                                    spozywasz tyle kalorii i nie tyjesz. w jaki sposob, w ktorym
                                                    miejscu jest to "czepianie sie osob z prawidlowa waga"?


                                                    po trzecie, ja wiem jak wygladaja gory, dziekuje.

                                                    Minnie
                                        • iluminacja256 Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 09:51
                                          > w maratonie spala sie ok 850 kal na godzine wspinajac sie w gorach
                                          > tylko 500+. wielka roznica

                                          Kobieto, pojedz sobie po prostu w góry porozmawiamy na ten temat 5
                                          dni po wyjsciach o szóstej i powrotach do schroniska o 19 - z twego,
                                          tak jak to bywa zazwyczaj około 8 godzin na szlaku wysokim - czesto
                                          we mgle, deszczu, czasem sniegu. Nie wiem czy wiesz, ale w górach
                                          jest ZAZWYCZAJ ZIMNO - dodatkowa energia jest wydatkowana na
                                          ogrzewanie organizmu. Gwaarantuję ci, z e jesli pojedziesz kiedyś
                                          w góry, a nei na kwaterę w góry nie będziesz opowiadać takich
                                          rzeczy, nie mówiąc już o liczeniu kalorii, bo zwyczajnie nie
                                          będziesz czuć nóg w dupie i górnych czesci pleców (przepraszam za
                                          forme, ale zaczyna mnie juz to denerwować - mam wrazenei, z e w
                                          ogóle nie zdajesz sobie sprawy z tego, ze w wyniku tak intensywnej
                                          turystyki organizm nawet wtedy, kiedy odpoczywasz ma podwyzszony
                                          tonus miesniwoy i podwyzszona spoczynkową przemianę materii.
                                          • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 21.02.09, 10:54
                                            ""Kobieto, pojedz sobie po prostu w góry""

                                            bylam w gorach nie raz.
                                            nic na to nie poradze ze w gorach mozna isc spokojnym szlakiem
                                            turystycznym z pobudowanymi schodkami, a mozna wybrac sobie
                                            trudniejsza droge na dziko, a mozna uprawiac wspinaczke po skalach i
                                            kazda z tych czynnosci spala inna ilosc kalorii :)

                                            jak rowniez fakt czy JA spedzilam w gorach 15 minut na spacerze i
                                            spalam w hotelu czy wdrapywalam sie 10g i noc spedzilam w w namocie
                                            na szczycie NIE zmienia ilosci spalanych kalorii w zaleznosci od ..
                                            ale to raz juz wyzej pisalam.

                                            Minnie
                                  • pl_inka Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 22.04.09, 09:50
                                    Ja też żyję intensywnie. Fitness. Jazda na rowerze. Pływanie. Trzeba być
                                    aktywnym. Zaś jeść - nie myśleć o bezsensownych dietach i ich najczęstszym
                                    efekcie - jojo. Tylko rozsądnie. Ja zamiast podjadać słodycze wolę zjeść granoli
                                    czekoladowej. Człowiek nie tyje, błonnik zaspokaja głód i można jechać dalej.
                                    Zresztą w sante jest z czego wybierać.
                            • iluminacja256 Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 17.02.09, 10:38

                              kobieta wagi 55kg potrzebuje
                              > tylko 1400 ca dziennie

                              Liczenie kalorii to poczatek drogi w diecie, która prowdzi do
                              nerwicy natręctw i liczenia oliwek na talerzu. Nie znam zadnej
                              osoby, która czuje się dobrze na takiej diecie , z bardzo prostego
                              powodu - człowiek nie znosi rutyny i nieustannej kontroli. Jesli
                              ktoś to robi, wolna wola, ale zdecydowanie to dzialania dla
                              mniejszosci populacji.


                              chyba dosc dobrze pokazywały to Kluby Kwadransowych Grubasów, gdzie
                              diety komponowano wg tej zasady - ludzie chudli na diecie 1200
                              kalorii, po czym wracali do swoejej wagi , z prostego zresztą
                              powodu - nie da sie liczyć kalorii przez całe zycie przy posiłku, bo
                              nic nie da zastępowanie paczka galaretką, jesli tej galaretki nie
                              znosisz. Człowiek to nie ksiegowosc - nigdy nei ejst tak, z ekazdemu
                              odpowiada IDENTYCZNY sposób zywienia. Po co np. polecac w dietach
                              spozywanie cytrusów zimą w Polsce , owoców wychladzających orgaznim
                              w klimacie południowym, doładowanych chemią do transportu? Bardzo
                              mnie takie rady bawią ...bo działaja odwrotnie do zamierzeń. Zjadasz
                              grapefruit, którego nei lubisz, a który wychładza ci organizm - w
                              rezultacie nei dosc, z e nie odczuwasz przyjemnosci zjedzenia tego
                              owocu, to wychodzisz sobie na snieg i organizm rozpoczyna
                              wyrównywanie bilansu energetycznego, bo ktoś o zima postanowił
                              dochłodzić, na wszelki wypadek... Takie pomysły nigdy nie działają .

                              O wiele racjonalniej jest zmienić NAWYKI ZYWIENIOWE, a nie - liczyć
                              kalorie na diecie.



                              • cafem Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 17.02.09, 10:45
                                Chyba, ze ktos uwielbia grejpfruty ;)
                              • paulinaa Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 17.02.09, 11:05
                                oczywiscie, ze podstawą schudnięcia i pozniejszego utrzymania wagi jest zmiana
                                nawyzkow zywieniowych na zawsze

                                poza tym kto pisal o koniecznosci jedzenia cytrusow? je się to co mozna ale z
                                tego co mozna jesc na diecie wybiera się to co się lubi
                                jak ktos sobie nie umie skomponowac takiej diety to niech idzie do dietetyka
                                tylko, ze wtedy bedzie mial diete z wypisanymi porcjami co do grama - ale jak
                                ktos nie ma pojecia to tylko to mu pozostaje
                              • minniemouse Re: uwaga na glupoty w tym watku ;) 18.02.09, 04:04
                                ""Liczenie kalorii to poczatek drogi w diecie, która prowdzi do
                                nerwicy natręctw i liczenia oliwek na talerzu. Nie znam zadnej
                                osoby, która czuje się dobrze na takiej diecie , z bardzo prostego
                                powodu - człowiek nie znosi rutyny i nieustannej kontroli. Jesli
                                ktoś to robi, wolna wola, ale zdecydowanie to dzialania dla
                                mniejszosci populacji.""

                                kiedy widzisz, bez liczenia kalorii sie nie obejdzie szczegolnie
                                u kogos kto ma nadwage.
                                liczenie kalorii, poza tym, wbrew pozorom to nie jest zycie na
                                odchudzajcej diecie tylko wlasnie SWIADOMOSC PRAWIDLOWEGO ZYWIENIA.

                                ludzie szczupli automatycznie spozywaja taka ilosc kalorii jaka
                                spalaja, i jesli przyjrzec sie ich diecie i aktywnosci
                                9 przypadkow na 10 okazuje sie ze jedza potrawy raczej malo
                                kaloryczne, zazywaja wiecej ruchu niz grubasy a jesli nawet w ich
                                diecie sa uzywki i slodycze to i tak ogolny dzienny bilans
                                kaloryczne jest zerowy.

                                liczenie kalorii nie polega na nerwowym wazeniu porcji i jedzeniu
                                salaty przez caly bozy dzien. liczenie kalorii polega na
                                wyksztalceniu sie jakie potrawy maja jakie wartosci kaloryczne i
                                odzywcze, i nauczenie sie laczenia posilkow tak aby byly pozywne,
                                wartosciowe a dzienny bilans kaloryczny taki jaka dana osoba ma
                                zapotrzebowanie.

                                do tego nie trzeba glodowac.
                                wystarczy np wiedziec ze kurczak (piers) bez skory ma mniej kalorii
                                niz ze skora, ze z grilla ma mniej kalorii niz smazony na patelni na
                                smalcu itd.
                                porcja kurczaka bez skory z grilla mozna sie najesc rownie dobrze
                                jak tlustym udkiem w bulce i mace a bedzie mniej kalorycznie.
                                tak samo mozna go zaserwowac go z gotowanymi ziemniakami bez omasty
                                zamiast frytek.

                                i tak jest ze wszystkim.

                                A jesc mozna WSZYSTKO, ale z umiarem.
                                bo oczywscie nawet grillowanie piersi bez skory nie pomoze jak sie
                                zezre trzy takie piersi i cwierc kilo gotowanych ziemniakow na
                                obiadek.

                                Pod jednym wzgledem sie zgadzam- ze do tego trzeba zmienic nawyki
                                zywieniowe, oczywscie. na cale zycie.
                                I nie trzeba przeprowadzac zadnych drakonskich 1200 kal diet -
                                otyla osoba ktora bedzie jadla tyle kalorii ile powinna przy swoim
                                trybie zycia SCHUDNIE.

                                zabierze jej to wiecej czasu nie na diecie odchudzajacej ale
                                przynajmniej nie bedzie efektu yoyo.


                                Minnie
    • caperucita Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 18.02.09, 09:08
      Po pierwsze powinnaś napisać więcej:
      jakie masz BMI, jaki procent tkanki tłuszczowej i mięśni, ile ważysz
      a ile chciałabyś (możliwe że masz normalną wagę, ale chciałabyś być
      chudsza, albo że byłaś kompletnie niewysportowana i teraz przybywa
      ci powoli masy mięśniowej)

      Wtedy można coś doradzić...
    • k_p8082 Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 18.02.09, 09:11
      Myślałam, że już nigdy nie schudnę i żadna dieta mi nie pomoże, do momentu kiedy
      nie udałam się do dietetyka. Zaczęłam jeść posiłki 4 razy dziennie- w każdym
      posiłku węglowodany białka i warzywa- wszystko oczywiście w ograniczonych
      ilościach. Po 5 miesiącach bez żadnego wysiłku fizycznego schudłam 14 kg.
    • mono_stereo Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 19.02.09, 19:22
      3 tygodnie to zdecydowanie za mało, żeby były efekty. To, co nazywasz przytyciem
      może być związane z twoim cyklem miesięcznym. Taka uroda niektórych z nas, że w
      czasie jednego cyklu waga się waha o około 2 kg.

      Poza tym, daruj sobie sprawdzanie wagi. Szczegolnie, jesli bedziesz ćwiczyć
      mozesz dzięki zmniejszaniu się tkanki tłuszczowej a zwiększaniu masy mięsni nie
      zmianiać waggi. A sylwetka bedzie lepsza. Wyrzuć wagę, kup centymetr:)

      I cierpliwości, za dużo tych ćwiczeń. 5 razy w tygodniu to plan dla zawodowca. 3
      razy w tygodniu siłownia połączona z kardio, poza tym koniec z windą. W
      pozostałe dni spacery i ogólnie dużo się ruszaj.

      Jeśli nie jesz węglowodanów to niedobrze. Nie powinnaś rezygnować z żadnych
      składników odżywczych. Ogólnie postaw na białko, ale węglowodany muszą być.
      Najlepiej jak odżałujesz 100 zł i pójdziesz do dietetyka - to dobra inwestycja.

      Aha - i pierwsze efekty są po około 3 miesiącach, nie zrażaj się.
    • agared2 Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 25.02.09, 21:20
      arbuzunia napisała:

      > dziewczyny, pomóżcie bo ja już nie wiem co mam robić żeby
      schudnąć :(
      >
      > 1. Ćwiczę od 3 tygodni, 5 razy w tygodniu- bieganie lub intensywny
      aerobik oraz
      > ćwiczenia na siłowni (ok godzinę).
      nie wiem skąd jesteś, ale radziłabym do wysiłku fizycznego dodać
      dietę 1000 calorii, w żadnym wypadku nie wolno się głodzić, bo
      przyniesie to odwrotny skutek od zamieżonego. Poleciłabym także
      wizyty u kosmetyczki w celu wykonania zabiegów na ciało. Przynoszą
      świetny efekt. Oczywiście nie liczyłabym tu na to, że po tygodniu
      odczuje pani znaczny spadek wagii. Średnio na tydzień można zgubić
      około 2 kg i to przy intensywnym wysiłku i zastosowaniu diety 1000
      calorii. Oczywiście jeśli zasosuje pani ćwicznia codzienie: przez
      pierwsze dwa dni po 30 minut, następnie po 1h przez 3 dni i kolejny
      tydzień po 1,5 h; następnie przez miesiąc 2 godziny, aż do uzyskania
      włąściwej wagi. Gdyby była Pani z Gorzowa to zaproponowałabym od
      maja (rusza nowy gabinet kosmetyczny, w którym panie, które nie mają
      czasu ani nie lubią zbytnio ćwiczyć, będą mogły się poddać zabiegom,
      które pomogą im pozbyć się nadwagi, a innym wymodelować sylwetki)
      inny świetny sposób na pozbycie się nadwagi. Nie wymagający dużych
      nakładów finansowych, a przynoszący świetne rezultaty, odrazu
      zaznaczam nie są to żadne tabletki czy diety cud, bo wnie nie wieżę
      chodźby nie wiem jak były zachwalane. Sama z tego korzystam i po
      miesiącu schudłam 6 kg., pozostało mi jeszcze do zrzucenia około 10
      kg.
      Gdyby była Pani zainteresowana, to wtedy podam namiary na ten
      gabinet. Dodam, że od 8 lat istnieje w Poznaniu, od 1 maja będzie
      otwarty w Gorzowie
      Pozdrawiam

    • kasienna Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 11.05.09, 15:59
      Witam
      najlepiej pójdź do dietetyka. Pomoże Ci ustalić jadłospis, a przy
      tym nie będxie wciskał żadnej cud-dietki lub głodówki;)
    • iimmkk Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 11.05.09, 18:05
      Myslalam, ze dowiem sie tu czegos nt. diety. 140 odpowiedzi jednak mnie zmyliło.

      A tu tylko kto wlazl na wieksza gore, kto jest glupi, a kto madry w temacie
      wspinaczki takiej a siakiej, kto lepiej zna angielski, a kto gorzej, kto jest
      wiekszym twardzielem i znawcą bo przeszedl tyle a tyle, je i nie tyje.....

      Od razu przypomina mi się artykuł którego fragment przytoczę, pasuje jak ulał:
      "Polak rozmawia nie po to, żeby coś uzgodnić, ale żeby pokazać, że jest
      mądrzejszy, ważniejszy od tego drugiego.
      – Polak mówi po to, żeby dać wyraz. Każdy z dyskutantów daje więc wyraz. A nigdy
      nie przyjdzie im do głowy, że być może ta rozmowa powinna służyć uzgodnieniu
      czegoś. Polak pokazuje w ten sposób, że tylko po jego stronie jest racja, że ma
      moralne powody, żeby czuć się wyższy itd. To jest przykład powszechnej w Polsce
      przewagi strategii zerojedynkowej nad strategią wygrany-wygrany. Polak rzadko
      myśli w kategoriach, żeby i wilk był syty, i owca cała. Że jak ktoś zyska, to
      zyska i on. To mu nie przychodzi do głowy".

      A tu link do całości:
      www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=346
      • iimmkk Re: dieta klęska, doradźcie co mogę zrobić! 11.05.09, 18:24
        Klęskę związaną z dietą to mam ja :(

        Jestem szczupla, nosze rozmiar 34/36. Waga prawidłowa do wzrostu, sylwetka
        proporcjonalna. Ale...cholesterol 252 przy gornej granicy normy 200, glukoza w
        osoczu 95 przy gornej granicy 99.

        O zbiciu cholesterolu dietą mogę zapomniec.
        Tzw. zdrowa zywnosc powoduje u mnie koszmarne wzdęcia, a przy okazji bóle brzucha.
        Moge więc zapomnnieć o:
        - ciemnym pieczywie i ziarnach
        - warzywach (wyjątek pomidory i świezy ogórek)
        - owocach (wyjątek banany, cytrusy, czasem truskawki)
        - tłustych rybach

        Po czym czuję sie dobrze:
        - bialy chleb
        - wędliny i mięso
        - niektóre ryby
        - ser zólty i biały
        - ziemniaki, makarony, kluski, pierogi
        - ryz
        - zupa pomidorowa i rosol

        Kupiłam sobie wiesiołek w kapsułkach, podobno zbija cholesterol.
        Uwielbiam chleb razowy, wiele warzyw i co? Nie moge ich jeść.
        Kazda dieta sklada sie z warzyw. A ja nie mogę prawie zadnego.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka