wczoraj zapukały do mych drzwi dwie starsze panie i jak się po
chwili okazało były to "wysłanniczki" świadków jehowy,
nawet miałem ochotę z nimi pogadać ,ale po niedokończonym jednym zdaniu
(przeze mnie)rozpoczął się monolog w/w pań ,
niedopuszczały mnie do głosu przez ok 5 min. (słuchałem z uśmiechem ,to pewnie
pomyślały że mi się podoba wykład )
w końcu bezczelnie im przerwałem - powiedziałem że nie mogę już dłużej rozmawiać
(co za rozmowa ?? a na początku pytały czy możemy porozmawiać)
nie odeszły by od drzwi gdybym nie wziął od nich 2 czasopism
(jeszcze nie miałem czasu poczytać ale jak znajdę coś ciekawego to dam znać)
w końcu po zamknięciu drzwi odetchnąłem z ulgą że po wszystkim
wydaje mi się że taki sposób propagowania wiary nie jest skuteczny
(one zadawały mi pytanie i od razu na to pytanie odpowiadały hehe)
naprawdę miały klapki na uszach
czy spotykacie takich ludzi ?
ja nawet wymyśliłem ksywkę dla takich gadułów - niekończąca się opowieść
pozdr.