adam81w 14.11.06, 16:51 czytajmy i badzmy dumni ze jestesmy ateistami. www.gazetawyborcza.pl/1,76498,3727779.html Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
wojtekqwerty Re: Bronię Ateistów 14.11.06, 17:15 dyskutuje o tym na sasiednim forum, ale tamtejsi forumowicze uwazaja ze sie ich czepiam albo ignoruja (niewygodny) temat. Szkoda ze taktrudno jest rozmawiac z wierzacymi o wierze. Obie strony moglyby sie wiele nauczyc. Odpowiedz Link
grgkh Bóg jest (toksyczną) Miłością 14.11.06, 17:36 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=904&w=52135500&a=52147365 Wielki Inkwizytor z powieści Dostojewskiego mówi do ludzi: "Cierpiałem, więc mam prawo do waszego posłuszeństwa..." Wielki Inkwizytor panuje za pomocą moralnego szantażu. Postać Inkwizytora jest wieloznaczna. Sam Dostojewski uważał, że reprezentuje on - katolicyzm (w przeciwieństwie do dobrego prawosławia. Można jednak z powodzeniem powiedzieć, że w postaci Wielkiego Inkwizytora Dostojewski - może nie do końca świadomie - dał przejmującą analizę wyjątkowo daleko sięgającej władzy, jaką "poprzez Miłość" sprawuje nad jednostką chrześcijaństwo. Inkwizytor to w istocie "Tjomnyj Lik Christa" - "Ciemne Oblicze Chrystusa". Komentator książki Dostojewskiego interesująco porównał naturę władzy i niewoli, sprawowanej "przez Miłość" z klasyczną władzą sprawowaną poprzez zwykłą przemoc: >>Porównując tekst Dostojewskiego z tekstem Hegla możemy powiedzieć, że Hegel nie miał pojęcia o tym jak wygląda lub może wyglądać prawdziwe niewolnictwo, a jego wizja zniewolenia jest sielanką w porównaniu z wizją Dostojewskiego. Zniewolony z tekstów Hegla uznawał w Panu rację swego życia, dopatrywał się w nim swego rodziciela. Zniewolony z tekstu Dostojewskiego widzi w Inkwizytorze nie tylko swego rodziciela, ale również, a nawet przede wszystkim, rację swej etycznej godności – swej świętości. [...] Niewolnik z kart Hegla nie mógł się buntować, bo oznaczało to dla niego popadnięcie w winę ojcobójstwa. Tutaj grozi wina głębsza – bluźnierstwo i świętokradztwo, a więc wina zamachu na świętość. Bluźnierstwo – to szyderstwo skierowane przeciwko temu, co święte. Świętokradztwo, to próba opanowania świętości przemocą. Świętość jest tym, co radykalnie transcenduje możliwości człowieka. Mimo to bluźnierca i świętokradca dokonują zamachu na świętość. Najwyższej świętości to nie szkodzi, lecz szkodzi bluźniercy i świętokradcy [...] Kimże więc jest ten, kto dokonuje zamachu na Inkwizytora? Jest znikomością moralną, jest nikim, istotą niewartą swojego własnego istnienia. Sens zarysowanej przemiany wartości jest więc prosty: odtąd, to znaczy od momentu buntu, zbuntowany niewolnik będzie istniał istnieniem nieusprawiedliwionym. Usprawiedliwione będzie jego nieistnienie. Najwyższą sztuką mistrza iluzji było to, iż obrał miejsce tego, co najwyższe i tym samym odwołał się do tego, co w człowieku najlepsze i najgłębsze. [...] W ten sposób stanął poza zasięgiem buntu. Odtąd nie jest już nawet wprost zainteresowany w tłumieniu buntu. [...] Heglowski Pan kierował swe pożądanie na pożądania ludzi. Inkwizytor pożąda ludzkich miłości [...]. Co jednak skłania ludzi do wyrzeczenia się własnej autonomii i ulegania Inkwizytorowi? Tłumaczy to on sam: „Albowiem frasunkiem tych nieszczęsnych istot jest nie tylko szukanie tego, komu by się ten i ów pokłonił, lecz znalezienie tego, w którego wszyscy by uwierzyli i wszyscy się pokłonili, i to koniecznie wszyscy razem. Właśnie ta potrzeba powszechności pokłonienia się jest najistotniejszą męką każdego poszczególnego człowieka i całej ludzkości od zarania dziejów. Z powodu tej powszechności się wzajemnie tępili się mieczem.” [...] Pierwszym warunkiem wyrzeczenia się autonomii sumienia i powierzenia go innemu, jest przemiana w poczuciu własnej godności. Wyrzec się sumienia znaczy: zatracić poczucie własnej godności. Wielki Inkwizytor mówi do swoich poddanych: „...człowiek jest słabszy i nikczemniejszy, niż myślałeś...”, „człowiek woli spokój, a nawet śmierć od wolnego wyboru w poznaniu dobra i zła”, „[...] są słabi, są godną politowania dzieciarnią...” [...] Danie temu wiary i umniejszenie własnej wartości jest warunkiem dokonania decydującego kroku – powierzenia umniejszonej w ten sposób wartości komuś, kto wydaje się cenniejszy i godniejszy. Jego wartość staje się podstawą mojej wartości. [...] Rodzi się przekonanie, iż człowiek może zrobić tyle dobrego, ile dobrego wynika ze Służby. [...] Człowiek, który spełnia akt poddania sumienia, dokonuje tym samym wyboru swych przyszłych nieprzyjaciół: odtąd będzie miał Inkwizytora za obrońcę i przyjaciela, zaś wrogiem jego będzie każdy człowiek, w szczególności niewolnik, któremu śni się jakaś wolność. Ból własnej duszonej wolności przemienia się powoli w radość płynącą z duszenia wolności innych. Człowiek wierzy, że nie jest niewolnikiem, lecz wyznawcą.<< Koniec cytatu. Czyż to wszystko naprawdę jest nam nieznane!?? Odpowiedz Link
carpedijem Re: Bronię Ateistów 14.11.06, 20:49 Pewnie, że jestem dumna, choć wielu ludziom trudno zrozumieć, że ateista nie zwalcza zaciekle kościoła katolickiego, tak jak miłujący bliźniego katolicy chętnie palili, by nas na stosach. Odpowiedz Link
maniek.27 Re: Bronię Ateistów 14.11.06, 22:08 carpedijem napisała: > tak jak miłujący bliźniego katolicy > chętnie palili, by nas na stosach. Hallo! Hallo! Teraz jest XXI wiek i już nie palą na stosach. Nie musisz dziękować. Tak więc śpij spokojnie Odpowiedz Link
bruner4 Re: Bronię Ateistów 14.11.06, 22:47 Nie palą bo nie mogą, za to przeklinają, plują , zioną Odpowiedz Link
watanabe.miharu Re: Bronię Ateistów 14.11.06, 21:42 "Ściąć każdego, kto powie, że islam to religia przemocy" To jest dopiero hasło.. Artykuł bardzo celny. Dzięki za link. Odpowiedz Link
kiki_kaka_kuku Re: Bronię Ateistów 14.11.06, 23:28 watanabe.miharu napisała: > "Ściąć każdego, kto powie, że islam to religia przemocy" > > To jest dopiero hasło.. Zgadzam się, jest świetne !!!)) Nazwę tak swojego psa ... Odpowiedz Link
the_dzidka Re: Bronię Ateistów 14.11.06, 23:15 Artykuł dobry. Tytuł niestety nie - sugeruje, że ateizm jest czymś, co wymaga obrony. Odpowiedz Link