Dodaj do ulubionych

Jak żyć?

30.12.06, 11:01
Z zasobów www.matka-kurka.net

To dobrze, że są jeszcze ludzie, którym się chce pisać i potrafią to tak robić: www.matka-kurka.net/post/?p=663
Jak się w takim świecie znaleźć? Udawać, że nas to nie dotyczy? Być obojętnym? Wyjechać? A co wy robicie, jeśli Was to - być może - też razi? A może dobrze się z tym czujecie?
Obserwuj wątek
    • lliberte-ghost25 Re: Jak żyć? 30.12.06, 12:54
      Jak już pisałem, lubię czytać te teksty nie dlatego,że Andrzeja nudzą,lecz dlatego,że znajduję w nich to co i ja dostrzegam w naszej śmiesznej i strasznej jednocześnie rzeczywistości.Dlatego jeszcze raz powtarzam to dla mnie "uczta".
      Muszę uczciwie powiedzieć,że mimo iż czuję się z tym źle,że razi mnie okropnie ta zakłamana do bólu władza i jej przedłużone ramię- kościół,to czuję,że niewiele już mogę zrobić,prócz krytyki.A i tego mi się już nie chce.

      Kiedy ta władza i kościół dostaną porządnego "łupnia" będę czuł satysfakcję.
      Obawiam się jednak,że wtedy dojdzie do władzy następna prawicowa opcja czyli
      PO - oni niewiele różnią się od PiS-u,wtedy chyba już pozostanie tylko "kryterium uliczne"
      Proszę pokornie o wybaczenie....ale wybrałem drogę emigracji wewnętrznej
      nie mam już sił.Żadnej władzy i żadnej opcji łącznie z lewicą /serce mam po lewej stronie / nie wierzę. Nie wierzę głównie dlatego,że i lewica i prawica
      "skleiła" się z kościołem,który wysysa największe korzyści z przemian po okresie socjalizmu dla siebie.Jest głównym beneficjentem tych przemian.
      Wiem,że to co piszę nie jest budujące...mówię o moich odczuciach.

      Korzystając z okazji jeszcze raz składam Ci z okazji Nowego Roku najlepsze życzenia.Oby przyszły rok był lepszy pod każdym względem niż mijający.
      uliczne
      • specnaz30 Re: Jak żyć? 02.01.07, 21:00
        oo witam Rysiu myślalem że umarłeś,ale to chyba ty,znów ten sam histeryczny ton
        głosu ślepego kurakasmileczytając cię uważnie mam wrażenie że po każdym napisanym
        przez siebie zdaniu dostajesz potężnego orgazmu,uważaj tylko......nie zachlap
        ty 10-cio dioptriowych szkieł która masz na nosiesmile,bo będziesz musiał jechać
        do myjnismile
        • lliberte-ghost25 Re: Jak żyć? 02.01.07, 22:57
          specnaz30

          Nawet 10% wzroku,to zawsze wiele więcej niż 10% mózgu.
          • specnaz30 Re: Jak żyć? 03.01.07, 08:49
            Znowu ten orgazmowy ton Rysiu......smile powinieneś mieć ksywę "ślepy
            mściciel".....a tak wogóle to kojarzysz mi się z wieszczką Kasandrą.....oboje
            ślepi,rozhisteryzowani i niesłuchani
    • kociak40 Re: Jak żyć? 31.12.06, 03:44
      Jak już jestem przywołany imiennie, to muszę potwierdzić, nudzą mnie te posty
      matki-kurki. Nie dlatego, że się nie zgadzam, dlatego własnie, że zgadzam się z
      nimi całkowicie. Stale to samo narzekanie i to w sposób całkowicie jak
      najpoważniejszy, oraz ich dlugość, są dla mnie stratą czasu na czytanie. Ja
      przyjąłem inne założenie, cały kler katolicki to jedna wielka mafia, a po
      takiej nic dobrego nie można oczekiwać i co się tu rozdrabniać. Pisałem już
      wielokrotnie, że kler katolicki nie jest do niczego potrzebny, a jak już, to
      tylko do wyłudzania pieniędzy. Aby była jakaś dyskusja, potrzebne jest wspólne
      uznanie (na czas dyskusji) róznych odniesień. Może nie jest to jasne, podam
      konkretny przykład. Właśnie dzisiaj miałem okazję, taką możność, krótkiego
      uczetnictwa w kręgu trzech osób. Mam garaż położony od miejsca zamieszkania 5-6
      przystanków autobusowych. Dojazd do garażu mam łatwy, szybki i wygodny, jadę
      własnym samochodem. Gorzej z powrotem do domu. Póżna pora, boczna uliczka,
      tylko jeden autobus i to rzadko. Stoję więc na tym przystanku samotny. Dzisiaj
      były też jakieś dwie starsze panie. Rozmawiały sobie, ja spacerpowałem. Nagle
      przejeżdza piekne auto, limuzyna rzucająca się w oczy. Nie wiem jakiej marki,
      na pewno mnie nigdy nie bedzie stać na taką. Panie też zwróciły na auto uwagę i
      jedna do drugiej mówi - "o! jaki piekny samochód, widziała pani?". Ja do nich -
      "to na pewno jakiś ksiądz pojechał, sądząc po cenie takiego auta, musi być to
      proboszcz!!!". Panie popatrzyły na mnie z gniewem w oczach i zaczęły głosną
      rozmowę "pode mnie", abym słyszał. Treść ogólna ich wywodów była w typie:
      że są ludzie, którzy nie wierzą w dobroć księzy, a to tacy skromni i dobrzy
      ludzie, tyle troski przejawiają aby pomóc ludziom, wprost spać po nacach nie
      mogą widząc tyle nieszczęsliwych ludzi itd. itd.
      Pomyślałem sobie, że rzeczywiście, trudno w to uwierzyć, a być może mówią
      prawdę. Ja też mogę przytoczyć prawdę, w którą trudno uwierzyć. Znam osobiście
      i to dobrze - Gapcia. Co to za jeden? To ten krasnoludek, ktory mieszka obok
      mego bloku w ogródkach działkowych, po drugiej stronie jezdni. Jak od czasu do
      czasu szukam swego kocura, późną porą, własnie na terenie tych ogródków,
      pustych o tej godzinie i wołam "kici, kici", to Gapcio się pojawia i mówi to
      samo co te panie, tylko w odniesieniu do siebie, też spać nie może i pomaga
      ludziom. Jakby uwzględnić wspólnie te prwady, można byłoby wspólnie
      podyskutować, oczekując na autobus, i zastanowić się, kto wiecej pomaga -
      ksiądz, czy Gapcio?
      • dunajec1 Re: Jak żyć? 31.12.06, 03:58
        Kociak.piszesz dlugo {i dobrze}a ja dodam 90% sukienkowych to oszusci,moze sie
        myle,ale sa tacy co robia to,bo w to wierza,znam takich,no ale tych niewiele.
      • wcalenietakimaly Re: Jak żyć? 31.12.06, 05:46
        kociak40 napisał:

        >" Nudzą mnie te posty
        > matki-kurki. Nie dlatego, że się nie zgadzam, dlatego własnie, że zgadzam się
        z
        >
        > nimi całkowicie. Stale to samo narzekanie i to w sposób całkowicie jak
        > najpoważniejszy, oraz ich dlugość, są dla mnie stratą czasu na czytanie."

        Panie Kociak swietnie pan to ujal. Rycze jeszcze teraz ze smiechu. Dziekuje za
        dobre chwile w ostatnich godzinach starego roku i mam nadzieje ze pan rozumie
        powod mego szampanskiego humoru.

        "Ja
        > przyjąłem inne założenie, cały kler katolicki to jedna wielka mafia, a po
        > takiej nic dobrego nie można oczekiwać i co się tu rozdrabniać."

        Prosze Pana kazdy moze miec swoje zdanie i ja to akceptuje, tylko niech mi pan
        nie wmawia ze pan sie nie rozdrabnia w swoim "ulubionym" temacie. Bo pekne ze
        smiechu. Bylbym niesprawiedliwy gdybym nie wspomnial o gronie wielbicieli
        panskiego talentu literackiego. Tak Mniszkowna tez cieszyla sie slawa (chyba
        nawet filmy krecili na podstawie jej "tfuroczosci") i nawet dzisiaj ma liczne
        grono sympatykow. Czego i pan serdecznie zycze. Niech pan jednak doskonali swoj
        warsztat - Semper in altum, czego ku panskiej chwale, potomnych i narodu
        seredcznie zycze w Nowym Roku.

        PS. Niech pan uwaza by Gapcio nie zjadl panskiego kota. Po co wystawiac sie na
        probe rewizji wlasnych pogladow.

        • kociak40 Re: Jak żyć? 01.01.07, 21:34
          ""...Bo pekne ze
          smiechu....." - wcalenietakimaly

          Właśnie o to chodzi, szybka śmierć. Móc pęknąć ze śmiechu (czy - pęc ze
          śmiechu?, w końcu mała róznica w słowie, a efekt ten sam) nie jest złe.
          Mnie też to groziło w starym roku, na styku z nowym. Zetknąłem się z suchym,
          lapidarnym opisem pewnego wypadku. Król szwecki Gustaw, zapragnął zapanować na
          morzach i rozkazał budowę galeonu (okręt wojenny) o niespotykanej sile ognia
          jak na tamte czasy. Tego jeszcze świat nie widział, największy okręt wojenny
          świata z pięcio - piętrowymi rzędami ogromnych armat na każdej burcie.
          Prawdziwy potwór. Jest pewna zasada, środek wyporu musi być wyżej niż środek
          ciężkosci, wtedy występuje para sił, która przy przechyłach tworzy moment sił,
          który sprowadza okręt do pionu z przechyłów. Tragedia, gdy jest odwrotnie,
          działanie momentu też jest odwrotne. Tak było w tym nowo zbudowanym okręcie.
          Przyszła chwila uroczysta, koniec budowy. Na tronie zasiadł król z królową,
          zebrały się tłumy na nabrzeżu, okręt pod małym żaglem wypłynął z portu, ustawił
          się na redzie i oddał jednoburtowy salut armatni, na cześć pary królewskiej i
          wiwatujących tłumów, po czym przewrócił się na przeciwną burtę i momentalnie
          zatoną z całą załogą. Tyle opis historyczny wydarzenia. Ja mogłem sobie
          wyobrazić to wielkie zdziwienie, zwłaszcza króla. Na pewno aż poderwał się z
          tronu, zaczął przecierać oczy, "co się stało? jeszcze przed chwilą był i już go
          nie ma, tyle pieniędzy poszło, miał panować na morzach, a nie tylko raz
          wystrzelić!!!" Itd. itd. Bliski byłem pęknięcia ze śmiechu.
      • lliberte-ghost25 Re: Jak żyć? 31.12.06, 09:29
        Jak już jestem przywołany imiennie, to muszę potwierdzić, nudzą mnie te posty
        matki-kurki. Nie dlatego, że się nie zgadzam, dlatego własnie, że zgadzam się z
        nimi całkowicie. Stale to samo narzekanie i to w sposób całkowicie jak
        najpoważniejszy, oraz ich dlugość, są dla mnie stratą czasu na czytanie


        Właśnie dlatego z przyjemnością czytam,że analiza rzeczywistości jest nadzwyczaj trafna.Po sieczce informacyjnej stacji telewizyjnych,programów radiowych,portali internetowych itp.znajduję w tych tekstach potwierdzenie również i mojej oceny rzeczywistości.

        Kiedy obserwuję czasami debaty telewizyjne z udziałem prawicowych idiotów
        oglądam /specjalnie / TV Trwam, Radio Maryja i słucham wypowiedzi klechów idiotów,mamroczących stale tę samą mantrę - to teksty kurki są dla mnie prawdziwą "ucztą".Wtedy dopiero można ocenić pluralizm poglądów w mediach.
        Andrzej,kurka nie jest satyrykiem dlaczego ma pisać inaczej niż poważnie ?

        Pozdrowienia dla Gapcia.
        Grunt to zdrowy rozsądek powiedział pacjent w Tworkach. / to znam od Ciebie /



        • grgkh Re: Jak żyć? 31.12.06, 10:57
          lliberte-ghost25 napisał:

          > > Jak już jestem przywołany imiennie, to muszę potwierdzić,
          > > nudzą mnie te posty matki-kurki.
          > > Nie dlatego, że się nie zgadzam, dlatego własnie,
          > > że zgadzam się z nimi całkowicie.
          > > Stale to samo narzekanie i to w sposób całkowicie jak
          > > najpoważniejszy, oraz ich dlugość,
          > > są dla mnie stratą czasu na czytanie

          > Właśnie dlatego z przyjemnością czytam,
          > że analiza rzeczywistości jest nadzwyczaj trafna.
          > Po sieczce informacyjnej stacji telewizyjnych,programów radiowych,
          > portali internetowych itp.znajduję w tych tekstach potwierdzenie
          > również i mojej oceny rzeczywistości.

          Mam tak samo.

          Andrzeja lubię czytać, ale nie zawsze mam nastrój na takiego gatunku twórczość. Tekstom kurki nie można jednak odmówić zacięcia satyrycznego (Andrzej chyba niesprawiedliwie je ocenia inaczej), choć nie zawsze jest ono najwyższego lotu. To mi nie przeszkadza. Czytam do takiego miejsca, do którego nie poczuję znudzenia, a wtedy po prostu zostawiam. Ale wracam do niego i będę na pewno nie raz jeszcze wracał. Odkąd pojawiła się strona z kompletem jego postów nie szukam ich na onecie specjalnie, jak kiedyś czasem mi się zdarzało (choć tracę przez to możliwość poczytania odpowiedzi innych internautów, a przecież mogą zawierać ciekawe spostrzeżenia), a zaglądam do strony kurki sporadycznie, by, tak jak Ty, poszukać odtrutki i podsumowania pewnego fragmentu naszej ponurej rzeczywistości.

          Nie samą satyrą i nie tylko w jednym stylu na wszystko trzeba patrzeć. Cóż, mam bardziej zróżnicowane i kapryśne potrzeby duchowe, i nic na to nie poradzę.

          Ale pozdrawiam Was obu. wink
      • the_dzidka Re: Jak żyć? 02.01.07, 23:05
        > Jak już jestem przywołany imiennie, to muszę potwierdzić, nudzą mnie te posty
        > matki-kurki. Nie dlatego, że się nie zgadzam, dlatego własnie, że zgadzam się
        z nimi całkowicie.

        No to ja mam to samo. Szanuje dorobek matki-kurki, ale jego tetsty nudzą mnie
        do tego stopnia, że na sam ich widok ziewanie wykręca mi szczęki. Nie dość, że
        są za długie, to jeszcze powielają rzeczy oczywiste i prezentują wnioski, do
        których przeciętnie inteligentny, myślący, normalny człowiek żyjący w Polsce
        dochodzi sam, bez niczyjej pomocy. Jednak nie neguję sensu ich publikowania - w
        końcu każdy może zobaczyc w nich coś, czego mimo podobnych poglądów, nie
        spostrzegł wczesniej.
    • wanda43 Re: Jak żyć? 31.12.06, 10:26
      Nie bede powtarzac,napisaliscie juz wszystko.Podpisuje sie.
      W pewnym sensie na emigracji wewnetrznej jestem juz od dluszego czasu.Zaczela
      sie z chwila wyniesienia sie z Wawy.Tu mam troche spokoju,moge patrzec z
      wiekszym dystansem,zamiast patrzec i sluchac idiotow,pojsc z psem na spacer do
      lasu.Sasiedzi przywykli do mojego antyklerykalizmu i pogladow nt religii.Ksiadz
      chyba tez,bo w tym roku nie dzwonil do furtki,ominal szerokim lukiem.I bardzo
      dobrze.
      • the_dzidka Re: Jak żyć? 02.01.07, 23:07
        Wanda, wiesz co? To w sumie nie najgorszy ten ksiądz smile
    • kociak40 Re: Jak żyć? 02.01.07, 04:19
      "Jak żyć" - grgkh

      Chciałbym zwrócić Ci uwagę na pewien problem. Jesteś zwolennikiem "czystego"
      ateizmu, dobrze, wolno być takim zwolennikiem, ale problem jest szerszy.
      Pomijam ustrój feudalny, ten był związany "na supeł" z religią, miał odnosnie w
      religii - "każda władza pochodzi od Boga, to Bóg ustala, kto ma się gdzie
      rodzić, jakiego ma być stanu itd." Wielka Rewolucja Francuska zrobiła ogromny
      przełom, zrównała każdego człowieka -"każdy rodzi się wolny, równy wobec prawa
      i ma prawo do własnego szczęścia", czyli innymi słowy - "Wolność, Równość,
      Braterstwo". Niejako z "urzędu" zlikwidowała religię, propagowała ateizm i
      chciała wprowadzić namiastkę kultu - "kult ludzkiego umysłu" (co pokrywa się z
      Twoim oczekiwaniem jak sądzę). Zauważ dalej, marksizm, jego wszystkie odmiany,
      powtarzam - wszystkie odmiany, to głoszenie ateizmu, największym dobrem jest
      człowiek. Nie ma Raju, duszy, pośmiertnej sprawiedliwości itd. Jest tylko jedno
      życie, każdy musi mieć pracę, aby to krótkie życie mógł kontynuować, nie
      dopuszcza (przynajmniej w teorii, a to mnie interesuje), aby można sobie było
      żyć kosztem innych, będąc właścicielem środków produkcji. Ciekawi mnie, jak to
      Ty chciałbyć rozwiązać, aby był powszechny ateizm i nierówności społeczne,
      które jednym zapewniają dostatnie zycie, innych spychają na krawędz nędzy i
      jednocześnie jest świadomość, że życie jest tylko jedno i to tylko na tej ziemi?
      Żadna odmiana kapitalizmu nie dąży, a wprost przeciwnie, do likwidowania
      religii. Co Ty na to?
      • grgkh Re: Jak żyć? 02.01.07, 09:43
        kociak40 napisał:

        > "Jak żyć" - grgkh
        >
        > Chciałbym zwrócić Ci uwagę na pewien problem.
        > Jesteś zwolennikiem "czystego" ateizmu, dobrze,
        > wolno być takim zwolennikiem, ale problem jest szerszy.

        Nie jestem "zwolennikiem" żadnego, ani czystego, ani nieczystego ateizmu. Ja
        wiem, czym jest ateizm i czym jest teizm. Wiem także czym jest religia, czyli
        system oparty na wierze w Boga. To różne pojęcia, a Ty je próbujesz utożsamiać.

        > Pomijam ustrój feudalny, ten był związany "na supeł" z religią,
        > miał odnosnie w religii - "każda władza pochodzi od Boga,
        > to Bóg ustala, kto ma się gdzie rodzić, jakiego ma być stanu itd."
        > Wielka Rewolucja Francuska zrobiła ogromny
        > przełom, zrównała każdego człowieka -"każdy rodzi się wolny,
        > równy wobec prawa i ma prawo do własnego szczęścia",
        > czyli innymi słowy - "Wolność, Równość, Braterstwo".
        > Niejako z "urzędu" zlikwidowała religię,
        > propagowała ateizm i chciała wprowadzić namiastkę kultu -
        > "kult ludzkiego umysłu" (co pokrywa się z
        > Twoim oczekiwaniem jak sądzę). Zauważ dalej, marksizm,
        > jego wszystkie odmiany,
        > powtarzam - wszystkie odmiany, to głoszenie ateizmu,
        > największym dobrem jest człowiek. Nie ma Raju, duszy, pośmiertnej
        > życie, każdy musi mieć pracę, aby to krótkie życie mógł kontynuować,
        > nie dopuszcza (przynajmniej w teorii, a to mnie interesuje),
        > aby można sobie było żyć kosztem innych, będąc właścicielem środków
        > produkcji. Ciekawi mnie, jak to Ty chciałbyć rozwiązać,
        > aby był powszechny ateizm i nierówności społeczne,
        > które jednym zapewniają dostatnie zycie, innych spychają na krawędz
        > nędzy i jednocześnie jest świadomość, że życie jest tylko jedno
        > i to tylko na tej ziemi?
        > Żadna odmiana kapitalizmu nie dąży, a wprost przeciwnie, do likwidowania
        > religii. Co Ty na to?

        Andrzeju: ustrój czy religia? Co ma piernik do wiatraka?

        Z urzędu, to w politykę wpieprza się Rydzyk, polski episkopat, papież i inni,
        którzy nie powinni się tym zajmować. Wyobraź sobie religię, która nie ma NIC
        wspólnego z polityką. Potrafisz taką znaleźć? Nie. I to jest odpowiedź na
        błąd ,który popełniasz. Wydaje Ci się, że tak powinno być. I jest ponieważ
        RELIGIA JEST NARZĘDZIEM w rękach ludzi włądzy. A więc jeśli jakaś inna władza
        próbuje to narzędzie od władzy odsunąć, to NIE JEST CECHA tamtego, innego
        narzędzia władzy. Rozumiesz to?

        Ateizm stoi naprzeciw teizmu. I jest to płaszczyzna światopoglądu - wiara w
        dogmat i racjonalizm myślenia. Tylkom tyle.

        A władza jest tam, gdzie jest przynajmniej dwoje ludzi i jeden chce zdominować
        drugiego. Ja sobie NIE ŻYCZĘ, by w wielkiej polityce uczestniczyło narzędzie-
        religia, ponieważ ludzie nie myślący racjonalnie myślą także ALOGICZNIE i
        aniołków z bajek uzywają do kreacji życia realnego. Światem realnym kierują
        TYLKO realne i niezakłamane prawa.

        Co to za bzdura z KULTEM LUDZKIEGO UMYSŁU?

        JA NICZEGO NIE TRAKTUJĘ JAKO KULT. Ja myślę racjonalnie i poznaję tą drogą
        świat realny, który jest JEDYNY.

        Marks...

        Powiedział kilka mądrych rzeczy, między innymi na temat religii, ale nie jest
        moim autorytetem, bo ja takowych, w sensie absolutu, nie posiadam. A na pewno
        nie masz prawa na podstawie powyższego stwierdzenia zrównywać MNIE, moich
        poglądów, z dokonaniami francuskich rewolucjonistów, albo Mao, Hitlerem bądź
        Stalinem. JA NIMI NIE JESTEM, tak jak Ty nie jesteś średniowiecznym
        inkwizytorem, ani Rydzykiem.

        Nędza...

        Na krawędź nędzy spycha ludzi między innymi religia, która nakazuje cierpieć,
        umartwiać się, oddać wszystko, co mamy innym (ubogim, ale czy Rydzykowi?).
        Ogólnie jest to DOWOLNY, KAŻDY system, który umożliwia sprawowanie włądzy w
        taki niesprawiedliwy sposób. Religia się do tego celu świetnie nadaje. Inni,
        którzy też chcieliby sprawować taką władzę, a religia stoi im na drodze, mogą
        ją zwalczać niekoniecznie z powodów ideowo-światopoglądowych, a tylko z powodu
        samego faktu zaistnienia konfliktu interesów.

        Rozumiesz?

        Nie myl pojęć. Myśl logicznie. Posługuj się wiedzą, a nie sloganami obrońców
        religii. Nie wymagaj szczególnych przywilejów dla ŻADNEGO systemu, dla ŻADNEGO
        poglądu.

        I pamiętaj - ateizm NIE ISTNIEJE jako pogląd dopóty, dopóki nie pojawi się
        teizm. On jest tylko jego zaprzeczeniem, negacją, odrzuceniem. I sam nic nie
        mówi JAK można go wcielać w życie. To zależy od ludzi, którzy tę religię chcą
        zwalczać, bo mają ku temu swój powód.
        • kociak40 Re: Jak żyć? 02.01.07, 20:16
          Pozostaje Ci tylko dyskutować sam z sobą.
          • lliberte-ghost25 Re: Jak żyć? 02.01.07, 22:51
            kociak40 napisał:

            > Pozostaje Ci tylko dyskutować sam z sobą.



            Prpozycja nieatrakcyjna,nie skorzystam.Już pisałem,do niczego nie lubię się przyzwyczajać.
      • lliberte-ghost25 Re: Jak żyć? 02.01.07, 11:22
        Żadna odmiana kapitalizmu nie dąży, a wprost przeciwnie, do likwidowania
        religii. Co Ty na to?



        Znany biolog Edward O.Wilson postawił pytanie,czy istnieje jakakolwiek naukowa przyczyna,dla której ludzie tak kurczowo trzymają się religii.Nawet wykształceni uczeni,którzy są zwykle doskonale racjonalni w ramach swoich naukowych specjalności,poddają irracjonalne argumenty by bronić religii.
        Co więcej, religia bardzo często stanowiła pretekst do prowadzenia straszliwych wojen i wyrządzania niewyobrażalnych krzywd niewiernym i poganom.
        Okrucieństwo religijnych czy świętych wojen może rywalizować z największymi zbrodniami,jakie popełniła istota ludzka.

        Jak uważasz,czy istnieje jakakolwiek naukowa przyczyna dla,której ludzie tak kurczowo trzymają się religii ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka