ATEISTA W ZARODKU

20.04.07, 12:49

W brzuchu ciężarnej kobiety były bliźniaki. Pierwszy zapytał się drugiego:
- Wierzysz w życie po porodzie?
- Jasne. Coś musi tam być? Mnie się wydaje, że my właśnie po to tu jesteśmy,
żeby się przygotować na to co będzie potem.
- Głupoty. Żadnego życia po porodzie nie ma. Jak by miało wyglądać?
- No nie wiem, ale będzie więcej światła. Może będziemy biegać, a jeść
buzią....
- No to przecież nie ma sensu! Biegać się nie da! A kto widział żeby jeść
ustami! Przecież żywi nas pępowina.
- No ja nie wiem, ale zobaczymy mamę, i ta się będzie o nas starać.
- Mama? Ty wierzysz w mamę? Kto to według ciebie w ogóle jest?
- No przecież jest wszędzie wokół nas... Dzięki niej żyjemy. Bez niej by nas
nie było.
- Nie wierzę! Żadnej mamy jeszcze nie widziałem czyli jej nie ma...
- No jak to? Przecież jak jesteśmy cicho, możesz posłuchać jak śpiewa, albo
poczuć jak głaszcze nasz świat. Wiesz ja myślę, że prawdziwe życie zaczyna
się dopiero później.
    • grzrzybek Re: ATEISTA W ZARODKU 20.04.07, 13:02
      stare. ale niezle ktos to wykombinowal. przyznam sama, ze techniki religijnej
      propagandy bywaja calkiem zmyslne.
      • lolek94 Re: ATEISTA W ZARODKU 20.04.07, 13:20
        Grzybku ale tak po czesci jest. Jedni wierza w zycie po smierci a inni cos Ty
        tam nie moze byc nic, przeciez nic tam nie widac... Jak to male dziecko pewnie
        by przyszlo na swiat olsnilo by je oooo mama ooo jem przez buzke big_grin dla nas to
        moze byc smieszne, ale co jesli on tam naprawde istnieje?
        Nikt nie udowodnil ze nie istnieje nikt nie udowodnil ze istnieje, bo nawet 300
        proroctw o Jezusie pisanych z 1500 lat przed nim (pierwsze) nie dowodza, na 400
        lat przed zaczeciem ukrzyzowań. Ale dlatego mamy wolną wole. Wiara to nie
        religia, wiara to wolnosc i duchowa i fizyczna.
        • dagmama Re: ATEISTA W ZARODKU 20.04.07, 14:39
          dla nas to
          > moze byc smieszne, ale co jesli on tam naprawde istnieje?
          > Nikt nie udowodnil ze nie istnieje nikt nie udowodnil ze istnieje,

          Lolek, ale to nie chodzi o to, ze ktos ma udowodnić. Wiara dlatego jest wiarą,
          że nie opiera sie na dowodach, "błogosławieni, którzy nie widzieli a uwierzyli".
          Ateista nie zarzeka się, że wie na pewno, że po śmierci nic nie ma, po prostu
          nie jest w stanie w to uwierzyć.

          Ja myślę o ludziach jako materialnych istotach, bliskich zwierzętom. Jeśli coś
          jest po śmierci to dla wszystkich żywych istot. Odrzucam posiadanie duszy
          WYŁĄCZNIE przez człowieka.
        • grgkh Re: ATEISTA W ZARODKU 20.04.07, 15:28
          Jednego dnia jesteś dla kogoś miły, a drugiego, wkurzony, obrażasz go. W obu przypadkach działasz "świadomie" i w obu wiesz, że możesz wybrać drugą opcję.

          Kim jesteś?

          Tą "pierwszą", czy tą "drugą" osobą? A może NIKIM? wink Co się "przechowa" po Twojej śmierci - ta pierwsza, czy ta druga osoba?

          Jesteśmy myślami, które się pojawiają spontanicznie na styku zapisu w mózgu z przeszłości (ogólnie: całej historii naszego życia) i bieżącej reakcji skierowanej od nas do naszego zewnętrza, z tym że ta chwilowa reakcja natychmioast tez staje się historią. Coś tam zapamiętamy, o czymś zapomnimy. Przypadek, bo steruje tym JEDNAK i CAŁKOWICIE chemia nośnika informacji - naszego ciała, naszego mózgu.

          Co miałoby się przechować po śmierci i jak wyglądać miałaby akcja "myślenia" w tym innym, pozaświatowym stanie? Nie byłoby myślenia? Bezmyślność? Czy raczej wszystkie myśli naraz? Taka kakofonia?

          To wygląda jak jakaś piramidalna, nieprzemyślana wink bzdura. smile))

          Trzeba wiedzieć na co się czeka, jeśli ma to być WIECZNE. A Ty wiesz? A jeśli to nie będzie takie przyjemne, bez względu na to, czy to niebo, czy piekło? W końcu odczuwanie zadowolenia lub dyskomfortu też ma różne stopnie nasycenia. Czy tam będzie nieustająca ekstaza?

          Religia jest dla ludzi, którzy uciekają od świata.

          Każdy, komu jest TU dobrze, komu dobrze jest między innymi istotami i obiektami, religii nie potrzebuje. Nawet wierząc, skupia się na swoim ziemskim pobycie i odczuwaniu satysfakcji. Bardzo mi żal tych wszystkich, którzy ulegli omamieniu i poddają się wydumanej przez guru podległości rytuałów. Tak naprawdę, to przestają być ludźmi przez duże L, rezygnują z myślenia, nawet jeśli jest bolesne, rezygnują z wolności wyboru, stają się wiecznymi dziećmi. I tak jest, bo ich bożek mianuje się ojcem, pasterzem.

          A reinkarnacja?

          Może kiedyś zabraknie żywych obiektów, którym można by przekazywać, zgodnie z regułami sztuki, swą duszę, a wtedy i tak wszyscy staną się kamieniami, atomami lub kwarkami. I cały system kar i nagród runie.

          Wierzyć? Tak, ale uwierzyć w to, że jesteśmy ludźmi. smile
        • grzrzybek Re: ATEISTA W ZARODKU 20.04.07, 16:18
          lolek94 napisał:

          > Grzybku ale tak po czesci jest. Jedni wierza w zycie po smierci a inni cos Ty
          > tam nie moze byc nic, przeciez nic tam nie widac... Jak to male dziecko pewnie
          > by przyszlo na swiat olsnilo by je oooo mama ooo jem przez buzke big_grin dla nas to
          > moze byc smieszne, ale co jesli on tam naprawde istnieje?

          samo porównanie jest sprytną manipulacją. każdy wie, że po prenatalnym okresie
          życia następuje poród i życie po nim. taka jest już natura. opowiadanie zdaje
          się sugerować, że skoro tak jest, to widocznie po prawdziwej śmierci też musi
          "coś" być, co jednak w żaden sposób w rzeczywistości nie wynika z faktu, że
          człowiek jest ssakiem i rozwija się w macicy matki przez pierwsze miesiące
          życia. zresztą, zamiast ludzi można by tam wstawić dwa kotki, pieski,
          niedźwiadki i co tam jeszcze. fakt, że zwierzęta nie mówią, nie ma nic do
          rzeczy, bo ludzkie płody też raczej tego nie robią.
          porównanie porodu do śmierci jest przewrotne, porównanie matki do boga także.
          tylko, że matka jest takim samym człowiekiem, jak to dziecko, tyle, że starszym,
          ona też kiedyś żyła w brzuchu swojej matki.
          jak dla mnie powyższe opowiadanko to dosyć nieźle zbudowana gra słowna i nic
          ponadto. nie przekonuje mnie ani trochę. choć widzę, że dla osoby wierzącej może
          brzmieć znacząco - jak wszystko, co stanowi choć cień potwierdzenia mrzonek o bogu.
    • nelsonek Re: ATEISTA W ZARODKU 20.04.07, 17:39
      I to ma byc dowod na istnienie boga?
    • rosomak666 Re: ATEISTA W ZARODKU 20.04.07, 22:01
      Niezle, nawet zmyslne. Ale nie trzyma sie kupy. Zeby bardziej odpowiadajace
      prawdzie, to wierzacy zarodek powinien truc temu niewierzacemu, ze po porodzie
      rogaty facet bedzie go przypalal palnikiem acetylonowym i w ogole cos zlego sie
      z nim stanie, jak nie zacznie wierzyc, a za to wierzacy zarodek bedzie mial
      wspaniale, szczesliwe i bogate zycie. A przeciez wierzacy i niewierzacy zarodek
      skoncza TAK SAMO czyli urodza sie, a wiara niczego im w zyciu nie
      zagwarantuje.
    • scept89 ciaglosc swiadomosci a dusza 21.04.07, 00:53
      Stary kawalek propagandowy. Jesli sie na to lapiesz to trudno. O gadajacych
      plodach moga dyskutowac ci ktorzy na serio rozwazaja 'a co by bylo gdyby
      Koziolek Matolek powiedzial X zamiast Y'. .

      Wracajac do meritum, sprobuj wyobrazic sobie kilka rzeczy:
      - zygote
      - zygote po latach dwudziestu jako 20-letniego jurnego mlodziana
      - zygote czterdziestoletnia, powiedzmy docenta astrofizyki
      - zygote 60/80 letnia, nie wiedzaca ani kim jest ani kim byla (uraz mozgu albo
      Alzheimer)

      Jako zawziety duszysta jak myslisz w jakiej postaci zostaniesz odtworzony
      posmiertnie? Jako zdemencialy umierajacy 80-latek masz umyslowosc szczezui ktora
      to tozsamosci miec nie moze. Z drugiej strony masz lolka-zygotke ktora to nawet
      gaworzyc nie zaczela. Powspominasz czasy w macicy i jajowodzie po aramejsku? A
      co w takim razie z malarzami jaskin zyjacymi 30tys lat temu? Tez po aramejsku?
      • vitmik kurde,mędrkujecie jakbyscie wszyscy będąc 21.04.07, 15:42
        w brzuchu matki wiedzieli ze co was czeka,a pewnie pierwsze zapamietane
        wydarzenia zdarzyly sie jak mielisci kilka lat.
        ten dialog nie jest dowodem na to ze bog istnieje, po prostu zycie moze sie nie
        konczyc smiercia,i tyle.
        kto chce niech wierzy
        • winniepooh Re: kurde,mędrkujecie jakbyscie wszyscy będąc 21.04.07, 22:39
          > ten dialog nie jest dowodem na to ze bog istnieje, po prostu zycie moze sie
          nie
          >
          > konczyc smiercia,i tyle.
          > kto chce niech wierzy

          otóż to!
          nie doszukujmy się wszędzie kościelnej propagandy.
          • nelsonek Re: kurde,mędrkujecie jakbyscie wszyscy będąc 22.04.07, 00:15
            Moze mnie oswiecisz: w jakim celu autor umiescil ten wpis na tym forum?
      • vitmik Re: ciaglosc swiadomosci a dusza 21.04.07, 15:45
        myslisz ze dusza po smierci zamienia sie w czlowieka? w niebie? troche smieszne
        ale nikt nie wie co jest potem to jak mozna ci na twoj dylemat odpowiedziec?
        • scept89 Re: ciaglosc swiadomosci a dusza 22.04.07, 01:10
          vitmik napisał:

          > myslisz ze dusza po smierci zamienia sie w czlowieka?

          Mysle ze uroki zycia wiecznego jakze pociagajace duszystow polegaja na tym ze
          zachowujesz posmiertnie swoja tozsamosc. Jesli nie zachowujesz (zero pamieci
          zdazen na Ziemi jako vitmik) to:
          1) za przeproszeniem jaki sens ma pojecie kary za rzechy/nagrody za dobre
          naziemskie sprawowanie? Rownie dobrze mozesz kopnac Xa za to co jego praszczur
          zrobil w paeolicie (tez zero pamieci czynu).

          2) jaka masz korzysc z nic nie pamietajacego niematerialnego tworu zwanego dusza
          do ktorego ktos przyklej karteczke z napisem 'vitmik'? Teoretycznie jamnik
          karmiony miesem ze zwlok vitmik'a bedzie mial przynajmniej jego vitmikowskie
          atomy [nazwijmy go 'Dusza Vitmika' przez czas jakis, a o nie materialnej duszy
          nie pamietajacej vitmika nawet tego powiedziec sie nie da.

          Ergo: po to aby idea zycia wiecznego / kary za grzechy etc mialy jakikolwiek
          sens dusza musi pamietac czyja jest dusza.

          Co prowadzi nas w paszcze absurdow z mojego pierwszego postu.

          > ale nikt nie wie co jest potem to jak mozna ci na twoj dylemat odpowiedziec?

          1) Moze za to powiedziec czy dane scenariusze wykazuja jakakolwiek spojnosc
          logiczna. IMHO pojecia duszy i zycia wiecznego sa wewnetrznie sprzeczne.

          2) zadziwiajace jest ze skoro nikt nawet sam B16 nie wie co jest potem jednak
          wyglasza stwierdzenia jak to potem ma wygladac (kary/nagrody/etc).
          Albo jedno albo drugie.
          • dagmama Re: ciaglosc swiadomosci a dusza 22.04.07, 11:25
            A mnie się ten kawał podoba. Jest sympatyczny.
            Lubię takie pocieszające historie. Jest taka o chlopcu, który nie umiał sie
            modlić i recytowałał alfabet, zeby Bóg sam poskładał z liter modlitwę. Nie
            wiem, kto to napisał, ale bardzo mnie to wzruszyło.
            Czytałam tez taka wigilijną historię Grocholi i nawet sie popłakałam.
            Ateizm jakoś mi nie wpłynął na empatięsmile
            • lolek94 Re: Odpowiedz zbiorowa:P 23.04.07, 09:02
              Umiescilem by ktos mogl uswiadomic sobie jak mozemy byc teraz zaslepieni. Przez
              tyle lat. Mozesz wierzyc, mozesz nie , to jest Twoj wybor. Lecz to dziecko
              malutkie podane jako przyklad moze jeszcze powiedziec po porodzie, mamo kocham
              Cie smile A jakie bedzie nasze zdziwienie jesli my juz tak nie bedziemy mogli
              zrobic sad

              Chcialem wzbudzic w was chwile refleksji, tylko i wylacznie smile
              • grzrzybek Re: Odpowiedz zbiorowa:P 23.04.07, 15:14
                lolek94 napisał:

                Lecz to dziecko
                > malutkie podane jako przyklad moze jeszcze powiedziec po porodzie, mamo kocham
                > Cie smile A jakie bedzie nasze zdziwienie jesli my juz tak nie bedziemy mogli
                > zrobic sad


                alez zapewniam, ze ciagle kocham moja matke smile
Pełna wersja