Dodaj do ulubionych

Nobel pewny?

22.05.07, 21:05
Nigdy mi nauczyciel wody z mózgu nie zrobił!

Zapragnąłem was normalnych rachunków i normalnej ekonomii pouczyć!
Jeśli pradziadek dał złotówkę dziadkowi a dziadek ją dał ojcu ojciec mnie ja
synowi i syn wnukowi to darczyńcą może być tylko jeden z nas ten, który tą
złotówkę wypracował a nie miliony. Zadanie dla was, kto to dzieciństwo dał a
kto dostał?
Jeśli pradziadek dał (oddał) dzieciństwo dziadkowi a dziadek je dał ojcu
ojciec mnie ja synowi i syn wnukowi to darczyńcą może być tylko jeden z nas
ten, który to dzieciństwo wypracował.
Wasza ekonomia i rachunki potworzyła miliony darczyńców i wszyscy dajecie
płacicie podatki na innych w szczególności ulegacie złudzeniu, że dzieciom
pomagacie!
W szkołach ekonomicznych uczycie takich bzdur, że wychowanie dziecka kosztuje
dorosłych i że rodzice są zobowiązani na swoje dzieci pracować.

Precz z pomocą dzieciom a kysz!
Obserwuj wątek
    • polubu Re: Nobel pewny? 23.05.07, 08:46
      Wychowanie następcy (dziecka) to zaledwie zapracowanie na swoje własne
      dzieciństwo. Jeśli ktoś chce komuś coś dać to musi znacznie więcej!
      Wychowanie następcy to zaledwie nie okradanie innych przez zapracowanie na
      samego siebie!
      Nic w gospodarce się nie ustali bez normalności!
      Koszt wychowania następcy to 200-1500 tysięcy zł!
      • iwona334 Re: Nobel pewny? 23.05.07, 17:27
        polubu napisał:
        > Koszt wychowania następcy to 200-1500 tysięcy zł!

        To moge prosic o te najtansza wersje 2 razy?
        >
        • polubu Re: Nobel pewny? 23.05.07, 19:32
          Co Ty sobą dwie osoby reprezentujesz? Za siebie musisz oddać dziecku minimum
          te 200000 zł chyba, że na Ciebie wydano 1500000 zł to musisz więcej!
          Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
          dlatego że zostało okradzione.
          • sliwka1977 Re: Nobel pewny? 23.05.07, 21:36
            Dobra... albo się dobrze bawisz, albo potrzebujesz pomocy lekarza specjalisty...
            albo kogoś, kto pomoże Ci wyrażać jasno swoje myśli...
            • polubu Re: Nobel pewny? 23.05.07, 21:49
              O idiotyzmie nic nie piszesz? Noblistów nie tak od razu idzie pojąć! Pytaj więc!
              Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
              dlatego że zostało okradzione.
              • sliwka1977 Re: Nobel pewny? 23.05.07, 21:59
                Interpunkcja może zmienić sens zdania (pomyśl o tym). Wyjaśnij przez kogo
                zostało okradzione? Bo jeżeli chodzi Ci o globalne głodowanie dzieci w krajach
                takich jak np. Etiopia, to nie okradzione, ale polityka ogólnoświatowa się do
                tego przyczyniła. Pazerność ludzi i nic więcej. Nie mamy na to wpływu, chyba, że
                jakaś ogólna rewolucja...
                • polubu Re: Nobel pewny? 23.05.07, 22:22
                • kociak40 Re: Nobel pewny? 23.05.07, 22:41
                  "O idiotyzmie nic nie piszesz? Noblistów nie tak od razu idzie pojąć! Pytaj
                  więc!" - polub

                  Z "naukowcami" niskiego lotu, najwięcej jest kłopotu.

                  To wymyslone przeze mnie powiedzenie przed laty, obecnie ma
                  swego przedstawiciela na tym forum.
                  • polubu Re: Nobel pewny? 23.05.07, 22:48
                    > Z "naukowcami" niskiego lotu, najwięcej jest kłopotu.
                    Z tym można się zgodzić tylko, że to nic nie wyjaśnia, bo jeśli nie ja to Wy!
    • polubu Re: Nobel pewny? 24.05.07, 08:09
      Nie słyszę, bo mi się błotnik telepie. Nic innego nie robię jak o tym właśnie
      piszę. Jesteś bezmózgowcem?
      Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
      dlatego że zostało okradzione.
    • polubu Re: Nobel pewny? 24.05.07, 09:01
    • polubu Re: Nobel pewny? 24.05.07, 13:50
      Wynalazki powstają z niewiedzy wszyscy wiedzą, że tego nie można zrobić a jeden
      nie wie i to robi" Einstein to, ale głupek był, co?
      Jak się przed bzdurami mam bronić?
      Owsiak to nic innego jak 0,11 zł dla każdego dziecka a cała Polska w euforii.
      Minister jest 300 razy lepszy od Owsiaka, bo daje na dziecko 43 zł miesięcznie
      (zasiłek rodzinny)i nikt mu nie jest wdzięczny a Owsiak tylko 0,11 ZŁ.48750000
      $*3,0zł/8000000 dzieci/13lat/12miesięcy=0,11zł na dziecko miesięcznie! Z tych
      0,11zł należy jeszcze opłacić społeczników! IDIOTYZMY SIĘ DOBRZE SPRZEDAJĄ! SĄ
      ROZUMIANE PRZEZ POLAKÓW, Jeśli średni koszt wychowania dorosłego Polaka to
      250000 zł, to każdy dorosły w ciągu życia powinien oddać następnym dzieciom te
      250000 zł, co stanowi równowartość 520 zł miesięcznie a nie im pomagać kwotą 11
      groszy miesięcznie. Dopiero jak złodziej zwróci te 520 zł może pomagać, ale
      wtedy nie będzie już takiej potrzeby.!
      Dobrodzieju zamiast dziecku oddać 250000 zł chcesz się wykpić dając mu 11
      groszy miesięcznie? Co Ty właściwie jesteś w stanie zrozumieć?

      Odczep Ty się od pomagania dzieciom to one będą miały znacznie więcej!
      Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
      dlatego że zostało okradzione.
    • polubu Re: Nobel pewny? 24.05.07, 14:07

      Czy Ty znasz rachunki na poziomie podstawowym? Odpowiedz na proste pytanie czy
      jest możliwe że wszyscy ludzie z całego świata będą pomagać jednemu dziecku a
      ono jako właściciel tysiąca par butów umrze z głodu?
      Czy jest możliwe by jeden człowiek oddał temu dziecku tylko tyle ile jemu
      pozwoliło przeżyć dzieciństwo a dziecko to dożyje pełnoletniości bez pomocy?
      Kto Ciebie rachunków i uczciwości uczył czy nie czasem guru Owsiak i
      Balcerowicz?
      Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
      dlatego że zostało okradzione.
    • polubu Re: Nobel pewny? Nobel coraz bliżej? 24.05.07, 14:15

      Jeśli poprzednie pokolenie na dzieciństwo Twojego pokolenia wydało x zł to
      Twoje pokolenie oddając to x zł następnemu nic mu nie pomaga, bo zaledwie
      zwraca.
      To x natomiast skoro wystarczyło na Twoje pokolenie to i wystarczy na następne.
      Jak Ty zaś pomożesz mu kwotą 1/10 x to musi przymierać głodem i znikać z
      powierzchni ziemi! Dziecko jest okradane jak następne pokolenie nie zwraca
      dzieciom nawet tego, co samo pobrało od poprzedniego. To rachunki z poziomu
      2+2=4.
      Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie,
      dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
      dlatego że zostało okradzione.
    • polubu Re: Nobel pewny? Nobel coraz bliżej? 24.05.07, 15:45
      Coś mi się wydaje że nawet co do Ciebie się nie mylę!
      Zwracaj Polaku dotychczas "kradzione" dzieciom a i Tobie będzie lepiej!

      Po co tyle kroków wykonała ludzkość jak wystarczył jeden nie okradać
      dziecka! Próbując ogólnie-i najkrócej-określić kierunki ewolucji praw
      dzieci- od edyktu Walentyniana do Konwencji o Prawach Dziecka ONZ-jak się
      wydaje odnotować trzeba przede wszystkim:

      uznanie, że dzieciom w ogóle należą się określone prawa,

      uznanie dziecka za podmiot prawa(przestało ono być własnością człowieka
      dorosłego, stało się obywatelem),

      zmianę sytuacji dziecka w rodzinie- z nieograniczonej podległości władzy ojca
      do ustanowienia instytucji władzy rodzicielskiej wyznaczonej zasadą dobra
      dziecka',

      poszerzenie tzw. katalogu (zbioru) praw dzieci - od prawa do dziedziczenia
      (okres starożytny)i prawa do życia po prawa dotyczące wszystkich aspektów życia
      dziecka (Konwencja o Prawach Dziecka ONZ),

      ustawowe zrównanie praw wszystkich dzieci, w tym pozamałżeńskich,

      ustanowienie osobnych (łagodniejszych) procedur postępowania w odniesieniu do
      dzieci i młodzieży niedostosowanej społecznie,

      ustanowienie szczególnej ochrony, opieki i pomocy dzieciom specjalnej troski,
      dzieciom uchodźców i mniejszości narodowych,

      przejmowanie przez państwo ciężaru zapewnienia dzieciom ochrony ich praw (przy
      pomocniczej jedynie roli stowarzyszeń i organizacji),

      wzrost roli społeczności międzynarodowej w wysiłkach na rzecz efektywnej
      ochrony praw dzieci na całym świecie (BALCEREK 1986),

      Do tego zatem doszła współczesna cywilizacja i wyraźnie widać jak daleką drogę
      przeszła od Walentyniańskich czasów. I wydaje się, że tego rodzaju postęp o
      wiele bardziej odmienił oblicze naszego świata niż najnowocześniejsze
      konstrukcje mostów, jeśli porównamy je z rzymskimi akweduktami...

      Czy jednak faktycznie Konwencja o Prawach Dziecka ONZ, jak częstokroć twierdzi
      się, formułuje PEŁNY katalog praw dzieci? Czy z chwilą urzeczywistnienia
      wszystkich postanowień Konwencji na całym świecie(co oczywiście jest niezwykle
      trudne i trwać będzie kolejne dziesiątki lat, jeśli cywilizacja w ogóle
      ewoluować będzie w tym kierunku)dzieci doświadczą pełnego respektowania ich
      praw, a co za tym idzie-pełnej emancypacji?

      Odpowiedź na tak sformułowane pytanie musi być negatywna. Weźmy przykładowo
      miłość i zrozumienie jako podstawę właściwego rozwoju dziecka, wyspecyfikowane
      w Deklaracji Praw Dziecka z 1959 roku, a zapomniane' niejako w Konwencji.
      Okazuje się przeto, że Konwencja-wypadkowa zróżnicowanych grup nacisku-
      ustanawia lub sankcjonuje pewne normy, na przykład priorytet wychowania
      rodzinnego, ale z różnych względów unika wniknięcia w głąb' tych norm. Co
      bowiem lepsze z punktu widzenia dobra dziecka: wspólnota rodzinna z rodzicami,
      z którymi brak jakiejkolwiek więzi emocjonalnej, czy może opieka zastępcza ze
      strony osób kochanych przez dziecko, ale obcych'(rodzice zastępczy)? Dylemat
      to bynajmniej nie banalny, ale zgodnie z postanowieniami Konwencji właściwa
      odpowiedź mogłaby być tylko jedna- lepszy' znienawidzony rodziciel niż kochany
      inny opiekun...

      To wszakże jeden z przykładów obrazujący, że ONZ-owska Konwencja nie jest
      bynajmniej panaceum na każdą sytuację.

      Na początku lat siedemdziesiątych pojawił się nowy nurt refleksji
      humanistycznej- antypedagogika, radykalnie włączająca się do ruchu na rzecz
      ochrony praw dzieci. I choć częstokroć chciano by traktować ją jak niegroźne
      dziwactwo', to jednak nazwiska sławnych jej przedstawicieli- wybitnych
      psychologów Abrahama Maslowa, Alice Miller czy Carla Rogersa, pedagoga
      Alexandra Neilla, czy przywoływanego przez antypedagogów prekursora ruchu-
      Janusza Korczaka, nakazują traktować ten nurt z większym respektem.

      W kwestii ochrony praw dzieci antypedagodzy twierdzą, iż po uzyskaniu
      równouprawnienia przez Murzynów i kobiety, dzieci są ostatnią dyskryminowaną
      grupą istot ludzkich. Generalnie deprecjonują oni wszelkie akty prawne
      określające prawa dzieci(w tym akty międzynarodowe takie jak Konwencja o
      Prawach Dziecka), twierdząc że mimo deklaracji o podmiotowości dziecka ujmują
      one zagadnienie praw wyłącznie w kategoriach opieki, jaka dzieciom przysługuje.

      W Polsce stanowisko takie najwyraźniej wyraża prof. Aleksander Lewin, sukcesor
      dorobku pedagogicznego Janusza Korczaka i przewodniczący Polskiego Komitetu
      Korczakowskiego: Mimo wielu deklaracji o podmiotowości, dzieci ciągle są
      traktowane przede wszystkim jako przedmiot opieki, jako konsumenci, którym
      trzeba dostarczać wszelkiego rodzaju dóbr(materialnych i duchowych)... nawet
      Deklaracja Praw Dziecka ONZ z r. 1959- przy całym niewątpliwym znaczeniu- ma
      charakter jednostronny, protekcjonistyczny, ujmuje zagadnienie praw dzieci
      wyłącznie w kategoriach opieki, jaką dorośli powinni zapewnić dzieciom. Okazuje
      się- i jest to zjawisko nieco paradoksalne- że rozwój form opieki oznacza
      najczęściej jeszcze większe uzależnienie dziecka i ograniczenie jego
      praw'(LEWIN 1990, s.49).



      Zauważamy zasadniczą różnicę w podejściu do praw dzieci we wszystkich
      dotychczasowych rozwiązaniach w porównaniu z decyzjami antypedagogów. Omawiana
      ewolucja praw dzieci była de facto powiększaniem zbiorów praw PRZYZNAWANYCH
      dzieciom- od prawa do życia po cały kompleks praw ujętych w Konwencji o Prawach
      Dziecka ONZ. Tymczasem antypedagodzy twierdzą, że dzieciom praw przyznawać nie
      można- bowiem wizja świata, która się za tym kryje jest wizją gdzie ktoś(np.
      dorośli) komuś(np. dzieciom)może jakieś prawa przyznawać czy odbierać, co jest
      ewidentnym świadectwem nierówności i humanitarnego- w najlepszym przypadku-
      protekcjonizmu. Tymczasem każda jednostka ludzka, a więc również dziecko,
      posiada określone prawa nie z czyjegoś nadania, ale z samej natury swojego
      istnienia.

      Zasadniczym zatem prawem każdego człowieka - a więc i dziecka - jest prawo do
      samostanowienia - i o nie przede wszystkim upominają się antypedagodzy. Co
      zawiera w sobie to prawo?


      prawo do uczestniczenia w życiu politycznym- gwarantujące bierne i czynne prawa
      wyborcze(bo jakie jest racjonalne wytłumaczenie tego, że np. nie może wybierać
      osoba, która ma 17 lat i 364 dni, a może osoba, która ma 18 lat i 1 dzień?
      Dlaczego nie może wybierać 17- latek(będący-co się zdarza-studentem nauk
      politycznych), a może(co również się zdarza) 100-latek kojarzący jedynie własne
      imię i nazwisko?

      Przytoczone powyżej niektóre z postulatów antypedagogów brzmią dzisiaj
      abstrakcyjnie; nie zmienia to jednak faktu, iż samostanowienie jest celem, w
      kierunku którego- czy chcemy tego, czy nie-ewoluować zapewne będzie doktryna
      praw dziecka. Już dziś nie dziwi nas, że kilkunastolatek sam decyduje o swojej
      fryzurze(nie do pomyślenia w mojej młodości!). Mniej oczywiste, ale są też
      tacy, których nie dziwi, że dziecko w momencie rozwodu rodziców może w
      niektórych krajach(niestety bardzo rzadko w Polsce)zadecydować, przy którym z
      rodziców pragnie pozostać- choć to niezwykle ważna i mająca najdalej idące
      skutki decyzja.

      Być może więc kiedyś, w dalekiej przyszłości, dzieci nie będą mogły uwierzyć,
      że były ongiś takie czasy gdy prawa do samostanowienia - w majestacie krajowych
      i międzynarodowych rozwiązań legislacyjnych - nie przyznawano 1/3 ludzkości.

    • polubu Re: Nobel pewny? 24.05.07, 18:03
      Anty co z Tobą już zwątpiłeś? Ze skutkami nikt nie wygra a możecie usunąć
      przyczynę i zaprzestaniecie ścigania przestępców a w kilka pokoleń
      polikwidujecie nawet wszystkie więzienia.
      Przyczyną jest okradanie przez was dzieci, którym według waszych rozumków
      rzekomo pomagacie.
      Człowiek to jednak istota samo finansująca się a dziecko to człowiek i dlatego
      waszej pomocy nie powinno potrzebować.
      Prosto można to tak załatwić jak sobie emeryturki załatwiliście. Każdy
      pracujący płaci składkę za swoje dzieciństwo 400 zł miesięcznie przez 40 lat
      pracy zawodowej. Każde dziecko w okresie dwudziestu lat otrzymuje 800 zł swoich
      środków, które następnie pracując oddaje.
      Nikt dzieciom nie pomaga a one żyją ze swoich środków, które dzisiaj są im
      przez darczyńców zabierane.
      To dopiero byłaby niesprawiedliwość gdyby z okradanego dziecka nie mógł nawet
      morderca czy gwałciciel wyrastać!
      • billy.the.kid Re: Nobel pewny? 24.05.07, 21:37
        polubeńku,gwarantuję ci ża anty na pewny tych głupot nie czyta.
        • polubu Re: Nobel pewny? 24.05.07, 22:03
          Dobrze, więc że Ty czytasz.
          Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
          dlatego że zostało okradzione.
    • polubu Re: Nobel ?Gdzie jest Rzecznik Praw Obywatelkich? 25.05.07, 09:44
      Chcecie dzieciom pomóc przestańcie dzieci okradać!

      Gdzie jest rzecznik praw obywatelskich, zezwalający na pomaganie dzieciom,
      które niczym od darczyńców się nie różnią a nikt nie udowodnił, że wcześniejsze
      urodzenie gwarantuje większą wydajność.
      Bo chyba rozumowanie, że złodziej pomaga nie wchodzi w rachubę?
    • beretelwi Re: Nobel pewny? 25.05.07, 17:20
      Typowa ekonomia dla debilkow matematyczno-statystycznych. Nie umiejacych
      zobaczyc ze zjawisko w ekonomii opiera sie na rownaniu: Y=wspolczynnik*dane
      liczbowe
      zalosne jest to data mining..........
      • polubu Re: Nobel pewny? 25.05.07, 20:43
        Ty chyba w dzieciństwie dostałeś za dużo na głowę, bo taka precyzyjna wykładnia
        błędu?
        Dziecko umiera z głodu lub głoduje nie, dlatego, że mu nikt nie pomógł, lecz
        dlatego że zostało okradzione.
    • jestem_szalona1 Re: Nobel pewny? 14.06.07, 11:26
      Mam nadzieję, ze nie powielam jakiegos wątku.
      Byłam na przedswiatecznej spowiedzi, bo jestem katoliczką, bo nią się czuję,
      ale po raz kolejny dochodzę do wniosku, że spowiedz niczego nie wnosi -
      niestety. Staram sie być po prostu dobrym człowiekiem, nikogo nie krzywdzic.
      Jesli czuję, ze robię cos nie tak przepraszam albo idę do Koscioła,
      żeby "porozmawiac" z Bogiem, zastanowić się. Tylko ze nie potrzebuję do tego
      spowiedzi, w ktorej ksiadz wygłasza tylko krótką formułkę, którą pewnie
      słyszy co druga osoba.
      Po co ten posrednik w postaci ksiedza? Jesli człowiek czuje prawdziwy żal za
      grzechy, to ma to wyznac Bogu, a nie ksiedzu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka