Dodaj do ulubionych

kochajacy habibi

20.04.10, 19:02
Pakistańczyk Naeem A. zafundował piekło kobiecie, z którą miał
czwórkę dzieci. Bił ją, poniżał, zmuszał do prostytucji.

W końcu pchnął nożem, a zakrwawione zwłoki porzucił w rowie w
Dobroniu pod Pabianicami. Do sądu w Łodzi wpłynął przeciwko
mężczyźnie akt oskarżenia.

W tej historii miłość przeplata się z nienawiścią, uwielbienie ze
skłonnością do bezgranicznych poświęceń. Sadyzm z całkowitym
poddaniem się losowi. O wstrząsającej tragedii w połowie zeszłego
roku donosiły wszystkie łódzkie media. O zniknięciu Agnieszki A.
rodzina zaalarmowała policję, ale funkcjonariusze jakby zlekceważyli
sygnał i niewiele zrobili, aby ją odszukać. 17 czerwca 2009 roku
znaleziono jej zwłoki, już w stanie rozkładu...




REKLAMA Czytaj dalej





Naeem A. ma dziś 39 lat. Z wykształcenia jest mechanikiem
samochodowym. Miał kartę stałego pobytu w Polsce, handlował
tekstyliami. W 1996 roku ożenił się z Magdaleną R., urodził im się
syn. Oboje rozwiedli się w 2004 roku, już w czasie małżeństwa Naeem
utrzymywał związki z czterema innymi kobietami. Jedną z nich była
Agnieszka F. - miał z nią czworo dzieci: chłopczyka i trzy
dziewczynki. Dopiero w latach 2008-2009 dzieci otrzymały nazwisko
ojca, zaś Agnieszka zmieniła nazwisko z F. na A. (żoną Pakistańczyka
nigdy nie została) i zaczęła otrzymywać od niego alimenty: 600 zł
miesięcznie.

Agnieszka była zakochana na zabój i ślepo zapatrzona w ojca swoich
dzieci: przeszła na islam, stała się wręcz jego poddaną, godziła się
spełniać każde jego życzenie. Skutki były opłakane. W 2004 roku
Agnieszka z dziećmi wyjechała do Pakistanu do rodziny "męża".
Przeszła tam gehennę. W pamiętniku napisała, że zajmowała ostatnie
miejsce w rodzinnej hierarchii: na końcu ona i dzieci dostawały
resztki jedzenia ze stołu, rodzina odnosiła się do niej wulgarnie i
obelżywie, a gdy jedna z córek zachorowała, matka musiała sprzedać
złoty pierścionek, aby zdobyć pieniądze na leczenie.

Na początku 2005 roku wróciła sama do Łodzi. I wpadła z deszczu pod
rynnę, bo Naeem A. zmusił ją do uprawiania prostytucji. Wykorzystał
jej krytyczne położenie - twierdzą śledczy. Co miesiąc odbierał od
niej 8 tys. zł. Potem uznał, że to za mało, więc bił ją, aby zmusić
do większej "wydajności". Agnieszka cały czas tęskniła za dziećmi.
Jej "mąż" zgadzał się jedynie, aby od czasu do czasu dzwoniła do
Pakistanu porozmawiać z synem lub córkami. Ale nie za darmo, bo za
każde połączenie kazał sobie płacić 100 lub 200 zł. Mimo to
Agnieszka dzwoniła i odkładała pieniądze na bilety lotnicze dla
dzieci. Gdy uskładała 5 tys. zł, przekazała je Naeemowi, ale ten -
jak twierdzi prokuratura - po prostu je ukradł.

Agnieszce tak bardzo brakowało kontaktu z dziećmi, że w końcu 2006
roku postanowiła ponownie pojechać do Pakistanu, aby je zobaczyć.
Tam rodzina "męża" zabrała jej paszport i traktowała jak niewolnicę.
Kobieta nie wytrzymała. Odczekała na dogodną sytuację, zabrała
potajemnie dzieci i schroniła się w polskiej ambasadzie, która
pożyczyła jej pieniądze na powrót do Polski.

Z początku zamieszkała u matki, ale warunki nie były najlepsze,
dlatego zaczęła starać się o lokal socjalny i jednocześnie przyjęła
ofertę Naeema A., aby skorzystać z jego mieszkania przy al.
Kościuszki. I to był błąd, który jak się potem okazało, kosztował ją
życie.

Do tragedii doszło w nocy z 7 na 8 czerwca 2009 roku. O godz. 21.43
wysłała do Józefa M., z którym związała się uczuciowo, ostatniego
SMS-a. Wynikało z niego, że leży w łóżku z dziećmi, zaś Naeem A.
jest w drugim pokoju. Od tej pory już się nie odezwała. Według
prokuratury, Pakistańczyk wszedł do pokoju i zadał Agnieszce dwa
ciosy nożem w brzuch, po czym wyprowadził ją do peugeota, w którym
najpewniej zmarła z wykrwawienia. Ciało porzucił w Dobroniu. Wrócił
do mieszkania przy ul. Wyszyńskiego i miał grozić swemu znajomemu
Safdarowi S., że jeśli nie zapewni mu alibi na tę noc, to go zabije.

Dwa dni później matka Agnieszki zgłosiła na policji zaginięcie.
Podejrzewała, że Naeem A. zrobił krzywdę jej córce. I nie myliła
się. Pakistańczyk nie przyznał się do winy. Mimo że dowody
jednoznacznie wskazują na jego winę: ślady krwi Agnieszki odkryto w
mieszkaniach przy al. Kościuszki i ul. Wyszyńskiego, znaleziono też
nóż kuchenny, którym najpewniej kobieta dostała w brzuch.

Śledczy nie mają wątpliwości, że to Pakistańczyk zabił Agnieszkę,
gdyż - ich zdaniem - chciał odzyskać dzieci oraz zmyć hańbę, jaką
była dlań ucieczka Agnieszki z dziećmi z Pakistanu.

Naeem A. siedzi w areszcie i czeka na wyznaczenie daty procesu.
Grozi mu dożywocie.

Oficjalne wydanie internetowe www.polskatimes.pl/DziennikLodzki

wiadomosci.wp.pl/kat,9922,title,Pakistanczyk-zmusil-Polke-do-prostytucji-potem-ja-zabil,wid,12188816,wiadomosc_prasa.html?
ticaid=1a062
Obserwuj wątek
    • heern takich wariatek jest pelno 22.04.10, 09:39
      nasza-klasa.pl/profile/31775513
      • uodzikofska Re: takich wariatek jest pelno 24.04.10, 13:02
        blogs.tampabay.com/photo/2009/11/terrorism-thats-personal.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka