Dodaj do ulubionych

7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis

20.07.06, 00:28
Opis moich dwóch tygodni na wakacjach z Triadą. Mam nadzieję, że znajdziecie
tu użyteczne informację i aktualny program wycieczki. Wróciłem wczoraj w nocy,
więc wrażenia są świeże. Starałe się umieścić tu jak najwięcej szczegółów, ale
oczywiście mogłem o czymś zapomnieć, więc śmiało pytajcie...
DZIEŃ 1 (05.07.2006):
Wylot z Poznania o 3.20, przylot 6.10 do Monatiru (linie tunezyjskie, podawane
śniadanie (bułki, masło, dżem, babka, gruszka, kawa lub herbata)).
Pierwszy tydzień to pobyt w RESIDENCE EL KANTAOUI. W hotelu jesteśmy ok. 7.30.
Kilka słów o nim na początek: pokoje i łazienki czyste, sprzątane codziennie,
klimatyzacja działa bez zarzutu, jest ciepła woda, dużym plusem są lodówki w
pokoju, śniadania od 6.30 (bagietki, ser biały, mortadela, pomidory, dżem,
jajka, napoje), kolacje od 19.00 (mięso, ryba, ryż albo kasza, czasem
ziemniaki, sałatki, arbuz, nieraz ciasto), ogólnie jedzenie dosyć monotonne,
ale mi smakowało. Hotel ma basen (można pograć piłkę wodną), dookoła są leżaki
i parasole (za darmo, płaci się za materac). Pieniądze można wymienić w
recepcji, sejf kosztuje 1 dinara / 1 dzień, jest też bar (piwo Celta za 1.8
dinara) z telewizorem (dla mnie to było ważne, bo akurat trwały Mistrzostwa
Świata). Obsługa sympatyczna, z większością można się dogadać po angielsku.
Hotel położony jest w niewielkiej odległości od portu.
Ponieważ przylecieliśmy w środę (niektórzy byli tam już od wtorku) już o 10
mieliśmy spotkanie organizacyjne (kilka uwag o marketach, pieniądzach,
poruszaniu się po i między miastami). Zapisaliśmy się na wycieczkę TUNIS –
KARTAGINA – SIDI BU SAID (60 dinarów za osobę – wycieczka w czwartki, dla
informacji – SAFARI w Triadzie to piątek – sobota, w poniedziałki DOUGGA, jest
jeszcze CAP BON).
DZIEŃ 2:
Wycieczka fakultatywna do TUNISU. Zbiórka przed hotelem o 7.15. Na 9.00
jesteśmy w muzeum BARDO (o tej godzinie jest ono otwierane, więc nie było
jeszcze dużo ludzi). Mnie akurat nie rzuciło na kolana, chociaż mozaiki
(rzymskie, bizantyjskie) są rzeczywiście bardzo ładne. Przejazd do SIDI BOU
SAID – urocze miasteczko, w którym wszystkie budynki mają białe ściany i
niebieski drzwi i okna, możliwość wypicia kawy w restauracji, krótkie
przejście z przewodnikiem na główną ulicę, potem czas wolny, w sumie około
godziny. Przejazd do Kartaginy, a w zasadzie do Term Antoniusza – moim zdaniem
najciekawszy punkt wycieczki, a niestety czasu przeznaczono na niego trochę za
mało. W sumie jakieś 40 minut, z czego niecałe 20 to czas wolny (dinar za
zdjęcia). Przejazd na lunch do hotelu położonego przy plaży; następnie TUNIS –
dojście główną ulicą Avenue Habit Bourgiba do mediny, mijamy katedrę i łuk
triumfalny. Uliczki w medinie są wąskie, mnóstwo sklepików, w prosty sposób
można dojść do Wielkiego Meczetu (niestety za dużo nie można zobaczyć). W
Tunisie jest sporo czasu wolnego, spokojnie można przejść po medinie,
odwiedzić supermarket (w bliskim sąsiedztwie mediny) czy też pójść w drugą
stronę ulicy do ronda z zegarem. Ogólnie wycieczka udana, warto się wybrać,
chociaż można by nieco zmodyfikować jej program. Myślę, że osoby które mają
więcej odwagi i czasu mogą spróbować zrealizować ją same (dojeżdżając np.
pociągiem).
DZIEŃ 3 i DZIEŃ 6:
Odpoczynek.
DZIEŃ 4:
Początek SAFARI. Na Safari wybraliśmy się z SAHELEM (zapłaciliśmy jeszcze z
Polski przelewem, 160 dinarów za osobę, opłaty dodatkowe: 15D wielbłądy, 6D
bryczki, trzeba uwzględnić napiwki: mniej więcej 3 dinary od pary dla kierowcy
jeepa, dinar dla pana od wielbłądów, dinar dla woźnicy w bryczce i dla
gospodyni w domu berberyjskim). Zbiórka o 7.00 przed hotelem.
Po półtorej godziny jesteśmy w Kairouanie – krótka opowieść o historii Tunezji
przed minaretem Wielkiego Meczetu, spacer wokół meczetu (nie wchodzimy do
środka), przejście na cmentarz (znajdujący się przed murami) – uwagi na temat
pochówku muzułmanów.
Po kolejnych 2 godzinach jesteśmy w przydrożnym barze w Jilmie, możliwość
wypicia kawy, kupienia przekąski, dookoła nie ma nic ciekawego. Przejazd na
lunch do Gafsy (fajna restauracja, frytki, surówka, kotlet, owoce, napoje
płatne dodatkowo). Przed 15 byliśmy w Metlaoui – przesiadka do jeepów,
przejazd drogą do Chebiki – magiczne miejsce zaledwie 15km od granicy z
Algierią, piękna oaza, ładna wioska, możliwość kąpieli (miejscowe dzieci
skaczą ze skałek), krótkie przejście po górach, tak żeby wejść do wioski od
drugiej strony.
Wjazd na pustynię – przejazd odcinkiem, które kiedyś znajdował się na trasie
rajdu Paryż – Dakar, dojazd do Góry Wielbłąda wzdłuż słonego jeziora (z góry
wszystko ładnie widać), można zobaczyć miraż (nie fatamorganę – na to potrzeba
idealnych warunków). Dalej najfajniejszy odcinek trasy – wydmy, górki, piaski,
można się nieźle wytrząść, kierowcy dają z siebie wszystko. Postój na jednej z
wydm (można zrobić ładne zdjęcia), dalej zjazd do wioski z Gwiezdnych Wojen
(domki nieco zniszczone, ale i tak można poczuć klimat, Paweł (pilot) ma ze
sobą miecze, więc można się trochę pobawić; uwaga na dosyć nachalnych
sprzedawców).
Wyjazd z pustyni do miejscowości Nefta, gdzie czekają bryczki. Gdybym mógł
wybierać jeszcze raz, to zrezygnowałbym z tego punktu (strasznie pożarły nas
komary, a widoki w oazie też nie są rewelacyjne); trzy piętra roślinności (np.
arbuzy, granaty, daktyle), możliwość spróbowania i zakupu daktyli, wypalenia
fajki, wypicia soku z palmy daktylowej. Przejście na rynek do Nefty (akurat
trafiliśmy na uroczystości weselne) i krótki przejazd do hotelu (ładny, duży
basen, jedzenie w formie bufetu, bar z telewizorem).
DZIEŃ 5
Drugi dzień safari, pobudka o 4.30, śniadanie, wyjazd z hotelu o 5.30.
Przejazd przez drogę, przecinającą słone jeziorze Chott El Jerid, postój na
wschód słońca (widoki są niesamowite). W Fatnassie rezerwat form piaskowych
(takie sobie), możliwość zakupu róż pustyni, zrobienia zdjęcia z waranem albo
skorpionem (nie przynoszą go miejscowe dzieci, tylko gość, który tam
„zarządza”). Krótki postój przy miejscu, w którym wydobywa się wodę (mimo
chłodzenia wciąż jest b. ciepła).
Po dwóch godzinach jesteśmy w Douz: godzinna przejażdżka na wielbłądach po
Wielkim Ergu Wschodnim (tego trzeba spróbować!, wrażenia są niezapomniane).
Dwugodzinny przejazd do Matmaty na lunch w restauracji z Gwiezdnych Wojen
(kuskus, mięso, ten naleśnik z jajkiem (nie pamiętam nazwy), arbuz). Potem
punkt widokowy (niestety ten główny z napisem MATMATA był zajęty, ale nie było
dużej różnicy) i dom berberyjski (jeden z lepszych punktów programu, zwiedzamy
dom, w którym jak niby nigdy nic żyją sobie ludzie, gospodyni przywita was
miętową herbatą, warto zostawić jej napiwek, bo ma się wrażenie, że ona tylko
dzięki temu może jakoś żyć). Zmierzamy do El Jem (po drodze krótki postój w
Mahres) – amfiteatr robi wrażenie, jesteśmy w nim ok. 17.30 (spędzamy tam 45
minut, spokojnie można wejść na górę i przejść się po podziemiach). Już po 20
(a więc z prawie 3-godzinnym opóźnieniem jesteśmy w hotelu).
Safari jest godne polecenia, biuro Sahel też. Pozwala chociaż pewnym stopniu
poznać Tunezję, jest wiele fajnych punktów, na pewno nie będziecie się nudzić.
Jeśli macie małe dzieci i chcecie się na nie wybrać, to stanowczo odradzam
(cały nasz autokar ma podobne zdanie).
DZIEŃ 7:
Około godziny 12 zbiórka na objazd, przejazd do hotelu Justinia w Sousse. Z
nami są jeszcze tylko 4 osoby (a zatem 6 osób ma objazd w drugim tygodniu, a
reszta w pierwszym tygodniu (mają przylecieć tego dnia lubnastępnego)). Kilka
słów o hotelu Justinia, bo takiego syfu to dawno nie widziałem: na początek
wydali nam w recepcji klucz do pokoju, który był przez kogoś zamieszkany; po
dostaniu właściwego czekaliśmy godzinę aż sprzątaczki uwiną się z pokojem,
wieczorem ktoś nam wszedł do pokoju bez pukania (szybko wyszedł, więc to
pewnie sprzątaczka, ale głowy nie dam). Oczywiście k
Obserwuj wątek
    • Gość: MM Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.07.06, 18:05
      Proszę o dalszy ciąg opisu.
      Za kilka dni jadę na taką wycieczkę i wszystkie informacje są cenne.
      • milek84 Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis 20.07.06, 18:55
        DZIEŃ 7:
        Około godziny 12 zbiórka na objazd, przejazd do hotelu Justinia w Sousse. Z nami
        są jeszcze tylko 4 osoby (a zatem 6 osób ma objazd w drugim tygodniu, a reszta w
        pierwszym tygodniu (mają przylecieć tego dnia lubnastępnego)). Kilka słów o
        hotelu Justinia, bo takiego syfu to dawno nie widziałem: na początek wydali nam
        w recepcji klucz do pokoju, który był przez kogoś zamieszkany; po dostaniu
        właściwego czekaliśmy godzinę aż sprzątaczki uwiną się z pokojem, wieczorem ktoś
        nam wszedł do pokoju bez pukania (szybko wyszedł, więc to pewnie sprzątaczka,
        ale głowy nie dam). Oczywiście klimatyzacja nie działała, woda to był wrzątek (w
        ogóle nie było zimnej!), jedynie jedzenie jako takie. Wszyscy narzekali na ten
        pseudohotel, więc nie jest to tylko moja opinia.
        Wieczorem zebranie organizacyjne. Naszym pilotem była Agnieszka Sierakowska
        (Jacek – główny pilot na Libię miał akurat w tym tygodniu wolne; co do Agnieszki
        to u mnie z wiedzy i zdolności organizacyjnych ma tróję, ale za to jest bardzo
        sympatyczna i chętna do pomocy, a to też się bardzo liczy u pilota).
        Przedstawienie programu imprezy, omówienie kosztów i zebranie pieniędzy. I teraz
        uwaga - w tym sezonie jest to 114 EURO (a nie 100 jak mówi katalog i pracownicy
        Triady), więc warto się na to przygotować.
        DZIEŃ 8:
        Wyjazd z Sousse o godzinie 9 (wsiadamy do autokaru zgodnie z kolejnością zakupu
        wycieczki). Po godzinie jesteśmy w Kairouanie – zaczynamy od 20-minutowej wizyty
        w basenach Aghlabidów, konieczność zakupu foto-ticketu (1 dinar, bilet na całe
        miasto). Potem Meczet Fryzjera i Wielki Meczet (tym razem wchodzimy też na
        dziedziniec, panie powinny zabrać ze sobą chusty, panowie spodnie za kolana,
        jeśli coś nie spodoba się przy wejściu, to dadzą wam małogustowną chustę). Czas
        wolny na zdjęcia, rzecz jasna nie można wejść do sali modlitewnej. Przejazd na
        medinę – około godziny czasu wolnego. O 13 wyjazd z Kairouanu, po 17 jesteśmy w
        Matmacie (po drodze postój na lunch – hamburgery (kanapki) 2 dinary, ekstra
        odwiedziliśmy też dom berberyjski – całe szczęście inny niż na safari). Hotel
        Amazique w Matmacie - bardzo ładnie położony, fajny basen, pokoje nienajgorsze
        (można jednak spotkać karalucha, z ciepłą wodą bywa różnie, klimatyzacja trochę
        głośna), jedzenie dosyć słabe i serwowane, piwo kosztuje 2.5 dinara. Od tego
        momentu macie opłaconych tragarzy, więc na bagażach piszę się kredą numer
        pokoju, a oni go donoszą (w Libii zamiast kredy są naklejki))
        DZIEŃ 9:
        Pobudka o 4.00, o 4.30 (na godzinę przed wyjazdem) wystawienie bagaży, śniadanie
        (bułka, masło, dżem, napój w dzbanku, kawa), wyjazd o 5.30. Przejazd do granicy
        (zamieniamy „katalogowy” dzień drugi z piątym), po drodze zatrzymujemy się przy
        niebieskich stoliczkach w Ben Guardine, gdzie można wymienić pieniądze (trzeba
        pochodzić od stoliczka do stoliczka, żeby wywalczyć jak najlepszy kurs; potem
        przeliczcie uważnie pieniądze, bo nieprzyzwyczajeni do banknotów ½ lub ¼ możecie
        być łatwo oszukani). O 9.00 jesteśmy na granicy, po stronie tunezyjskiej
        spędzamy 2 godziny w barze klasy S (hamburger 1.5 dinara, sandwich 1.3 dinara,
        polecam). W tym czasie Tunezyjczycy wystawiają nam wizy (jak je zobaczycie, to
        zrozumiecie dlaczego to tak długo trwa). Kolejne 2 godziny schodzą nam już
        autokarze (jeszcze na granicy tunezyjskiej, a potem na libijskiej). W sumie
        zatem 4 godziny i to bez kontroli bagażu. Libijczycy witają nas kwiatami,
        czekoladkami i prospektami. Nie żartuję! Dosiadąją się do nas libijski
        przewodnik i policjant (w Libii grupa powyżej 8 osób musi mieć „opiekuna”).
        Przejazd do Sabraty: 1.5h spacer po rzymskich, fenickich i bizantyjskich
        ruinach. Zdecydowanie największe wrażenie robi teatr (świetnie zachowany, a
        właściwie trochę odbudowany). Rzecz jasna płacimy za aparat 5 dinarów, za kamerę
        10 dinarów (to samo jest w Leptis Magna, w amfiteatrze w kompleksie Leptis Magna
        oraz w Muzeum Narodowym w Trypolisie – w sumie zatem fotograf powinien
        wygospodarować 20 dinarów libijskich, żeby móc pstrykać do woli).I teraz krótka
        uwaga odnośnie całej Libii – będzie wydawać się wam, że jesteście jedynymi
        turystami w tym miejscu, i pewnie nie będziecie się dużo mylić, to jest coś
        niesamowitego – w Libii są przepiękne miejsca (starożytne miasta lepiej
        zachowane niż Efez (gdzie sunie grupa za grupą)), a turystów nie ma prawie wcale.
        Po krótkim przejeździe zakwaterowanie w Janzour (15km od Trypolisu, pokoje ładne
        (jak na libijskie warunki), hotel tuż przy plaży, widok z okna na morze, gdzie
        od rana do wieczora urzędują tutejsi; jemy tu tylko śniadania). Po godzinie –
        ok. 19 przejazd do centrum Trypolisu do restauracji Wieża z Zegarem – super
        jedzenie: siorba (pycha zupa, niech ktoś da mi przepis!), surówka, mięso (ryba,
        kurczak) albo spaghetti z mielonym, frytki, ryż, woda za darmo. Polecam
        obserwacje zachowania jednego z kelnerów – zaraz zorientujecie się którego,
        można się nieźle ubawić – typowy „Pierre” (na pewno będzie chciał was przeczekać
        z wydaniem reszty za napoju, więc nie dajcie mu się). Jest czwartek wieczór,
        Libijczycy nie pracują w piątek, więc w mieście są korki, a na Placu zielonym
        jest mnóstwo ludzi. Powrót na nocleg do hotelu.
        • milek84 Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis 20.07.06, 18:56
          DZIEŃ 10:
          Wyjazd o 9.00 (zostajemy w tym samym hotelu, więc bagaże zostają), przejazd do
          Leptis Magna, jesteśmy tam między 11 a 12. Trzygodzinny spacer po świetnie
          zachowanych zabytkach. Miasto robi niesamowite wrażenie, ja przynajmniej nie
          widziałem tak wielu wspaniałych starożytnych obiektów na niewielkiej przestrzeni
          (szczególnie łuk Septymiusza, bazylika, łaźnie Hadriana i amfiteatr). Upał jest
          ogromny, więc można się nieźle spalić (trzeba uważać ze słońcem).
          Krótki przejazd do amfiteatru, cyrku (osobny obiekt, osobny bilet na zdjęcia).
          Robi wrażenie, jest ogromny, można zejść na sam dół, ładny widok od strony morza.
          W drodze do Trypolisu zatrzymujemy się na targu owocowym i przy sklepikach z
          napojami (jest piątek, więc w innych miejscach niewiele sklepów jest czynnych, a
          tu można kupić to, czego potrzeba). W samym Trypolisie przejście od Placu
          Algierskiego do Zielonego (przez ulicę drogimi sklepami) aż do restauracji w
          centrum miasta (siorba każdego dnia jest coraz ostrzejsza).
          DZIEŃ 11:
          Wyjazd z hotelu ok. 9.00. Rozpoczynamy od 2h wizyty w Muzeum Narodowym (szczerze
          mówiąc nastawiłem się głównie na współczesną, a ona akurat była słabo
          rozwinięta; w Muzeum są 4 piętra – przechodzi się od historii starożytnej aż do
          czasów „Wodza”). Następnie spacer po Trypolisie, po drodze mijamy m.in. łuk
          Marka Aureliusza, stare kino, najstarszy meczet w mieście, dawny kościół,
          przechodzimy przez różne souki, bu w końcu dojść całą grupą do restauracji na
          sziszę (kawa, herbata, cola – wszystko po 0.5 dinara, więc b. tanio). Następnie
          4h czasu wolnego, aż do 18.15, kiedy spotykamy się na kolacji. Jak dla mnie to 4
          godziny to trochę za dużo i spokojnie można by się ograniczyć do 2h, bo jeśli
          ktoś chce coś kupić, to i tak zdąży (jest ulica z tanimi ubraniami – kończy się
          hotelem z pięcioma odnogami, jest też ulica z piekielnie drogimi, eleganckimi
          rzeczami). Wiele osób kupowało srebro na targu tureckim w samym centrum,
          niektórzy jakieś talerze, miski (ulica kowalska odchodzi od restauracji), inni
          dzbanki, dywaniki. Po doświadczeniach z Tunezji robienie zakupów w Libii to
          czysta przyjemność. My kupiliśmy sobie Zielone Książeczki (w wersji polskiej 5
          dinarów, po arabsku (fajna pamiątka) 3 dinary – można je dostać albo rano w
          Muzeum albo w księgarni na „drogiej” ulicy).
          DZIEŃ 12:
          Wyjazd o 7.00 w kierunku granicy (wystawienie bagaży o 6.00, śniadanie od 6.30).
          Na granicy znów spędzamy 4 godziny (po stronie libijskiej w cywilizowanej
          restauracji, po tunezyjskiej w tym samym barze, co poprzednio; tam cała
          wycieczka wymienia pieniądze u cinkciarzy (dinary libijskie na tunezyjskie–
          trzeba się targować, żeby kurs był jak najbliższy 1:1; w związku z tym nie
          musimy się już zatrzymywać w BG przy niebieskich stolikach). Przejazd do Matmaty
          (do tego samego hotelu co 1 dnia właściwego objazdu). Po drodze zatrzymujemy się
          na pół godziny w turystycznym ksarze w Medenine. Dzień właściwie bez atrakcji,
          można go uznać za stracony, bo ksar nie robi żadnego wrażenia. Szkoda, że Triada
          zrezygnowała z wycieczek fakultatywnych na tym objeździe (choćby do Chenini), bo
          moim zdaniem można by je spokojnie zmieścić i urozmaicić tym samym ostatnie dwa
          nudne dni objazdu.
          DZIEŃ 13:
          Wyjazd o 8.00 (bagaże 7.00). Postój na punkcie widokowym (z napisem MATMATA),
          przejazd do Mahres (pół godziny na kawę albo zdjęcia w parku rzeźb (nie rzuca to
          na kolana)), dalej mieliśmy krótki postój (15 minut) przed mediną w Sfaxie (ale
          tego zazwyczaj nie ma w programie) i postój w Mahdii (tam przejście na cmentarz,
          bardzo urokliwy, nad brzegiem morza, pięknie to wygląda; 20 minut wolnego na
          jednej z mniejszych medin w Tunezji). Dalej bonusowy przejazd do El Jem
          (początkowo mieliśmy oglądać je z zewnątrz, ale ostatecznie kto chciał i nie
          wybierał się na (nie był po) Safari mógł kupić bilet i zwiedzić je od środka).
          W końcu przejazd do Sousse – tym razem byliśmy w Aqua Nour (właściwie to już
          Hamman Sousse), ale normalnie znów traficie do Justinii (tym razem tuż przed nią
          trwały przygotowania do obchodów święta republiki). Jeśli chodzi o AN to jego
          współwłaścicielem jest Polka, pokoje są ładne, jedzenia jest mnóstwo (i jest
          świetne), można korzystać z dużych basenów, a zatem hotel godny polecenia (także
          na dłuższy pobyt).
          DZIEŃ 14:
          Jeśli dla kogoś był to dzień 8 to o 8.30 zbiórka i rozwożenie do hoteli. My
          zostaliśmy w pokoju do 12 (koniec doby hotelowej), a potem po dosyć długim
          załatwianiu dostaliśmy jeden pokój na 6 osób (złożenie bagaży, prysznic). Żeby
          wypełnić jakoś czas do wylotu taksówką, pojechaliśmy do Sousse (koniecznie
          poproście o włączenie taksometru i patrzcie na niego co chwilę, bo inaczej
          niespodziewanie taksówkarz doda sobie dinara lub dwa). W Sousse spacer przy
          porcie, dalej po medinie, zakupy w Soula Center (można w cywilizowany sposób
          kupić jakieś pamiątki) i w Magazine General (warto kupić Harissę Berbere, oliwę
          z oliwek (najlepiej smakową), chałwę, błoto kosmetyczne).
          Wylot do Poznania o 23.35, zbiórka przed hotelem o 20.10, sklep wolnocłowy na
          lotnisku w Monastirze to porażka, dużo taniej jest w każdym markecie w Tunezji i
          Polsce. Przylot do Poznania 2.20.
          KONIEC.
          Śmiało zadajcie pytania, chętnie odpowiem…
    • Gość: Monika Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis IP: *.nask.waw.pl 21.07.06, 08:47
      Hej,

      A małe pytanko - jaki był koszt wycieczki?
      • milek84 Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis 21.07.06, 12:50
        W Last Minute 1900 złotych za osobę + 114 euro opłaty na miejscu (za bilety,
        przewodników, policję itd.) - to jest 7 + 7
        + dodatkowo opłata za safari w Sahelu (160 DT + 15DT + 6 DT) + wycieczka do
        Tunisu (60 DT) w Triadzie
        • Gość: moni Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.07.06, 13:00
          A ilu gwiazdkowy było ten hotel w którym mieszkaliście na pobycie?
          • milek84 Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis 21.07.06, 13:05
            Residence El Kantaoui to 3*. To jeden z najtańszych hoteli w ofercie Triady,
            więc wielkich luksusów nie ma (wielki plus to lodówka w pokoju). Nas za dużo w
            hotelu nie było, więc nie było sensu wydawać kasy na coś lepszego. Jak dla mnie
            hotel jest ok.
            • Gość: MM Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.06, 15:58
              Dzięki za tak dokładny opis.
              Czy w Libii są ograniczenia związane z ubiorem, czy bezpiecznie jest wyjść
              wieczorem na zewnątrz hotelu?
              Jak radzić sobie, by nie mieć kłopotów gastrycznych - wiadomo prohibicja i
              wypicie czegoś mocniejszego przed posiłkiem nie jest możliwe...
              Jaką walutę wymienialiście na dinary libijskie przy niebieskich stolikach? Mogły
              być dinary tunezyjskie czy koniecznie dolary? Nie wiem czy najpierw bdę miał
              objazd i stąd wątpliwości.
              Pozdrawiam
              • marekg71 Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis 21.07.06, 18:56
                Na wycieczce 7+7 z Triadą w Turcji była możliwość rezygnacji ze zwiedzania np.
                mniej atrakcyjnego muzeum, i wtedy przewodniczka na koniec wycieczki zwracała
                pieniądze za ten punkt programu. Czy podobna możliwość była w opisywanej tu
                wycieczce?
                • milek84 Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis 21.07.06, 21:46
                  Byłem w Turcji w zeszłym roku i tam opłata, którą wnosisz na miejscu jest
                  przeznaczona tylko i wyłącznie na bilety. Była rozpiska, że to kosztuje i tyle i
                  tyle i rzeczywiście jak ktoś nie chciał gdzieś wchodzić, to mógł trochę
                  zaoszczędzić. Tutaj z tych 114 euro (nie chcę skłamać, bo słyszałem rozpiskę
                  raz), bilety w Tunezji to 8 euro, a w Libii 12 euro, więc naprawdę dużo się nie
                  zyska. U nas jakoś nikt się nie pytał o to, więc nie wiem.
                  Chyba jedyna rzecz o której myślisz, że można by zrezygnować to Muzeum Narodowe
                  w Trypolisie. To są 2h zwiedzania; mi się wydaję, że warto. Zresztą co robić w
                  tym czasie? I tak jeszcze zdążysz się wynudzić się w mieście w czasie wolnym.
              • milek84 Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis 21.07.06, 21:36
                Co do ubioru... w Libii nie ma żadnych specjalnych ograniczeń, poza tym, że
                skoro jesteśmy tam teżw piątek (także w Trypolisie) a jest to dla Libijczyków
                dzień święty i wolny, to paniom doradza się żeby zakrywały ramiona chustą.
                Hotel jest przy plaży i jest tam sporo Libjczyków (także panie, ubrane od stóp
                do głów), ale przewodniczka mówiła, że Polki nie powinny mieć żadnych oporów.
                P
                Ja na każdej wycieczce zapobiegam problemom gastrycznym Coca-Colą. I to
                rzeczywiście działa, jeszcze nigdy nie miałem żadnych problem, pomimo że byłem
                już w różnych miejscach.
                Przy niebieskich stolikach można wymienić wszystko: DT, dolary lub euro. Jedyne
                ograniczenie jest takie, że na dolarach muszą być duże głowy prezydentów (są też
                dolary z małymi głowami). No i ponoć lepiej wymieniać większe banknoty, bo za
                mniejsze (od 10 w dół) mogą ponoć zaoferować gorszy kurs. Z powrotem
                przewodniczka doradziła nam wymieniać DL na DT (wszystkim udało się na granicy
                więc nie byliśmy w BG (30km od granicy libijskiej)). Jeśli na końcu wycieczki
                zostaną ci DT to na lotnisku możesz wymienić je z powrotem po korzystnym
                kursie(do 1/3 kwoty z kwitów które zachowasz po wymienia w kantorze lub hotelu).
                Co do tego co będziesz miał pierwsze, to na tą wycieczkę są dwa, a najczęśćiej
                jeden autokar (u mnie tak było), więc pani w Triadzie doskonale wie na co Ci
                sprzedaje, tyle że nie chce powiedzieć. Mi mówiła, że sprzedaje mi ostatnie
                miejsca (i rzeczywiście tak było), więc wszystko wiedziała, ale nie chciała
                powiedzieć.
              • milek84 Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis 21.07.06, 21:39
                No i z tym wzchodzeniem poza hotel w Libii, to szczerze mówiąć poza ten kompleks
                nie ma specjalnie gdzie wyjść, bo jest dosyć daleko do głównej drogi i 15km do
                Trypolisu. Ale po plaży i terenie hotelu można się poruszać bez żadnych obaw. W
                ogóle to ja się w Libii czułem dużo bezpieczniej niż w Tunezji, bo żaden
                oszołom-sprzedawca nie wciągał mnie do siebie, nie krzyczał itd. W Trypolisie
                masz cztery godziny wolnego i nie ma się czego obawiać.
                • Gość: MM Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.07.06, 23:21
                  Bardzo dziękuję za tyle informacji.
                  Jadę na ten wyjazd sam. Czy w twojej grupie były jakieś single?
                  A co co na Tobie zrobiło największe wrażenie, najbardziej utkwiło w pamięci?
                  • milek84 Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis 22.07.06, 09:27
                    W mojej grupie było sporo rodzin (w tym jedna 8-osobowa), dużo par, no i też
                    sporo przyaciółek (pewnie wśród nich single ;) facetów singli to tam na pewno
                    nie było, no i rzecz jasna nie było kogoś takiego, kto byłby sam w pokoju, bo w
                    takiej sytuacji opłaty za wycieczkę są chyba dużo wyższe).
                    Największe wrażenie robi oczywiście Leptis Magna (widziałem wiele miast
                    starożytnych, ale czegoś takiego to sobie nie przypominam, Efez nie dorasta do
                    pięt). I pomyśleć, że jeszcze nie wszystko jest odkopane i w ogóle gdyby oni
                    sobie zdawali sprawę z tego, jaki to może być biznes dla kraju i odbudowali
                    troszkę niektóre ruiny (bo materiał no to jest), to wrażenie mogłoby być jeszcze
                    większe.
                    W zasadzie musisz nastawić się w tym objeździe na Libię - jak każdy trochę się
                    obawiałem kontaktu z tym krajem, ale teraz to mogę wizytę w nim polecić każdemu.
                    Tunezji to na objeździe nie ma prawie wcale (jedynie Kairouan ma swój klimat),
                    więc jeśli jesteś w stanie wygospodarować dodatkowe 400zł, to polecam safari. Tu
                    można chociaż trochę liznąć Tunezji (chociaż przyznaję, że w ekspresowym tempie).
                  • milek84 Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis 22.07.06, 09:55
                    Jeśli masz ochotę pooglądać trochę zdjęć i zobaczyć wycinek tego co Cię czeka,
                    to wyślij mi maila na adres gazetowy. Nie chcę tu umieszczać linka do nich, bo
                    wiecznie tam nie będą, a mnie samego wkurzają niedziałające linki :)
                    Kiedy jedziesz?
                    • marekg71 Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis 22.07.06, 10:31
                      Wyjeżdżam we wtorek z Łodzi. Na Saharę wybieram się, koniecznie!
    • Gość: asia Re: 7+7 z Triada, Tunezja + Libia + Sahara - Opis IP: *.adsl.inetia.pl 26.07.06, 11:47
      hmmm, a czy są tam miejsca, w których można spędzić miło czas?? jakies przyjemne
      kawiarnie, dyskoteki itp??

    • milek84 Link do zdjęć 29.07.06, 17:58
      Link do zdjęć z tej wycieczki znajduje się tutaj:
      ludzie.gazeta.pl/milek84/0,0.html
      Pewnie będą tam okresowo, dlatego go nie umieszczam (tzn. bezpośredniego
      obecnego linka), a tak jak kiedyś je gdzieś przerzucę, to będę mógł uaktualnić
      go na tej stronie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka