Dodaj do ulubionych

gwalt, aborcja, DECYZJE

03.02.04, 09:39
do zaczecia tego watku sklonilo mnie wiele rzeczy.
byl post na forum kobieta, gdzie jakas dziewczyna napisala, iz jej maz
stwierdzil, ze gdyby zaszla w ciaze w wyniku gwaltu, to on *kazalby* jej
dokonac aborcji.
byly dyskusje na "naszym" forum o dzieciach w malzenstwie "z nieprawego loza",
czy przestaje sie kochac nieswoje dziecko, gdy sie o tym dowie i czy powinno
sie go dalej wychowywac (i na nie lozyc), czy nie.
to sie w jakis sposob wkomponowalo w post Jancia, ktory gdzies pisal, ze
istnieje pewna grupa "opini" podzielanych przez pewna grupe ludzi: prolajfowcy
(przeciwnicy aborcji) na ogol sa za "wojnami sprawiedliwymi", kara smierci,
reaguja bardzo gwaltownie na pozamalzenskie dziecko (absolutnie nie nalezy
placic, powiedziec dziecku natychmiast, ukarac surowo matke, bez wzgledu na
to, jaki wplyw to ma na dziecko).
jest jeszcze slynne feministyczne "moj brzych - moja sprawa", co na ogol nie
jest praktycznie mozliwe, nawet jesli nie powinna to byc sprawa "publiczna",
to jest jeszcze rodzina (maz, dzieci), ktora z naszymi decyzjami jest scisle
zwiazana i na ktora nasze decyzje moga miec fundamentalny wplyw (maz chce
dziecka, kobieta chce aborcji - najprostszy przyklad).

w sumie watek ma byc o tym, czy bylibysmy w stanie poniesc pelna (czasem i
straszna lub okrutna) konsekwencje naszych "idealow".

panowie:
- wasza partnerka ma dziecko, ktorego absolutnie nie chcecie, co robicie?
- wasza partnerka usuwa ciaze, a wy chcieliscie tego dziecka

- wasza partnerka zostala zgwalcona, zaszla w ciaze, co robicie?
- ona decyduje sie na aborcje, ktorej wy nie chcecie
- ona decyduje sie urodzic dziecko
- ona decyduje sie urodzic i wychowac dziecko - placicie, czy tez "nie
bede lozyl na cudze dziecko"? wychowujecie razem z nia? jak traktujecie
takie dziecko?

panie:
- jestescie w ciazy "niechcianej", partner kaze wam usunac/urodzic dziecko
- co robicie?
- jestescie w ciazy "chcialnej", partner jej nie chce, kaze wam
dokonac aborcji

- jestescie w ciazy z gwaltu, partner wam kaze cokolwiek - urodzic,
abortowac, urodzic i wychowac (w tym przypadku bierze i na siebie
odpowiedzialnosc za wychowanie) - co robicie?
nie pytam, co robicie w przypadku ciazy z gwaltu, bo to nieistotne w
tym przypadku

co do mnie: nie wyobrazam sobie, aby partner mogl "wymagac" ode mnie usuniecia
ciazy. jesli to on jest ojcem, to ma moralny i prawny obowiazek "bycia ojcem";
mysle, ze nie zmienilabym zdania, nawet gdyby to mialo zniszczyc moj zwiazek.
jesli chodzi o ciaze z gwaltu, to jesli bym sie zdecydowala urodzic dziecko,
to moj partner nie mialby nic do powiedzenia, natomiast gdybym sie zdecydowala
rowniez wychowac to dziecko, to z pewnoscia mialby (tzn moglby odmowic
placenia czy wychowywania, czy nawet "zakonczyc znajomosc"); w pewnym sensie
bylaby to moja wlasna decyzja i on bylby "zwolniony z odpowiedzialnosci".
gdybym ja nie chciala naszego dziecka, a on tak, to "musialabym urodzic" i, w
wypadku gdybym nie chciala wychowywac dziecka, musialabym placic alimenty. tak
wyobrazam sobie w praktyce realizacje mojego zdania na temat "obopolnej
odpowiedzialnosci za seks".
nie mam pojecie, co bym zrobila, gdybym chciala usunac ciaze z gwaltu, a moj
partner sie sprzeciwil.
Obserwuj wątek
    • agrafek Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 03.02.04, 15:42
      > panowie:
      > - wasza partnerka ma dziecko, ktorego absolutnie nie chcecie, co robicie?
      Jeżeli to moje dziecko, to moje: "chcę" lub "nie chcę" nie ma tu nic do rzeczy.
      > - wasza partnerka usuwa ciaze, a wy chcieliscie tego dziecka
      Koniec związku.
      > - wasza partnerka zostala zgwalcona, zaszla w ciaze, co robicie?
      > - ona decyduje sie na aborcje, ktorej wy nie chcecie
      Przyznam, że nie potrafię z cała pewnością odpowiedzieć na to pytanie.
      > - ona decyduje sie urodzic dziecko
      Akceptacja i pomoc.
      > - ona decyduje sie urodzic i wychowac dziecko - placicie, czy tez "nie
      > bede lozyl na cudze dziecko"? wychowujecie razem z nia? jak traktujecie
      > takie dziecko?
      j.w.
      pozdrawiam.
    • e_wok Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 03.02.04, 19:32
      W ogole jesli chodzi tego rodzaju kwestie to nie wyobrazam sobie
      zadnego "kazac". Ewentualnosc ciazy jest wpisana w decyzje o podjeciu zycia
      seksualnego, bo wskazniki Pearla sa takie jakie sa. Skoro seks jest wspolny to
      i odpowiedzialnosc wspolna, wiec to, ze ktos komus cos kaze, albo podejmuje
      jakies decyzje w tajemnicy - podwaza sens zwiazku. Osobiscie wykluczam
      jakiekolwiek narzucanie swojego zdania w tej sprawie i dotyczy to obu stron
      oraz wszystkich wymienionych przez Ciebie przypadkow, a takze pominiety
      wariant, ze wiadomo, ze dziecko urodzi sie kalekie.
    • Gość: doku Źródłem praw wszelkich jest przyrodzona godność... IP: *.chello.pl 03.02.04, 20:01
      ... ludzka

      sagan2 napisała:

      > gdyby zaszla w ciaze w wyniku gwaltu, to on *kazalby* jej
      > dokonac aborcji.

      Dlatego najważniejszym prawem jest prawo do wolności. W obronie godności czy
      wolności wolno zabić ( w obronie życia też wolno zabić), ale w obronie życia
      nie wolno pozbawić wolności. Nie wolno skazać na dożywocie za to, że ktoś kilka
      razy dokonał nieudanego zamachu na czyjeś życie i nadal zapowiada, że będzie
      próbował.

      Godność i wolność, to wartości najwyższe. One wskazują rozwiązanie dylematów
      tego typu.

      > panowie:
      > - wasza partnerka ma dziecko, ktorego absolutnie nie chcecie, co robicie?

      Zakładam, że to moje dziecko i zakładam, że ona szczerze i poważnie tak
      postanowiła. Ze smutkiem godzę się na aborcję (nie wyobrażam sobie, że mógłbym
      nie chcieć dziecka), pocieszając się myślą, że jeszcze będę miał okazję
      zapłodnić jak nie ją, to inną kobietę.

      > - wasza partnerka usuwa ciaze, a wy chcieliscie tego dziecka

      Jeśli usuwa sama z zaskoczenia, bez wyjaśnień i dyskusji, to znaczy, że nie
      jest moją partnerką, ale traktuje mnie jak osobę niebliską. Nie wyobrażam sobie
      wspólnego życia w takim układzie. Pocieszam się myślą, że z kimś takim lepiej
      zerwać wcześniej niż później.

      > - wasza partnerka zostala zgwalcona, zaszla w ciaze, co robicie?

      Zabijam gwałciciela, a ją otaczam większą opieką, aby wiedziała, że następnym
      razem będę przy niej i ją obronię.

      > - ona decyduje sie na aborcje, ktorej wy nie chcecie

      Jacy my – ja i mój kumpel, który ją zgwałcił?

      > - ona decyduje sie urodzic dziecko

      Rozstaję się z nią natychmiast

      > - ona decyduje sie urodzic i wychowac dziecko

      nic o tym nie wiem, to są dla mnie obcy ludzie

      > panie, partner kaze wam usunac/urodzic dziecko

      Kopa w dupę takiemu „partnerowi”. Jeżeli teraz każe, to niedługo zacznie bić. Z
      damskim bokserem trzeba zerwać jak najszybciej.

      > jesli chodzi o ciaze z gwaltu, to jesli bym sie zdecydowala urodzic dziecko

      To znaczy, że zachodzi jedna z dwóch możliwości:

      Albo jesteś osobą psychicznie ułomną, bez przyrodzonej godności, a wtedy nie
      zasługujesz na partnera, ale na co najwyżej opiekuna

      Albo to nie był gwałt, ale jakaś odmiana ostrego seksu, podczas której oceniasz
      wewnętrznie, że ten „gwałt” sama sprowokowałaś. Nie uważasz więc, że Twoja
      godność została sponiewierana (taka jest istota każdego gwałtu, niekoniecznie
      seksualnego)

      > nie mam pojecie, co bym zrobila, gdybym chciala usunac ciaze z gwaltu, a moj
      > partner sie sprzeciwil.

      Tym się nie martw. Taka sytuacja jest niemożliwa.
      • Gość: baf Re: Źródłem praw wszelkich jest przyrodzona godno IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 08:57
        Zabijam gwąłciciela, a ją otaczam opieką, żeby nastepnym razem .....??????????
        Jesli zabijasz gwałciciela - idziesz do więzienia i opieką to będziesz mógł
        otoczyć dopiero kilkuletnie dziecko!
        Następnym razem???????????????
        Jakim następnym razem?????
        Pozostałe kwestie zostawiam bez komentarza.
        Może warto odwiedzić jakiegoś dobrego psychologa?
        • Gość: doku Jak to & & #35 8222;do więzienia& & #35 8221;?! IP: *.chello.pl 05.02.04, 22:13
          Gość portalu: baf napisał(a):

          > Jesli zabijasz gwałciciela - idziesz do więzienia

          Za co? Za obronę swojej żony? Takie mamy prawo? Afekt, obrona konieczna ... coś
          musi być, żeby mąż mógł bezkarnie zabić gwałciciela swojej żony, bo inaczej
          prawo byłoby chore

          > Następnym razem???????????????

          Sugerujesz, że to był ostatni gwałciciel. Bardzo optymistycznie

          > Jakim następnym razem?????

          Następnym razem, gdy zaatakuje ją gwałciciel.
          • Gość: baf Re: Jak to & & & #35 35 8222;do więzienia& & & #3 IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.04, 09:31
            Prawo mamy takie, że kobietę zgwałconą traktuje się jako potencjalną
            prowokatorkę gwałciciela i raczej "rozumie się" jego. Kobiete pyta się, jak
            była ubrana (sic!). Ty więc jesteś nie mniejszym optymistą, skoro sądzisz, że
            uda Ci się uciec od odpowiedzialności za to "zabicie". Może będziesz
            umieszczony w zakładzie zamkniętym na obserwacji, ale wtedy tez żonie nie
            pomożesz.

            Rozumiem, że "następnym razem" oznacza kolejny gwałt, czy jego próbę. Nie tego
            dotyczył mój komentarz. Twoje stwierdzenie "następnym razem" brzmi tak
            beztrosko, jakbyś mówił o następnym wyjściu na piwo....

            Pozdrawiam
            • Gość: doku Widać prawo układali damscy bokserzy ... IP: *.chello.pl 08.02.04, 18:47
              Gość portalu: baf napisał(a):

              > kobietę zgwałconą traktuje się jako potencjalną
              > prowokatorkę gwałciciela i raczej "rozumie się" jego. Kobiete pyta się, jak
              > była ubrana (sic!). Ty więc jesteś nie mniejszym optymistą, skoro sądzisz, że
              > uda Ci się uciec od odpowiedzialności za to "zabicie".

              ... jeśli jest tak jak piszesz.

              > Rozumiem, że "następnym razem" oznacza kolejny gwałt, czy jego próbę. Nie
              tego
              > dotyczył mój komentarz. Twoje stwierdzenie "następnym razem" brzmi tak
              > beztrosko, jakbyś mówił o następnym wyjściu na piwo....

              Zauważ, że problem następnego razu jest o wiele poważniejszym problemem niż
              problem pierwszego razu. Zgwałcona dziewczyna z reguły bardziej boi się
              kolejnego gwałtu, niż dziewczyna nigdy wcześniej nie zgwałcona – pierwszego
              gwałtu. Rzadko kiedy dziewica ma „gwałtofobię”, a po pierwszym gwałcie
              stwierdza, że nie taki diabeł straszny.

              Wyobrażam sobie, że dla zgwałconej dziewczyny bardzo ważne jest poczucie
              pewności, że nigdy więcej nie zostanie zaatakowana. Jej rodzina i przyjaciele
              powinni okazywać jej swoją czujność i gotowość do obrony przy każdej okazji,
              oczywiście tak, aby nie było to dla niej krępujące.

              Gwałt sam w sobie nie jest niczym osobliwie strasznym, każdy z nas narażony
              jest na takie czy inne niebezpieczeństwo ze strony jakiegoś zboczeńca.
              Pojedynczy gwałt może stać się źródłem trwałego urazu tylko wtedy, gdy
              dziewczyna zamiast wsparcia ze strony bliskich otrzyma dalsze upokorzenie lub
              potępienie. Często decyduje pierwsza reakcja. Jeżeli córka wraca do domu
              zapłakana i mówi co się stało, a ojciec reaguje „jak to, poszłaś na prywatkę do
              nieznajomych?”, to córka widzi, że jej ojciec jest taki sam, jak ci, co ją
              zgwałcili, że uważa, że skoro była taka głupia, że dała się zwabić, to
              zasługuje tylko na gwałt i pogardę.

              Jeżeli natomiast córka widzi, że ojciec od razu bierze nóż i zaczyna się
              ubierać, pytając gdzie to się stało i kto to był, to jej dusza zostaje
              uzdrowiona i nawet będzie zatrzymywać ojca w obawie, żeby jakichś głupstw nie
              narobił i nie naraził swojego zdrowia czy życia.
              • Gość: baf Re: Widać prawo układali damscy bokserzy ... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 10.02.04, 12:36
                Nie wiem, kto układał prawo, ale zapewne zdecydowana większość to byli
                mężczyźni. Tak, jak zdecydowana większość gwałconych to kobiety. Piszesz, że
                gwałt sam w sobie nie jest niczym osobliwie strasznym.... Bez komentarza :((
                Myślę, że po posłuchaniu zgwałconych kobiet zmieniłbyś zdanie... Moja
                koleżanka, zgwałcona w wieku 16 lat przez sąsiada, pomimo pomocy rodziny,
                szkoły, znajomych i osądzeniu gwałciciela - "składała się" przez wiele lat. Z
                całą pewnością było to "osobliwie straszne"...

                A gwałciceli karałabym usunięciem "narzędzia zbrodni"... pomimo ogólnie
                pacyfistycznego i łagodnego podejścia do życia i ludzi...

                Pozdrawiam
                • Gość: doku Wyjaśnię więc szczegółowo & & #35 8211; tylko dla dorosłych IP: *.chello.pl 10.02.04, 21:02
                  Gość portalu: baf napisał(a):

                  > gwałt sam w sobie nie jest niczym osobliwie strasznym.... Bez komentarza :((
                  > Myślę, że po posłuchaniu zgwałconych kobiet zmieniłbyś zdanie...

                  Możliwe, przecież spadłem z Księżyca

                  > koleżanka, zgwałcona w wieku 16 lat przez sąsiada, pomimo pomocy rodziny,
                  > szkoły, znajomych i osądzeniu gwałciciela - "składała się" przez wiele lat.

                  Jednak bardziej jest prawdopodobne, że to Ty zmienisz zdanie, jeżeli dasz się
                  wciągnąć w polemikę. Na początek spróbuj zrozumieć, z czego ona się przez tyle
                  lat „składała”, skoro rodzina i znajomi ją wspierali i nie osądzali.

                  Czy różni się gwałt od pobicia? Dlaczego np. młodzieniec, zgwałcony przez
                  gitowców na obozie młodzieżowym, „składa się” potem przez wiele lat, podczas
                  gdy pobity zwyczajnie, nawet mocno i krwawo, „zbiera się” bardzo szybko?

                  Celowo wybrałem do dyskusji gwałt homoseksualny na chłopcu, gdyż na tym
                  przykładzie jeszcze wyraźniej widać ogrom duchowych i psychicznych spustoszeń,
                  łatwiej więc zrozumieć ich źródła.

                  Gwałt na chłopcu ma charakter jawnie rytualny, ma na celu odebrać mu godność i
                  pokazać mu miejsce w hierarchii społecznej – miejsce na samym dnie. Po takim
                  rytualnym gwałcie wieść o deklasacji chłopca rozchodzi się w całym jego
                  środowisku po to, aby nikt przypadkiem przez nieuwagę nie zhańbił się
                  życzliwością czy koleżeństwem dla tego chłopca. Jego pozycja przypomina pozycję
                  niedotykalnego w Indiach, z tym, że jednak musi taki chłopak służyć wszystkim
                  jako niewolnik (tak jak „kot” w wojsku) i dodatkowo jeszcze jako dziwka do
                  dymania na każde zawołanie dla prawdziwych pedałów, takich jak np. niektórzy
                  recydywiści. Chłopak ma szansę „się złożyć” dopiero wtedy, gdy zmieni
                  środowisko na zupełnie nowych ludzi, którzy go wcześniej nie znali.

                  Dziewczyna oczywiście nigdy nie zostaje aż tak bardzo skrzywdzona w wyniku
                  gwałtu, jednak jest dla mnie oczywiste, że jeżeli musi „się składać”, to tylko
                  dlatego, że straciła szacunek bliskich lub znajomych.

                  Przy okazji zauważ proszę, że nasze prawo nie każe w ogóle za gwałt na chłopcu
                  czy mężczyźnie. Nie wiem jak jest teraz, ale za czasów PRL w każdym domu
                  dziecka, w każdym poprawczaku, w każdej zawodówce i w co drugim technikum, a
                  nawet w niektórych ogólniakach, rytualne gwałty na „cwelach”, „parówach”, czy
                  jak tam te „męskie dziwki” nazywano, były codziennością. To samo działo się na
                  koloniach wśród starszych chłopców i na obozach młodzieżowych. A jednak
                  dyrektorzy szkół, wychowawcy i milicjanci związani z tym środowiskiem zgodnie
                  uważali, że skoro został zgwałcony, to znaczy, że jest na dnie, jest śmieciem,
                  który nie ma żadnych praw.

                  Zauważ proszę, że gwałcicieli kobiet karze się tylko wtedy, gdy zgwałcona
                  kobieta stoi wysoko w hierarchii społecznej. Jeżeli ma opinię dziwki, to
                  praktycznie każdy może ją gwałcić bezkarnie – tak działa polskie prawo.

                  W jednym aspekcie specyfika gwałtu na kobiecie jest inna – tylko kobieta jest
                  zagrożona ciążą. Jeżeli więc zgwałconej kobiecie w jakikolwiek sposób sugeruje
                  się możliwość donoszenia tej ciąży, to jest to dla niej krzywda i poniżenie,
                  które zgwałconemu chłopcu jest oszczędzone.

                  Mam nadzieję, że zrozumiałaś już dlaczego napisałem, że gwałt sam w sobie nie
                  jest niczym osobliwie strasznym. O wiele straszniejsze są konsekwencje
                  deklasacji osoby zgwałconej, jednak deklasacja nie jest skutkiem gwałtu, ale
                  jest skutkiem zła, jakim przepełnione są dusze ludzi w otoczeniu osoby
                  zgwałconej.

                  Mąż (ojciec), który gardzi żoną (córką) za to, że dała się zgwałcić, krzywdzi
                  ją bardziej niż sam gwałciciel.
                  • Gość: baf Re: Wyjaśnię więc szczegółowo & & & #35 35 8211; IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.04, 07:27
                    Gwałt jednak rózni się od pobicia... Oba przeżycia na pewno są straszne i
                    sprawiają, że człowiek przez jakiś czas boi się nawet własnego cienia. Ale
                    gwałt jest wtargnięciem w intymność, która dla kobiety jest czymś szczególnym.
                    I może Cię zaskoczę, ale w przypadku gwałtu na kobietach tez chodzi zazwyczaj
                    o pokazanie władzy, o złamanie oporu. Gwałt to nie akt seksualny, tylko akt
                    przemocy.
                    Koleżanka nie była osądzana, nie było też "współczucia". Było nrmalnie, ale
                    dla Niej przez długi czas nic nie było normalne. Mam cichą nadzieję, że nigdy
                    tego nie doświadczę.
                    Czytałam kiedyś artykuł o gwałtach w GW. O gwałtach męskich, w więzieniach.
                    Padło tam stwierdzenie, że przede wszystkim chodzi o poniżenie mężczyzny przez
                    sprowadzenie go do roli kobiety... (sic!). Bez komentarza.
                    "Dziewczyna oczywiście nigdy nie zostanie tak bardzo skrzywdzona w wyniku
                    gwałtu"....może jednak lepiej się zastanów nad tym swoim zdaniem! Jak można
                    stopniowac taką krzywdę?
                    Mąż, który gardzo żoną, że dała się zgwałcić, powinien "spróbować", jak to
                    jest zostać zgwałconym....
                    Pozdrawiam
                    • Gość: doku To oczywista nieprawda IP: *.chello.pl 11.02.04, 20:54
                      Gość portalu: baf napisał(a):

                      > gwałt jest wtargnięciem w intymność, która dla kobiety jest
                      > czymś szczególnym.

                      dla mężczyzny też

                      > I może Cię zaskoczę, ale w przypadku gwałtu na kobietach tez chodzi zazwyczaj
                      > o pokazanie władzy, o złamanie oporu. Gwałt to nie akt seksualny

                      To jest właśnie nieprawda. Ten stereotyp zstał już jakiś czas temu obalony
                      przez psychologów w efekie wnikliwych badań. Gwałt to przede wszystkim akt
                      seksualny.

                      > Padło tam stwierdzenie, że przede wszystkim chodzi o poniżenie
                      > mężczyzny przez sprowadzenie go do roli kobiety... (sic!).

                      To oczywiście musiał napisać damski bokser i jest to bzdura. W rzeczywistości
                      jest to zachowanie charakterystyczne dla szympansów i innych małp i dotyczy -
                      czysto samczej hierarchii, która wywodzi się z walki o prawo do pokrywania jak
                      największej ilości samic. Osobniki stojące najniżej w hierarchii nie mają
                      dostępu do samic. Żadna kobieta nie może upaść tak nisko, gdyż każda jest dla
                      mężczyzn obiektem seksulnym - bieże się to z faktu, że jeden meżczyzna może
                      mieć kilkaset dzieci, a jedna kobieta tylko kilkanaścioro.

                      > "Dziewczyna oczywiście nigdy nie zostanie tak bardzo skrzywdzona w wyniku
                      > gwałtu"....może jednak lepiej się zastanów nad tym swoim zdaniem! Jak można
                      > stopniowac taką krzywdę?

                      Ja nie stopniuję. Jest to raczej ciągłe kontinuum
                      • Gość: baf Re: To oczywista nieprawda IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 12.02.04, 07:55
                        To prawda, dla mężczyzny tez, ale to jednak koledzy, a nie koleżanki umawiają
                        się na wspólne onanizowanie...
                        przepraszam za "mało ładny" przykład.

                        Nie wiem, na czym polegały te wnikliwe badania, ale faktem jest, że gwałt ma w
                        definicji "wbrew woli", więc tym samym jest aktem przemocy. Bez przemocy -
                        przestaje być gwałtem.

                        Z przykrością stwierdzam, że autorem tamtego artykułu nie był damski bokser,
                        tylko kobieta... Nazwiska nie pamiętam, ale myślę, że to już nie ma większego
                        znaczenia.
                        Kwestia upadku "tak nisko" jest bardzo dyskusyjna, bo każdemu "upadek" będzoe
                        się kojarzył z czymś innym. Dla mnie fakt, że jestem traktowana (czy też mogę
                        być traktowana) przede wszystkim jako obiekt seksualny - jest po prostu
                        poniżający. Ja na człowieka patrzę przede wszystkim jako na człowieka,
                        niezależnie od płci. Ponadto mogę się założyć, że nie każda jednak kobieta jest
                        dla Ciebie obiektem seksualnym ;)

                        Z tym "może mieć kilkaset dzieci" to czysta teoria.

                        Mówiąc o stopniowaniu miałam na myśli Twoje stwierdzenie, że gwałt dla
                        mężczyzny jest bardziej krzywdzący niż dla kobiey. To jest stopniowanie.

                        • Gość: doku To już przesada tak fantazjować IP: *.chello.pl 13.02.04, 21:27
                          Gość portalu: baf napisał(a):

                          > To prawda, dla mężczyzny tez, ale to jednak koledzy, a nie koleżanki umawiają
                          > się na wspólne onanizowanie...

                          Pederaści odbywają zwykle stosunki z penetracją. To lesbijki onanizują się
                          wspólnie i wzajemnie. Ta różnica pomiędzy mężczyznami i kobietami wynika wprost
                          z ich budowy fizycznej. Nie rozumiem, jak mogłaś takie głupstwo napisać.

                          Poza tym badania zgodnie wykazują, że większy odsetek kobiet niż mężczyzn ma
                          doświadczenia homoseksualne
                          • Gość: baf To już przesada tak zmieniać temat... IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.04, 07:18
                            A od kiedy to onanizm = homoseksualizmowi? Czegoś tu nie rozumiem...
                            Miałam na mysli wspólne, czyli w tym samym czasie. Wzajemne, jak
                            napisałeś....to nie onanizm :)) Odsyłam do definicji;)

                            Lesbijki się wzajemnie onanizują? Pierwszy raz słyszę :))))
                            • Gość: baf Przepraszam IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.04, 13:38
                              Sama chbya też przesadziłam w odejściu od tematu. Przeciez tematem był problem
                              gwałtu..
                              I bez względu na to, co byśmy tutaj pisali, jest to tragedia dla kobiety...
                              I straszne jest to, że tak naprawdę większość z nas jest w tej kwestii
                              bezsilna...

                              Pozdrawiam
                              • Gość: doku Nadal twierdzę, że jeszcze większą tragedią jest.. IP: *.chello.pl 19.02.04, 20:46
                                Gość portalu: baf napisał(a):

                                > I bez względu na to, co byśmy tutaj pisali, jest to tragedia dla kobiety.

                                ... to, co zwykle spotyka zgwałconą ze strony bliskich, znajomych,
                                dziennikarzy, policjantów i prawników.

                                Pozdrawiam
        • magic00 Re: Źródłem praw wszelkich jest przyrodzona godno 10.02.04, 23:32
          Mimo wszystko, nie dziwię się chęci zabicia gwałciciela.
      • nglka Re: Źródłem praw wszelkich jest przyrodzona godno 06.02.04, 06:43
        Gość portalu: doku napisał(a):


        > > nie mam pojecie, co bym zrobila, gdybym chciala usunac ciaze z gwaltu, a m
        > oj
        > > partner sie sprzeciwil.
        >
        > Tym się nie martw. Taka sytuacja jest niemożliwa.

        - Zdziwiłbyś się ;)
        • Gość: doku Ale nie tak bardzo IP: *.chello.pl 08.02.04, 18:45
          nglka napisała:

          > - Zdziwiłbyś się ;)

          Mogę sobie wyobrazić sytuację, że mąż dowiaduje się, że gwałcicielem był jego
          brat bliźniak jednojajeczny – wtedy może chcieć zachować dziecko przy życiu.

          Możliwe jest to jeszcze, jeśli gwałcicielem jest jego brat lub ojciec.

          Jeżeli jest członkiem mafii i ma w niej status popychadły, a gwałcicielem jest
          jego szef lub ktoś o wysokim w tej mafii statusie, to może ze strachu chcieć
          tego dziecka.

          Mogę sobie wyobrazić też osobnika niedorozwiniętego, który nie orientuje się w
          sytuacji, jak np. Down, który na sam dźwięk słowa „dziecko” uśmiecha się
          radośnie. Taki będzie chciał mieć żywą laleczkę i już.

          W takich ogólnikowych dyskusjach słowo „niemożliwe” należy traktować z
          odpowiednim dystansem, a nie zaraz łapać za słówka. Na szczęście ja lubię
          łapanie za słówka, to fajna zabawa, ale nie wszyscy tak to traktują.
    • Gość: uli Re: gwalt, aborcja, DECYZJE IP: *.infocoig.pl / *.crowley.pl 04.02.04, 10:01
      > panie:

      > - jestescie w ciazy "niechcianej", partner kaze wam usunac/urodzic dziecko
      > - co robicie?

      odchodzę.

      > - jestescie w ciazy "chcialnej", partner jej nie chce, kaze wam
      > dokonac aborcji

      tymbardziej odchodzę.

      > - jestescie w ciazy z gwaltu, partner wam kaze cokolwiek - urodzic,
      > abortowac, urodzic i wychowac (w tym przypadku bierze i na siebie
      > odpowiedzialnosc za wychowanie) - co robicie?

      abortujemy.

      pozdrawiam:-)
    • Gość: sagan Re: gwalt, aborcja, DECYZJE IP: *.desy.de 04.02.04, 10:11
      a opcjo rpo-lajf widze tylko (na razie) Agrafka.
      czy moge prosic reszte Panow?
      • tad9 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 04.02.04, 20:12
        Gość portalu: sagan napisał(a):

        > a opcjo rpo-lajf widze tylko (na razie) Agrafka.
        > czy moge prosic reszte Panow?

        W wątku "11-te nie narzucaj" Barbinator oznajmiła, że nie ma zamiaru zajmować
        się teoretycznymi sytuacjami (czy coś w tym rodzaju). Zanim zabiorę głos w tym
        wątku, mam pytanie: czy popierasz postawę Barbinator?
        • sagan2 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 05.02.04, 08:47
          czy moglbys zaniechac swoejgo ulubionego manewru odpowiadania pytaniami na
          pytania i ustosunkowac sie do tematu watku?
          jesli nie - ok, ja z pewnoscia nie mam zamiaru odpowiadac na "pytanie na
          pytanie", staje sie to bardzo meczace - zeby uzyskac od Ciebie 2 slowa, trzeba
          przejsc "rozmowe kwalifikacyjna"...
        • Gość: barbinator Re: gwalt, aborcja, DECYZJE IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 11:14
          W wątku "11-te nie narzucaj" Barbinator oznajmiła, że nie ma zamiaru zajmować
          > się teoretycznymi sytuacjami (czy coś w tym rodzaju). Zanim zabiorę głos w
          tym
          > wątku, mam pytanie: czy popierasz postawę Barbinator?




          Może lepiej przeczytaj dokładniej co ja napisałam na tamtym wątku.
          Napisałam, ze można rozważać pewne sprawy teoretycznie, ale trzeba pamiętać o
          kontekście - o ile takowy istnieje.
          Łopatologicznie: jeżeli prowadzimy dyskusję nad tym czy lepsza jest dieta
          mięsna czy wegetariańska, to jeśli chcemy rozważać teoretyczne zagrożenia
          wynikające z diety mięsnej (np. zwiększone ryzyko niektórych nowotworów) -
          musimy także rozważyć analogiczne teoretyczne zagrożenia diety wegetariańskiej.
          Inaczej dywagowanie nad tym która z diet jest lepsza nie ma sensu. Taka rozmowa
          nie byłaby uczciwa - a właśnie do takiej rozmowy ty na wspomnianym wątku
          próbujesz mnie zmusić.
          Natomiast w wątku zaproponowanym przez Sagan żadne takie dylematy nie mają
          naturalnie miejsca - czego ja zresztą dałam dowód udzielając uczciwej, choć
          najzupełniej teoretycznej odpowiedzi.
          Ty też możesz odpowiedzieć... najwyraźniej jednak nie chcesz.

          Pozdr. B.
          • tad9 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 05.02.04, 16:48
            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            > W wątku "11-te nie narzucaj" Barbinator oznajmiła, że nie ma zamiaru
            zajmować
            > > się teoretycznymi sytuacjami (czy coś w tym rodzaju). Zanim zabiorę głos w
            >
            > tym
            > > wątku, mam pytanie: czy popierasz postawę Barbinator?
            >
            >
            >
            >
            > Może lepiej przeczytaj dokładniej co ja napisałam na tamtym wątku.
            > Napisałam, ze można rozważać pewne sprawy teoretycznie, ale trzeba pamiętać
            o
            > kontekście - o ile takowy istnieje.

            Kontekst tamtej rozmowy, jak i każdej innej tutaj jest wielokontekstem.
            Odmówiłaś "teoretyzowania" czy nie?


            >
            • Gość: barbinator Re: gwalt, aborcja, DECYZJE IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 21:04
              Kontekst tamtej rozmowy, jak i każdej innej tutaj jest wielokontekstem.


              Jestes pewien, ze przynajmniej ty sam rozumiesz co ta konstrukcja myślowa miała
              znaczyć? Jeśli tak - to gratuluję...;)



              > Odmówiłaś "teoretyzowania" czy nie?


              Oczywiście, że nie odmówiłam.
              Zaproponowałam tylko, ze skoro już mamy teoretyzować, to róbmy to w sposób
              uczciwy. Co rozumiem przez uczciwość - wyjasniłam w przykładzie z dietami post
              wyżej. Czy mógłbyś się ustosunkować do tego co tam napisałam?
              • tad9 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 05.02.04, 22:15
                Gość portalu: barbinator napisał(a):


                > Jestes pewien, ze przynajmniej ty sam rozumiesz co ta konstrukcja myślowa
                miała
                >
                > znaczyć? Jeśli tak - to gratuluję...;)

                Znaczy to tylko tyle, że w każdym wątku gadamy na 10 różnych tematów a każdy ma
                własny kontekst.

                > Oczywiście, że nie odmówiłam.
                > Zaproponowałam tylko, ze skoro już mamy teoretyzować, to róbmy to w sposób
                > uczciwy. Co rozumiem przez uczciwość - wyjasniłam w przykładzie z dietami
                post
                > wyżej. Czy mógłbyś się ustosunkować do tego co tam napisałam?

                To, co napisałaś wyżej to bicie piany. W tamtym wątku, po prostu wijesz się jak
                piskorzyca, byle nie odpowiedzieć na takie czy inne pytanie. I to jest cała
                tajemnica.
                • Gość: barbinator Re: gwalt, aborcja, DECYZJE IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 05.02.04, 23:09
                  Mówiąc innymi słowy, nie potrafisz się ustosunkować do tego co tutaj napisałam.
                  Dziękuję, nie mam więcej pytań.
                  Pozdr. B.
                • e_wok Tad 05.02.04, 23:22
                  nie wydaje Ci sie, ze Twoje uniki przed okresleniem sie w przypadku wprost
                  postawionych pytan na rzecz niuansow i bicia piany, ktore akurat zarzucasz
                  Barbinator, podwazaja Twoja pozycje jako rzetelnego dyskutanta? Chyba ze to
                  forum stalo sie miejscem licytowania sie zdolnosciami sofistycznymi do tego
                  stopnia, ze brak w nim juz miejsca na wymiane pogladow.
                • sagan2 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 06.02.04, 09:02
                  tad9 napisał:

                  > W tamtym wątku, po prostu wijesz się jak piskorzyca, byle nie odpowiedzieć na
                  > takie czy inne pytanie. I to jest cała tajemnica.

                  rozumiem, ze posiascie tej tajemnicy, przynajmniej w Twoim przypadku, wiazalo
                  sie z zaaprobowaniem jej jako wlasnej metody... przyganial kociol garnkowi...
                  • Gość: barbinator no własnie, Tad - do tablicy!!!!! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.04, 10:53
                    No właśnie, zapomniałąm zapytać Tada dlaczego właściwie nie odpowiada.
                    Pomijając już nawet fakt, ze na wspomnianym wątku ja jednak na wszystkie jego
                    teoretyczne pytania odpowiedziałam i to wprost (czyli TAK-NIE)...
                    Ale przecież nawet gdybym nie odpowiedziała - co to miałoby do rzeczy?
                    Tad, skoro uważasz, że na pytania teoretyczne należy odpowiadać a jak ktoś nie
                    odpowiada to znaczy, że "wije się jak piskorz" - to odpowiedz w końcu na
                    pytania Sagan!!!!!!!!
        • sagan2 teoretyczne sytuacje 05.02.04, 12:54
          ja nie chce zajmowac sie teoretycznymi sytuacjami, chce porozmawiac o "prostym"
          temacie, ktory streszcza sie w krotkim zdaniu "czy umarlbys za swoje idealy".
          wydawalo mi sie to oczywiste (jak i teraz wydaje mi sie oczywiste, ze powyzsze
          zdanie jest metafora).

          to jak, umarbys?
    • Gość: barbinator Re: gwalt, aborcja, DECYZJE IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.02.04, 12:58
      sagan2 napisała:


      >
      > panie:
      > - jestescie w ciazy "niechcianej", partner kaze wam usunac/urodzic dziecko
      > - co robicie?



      Rodzę dziecko, "partnerowi" mówię, ze ma mi zniknąć z oczu jak najprędzej. Nie
      wnoszę o alimenty.
      Tak JA bym postąpiła.
      A teraz wyobrażam sobie, że ja to nie ja: że jestem inną osobą. Taką która nie
      ma mieszkania, pieniędzy, dobrej pracy ani oparcia w rodzinie. Jak wtedy bym
      postąpiła: nie wiem. Na pewno nie zrezygnowałabym z alimentów. Być może
      zdecydowałabym się jednak na aborcję. Nie wiem.


      > - jestescie w ciazy "chcialnej", partner jej nie chce, kaze wam
      > dokonac aborcji


      Jak wyżej, z tym że w tym punkcie aborcja nawet w sytuacji gdy "ja to nie ja"
      (jestem biedna, bez pracy itd) staje się bardzo, bardzo mało prawdopodobna. Jak
      się chce dziecka, to PRAWIE zawsze można je urodzić niezależnie od okoliczności.



      >
      > - jestescie w ciazy z gwaltu, partner wam kaze cokolwiek - urodzic,
      > abortowac, urodzic i wychowac (w tym przypadku bierze i na siebie
      > odpowiedzialnosc za wychowanie) - co robicie?


      Nie wiem. Nie potrafię przwidzieć co czuje kobieta zgwałcona i w ciąży z
      gwałcicielem. Może zamiast tego powiem coś o sobie: już kiedyś pisałam, że mam
      córkę z pierwszego małżeństwa. Córka jest niezwykle podobna do swojego ojca -
      tak bardzo, że trudno mi o tym nie myśleć patrząc na nią. Rzecz w tym, że dla
      mnie nie stanowi to żadnego problemu: mój były jest dobrym ojcem i całkiem
      sympatycznym facetem (przynajmniej teraz już tak potrafię o nim myśleć ;)
      Jednak gdy próbuję sobie wyobrazić sytuację taką: moja córka jest bardzo
      podobna do potwora który mnie zgwałcił...to byłoby dla mnie bardzo trudne, nie
      wiem czy dałabym radę.



      Pozdr. B.

      PS
      I gratulacje dla Agrafka - niewielu mężczyzn potrafiłoby się wykazać taką
      postawą jaką on zadeklarował (w kwestii wychowania dziecka pochodzącego z
      gwałtu)
    • Gość: bezdenny Re: gwalt, aborcja, DECYZJE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 13:39
      Jeśli dziecko jest nasze (moje i jej) to żadna aborcja nie wchodzi w grę. Nawet
      nie musimy o tym ze sobą rozmawiać.
      Spawa gwałtu.
      Hm? Ona napewno chciałaby urodzić. ja bym ją w tym wspierał. czy bylibyśmy w
      stanie wychowywać to dziecko? Nie wiem. pewnie przekonalibyśmy się o tym po
      tygodniu, miesiącu. gdyby się jednak miało okazać, że nie jesteśmy w stanie go
      wychowywać, że ból jest zbyt duży, to poszukalibyśmy temu dziecku rodziny i
      napewno płacilibyśmy na nie.
      • sagan2 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 04.02.04, 14:02
        Gość portalu: bezdenny napisał(a):

        > Jeśli dziecko jest nasze (moje i jej) to żadna aborcja nie wchodzi w grę.

        co to znaczy - aborcja nie wchodzi w gre?
        co robisz, jesli Twoja partnerka CHCE dokonac aborcji (Wasze dziecko); nie pisz
        prosze, ze nigdy tak sie nie stanie, odpowiedz co bys zrobil w takiej sytuacji


        > Spawa gwałtu.
        > Hm? Ona napewno chciałaby urodzić.

        a co jesli chcialaby dokonac aborcji?
        • Gość: bezdenny Re: gwalt, aborcja, DECYZJE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 16:43
          Właśnie, że napiszę Ci, że tak się nigdy nie stanie. moja partnerka nie chce
          dokonać aborcji, ani ja nie chcę. Rozumiem,że ludzie mogą mieć tego typu
          dylematy:ona chce, a on nie. Nas to akurat zupełnie nie dotyczy. Nie pytaj mnie
          co bym zrobił gdyby ona chiała usunąć, bo ona nie będzie chciała usunąć. Mam
          dwójkę "niechcianych"/nieplanowanych dzieci. I jeśli miałoby pokazać się
          trzecie, to tak samo zostanie przyjęte - padnie nam w ramiona. czwarte także
          itd. Wiemy to o sobie (ja i ona) i nawet nie musimy niczego uzgadniać.
          Przy gwałcie:
          Napisałem w najlepszej wierze to co wydaje mi się prawdą. Możesz w to akurat
          wątpić, ale przecież i tak nie mam żadnej możliwości przekonać Cię. To są w
          końcu tylko słowa.
          • sagan2 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 04.02.04, 18:41
            a co jesli ciaza zagraza zdrowiu/zyciu Twojej partnerki?
            i ona jednak zdecyduje sie na aborcje? rozumiem, ze w normalnej sytuacji jej
            opinia o aborcji jest pewna, ale co w sytuacji zagrazajacej zyciu?
            • Gość: bezdenny Re: gwalt, aborcja, DECYZJE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.04, 21:47
              jeśli zagraża jej życiu, to usuwamy. Wybieram życie żony. gdyby zagrażało jej
              zdrowiu to....cóż nie wiem. pewnie byśmy długo, bardzo długo zastanawiali się,
              rozważając ryzyko. To bardzo szerokie pojęcie "zagraża zdrowiu". Tak czy owak
              cokolwiek by nie zdecydowała wsparłbym ją. Wierzę, że wybrałaby właściwie.


              • sagan2 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 05.02.04, 12:52
                to mile, ze wierzysz tak w swoja zone i w jej wartosci i im ufasz; jak rowniez,
                ze moglaby na Ciebie liczyc. budujace.
    • nglka Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 06.02.04, 06:38

      > panie:
      > - jestescie w ciazy "niechcianej", partner kaze wam usunac/urodzic dziecko
      > co robicie?

      - Wszystko zależy od tego, czy jestem w stanie zapewnić dziecku podstawowe
      rzeczy (jedzenie, ubranie, dach nad głową) - jeśli tak, usunę ale faceta z
      mojego i później NASZEGO życia. Lepiej mieć dziecko, które nie ma ojca, niż mieć
      faceta, który nakazuje aborcję czy też wymusza to, by kobieta dziecka nie miała
      bez względu na jej opinię.

      > - jestescie w ciazy "chcialnej", partner jej nie chce, kaze wam
      > dokonac aborcji

      - Czegoś tu nie rozumiem - ciąża albo jest chciana przez obojga albo jest
      niechciana - jeśli jest chciana tylko przez matkę - nie ma partnerstwa. Nie
      dopuszczam do myśli takiej sytuacji i rozumiałabym doskonale mężczyznę, jeśli
      jego kobieta zaszłaby w ciążę przez nią zaplanowaną - nie pytając partnera o
      zdanie. To egoizm podwójny... nie dość, że mężczyzna poczuje się oszukany (tak
      się nie robi) to skazuje się z góry własne dziecko na życie bez ojca...

      > - jestescie w ciazy z gwaltu, partner wam kaze cokolwiek - urodzic,
      > abortowac, urodzic i wychowac (w tym przypadku bierze i na siebie
      > odpowiedzialnosc za wychowanie) - co robicie?

      - Nie wiem, to tak jakbym zapytała się Ciebie co byś myślała, gdyby twój mąż
      okazał się kobietą... sama przyznaj - ciężkie do przewidzenia, prawda?

      > nie pytam, co robicie w przypadku ciazy z gwaltu, bo to nieistotne w
      > tym przypadku

      - Hm a nie o to zapytałaś zdanie wcześniej? ;)
      • sagan2 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 06.02.04, 09:08
        nglka napisała:


        > > - jestescie w ciazy "chcialnej", partner jej nie chce, kaze wam
        > > dokonac aborcji
        >
        > - Czegoś tu nie rozumiem - ciąża albo jest chciana przez obojga albo jest
        > niechciana - jeśli jest chciana tylko przez matkę - nie ma partnerstwa.

        wyobraz sobie, ze wpadlas; Ty "decydujesz", ze jednak cieszy Cie ta ciaza, mimo
        ze jest nieplanowana, ze chcesz tego dziecka. Twoj partner jest wsciekly o
        wpadke, zada aborcji

        > > - jestescie w ciazy z gwaltu, partner wam kaze cokolwiek - urodzic,
        > > abortowac, urodzic i wychowac (w tym przypadku bierze i na siebie
        > > odpowiedzialnosc za wychowanie) - co robicie?
        >
        > - Nie wiem, to tak jakbym zapytała się Ciebie co byś myślała, gdyby twój mąż
        > okazał się kobietą... sama przyznaj - ciężkie do przewidzenia, prawda?
        >
        > > nie pytam, co robicie w przypadku ciazy z gwaltu, bo to nieistotne w
        > > tym przypadku
        >
        > - Hm a nie o to zapytałaś zdanie wcześniej? ;)

        nie, nie o to. zapytalam, moze malo wprost, ale wydawalo mi sie to jasne, czy,
        podejmujac decyzje o "ciazy z gwaltu" kierowalabys sie tylko wlasnym sumieniem
        czy opinia, czy tez zdanie, sumienie partnera mogloby wymoc na Tobie presje. nie
        jest istotne, co bys zrobila, gdybys byla w ciazy z gwaltu, istotne jest, jak
        bys sie zachowala w przypadku, gdy Twoj partner ma jasne i kategoryczne zdanie
        na temat, co *musis* zrobic z ta ciaza.
        • nglka Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 06.02.04, 09:13
          sagan2 napisała:


          > wyobraz sobie, ze wpadlas; Ty "decydujesz", ze jednak cieszy Cie ta ciaza,
          > mimo
          > ze jest nieplanowana, ze chcesz tego dziecka. Twoj partner jest wsciekly o
          > wpadke, zada aborcji

          Żąda - nie spotykam i nie spotykałam się z facetami, który używali trybu
          rozkazującego ale spróbuję inaczej, założę - że tego chce - bardziej
          prawdopodobne u mnie (facet, który próbuje mi coś narzucić natychmiast dostaje
          kopa na dowidzenia)... Jeśli kocham - próbuję wyjaśnić dlaczego chce tak a nie
          inaczej, uważam, że wszystko da się pogodzić - jeśli jednak zdażyłoby się by
          partner usilnie nalea i rozmowa nie dałaby rezultatu, prawdopodobnie zostałabym
          kolejną samotną matką

          > nie, nie o to. zapytalam, moze malo wprost, ale wydawalo mi sie to jasne, czy,
          > podejmujac decyzje o "ciazy z gwaltu" kierowalabys sie tylko wlasnym sumieniem
          > czy opinia, czy tez zdanie, sumienie partnera mogloby wymoc na Tobie presje.

          - Tylko i wyłącznie własnym sumieniem. To mnie skrzywdzono i nie chciałabym, by
          krzywdzono mnie jeszcze bardziej zresztą - znając mojego partnera - ten
          ustosunkowałby się do jakiejkolwiek mojej decyzji (czy z gwałtu, czy nie)

          > nie
          > jest istotne, co bys zrobila, gdybys byla w ciazy z gwaltu, istotne jest, jak
          > bys sie zachowala w przypadku, gdy Twoj partner ma jasne i kategoryczne zdanie
          > na temat, co *musis* zrobic z ta ciaza.

          - A to tak samo jak w poprzednim żądaniem z tym, że kop byłby 2 razy silniejszy ;)
          • sagan2 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 06.02.04, 09:20
            nglka napisała:


            > - A to tak samo jak w poprzednim żądaniem z tym, że kop byłby 2 razy
            > silniejszy ;)

            dziekuje za odpowiedzi :)
    • sagan2 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 06.02.04, 09:13
      czy dobrze rozumiem, ze wsrod Panow, oprocz Agrafka i bezdennego, zaden nie jest
      gotow "umrzec za wlasne idealy"?...
      ...czy tez zwyczajnie nie maja odwagi przyznac sie, jakie jest ich zdanie?...

      oczywiscie, jest jak zwykle kwestia "mienia czasu", ale to wymowka jak kazda
      inna... ;)
      btw, czytalam ostatnio ksiazke, w ktorej autorka cudnie zabawia sie "sprawa
      czasu"; gdzie jest ten czas, ktory trzeba czasem znalezc na jakas wazna
      czynnosc; jesli ktos traci czas, to kto go zyskuje; czy jesli ktos zabija czas,
      to inni na tym rowniez cierpia; itp itd :)
    • tad9 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 06.02.04, 17:47
      Ciekawy jestem co powiecie na taki zestaw (zważywszy na to, czego dowiedziałem
      się tutaj o "nienarzucaniu innym norm", "nie ocenianiu" i "braku uniwersalnej
      moralności":

      > panowie:
      > - wasza partnerka ma dziecko, ktorego absolutnie nie chcecie, co robicie?

      Rzucam ją oczywiście - jej brzuch jej sprawa (jak nauczają feministki).

      > - wasza partnerka usuwa ciaze, a wy chcieliscie tego dziecka

      Oczywiście rzucam ją. Nie mógłbym żyć z kobietą lekceważącą moje zdanie w
      takiej sprawie. Jeśli ciążę usunęłaby nielegalnie - donoszę na policję.

      > - wasza partnerka zostala zgwalcona, zaszla w ciaze, co robicie?

      Oczywiście porzuciłbym kobietę, która nie dość, że dała się zgwałcić, to
      jeszcze dała się zapłodnić gwałcicielowi.

      > - ona decyduje sie na aborcje, ktorej wy nie chcecie

      W związku z odpowiedzią powyżej, to pytanie właściwie mnie nie dotyczy. Dodam
      tylko, że aborcja będąca wynikiem gwałtu jest legalna, więc nie mógłbym nawet
      na nią donieść.

      > - ona decyduje sie urodzic dziecko

      Jej sprawa.

      > - ona decyduje sie urodzic i wychowac dziecko - placicie, czy tez "nie
      > bede lozyl na cudze dziecko"?

      A na jakiej właściwie podstawie miałbym "łożyć" na to dziecko? Niech łoży
      ojciec.

      >wychowujecie razem z nia? jak traktujecie
      > takie dziecko?

      To pytanie mnie nie dotyczy z powodu poprzednich odpowiedzi.



      • sagan2 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 06.02.04, 18:10
        czy to jest Twoja powazna odpowiedz na pytanie, czy tez sie z nami zabawiasz?
        nie mam ochoty wiklac sie w dyskusje, gdy za pare postow masz zamiar wyciagnac
        krolika z kapelusz pt "a czy ja kiedykolwiek twierdzilem, ze to moje zdanie???
        podalem tylko "pewien" zestaw"...
        • nglka Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 07.02.04, 03:28
          sagan2 napisała:

          > czy to jest Twoja powazna odpowiedz na pytanie, czy tez sie z nami zabawiasz?
          > nie mam ochoty wiklac sie w dyskusje, gdy za pare postow masz zamiar wyciagnac
          > krolika z kapelusz pt "a czy ja kiedykolwiek twierdzilem, ze to moje zdanie???
          > podalem tylko "pewien" zestaw"...

          On to najchętniej zabawiałby się ale sam ze sobą (widząc z niejednej odpowiedzi)
          - bo wszystkie kobiety by wymordował (gdyby mógł) a swoją drogą - nieźle musiała
          mu dokopać jakaś babka, że tak uwzięty na kobiety, cóż ... przykre
          Nie licz na to sagan 2, że to zabawa - jaki post taki człowiek ;) bezwzględny,
          egoistyczny ... resztę zachowam dla siebie bo to nie na to forum ;)
        • tad9 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 07.02.04, 09:24
          sagan2 napisała:

          > czy to jest Twoja powazna odpowiedz na pytanie, czy tez sie z nami zabawiasz?
          > nie mam ochoty wiklac sie w dyskusje, gdy za pare postow masz zamiar
          wyciagnac
          > krolika z kapelusz pt "a czy ja kiedykolwiek twierdzilem, ze to moje
          zdanie???
          > podalem tylko "pewien" zestaw"...

          ależ oczywiście, że to MOJA odpowiedź
      • goga.74 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 07.02.04, 11:47
        > Oczywiście porzuciłbym kobietę, która nie dość, że dała się zgwałcić, to
        > jeszcze dała się zapłodnić gwałcicielowi.

        Czy piszesz to powaznie???
        • Gość: barbinator Re: gwalt, aborcja, DECYZJE IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.04, 08:59
          Tad nie ma zwyczaju wycofywać się z niczego co napisał niezależnie jak głupie
          by to nie było. Niektórzy po prostu mylą upór z konsekwencją...
          Należy więc przyjąć, że to co tu napisał istotnie jest na poważnie i on
          istotnie jest takim człowiekiem jak to wynika z jego postu.
          Mnie to zniesmacza tak bardzo, że nawet nie chciało mi sie tego komentować,
          zresztą jak sądzę to nie jest konieczne - każdy kto "to coś" przeczytał, wie co
          o "tym czymś" mysleć.

          Pozdr. B.

          Pozdr. B.
          • tad9 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 09.02.04, 16:22
            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            > Tad nie ma zwyczaju wycofywać się z niczego co napisał niezależnie jak
            głupie
            > by to nie było. Niektórzy po prostu mylą upór z konsekwencją...
            > Należy więc przyjąć, że to co tu napisał istotnie jest na poważnie i on
            > istotnie jest takim człowiekiem jak to wynika z jego postu.
            > Mnie to zniesmacza tak bardzo, że nawet nie chciało mi sie tego komentować,
            > zresztą jak sądzę to nie jest konieczne - każdy kto "to coś" przeczytał, wie
            >co o "tym czymś" mysleć.


            A cóż takiego strasznego jest w tym co napisałem? Punkt pierwszy (powołanie
            się na hasło "mój brzuch moja sprawa) jest prostym zastosowaniem jednego z
            ulubionych haseł feministycznych. Czy uważasz, że feministki głoszą niemoralne
            hasło? Punkt drugi (porzucenie z powodu nie brania pod uwagę zdania ojca),
            jest prostym powtórzeniem tego, co mówiły tutaj niektóre dyskutantki. Punkt
            trzeci (porzucenie zgwałconej będącej w ciąży) doskonale mieści się w ramach
            ideologii, którą sama tutaj głosisz. Przypuśćmy, że mężczyzna nie chce żyć z
            taką kobietą i ją porzuca. Egoizm? Zapewne, ale egoizmem ze strony kobiety
            byłoby zmuszanie go do pozostania z nią, wbrew jego odczuciom. Nie uważasz?
            Mamy więc starcie dwóch egoizmów, a nie tylko jeden, męski egoizm. Odchodząc
            pozostaje w zgodzie ze sobą. Możesz go potępić? W imię czego? Nie ma
            przecież "uniwersalnej moralności". Więcej powiem - takie odejście wymaga od
            mężczyzny ODWAGI, biorąc pod uwagę, że wywoła z pewnością nieprzychylną
            reakcję otoczenia (tak jak wywołało taką reakcję to co napisałem). Zatem,
            mężczyzna odchodząć daje dowód odwagi, cnoty, którą cenisz. Doniesienie na
            policję? Uważasz, że należy nie informować policji o przypadkach złamania
            prawa?
            • goga.74 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 09.02.04, 16:45
              > Punkt
              > trzeci (porzucenie zgwałconej będącej w ciąży) doskonale mieści się w ramach
              > ideologii, którą sama tutaj głosisz.

              Ale czy miesci sie w ramach Twojej ideologii?
              Czy Ty, Tadzie, porzucilbys zgwalcona kobiete w ciazy, bo nie dosc ze dala sie
              zgwalcic to jeszcze zaplodnic?
              • tad9 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 09.02.04, 19:44
                goga.74 napisała:

                > Ale czy miesci sie w ramach Twojej ideologii?
                > Czy Ty, Tadzie, porzucilbys zgwalcona kobiete w ciazy, bo nie dosc ze dala
                >sie zgwalcic to jeszcze zaplodnic?

                Uważałabyś to za niemoralne? Na jakiej podstawie?
                • goga.74 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 09.02.04, 19:51
                  tad9 napisał:

                  > goga.74 napisała:
                  >
                  > > Ale czy miesci sie w ramach Twojej ideologii?
                  > > Czy Ty, Tadzie, porzucilbys zgwalcona kobiete w ciazy, bo nie dosc ze dala
                  >
                  > >sie zgwalcic to jeszcze zaplodnic?
                  >
                  > Uważałabyś to za niemoralne? Na jakiej podstawie?

                  Nie odpowiedziales na moje pytanie.
                  Pytalam, czy faktycznie odszedlbys od zgwalconej kobiety w ciazy czy tez Twoja
                  wypowiedz byla zartem. Wystarczy mi odpowiedz tak lub nie.


                  • tad9 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 09.02.04, 20:26
                    goga.74 napisała:

                    > Nie odpowiedziales na moje pytanie.

                    A skąd mogę wiedzieć takie rzeczy?

                    • magic00 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 10.02.04, 23:48
                      A gdyby wydymały cię pedały, to miałbyś pretensje do swojej kobiety, gdyby cię
                      porzuciła ze wstrętem?
    • niedzwiedziczka Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 07.02.04, 10:10
      > panie:
      > - jestescie w ciazy "niechcianej", partner kaze wam usunac/urodzic dziecko
      > - co robicie?
      > - jestescie w ciazy "chcialnej", partner jej nie chce, kaze wam
      > dokonac aborcji

      Jeśli to nasze dziecko, taka sytuacja jest niemożliwa.
      Sytuacja, żebym była w ciąży z kimś innym (oprócz gwałtu) jest niemożliwa.
      Wierność jest dla mnie fundamentem małżeństwa.
      >
      > - jestescie w ciazy z gwaltu, partner wam kaze cokolwiek - urodzic,
      > abortowac, urodzic i wychowac (w tym przypadku bierze i na siebie
      > odpowiedzialnosc za wychowanie) - co robicie?

      W każdym przypadku rodzę dziecko i staram się je kochać (w końcu ma w połowie
      MOJE geny).

      Pozatym - nie wyobrażam sobie nakazywania czegokolwiek przez partnera.
      Związek musi polegać na zaufaniu i wspólnym podejmowaniu decyzji.
      Podejmując jakąkolwiek decyzję przedstawiamy nawzajem swoje racje i dochodzimy
      do porozumienia.
    • Gość: rusałka Re: gwalt, aborcja, DECYZJE: wielkie gdybanie IP: *.pl / *.one.pl 09.02.04, 01:03
      ale ok, odpowiedzmy sobie:
      1.jestescie w ciazy "niechcianej", partner kaze wam usunac/urodzic dziecko
      to JA bylabym w ciąży, więc co to znaczy partner "każe"?! jestem dorosła.
      spytałabym go naturalnie o zdanie, ale decyzja należalaby do mnie. Jeśli nie
      chcę dziecka, usunę, nawet za cenę końca związku.
      2.jestescie w ciazy "chcialnej", partner jej nie chce, kaze wam dokonac aborcji
      CO TO ZNACZY PARTNER KAŻE?!!
      analogicznie: jeśli chcę, urodzę. ale nie chciałabym zostać samotną matką, nie
      lubię utrudniać sobie życia.
      3.> - jestescie w ciazy z gwaltu,
      usuwam bezwzględnie
    • Gość: miłka Re: gwalt, aborcja, DECYZJE IP: *.chello.pl 09.02.04, 20:18
      Jeśli jestem w ciąży z partnerem, to każdą decyzję z nim uzgadniam. Jesli on
      występuje z pozycji "masz zrobić to czy tamto", rozstaję się z nim bezwzględnie
      i usuwam ciażę. Oznacza to bowiem ni mniej ni więcej, że popełniłam błąd łącząc
      się z tyranem.
      Jeśli jestem w ciąży z gwałtu, przerywam ją bez względu na wszystko. Nie
      mogłabym przyczynić się do przedłużenia genów gwałciciela, co i innym paniom
      polecam, a pozbędziemy się problemu. Donoszenie cięży z gwałtu uważam za
      niemoralne i społecznie szkodliwe, a wobec partnera wręcz obraźliwe, o ile taki
      istnieje.
      • uri_ja Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 09.02.04, 20:21
        ???????
    • e_wok Chwileczke, Tad 09.02.04, 20:41
      Skoro jej brzuch to jej sprawa to dlaczego rzucasz ja jesli usuwa ciaze kiedy
      Ty chciales tego dziecka? Bo lekcewazy Twoje zdanie? Przeciez nawet powinna,
      bo to nie Twoja sprawa. Nie widze sensu w Twoich kolejnych odpowiedziach jesli
      za punkt wyjscia przyjac przytoczone przez Ciebie haslo. Mialoby sens gdybys
      we wszystkich zachowal konsekwentnie zalozenie, ze cokolwiek zrobi Twoja
      partnerka to nic Ci do tego, bez wzgledu na Twoje prywatne zdanie w tej
      kwestii.
    • Gość: nowy Re: gwalt, aborcja, DECYZJE IP: *.dyn.optonline.net 17.02.04, 08:49

      nie zawracaj tutaj dupy swoimi wymyslonymi zdarzeniami.
      idz lepiej i zonanizuj sie
      feministyczna kurwo
      • wolf42 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 19.02.04, 06:49
        Gość portalu: nowy napisał(a):

        >
        > nie zawracaj tutaj dupy swoimi wymyslonymi zdarzeniami.
        > idz lepiej i zonanizuj sie
        > feministyczna kurwo

        A to dobre,wreszcie ktos tej cipie powiedzial prawde.

        pozdrowienia,

        Hrabia Wolf

        • Gość: miłka Re: gwalt, aborcja, DECYZJE IP: *.chello.pl 19.02.04, 08:24
          Popatrzcie panie, jakie świadectwo wystawiają sobie tutejsi mizogini. Jeden
          lepszy od drugiego.

          > Gość portalu: nowy napisał(a):
          >
          > >
          > > nie zawracaj tutaj dupy swoimi wymyslonymi zdarzeniami.
          > > idz lepiej i zonanizuj sie
          > > feministyczna kurwo
          >
          > A to dobre,wreszcie ktos tej cipie powiedzial prawde.
          >
          > pozdrowienia,
          >
          > Hrabia Wolf
          >

        • agrafek :( 21.02.04, 14:01
          Dziesięć minut siedziałem i zastanawiałem się jakby tu na to inteligentnie
          odpowiedzieć. I nie wymyśliłem. Po raz pierwszy spotkałem się na tym forum z
          sytuacją, kiedy jedynym przychodzącym mi do głowy argumentem jest ten siłowy.
          Ani trochę nie pozdrawiam.
    • Gość: nowy Re: gwalt, aborcja, DECYZJE IP: *.dyn.optonline.net 21.02.04, 07:12

      Chcialbym Cie Sagan2 przprosic za ten moj post ostatni
      do Ciebie;wlasciwie to napisalem go nie czytajac nic z Twoich
      postow,ale dlugo mnie tu nie bylo i zareagowalem jak zwierze,tylko
      na Twojego nicka;a to dlatego,ze pamietalem,ze kiedys mielismy rozne
      zdania,i to tak bardzo rozne.
      Teraz po przeczytaniu wielu Twych postow stwierdzilem,ze byl to dosc
      glupi bunt,szczeniecy wrecz i nic go nie usprawiedliwia oczywiscie.
      A zatem jestem winny i prosze o przebaczenie,bo dreczy mnie to.
      Wydaje mi sie ze jestes czlowiekiem wartosciowym,chociaz troche innym,
      ale jakie znaczenie ma moja opienia teraz o Tobie? Pewnie zadne.
      No,coz swiat idzie swoja droga,niezaleznie od tego co mysle ja i Ty.
      Jescze raz przepraszam,i zycze wszystkiego dobrego,

      nowy,:))
      • efcia5 Re: gwalt, aborcja, DECYZJE 21.02.04, 13:07
        Czasami to co człowiek palnie bez namysłu mówi więcej o nim i jego wartości niż
        coś, nad czym długo myslał i pracowicie ubierał w słowa.
        Pozdro ewa.
        • Gość: miłka Re: gwalt, aborcja, DECYZJE IP: 81.18.216.* 21.02.04, 14:04
          > Czasami to co człowiek palnie bez namysłu mówi więcej o nim i jego wartości
          niż
          >
          > coś, nad czym długo myslał i pracowicie ubierał w słowa.
          > Pozdro ewa.

          Jeśli mocno podkreślić "czasami", bo na ogół to co człowiek palnie bez namysłu
          potwierdza tylko teorię Darwina, że wszyscy pochodzimy od małp.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka