sagan2
03.02.04, 09:39
do zaczecia tego watku sklonilo mnie wiele rzeczy.
byl post na forum kobieta, gdzie jakas dziewczyna napisala, iz jej maz
stwierdzil, ze gdyby zaszla w ciaze w wyniku gwaltu, to on *kazalby* jej
dokonac aborcji.
byly dyskusje na "naszym" forum o dzieciach w malzenstwie "z nieprawego loza",
czy przestaje sie kochac nieswoje dziecko, gdy sie o tym dowie i czy powinno
sie go dalej wychowywac (i na nie lozyc), czy nie.
to sie w jakis sposob wkomponowalo w post Jancia, ktory gdzies pisal, ze
istnieje pewna grupa "opini" podzielanych przez pewna grupe ludzi: prolajfowcy
(przeciwnicy aborcji) na ogol sa za "wojnami sprawiedliwymi", kara smierci,
reaguja bardzo gwaltownie na pozamalzenskie dziecko (absolutnie nie nalezy
placic, powiedziec dziecku natychmiast, ukarac surowo matke, bez wzgledu na
to, jaki wplyw to ma na dziecko).
jest jeszcze slynne feministyczne "moj brzych - moja sprawa", co na ogol nie
jest praktycznie mozliwe, nawet jesli nie powinna to byc sprawa "publiczna",
to jest jeszcze rodzina (maz, dzieci), ktora z naszymi decyzjami jest scisle
zwiazana i na ktora nasze decyzje moga miec fundamentalny wplyw (maz chce
dziecka, kobieta chce aborcji - najprostszy przyklad).
w sumie watek ma byc o tym, czy bylibysmy w stanie poniesc pelna (czasem i
straszna lub okrutna) konsekwencje naszych "idealow".
panowie:
- wasza partnerka ma dziecko, ktorego absolutnie nie chcecie, co robicie?
- wasza partnerka usuwa ciaze, a wy chcieliscie tego dziecka
- wasza partnerka zostala zgwalcona, zaszla w ciaze, co robicie?
- ona decyduje sie na aborcje, ktorej wy nie chcecie
- ona decyduje sie urodzic dziecko
- ona decyduje sie urodzic i wychowac dziecko - placicie, czy tez "nie
bede lozyl na cudze dziecko"? wychowujecie razem z nia? jak traktujecie
takie dziecko?
panie:
- jestescie w ciazy "niechcianej", partner kaze wam usunac/urodzic dziecko
- co robicie?
- jestescie w ciazy "chcialnej", partner jej nie chce, kaze wam
dokonac aborcji
- jestescie w ciazy z gwaltu, partner wam kaze cokolwiek - urodzic,
abortowac, urodzic i wychowac (w tym przypadku bierze i na siebie
odpowiedzialnosc za wychowanie) - co robicie?
nie pytam, co robicie w przypadku ciazy z gwaltu, bo to nieistotne w
tym przypadku
co do mnie: nie wyobrazam sobie, aby partner mogl "wymagac" ode mnie usuniecia
ciazy. jesli to on jest ojcem, to ma moralny i prawny obowiazek "bycia ojcem";
mysle, ze nie zmienilabym zdania, nawet gdyby to mialo zniszczyc moj zwiazek.
jesli chodzi o ciaze z gwaltu, to jesli bym sie zdecydowala urodzic dziecko,
to moj partner nie mialby nic do powiedzenia, natomiast gdybym sie zdecydowala
rowniez wychowac to dziecko, to z pewnoscia mialby (tzn moglby odmowic
placenia czy wychowywania, czy nawet "zakonczyc znajomosc"); w pewnym sensie
bylaby to moja wlasna decyzja i on bylby "zwolniony z odpowiedzialnosci".
gdybym ja nie chciala naszego dziecka, a on tak, to "musialabym urodzic" i, w
wypadku gdybym nie chciala wychowywac dziecka, musialabym placic alimenty. tak
wyobrazam sobie w praktyce realizacje mojego zdania na temat "obopolnej
odpowiedzialnosci za seks".
nie mam pojecie, co bym zrobila, gdybym chciala usunac ciaze z gwaltu, a moj
partner sie sprzeciwil.