bene_gesserit
01.03.10, 21:14
TVP szykuje nam kolejne arcydzielo. Tym razem
feministyczne:
13-odcinkowa "Blondynka" jest wiejska, a raczej
małomiasteczkowa, choć motyw "przebudzenia" na prowincji
przysłaniać ma inny - feministyczny. Nowy serial TVP1 jest bowiem
dziełem o kobietach i dla kobiet (emitowany będzie w niedziele o
godzinie 20.20, czyli w paśmie "Domu nad rozlewiskiem), i próbuje
chyba walczyć ze stereotypem głupiej blondynki. Niestety. Serial,
który ma być profeministyczny tylko wzmacnia stereotypy płci! Baby
(prócz głównej bohaterki) są tam matkami, żonami i szyjami
kręcącymi głową (swoimi mężczyznami), zaś faceci to albo ochleje,
którzy całymi dniami siedzą pod sklepem, albo cwaniacy płeć
przeciwną mający za nic (albo po prostu za słabą). Jest też
kilku "normalniejszych" bohaterów, ale ci z kolei do innych rzeczy
zostali stworzeni (czytaj: główna bohaterka i jej przyszły-
niedoszły oblubieniec).
Serial opowiada losy Sylwii Kubus - lekarz weterynarii, która w
wyniku różnych życiowych perturbacji przeprowadza się z wielkiego
miasta na prowincję. Tam musi ułożyć sobie życie na nowo, a łatwo
nie jest, zwłaszcza, że wszyscy z początku patrzą na nią
podejrzliwie. Życie w Majakach (tam trafia) zdominowane jest przez
mężczyzn, którzy w Sylwii widzą głównie ładną buzię i dobry
materiał na żonę. Dziewczyna zmaga się na co dzień ze stereotypem
głupiej blondynki i wszechobecnym patriarchatem. Na każdym kroku
musi udowadniać, że nie jest tylko "laską", ale także inteligentną,
mądrą osobą.