bene_gesserit
26.04.10, 14:38
i z tej okazji fragment artykulu Dunin na ten temat (sprzed paru
dni) - do przemyslenia:
Jeżeli Jarosław Kaczyński zdecyduje się na start w wyborach, a
chyba tylko on ma jakieś szanse, i nawet, w co chyba nie wierzę, je
wygra, to nie będzie to nieszczęście większe od innych. A nawet
dostrzegam pewne zalety takiego rozwiązania.
Po pierwsze. Prezydentem nie zostanie pan Jowialski z dwururką i
wąsami, a mówiąc poważnie: pozwoli to uniknąć – przynajmniej na parę
lat - monowładzy PO.
Po drugie. Kaczyński będzie wetował, i to zapewne w sprawach
ekonomicznych, bo w innych PO jest tak samo konserwatywna jak on.
Może to powstrzymać różne zapędy prywatyzacyjne, na przykład w
służbie zdrowia. Po trzecie. W trzy miesiące po wyborach straci
sympatię społeczną i stanie się symbolem negatywnym. Jako przegrany
może dłużej mógłby utrzymywać poparcie. Zadbają o to te same media,
dzięki którym dziś zyskuje wyborczą szansę.
Po czwarte. Będzie musiał odejść z PiS. Pozbawiona twardej ręki
partia zapewne pogrąży się wówczas w przetasowaniach i grach o
sukcesję.
Nie sądzę, abyśmy powinni przykładać do tego scenariusza rękę, ale
też nie widzę powodu do paniki. Umiarkowany optymizm w granicach
pesymizmu.
Zrodlo