bene_gesserit
24.06.10, 20:28
Wywiad GW z pisarzem, Mariuszem Sieniewiczem:
Zamiast wspólnego pobrzękiwania kluczykami od wypasionych bryk,
zamiast buńczucznego wymachiwania szabelkami, wolę obraz świata, w
którym nad makowcem gawędzą sobie panie Stasia, Krysia i Zosia.
Kobiety, te kobiety niezagarnięte przez dewocję i purytanizm tworzą
przestrzeń nieinwazyjnego pacyfizmu, a czasem nawet anarchii, błędu
w systemie. Dlatego wolę solidarność jajników niż braterstwo
fallusów zbudowane na pokrzykiwaniach: Bóg, Honor, Ojczyzna! To
jest groteskowa zabawa chłopięca, i bezkarna. Gdy widzę ponad
trzystu gości w Sejmie, to dostrzegam małych chłopców w gatkach,
którzy idiotycznie, ale z niezmienną powagą demiurgów przebierają
nóżkami. Jest w tym coś niepojętego: nasz los zależy od
chłoptasiów, z których zdecydowana większość nie wyrosła jeszcze z
zabaw w wojnę i którzy psotnie, z lubością zaglądają dziewczynkom
pod sukienki.
Co masz na myśli?
- A problem aborcji na przykład. A in vitro na przykład. A
społecznie restrykcyjny problem macierzyństwa. Ale niech który
napisze ustawę, nakazującą wszystkim posłom rodzaju męskiego
poddawać się obowiązkowym badaniom prostaty i uzyskiwać jej
regulaminowe rozmiary, to podniesie się larum. Bo ciało mężczyzny
jest tabu.
(...)
Kiedyś przyznałeś, że patriarchat jest koszmarnym sennym koszmarem,
który nie może się skończyć.
- Chyba przesadziłem, choć na prowincji tatuśkowo-wąsate Chincyki
trzymają się mocno. Czuję jednak, że ten świat powoli dogorywa, że
dotknął już własnych bebechów, a jego twórcy robią dobrą minę do
złej gry. Patriarchalne warunki są nie do zniesienia również dla
wielu mężczyzn.
Dlaczego? Doskonale sobie w tym świecie radzimy.
- Naprawdę? A mnie się widzi, że mężczyźni gonią w piętkę. Są
mentalnymi zawałowcami i kowbojami z westernu klasy C. Kasa,
samochód, praca, zawód, wykształcenie, siła fizyczna, wpływy i te
wszystkie banalne emblematy testosteronu, który czasami aż się
wylewa uszami, a czasami tyle go, co kot napłakał. Ale gdyby nas z
tego wszystkiego brutalnie odrzeć, zostanie tylko język. Tylko i
aż. Język tradycji i kultury, który ustanawia społeczne hierarchie,
wpycha kobiety między kuchnię a sypialnię, a nam każe wypychać
portfele kartami kredytowymi. To stereotypy, które przedrzeźniają
nas samych. Jesteśmy mocni w gębie. Ale tak naprawdę ta sfera
językowej hegemonii powoli się kurczy.
Itd itd.